od miesiąca walczę z liszajem u mojej córci. to jest plamka wielkości 50
groszy pod jej cycuszkiem, czyli na brzuszku

najpierw była maść od
pediatry detromycyna czy jakos tak, a w miedzyczasie mialam smarowac
lipobazą, ale bez skutku, bo tym antybiotykiem mialam smarowac tylko kilka
dni. i od piatku smaruje hydrocortizolem, przyjaciółka poleciła. niby
zbladło, ale nadal jest i co gorsza od niedawna widuje na jej ciałku jakies
takie a la zaczątki liszajków

laska je już normalnie, tj. oprócz cyca je
wszystko (bez przesady, wiadomo

czasem dostaje troche serka czy czegos tam
na krowim mleku, ale skazy bialkowej nigdy nie miala. no i kąpiel, odstawilam
wszelkie plyny do kapieli, bo uzywalam. teraz na topie jest mydlo bambino i
troszke oliwki. acha, córcia skończyła już 9 m-cy jakies 2 tyg. temu

) jak
macie jakies doswiadczenia w tej materii, to napiszcie, bardzo proszę

pozdrawiam,
ania
PS od 3 tyg w domu jest remont i nieźle sie kurzyło czasami, ale ją starałam
sie jakos chronic od tego pyłu. ale w sumie co ważniejsze, to liszajek jej
wyskoczyl zanim zaczął sie remont.
sama już nie wiem...