Dodaj do ulubionych

Sytuacja w sklepie zoo

20.02.24, 10:11
Mam nadzieję, że wątek nie poleci bo występuje w nim obcokrajowiec.
No więc wczoraj poszłam po smaczki dla psa i worki na odchody. Psu kupiłam golonkę z trixie, oszalał na jej punkcie.
Przede mną był pan, który mówi do kasjerki- dla kota. I pokazuje palcem. Pani pyta- tryptofan? Bo na to wskazywał pan. A on dalej, dla kota, dla kota, dla kota. Kobieta widziałam już wykończona poprosiła kolegę o pomoc, a mnie zaczęła kasować.
Okazało się, że pan chce ubranie dla kota, ale dalej nie potrafił wytłumaczyć jak duże i jaki rodzaj, bo kompletnie nie znał języka.

Co myślicie o takich przypadkach? Już pomijając translatory w komórce, to w życiu nie przyszłoby mi do głowy wybierać się do sklepu nie znając podstawowych zwrotów w danym języku.
Pan oczywiście wyszedł bez ubranka.
Obserwuj wątek
    • pytajacakinga Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:16
      A co bys zrobila będąc w obcym kraju nie znajac języka gdybys musiala cos kupic?
      Koty maja przewaznie jeden rozmiar gdyby pani w sklepie byla inteligentna to by dogadala sie czy,duzy,czy maly nawet gestami.
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:19
        Właśnie nie, pan tłumaczył że ubranka są w sumie dla psów, dla kotów nie mieli osobno.
        Ja bym skorzystała z translatora, zdarzyło mi się raz w restauracji. Inaczej nie wiem jak bym miała powiedzieć, że rezygnuję z sałatki.
        • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:22
          Pokazujesz sałatkę i krecisz głową, albo /i gest dłonią. Proste.
          • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:24
            Ta sałatka była jeszcze w fazie tworzenia. Zaczepiłam kelnera i zapytałam czy mogę z niej zrezygnować.
          • halyna_z_trzebowniska Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:59
            Mujborze...
            Sa juz apki na telefon, do ktorych sie mowi w jezyku A, a apka to tlumaczy na wypowiedz glosowa w jezyku B, a ematka dalej jak Kali big_grin
            • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:00
              Możesz w ogóle nie ruszać się z domu i zamawiać przez apki. Możesz nie rozmawiać z ludźmi i są iedziec z nosem w telefonie. Mnie bawi porozumiewanie się z ludźmi, których języka nie znam. To po prostu fajne wyzwanie
              • szafkanocna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 17:00
                no to chyba sie nie ruszasz… wiadomo, ze jak salatka bylaby juz na stole to trudno byloby wytlumaczyc, ze juz jej nie chcesz i nie zaplacisz za nia. raczej mogloby sie zrobic konfliktowo. rzeczywiscie level Kalego.
        • reinadelafiesta Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 18:38
          To trzeba było panu pomóc i użyć translatora.
    • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:19
      Sprzedawczyni nie powinna z nim gadać, tylko porozumiewać się na migi. Bywałam w najdziwniejszychb krajach i sprzedawcy robili co mogli, by mnie zrozumieć, i zawsze udawało mi się kupić co chciałam. Sprzedawca nie ma co się nadymać, tylko ruszyć głową - i rękami
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:23
        Pan się zajął nim naprawdę profesjonalnie, ona mnie w tym czasie kasowała, bo widziała że czekam a jego będzie obsługiwać do śmierci.
        Mimo starań, nie dogadali się niestety.
      • malaperspektywa Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:14
        Dokładnie. Można wyłożyć na ladę to co się ma pokazując wielkość. A hau hau, no miał miał to chyba jakoś każdy jest w stanie pojąć. Swoją drogą, biedny kotek, po co mu ubranko? Może lepiej, że pan nie kupił. Jakoś nie sądzę, żeby o ubranku marzył.
        • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:20
          Pewnie czesać im się nie chciało i obgolili go na łyso. Częsty przypadek niestety.
        • philippa_p Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:24
          malaperspektywa napisała:

          > Dokładnie. Można wyłożyć na ladę to co się ma pokazując wielkość. A hau hau, no
          > miał miał to chyba jakoś każdy jest w stanie pojąć.

          Taki drobiazg, ze nie w kazdym jezyku piesek mowi hau hau a kotek miau miau (no, kotek to juz bardziej moze) smile

          Jesli pan umial powiedziec tylko "dka kota", to moze i nie ogarnial, ze w polskim piesek czy kotek mowi tak a nie inaczej.
          • kanna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:24
            Zdjęć kotków i piesków na karmach jest skolko ugodno wink
        • ichi51e Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:50
          Mógł mieć sfinksa one chodzą w ubrankach.
          Moja miał w zimie ubranko żeby nie marzła na spacerach.
          Btw gdyby ktoś szukał ubranka pooperacyjnego które uwzględnia kocią anatomię i w którym kot nie dostaje depresji kubraczkowej to warto rozważyć suitical. Mimo że wkładane przez głowę.
    • furiatka_wariatka Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:25
      No a sprzedawczyni nie przyszło do głowy użyć translatora w telefonie? W sumie to obsługa sklepu zawaliła po całości, jakoś powinni spróbować się z nim dogadać.
    • abidja Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 10:56
      Ty zrozumialas a obsluga nie?
      Ciekawe.

      Tak , zdazylo mi sie na poczatkach pobytu w Norwegii gdy nie znalam jezyka wyjsc z domu. I pojsc do sklepu, po chleb, mleko i inne produkty. Co wiecej wychodzilam ba spacer, do kawiarni i kina gdzie tez byli ludzie ktorych kompletnie nie rozumialam.
      I wiesz co? Nikt ,absolutnie nikt nie byl "wykonczony" moja obecnoscia w przestrzeni publicznej.
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:55
        Ale szłaś do tego sklepu, pokazywałaś palcem i mówiłaś- chcem to? Akurat mam 2 koleżanki w Norwegii i obie musiały iść na kurs językowy, żeby funkcjonować w społeczeństwie i pracować.
        • melmire Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:08
          A zanim skonczyly kurs zyly powietrzem i nie odzywaly sie do nikogo
        • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:20
          W Skandynawii, która jest w czołówce państw, gdzie wszędzie się człowiek dogada po angielsku?
        • abidja Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:22
          Co to znaczy "musiały"?
          Musza tylko ci co maja status azylantow i uchodzcow.

          Ja chodzilam przez rok do norweskiej szkoly ktora przygotowala mnie do egzaminu panstwowego. Nie moglam wtedy pracowac a zeby oplacic szkole musialam wczesniej pracowac i zyc bez zmajomosci jezyka.
          Tak, radzilam sobie palcem, prostymi zwrotami, translatorem i spotykalam sie z zyczliwoscia, zrozumieniem. Nikt z etnicznych nie przewracal oczami i nie okazywal "wykonczenia". Tak jak ty to robisz tu I teraz wobec kogos kto nie zna j.polskiego i byl w "twoim" sklepie, na "twojej" ziemi.
          Wstyd,ze obsluga nie przeszla na j.angielski lub rosyjski ( spora czesc osob, chocby moj rocznik go zna ). Lepuej przewracac oczami.
          Ta polska goscinnosc to tylko w gebie, na papierze.
          • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:33
            Tyle, że oboje byli bardzo mili, nie napisałam nigdzie że byli nieuprzejmi. Pani widziała po prostu że czekam z rzeczami w ręce i poprosiła kolegę o zajęcie się niekumatym panem. A on starał się jak mógł. Nie jego wina, że gość nic nie rozumiał.
            • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:01
              To nie klient był niekumaty, tylko obsługa, bo to obsługa sklepu nie potrafiła zrozumieć tłumaczeń klienta.
              • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:10
                Ja też nie zrozumiałam, a nie byłam z obsługi.
                • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:24
                  Czyli też jesteś niekumata 🤷‍♀️
                  • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:31
                    Tak, wszyscy są, oprócz gościa który potrafi wydukać jedno słowo.
                    • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:36
                      komunia23 napisała:

                      > Tak, wszyscy są, oprócz gościa który potrafi wydukać jedno słowo.


                      ej, a ty potrafisz wydukać jakiekolwiek komunikaty w jakimkolwiek języku obcym? czemu nie wspomogłaś wykończonej sprzedawczyni i jej kolegi?
                      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:47
                        Mówię płynnie po polsku i jeszcze w dwóch językach. Wybacz, ale mam swoje życie, żyję w biegu, a w języku tego pana akurat nie mówiłam. Inaczej na pewno bym pomogła.
                        • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:55
                          komunia23 napisała:

                          > Mówię płynnie po polsku i jeszcze w dwóch językach. Wybacz, ale mam swoje życie
                          > , żyję w biegu, a w języku tego pana akurat nie mówiłam. Inaczej na pewno bym p
                          > omogła.


                          wybaczam.
                          a skąd wiesz, w jakim języku on oryginalnie mówił, skoro tylko powtarzał, przprszm DUKAŁ "dla kota, dla kota"?
                          • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:01
                            Rozmawiał równocześnie przez telefon, podejrzewam że kobieta była po drugiej stronie i tłumaczyła mu jakie ubranie ma kupić.
                        • memphis90 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:56
                          No popatrz- chciałaś roasta na obcokrajowcu który śmiał nie mówić w Twoim języku, a tu lipa…
                          • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:20
                            memphis90 napisała:

                            > No popatrz- chciałaś roasta na obcokrajowcu który śmiał nie mówić w Twoim język
                            > u, a tu lipa…
                            >

                            Dostała za to roasta na sprzedawcę. Jak widać po nich można jechać.
                            • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:24
                              borsuczyca.klusek napisała:

                              > memphis90 napisała:
                              >
                              > > No popatrz- chciałaś roasta na obcokrajowcu który śmiał nie mówić w Twoim
                              > język
                              > > u, a tu lipa…
                              > >
                              >
                              > Dostała za to roasta na sprzedawcę. Jak widać po nich można jechać.


                              przecież nieznajomość języków obcych od zawsze stanowiła powód do szydery. ile lat ma skecz o piłce DO METALU? ile lat ma film "nie lubię poniedziałków", gdzie komedia omyłek opiera się m.in. na nieznajomości języków obcych po obu stronach? tu akurat trafiło na sprzedawcę, ale taka sama szydera by była odwalana z każdego jednego niekumatego człowieka. bo trzeba naprawdę ogromnych pokładów niekumacji żeby się w tak prostej sprawie nie dogadać.
                              • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:47
                                Szydera obejmuje wyzywanie ludzi od małp? Jakoś mi to jednak umknęło. No i ile języków i na jakim poziomie trzeba znać, żeby nie zostać obiektem takiej szydery?
                                • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:18
                                  borsuczyca.klusek napisała:

                                  > Szydera obejmuje wyzywanie ludzi od małp? Jakoś mi to jednak umknęło.

                                  Kaczora pytaj, to od niego i jego "małpy w czerwonym" zaczęło się takie czułe wzajemne traktowanie w naszym pięknym i torelancyjnym kraju.


                                  No i ile
                                  > języków i na jakim poziomie trzeba znać, żeby nie zostać obiektem takiej szyder
                                  > y?

                                  a ty nadal nie rozumiesz, że tu nie chodzi o ilość i jakość tylko o poziom niekumacji?
                                  każdy jeden człowiek o przeciętnej inteligencji nawet pechowo nieznający ani jednego słowa w języku obcym sprzedałby gościowi to ubranko dla kota, sytuacja nie wymagała ponadprzeciętnych zdolności, nie była wykańczająca, była wręcz banalna.

                                  twój wybór, ale prujesz się w przegranej sprawie w trollwątku.
                                  • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:30
                                    Cudowny argument ad kaczorum, tylko nie wiem czego ma dotyczyć akurat w tym wątku 😀
                                    • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:05
                                      borsuczyca.klusek napisała:

                                      > Cudowny argument ad kaczorum, tylko nie wiem czego ma dotyczyć akurat w tym wąt
                                      > ku 😀

                                      no cóż, jakoś mnie to nie dziwi, że nie rozumiesz.
                                • memphis90 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:27
                                  Ja roastuje tylko autorkę, ale akurat określenia małpa bym się nie czepiała, bo z kontekstu wynika mi, że chodzi o związek frazeologiczny „wredna małpa” (często stosowany wobec niemiłych sklepowych, które wywracają oczami zamiast pomóc klientowi), a nie o odniesienie do intelektu, stosowane w związku typu „nawet małpę można nauczyć czegośtam”.
                                  • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:31
                                    A określenie inteligencja wyższa od marchewki też nie ma odniesienia do intelektu?
        • figa_z_makiem99 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 19:48
          Zdarzało mi się tak kupować slodkie bułk czy drożdżówki i w małym sklepie w Niemczech, niemiecki jest dla mnie jak chiński i nie umiałam wymówić nazwy, mieli różne rodzaje tych bułek. I nikt nie robił problemu.
          • septembra Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 20:39
            Na pewno byłaś bohaterką wątku na jakimś emutterdiskussionsforum
      • szafkanocna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 17:03
        a mozr to koles byl po prostu dziwny i niekontaktowy?? tacy tez sie zdarzaja. jestem team sprzedawczyni, bo pewnie tez ja to kosztowalo troche stresu, nikt nie lubi takich sytuacji w pracy jak przychodzi jakis dziwak i nie wiadomo, o co mu chodzi.
    • zanetka.x Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:00
      przede wszystkim wymogiem pracy w obsłudze klienta powinna być znajomość jeżyka angielskiego, każdy obecnie uczy się go w szkole już od 1 klasy podstawówki tak więc również sprzedawcy powinni go znać
      • pseudo_stokrotka Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 17:41
        Może sprzedwczyni znala angielski, tylko klient nie?
    • septembra Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:31
      Wstrząsająca historia.
      • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:35
        No mną na przykład wstrzątnęło obwinianie obsługi 🙄
      • milupaa Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:38
        I biednemu kotu zimno będzie.... 🐱
        • abidja Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:24
          Syty kot i glodnemu zabierze.
    • evening.vibes Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:35
      Ubranie dla kota? Aha, aha...
    • ichi51e Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:46
      Skoro zrozumiałaś że ubranko to czemu nie pomogłaś? Dwa spokojnie da się zrobić zakupy na migi. Słowo. O ile zrozumiałabym wątek „nie mogłam dogadać się ze sprzedawcą bo nie mówił po polsku” nie rozumiem czemu się czepiasz cudzoziemca? Ma nie jeść a jego kot chodzić bez ubranka bo nie może się dogadać?
      Ja też nie mogłam się dogadać z babką w kakadu odnośnie ubranka dla psa które chciałam kupić dla kota. Ja nie wiedziałam jaką wielkość mi potrzebna ubranka nie trzymały rozmiaru M w jednym była wielkosci S w drugim uncertain też myślałam że wyjdę bez.
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:57
        Ale ten pan bardzo ładnie się zajął obcokrajowcem. Zaczął mu tłumaczyć, że ubranka są w sumie dla psów, rozmiary różne i żeby lepiej po prostu z tym kotem przyszedł. Na co ja tam jeszcze miałam się wtrącać?
        • ichi51e Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:07
          Czyli jednak się dogadali? To co ci przeszkadzało?
          • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:21
            Ja płaciłam za swoje rzeczy i wyszłam. Nie wiem jak się to zakończyło. W wątku chodzi mi o gościa, co przychodzi do sklepu i jedyne co potrafi powiedzieć to- dla kota. I nic więcej. Byłam po prostu w szoku.
            • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:04
              Nie. Ty po prostu chcesz wymusić na nas przyznanie, że cudzoziemiec chcący kupić coś w Polsce powinien się nauczyć polskiego. Piramidalna bzdura - to kupcy uczą się języków swoich klientów.
              • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:11
                Cudzoziemiec mieszkający od dawna w Polsce, tak. Jednak nie chcę niczego na nikim wymuszać.
                • asia.sthm Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:20
                  komunia23 napisała:

                  > Cudzoziemiec mieszkający od dawna w Polsce, tak. Jednak nie chcę niczego na nik
                  > im wymuszać.

                  Czyli celem otwarcia tega watka bylo poszczucie na Ukraincow.
                  Kiepsciutko ci idzie, wychodzi szydełko z worka juz po dwoch pierwszych zdaniach, a pozniej juz cale kolczaste szydło.
                  • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:26
                    A gdzie napisałam o Ukraińcu? Nie mierz mnie proszę swoją miarą.
                • memphis90 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:00
                  O, to teraz znasz tego pana bliżej i wiesz, że w Polsce mieszka od bardzo dawna..?
                  • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:02
                    Nie wiem, mówię raczej o tym ogólnie. Ktoś, kto mieszka rok czasu w danym kraju, powinien komunikatywnie posługiwać się językiem.
                    • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:20
                      komunia23 napisała:

                      > Nie wiem, mówię raczej o tym ogólnie. Ktoś, kto mieszka rok czasu w danym kraju
                      > , powinien komunikatywnie posługiwać się językiem.


                      skąd wiesz, że dukający gościu mieszka od roku w Polsce?

                      btw, ty deklarujesz, że mówisz płynnie po polsku, a używasz błędnych zwrotów takich jak "rok czasu". ja wiem, że jesteś trollem, ale może jednak coś ci piknie w zszokowanej głowie.
                • marianna211272 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:31
                  nie wiesz jak dlugo cudzoziemiec mieszka w pl , jak nie bedzie probowal i wychodzil do ludzi to sie nie nauczy
                • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:51
                  komunia23 napisała:

                  > Cudzoziemiec mieszkający od dawna w Polsce, tak.

                  A Ty skąd wiesz??????
              • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:14
                nangaparbat3 napisała:

                > Piramidalna bzdura - to kupcy uc
                > zą się języków swoich klientów.
                >


                Iloma językami według ciebie powinien władać sprzedawca w sklepie zoologicznym? 😀😀😀
                • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:56
                  Tyloma, ile mu trzeba, żeby jak najwięcej zarobić na jak największej liczbie klientów.
                  • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:00
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Tyloma, ile mu trzeba, żeby jak najwięcej zarobić na jak największej liczbie kl
                    > ientów.
                    >

                    Jednak ty wygrałaś wątek, tego się po prostu nie da przebić 😀
            • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:05
              Ale co cię tak szokuje? Że ktoś nie zna Polskiego? Cała masa ludzi na świecie go nie zna, a do Polski przyjeżdżają turyści, którzy chodzą też na zakupy.
            • memphis90 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:59
              A ja będąc w Czechach potrafiłam powiedzieć jedynie „dobrydzień” i z tą wiedzą świadomie wchodziłam do przeróżnych sklepów i dokonywałam przeróżnych zakupów… 🤷‍♀️
              • ichi51e Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:37
                Nie masz wstydu 😏
                • memphis90 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:23
                  No nie mam i właśnie chciałam kupić trochę w tych Czechach, ale nie chcieli mi sprzedać z powodu bariery językowej, tylko w kółko powtarzali, że „hanba, hanba”. 🤷‍♀️
        • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:16
          komunia23 napisała:

          > Ale ten pan bardzo ładnie się zajął obcokrajowcem. Zaczął mu tłumaczyć, że ubra
          > nka są w sumie dla psów, rozmiary różne i żeby lepiej po prostu z tym kotem prz
          > yszedł. Na co ja tam jeszcze miałam się wtrącać?


          jak ma przyjść z kotem-golasem? przecież to nielogiczne.
          • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:21
            Skoro pan znał tylko jedno słowo, czyli kot, to nie mógł tym samym wytłumaczyć jaki rozmiar potrzebuje. Dlatego sprzedawca zaproponował, żeby z tym kotem przyszedł, to dobiorą sweter na miejscu.
            • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:25
              ale to bez sensu, zszokowana kobieto. skoro gościu przyszedł kupić ubranie dla kota, to znaczy, że kotu zimno, a ubranka nie ma. jak zatem ma z tym kotem nieodzianym wyjść z domu, w chłodniejszą temperaturę?
              • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:27
                Widać, że nie masz zwierząt. W koc zawinąć i do kontenerka wysłanego innym kocem wsadzić.
                • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:29
                  może widać, może nie widać, ale... kota w koc i do kontenerka? to już chyba łatwiej na gołe pięści z szatanem walczyć.
            • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:27
              Mógł też wyłożyć wszystkie rozmiary przed klientem, ten wskazałby palcem właściwy i transakcja doszłaby do skutku. Wystarczy chcieć obsłużyć klienta.
              • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:27
                One wisiały, jak w Zarze na wieszakach, pan pokazywał.
              • ichi51e Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:40
                Byłam tam i naprawdę kupić kotu ubranko nie jest łatwo (zwłaszcza jak się wybiera z psich) skończyło się dokładnie tak jak mówisz babka wywaliła wszystkie i porównywaliśmy bo naprawdę s w jednym było większe od M
    • princesswhitewolf Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 11:59
      Chyba ci sie nudzi.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:18
      Człowiek z empatią i inteligencją wyższą od marchewki ogarnie za pomocą gestów prostą komunikację.
    • kanna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:22
      Myślę, że sprzedawcy do bani... Prawdziwy sprzedawca sprzedałaby trzy ubranka, w komplecie ze smaczkami, i nową kuwetą.
      Nieznajomość języka by mu nie przeszkodziła.
      • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:24
        Nie no pewnie sprzedawca powinien jeszcze zaśpiewać, zatańczyć i wiersz wyrecytować 🙄
        • marta.graca Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:30
          Widać, że w dzisiejszych czasach prawdziwy sprzedawca to tak wielka rzadkość, że nawet go nie spotkałaś. Ja znam taką z posta powyżej- pracuje w sklepie z tekstyliami. Miła, kompetentna, aż chce się kupić coś więcej.
          • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:34
            Tak sprzedawcy to większości ludzie z przypadku pracujący za minimum i starający się przetrwać. Wymaganie od takiej osoby, że stanie na głowie i zrobi salto w tył jest zwyczajnie niepoważne. Ale obrażanie jakie ma miejsce w tym wątku to już stan umysłu.
            • asia.sthm Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:47
              Borsuczyco, co z toba?
              O stawanie na glowie nikt nie prosi, ani o odtanczenie walczyka. Mozna i nalezy byc po prostu milym oraz chmure gradowa wykasowac z lica na czas pracy.
              Tyle.
              • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:06
                Pytam ponownie skąd macie info o chmurze gradowej? Czy my w ogóle czytamy ten sam wątek?
                • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:20
                  borsuczyca.klusek napisała:

                  > Pytam ponownie skąd macie info o chmurze gradowej? Czy my w ogóle czytamy ten s
                  > am wątek?

                  z tego samego źródła, z którego ty masz info o tańczeniu walczyka przez sprzedawcę.
                  • asia.sthm Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:29
                    O przepraszam, ja chmure gradowa wyjelam z wlasnego doswiadczenia w sklepach, w administracji, w Zusie i w kasie na dworcu. Pan konduktor w pociagu, ktoremu zameldowalam posiadanie zlego biletu, jedynie z usmiechem oznajmil: Niech pani siada i pani jedzie.

                    Serio, w 2023 roku przebywalam w Warszawie 4,5 miesiaca na trzy pobyty rozlozone, o jezu jakie te niektore ludzie chmurne niekiedy tak jakby z obowiazku, ale wiekszosc super.
                    • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:18
                      asia.sthm napisała:

                      > O przepraszam, ja chmure gradowa wyjelam z wlasnego doswiadczenia w sklepach,
                      > w administracji, w Zusie i w kasie na dworcu.

                      Ale czy twoje osobiste doświadczenia usprawiedliwiają wyzywanie tego konkretnego sprzedawcę od małp?

                      Ja na ogół mam dobre doświadczenia w sklepach i urzędach. Może dlatego, że sama jestem wyrozumiała i nie oczekuję, że każdy będzie na moje zawołanie wiedział absolutnie wszystko i nieba mi uchylał.
                      • asia.sthm Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 18:39
                        > Ale czy twoje osobiste doświadczenia usprawiedliwiają wyzywanie tego konkretnego sprzedawcę od małp?

                        Od kiedy ty taka wrazliwa, ze zwykla frazeologia doprowadzia cie na szaniec w obronie nieznanego ci, wymyslonego na potrzeby trollowatka w celu poszczucia na uchodzcow?
                        Nie kumasz czy popieklic sie zapragnelas?
                        Kurde, co za upor!
            • marta.graca Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:50
              Ja wiem, że ematka za minimum to nawet z łóżka nie wstaje, ale w wielu regionach i dla wielu ludzi taka praca jest normalna i wysokość pensji nie wyklucza wykonywania jej z przyjemnością.
            • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:58
              Mówisz, ze jak mało płaca to można być nieuprzejmym, rzucać przedmiotami, głupio komentować itd?
              Ostatnio w Biedrze pani kasjerka komentowała „Ukry”. Tak, poprosiłam o rozmowę z jej przełożonym.
              • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:03
                Dobrze zrobiłaś. Mam koleżankę, która pracuje w sieciówce, sama nie znosi Ukraińców, nie wiem dlaczego, wolę nie zaczynać tematu, jednak coś w tym jest że sprzedawcy mają do nich negatywne podejście.
              • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:06
                berdebul napisała:

                > Mówisz, ze jak mało płaca to można być nieuprzejmym, rzucać przedmiotami, głupi
                > o komentować itd?
                > Ostatnio w Biedrze pani kasjerka komentowała „Ukry”. Tak, poprosiłam o rozmowę
                > z jej przełożonym.


                Co to znaczy komentować "Ukry"???
                • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:30
                  Komentowała panie z Ukrainy pracujące w tej samej biedronce, używając rasistowskiego określenia.
                  • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:04
                    No tak, powinnam się domyślić sad
              • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:09
                berdebul napisała:

                > Mówisz, ze jak mało płaca to można być nieuprzejmym, rzucać przedmiotami, głupi
                > o komentować itd?

                Kto głupio komentował? Chyba tylko ty 🙄
            • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:09
              Nikt nie oczekuje od sprzedawcy stawania na rzęsach i klaskania uszami. Wystarczy uprzejmość, odrobina empatii i po prostu zwyczajna chęć pomocy/obsłużenia klienta.
              • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:15
                eliszka25 napisała:

                > Nikt nie oczekuje od sprzedawcy stawania na rzęsach i klaskania uszami. Wystarc
                > zy uprzejmość, odrobina empatii i po prostu zwyczajna chęć pomocy/obsłużenia kl
                > ienta.

                Pytam kolejny raz - skąd przesłanki, że był nieuprzejmy i że nie chciał pomóc?
                • kanna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:27
                  Był niekompetentny w swoim fachu - kompetentny ogarnia taką sytuację.
                  A prawdziwy i zaangażowany - sprzeda wszystko , co klient będzie chciał, a nawet więcej i co najważniejsze - obydwaj wyjdą z sytuacji zadowoleni.

                  Śpiewanie to w operetce a salta w cyrku ;P
                  • borsuczyca.klusek [...] 20.02.24, 13:40
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:30
                  Wybacz, ale jeśli faktycznie nie mogli się dogadać co do rozmiaru, to naprawdę nie trzeba stawać na głowie, żeby taki problem rozwiązać. Wystarczy wyłożyć przed klientem wszystkie posiadane rozmiary, klient pokazuje palcem właściwy, sprzedawca kasuje należność i już. Więc tak, podtrzymuję swoje zdanie - wystarczy chcieć.
                • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:34
                  „ Kobieta widziałam już wykończona poprosiła kolegę o pomoc, a mnie zaczęła kasować.”
                  Tak się zmęczyła próba dogadania, że wezwała innego pracownika i olała klienta, żeby zacząć kasować kolejnego.
                  • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:49
                    Raczej żeby rozładować kolejkę do kasy. Pan potrzebował konsultacji, ja skasowania dwóch produktów.
                  • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:15
                    berdebul napisała:

                    > „ Kobieta widziałam już wykończona poprosiła kolegę o pomoc, a mnie zaczęła kas
                    > ować.”
                    > Tak się zmęczyła próba dogadania, że wezwała innego pracownika i olała klienta,
                    > żeby zacząć kasować kolejnego.

                    Żeby kolejka nie puchła, bo zaraz ktoś by się zaczął awanturować. To dopiero by była przyjemna sytuacja.
        • nangaparbat3 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:00
          borsuczyca.klusek napisała:

          > Nie no pewnie sprzedawca powinien jeszcze zaśpiewać, zatańczyć i wiersz wyrecyt
          > ować 🙄

          W zeszłe wakacje po raz pierwszy w życiu byłam w Turcji. Najbardziej podobali mi się śpiewający sprzedawcy. Naprawdę śpiewający. Śpiewał też kucharz w hotelu. Śpiewa nawet pan obsługujący we Wrocku turecki bar. Można? Można. Oni zresztą śpiewają nie dla klientów, tylko dla siebie, ot dla przyjemności. Ale ładnie śpiewają, to i klinet (ka) ma radochę.
          • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:27
            A nie było tam przypadkiem jednorożców rzygających tęczą?
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:34
        Już to widzę 😂 mogę zapytać w jakim kraju mieszkasz, tzn gdzie są tacy sprzedawcy?
    • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:23
      Sugerujesz, ze bez znajomosci języka kraju należy siedzieć w piwnicy i ryć słówka? smile
      Jeżeli nie mogę się dogadać po angielsku/rosyjsku, ani nie pomaga łamany arabski/francuski, to uruchamiam ręce i jeśli mam internet, to Google translate/Google image.
      Nie pomaga jak po drugiej stronie jest małpa, która robi łaskę, ze pracuje na kasie. Spotykam takie tylko w Polsce i w USA. tongue_out
      • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:25
        berdebul napisała:


        > Nie pomaga jak po drugiej stronie jest małpa, która robi łaskę, ze pracuje na k
        > asie. Spotykam takie tylko w Polsce i w USA. tongue_out

        Na razie wygrywasz. Kto da więcej? 🙄
        • asia.sthm Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:38
          borsuczyca.klusek napisała:

          > berdebul napisała:
          >
          > > Nie pomaga jak po drugiej stronie jest małpa, która robi łaskę, ze pracuje na
          > > kasie. Spotykam takie tylko w Polsce i w USA. tongue_out
          >
          > Na razie wygrywasz. Kto da więcej? 🙄

          Ale to prawda. Fakt ze te malpy sa na wyginieciu ale tylko tam.
          • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:45
            Naprawdę dziewczyny możecie być z siebie dumne. Jesteście takie mądre i wspaniałe i elokwentne. O i przede wszystkim empatyczne!
            I z pewnością sprzedałybyście wielbłądowi piasek na pustyni i to z pieśnią na ustach!
            • asia.sthm Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:49
              Oj, pozbadz sie tego odciska - bardzo wrazliwy
            • marta.graca Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:56
              Ja jedyne co w życiu sprzedałam to kilka książek na olx, a sprzedawców z powołania spotkałam zaledwie dwóch.
              • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:05
                Ale nie ma co się oszukiwać. Nie jest to praca marzeń, bardzo często nie jest to praca docelowa. Rotacja jest dużo, pracodawcy nie inwestują w szkolenia i mają generalnie wywalone. A wy tu nie wiadomo jakie oczekiwania i jeszcze niektóre sobie pozwalają na obrażanie ludzi, których nie znają. No klasa!
                • kanna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:30
                  Pooddychaj trochę, przejdź się.. Jesteś sprzedawcą? Strasznie Cię temat porusza.

                  Stwierdzanie, że ktoś nie ogarnął sytuacji (tu akurat sprzedawca nie ogarnął) nie jest obrażaniem, tylko opisem faktu.
                  • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:39
                    kanna napisała:

                    > Pooddychaj trochę, przejdź się.. Jesteś sprzedawcą? Strasznie Cię temat porusza

                    Nie zgadzam się na wyzywanie ludzi od małp.

                    > Stwierdzanie, że ktoś nie ogarnął sytuacji (tu akurat sprzedawca nie ogarnął) n
                    > ie jest obrażaniem, tylko opisem faktu.
                    >

                    Między stwierdzeniem, że ktoś nie ogarnął sytuacji a porównaniem go do małpy jest jednak lekka różnica, nie sądzisz?
                • marta.graca Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:53
                  Mało kto może sobie pozwolić na pracę marzeń. Sama takiej nie mam, mimo wieloletniej nauki i doświadczenia.
        • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:51
          Nie każdy nadaje się do pracy w sklepie, po prostu. Burczenie, robienie łaski, rzucanie towaru na ladę itd to nie są cechy dobrego sprzedawcy.
          • borsuczyca.klusek Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 12:58
            A skąd masz info, że sprzedawca burczał i rzucał towarem? Bo ja wyczytałam tylko tyle, że mimo chęci nie mógł się dogadać.
            • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:04
              Tak, pan się naprawdę starał i tłumaczył że lepiej z kotem przyjść.
            • berdebul Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:32
              Porzucaj się bardziej w obronie biednych sprzedawców.
    • iberka Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:12
      Biedny kot uncertain
    • conena Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:17
      biedna ta sprzedawczyni, szybko się wykańcza.
    • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:21
      A dlaczegóż to takie oczywiste, że pan wyszedł bez ubranka? Obsługa zawaliła, moim zdaniem. Skoro pan nie znał polskiego, to można też zapytać, w jakim języku da się z nim porozumieć, może akurat znajdzie się jakiś wspólny albo wziąć telefon i spróbować z translatorem. Wystarczy chcieć.

      Zdarzyło mi się komunikować w sklepie czy restauracji przy pomocy gestów rękami, kręcenia głową oraz uśmiechu. Działało zadziwiająco dobrze.
      • kanna Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 13:31
        O tym jest wątek smile jak obydwie strony chcą, to się uda. Sprzedawcę sytuacja przerosła,
        • memphis90 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:09
          Największy problem to miała sfoszona klientka, która tak zszokowało chamstwo polegające na robieniu zakupów bez znajomości języka, że aż założyła wątasek. Zgaduję więc, że skrajne wycieńczenie sprzedawczyni mającej porozumiewać się gestem i zdumiewająca bezradność sprzwdawcy, który nie umie wydukać „no miaaaoouu” to jej własna interpretacja, mająca na celu wzbudzenie niechęci do obcokrajowca. Ale nie pykło…
          • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 14:16
            Wcale nie myślałam, że forum mi przytaknie. Założyłam wątek, bo byłam po prostu zszokowana. Ale powoli mi przechodzi.
    • asiairma Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 15:28
      Co myślę?
      Znam tylko dwa języki a zakupy byłam zmuszona robić w co najmniej 20 krajach. I jedyne słowo które wypada znać to "dziękuje". Choć i to można zamienić na uśmiech.
    • atojaxxl Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:03
      Też wczoraj. W sklepie popularnej sieci jest też punkt odbioru przesyłek. Jestem już przy kasie, podchodzi ciemnoskóry klient i mówi do kasjerki "pocieju". Kasjerka pyta, o co chodzi, a pan "pocieju". Nieśmiało włączam się do "rozmowy" i pytam czy mówi po angielsku. Pan odpowiada, że on tylko po francusku (je parle français), dodaję czy może mówi po niemiecku - pan powtarza swoją kwestię i swoje "pocieju". Korzystając z translatora panie się z gościem dogadały po francusku, chociaż mówiły po angielsku na poziomie komunikatywnym. W sumie znałyśmy 5 obcych języków a pan tylko swoje français. Pan wyszedł z paczką powtarzając "pocieju". Ktoś wie, co miał na myśli? I na jaką cholerę mi ta znajomość kilku języków obcych, skoro inni nie robią minimum wysiłku, żeby wyjść poza komfort znajomości tylko swojego języka? Pocieju...
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:24
        No więc właśnie. W ogóle bym się nie wtrącała, niech idzie na kurs i się dostosuje do języka urzędowego. Biedne panie sprzedające.
    • pseudo_stokrotka Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:13
      Ja bez języka umiem kupić nawet skrzydełka z kurczaka. Ubranko dla kota to pikuś 😂

      Fajnie znać języki, ale jeśli nie, to i tak jakoś trzeba żyć...
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:22
        Ale ja nie piszę o kupieniu czegoś w kraju na wakacjach. Tylko sytuacji, kiedy mieszkasz gdzieś i na bezczela idziesz do sklepu wymagając, żeby sprzedawca cię rozumiał.
        • cegehana Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:42
          A skąd wiadomo, że ten pan tu mieszka?
    • anorektycznazdzira Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:36
      Och, ja się zgadzam. Na każdym przejściu granicznym powinien być egzaminator z języka danego kraju i przepuszczać wyłącznie takich, którzy zdali.
    • cegehana Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 16:41
      To nic nowego pod słońcem. Tysiące lat przed wynalezieniem translatorów ludzie handlowali z obcokrajowcami, to i dzisiaj sobie poradzą.
    • tiffany_obolala Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 17:51
      Sugerujesz, że jak jadę do jakiegoś dziwnego kraju z niszowym językiem na 2-4 lata, znając języki popularne jako obce w danym regionie świata, to powinnam się tego niszowego uczyć, bo tak? Bo zawodowy ekspata albo jego żona musi?
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 17:57
        Zawsze fajnie znać język, to dodaje pewności siebie i nie czujesz się intruzem. Źle bym się czuła w kraju, skazana tylko na towarzystwo męża i parę innych obcokrajowców. Ale ty możesz oczywiście być w takich warunkach przeszczęśliwa.
        • tiffany_obolala Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 18:08
          Nie no, jasne, ematka opanowuje w dwa lata gruziński, potem ormiański, potem azerski, bo jej firma akurat potrzebuje eksperta od Kaukazu Południowego ze zmianą lokacji co dwa lata, i wszystkie trzy języki na tyle dobrze, że nie czuje się obca i swobodnie rozmawia z miejscowymi, którzy radośnie zapoznają się z ekspatką.
          • ichi51e Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 19:39
            Amen
          • eliszka25 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 22:33
            Ooo, kochana! Prawdziwa ematka, to opanowuje do perfekcji nawet język kraju, do którego jedzie na tydzień na urlop.
    • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 19:21
      Zmieniłam zdanie co do swojej reakcji. Powinnam być jednak bardziej wrażliwa. Nie wiem jaka jest historia tego człowieka, może uczył się języka, może pilnie potrzebował tego ubrania i zaryzykował że dogada się ze sprzedawcą.
      Koniec wątku.
    • kozica111 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 19:30
      Jako pracodawca bym się mocno zaniepokoiła, są dwie możliwości mamy ubranka na tygrysa i kota albo zatrudniłam ciołka.
    • ponis1990 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 22:04
      Ja pracuję w budżetówce na tzw. ,,okienku" i bardzo dużo ukrainców chodzi, nie mają wyjścia - jak nie umieją mi powiedzieć o co chodzi to pisze im na translatorze pytania a oni kiwają tak albo nie. Tylko u nas zakres jest zawężony, oni chcą załatwić trzy sprawy na krzyż, więc umiem wykminić. Pani z tym ubrankiem miałaby ciężej wymyślić. Tylko co ten pan miał zrobić, jak potrzebował?
      • komunia23 Re: Sytuacja w sklepie zoo 20.02.24, 22:35
        Powinien był zmierzyć kota i zamówić przez internet.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka