Dobrnęłam szczęśliwie do roku 1716 z pierwszym udokumentowanym przodkiem mojej rodziny. Dalej już słabe szanse. Pociągnęłam jednocześnie kilka nitek moich przodków. Wszystkie udało mi się na wytropić do 1 połowy XVIII wieku. Niemal wszystkie rodziny pochodzące od tych przodków z XVIII wieku rozpisane do czasów współczesnych. Poza drzewem genealogicznym mnóstwo dokumentów, zdjęć, pamiątek. 27 lat zainteresowania tematem, ostatnie pół roku intensywnej pracy. Dodatkowo kościoły, w których toczyło się ich życie, cmentarze na których spoczywają, ruiny domow, puste płace lub odwrotnie - tętniące zyciem osiedla, na których kiedyś były nędzne chatki. Kilometry przejechane i dokumenty przejrzane. Uffffffff - w mojej ocenie warto było