zibi62
29.12.23, 18:34
W marcu minie rok jak kupiłam lokal. Kupiony jako lokal mieszkalny. Poprzedni właściciel go przekształcił bo wcześniej był usługowy. Członek zarządu mam wrażenie że mnie nęka. Nachodził moich pracowników jak robili remont i grzmiał, że to był lokal usługowy. Próbował grzmieć do mnie ale jakoś sobie poradziłam. Zarząd wysłał maila do mnie czy lokal będzie użytkowany jako mieszkalny. Odpisałam , że będzie użytkowany zgodnie z zapisem notarialnym . Planuje tam prowadzić działalność gospodarczą( mogę ją prowadzić w lokalu mieszkalnym nie musi być usługowy). Póki co jestem na nierejestrowanej. Pracuje tam może raz w tygodniu. I dziś telefon. Że mam udostępnić liczniki ( ok, zgadzam się-choć wcześniej wystarczyło zdjęcie). Przy spisywaniu oprócz osoby kompetentnej życzy sobie być pan z zarządu. Chcą protokół. Na moje pytanie czy jest to standardowa procedura, pan który ma spisywać przyznał się że robi to po raz pierwsze na wyraźne życzenie pana z zarządu wspólnoty. Teraz do sedna . Czy mogę nie wpuścić chłopa z zarządu? Po co jego obecność? Oczywiście , liczniki udostępnię, podpisze protokół itp ale przy osobie , która spisuje. Jak myślicie? Wybaczcie , że tak długo ale ten z zarządu mam wrażenie, że coś kombinuje. Dzięki za cierpliwe doczytanie do końca.