bulzemba 13.02.25, 16:03 Tak powinnam mieć na imię. Nic nie osiągnęłam w życiu. Jedna wielka porażka. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ichi51e Re: Porażka 13.02.25, 16:20 Jak my wszyscy a jakoś żyjemy sobie. Nie ma żadnego obowiązku osiągać. Odpowiedz Link Zgłoś
turkusowozlota Re: Porażka 13.02.25, 16:27 A konkretniej? Co to dla ciebie oznacza osiągnąć cos w życiu? Dla jednych osiągnięciem jest szczęśliwa rodzina (mąż, dzieci) A dla drugich nobel z fizyki. W której grupie jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
alicia033 Re: Porażka 13.02.25, 17:08 turkusowozlota napisała: > Dla jednych osiągnięciem jest szczęśliwa rodzina (mąż, dzieci) A dla drugich nobel z fizyki. W k > tórej grupie jesteś? Autorka wątka to akurat w żadnej. Rozwódka, uważająca macierzyństwo za pomyłkę a zwłaszcza, gdy ma się dzieci więcej, niż jedno. Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: Porażka 13.02.25, 17:58 Chodzi akurat o to, że ja nie powinnam mieć dzieci. A czy inni...? Przeraża mnie hurra optymizm z jakim ludzie powołują do życia dzieci. I to mając jeszcze mniejsze kompetencje do tego niż ja. Odpowiedz Link Zgłoś
mamtrzykotyidwato5 Re: Porażka 13.02.25, 17:00 Czy to znaczy, że jesteś menelką spod mostu? Odpowiedz Link Zgłoś
zerlinda Re: Porażka 13.02.25, 17:13 A każdy musi coś osiągnąć? Może po prostu żyj. Odpowiedz Link Zgłoś
ewka.n Re: Porażka 13.02.25, 18:57 zerlinda napisała: > Może po prostu żyj. Już miałam pisać, że comfort food pomaga na krótko, a na dłuższą metę wcale nie robi się lżej. Bo oczywiście przeczytałam "żryj". Tak to jest jak się zjadło obiadu. Odpowiedz Link Zgłoś
zerlinda Re: Porażka 14.02.25, 07:21 W sumie żarcie też polecam, sama czasem praktykuje! Odpowiedz Link Zgłoś
ewka.n Re: Porażka 13.02.25, 18:47 Daj spokój. Ból zęba jest wystarczająco dołujący i nieprzyjemny. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Porażka 13.02.25, 18:49 No to stan startowy już znasz, co zamierzasz z tym faktem zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 13.02.25, 18:55 Jezu ale masz depresyjny nastrój. Zamiast się dołować, zmień sposób myślenia i patrzenia. Największym osiągnięciem i najbardziej pożądaną umiejętnością jest cieszenia się z drobiazgów i optymistyczne spojrzenie na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 13.02.25, 20:52 Świetna rada dla kogoś zdołowanego, ogarnij się i po prostu nie badz smutny. Jakie to proste! Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 13.02.25, 21:34 Masz racje lepiej siedzieć i wspierać drugą osobę w dołowaniu się zamiast pokazać jej, że wcale nie jest tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 13.02.25, 22:04 A skąd ty możesz wiedzieć, czy obcej osobie, której na oczy nie widziałaś " wcale nie jest tak źle"? Wymyśliła sobie problemy? Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 00:19 Nawet nie 1 % społeczeństwa ma takie możliwości intelektualne by " coś osiągnąć " , z tego 1 % tylko część jest w stanie wykorzystać swoje możliwości. Dodatkowo nie ma nic za darmo, za wyjątkowymi uzdolnieniami idą gorsze relacje międzyludzkie. Tak więc rozpacz bo jestem całkowicie przeciętna i noszę gacie za 30 zł, a chciałabym takie za 2 tys świadczy o płytkości. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 07:48 Chyba nie o tego typu rozpacz chodzi w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 09:45 Raczej wątpię aby autorka rozpaczała, że mając zdolności Skłodowskiej nic nie osiągnęła. Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_bb Re: Porażka 13.02.25, 21:16 Bzdura, bo czasem faktycznie brakuje powodów do radości i trzeba spiąć się z całych sił, żeby coś w życiu zmienić. Świetna rada: ciesz się z drobiazgów, jak przykładowo ktoś żyje z przemocowym partnerem, zarabia minimalną lub nic nie zarabia, ma choroby i 100 innych zmartwień na głowie. Powtórzę, czasem JEST źle i lepiej wysłuchać niż dawać toksyczne rady, żeby cieszyć się ze słoneczka i być optymistycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 13.02.25, 21:33 "Bzdura, bo czasem faktycznie brakuje powodów do radości" Wszystko zależy od tego jak spojrzysz na daną sytuację. Jeżeli jesteś osobą depresyjna to niezależnie od tego jakie masz osiągnięcia zawsze będzie dla ciebie to nie wystarczająco. "Świetna rada: ciesz się z drobiazgów, jak przykładowo ktoś żyje z przemocowym partnerem, zarabia minimalną lub nic nie zarabia, ma choroby i 100 innych zmartwień na głowie" Nawet wówczas bardzo często jesteś na lepszej pozycji niż milony innych ludzi. Zarabiasz minimalną ale nadal więcej niż ci którzy od miesięcy nie mogą pracy dostać, masz przemoczonego partnera ale nadal przy wsparciu innych możesz zmienić swoje życie, masz choroby ale to nadal lepiej niż ci którzy właśnie dziś dowiedzieli się, że nie ma dla nich szansy. Każda sytuacja ma też swoje dobre strony i na tym polega szczęści by umieć je dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 13.02.25, 22:06 Nie, nie każda. Jaką dobrą stronę ma ktoś, kto właśnie dowiedział się, że ma nowotwór i ma niewiele życia? Stracił męża, dziecko czy poważnie zachorował? Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 00:21 Nigdy nie modliłaś się o jak najszybszą śmierć dla ciezkochorej osoby ? Zwłaszcza nowotwory niosą ze sobą ogromny bol , tak więc śmierć jest wówczas tą lepsza opcja. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 00:23 Natomiast dołowanie sie " bo nic nie osiągnęłam " nie jest tym samym kalibrem co informacja o śmiertelnej chorobie. Zresztą przy chorobie to czy coś osiągnęłam staje się najmniej istotne Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_bb Re: Porażka 14.02.25, 02:41 Zaczynasz licytację, czyje cierpienie jest bardziej prawdziwe, komu wolno w ogóle odczuwać ból. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 07:27 Nie, nie zaczynam licytacji. Stwierdzam jedynie fakt, że są ludzie którzy po prostu nigdy z niczego nie potrafią się cieszyć Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 09:50 To widać jeszcze nigdy nie widziałaś osoby cierpiącej z bólu. To jest też zapewne wytłumaczenie dlaczego z grypowego bólu głowy robisz tragedię, na miarę ostatniego stadium nowotworu. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 09:52 Nie modlę się przede wszystkim dlatego, że jestem niewierząca. Kto ci powiedział, że robię tragedię z grypowego bólu głowy? Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 09:59 Było to widać po wątku o grypie. "Nie modlę się przede wszystkim dlatego, że jestem niewierząca." Nie ma znaczenia czy jesteś wierząca czy nie. Nie ma znaczenia czy się modlisz czy życzysz, istotne jest, że przy tego typu bólu śmierć jest wyzwoleniem, ale ty tego nie wiesz, bo żyjesz w swojej bańce. Stąd też twoje pobłażanie użalania się nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 10:12 Podaj cytat. W życiu nawet na grypę nie chorowałam, więc prawdopodobnie mnie z kimś pomyliłaś. I guzik wiesz o moim życiu i o mojej " bańce". Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 10:16 Nie mam czasu ani ochoty bawić się z tobą w dziecięce zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 10:18 Sama zaczęłaś wypisywać brednie, a teraz nagle piszesz o dziecięcych zabawach? Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Porażka 14.02.25, 11:31 Wątek o grypie był całkiem niedawno więc możesz sobie sama do niego zajrzeć i ocenić swoje wypowiedzi, ale fakt czego ja wymagam od osoby która nawet nie potrafi korzystać z wyszukiwarki google. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 11:37 Nie napisałam tam ani pół słowa o bólu głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
eagle.eagle Re: Porażka 13.02.25, 18:57 A może przynajmniej czasami do kogoś się uśmiechniesz i tym mu zrobisz dzień ... Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 13.02.25, 19:14 Obiektywnie osiągnęłaś całkiem dużo, tylko tego nie potrafisz docenić. No cóż - terapia i ew. leki albo żyj tak dalej. Pewnie jeszcze z kilkadziesiąt lat tak możesz przeżyć narzekając i to dopiero będzie porażka Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: Porażka 13.02.25, 20:53 Biorę się za swoje sprawy. Zaczynam się wspinać. Niemniej osiągnęłam dotychczas tak niewiele, że nawet jak osiągnę to co teraz chcę osiągnąć nadal będzie mi wstyd. Terapia. Hmmm. Próbowałam chodzi do psychologa. Jedna bała się jedynie czy mam dla niej kasę, druga nie przyjmowała do wiadomości że jak nie duszę dziecka gołymi rękami to wcale nie oznacza że jestem dobrą matką. Więc może sobie odpuszczę Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 13.02.25, 21:08 "Biorę się za swoje sprawy. Zaczynam się wspinać" No i bardzo dobrze "Niemniej osiągnęłam dotychczas tak niewiele, że nawet jak osiągnę to co teraz chcę osiągnąć nadal będzie mi wstyd." No i bardzo źle. Czego się wstydzisz? Wstyd to kraść a chyba nic nie ukradlas?.Nie ma człowieka, który wszystko osiagnął, a rozpamiętywanie ( a tym bardziej wstydzenie się), że czegoś się nie osiagnęlo jest bezproduktywne i bez sensu. "Terapia (...) Więc może sobie odpuszczę" No jak jesteś najmądrzejsza w całej wsi, to faktycznie sobie odpuść. Ale... może tak, no taką głupia myśl - że te terapeutki jednak coś racji miały? Bo jednak pracować za darmo to to na c dziwnego że terapeutka nie chciała (a jak kasy nie masz na terapeutę prywatnie to można na NFZ lub przez fundacje szukać ). A ta druga - to jakby w sedno z tymi dziećmi trafiła, czyż nie - no bo przecież nie jesteś dobra matka bo tak to w głowie sobie ulozylas i to m.in.wymaga terapii. Skoro jednak matka chciałaś i nadal chcesz być (bo nie wybrałaś porzucenia dzieci/dziecka chyba), to dlaczego nie chcesz być dobra matką? Bycia dobrą matką można się nauczyć, czasami to bardzo trudne, ale się da. Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: Porażka 13.02.25, 21:26 Zmarnowałam mnóstwo czasu. Tego mi wstyd. A co do kwestii macierzyństwa. Muszę powiedzieć że twoje rozumowanie jest skomplikowane jak konstrukcja cepa. Proste. Ale w życiu nic nie jest czarno białe. Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 13.02.25, 21:47 Tak, moje podejście jest proste. Nie ma w obiektywnej rzeczywistości czegoś takiego, jak "zmarnować czas", być złą/dobra matką" bo to wszystko są konstrukty myślowe, oceny. Realnie możesz tylko powiedzieć, co się zdarzyło, co zrobiłaś/ nie zrobilaś. Ale czy to było dużo czy mało albo czy dobrze - to jest w Twojej głowie. Jeśli coś uważasz, że robisz źle to albo tego nie rób albo rób inaczej albo zmien swoją ocenę ( bo jeśli naprawdę obiektywnie nie możesz postępować inaczej to nie robisz źle/za mało tylko tak jak musisz). Uważanie, że coś robisz źle i upieranie się dalej przy takim samym postępowaniu oznacza, że problemy masz w głowie a nie w realu - więc moim zdaniem to nad głową warto pracować, z pomocą lekarza lub terapeuty, bo samemu jak się jest najmądrzejszym, to raczej nie pójdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
cottonrose Re: Porażka 14.02.25, 02:55 bulzemba napisała: > Zmarnowałam mnóstwo czasu. Tego mi wstyd. > > A co do kwestii macierzyństwa. Muszę powiedzieć że twoje rozumowanie jest skomp > likowane jak konstrukcja cepa. Proste. Ale w życiu nic nie jest czarno białe. > Przypomnialo mi sie, jak moja matka setki razy mowila mi, ze jestem zla corka. Na co rowniez setki razy odpowiadalam zawsze tak samo " to jest twoja opinia a nie fakt. Moja opinia na ten temat jest inna." Moze sprobuj zmienic swoja opinie na swoj temat? Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 07:04 A skąd znałaś tę formułkę jako dziecko? Bo chyba jesteś ze starszego pokolenia, które takiej asertywności nie znało? Odpowiedz Link Zgłoś
cottonrose Re: Porażka 14.02.25, 10:12 danaide2.0 napisała: > A skąd znałaś tę formułkę jako dziecko? Bo chyba jesteś ze starszego pokolenia, > które takiej asertywności nie znało? To nie formulka. To okreslenie nadajace wlasciwy wymiar temu czego sluchamy. O tym co to fakt a co opinia przeczytalam gdzies na samym poczatku lat 90. Spodobalo mi sie, brzmialo logicznie. Zatem tak zaczelam podchodzic to tego co slysze od innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 10:20 Czekaj, jakoś domyślnie przypisałam odpowiedź do matki do odpowiedzi małego dziecka do matki. A przecież możesz to stosować jako dorosła. To formułka nie wykluczająca nadawania właściwego wymiaru. Lata 90., pewnie się zgadza, szkoda, że ja ją poznałam ciut później. Ale poznałam! Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 07:18 Siostro! To ile zmarnowałaś tego czasu? Ja w ogóle coraz częściej czuję się jak Śpiąca Królewna, tylko do setki mi jeszcze trochę brakuje. Co do macierzyństwa - nie wiem, trzeba je jakoś przykroić do siebie. Jak zmieścisz się w normach prawnych, nikt łba ci nie urwie. To po prostu kontakt z drugim człowiekiem, choć zdaję sobie sprawę, że fajniej mieć kontakt z fajnymi. Kojarzę nick, ale twojego problemu z dziećmi nie bardzo. Co do wstydu - Polki wstydzą się wszystkiego wszędzie naraz. Takie pokłosie wychowania. Nie wiem, może zetki i alfy mniej, ale ten jad cały czas się sączy. Popatrz, ile razy zawstydzono cię w tej rozmowie. Woydyłło wydała książkę o wstydzie, ale pewnie czytając ją też się zawstydzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 07:30 152kk napisała: > No jak jesteś najmądrzejsza w całej wsi, to faktycznie sobie odpuść. Zakładasz, że terapeutki to nowa elita intelektualna? Odważnie. > e tak, no taką głupia myśl - że te terapeutki jednak coś racji miały? Najgorzej jak ze swoimi racjami nie da się dotrzeć do człowieka. Jego wina zapewne. Bo jednak > pracować za darmo to to na c dziwnego że terapeutka nie chciała A ktoś ją zmuszał? Dlaczego przeinaczasz jej słowa? Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 14.02.25, 07:45 Terapeutki to nie żadna elita, po prostu ludzie. Ale zakładanie, kiedy ma się problemy psychiczne, że wszystkie są głupie, tylko ja mądra, to droga donikąd. Zresztą można zacząć od lekarza psychiatry, a nie terapeuty. No chyba, że z lekarzami też nie warto gadać, bo to żadna elita? Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 07:58 Bardzo przeinaczasz jej wypowiedzi, a dopowiadasz jeszcze więcej. Jak masz doła to każde drobne potknięcie urasta do roli upadku. Nie udało się raz, dwa, nie ma siły na trzeci. To nie musi oznaczać, że wszyscy są źli. To może oznaczać: ja jestem zła, nie udaje mi się, nie mam szczęścia, nie mam już siły dalej próbować. A w ogóle to jakiś kluczowy link dostępny? W czym problem? Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 14.02.25, 08:14 Jak ktoś pisze, że jego życie to porażka to ja obawiam się, że to coś więcej niż chwilowy dół. Zresztą ja skojarzyłam ten nick i ona już nie pierwszy raz o sobie tak pisze. Dlatego doradzam fachową pomoc bo takie długotrwałe myślenie to z dużym prawdopodobieństwem jest depresja, czyli choroba, z którą często człowiek po prostu nie ma szansy poradzić sobie sam i my też jej nie pomożemy. I u osób z depresją bardzo często jest taki objaw - z jednej strony bardzo źle myślenie o sobie, ale jednocześnie przekonanie, że inni, w tym lekarze czy terapeuci, nie są w stanie nam pomóc i wyszukiwanie "dowodów" na ich niekompetencję. Ja jestem taka bezwzględna w odpowiedziach bo moim zdaniem przytakiwanie i głaskanie w takiej sytuacji nie pomaga, tylko utwierdza w beznadziei i poczuciu niemocy. Lepsze jest w praktyce wstrzaśnięcie i wzbudzenie buntu, sprzeciwu, bo to daje szansę na podjęcie jakiegoś skutecznego działania. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 08:31 152kk napisała: > . Ja jestem taka bezwzględna w odpowiedziach bo moim zdaniem przytakiwanie i gł > askanie w takiej sytuacji nie pomaga, tylko utwierdza w beznadziei i poczuciu n > iemocy. Lepsze jest w praktyce wstrzaśnięcie i wzbudzenie buntu, sprzeciwu, bo > to daje szansę na podjęcie jakiegoś skutecznego działania. Co do fachowej pomocy - zgoda, ale terapeuta terapeucie nierówny, żadna tajemnica. Co do wstrząsania - to jest jak scena z "Na wschód od Edenu" (uwaga spojler): przychodzi Samuel do Adama, Adam w rozpaczy (od lat) i co robi ten wspaniały, bogobojny, muchy-by-nie-skrzywdził Samuel? Wali Adama po pysku. I proszę, Adam w ciągu tego samego spotkania bierze się za siebie. To jakiś mit założycielski? To coś z Biblii? Jeśli miałaś do czynienia z przemocą, w tym przemocą "dla twojego dobra" - jak odróżnić dobre potrząsanie od złego? Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 17.02.25, 08:10 jak odróżnić dobre potrząsanie od złego? To jest dobre pytanie, ale jak na wiele pytań nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dla mnie dobre potrząsanie jest wtedy kiedy są spełnione dwa warunki łącznie: 1) jest dokonywane w dobrej intencji tj.w celu ochrony jakiegoś dobra 2) jest dokonywane w sposób, który może to dobro chronić tj.albo bezpośrednio je chroni czyli obrona konieczna albo pośrednio - no.doradzam komuś podjęcie konkretnych działań, które mogą poskutkować ochroną, zabieram narzędzie, które w przyszłości miałoby posłużyć do krzywdy, zabieram dziecko z przemocowego domu. Czyli - nie zawsze działanie, które się drugiej stronie nie podoba jest przemocą, a nawet jeśli jest - czasami jest to przemoc uzasadniona. W przytoczonym przez ciebie przypadku moim zdaniem brakowało drugiego elementu bo to była fikcja literacka. W realnym życiu przemoc fizyczna za reguły nie sprawi, że ktoś "weźmie się za siebie", natomiast dyskusja (nawet przykra) i wskazanie potrzeby skorzystania z fachowej pomocy może tak zadziałać. Gdyby w opisywanej w powieści sytuacji Samuel uderzył Adama bo ten był w histerii i wymachiwał nożem to nawet przemoc fizyczna byłaby uzasadniona. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 17.02.25, 09:58 Histerii nie było, raczej przedłużający się (wiele lat) stan uśpienia, który trzeba było przerwać tu i teraz - bo dzieci (żyją i rosną u boku nieobecnego rodzica). Zważywszy na ciąg dalszy - Adam "ruszył z miejsca" głównie fizycznie (czy Samuel myślał, że to wystarczy?), schematy i problemy pozostały. Z mojego podwórka sprawa prosta - potrząsanie mną było często personalnym atakiem ze strony osób, które nawet szczególnie przyjaźnie nie były do mnie nastawione (Samuel i Adam byli przyjaciółmi, szanowali się). Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 17.02.25, 19:26 "potrząsanie mną było często personalnym atakiem ze strony osób, które nawet szczególnie przyjaźnie nie były do mnie nastawione" Nie wiem konkretnie o czym piszesz, ale nie koniecznie ktoś musi chcieć twojego dobra, żeby potrząsanie było dobre. Może chcieć dobra kogoś innego, komu ty szkodzisz. Oczywiście to zawsze są jakoś tam subiektywne i zależne od sytuacji więc nie wiem na ile może zna odnieść to do ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
mayaalex Re: Porażka 13.02.25, 21:31 no widzisz: bierzesz sie za swoje sprawy i zaczynasz sie wspinac czyli nie jest beznadziejnie. Wiesz, to juz tak jest, ze niektorzy maja na starcie latwiej, ale to nie znaczy, ze Twoje sukcesy, nawet male, nie sa wazne i wartosciowe. Wazne jest, ze idziesz we wlasciwym kierunku, nawet jesli bardzo powoli i malutkimi krokami. Trzymaj sie! Odpowiedz Link Zgłoś
tequ.1ila32 Re: Porażka 13.02.25, 19:43 Mam tak samo. Porażka. Jestem bo muszę, trwam. Życzę powodzenia w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
hrasier_2 Re: Porażka 13.02.25, 20:49 tequ.1ila32 napisała: > Mam tak samo. Porażka. Jestem bo muszę, trwam. Życzę powodzenia w życiu. Wiesz co? Nie wbijaj sobie tego do głowy. "Niemożliwe jest życie bez porażki w czymś, chyba że żyjesz tak ostrożnie, że równie dobrze mógłbyś w ogóle nie żyć, w którym to przypadku poniosłeś porażkę domyślnie". - J.K. Rowling. Taki cytatycik. Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 13.02.25, 21:13 Nie musisz tak trwać. To XIX wiek - są psychoterapie, leki itp. Nie ma czegoś takiego jak "powodzenie w życiu". Masz to, o co walczysz. Oczywiście nie masz wszystkiego o co walczysz, ale jak nie walczysz to nic nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_bb Re: Porażka 13.02.25, 21:20 Jest, jest. Powodzeniem jest choćby wybranie sobie dobrych rodziców i startu, celowo ironizuję z wyborem. Nie mamy takich samych możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 13.02.25, 21:55 I co - myślisz że dobrzy rodzice i "start" to niby taka gwarancja powodzenia w życiu? To, że nie mamy takich samych możliwości nie znaczy, że nie możemy walczyć o swoje szczęście. Niektórym jest trudniej, nawet ekstremalnie trudno (poważne choroby, niepelnosprawność, traumy w dzieciństwie). Ale czy rzeczywiście obie te panie, które piszą o porażkach, to właśnie przeżyły i to mają na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 08:36 Dobrzy rodzice dają ci kapitał emocjonalny na całe życie. On jest nawet ważniejszy niż kapitał kulturowy czy finansowy, bo sprawia, że gdzieś tam masz we łbie wdrukowane, że jesteś wartościową osobą, masz zaufanie do swoich możliwości i do świata. Odpowiedz Link Zgłoś
152kk Re: Porażka 17.02.25, 19:35 "Dobrzy rodzice dają ci kapitał emocjonalny na całe życie." Zgadzam się, jak najbardziej, kapitał emocjonalny jest mega ważny. Niestety nawet dobrzy rodzice nie są idealni i wszystkowiedzący i bywa, że zawiodą nawet jeśli się starali bo bywają rózne czynniki, na które nie mają wpływu, z których część już wspomniałam. Z drugiej strony - kiepscy rodzice to straszne obciążenie, ale też nie oznacza zawsze przekreślenia szans na dobre życie. Odpowiedz Link Zgłoś
cottonrose Re: Porażka 17.02.25, 20:57 Czytalam o teorii, ze ci mieli "pod gorke" w domu to sa bardziej wytrzymali, kiedy zycie w pozniejszym czasie tez robi im "pod gorke" co prawda nie polecam mojego sposobu uspokajania sie przed odpowiedzia w szkole "No i coz sie takiego moze stac, gorzej niz w domu miec nie bedziesz", ale cos w tym musi byc Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Porażka 13.02.25, 21:44 152kk napisała: > To XIX wiek - są psychoterapie, leki itp. Hmmm ... Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia20 Re: Porażka 13.02.25, 21:33 Dla każdego jest miejsce we wszechświecie Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia20 Re: Porażka 13.02.25, 21:32 Skoro masz dostęp do internetu to nie jest tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
ruta_tannenbaum Re: Porażka 13.02.25, 21:58 A co Wy na to? wyborcza.pl/7,75517,31644998,agnieszka-dauksza-niech-porazka-bedzie-z-nami.html - Kiedy w życiu ci nie idzie, może porażka to twój styl – sugeruje Jack Halberstam, autor książki o kulturze przegrywania „Przedziwna sztuka porażki". Jej lektura skłoniła mnie do dalszych poszukiwań – czym właściwie jest porażka i czym mogłaby być, gdyby uwolnić ją od zobowiązań, w które zaplątał ją nowoczesny dyktat ciągłego postępu. Stale straszy się ludzi porażką jako najgorszym złem – czymś, co ich ośmieszy, pogrąży. Porażka jest straszakiem w rękach rodzin wychowujących dzieci, szkół, Kościoła, instytucji państwowych i pracodawców. Wiele osób daje się łapać w te sidła – z obawy przed popełnieniem błędu bardziej się mobilizują, nie są pewni swego, próbują działać pod dyktat innych, nawet jeśli to niezgodne z ich wyczuciem i tempem. Przynosi to zwykle szybkie zyski, ale cena jest wysoka w długoterminowej perspektywie. Nawet młode osoby, które już w szkole podlegają tak wysokiej presji, nie mają siły dłużej się starać. Łatwo przerzucać się etykietami, mówiąc, że oto nastaje pokolenie płatków śniegu, czemu przypatruje się nieco starsza grupa przegrywów. Ale to niesprawiedliwe. Jesteśmy podobnie wyczerpani, ale różne i zmienne pokoleniowo są sposoby reagowania na ten stan. Człowiek od wieków odczuwa presję i ma ambicje. - Pojedynczy człowiek nie ma szans, by wygrać z machiną postępu. A co by było, gdyby każdy z nas wedle swoich potrzeb i możliwości zaczął bojkotować ten model pośpiechu, wydajności? Odpowiedz Link Zgłoś
cottonrose Re: Porażka 14.02.25, 03:00 Ja nie lubie slowa "porazka" Dla mnie ono nic nie znaczy. Jezeli chcialam cos osiagnac a mi nie wyszlo, to znaczy, ze zastosowalam nieskuteczna metode. I tzw "porazka" mi o tym powiedziala. Czyli musze podjac decyzje czy chce zmienic metode i sprobowac jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
malaperspektywa Re: Porażka 13.02.25, 22:12 Ale jeszcze ci się życie nie skończyło, może zdążysz. Nie musisz mieć spektakularnych osiągnięć. Po prostu zrób czasem coś miłego dla innych. Mogą to być drobne rzeczy. Wbrew pozorom to mogą być właśnie wielkie życiowe osiągnięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 13.02.25, 22:13 Dla innych albo dla siebie, skoro chce się nazwać porażka, to zbytnio chyba się nie lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 07:48 To znaczy co? Przecież napisałam, ze ma coś dobrego zrobić dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 07:52 A zdanie, że zbytnio siebie nie lubi czemu służyło? Obiektywne ułożenie siebie na osi światowych sukcesów świadczy o nielubieniu siebie czy o tej osi? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Porażka 14.02.25, 07:59 Stwierdzeniu faktu. Wg Ciebie jak ktoś mówi: " Porażka. Tak powinnam mieć na imię. Nic nie osiągnęłam w życiu. Jedna wielka porażka." świadczy o pozytywnym nastawieniu do siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
hrasier_2 Re: Porażka 14.02.25, 08:13 marta.graca napisała: > Stwierdzeniu faktu. Wg Ciebie jak ktoś mówi: " Porażka. Tak powinnam mieć na im > ię. Nic nie osiągnęłam w życiu. Jedna wielka porażka." świadczy o pozytywnym na > stawieniu do siebie? > Czy ty musisz wszystkim swoją rację udowodnić Marta? Twoja jest mojsza? Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 08:23 No, owszem, można być pozytywnym idiotą. O, mam na tę okoliczność cytat z Tennessee Williamsa: Stanley Kowalski w interpretacji Baldwina wykrzykujący Stelii "W swoim domu każdy mężczyzna jest królem!" Można i tak. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Porażka 18.02.25, 04:15 Ale takie myślenie może być chwilowe nawet jeśli ta " chwila" się przeciąga i jesteś wyciągana za uszy w kierunku nadziei, że może być jednak lepiej i całe to gie , które nazywasz " porażką" - minie. Kiedyś. W końcu. Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 08:47 Danaide, nie ma czegoś takiego, jak obiektywne ułożenie się na osi sukcesów i sprawdzanie, gdzie na niej jesteś! Każdy na starcie otrzymuje inny kapitał z domu, jedni dostaną wsparcie emocjonalne, inni dostaną mieszkanie i mają z głowy jeden z większych problemów dzisiejszych czasów, innym rodzice pomogą w kształceniu się i rozwijaniu ambicji, a jeszcze inni dostaną tylko wieczne pretensje i poczucie, że nie są wystarczający. I to jest bardzo ciężki bagaż, a żadnej przeciwwagi. Sukcesem jest to, że przekraczasz te ograniczenia startowe, że się nie poddajesz, że masz własną drogę i jakoś tam sterujesz życiem we własnym kierunku. A jeśli człowiek siebie nie lubi, nie akceptuje, bądź słucha tych, którzy go nie akceptują i im wierzy, to nigdy nie będzie się cieszył z tego, co jest jego zasobem i nie będzie wiedział, co może na swoich możliwościach zbudować. Ja miałam taką sytuację właśnie, że przez wiele lat zbierałam mnóstwo krytycznych uwag na temat mojego wykształcenia, mojego podejścia do wykształcenia (od ojca, dalszej rodziny, od bydlaka będącego ojcem mojej córki) i dałam się nabrać na to, że ktoś jest lepszy ode mnie, bo więcej zarabia, albo skończył prawo, albo jest inżynierem itp, a ja nędzna humanistka z przygotowaniem nauczycielskim. Nie, nikt nie jest lepszy, jest inny, mamy inne zasoby! Próbowałam też czegoś innego, pracowałam w turystyce, pracowałam w kadrach, próbowałam studiować ekonomię - i to nie było absolutnie moje miejsce. Mam głęboko w dupie obiektywną oś sukcesów, jeśli jestem w stanie robić dobrze coś idąc ścieżką zgodną z moimi predyspozycjami i wyborami. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 08:54 W pewnym sensie dopowiedziałaś to, co zaczęłam: oczywiście, że jest jakaś obiektywna oś sukcesów - cały czas o niej piszesz. O kapitałach, wykształceniu, mieszkaniu. Ale zawsze możesz się usadzić na subiektywnej. Robota polega na tym, żeby się z tej subiektywnej nie dać zepchnąć, bo przecież na każdym kroku się to dzieje. W jakiej szkole masz dziecko? Kiedy zrobiłaś remont kuchni? Czym jeździsz? Na ile lat wyglądasz? Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 09:07 Ja już to wszystko przerobiłam, częściowo niestety na własne życzenie (szkoły niepubliczne, matko, jakie to jest gniazdo obmierzania, oglądania, oceniania się nawzajem przez rodziców pod każdym kątem ). Myślę, że naprawdę ciężkie problemy ustawiają człowieka w tej właściwej, naprawdę własnej perspektywie. I wreszcie - sukces to jest coś, na co sama zapracuję. A nie to, co ktoś nam dał. To są ułatwienia, udogodnienia, bardzo fajnie, jeśli są, ale przypisywać je sobie ("ja to sam do wszystkiego doszedłem"), to niezłe kłamstwo, jeśli dostałaś z domu sporo. Jestem wdzięczna np. za to, że w czasie studiów nie musiałam pracować, żeby dokładać się do domowego budżetu, bo alimenty od ojca wystarczały, że w ogóle mogłam pozwolić sobie na studia dzienne. Ale już moim sukcesem jest to, że po pierwsze wytrwałam i je skończyłam, po drugie, że w trudnych czasach jednak zaczęłam je wykorzystywać (mam za sobą jakieś 17 lat zajmowania się tłumaczeniami na przykład). Moim jeszcze większym sukcesem jest to, że wytrwałam w mojej nowej pracy, trafiając do niej po wielu ciężkich stresach, z kiepskim nastawieniem psychicznym, że wstawałam co rano powtarzając sobie "dam radę", "fake it until you make it" i takie tam - aż w końcu przestałam się bać i przeżywać każde zajęcia. A teraz będę już tylko doskonalić mój warsztat. Uwierz, dom mi nie dał wyposażenia do tego, żeby wierzyć w siebie, życie mnie skopało, wsparcie psychiczne było słabiuteńkie, to że wierzę w siebie, to tylko MÓJ sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 10:14 Ależ wierzę, wierzę. Chodzi o to, że część siedzi na obiektywnej osi i subiektywnej nie wypracowują. Nie dopuszczają. Czasem nie muszą, bo na obiektywnej - jest sukces. Daleko w rodzinie szukać bym nie musiała. Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 10:50 Ale to jest ich problem, nie Twój, serio, jeśli np. jesteś w stanie sama się utrzymać, nie przychodzisz regularnie po pomoc, zachowujesz się jak dorosła, która podejmuje swoje zobowiązania i decyzje świadoma ich konsekwencji. Ja mam rodzinę z ciężkim rysem narcystycznego samochwalstwa i licytowania się, co się komu udało, a co nie. Po drugiej stronie nie mogłam inaczej trafić niż na gościa uprawiającego klasyczny gaslighting. Kiedy w końcu rozpracowałam i przejrzałam te mechanizmy, zrobiło mi się lepiej. Choć nadal mam mega problemy z regulacją emocji i poprawianiem sobie samopoczucia w sposób, który mi nic dobrego nie przynosi (kompulsywne zakupy - tak, przyznaję się do tego sama przed sobą) oraz dostarczaniem sobie adrenaliny przez zawalanie zobowiązań, i ratowanie sytuacji. Ale już wreszcie wiem, co jest nie tak i nie jest to na tyle rozwinięte, żebym nie mogła nad tym pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
beaucouptrop Re: Porażka 16.02.25, 13:43 Bardzo mądrze napisane Alex. I bardzo dojrzałe. A tak wogole to jestem pod wrażeniem pracy jaką wykonalas nad sobą. Lubię cię teraz czytać. Jest spokój i dojrzałość w tym co i jak piszesz 🙂 Odpowiedz Link Zgłoś
summerland Re: Porażka 17.02.25, 16:50 Ja robię mile rzeczy dla innych a nie jest to jakoś doceniane, odwzajemniane. Dziwnie mi z tym. Niezrozumiałe bo niby świat tak działa, to co dajesz to otrzymujesz... Moze w przeszłości tak nie robilam i teraz nie mogę już tego nadrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Porażka 18.02.25, 04:12 z tych drobnych gestów czasem budują się mimochodem znajomości i przyjaźnie. Relacje i niekoniecznie rodzinne tylko są wartością i jakby " chronią" przed popadnięciem w to myślenie o życiu jako o " porazce". Sorry , późno już, a siedzimy na SOR nadal i piszę oczywistą oczywistość ale serio przyjaciele lub nawet dobrzy znajomi są ważni. I te drobne nawet akty życzliwości, które bezinteresownie otrzymujesz gdy życie daje poważnie w kość. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Porażka 14.02.25, 03:18 Zyjesz, masz dostep do komputera... a wiec masz czas. Co jeszcze chcesz? Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 08:33 Idź do psychiatry po antydepresanty, serio. Masz wieloletnią pełzającą cichą depresję. Mogłabym napisać tu teraz całe wypracowanie o tym, jak to jest być porażką, bo jedyne, co mi w życiu wyszło jakoś, to edukacja - ale uznaję ją za atut, przydaje mi się w zawodzie, który wykonuję. Nie mam własnego mieszkania, ciągną się za mną długi, spieprzyłam wychowanie dziecka - ale ono wyszło na człowieka jednak niezależnie ode mnie. Czasem dzieją się więc rzeczy dobre, nawet jak wydaje ci się, że robisz bardzo źle. Tkwisz głęboko w przeszłości, może w traumie złego związku, może w niechcianym macierzyństwie, z tym kojarzę Twoje wpisy tutaj. Moje też nie było chciane - padalec niby chciał, namawiał mnie na ciążę i perfidnie powiedział mi, że ma mnie gdzieś, jak już w tę ciążę zaszłam. Czułam się jak zgwałcona, wykorzystana, zatruwałam się tym, a bydlak czuł się zajebistym rozpłodowym samcem zdolnym machnąć dzieciaka babce o prawie 20 lat młodszej. A trzeba było się nie zatruwać, bo tylko siebie skrzywdziłam, siebie i dziecko. Ostatecznie moje dziecko jest szczęśliwie bytem tak odrębnym od mamusi i tatusia, ma taką samoświadomość i po wszystkich swoich okropnych wyczynach ma tak normalne, zdroworozsądkowe podejście do życia, jest tak sympatyczną osobą, że nieodmiennie tkwię w zachwycie i cieszę się, że w końcu zaczęłam czuć się, jak normalna matka. Choć oczywiście wiem też, że kompletnie na tę moją córkę nie zasługuję, no ale tak już jest. Dużo można dla siebie zrobić, małymi kroczkami, nie zestawiając się z innymi, tylko z tym, co u Ciebie działo się przedtem. Ale zawsze warto wesprzeć się farmakologią, psychologiem, jeśli ten stan zdołowania trwa tak długo. Mnie dużo dała terapia skoncentrowana na rozwiązaniach. Jak mi jest źle, to robię listę moich zasobów, tego, co potrafię, co sprawia, że wciąż żyję i jakoś sobie radzę, raz lepiej, raz gorzej, ale sobie radzę. I staram się myśleć w kategorii tego, co mogę, a nie tego, co jest ze mną źle. To krótka terapia, 10 spotkań, jeśli chcesz, zainteresuj się, dużo dobrego daje. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Porażka 14.02.25, 08:40 Czekaj, a ta córka wyszła sobie, czy trochę jednak tobie? No weź! Dlaczego piszesz, że nie zasługujesz? Skąd miałaś tę terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach? Sama znalazłaś, w ramach terapii dziecka, płatna/NFZ? Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 08:52 Byłam bardzo kiepskim rodzicem, nie dającym wsparcia emocjonalnego, próbującym dopasować dziecko do moich standardów - tak to widzę z daleka. Potem stało się co się stało i od pierwszej chwili, kiedy moja córka przyznała się do zażywania różnych substancji, wiedziałam, że to jest wołanie o pomoc. Wykonałam pracę nad sobą, a ta praca nad sobą polegała między innymi, że pozwoliłam jej być tym, kim jest, zero oczekiwań poza jednym, bezwarunkowa miłość i akceptacja. To na pewno pomogło. Ale chęć odcięcia się od narkotyków wyszła od niej, jeszcze zanim między nami zaczęło być lepiej. TSR dostałam przy okazji bycia w grupie wsparcia dla rodziców w centrum leczenia uzależnień, to jest na NFZ dla rodziców w kryzysie. Było łatwo, bo prowadziła ją bardzo fajna babka, która również jest moderatorką tej grupy, więc ją znałam i nie czułam dystansu, otwierałam się. Ale pełno też jest terapeutów oferujących pracę w takim nurcie. Z mojego punktu widzenia jest on naprawdę fajny. Odpowiedz Link Zgłoś
homohominilupus Re: Porażka 16.02.25, 11:38 alex_vause35 napisała: > Idź do psychiatry po antydepresanty, serio. Masz wieloletnią pełzającą cichą de > presję. > Mogłabym napisać tu teraz całe wypracowanie o tym, jak to jest być porażką, bo > jedyne, co mi w życiu wyszło jakoś, to edukacja - ale uznaję ją za atut, przyda > je mi się w zawodzie, który wykonuję. Nie mam własnego mieszkania, ciągną się z > a mną długi, spieprzyłam wychowanie dziecka - ale ono wyszło na człowieka jedna > k niezależnie ode mnie. Czasem dzieją się więc rzeczy dobre, nawet jak wydaje c > i się, że robisz bardzo źle. > Tkwisz głęboko w przeszłości, może w traumie złego związku, może w niechcianym > macierzyństwie, z tym kojarzę Twoje wpisy tutaj. > Moje też nie było chciane - padalec niby chciał, namawiał mnie na ciążę i perfi > dnie powiedział mi, że ma mnie gdzieś, jak już w tę ciążę zaszłam. Czułam się j > ak zgwałcona, wykorzystana, zatruwałam się tym, a bydlak czuł się zajebistym ro > zpłodowym samcem zdolnym machnąć dzieciaka babce o prawie 20 lat młodszej. A tr > zeba było się nie zatruwać, bo tylko siebie skrzywdziłam, siebie i dziecko. > Ostatecznie moje dziecko jest szczęśliwie bytem tak odrębnym od mamusi i tatusi > a, ma taką samoświadomość i po wszystkich swoich okropnych wyczynach ma tak nor > malne, zdroworozsądkowe podejście do życia, jest tak sympatyczną osobą, że nieo > dmiennie tkwię w zachwycie i cieszę się, że w końcu zaczęłam czuć się, jak norm > alna matka. Choć oczywiście wiem też, że kompletnie na tę moją córkę nie zasług > uję, no ale tak już jest. Lily, weź tak nie pisz. Twoja historia jest piękna i z happy endem. Obie wyszłyście na prostą. > Dużo można dla siebie zrobić, małymi kroczkami, nie zestawiając się z innymi, t > ylko z tym, co u Ciebie działo się przedtem. Ale zawsze warto wesprzeć się farm > akologią, psychologiem, jeśli ten stan zdołowania trwa tak długo. > Mnie dużo dała terapia skoncentrowana na rozwiązaniach. > Jak mi jest źle, to robię listę moich zasobów, tego, co potrafię, co sprawia, ż > e wciąż żyję i jakoś sobie radzę, raz lepiej, raz gorzej, ale sobie radzę. I st > aram się myśleć w kategorii tego, co mogę, a nie tego, co jest ze mną źle. > To krótka terapia, 10 spotkań, jeśli chcesz, zainteresuj się, dużo dobrego daje > . > Odpowiedz Link Zgłoś
ameliya_85 Re: Porażka 14.02.25, 08:37 spoko ja w pewnym momencie myslalam ze gorzej byc juz nie moze ale zycie pokazalo mi sie, ze moze. Ostatnio sluchalam Milosza Brzezinskiego (tak ogolnie mowiac to psycholog trener mentalny jakby ktos nie znal) i mowil, ze sa ludzie, ktorzy w zyciu robia prawie wszystko dobrze a zycie i tak ich dojedzie i tak poczulam, ze to o mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ameliya_85 Re: Porażka 14.02.25, 09:22 tak wiem mam nadzieje, ze autorka pominie moj komentarz :p Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: Porażka 14.02.25, 11:51 Rok temu myślałam, że wychodzę na prostą. Finansowo spoko, za chwilę były będzie mi mógł naskakać... I się zaczęło sypać. I zdaję sobie sprawę, że to co mam teraz to wcale jeszcze nie jest najgorsza sytuacja jaka może być. Tylko że zaczynają się sypać rzeczy które nie są ode mnie zależne. Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: Porażka 14.02.25, 11:55 Zawsze jakieś rzeczy nie są od nas zależne i zawsze mogą się posypać niestety. To się zdarza każdemu, szczęśliwemu i nieszczęśliwemu. Nie wiem, co to jest i jak można temu zaradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
ameliya_85 Re: Porażka 16.02.25, 09:25 bulzemba napisała: > Rok temu myślałam, że wychodzę na prostą. Finansowo spoko, za chwilę były będzi > e mi mógł naskakać... I się zaczęło sypać. > > I zdaję sobie sprawę, że to co mam teraz to wcale jeszcze nie jest najgorsza sy > tuacja jaka może być. Tylko że zaczynają się sypać rzeczy które nie są ode mnie > zależne. > Rozumiem Ciebie. U mnie wlasnie tez do 'zwyklych' problemow zaczely dochodzic takie ciosy losowy niezalezne ode mnie i to jak domino ... nadal trwam i nadal zyje, ale jest ciezko. Mam nadzieje ze ulozy sie u Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
klaramara33 Re: Porażka 14.02.25, 09:52 Dla mnie sensem życia nie są osiągnięcia choć rozumiem,że bez nich może być ciężko bo jednak umacniają poczucie wartości ale to nie jest nawjażniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
summerland Re: Porażka 17.02.25, 17:02 Chyba poczucie wartości jest bardzo ważne, moze nawet najważniejsze na równi z zadowoleniem z siebie (kochaniem siebie). Oczywiście inne czynniki, takie bardziej zewnętrzne tez są istotne do bycia zadowolonym ze swojego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Porażka 18.02.25, 04:46 Jak jeszcze nie umiesz " kochać siebie" to zawsze przyjaciółki mogą Cię kochać . Albo pies Czasem wkasne poczucie wartości może mieć słabsze momenty i wtedy znajomi stawiają czule do pionu. Albo ktoś uważany za znajomego okazuje się przyjacielem gotowym na poświęcenia dla Ciebie...To buduje Odpowiedz Link Zgłoś