Dziewczyny, myślałam, że jestem jedna z niewielu osób, ale jak czytam to forum to okazuje się, że coraz więcej z nas ma problemy depresyjne albo nerwicowe.
Chciałam się Was podpytać, jak sobie radzicie?
Wiadomo, takich zaburzeń nie.leczy się jak zapalenia płuc, że z każdym dniem jest lepiej. Tutaj jeden dzień lepszy, inny gorszy. Często jest też tak, że nie ma lepszego dnia, tylko jest "jakoś".
Jak sobie radzicie w momencie, kiedy nic Wam się nie chce, a powinnyście się czymś zająć?
Czy zbyt dużo odpoczynku szkodzi?
Czy czujecie czasami, że robicie krok w tył? Albo, że nie ma postępu? Albo jak Wam się wydaje, że wszystko jest źle i niedobrze i już nigdy nie będzie lepiej

😀
Ja mam zaburzenia lękowe (dokladnie GAD) i po cudownym tygodniu złapałam jakiegoś "doła". Wiadomo, nie każdy musi być cały czas uśmiechnięty, ale jakoś nie mogę się dzisiaj i wczoraj zebrać do niczego. Dzisiaj dodatkowo mam jeszcze sesje terapeutyczna (mam przełom, wiąże z tą sesją duże nadzieję, ale też obawiam się powrotu do trudnego tematu).