Hej, prośbą o ocenę i rady . Tradycyjnie czytam Nas od lat, pisze po raz pierwszy

Koleżanka, znamy się 20 lat, jesteśmy po 40tce. Ja ją uważałam za przyjaciółke, ona nieco bardziej zdystansowana.Spotkania od czasu do czasu na kawie. Telefony kilka razy w tygodniu. Czasami, choć rzadko wypady z dziećmi . Moja zaangażowanie w relacje znacznie większe niż jej. To ja aranżuje spotkania, namawiam na wyjścia, dostosowuje się do niej ( ja jedno bezproblemowe dziecko , ona trójka dzieci, wiecznie jakieś kłopoty, głównie wygenerowane przez nią, ale to inny temat) . Wspieram koleżankę w jej problemach z dziećmi, przechodzę z nią przez romans jej męża, zabieram do terapeuty, pomagam zabezpieczyć majątek ( jestem prawnikiem). Ostatnie nasze spotkanie i kontakt 2 miesiące temu. Teraz ja jestem w dole, korzystam z pomocy psychiatry i terapeuty, w tle ostry mobbing, problemy zdrowotne moje męża. Na tym ostatnim spotkaniu nieco nerwowa atmosfera, powiedziałam pewnie 2 słowa za dużo , ale nic sensacyjnego ani strasznego. Koleżanka od tego czasu milczy, nie dzwoni, nie pisze. Ja jestem w dole, potrzebuje wsparcia, nie d mam rady i nie wydobęde już zaangażowania i emocji żeby ją przepraszać i wyjaśniać. Co radzicie ? Zapomnieć o tej znajomości? Przeczekać ? Zadzwonić jakby nigdy nic....