banicazarbuzem
08.06.24, 18:52
Zacznę od tego, że blok w którym mieszkamy ma zaledwie kilka rodzin. Mamy psa, to taka fajtpała, z każdym miło się przywita, wielu rzeczy się boi.
Sąsiedzi też mają psa. Jest agresywny wobec ludzi, wobec innych zwierząt.
Jakiś miesiąc temu rzucił się na moje nastoletnie dziecko.
Nie zrobił krzywdy ale stres był.
Dzisiaj rzucił się na mojego psa. Złapała go za kark. Krzywdy nie zrobił bo osobą wyprowadzająca szybko zareagowała. Pies sąsiadów biegał luzem po podwórku.
I teraz tak: sąsiadka uważa, że skoro nic poważnego się nie stało to nie ma problemu, pies pewnie w ramach zabawy zaatakował mojego (kiedyś ich pies wyskoczył przez okno, mieszkają na parterze i też się rzucił z zębami).
Co robi ematka? W ramach zgody sąsiedzkie zagryza zęby i pilnuje, żeby psy się nie spotykały czy zgłasza gdzieś agresję tego psa? Jeśli zgłasza to gdzie? Pies nasz i sąsiadów wielkościowo są porównywalne.
Nasz był szkolony z psami policyjnym i na hasło np: dom, góra szybko biegnie do domu. Jest wytresowany i sąsiedzi często mówią, że chcieliby, żeby ich pies też był taki...