• mimfa Re: Chłopki 22.11.23, 04:48
      Wakacje u dziadków na wsi teraz wspominam z sentymentem, ale wtedy to była konieczność, plus zawsze coś było do zrobienia. Klimat tamtych czasów odnalazłam w powieści „Kąkol” Papużanki.
    • anorektycznazdzira Re: Chłopki 22.11.23, 07:33
      czy tak bywało jeszcze w późnym PRLu?

      Moim zdaniem tak, jak najbardziej. W latach 80 we wsi w centralnej Polsce, dużej, blisko do większych miast, wychodek na dworze i miska, koń, wóz, i obrabianie pola ręcznie ("kobity szły za koniem" albo pożyczonym traktorem). Większość co piszesz się zgadza, tylko buty były standardem i nie do pomyślenia byłoby chodzić boso. Do kościoła akurat było bliżej, bo ze 2 km, ale też się chodziło. Czasem PKS jechał i pasował. Gospodarze wśród zamożniejszych we wsi, dzieci wykształcone matura-studia.
    • rosie Re: Chłopki 22.11.23, 07:53
      Jako dziecko czytałam bardzo podobną ksiażkę. Wydana przez jakąś gazetę, którą prenumerował dziadek. Ksiązka była nagrodą za jakiś artykuł (dziadek pisał do gazety, poźniej jego teksty były publikowane). Książka, której nigdy nie powinnam przeczytać w wieku 12-14 lat. Ksiażka miała kilkaset stron, wielkoscią przypominała biblię tysiąclecia), błękitna okładka, tytuł "być matką". W większości wspomnienia kobiet, które mieszkały na wsi, ciężka praca na gospodarstwie, przemocowy mąż i często jeszcze gorsza teściowa pod jednym dachem. Książka wydana w latach 60-70 pewnie jako dodatek do gazety, pewnie mały nakład. Któraś z ematek kojarzy?
      • jolie Re: Chłopki 22.11.23, 09:24
        Zachęciłaś mnie, poszukam tej książki.
      • szpil1 Re: Chłopki 22.11.23, 10:50
        rosie napisała:

        > Jako dziecko czytałam bardzo podobną ksiażkę. Wydana przez jakąś gazetę, którą
        > prenumerował dziadek. Ksiązka była nagrodą za jakiś artykuł (dziadek pisał do g
        > azety, poźniej jego teksty były publikowane). Książka, której nigdy nie powinna
        > m przeczytać w wieku 12-14 lat. Ksiażka miała kilkaset stron, wielkoscią przyp
        > ominała biblię tysiąclecia), błękitna okładka, tytuł "być matką". W większości
        > wspomnienia kobiet, które mieszkały na wsi, ciężka praca na gospodarstwie, prz
        > emocowy mąż i często jeszcze gorsza teściowa pod jednym dachem. Książka wydana
        > w latach 60-70 pewnie jako dodatek do gazety, pewnie mały nakład. Któraś z emat
        > ek kojarzy?

        Ja czytałam coś podobnego, grube tomiszcze, wspomnienia ludzi ze wsi o życiu przed wojną i potem. Tytułu nie pamiętam, pamiętam historię o biedzie, wymuszonych małżenstwach, przemocy domowej i szansie jaką dał PRL na wykształcenie i poprawę życia. Z tej szansy wielu skorzystało.
        • tiffany_obolala Re: Chłopki 22.11.23, 12:49
          Ja się stałam "miastowa", bo mój ojciec, oddany do służby jako ośmiolatek, po skończeniu siedmioklasowej podstawówki wyjechał z tej wiochy na Śląsk (sam - mój dziadek go tylko do stacji kolejowej podwiózł, pierwszy raz, bo potem to zdaje się z buta chodził 15 km). Dzięki industrializacji miał szansę na zawodówkę i pracę w przemyśle, jako bardzo dorosły człowiek zrobił maturę i studia - jedyny ze swojego pokolenia.
      • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:48
        Ja kojarzę tylko, że chyba na tę książkę powoływała się autorka "Chłopek". Nie zapamiętałam tytułu, ale to były jakieś wspomnienia z życia na wsi, wysyłane na konkurs ogłoszony w latach 60 lub na początku 70 przez jakąś gazetę ("Przyjaciółkę?")
        • rosie Re: Chłopki 22.11.23, 14:12
          Raczej jakiś poradnik rolniczy, to była zwykła gazeta, taka którą potem babcia wykladała szafki wink
        • danaide2.0 Re: Chłopki 23.11.23, 08:45
          Ostatnio ukazała się książka o awansie społecznym w PRL
          wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/blog/recenzja/awans-spoleczny-w-prl-jedni-szli-w-gore-inni-w-dol-a-wladza-podkrecala-emocje
          Autorka korzystała m.in. z pamiętników, które pisane były na liczne w tamtym czasie konkursy.
      • z_lasu Re: Chłopki 22.11.23, 13:00
        To? archiwum.allegro.pl/oferta/byc-matka-i8072385003.html
        • rosie Re: Chłopki 22.11.23, 13:55
          Chyba tak, książka miała grubą okładkę z obwolutą, u nas ta obwoluta szybko się zniszczyła.
        • rosie Re: Chłopki 22.11.23, 14:21
          allegro.pl/oferta/byc-matka-d-galaj-14488655225
      • mnnm Re: Chłopki 22.11.23, 17:12
        rosie napisała:

        > Jako dziecko czytałam bardzo podobną ksiażkę. Wydana przez jakąś gazetę, którą
        > prenumerował dziadek. Ksiązka była nagrodą za jakiś artykuł (dziadek pisał do g
        > azety, poźniej jego teksty były publikowane). Książka, której nigdy nie powinna
        > m przeczytać w wieku 12-14 lat. Ksiażka miała kilkaset stron, wielkoscią przyp
        > ominała biblię tysiąclecia), błękitna okładka, tytuł "być matką". W większości
        > wspomnienia kobiet, które mieszkały na wsi, ciężka praca na gospodarstwie, prz
        > emocowy mąż i często jeszcze gorsza teściowa pod jednym dachem. Książka wydana
        > w latach 60-70 pewnie jako dodatek do gazety, pewnie mały nakład. Któraś z emat
        > ek kojarzy?

        Jest do kupienia na allegro
        allegro.pl/oferta/byc-matka-d-galaj-13282070885
    • purchawka2020 Re: Chłopki 22.11.23, 07:56
      30 - 35 lat temu wakacje spędzałam u dziadka, na podlubelskiej wsi.
      Chodziło się do sławojki, woda była ze studni a na obiad odsmażane ziemniaczki i dary ogrodu
      Pies stał przy budzie i jadł rozmoczony w mleku chleb i ludzką zupę.
      Dziadkowie byli wiejskimi nauczycielami po kursach ale posiadali też małe gospodarstwo rolne.
      Na podwórkach były kupy gnojówki, składowiska "przydasi" i chaos.
      Podobnie żyli jego młodsi sąsiedzi w wieku mich rodziców.
      Wodociąg założono po komunie - łazienkę i szambo zrobiliśmy w spiżarce w tajemnicy przed Dziadkiem (opierał się mocno ale był już wtedy w mieście, u ciotki). Niektórzy sąsiedzi nie czuli potrzeby dołączenia się do wodociągu.
      Kanalizacje podciągnięto ze dwa lata temu. Gazu nadal nie ma.

      Dziadkowie mieli 6 dzieci i nawet w latach 60 wszyscy mieli buty, zeszyty a nawet aparat fotograficzny na który wuj rwał dziewczyny. Wszyscy otrzymali wykształcenie wyższe (po szkole podstawowej jechali do internatu do miasta).
      • tiffany_obolala Re: Chłopki 22.11.23, 09:30
        O! Psy ciotki jadły to samo zsiadłe mleko z ziemniakami, co ludzie. A naczynia się zmywało bez płynu, bo pomyje szły dla świń.
        • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:49
          Podobnie, tylko kartofle z serwatką, nie mlekiem.
        • purchawka2020 Re: Chłopki 22.11.23, 13:46
          Kury były na jajka i kurczęta , nie przypominam sobie mordowania ich na rosół.
          Barany były na wełnę, które tkała moja ciotka.
          Był koń - do zwożenia siana, jeżdżenia do GSu a najbardziej do towarzystwa i krowy na mleko do skupu i na cielęta ( te chyba jechały do rzeźni).
          Świniaków nie pamiętam.
          Dieta ludzka była kartoflano - ogrodowa - mączna + jajka.
          • purchawka2020 Re: Chłopki 22.11.23, 13:46
            A- ciotka tkała dywany z tej wełny.
          • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 13:55
            Bo na rosół to się raczej mordowało koguty. Kury tylko stare, takie, które się już nie niosły.
          • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 19:43
            Barany się jadło, skóry były też potrzebne. Co roku stado się zwieksAlo o nowe sztuki i nadmiarowe były ubijane. Doskonale pamiętam, mieliśmy owce. Kury były w niedzielę na rosół. Cykl życia kury jest taki, że się wyniesie, wyczerpie się niesnosc, jajek nie ma, kura idzie na rosół nim sama postarzeje się na amen i zdechnie na jakas chorobę watroby. Siniaki były bite w cyklu na Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Na 1 listopada były gęsi i kaczki 😁 konia nie byli. Konie na mojej wsi były w dzieciństwie mojej matki. Jedno kuzynostwo miało, ale ich ojciec je trzymał hobbystycznie a nie w celach roboczych


            • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 21:01
              To ja się jeszcze (wielokrotnie) załapałam na jazdę na oklep na pociągowym koniu 😁
              (a raz nawet na krowie, 6 lat miałam).
    • jolie Re: Chłopki 22.11.23, 09:21
      Mam inne wspomnienia z dzieciństwa w latach 80 . i na początku 90. Może dlatego, że moi dziadkowie mieszkali na Dolnym Śląsku w dużym murowanym domu, gdzie była normalna porządna podłoga, łazienka, bieżąca woda. Buty czy mięso nie były luksusem. Ale mieli zwierzęta, ogród i pole, zatem harówkę dziadków od świtu do nocy pamiętam bardzo dobrze. I uwiązanie babci do domu i tego obrządku - nie mogła wyjechać na dłużej, no bo co będzie ze zwierzętami. Ten ogrom pracy był właściwie udręką i dopiero jako dorosła kobieta to zrozumiałam. Właściwie to był koszmar. W stodole dziadkowie nie za bardzo pozwalali spać, bo jako dzieci tam szaleliśmy i rozwalaliśmy siano, dziadek się złościł. A po tym, jak moja młodsza kuzynka wpadła do zbiornika z gnojówką i omal nie straciła życia, babcia nie pozwalała nam samodzielnie nawet zbliżać się do obory czy stajni.
    • volta2 Re: Chłopki 22.11.23, 13:22
      U obojga dziadków były drewniane domy, woda w studni, jeszcze mój kuzyn w latach 80 nosił wodę w wiadrach jako dzieciak, dziś leczy operacyjnie kręgosłup. Jedzeniowo to biedy nie było wobec kryzysu i lat stanu wojennego, hektarów było sporo, zwierzyny do konsumpcji też. Jedna babcia owdowiała ok. 50 i została z młodymi córkami na wydaniu i jej wiodło się mocno gorzej, ale buty były, sukienki też, dziewczyny w mieście się uczyły. Buty zakładane przed kościołem po kilkukilometrowym marszu czyściło się do połysku to wspomnienie ojca z końcówki lat 50.
      • korolla-xx Re: Chłopki 22.11.23, 17:17
        Wspomnienie kuzyna z pobytu na wsi świętokrzyskiej z lat 60-tych:
        na wakacje całe kuzynostwo z niedużego miasta jechało do dziadków na wieś. Gospodarstwo było spore, pracy mnóstwo, więc dzieciaki w liczbie podobno 11( w tym dzieci - mieszkańcy owego gospodarstwa) były gonione do roboty przez cały wakacyjny pobyt - a to żniwa, młocka, obrządek, plewienie, zbieranie owoców itp. Wydawało się, że wytchnieniem były deszczowe dni, ale nie - do stodoły i wyplatać maty, powrósła, porządki robić. Nie było obijania się i żadnego lenistwa. U dziadka było tak : "Zjod, i nie robi???". Nie do przyjęcia.
    • princesswhitewolf Re: Chłopki 22.11.23, 21:20
      Lata 70- 80 te Mielismy lazienke i byla jakas strasznie dluga spluczka bo woda do splukiewania byla umiejscowiona wysoko. Mielismy tez ewolucje pralek. Na poczatku byla Frania i osobno wirowka. Potem ktos wpadl aby to polaczyc w jedno urzadzenie tzw automat czyli pralke automatyczna. Suszarke do prania to dopiero w latach 90 tych mielismy.

      Ojciec w latach 70tych jezdzil Wartburgiem, a w latach 80tych zielonym Polonezem

      Telewizor w latach 70 tych był czarno bialy a w latach 80 tych juz kolorowy Rubin
      Pierwszy magnetofon jaki mielismy to byl Grundig

      Poza zmuszaniem nas do wykopkow z cala klasa nie przypominam sobie bym pracowala w dziecinstwie

      W szkole byly obiadki w stolowce za ktore rodzice placili, byla tez swietlica. W szkole byly tzw polkolonie latem czyli zajecia dla dzieci i posilki. Biedni mieli za darmo a nie biedni placili costam acz nie znowu tyle co dzis.

      Z zakladu pracy ( w przypadku moich rodzicow byl to ZOZ) jezdzilo sie na kolonie i zimowiska. Krajowe i do Czechoslowacji, NRD i Węgry

      Historia jaka opisujesz brzmi jak z czasow gdy moja babcia byla mloda. Bo juz za czasow mlodosci mojej matki ktora ma aktualnie 83 lata, ludzie mieli buty. Kozaki sie pojawiły najpozniej bo wczesniej to byly jakies walonki. No toalety tu i tam byly w domach na zewnatrz
      • tiffany_obolala Re: Chłopki 22.11.23, 22:29
        No to ja nawet będąc na wakacjach u zamożnej rodziny na wsi pracowałam - bardziej w ramach rozrywki, ale odbierałam snopki ze snopowiązałki i układałam je na przyczepie, kopałam ziemniaki czy zbierałam warzywa do obiadu albo owoce do ciasta w ogrodzie, pomagałam zadawać paszę zwierzętom, chodziłam po mleko do dalszych sąsiadów, obierałam ziemniaki dla 12 osób i tak dalej - nic z tego nie było ponad moje siły, ale nikt, łącznie z gośćmi, nie próżnował. Jak pomogłam i kuzyni się dzięki temu szybciej uwinęli z robotą, to ciotka pozwalała iść nad rzekę albo obejrzeć Dynastię.
        Ci biedniejsi mieli za..l od rana do nocy, łącznie z 10-latką, która pilnowała 2-latka i krowy, kiedy starsi byli w polu.
        • princesswhitewolf Re: Chłopki 22.11.23, 23:28
          Praca dzieci to mogla byc tak jak ty opisujesz u znajomych albo podczas wakacji w ramach Ochotniczego Hufca Pracy OHP. Ale to od ilus tam lat chyba 14 tu.
      • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 23:14
        To pewnie w bańce wyjątkowej żyłaś. Ja się nie spotkałam z takimi gospodarstwam osobiście, choć kilka takich domów w odwiedzanych wioskach mijałam.
        • princesswhitewolf Re: Chłopki 22.11.23, 23:25
          Ale ja o malym.miasteczku a nie gospodarstwie pisze. Pochodze z zach wielkopolski. Tu ludzie w latach 80 tych mieli maszyny i satelite na chalupie. Lazienki byly
          • princesswhitewolf Re: Chłopki 22.11.23, 23:31
            1988 juz satelita nad strzecha musiala byc
          • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 23:57
            Pewnie jeździli na saxy..
            • princesswhitewolf Re: Chłopki 23.11.23, 00:11
              Tak bo tu Niemcy blisko. Poza tym masa badylarzy tu byla. badylarz to takie zjawisko z lat 80 tych bylo. Handlowali z Niemcami i Holandia pieczarkami itd. Budowali na wsiach domy wielkie z basenem, garderobami.

              Chyba maz tej z Kogel Mogel byl takim lekko aroganckim mlodym badylarzem. Tam jest przedstawienie starego tradycyjnego rolnictwa i nowego z " sadzonkami i umoeami z Holandia"
    • danaide2.0 Re: Chłopki 23.11.23, 10:01
      Czytając ten wątek mam wrażenia bycia francuskim pieskiem, choć moi rodzice zaczynali od zera - tyle że w mieście wojewódzkim (a było ich wtedy trochę więcej). Wieś z dzieciństwa kojarzę jak przez mgłę, może z jednej wizyty - nie miałam tam żadnych dziadków, odwiedziłam rodzinę chyba dopiero w latach 90. - gościli mnie w nowym, niewykończonym jeszcze domu murowanym. Piece kaflowe, drewniane schody oficyn, zimną toaletę o dziwnym zapachu kojarzę z miasta. Natomiast jakiś czas temu dowiedziałam się, że mój kolega z pracy, równolatek, mieszkał w jednej izbie z siostrą i matką, przez ścianę ze zwierzętami i naprawdę zabrzmiało to dla mnie jak historia z równoległego świata. Przez wiele lat nie do końca uświadamiałam sobie w jakim kraju żyję.

      A, butów brakowało mi w późnym PRL głównie z powodu rozmiarówki, która kończyła się na 40, ale nie żebym nie miała czego na nogi włożyć.
      • kokosowy15 Re: Chłopki 23.11.23, 15:28
        W jednej, pietnastometrowej izbie, z matka i siostra do tej pory mieszkaja tysiące ludzi, w mieście. Czy także na wsi - nie wiem.
    • a.n.i.a.78 Re: Chłopki 23.11.23, 10:08
      ja mam wspomnienia ze wski, na której mieszkali moi dziadkowie. wtedy województwo chełmskie, obecnie lubelskie. dziadkowie mieli podwórko z rodziną, ojciec matka i dorosła niepełnosprawna córka. wodę mieli na wewnątrz z kranu, nosili wiadrami. nie wiem jak z prądem, ale pamiętam jak z moim bratem zakradaliśmy się pod okno i zaglądaliśmy do środka - nie było tam podłogi, tylko klepisko, chwasty rosły w kątach, a a oknach zamiast szyb była gruba folia. moja babcia też dom ogrzewała piecem kaflowym, tam też gotowała, miała wodę doprowadzoną do domu, ale tylko zimną, nie było zlewu, tylko miski. prąd był. jak przyjeżdżaliśmy do nich to wszyscy spaliśny w jednym łóżku, ojciec na podłodze. moja druga babcia też mieszkała w takim dwuizbowym domu, ale prąd był,
      • a.n.i.a.78 Re: Chłopki 23.11.23, 10:09
        ucieło mismile ale toalety też nie było, wychodek, wiadra, to było już w latach 90 - tych. potem miała kuchenkę gazową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka