tanebo001
25.08.24, 09:12
Po śniadaniu więc opiszę moje wczorajsze przejścia. Na miejscu spotkania byłem półgodziny przed godziną spotkania. I to był błąd. Przez te pół godziny przegalopowały mi setki myśli. A co jeśli przyszła i nie spodobałem się, co jeśli wyśmieje mnie, co jeśli okaże się trans kobietą, co jeśli zamiast niej pojawi się kilku gości i mnie skroi... Półgodziny tortury. A właściwie godzinę. Bo spóźniła się pół godziny. Na początku nie poznałem jej. Na zdjęciu wyglądała inaczej. Jakieś 10 lat młodziej. Podała że ma 50 lat. I wyglądała. Na 60. OK. Ja też nie jestem Adonisem. Poszliśmy do tego Old Cuban. Mała dygresja co do lokalu - nie idźcie tam. Lokal to dwa stoliki. Jest bardzo mały. Obsługa jest gburowata a karta drinków to żart - jest z 350 drinków i żaden nie jest opisany. Wybierasz więc po samej nazwie a obsługa ci nie pomoże. Wracając oo tej mojej nieszczęsnej randki. Mówiłem głównie ja. Ona głównie odpowiadała na pytania. Rozmawialiśmy o różnych głupotach. Począwszy od muzyki a skończywszy na sporcie. Jest salową w szpitalu. Po rozwodzie. Ma dużego psa, chyba rotwailera, głównie pracuje i ogląda seriale. Oczywiście rozmowa nie ograniczyła się tylko do moich pytań. Ona także je zadawała. Wypytała dokładnie gdzie pracuję, jak mieszkam (łącznie z tym czy to mieszkanie własnościowe), czy mam bliską rodzinę. Skończyliśmy o 20.