zalamana_500
02.01.24, 01:31
To ja, zalamana_50. Hasło do poprzedniego nicka zaginęło w boju, stąd jedno 0 w nicku więcej.
Może pamiętacie, od sierpnia jestem pod opieką psychiatry, nerwica. W tle trudna sytuacja życiowa, rozstanie z partnerem po x latach, choroba mamy, która się opiekuje, odejście kociego seniora, problemy zdrowotne adoptowanej kotki, mega toksyczna praca. 3 miesua zwolnienia, leki, było trochę lepiej, teraz mimo przyjmowanych leków objawy wracają, do tego bezsenność. Byłam w ub tygodniu u psychiatry, chce mi dać inne silniejsze leki. Szczerze to boję się. Znowu skutki uboczne, sama Nie wiem co robić. Jednocześnie czuje, że się zapętlam, sama nie dam rady.
W pracy trudna sytuacja, to taki typwy januszex z dzwonieniem na telefon prywaty w święta, weekendy etc. Wiem, powinnam odejść. Szukam pracy. Ale bez bycia specjalistka w wieku 51 lat ciężko jest znaleźć pracę. Umowę w tej pracy mam do końca kwietnia
Zastanawiam się, brać silniejsze leki od obecnego lekarza i znowu zwolnienie, szukać nowego lekarza. Nie wiem co robić. Boję się skutków ubocznych, a jednocześnie nawrot objawów mnie przeraża.
Moja jedyna przyjaciółka też jest chora, średnio mogę i chce jej się teraz wyplakiwac w rękaw.
Koleżanka, wydawało mi się, że bliska, po rozmowie zaczęła monolog w stylu...weź się ogarnij, zrób cos że sobą itd.
Faceta brak, dzieci brak. Dobrze, że kotka dobrze się czuje.
Nie wiem czego od was oczekuje, chciałam się wypłakać, wygadać, może coś doradzicie.