21.11.23, 18:56
Czytam sobie dość mocno promowaną ostatnio książkę, która opisuje polską wieś międzywojenną. A przed oczami mam... Podkarpacie w latach osiemdziesiątych XX wieku. Jedna z rodzin, do których jeździłam na wakacje, żyła w warunkach... opisanych w książce. Tata zostawiał mnie z trzema pętami kiełbasy i inną wałówką, i nigdy nie więcej niż na kilka dni. W dwóch izbach mieszkało 8 osób, łóżek było mniej niż domowników, dzieci spały razem (ja bywałam latem, więc spaliśmy w stodole), na obiad były codziennie ziemniaki z mizerią, choć mój przyjazd był wielkim świętem, bo mordowano z tej okazji w sobotę najstarszego koguta, ubijałam masło w maselnicy, ciotka piekła chleb, myto się w misce (dla mnie, miastowej, grzano wodę na piecu), w kuchni nie było podłogi, tylko polepa (w pokoju już były deski), buty zakładało się tylko w niedzielę do kościoła. Ciotka wstawała pewnie ok 4 rano, oporządzić zwierzęta, a najważniejszym ze zwierząt był koń. Ale do kościoła szło się na piechotę 6km, żeby koń w niedzielę też mógł odpocząć, bo co prawda do prac "na hektarze" wynajmowało się traktor, ale już pole koło domu obrabiane było koniem. I zboże z "hektara" przywoziło się furmanką. Do szkoły starsi też chodzili 6 km, bo ta, do której było tylko 2 km, to była klasa (jedna) 1-3. Do zawodówki do miasteczka to do pekaesu jeździli na rowerze.

A mam wrażenie, że - mimo że inne rodziny w okolicy były zamożniejsze - to różnice nie były ogromne. Wychodek i miska to jeszcze była norma, koń również, i praca od świtu do nocy, zwłaszcza kobiet, ale dzieci też. Już nie mówiąc o tym, że ledwie trzydzieści lat wcześniej mój ojciec (stamtąd pochodził) jako ośmiolatek poszedł na służbę, bo po śmierci matki ciężko było dzieci wykarmić.

Żeby nie było, wożono mnie i do innej rodziny, gdzie biegaliśmy z kuzynami bez butów, bo tak było wygodniej, a nie dlatego, że trzeba było buty oszczędzać, a na obiad codziennie było mięso, a po lody na deser jeździliśmy do sklepu na "komarze" (motocykl taki).

Miałam skrajne doświadczenia, czy tak bywało jeszcze w późnym PRLu?
Obserwuj wątek
    • arthwen Re: Chłopki 21.11.23, 19:04
      Bywać może i bywało, ale ja czegoś takiego nie kojarzę. Nie mieliśmy dużo rodziny na wsi, takiej prawdziwej wsi, ale część tak i normalnie woda bieżąca w domu byla, łazienka tak samo - owszem, piece, nie centralne ogrzewanie, ale do wody był bojler... Spać nam w stodole też nie pozwalali (w dzień, owszem, bawiliśmy się, zdecydowanie z pogwałceniem zasad bhp wink ).
      • joana012 Re: Chłopki 21.11.23, 19:09
        No z tymi butami to bez przesady. Dzieci chodziły w zimie bez butów? Do szkoły już był ustawowy obowiązek uczęszczać
        • tiffany_obolala Re: Chłopki 21.11.23, 19:10
          Ja tam byłam tylko latem, do szkoły to pewnie w butach chodzili.
      • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 21.11.23, 22:04
        Hm, ja do początku lat 80- tych mieszkałam w domku w mieście bez kanalizacji i cieplej wody. Gotowało się na piecu w kuchni, z farelkami, w jednym pokoju też był piec. W latach 50/60- tych babcia wodę nosiła ze studni jakieś 300- 400 m.
        I z tego przełomu lat 70/80 pamiętam dom prababci na wsi jak ze skansenu. Tyle, że wtedy od 20 lat nie miał już strzechy a papę. Wszystkie prawnuki się zjeżdżały - spały w stodole lub w namiotach, myły się w wodzie ze studni w miskach. Zresztą czasem odwiedzałam koleżanki w gospodarstwach blisko wschodniej granicy i tam nawet na początku lat 90- tych było podobnie, przynajmniej w temacie wody ze studni, wychodka i gotowania na kuchni kaflowej.
        • chatgris01 Re: Chłopki 21.11.23, 22:11
          A nie fajerkami?
          • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 06:45
            U nas były farelkiwink
            • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:30
              To tego nie znałam, tylko farelki z nadmuchem ciepłego powietrza big_grin
        • heca7 Re: Chłopki 21.11.23, 22:38
          Tak jakby co to ja w 2023 roku nadal mieszkam bez kanalizacji big_grin Tzn szambo jest ale kanalizy nie ma... A nie mieszkam na polu gdzie trzy lata temu kapusta rosła wink
          • 152kk Re: Chłopki 22.11.23, 06:39
            Bez kanalizacji w Polsce żyje kilka milionów osób. 1/20 mieszkań w miastach nie miała łazienki wg. danych GUS za 2021 r. (sic! żadnej, nawet podłączonej do szamba). Dopiero teraz trwa wielka akcja ewidencjonowania umow na wywóz szamb przydomowych ( wcześniej nie było nawet wiadomo, co działo się ze ściekami).
          • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 06:46
            Ok. Skrót myśliwy. Był dół pod wychodkom, okresowo ręcznie oczyszczany.
          • kochamruskieileniwe Re: Chłopki 22.11.23, 06:47
            u mnie kanalizacja od... 2008 roku. Warszawa big_grin
            • heca7 Re: Chłopki 22.11.23, 13:02
              kochamruskieileniwe napisała:

              > u mnie kanalizacja od... 2008 roku. Warszawa big_grin

              Fju fju to się powodzi wink My może za dwa trzy lata będziemy mieli a też przecież Wawa. Niedaleko jest państwowe duże przedszkole. Moja córka pamięta jak na samym początku jej uczęszczania (jakieś 18 lat temu) co tydzień przyjeżdżała szambiarka do tego przedszkola. I to była wielka atrakcja wink Wszystkie dzieci wisiały na płocie wink Potem się jakoś dzielnica spięła i pociągnęła kanalizę do placówki. Ale dalej już nie...
              • sol_13 Re: Chłopki 22.11.23, 21:12
                W naszym przedszkolu nadal jest szambo (też Wawa). Nam się poszczęściło, mamy od 2017, ale wielu sąsiadów nadal czekam, plany są np na 2035
      • szarmszejk123 Re: Chłopki 22.11.23, 08:42
        Nam też nie pozwalali spać w stodole, ciotka zawsze mówiła, że nie śpi się na sianie, bo się można nie obudzić 🤷
    • kozica111 Re: Chłopki 21.11.23, 19:13
      A ja kojarzę u nas na wakacjach na obiad były ziemniaki , kotlety i mizeria, czyli miska ogórków polana ciutkiem śmietany i koper .a u koleżanki góra ziemniaków, skwarki i mizeria która de facto byla zupa ogórkową na zimnej śmietanie ( z 3/4 litra) bo malo mięsa bylo.
    • eilian Re: Chłopki 21.11.23, 19:18
      Ja miałam dziadków z obu stron na wsi, bynajmniej nie byli zamożni, ale aż tak źle nie było. Fakt, łazienki nie było, wodę trzeba było grzać na piecu, ale latem gotowało się na butli gazowej, buty wszyscy mieli, do szkoły chodzili, jeden dziadek miał traktor, drugi konia, ale też pola mniej. Spanie dzieci razem to pamiętam nawet w moim pokoleniu, moje kuzynki tak spały (miastowe).
      • hanusinamama Re: Chłopki 21.11.23, 19:42
        W tej ksiązce sporo jest z czasó przedwojennnych...
        • eilian Re: Chłopki 22.11.23, 23:23
          Toć wiem, ale autorka twierdzi że takie warunki były jeszcze w latach naszego dzieciństwa
          • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 23.11.23, 00:01
            Pojęcie "nasze dzieciństwo" dla ematek to okres od lat 50/60 XX w., do przełomu XX/XXI w, czyli półwiecze ogromnych zmian. Choć dla większości to lata 70. i 80. (patrz: statystyki forumowe.
      • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 21.11.23, 22:06
        A tak spanie razem 2 dzieci to w latach 80- tych często spotykałam u kolegów, zresztą sama też miałam okresy spania z mamą lub babcią - mieszkaliśmy w jednym pokoju.
        • taje Re: Chłopki 21.11.23, 22:13
          Pamietam - na wakacjach u rodziny (mając lat 10+) musiałam często spać w jednym łóżku z ciotką. Strasznie tego nie lubiłam, czułam obrzydzenie. Nie znoszę spać z kimś obcym - toleruję tylko partnera, (małe) dzieci i kota.
          • heca7 Re: Chłopki 21.11.23, 22:40
            Czasem na wyjazdach albo jak goście przyjeżdżali musiałam spać z matką. To męczarnia była bo ona śpi jak trup. Jak położy się na lewym boku to dokładnie w tej pozycji obudzi się rano. A jej pościel wygląda jak nieużywana. Ja się kręcę więc ciągle mnie upominała.
    • korolla-xx Re: Chłopki 21.11.23, 19:20
      Ja też czytając "Chłopki" czułam, jakby to moje dzieciństwo i wczesną młodość opisywano. Oczywiście chwilami, ale cały czas miałam wrażenie że już to znam i niewiele mnie dziwi i porusza. Jestem wychowana na wielkopolskiej wsi, w rodzinie wielopokoleniowej, w średnim gospodarstwie, gdzie było wszystko i pracy huk od rana do nocy. Sąsiedzi podobnie, właściwie wszyscy wokoło tak żyli. Mam na myśli lata 60 - 80. Może dlatego książka nie zrobiła ma mnie większego wrażenia, bo czułam się, hmm... swojsko.
      Oczywiście doceniam wartość dzieła, ale myślę, że przeznaczone jest ono dla młodszego pokolenia, raczej z miast, które to pokolenie na oczy nie widziało peerelowskiej wsi.
    • ga-ti Re: Chłopki 21.11.23, 19:23
      Lat temu powiedzmy 40-30 wieś na Mazurach, kibelek za stodółką, czyściutki, pachnący, wytapetowany, ale po tyłku wiało wink woda już w domu.
      Rano gospodarze wstawali, bo krowę trzeba było wydoić, 4.00 - 5.00 zależy od pory roku.
      Jedzenia było zawsze, może w tygodniu co dziennie mięsa nie jedli, ale kurczaków pół podwórka, jajka, mleko, twarogi, warzywa i owoce swoje.
      Co prawda samochód mieli, bo do większej wsi ze sklepem i do miasteczka trzeba było dojeżdżać. Motorem małe dzieciaki jeździły po polach.
      Buty wszyscy mieli smile
      • hanusinamama Re: Chłopki 21.11.23, 19:42
        Ale tam opisywane życie dotyczyło zdecydowanie wcześniejszych czasów.
        • ga-ti Re: Chłopki 21.11.23, 21:56
          Autorka pyta, czy tak bywało jeszcze w późnym PRLu, w innych rejonach, czy to tylko jej doświadczenia.
    • magia Re: Chłopki 21.11.23, 19:31
      mam podobne doświadczenia z lat 80-tych, z lubelskiej wsi.
      Spanie po 2-3 osoby ma drewnianych lozkach z siennikami wypchanymi sloma,, kapiel w balii z woda, max raz na tydzien, a pizniejcw tej samej wodIe wielkie pranie na tarze.
      Wychodek doctej pory j st w tym samym miejscu co 35 lat temu.
      Ale przynajmniej pralka automatyczna stoi w kuchni (lazienki wciąż nie ma).
    • cegehana Re: Chłopki 21.11.23, 19:33
      W większość tego co piszesz jestem w stanie uwierzyć, ale nie w buty używane tylko do kościoła. Może latem do ogrodu, dla wygody itd. Buty w latach osiemdziesiątych nie były już luksusem. Ps czemu do szkoły nie można było pojechać rowerem skoro go mieli?
      • shule_aroon Re: Chłopki 21.11.23, 19:41
        cegehana napisał(a):

        > W większość tego co piszesz jestem w stanie uwierzyć, ale nie w buty używane ty
        > lko do kościoła. Może latem do ogrodu, dla wygody itd. Buty w latach osiemdzies
        > iątych nie były już luksusem. Ps czemu do szkoły nie można było pojechać rowere
        > m skoro go mieli?


        W buty odświętne i codzienne(2 różne pary) to można uwierzyc.
        • cegehana Re: Chłopki 21.11.23, 19:52
          W to to owszem 😀
          • korolla-xx Re: Chłopki 21.11.23, 19:58
            W buty oraz ubranie do szkoły, po szkole na cały tydzień to samo i od święta. Pranie było w soboty.
            • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 21.11.23, 22:09
              Pranie w soboty to miałam prawie do końca lat 90- tych (tylko Frania na stanie). Ale fakt - my odstawaliśmy w dół materialnie (miasto wojewódzkie).
      • tiffany_obolala Re: Chłopki 21.11.23, 19:50
        Bo rowery były dwa, a dzieci sześcioro. Najstarszy jeździł do pekaesu, reszta na piechotę. Jeden rower zostawał dla dorosłych, jakby coś musieli załatwić.
        • cegehana Re: Chłopki 21.11.23, 20:00
          A jak drugi kończył podstawówkę to jak docierał do pekaesu? Nie kwestionuję tego, co piszesz bo też znałam takie wsie, mocno wykluczone, ale jednak ludzie ten mieli opracowane jakieś rozwiązania (rowery, konie, sanie, wspólna podwozka dzieci ze wsi), bo jednak zaiwanianie tych 6 km to godzina czasu, którą można poświęcić na jakąś bardziej użyteczna pracę.
          • klaviatoorka3.0 Re: Chłopki 22.11.23, 06:06
            przecież współczesne dzieciaki tyle czasu spędzają na treningach pozalekcyjnych, za które rodzice płacą ciężką kasę
          • szpil1 Re: Chłopki 22.11.23, 06:09
            cegehana napisał(a):


            zaiwanianie tych 6 km to godzina czasu, którą można poś
            > więcić na jakąś bardziej użyteczna pracę.

            Lata 80, Białostocczyzna - kilkoro dzieci z mojej podstawówki chodziły do i ze szkoły ok. 4 km w jedną stronę. Nie było pekaesu, samochody były w tej wsi rzadkością, nikt nie miał czasu przyjeżdżać po dzieciaki koniem, bo przecież była praca w polu i gospodarstwie.
            Myślisz, że ktoś się przejmował, że dziecko traci czas maszerując z buta?
            • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 06:26
              W latach 80 dziećmi się przejmowano i owszem i to bardziej niz potem, w latach 90. Jeździłam do szkoły kabaryną. To była taka buda na kółkach ciągnięta przez ciągnik. I ta kataryna przyjeżdżała po nas do wsi, potem zamieniono ją na autobus, pod koniec lat 80 jesCze a w latach 90 to już ten autobus nie przyjeżdżał do wsi, tylko trzeba było około 2 km do przystanku pojsc
              • kolorko Re: Chłopki 22.11.23, 07:39
                Szmytko, u nas ta buda to była bonanzasmile
                • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 11:13
                  Pamiętam, jak będąc w zerówce bałam się zawsze, że nie dam rady wsiąść i będzie wstyd, bo to było bardzo wysokie, trzeba było nogę zadzierac. A to ja w połowie lat 80
            • cegehana Re: Chłopki 22.11.23, 08:10
              4 km to nie 6. Myślę, że ktoś mógł się przejąc, że robota w polu niezrobiona, dlatego dzieciak byl potrzebny w domu a nie na spacerach.
              • z_lasu Re: Chłopki 22.11.23, 09:38
                Chodzenie pieszo było wtedy oczywistością. Nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby wozić dzieciaka. A nawet gdyby jakiś rodzic wpadł na tak dziwaczny pomysł, to samo dziecko by pewnie zaprotestowało, bo raz, że to dziwactwo, dwa - izolowałoby go to od rówieśników. Jak miałam do podstawówki tylko 1,5 km i też wpadłam na ten genialny pomysł, że przecież mogę jeździć rowerem. Szybko zrezygnowałam właśnie z powodu izolacji.

                Natomiast faktycznie trochę dziwne jest, że przy tak dużej odległości gmina nie dawała transportu, choćby opisanej wyżej "budy".
                • cegehana Re: Chłopki 22.11.23, 12:19
                  Dzieciaków które dochodziły 1,5 do 3 km znam na pęczki, parę co chodziły 5 km i to tylko latem/wiosną a nie zimą taką jakie bywały kiedyś zimy. 6 jest możliwe, ale jednak ponad normę, zwłaszcza że w rodzinie rowery były (tzn. widocznie tez droga przejezdna i jakieś umiejętności mechaniczne) dlatego mnie historia zaskakuje.
          • barattolina Re: Chłopki 22.11.23, 09:40
            Mieli, albo nie mieli. Moja mam chodziła do szkoły 5km na piechotę przez pola. To była wieś pod Jarosławiem.
      • irma223 Re: Chłopki 22.11.23, 03:55
        W latach 80-tych buty były towarem reglamentowanym, stąd może ta oszczędność czy ostrożność.
        • figa_z_makiem99 Re: Chłopki 22.11.23, 13:24
          Nie rób żartów, chodziłam do szkoły w tych latach, pamiętam 2 sklepy obuwnicze w moim 20 tyś. miasteczku i był wybór. Pamiętam, że podobały mi się różowe buty damskie na obcasie i wchodziłam do sklepu podziwiać, jestem maniaczką butową.
          • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 13:40
            Radoskór robił wtedy śliczne mokasyny i balerinki.
            • kochamruskieileniwe Re: Chłopki 22.11.23, 14:29
              I takie fajne zamszowe coś w stylu saszek. Z zamkiem rozpinanym na górze, a pod spodem dziurkowana skórka. Zresztą ta skórka była też na wywinięciu krótkich cholewek
          • irma223 Re: Chłopki 23.11.23, 12:55
            Może i na wystawie były buty, o wystawy dbano wedle możliwości. Ale limit obowiązywał, 1 para raz na pół roku. W przypadku dzieci zakupy były kontrolowane z książeczką zdrowia dziecka. Inna sprawa, że ówczesne buty były bardzo trwałe i starczały na wiele lat.
            W dzisiejszych czasach nawet droga i rzekomo dobrej jakości para potrafi się zniszczyć w połowie sezonu lub wcześniej.
            • kokosowy15 Re: Chłopki 23.11.23, 15:20
              O czym ty piszesz? Gdzie były takie przydziały, kto je realizował i kontrolował? Sklepów z butami, szewcow robiących buty było więcej niż teraz.
              • chatgris01 Re: Chłopki 23.11.23, 19:12
                Pewnie ma na myśli buty na kartki, przecież były takie w stanie wojennym.
              • irma223 Re: Chłopki 23.11.23, 22:33
                Nudna jesteś. O tym piszę: a.allegroimg.com/s1024/0ceac2/02c5bb8e4da58911de0a4a5fdaad
          • emateczka Re: Chłopki 24.11.23, 13:37
            Może pod koniec lat osiemdziesiątych tak, ale na początku na pewno nie. Mieszkałam wtedy we Wrocławiu, pamiętam, że moi rodzice ich znajomi kupowali zawsze ubrania i buty dla mnie i córki tych znajomych podwójnie, jak udało im się coś trafic. Latami ja i ona miałyśmy takie same kurtki i buty, bo jak już coś rzucili do sklepów, to było kupowane dla nas obu. Kozaki pamiętam do dziś - takie klasyczne, z suwakiem na łydce, a cholewka granatowa. Żaden szał, i wybory też żadnego nie było.
            • irma223 Re: Chłopki 24.11.23, 18:13
              To, co zalinkowałam, to była kartka na jedną parę butów w okresie od września 1982 do marca 1983. Te kartki na buty utrzymywały się przez parę lat. Ale po tylu latach już nie umiem powiedzieć, czy się skończyły dopiero po 4. czerwca 1989 czy wcześniej. Pojawienie się niektórych towarów i możliwości bywało naprawdę zaskakujące.
              • shule_aroon Re: Chłopki 24.11.23, 22:42
                te na buty sie skonczyly chyb po stanie wojennym, na mięso to co innego.
                • emateczka Re: Chłopki 25.11.23, 11:45
                  Może i się skończyły, ale to nie znaczy, że buty stały się natychmiast dostępne...
                  • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 13:51
                    Gdzieś tak od 1986 stały się jednak dużo dostępniejsze. Najgorzej było w 1980-82.
                    • princesswhitewolf Re: Chłopki 25.11.23, 14:17
                      Wtedy to ocet i sol tylko byla dostepna.
                      • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 14:22
                        Kiedy, w 1980-82? No pieczywo i nabiał też były dostępne. Oraz podrabiany dżem pomarańczowy z dyni.
                        • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 14:23
                          A, jeszcze ziemniaki, jabłka i warzywa, ale dużo warzywniaków było prywatnych, a poza tym rolnicy często sprzedawali bezpośrednio.
                        • princesswhitewolf Re: Chłopki 25.11.23, 16:36
                          No fakt chleb i mleko byko i ten ohydny dzem
                      • taje Re: Chłopki 25.11.23, 14:22
                        Przynajmniej dbano o drożność rur kanalizacyjnych wink
                        • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 14:26
                          taje napisała:

                          > Przynajmniej dbano o drożność rur kanalizacyjnych wink
                          >

                          Wtedy już też nie wrzucano do kibelka popiołu z pieca, pierza, obierków i kurzych kości, co się często zdarzało jeszcze w latach 50 cool
                    • kokosowy15 Re: Chłopki 25.11.23, 16:23
                      Buty były dostępne cały czas, prywatni producenci nie zamknęli zakładów. Tylko ceny były wyższe niż te przydzialowe, bo "rynkowe". Teraz wszystkie ceny są rynkowe, z wyjątkiem może energii elektrycznej, a kartek dla ubogich nie ma.
                      • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 16:36
                        Już przydziałowe z państwowego sklepu potrafiły kosztować prawie tyle, co najniższa pensja.
                        • kokosowy15 Re: Chłopki 25.11.23, 18:44
                          Przydzialowe kosztowały 10% średniej pensji, te od prywatnego szewca 25%.
                          • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 18:51
                            W życiu za PRL nie zarabiałam średniej krajowej.
                            • kokosowy15 Re: Chłopki 25.11.23, 19:27
                              A ja tak, i co z tego wynika? Niedawno widziałem buty za połowę średniej, czy to znaczy że teraz buty tyle kosztują i ludzie chodzą boso?
                              • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 21:10
                                Z tego wynika, że dla większości ludzi wtedy nawet zwykłe buty z państwowego sklepu były drogie.
                      • tiffany_obolala Re: Chłopki 25.11.23, 21:03
                        Pomyślmy. Jeśli rodzina jadła dzień w dzień wyłącznie ziemniaki ze zsiadłym mlekiem i to, co w ogródku urosło, a na śniadanie i kolację chleb albo kluski z mlekiem, z własnej mąki, i ogólnie mieli 3 morgi (1,5 ha) na 8 osób, to zapewne zarabiali średnią krajową i bez problemu całą rodziną jeździli do miasteczka z wykluczonej komunikacyjnie wioski na zakupy...
                        Zresztą w tej "mojej" rodzinie jakieś buty mieli. Tylko nie nosili ich latem nigdzie oprócz kościoła i miasteczka.
                        • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 25.11.23, 21:19
                          Ale czy to znaczy, że chodzili boso? Czy mieli jakieś byle jakie trepy?
          • spirit_of_africa Re: Chłopki 25.11.23, 23:39
            W każdym miasteczku był Chelmek czy Radoskor. W zależności od lokalizacji.
            • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 23:50
              U mnie w miasteczku firmowych nie było, było parę sklepów obuwniczych (ze trzy chyba), ale nie jednego producenta. Ze sprzedawanych tam zapamiętałam Radoskór, Chełmek, Syrenę, ale było też obuwie od innych producentów.
    • shule_aroon Re: Chłopki 21.11.23, 19:40
      Bywały wtedy na wsiach domy z drewnianym wychodkiem i z wodą ze studni. I dzieci jadły chleb z wodą i cukrem (motyw tej przekąski jest też w filmie "Kogel-mogel"), a na obiad bywał makaron ze skwarkami (slonina).
      • chatgris01 Re: Chłopki 21.11.23, 19:49
        Ja znałam chleb ze śmietaną (taką gęstą, inną od ówczesnej sklepowej) i cukrem, i ziemniaki ze skwarkami i kwaśnym mlekiem na obiad.
      • szmytka1 Re: Chłopki 21.11.23, 20:38
        Makaron że skwarkami to do tej pory awaryjny obiad mojego męża.
        • dwa_kubki_herbaty Re: Chłopki 22.11.23, 04:51
          Teraz to się nazywa carbonara.
          • tokyocat Re: Chłopki 25.11.23, 23:29
            😀
        • szarmszejk123 Re: Chłopki 22.11.23, 08:51
          Makaron ze skwarkami i twarogiem ( jak jeszcze wędzony, to już w ogóle max) to moje ulubione bieda-żarcie:p
          • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 11:07
            Wersji makaron z twarogiem w ogóle nie znam
            • szarmszejk123 Re: Chłopki 22.11.23, 11:11
              Ja znam dwie: na słodko ( z cukrem i topionym masłem albo z cukrem i truskawkami/ sosem truskawkowym, który był niczym innym jak .. truskawkami ugniecionymi z cukrem 😅) i słono czyli z twarogiem, cebulką i skwarkami.
              • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:33
                Ja znam z twarogiem i skwarkami, ale domowe kluski, a nie makaron tongue_out
                • szarmszejk123 Re: Chłopki 22.11.23, 12:38
                  Domowe kluski to już w wersji ful wypas, u mnie w domu gotowało się z jak naj mniejszym nakładem pracy :p w sumie to chyba jestem pierwszą kobietą w rodzinie, która gotować lubi i potrafi :p I nie nauczyłam się tego w domu 😉
                  • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 13:35
                    U mnie były właśnie głównie kluchy, wszystko z mąki. A ja z mąką mam nie po drodze - duże problemy gastryczne, nietolerancja. Zatem dzieciństwo to ciągle coś z żołądkiem, zaparcia, gazy, bóle brzucha. Brr.
                    Wiem, że moja XIX- w prababcia nie potrafiła gotować (robił to pradziadek), babcia gotowała, bo musiała - miała stały repertuar i też jej wszystko szkodziło (nigdy nie była zdiagnozowana). Dopiero moja mama lubiła pichcić, szukała fajnych przepisów.
                    Ale makaron/kluski wszelakie do lat 90- tych to tylko własnoręcznie.
                    • szarmszejk123 Re: Chłopki 22.11.23, 13:36
                      Do lat '90 to nie wiem jak było, bo urodziłam się w '85 i po prostu nie pamiętam za bardzo tego, co się działo przed '90 😉
              • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 19:46
                Z truskawkami to z kielicha blendujacego, jak byłam dzieckiem, to taki mikser był w domu i miksowaliśmy, ale to mocno sezonowe, więc zapomniałam. Makaronu z twarogiem nie znam.
                • z_lasu Re: Chłopki 22.11.23, 20:54
                  Z kielicha blendującego? Widelcem się dziabało 😄 Albo tym do duszenia ziemniaków (jak to się nazywa w ogóle?).
                  • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 20:58
                    Ugniatacz podobno (u mnie w rodzinie funkcjonuje jako "tłuczek do ziemniaków").
                    • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 23.11.23, 00:02
                      "Praska"?
                      • z_lasu Re: Chłopki 23.11.23, 07:36
                        Praska to co innego. Praska to takie sitko z dociskaczem.
                        • chatgris01 Re: Chłopki 23.11.23, 13:26
                          z_lasu napisała:

                          > Praska to co innego. Praska to takie sitko z dociskaczem.

                          Tak.
                  • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 21:04
                    Widelcem działanie to że śmietana jako samodzielny deser, do teraz sobie dzianie. Do makaronu to sos zblendowany w kielichu.
                  • spirit_of_africa Re: Chłopki 25.11.23, 23:44
                    To się fachowo nazywa tłuczek do ziemniaków (nawet w starych książkach kucharskich są „ziemniaki tłuczone). Ja od małego mówię na to „duszaczka”.
                    • chatgris01 Re: Chłopki 25.11.23, 23:51
                      Ja prywatnie nazywam "duszak" big_grin
    • default Re: Chłopki 21.11.23, 19:53
      Jeździłam do cioci (siostry mojej mamy) na wieś w okolicach Częstochowy. Lata 70-te. Nie było łazienki, wychodek na podwórku. Dom składał się z dwóch izb - kuchni i pokoju. Mieszkała tam ciocia, wujek, babcia i jedna z ich córek - kiedy miała ferie czy wakacje, bo poza tym mieszkała w akademiku. Pozostałe dzieci już się wyprowadziły, ale zanim to nastąpiło, to w tych dwóch izbach mieszkało 7 osób ! Łóżka były staromodne, przedwojenne, z siennikami ze słomy. Kuchnia węglowa i kaflowy piec w pokoju.
      Oni nie mieli gospodarstwa, ciocia pracowała w urzędzie gminy, wujek w fabryce mebli. Hodowali tylko kury i króliki na swoje potrzeby. Więc może to trochę inaczej wyglądało, bo nie pracowali w polu, ale warunki bardzo prymitywne.
      Tak swoją drogą to podziwiam moich kuzynów (dzieci cioci), że w tych warunkach wszyscy świetnie się uczyli, wszyscy poszli do ogólniaka, a potem na studia.
      • default Re: Chłopki 21.11.23, 20:05
        Aha - jadało się tam przeważnie barszcz albo "polewkę" z kartoflami albo z zsiadłym mlekiem, w sezonie pierogi z jagodami, kluski z truskawkami i śmietaną, zupy owocowe. Wujek czasem łowił ryby albo raki. Mięso bywało w niedzielę, najczęściej gotowane, z rosołu na własnoręcznie ubitym kogutku. Pamiętam jak kiedyś przy dzieleniu tego mięsa zawołałam: "ja chcę udko" - a wszyscy wybuchnęli śmiechem, potem było to długo przytaczane jako anegdota. Jeden kogutek miał wystarczyć dla wszystkich, po małym kawałku dla każdego. Do tego góra kartofli ze skwarkami i mizeria.
        • luderka Re: Chłopki 21.11.23, 21:37
          Udka to były dla mężczyzn którzy musieli więcej jeść by mieć silę do pracy. Dziewczynkom to zostawały skrzydełka albo szyja.. wink
    • gama2003 Re: Chłopki 21.11.23, 19:56
      Byłam w latach 90-tych, powiedzmy na przedmieściach Zakopanego. Mało popularna i teraz okolica. W kazdym razie znajomi mieli Brdę, ziemię kupili od Górali a gospodarze mieszkali obok. Chałupa baaaardzo stara, obejście jak przeniesione z przeszłości. Prad ta okolica dostała kilka lat przed naszymi wakacjami, przy czym dwoje ze stareńkich gospodarzy nie było przekonanych, czy to taki cud, czy kłopot.
      Byłam wtedy świeżo po lekturze Chłopów i chłonęłam ten świat z zachwytem. Do czasu aż jeden z synów został zamordowany, jak to nam tłumaczono - maczugą. Długa historia, już niestety dosyć przerażająca, ale mielismy okazję slychac 3 doby śpiewow czuwających przy zmarłym ludzi, płaczu płaczek a potem absolutnie widowiskowego konduktu, z końmi w czarnych uprzężach, czarnymi piórami itd.
      Było to wszystko fascynująco przerażające, w tym rozmowy z tymi gospodarzami, bosymi dziećmi itd. Wiem, że całe Podhale trzyma się mocno tradycji obrzędów i folkloru, ale miałam okazję zobaczyć wersję ,, retro,,. Codziennosci rowniez.

      I tez teraz czytam Chłopki, musialam odpoczac po sluzacych. Otwierają oczy na rzeczy o których niby się wiedziało a jakoś ,, nie brało do siebie.. No to teraz biorę, Jedna moja babcia i dziadek pochodzili z takich wiosek. I jestem pewna, że dzielili los takich dzieci.
      I paradoksalnie wojna postawiła ich dzieje na głowie, rzucila do miasta i odmienila losy.


    • heca7 Re: Chłopki 21.11.23, 19:57
      Chłopki to raczej czasy przedwojenne. Mój ojciec ma rodzinę na wsi i tam jednak było zamożniej. Może dlatego, że to wieś mazowiecka blisko Warszawy. Każdy miał buty i nikt nie chodził obdarty albo głodny. Wujek/chrzestny ojciec mojego ojca był kościelnym w Sochaczewie.
    • z_lasu Re: Chłopki 21.11.23, 20:00
      W polepę i brak butów w latach 80-tych trudno uwierzyć. Ale reszta mnie nie dziwi ani trochę. Na początku lat 90-tych wyprowadziłam się do domu po moich dziadkach (Wielkopolska). Ze zdobyczy cywilizacji to był tam prąd (założony w 76 r.) i woda w kranie z własnej studni za pośrednictwem hydrofora. Nie było odpływu, wynosiło się ją wiaderkiem. Nie było łazienki, piece kaflowe, wychodek. Trochę czasu tak mieszkałam (nie "na wakacjach" tylko normalnie studiując i pracując). Ale byłam na swoim 😎

      A masło to moim rodzinnym domu się ubijało na co dzień (jak i w domach koleżanek). Owszem, na wsi, ale w bloku. Kwasiło się mleko, robiło twaróg.
    • sarah_black38 Re: Chłopki 21.11.23, 20:24
      Ja się wychowywałam na wsi. Nikt boso nie chodził, w domu była normalna podłoga! I wierz mi, że ta mizeria z ziemniakami była o wiele zdrowsza niz te ,,frykasy", które obecnie jedzą dzieci ... . Ludzie zażywali ruchu na świeżym powietrzu ( fakt - wieś była wykluczona komunikacyjnie jakbyśmy dziś powiedzieli), jeżdzili rowerami - nie było otyłych dzieci, co widać dziś powszechnie w szkole. Bombelki ematki na karate/piłkę nożną itp. wożone są samochodami. Owszem pracowałam w gospodarstwie , ale nie była to praca ponad moje siły. Za to wiem, co to znaczy pracować i mam umiejetności o jakich mogą pomarzyć wspólczesne nastolatki, co igły i nitki w ręku nie miały. W latach osiemdziesiątych nawet w mieście mięso codziennie normą nie było z powodu kryzysu, kartek. Na wsi inaczej - jak było świnobicie to i mięso i wyroby wędliniarskie były często na stole.
      • simply_z Re: Chłopki 21.11.23, 21:32
        I dodaj, ze nigdy nie bylas na wakacjach, bo pracowalas w gospodarstwie..
      • waleria_bb Re: Chłopki 22.11.23, 02:20
        Za to wiem, co to znaczy pracować i mam umiejetności o jakich mogą pomarzyć wspólczesne nastolatki, co igły i nitki w ręku nie miały.
        Za to współczesne nastolatki mówią w 2 językach obcych, a chociaż ten angielski perfect to raczej taka norma. Więc nie wiem, co im po umiejętności szycia, skoro potrafią rzeczy trudniejsze.
        • bazia_morska Re: Chłopki 22.11.23, 06:35
          A prządki dziewiętnastowieczne to dopiero wiedziały co to znaczy pracować!
          • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 06:50
            Cóż, taka prawda. Wtedy poza pracą, nawet snu za bardzo nie było. Życie było mordęgą. Moim zdaniem warto o tym pamietać a nie śmieszkować.
        • z_lasu Re: Chłopki 22.11.23, 09:40
          > Więc nie wiem, co im po umiejętności szycia

          Np. żeby z oberwanym guzikiem nie iść na rozmowę kwalifikacyjną, jak się już od mamusi wyprowadzą.
          • kamin Re: Chłopki 22.11.23, 10:42
            Rozmowa jest o umiejętności szycia, a nie przyszycia urwanego guzika. Swoją drogą nie pamiętam kiedy ostatnio mi się guzik oberwał. Mogłabym żyć nawet i bez tej umiejętności.
        • shule_aroon Re: Chłopki 26.11.23, 00:14
          waleria_bb napisał(a):

          > Za to wiem, co to znaczy pracować i mam umiejetności o jakich mogą pomarzyć wsp
          > ólczesne nastolatki, co igły i nitki w ręku nie miały.
          > Za to współczesne nastolatki mówią w 2 językach obcych, a chociaż ten angielski
          > perfect to raczej taka norma. Więc nie wiem, co im po umiejętności szycia, sko
          > ro potrafią rzeczy trudniejsze.
          Dobra krawcowa to skarb. Nie każdy musi umieć szyć, oczywiście. Jeżeli nastolatki mogą wkrotce wyemigrować, z fachem w ręku i czyms wiecej niż tylko dogadanie się- mieć perspektywy na dobre i godne życie, to ważniejsze niż samodzielne skracanie spodni.




    • bazia_morska Re: Chłopki 21.11.23, 20:37
      Warmia, lata 80. Znajomi rodzicow kupili od chłopa poniemieckie gospodarstwo i w domu odkryli piękną łazienkę, byla zabita dyktą, gospodarze myli się w misce, po co komu takie luksusy.
      • barattolina Re: Chłopki 22.11.23, 09:48
        Oj, można by książkę napisać o zasiedleniach terenów poniemieckich przez Polaków ze wschodu.
        Jestem ze Szczecina i mam informacje z pierwszej ręki.
        Niektóre rozwiązania techniczne, będące normą dla autochtonów były kosmosem dla przyjezdnych.
        Często niszczone z nienawiści do nazistów, ale tez często nie używane z powodu braku wiedzy.

        Im bardziej na wschód tym biedniej.
    • barbaram1 Re: Chłopki 21.11.23, 20:38
      Wierzę we wszystko oprócz jednej rzeczy. W latach osiemdziesiątych jeździłam do babć na każde wakacje, ferie, święta i większość weekendów. Na wsi miałam kuzynki, koleżanki, znajomych. Nie było toalet, łazienek, spadło się w jednym łóżku. Ale absolutnie każdy miał buty!!!! Owszem dzieciaki czasem biegały na bosaka, ale to raczej z wygody, zabawy. Buty w domu miało każde dziecko w latach osiemdziesiątych.
      • tiffany_obolala Re: Chłopki 21.11.23, 20:47
        Ja nie pisze, że tych butów nie było. Były! Każdy miał, choć czasem po starszym bracie. Ale po co je latem nosić? Żeby się zużywały? Nie tyle był zakaz noszenia butów, co nie widziano takiej potrzeby.
        • luderka Re: Chłopki 21.11.23, 21:42
          buty "kościółkowe" zdecydowanie się nie nadają do chodzenia i zabawy na wsi w lecie smile
          • heca7 Re: Chłopki 21.11.23, 22:00
            Przypomniało mi się, że jak mój ojciec (85 lat) jeździł do chrzestnego, który mieszkał niedaleko kościoła to obserwował ze zdumieniem, że ludzie przyjeżdżający na mszę rowerem mieli w zwyczaju zostawiać wehikuł na podwórku kościelnego wink Ot, wchodzili, stawiali i szli dalej. Tych rowerów było jak w sklepie czasem wink Ale też wspominał, że ci przychodzący piechotą nieśli rzeczywiście buty w rękach. Po czym przed kościołem myli nogi w rowie, wycierali szmatą. A te szmaty wisiały na stałe na krzakach przy rowie! Co szokowało mojego tatę no bo jak to tak wycierać szmatą co wisi na krzaku i już wiele osób swoje odnóża w nią wytarło wink A potem zakładali na nogi i wchodzili do środka.
            • szmytka1 Re: Chłopki 21.11.23, 22:12
              Rower na zaprzyjaźnionym podwórku funkcjonuje nadal. Tylko mniej tych rowerów jak dawniej.
              • heca7 Re: Chłopki 21.11.23, 22:43
                Pewnie tak wink Bo pamiętam jak jedna ematka się zdziwiła po zakupie domu niedaleko kościoła. W niedzielę jej furtkę uchyliła kobieta, weszła i wstawiła rower. Zapytana co do jasnej anielki robi odpowiedziała, że zostawia jak zwykle rower przed pójściem do kościoła big_grin Bo tak zawsze robiła...
      • senin1 Re: Chłopki 22.11.23, 04:38
        Moje wspomnienia pobytow u babci siegaja lat poznych 50-tych i poczatku 60-tych. wies w okolicach Rawy Mazowieckiej. Mala, chyba z 15 gospodarstw. Braku butow nie pamietam - dziadek zawsze w tzw, filcach latem w gumowcach, bracia mamy, pozni nastolatkowie w kamaszkach albo gumowcach. Gospodarstwo bylo male ale obora, stodola i chlewik chyba ze 4 razy wieksze niz "dom". Bo dom mial jedna izbe i kuchnie. W tej izbie byla drewniana podloga, ktora zmywalo sie woda z szarym mydlem, a w kuchni byla wlasnie polepa.
        Pamietam jak mnie uczyli literek z jakiegos starego elementarza i odbywalo sie to przy lampie naftowej. Za nic nie moglam zapamietac literki "n" i wujkowie byli bardzo sfrustrowani. Mielismy tez na podworzu drewniana balie, ktora normalnie sluzyla do prania (tara, a jakze), a latem w gorace dni zamieniala sie w 'basen' dla mnie i brata. Bardzo lubilismy sie w niej pluskac, choc nieopodal byla rzeczka , ale woda tylko do kostek wiec pluskac sie nie bylo jak.

        Najfajniej jednak bylo zima, bo dziadek zdejmowal kola od wozu, zakladal plozy i hajda! do pobliskiego miasteczka. Kosciola niestety nie pamietam, bo dziadkowie malo kosciolkowi byli. Ale wujkow zdaje sie wypedzali na msze w niedziele.

        A latem byla jeszce czeresnia przy drodze. I te dzeresnie to takie zolto czerwone byly. Jak tylko byly dojrzale to siedzielismy na niej godzinami i obzeralismy sie jak baki.

        O, i byla tez letnia kuchnia w ktorej babcia piekla chleb, wielki jak mlynskie kolo. A potem chodzilismy do sasiadow 'pozyczac' im ten chleb, a jak za tydzien, czy dwa oni upiekli, to nam pozyczali smile. W tej kuchni robilo sie wedliny, i peklowalo szynki, jak dziadek ubil prosiaka.

        a na poczatku lat 60 tych gospodarke sprzedali i przeprowadzili sie do naszego miasteczka. I juz nie bylo tak fajnie.

        Dzis czasami tesknie za jajecznica mojej babci - z mloda jarmuszka (czyli lebioda) To pyszne bylo. I pomidory z cukrem tez czasem za mna chodza.
        • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 06:25
          Moja mama miała podobne wspomnienia z odwiedzin na wsi w latach 50- tych, wczesnych 60- tych. U nas mówiło się klepisko (polega) a dom jej babci miał strzechę.
          • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:37
            U mojej rodziny na wsi strzecha była do 1979 roku (potem zmienili dom, też na drewniany, ale pod eternitem i z kilkoma pomieszczeniami, bo w starym była tylko wielka izba mieszkalno-kuchenna, przestronna sień i komora bez okna).
            • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 13:36
              Skansensmile Moja babcia nie rozumiała, czemu lubimy odwiedzać skansenwink
              • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 13:42
                Tak! Jak parę lat temu byłam w skansenie w Sanoku, poczułam się, jakbym wróciła do wakacji z dzieciństwa smile
            • niemcyy Re: Chłopki 22.11.23, 21:17
              W Białymstoku domy pod strzechą stały w obrębie miasta jeszcze 20 lat temu...
              • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 23.11.23, 00:03
                W Suwałkach też takie chałupiny z początku wieku widziałam, choć strzechy już raczej nie miały.
                • arim28 Re: Chłopki 25.11.23, 15:29
                  Bo Suwalki, w czasie kiedy mianowane je wojewodzkim miastem, zebralo w okolicznych miast i miasteczek wszystkie firmy budowlane aby zlikwidowac strzechy w miescie. Nawet jakies rozwalajace sie szopki, chlewki kryto papa, eternite aby tylko strzech w miescie wojewodzkim nie bylo smile
                  • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 25.11.23, 15:52
                    😄
    • inez21 Re: Chłopki 21.11.23, 21:20
      Ja swoje dzieciństwo też w latach 80 spędzałam na wsi podlaskiej. Myliśmy się w misce, kibelek był drewniany za stodołą, masełko pyszne też się ubijalo w maselnicy i przędlo się na kołowrotku len albo wełnę i tkalo na krosnach. Ale moi dziadkowie byli dość zamożni więc mieli pralkę Franię, w butach wszyscy chodzili...to że buty tylko do kościoła były to słyszałam w opowieściach mamy ktora miała dzieciństwo w latach 50tych.
      No i u nas każdy miał swoje łóżko dom był duzy no chyba że zjeżdżała się całą rodziną na święta to wtedy się spało na podłodze na siennikach czy kołdrach puchowych. I jedzenie zawsze było dużo i nie brakowało mięsa bo dziadkowie mieli duże gospodarstwo i jesCze nas w mieście mięsem zawsze raczyli.
      Mimo wszelkich niedostatków ja swoje dzieciństwo wspominam z ogromnym sentymentem. To świat który odszedł i nigdy nie wróci i aż czasem żałuję że moje dzieci tego nie doswiadczyly😪 spanie na sianie, bieganie boso po deszczu po kałużach po rosie, chodzenie skoro świt na grzyby, sianokosy i powroty na furze pełnej siana, żniwa i młócenie zboża i myszy w kieszeniach spodni🤣🤣 wykopki i potem ogniska i pieczenie ziemniaków, picie ciepłego mleka prosto od krowy w towarzystwie kotów których u mojej babci zawsze było mnóstwo...aż się wzruszyłam😊
      A świat bardziej biedny i siermiężny poznałam z opowiadań babci a nawet bardziej prababci także Chłopki przeczytalam beż żadnych zdziwień ani zaskoczeń.
      • inez21 Re: Chłopki 21.11.23, 21:24
        Nawet znalazłam moje zdjęcie na Frani🤣🤣
        • chatgris01 Re: Chłopki 21.11.23, 21:29
          Super fota! big_grin
          • inez21 Re: Chłopki 21.11.23, 21:35
            Dzięki 😊
        • taje Re: Chłopki 21.11.23, 21:39
          👍 Fajna fotka.
          • inez21 Re: Chłopki 21.11.23, 21:41
            Miałam ciotkę zapaloną fotografkę amatorkę która z ZSRR przywoziła aparaty Smiena chyba i mam dużo takich fajnych zdjęć 😁😁
        • szarmszejk123 Re: Chłopki 22.11.23, 09:13
          Ale super! Widać, żeś szczęśliwe dziecko ☺️
    • smoczy_plomien Re: Chłopki 21.11.23, 21:44
      Masz wspomnienia, których kolejne pokolenia już nie będą miały. Spisz je może, choćby dla pamięci w rodzinie.

      Wychodek na pewno był na "mojej" mazowieckiej wsi jeszcze w początku XXI wieku. I myślę, że nadal się zdarza u starszych, mniej gramotnych i mniej zadbanych przez dzieci gospodarzy.
      • inez21 Re: Chłopki 21.11.23, 22:00
        Nawet kiedyś myślałam żeby to spisać😁😁 a że byłam niezbyt grzecznym dzieckiem...o moich wyczynach w rodzine krążą legendy🙈🙈 to byłoby z czego się pośmiać...
    • taje Re: Chłopki 21.11.23, 21:49
      W latach 80. większość wakacji letnich spędzałam u rodziny na Podhalu - buty wszyscy mieli, na podłogach w domu były deski, ale masło, i owszem, robiło się w maselnicy i myło się codziennie w misce po uprzednim nagrzaniu wody na piecu węglowym. Podobnież sobotnia egzekucja koguta. Codziennie pasałam owce i krowy, jako czterolatka sama chodziłam z sześcioletnimi kuzynami nad pobliską górską rzekę (raz nawet się topiłam, kiedy koryto rzeki zmieniło się po intensywnych deszczach), chodziliśmy na grzyby (gołąbki!!), które się piekło na blasze, jeździło się na wozie z sianem. Dla dzieci bajka, dla mnie teraz jako rodzica jakiś koszmar. Ale tak ludzie na wsi wtedy żyli. Tylko 30-40 lat temu.
    • smoczy_plomien Re: Chłopki 21.11.23, 21:54
      Tak sentymentalnie, przypomniało mi się, jak mnie z kolei rodzice w dzieciństwie wywozili do ciotki, ale ona choć ze wsi, przeprowadziła się do małego wówczas miasteczka, więc warunki były zgoła inne, nawet mieli komputer we wczesnych latach 90. Z pobytów tam pamiętam herbatę w szklance z koszyczkiem (i straszne zdziwienie ciotki, że wolę wodę niż herbatę, jakbym wolała wodę z kałuży od szampana), ciasto Dancake z dwoma owocowymi kropkami i Dynastię w TV. Ciotka codziennie lepiła mi pierogi, bo je uwielbiałam, robiła też własny makaron. Dorabiała chałupniczo składając takie prostokątne kasetki na monety, o, takie. I ja też jej w tym pomagałam, przez tydzień złożyłam 100 takich kasetek i ciotka powiedziała, że są one warte 1zł (wszystkie razem), więc w zamian za moją pracę mogłam sobie wybrać w sklepie taką malutką paczkę Lay'sów.

      Wiem, że średnio na temat, ale nie mogłam się oprzeć urokowi wspomnień wink
      • simply_z Re: Chłopki 21.11.23, 21:59
        Fajnesmile
      • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 21.11.23, 22:28
        Jak coś kosztowało 1 zł, to było po 1995. To dopiero co było! I pomyśleć, ze takie dopiero co, to dla niektórych czasy przeszłego, odległego dzieciństwawink
        Przypomniało mi się w związku z tym, ze robiłam wówczas przez rok opis rozwoju małego, 4-5- letniego dziecka, na zaliczenie na studiach. I co? Ten dzieciak dziś jest osobą publiczną na eksponowanym stanowisku🫣
        • korolla-xx Re: Chłopki 21.11.23, 22:54
          Pierwszą pralkę automatyczną kupiliśmy w 1979 roku. Moja mama westchnęła wtedy, że taka pralka to było marzenie mojej prababci, zmarłej w wieku 94 lat w 1963 roju.
          Otóż w kątach 50-tychrodzice kupili pralkę wirnikową. Prababcia siedząc i obserwując pranie krytykuje, że co to za cudo, trzeba temu grzać wodę, wlewać ją do środka, potem wylewać...
          • taje Re: Chłopki 21.11.23, 22:56
            No i prababcia miała rację - szkoda, że nie doczekała pralki automatycznej.
          • korolla-xx Re: Chłopki 21.11.23, 22:57
            W latach 50-tych.
            Prababcia myślała, że samo się wszystko w tej pralce zrobi...
            • taje Re: Chłopki 21.11.23, 23:01
              Co chcesz - wyprzedzała (oczekiwaniami) epokę. Miała rację, że da się, to tylko kwestia technologii.
        • smoczy_plomien Re: Chłopki 21.11.23, 23:14
          To musiały być ferie zimowe 1995, bo to chyba przez to, że te monety weszły, był popyt na te kasetki.

          Czyli miałam 10 lat smile
    • trut_u Re: Chłopki 21.11.23, 23:02
      Wydaje mi się, że dość skrajne doświadczenie. Brak łazienki tak, ale podłogi i łóżek? Taki standard, dodatkowo bez prądu, to znam z opowieści pokolenia rodziców, czyli przełom lat 50/60.
    • arthwen Re: Chłopki 21.11.23, 23:09
      Czytam tak te wasze odpowiedzi i wychodzi, że ja zawsze żyłam w jakiejś specyficznej bańce, a nie tylko teraz wink
      • inez21 Re: Chłopki 21.11.23, 23:14
        A może po prostu jesteś młodsza od nas ? Albo z bardzo dużego miasta? Do nas wtedy przyjeżdżali kuzyni z Warszawy no i oni rzeczywiście byli zupełnie z innej bańki😆
        • arthwen Re: Chłopki 21.11.23, 23:26
          Może młodsza trochę, moje wspomnienia z dzieciństwa do lata 80-te i to raczej druga połowa, bo z pierwszej to niewiele pamiętam i akurat na pewno nie z wyjazdów wakacyjnych wink
          Ale wcale nie z dużego miasta, tylko pomiejskiej miejscowości (technicznie rzecz biorąc to wieś, ale taka niezbyt rolna, mało kto tam gospodarstwo rolne miał) pod średniej wielkości miastem. Tyle, że Pomorze.
          • szmytka1 Re: Chłopki 22.11.23, 06:52
            Pomorze, niemiecka technologia, to nie było klepiska w domu tylko u biednych cement i deski a u bogatszych płytki. W latach 80 to poniemieckie jeszcze.
            • arthwen Re: Chłopki 22.11.23, 12:59
              No u mnie jeszcze lepiej, bo babcia-nauczycielka mieszkała w budynku szkoły (poniemieckiej, owszem), a druga babcia w takim dworku/pałacyku... Obie na podłogach miały parkiety...

              Ale dziadek pochodził z lubelszczyzny, tyle że dwór spalili ruscy w czasie wojny (za pomoc partyzantom), rodzina cudem uciekła, bo dostali ostrzeżenie, więc tam to byłam caly jeden raz, ojciec mi pokazał: tu na tym polu był dwór pradziadków wink Ale mam zdjęcia, bo się parę zachowało wink
              • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 13:39
                No, bo wiesz, my tu o chatach chłopskich a nie o dworkach szlacheckichwink
                • tiffany_obolala Re: Chłopki 22.11.23, 14:14
                  Pamiętam jak w liceum zwiedzałam zamek Hochbergów w Pszczynie i zaraz potem pszczyński skansen. I z przerażeniem sobie uzmysłowiłam, że prezentowane wnętrza pochodzą dokładnie z tego samego okresu. Wtedy tak wielka i namacalna różnica społeczna była dla mnie szokiem. Faktycznie można było uznać "państwa" i "chłopów" za przedstawicieli... różnych gatunków chyba.
          • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 06:54
            Jak Pomorze, to tereny poniemieckie? Większość tych wspomnień tutaj to Podhale, Podlasie, Lubelszczyzna, Małopolska.
            • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:42
              I Zamojszczyzna wink
              Bo u mnie na Podkarpaciu sąsiednie wsie są poniemieckie (a dokładnie, na prawie niemieckim), co z tego, że to z czasów średniowiecza-różnica cywilizacyjna z podbiłgorajską wsią była rażąca.
              • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 13:38
                Tak, moi dziadkowie byli spod Hrubieszowa.
            • arthwen Re: Chłopki 22.11.23, 13:04
              Tak, zauważyłam.
              Fakt, że rodzina męża, tutejsza właśnie, małopolska, to jeszcze 20 lat temu jedna ciotka mieszkała w domu bez bieżącej wody i ze sławojką, a nie normalną toaletą (nie zgadzała się na żadne zmiany, mimo że jej syn proponował, finansowo wszystko chciał pokryć, albo zabrać ją do siebie - nie i koniec, ona tak zawsze żyła, nie bedzie się na stare lata przestawiać - dla mnie niepojęte). W zasadzie siłą wymusili to wszystko dopiero, jak zachorowała.
    • emateczka Re: Chłopki 21.11.23, 23:21
      Chyba skrajne doświadczenia miałaś...
      To, co opisujesz, wspominała moja mama, urodzona na wsi na Lubelszczyznie, ale w latach pięćdziesiątych. Ja w latach osiemdziesiątych tamże nie miałam polepy, konia, spałam w normalnym łóżku, wszyscy mieliśmy buty, łazienkę z bieżąca wodą, zero problemów z zaopatrzeniem w jedzenie, dziadek miał traktor i żuka, a my malucha. I nie był to żaden wyjątek wśród sąsiadów, bywali bogatsi od nas.

      Ale kiedyś (niedawno) chciałam kupić dom na Podlasiu i uderzył mnie brak łazienek w większości starych domów, więc pewnie są/były spore różnice pomiędzy regionami.
      • kochamruskieileniwe Re: Chłopki 22.11.23, 07:12
        oczywiście, regionalne róznice sa bardzo widoczne. Nawet do dzisiaj*. Żeby było ciekawiej - nakładają sie na to jeszcze... zabory.
        Dzisiaj, to w starych domach, nieremontowanych. Sa jeszcze takie.
        W latch 80. i 90. te róznice były ...ogromne.

        Warmia i Mazury - zelektryfikowane w przeważającej części od czasów pruskich
        Wielkpolska- inny porządek w gospodarstwie/obejściu niż na Mazowszu (róznica biła po oczach)

        lata90. to czas mojej intensywnej pracy terenowej w Polsce. Zwykle mieszkałam w domach gospodarzy. Róznice kolosane.
        Np. Okolice Lipno/Kikół (powiat golubsko-dobrzyński)
        Wysoki stopień mechanizacji rolnictwa. Traktory, maszyny rolnicze normalka w gospodarstwie
        Warunki bytowe - nooooo... mycie w misce, wychodek :za stodołą" (brak domku z serduszkiem!), ech...

        Swietokrzyskie
        wieś między Łagowem a Rakowem
        Warunki bytowe, mimo braku kanalizacji i wodociągu - o niebo lepsze.
        Ale... orka nadal koniem. I wozy drabiniaste bardzo powszechne...
    • mrs.solis Re: Chłopki 22.11.23, 01:03
      Pamietam jak babcia prasowala zelazkiem na dusze i palio sie lampy naftowe bo nie bylo pradu, ale podloge mieli i buty tez. Jak bylam mala to spalam z dziadkami, albo z mama, pozniej juz w namiocie. Pamietam dziadka koszacego zyto kosa i babcie, ktora sierpem ciela wiechec zboza, zeby zawiazac snopek.
      • chatgris01 Re: Chłopki 22.11.23, 12:45
        Ja się jeszcze osobiście załapałam na żęcie sierpem big_grin
        Co prawda zielsko dla gęsi i krów, a nie zboże, ale zawsze. Umiem tongue_out
        • mrs.solis Re: Chłopki 22.11.23, 13:15
          Tak, pozniej ten sierp byl uzywany przez babcie do koszenia pokrzyw.
        • szeptucha.z.malucha Re: Chłopki 22.11.23, 13:40
          U koleżanki pomagałam sierpem i kosą w żniwach w latach 90- tych.
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Chłopki 22.11.23, 04:32
      Elektryfikacja wisi, z której pochodzi moja rodzina była w roku 1978. Tyle w temacie. Serio jesteś zdumiona lekturą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka