abidja
04.11.23, 13:52
Jestem na etapie terapii w ktorej chce wywalic to cale guano z siebie, z pamieci. Wykrzyczec wszystkim jaka byla, co robila ale czuje blokade bo nikt mi nie uwierzy. A gdy otwieram usta slowa z nich nie wychodza.
Dzieki terapii wiem juz dlaczego nie znosilam mojej matki na zewnatrz, wsrod ludzi i dlaczego stalam jak zamrozona gdy wsrod ludzi mnie dotykala lub przytulala. To nie ja bylam "niewdzieczna, zimna, odpychajaco".
Wsrod ludzi ona byla ta kochajaca matka, och ile ona dla mnie zrobila i wciaz uzywala zdrobnien mojego imienia. Wszyscy widzieli w niej dobra i poswiecajaca sie matke i totalnie niewdzieczne dziecko.
W czterech scianach bylam na zimno, z wyrachowaniem maltretowana. Fizycznie i psychicznie bo samo bicie to bylo za malo. Musialam wiedziec jakim gownem jestem.
Teraz w rodzinie zostala latka tej niewdziecznej, ktora porzucila matke w szpitalu i pozwolila umrzec samotnie.
Ale mam to gdzies.
Bo teraz rozumiem mowe mego ciala, dlaczego nie potrafilam oddac "czulosci" przytulic, czy byc "kochajaca corka" by inni widzieli jak ja kocham moja matke, jaka jestem wdzieczna. Nie jestem ani zla, ani podla, moje cialo reagowalo na krzywde. Nie potrafilam grac w gre ktorej zasad nie rozumialam i ktora mnie krzywdzila.
Przetrwalam. Jestem ocalencem.
Ten post to tez w pewnym sensie terapia, bo jeszcze nie potrafie o tym mowic. To tabu, ze nie wolno mowic zle o matce jest tak silne ze mam ataki paniki przed kazda sesja.
Dziekuje za wysluchanie ❤️
Juz mi lepiej.