czekamnawiatr
26.01.24, 14:59
Wyobraźcie sobie. Znajomi zatrudnili ekipę do pomalowania mieszkania. Przy ostatnim pokoju fachman obejrzał ściany i orzekł- farba się nie nadaje, tu się będzie mazać. Znajomy się oburzyl: jak to? Nigdzie się marze to tu będzie? Wdali się w pyskówkę, znajomy się zaczerwienił na obliczu, fachman stwierdził że może zrobić, ale odpowiedzialności nie bierze bo z jego doświadczenia wynika że ta farba na takiej ścianie nie da rady.
Efekt - ściany fatalne, farba się istotnie mazala ( zle rozprowadzala).
I teraz tak. Znajomy grozi sądem i żąda poprawy, majster wystawił fakturę i wezwanie do zapłaty, żona znajomego grozi rozwodem z pieniaczem. Pieniaczem twierdzi, że jak fachman wiedzial - to nie powinien był malować. Fachman twierdzi że uprzedzał, on tej farby nie kupował i pomalował na wyraźne żądanie zleceniodawcy.
Kto ma rację?