Dodaj do ulubionych

decyzja mlodych i moje watpliwosci

    • hosta_73 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 06:14
      Ja się cieszyłam, że rodziłam dzieci w szpitalu gdzie nie wolno było wchodzić odwiedzającym na oddział.
      Uszanuj zdanie rodziców dziecka i przyzwyczajaj się do myśli, że nie będzie tak jak ty sobie wyobrażałaś czy wymarzyłaś 😏.
      • m_incubo Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:23
        Ja ostatnie rodziłam w pandemii i to był najlepszy mój poród w życiu.
        Zero kręcących się mężów, partnerów, teściowych i xj wie kogo jeszcze i wysłuchiwania tych samych historii powtarzany h przez cały dzień kolejnym karawanom odwiedzających.
    • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:09
      Dzizas, prawie piecset wpisow w kwestii, wydawaloby sie, oczywistej - wizyty skladamy na zaproszenie gospodarzy. Tylko i li.
      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:29
        Z tym nikt nie dyskutuje, dyskusja toczy się raczej nad tym, kiedy gospodarze powinni zaprosić gości.
        • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:35
          Kiedy zechca. Kiedy beda sie czuli na silach. Co to w ogole za powinnosc ?
          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:47
            To w zasadzie też ustalone, pozostaje pytanie czy goście będą chcieli przyjść jak już zostaną zaproszeni, czy nie będą mieli problemu z tym, że zaproszenie na którym im zależało odwlekano. A goście specyficzni, bo trudniej zerwać z nimi kontakt niż z innymi.
            • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:51
              Jak nie zechca przyjsc, to nie przyjda. Widac im nie zalezy lub przestalo zalezec. Osobiscie wolalabym to niz matke i tesciowa dyszace pod drzwiami, bo one musze teraz, zaraz.
              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:41
                Tylko to może (nie musi, nie znam przecież autorki czy matki tej kobiety) od początku oznaczać ochłodzenie relacji poprzez ostre pokazanie miejsca w szeregu, co może mieć różne konsekwencje w przyszłości. Takie trochę wystawienie babciom walizek za drzwi, bo nie akceptują w 100% decyzji czy tam jest im przykro z jej powodu.
                • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:54
                  No to beda rozne konsekwencje w przyszlosci. Z dorosla kobieta, ktora nie przyjmuje do wiadomosci, ze mloda matka moze zle sie czuc/nie byc jeszcze gotowa na zycie towarzyskie/dowolne inne byc moze lepiej miec te relacje troche schlodzone od razu, niz za kazdym razem czekac, czym donna poczuje sie urazona teraz, jutro i pojutrze.

                  jak kto prosbe "Poczekajcie na zaproszenie, gdy juz bedziemy gotowi was goscic" traktuje jako wystawienie walizek, to stanowczo cierpi na ostre przerosty badz niedobory i lepiej niech sie zajmie soba niz ustawianiem stosunkow rodzinnych
                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:59
                    100/100
                  • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:10
                    Problem w tym wątku polega na tym, że przyjęcie do wiadomości to za mało. Dostosowanie się - też za mało. Bo to brak szacunku.
                    Za to szacunkiem jest pewnie zakazywanie wręcz babci rozkminiania czy nie zgadzania się w myślach z decyzją młodych oraz lekceważenie jej emocji...
                    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:15
                      Ale to rozkminianie pokazało bardzo brzydkie rzeczy. Ja, ja, ja, jakieś zemsty
                      • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:07
                        mocca25 napisała:

                        > Ale to rozkminianie pokazało bardzo brzydkie rzeczy. Ja, ja, ja, jakieś zemsty

                        Po drugiej stronie też: stara jesteś, twój czas już minął i inne przemocowe, które można podsumować "morda w kubeł"

                        Myśli to jedno, a czyny i słowa to drugie.
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:14
                          stara jesteś, twój czas już minął

                          Świetnie zrozumiałaś, bo wszystko to oznacza - nie jesteś mamą tego dziecka, nie jesteś partnerką syna, jesteś babcią, super, że dotarło
                          • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:33
                            demeterikora napisał(a):

                            > stara jesteś, twój czas już minął
                            >
                            > Świetnie zrozumiałaś, bo wszystko to oznacza - nie jesteś mamą tego dziecka, ni
                            > e jesteś partnerką syna, jesteś babcią, super, że dotarło

                            Dotarło przede wszystkim to, że projektujecie tu i na autorkę i na ewentualne przyszłe babcie swoje nieprzerobione traumy. I zarzucacie chamstwo same będąc chamskimi. Siłą rzeczy, takie komentarze nie zostaną wzięte pod uwagę, bo są właśnie zemstą, na własnych matkach, teściowych, itd.
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:44
                              I znowu dobrze czytasz, brawo, tylko wiesz jakieś traumy nie biorą się z niczego tylko z wnikania w życie.

                              Mogłabym Ci doskonale poopowiadać o tym, jak można sobie nagrabić jako matka i babcia. Po to, żebyś mogła uniknąć. Bo im bardziej matka/ babcia chce mieć kontrolę tym bardziej ją traci.

                              Moi rodzice chcieli mieć uciechę z tego, że będę działać jakby chcieli, pozbawiłam ich tej radochy. Pozostał im wybór czy chcą mną sterować czy chcą ze mną być, bo obu rzeczy by nie mieli. W ostateczności wybrali to drugie i dlatego mamy relację
                              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:50
                                No właśnie, z każdego Twojego postu czuć jakieś echo traumatycznych doświadczeń, a większość dziadków chce zobaczyć wnuka, a nie wychowywać czy ustawiać życie rodzicom i jeśli ktoś kto ma takie nastawienie spotyka się z takim ostrym komunikatem ze strony rodziców ma prawo poczuć się źle i zastanawiać się co będzie dalej, w kolejnym kroku.
                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:54
                                  No to sobie przeczytaj bo napisałam z czego to wynika

                                  To trauma nie tylko dziadków rodziców. To trauma tego, że wszyscy chcą wchodzić w moje życie, w moją ciążę, a to nie ich sprawa i ciągłe manewry jak wyznaczać granice żeby się nie obrazili są dla mnie bardzo męczące

                                  Jakoś nie dziwię się że nie umiesz nawet nie próbujesz tych uczuć zrozumieć mimo że bardzo mi się właśnie zmienia życie i potrzebuję skupienia na sobie, najbliższych potem dopiero dziadkach. Bo dziadkowie to są na chwilę z wnukami
                            • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:45
                              pade napisała:

                              > demeterikora napisał(a):
                              >
                              > > stara jesteś, twój czas już minął
                              > >
                              > > Świetnie zrozumiałaś, bo wszystko to oznacza - nie jesteś mamą tego dziec
                              > ka, ni
                              > > e jesteś partnerką syna, jesteś babcią, super, że dotarło
                              >
                              > Dotarło przede wszystkim to, że projektujecie tu i na autorkę i na ewentualne p
                              > rzyszłe babcie swoje nieprzerobione traumy. I zarzucacie chamstwo same będąc ch
                              > amskimi. Siłą rzeczy, takie komentarze nie zostaną wzięte pod uwagę, bo są właś
                              > nie zemstą, na własnych matkach, teściowych, itd.
                              >
                              >

                              od pewnego czasu czytam cie z coraz bardziej niemilym zaskoczeniem, pade. Albo ty skostnialas, albo ja sie zaczelam rozwijac - nie, zaznaczenie swoich granic, czy to czasowych, czy przestrzennych, to nie sa nieprzerobione traumy i odgrywanie sie na kimkolwiek. I lepiej dla wszystkich, jesli jednak wezmiesz to pod uwage, bo zapowiedz "pod uwage brane nie beda", sklania tylko i wylacznie do zaostrzenia stanowiska, a nie do szukania porozumienia
                              • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:39
                                tt-tka napisała:


                                > od pewnego czasu czytam cie z coraz bardziej niemilym zaskoczeniem, pade. Albo
                                > ty skostnialas, albo ja sie zaczelam rozwijac - nie, zaznaczenie swoich granic
                                > , czy to czasowych, czy przestrzennych, to nie sa nieprzerobione traumy i odgry
                                > wanie sie na kimkolwiek. I lepiej dla wszystkich, jesli jednak wezmiesz to pod
                                > uwage, bo zapowiedz "pod uwage brane nie beda", sklania tylko i wylacznie do za
                                > ostrzenia stanowiska, a nie do szukania porozumienia
                                >
                                >

                                Chyba mamy inne poczucie czasu, bo dawno mnie tu nie byłosmile
                                Nie nazwałabym skostnieniem zwracanie uwagi, że jeśli mowa o szacunku, to on obowiązuje w dwie strony, a nie tylko w jedną. Reaguję na chamskie komentarze, jak zwykle, bo są zupełnie niepotrzebne. Nie trzeba komuś umniejszyć, żeby mu coś wytłumaczyć, a to właśnie się dzieje w tym wątku, co zgrabnie pomijasz. I tak, podtrzymuję, jeśli ktoś mi próbuje w chamski sposób wmusić własne zdanie, to zupełnie nie biorę go pod uwagę. I dla mnie to jest objaw dojrzałości a nie skostnienia.
                                Ale tak, Ty na pewno zaczęłaś się rozwijaćsmile To tak a propos szacunkubig_grin
                            • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:11
                              Pade, mogłabyś mi napisać jakie to traumy projektuje na czyjąś babcię? Za co mogłabym się mścić w tym kontekście? Jest to dość ciekawe spostrzeżenie.
                              I gwoli wyjaśnienia, bo przytaczanie przecież mój wpis. Nie napisałam nigdzie "jesteś starą babą". Użyłam sformułowania "twoje 5 minut już minęło" i to absolutnie nie odnosi się do wieku a do stanu. Potencjalna babcia miała swoje 5 minut mając osobistego noworodka, wtedy był to jej czas na decyzję względem dziecka. Teraz jest to czas młodej mamy, mamy nie babki.
                              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:34
                                To ja się wytłumaczę, bo jechałam ostro a gotuję się serio mega rzadko

                                Kiedyś chyba w Krytyce Politycznej albo w czymś w ten deseń czytałam co u nas kształtuje prawo aborcyjne. Mowa była o brzuchu naszym rodzinnym i narodowym. Że każda ciężarna wpada pod jakąś społeczną ochronkę i każdy czuje się uprawniony gadać, mieć wyrażać zdanie

                                W cholerę zabawne że tak mało gada jak się z mieszkaniu obok maltretuje dziecko ale zdrową na umyśle ciężarną można traktować jakby jej płód rozum odebrał i trzeba reagować

                                Nikt nie pyta o istniejące dzieci tylko te w brzuchu albo świeżo urodzone bo za debilki ma się ciężarne i położnice - baby z zalanym mózgiem hormonami

                                Jak byłam w pierwszej ciąży to głupsza byłam a teraz widzę to mega wyraźne. Który tydzień? A to duży brzuszek, ale norma przy kolejnej ciąży, a co będzie? Imię już jest? Na kiedy termin, a to rodzice dumni, a tata? Ale to pani może tak pracować? To po jakim czasie pani wróci? Ale na głowę upadłaś, żeby w domu rodzić? Może byś jednak zjadła trochę mięsa jak jesteś w ciąży. Wszystko podlega komentarzowi

                                Ostatnio się kapuję że nic tak nie interesowało ludzi w mojej sprawie jak moja ciąża. Praca jest bardziej moją prywatna sprawą niż ciąża

                                Jak nie byłam w ciąży nikt nie komentował mojego wyglądu, teraz wszyscy
                                No i taki mamy klimat

                                Taki jaki mamy

                                Też w sprawie aborcji a potem zdziwienie że są takie Anity

                                Anita za głupia, żeby decydować

                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:50
                                  Coś jeszcze

                                  Wszyscy tak się martwią czy mam spokój. No bardzo teraz potrzebuję, ja, mąż, dzieci. Najbardziej tego spokoju nie mam jak czytam historie Anity i na każdym kroku muszę ludziom wyznaczać granice i jeszcze dbać o to, żeby być dyplomatyczną bo zaczęli swój kurtuazyjny small talk
                                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:15
                                    Powiedz po prostu, wiesz odkąd jestem w ciąży wszyscy mnie o tą ciążę pytają, może porozmawiamy o czymś innym? Co tam u Ciebie? Pracujesz tam gdzie wcześniej? Nadal malujesz pejzaże?
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:18
                                      Nie jestem na ty z klientami, nie mam potrzeby rozmawiać z nimi o czymś co nie jest przedmiotem mojego fachu dlatego pojęcia nie mam czy malowali kiedykolwiek pejzaże

                                      Zobacz w co wchodzisz. Wydaje Ci się, że rozumiesz moją sytuację i doradzasz. Prosiłam?
                                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:23
                                        Nie, ale zapewniam, że gdybyś napisała, że wszyscy ciągle pytają się o to, gdzie się tak połamałaś i jak się czujesz w związku z tym to doradziłabym to samo, bo absolutnie nie ma to związku z tym czy jesteś w ciąży, którym tygodniu, pierwszej, drugiej czy dziesiątej. Jak się o czymś nie chce rozmawiać to można to kulturalnie zakomunikować i zmienić temat.
                                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:25
                                          Oczywiście do łba Ci nie przyjdzie myśl, że te zmiany tematów co chwilę mogą być męczące, no pewnie że Ci nie przyjdzie
                                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 16:33
                                            Jeśli w realu jesteś taka nerwowa to ze mną nie miałabyś problemu, nie przeciągałabym rozmowy nawet o sekundę, jeśli nie dałoby się jej uniknąć całkiem. Rozmowy z agresywnymi ludźmi też są męczące, nawet jeśli można szukać usprawiedliwienia w ciąży.
                                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 16:43
                                              Wiem, wszystkie te panny strajku kobiet agresywne były, a powinny się uśmiechać
                                • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:02
                                  Ja takich doświadczeń nie miałam, ale też chyba mam inną wrażliwość, bo pytanie o tydzień ciąży czy inne takie nie naruszały moich granic, bo niby o co spytać ciężarną? Udawać, że się ciąży nie widzi? To nie pytanie kto jest ojcem albo czy planowana.
                                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:07
                                    A ja mam i co?

                                    O nic, o nic nie pytać ciężarną, co najwyżej pogratulować, życzyć wszystkiego dobrego.

                                    Może masz mniej kontaktu z ludźmi, ja dziennie z kilkudziesięcioma klientami jak nie więcej i w kółko słyszę to samo. Niech mój klient się moją ciążą nie interesuje
                                  • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:13
                                    Umiejętność chronienia swoich granic to dowód na zdrowie emocjonalne a nie na traumę.
                                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:34
                                      mocca25 napisała:

                                      > Umiejętność chronienia swoich granic to dowód na zdrowie emocjonalne a nie na t
                                      > raumę.

                                      A przed kim tu te granice chce chronić? Wybiera się któraś z ematek do niej?
                                      Chronienie swoich granic w agresywny sposób to na pewno nie jest objaw zdrowia emocjonalnego. Raczej jakiegoś przewrażliwienia i brania wszystkiego do siebie, co de facto jest zarzucane "babciom".
                                      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:17
                                        Pade, ja też lubię kulturalna formę, ale w tym wątku przyćmiła ja treść. Dla mnie szokująca.
                                        • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:43
                                          mocca25 napisała:

                                          > Pade, ja też lubię kulturalna formę, ale w tym wątku przyćmiła ja treść. Dla mn
                                          > ie szokująca.
                                          >

                                          Dla mnie też jest szokująca. Ale z pewnością co innego mnie szokuje, niż Ciebie.
                                          Wczoraj mną wstrząsnął Twój apel o szacunek. Serio. Bo dla mnie domaganie się od kogoś zmiany zdania nie ma nic wspólnego z szacunkiem. Ten musi być obustronny, bo inaczej relacja jest przemocowa.
                                          I podkreślę ponownie: rozkminy na forum nie przekładają się 1 do 1 na real.
                                          • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:08
                                            Akurat w tym przypadku warto zrewidować swoje zdanie, zwłaszcza jeżeli wychodzimy z błędnych przesłanek.
                                            • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:05
                                              mocca25 napisała:

                                              > Akurat w tym przypadku warto zrewidować swoje zdanie, zwłaszcza jeżeli wychodzi
                                              > my z błędnych przesłanek.

                                              To jest tylko Twoja opinia, że mam błędne przesłanki. I żaden powód do tego, żeby wymuszać zmianę zdania.
                                              I jeszcze a propos granic -zamiast murów warto stawiać płoty.
                                              Zdrowy emocjonalnie człowiek nie ma sztywnych granic i nie buduje wartowni z okienkiem strzelniczym.
                                              • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:12
                                                Co Ty w ogóle gadasz? Jak płot na sąsiada nie działa, jak najbardziej buduje się mur, to nawet w polityce światowej tak jest big_grin
                                                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:40
                                                  demeterikora napisał(a):

                                                  > Co Ty w ogóle gadasz? Jak płot na sąsiada nie działa, jak najbardziej buduje si
                                                  > ę mur, to nawet w polityce światowej tak jest big_grin

                                                  tiaa, nawet w tym wątku to widać świetnie, z armaty do wróbla. I co osiągnęłaś?

                                                  A skąd się w ogóle wzięło "nie dociera", "nie działa", "nie przyjmuje do wiadomości" itd?
                                                  Wymyślone na potrzeby kręcenia dramy?
                                                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:50
                                                    Z armaty do wróbla? Co Ty do mnie pieprzysz? Nie rób z siebie wróbla. To ja jestem w ciąży w kraju, w którym ciężarna i położnica nie mają nic do gadania i na pewno się mylą, bo niedoświadczone
                                              • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 07:17
                                                >Zdrowy emocjonalnie człowiek nie ma >sztywnych granic
                                                I dlatego ci rodzice z watka nie wyznaczają sztywnych terminow, tylko zaznaczają, ze zaproszą, jak będą gotowi. Gotowi po porodzie, który dla matki i dla dziecka może przebiec różnie.

                                                Tak czy inaczej retoryka „nie buduj muru, buduj płot” w kontekście decydowania o swoim ciele w trakcie hospitalizacji (np co co szkodzi, to tylko 15 minut, ja przyjmowałam na porodówce kolegów z pracy męża i było super, więc ty też musisz) jest łudząco podobna do retoryki „ale skąd nie wiesz, że nie chcesz dziecka, sama nie wiesz, że chcesz, jak urodzisz to pokochasz i nie buduj muru, zbuduj płot z poglądów, żeby było tak, jak ja mówię, a nie jak ty chcesz”.
                                                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:21
                                                  memphis90 napisała:

                                                  > >Zdrowy emocjonalnie człowiek nie ma >sztywnych granic
                                                  > I dlatego ci rodzice z watka nie wyznaczają sztywnych terminow, tylko zaznaczaj
                                                  > ą, ze zaproszą, jak będą gotowi. Gotowi po porodzie, który dla matki i dla dzie
                                                  > cka może przebiec różnie.

                                                  Moje doświadczenie życiowe (każdy ma swoje) podpowiada mi, że nie ma co się zarzekać, bo życie to ciągła zmiana. I na zewnątrz i we wnętrzu (no dobra, nie u wszystkich). Dużo się jeszcze może do czasu porodu wydarzyć. Mogą zmienić zdanie jeszcze z pięć razy, w różne strony. Nie dlatego, jak tu sobie niektóre oburzone wymyśliły, że nie wiedzą czego chcą, tylko zwyczajnie dlatego, że ludziom się zmienia. Dlatego też pisałam o tym, że czym innym jest potrzeba a czym innym oczekiwanie. Bo dokładnie tak jest.
                                                  I dlatego też uważam, że cały ten komunikat, który dostała autorka był niepotrzebny. Bo nie wiadomo jak będzie, to raz, a dwa zrobili to przy świątecznym stole, w sposób, który sprawił autorce przykrość.
                                                  Gdyby było bliżej porodu i powiedziane w inny sposób, słowa bym nie napisała w tym wątku.

                                                  >
                                                  > Tak czy inaczej retoryka „nie buduj muru, buduj płot” w kontekście decydowania
                                                  > o swoim ciele w trakcie hospitalizacji (np co co szkodzi, to tylko 15 mi
                                                  > nut, ja przyjmowałam na porodówce kolegów z pracy męża i było super, więc ty te
                                                  > ż musisz) jest łudząco podobna do retoryki „ale skąd nie wiesz, że nie chcesz d
                                                  > ziecka, sama nie wiesz, że chcesz, jak urodzisz to pokochasz i nie buduj muru,
                                                  > zbuduj płot z poglądów, żeby było tak, jak ja mówię, a nie jak ty chcesz”.
                                                  >
                                                  To nie jest retoryka, to raz, a dwa, to co napisałam nie dotyczy przecież wyłącznie ciężarnych, tylko ogólnie, życiabig_grin Ilekroć stawiałam mury, tylekroć było to pochopne i nieadekwatne. Co innego, kiedy mi ktoś płot przesuwasmile
                                          • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 07:12
                                            >Serio. Bo dla mnie domaganie się od >kogoś zmiany zdania nie ma nic >wspólnego z szacunkiem
                                            Ale zdaje się mowimy tu cały czas o sytuacji „co młodej matce szkodzi pokazać noworodka na 15 minut, bo babka ma prawo zobaczyć!” vs „nie wiemy, jak się będziemy czuć po porodzie, więc czekajcie na zaproszenie”.

                                            To nie są równorzędne sytuacje w kontekście „zmiany zdania”, bo młodzi rodzice chcą decydować o sobie, a babcia chce decydować o nich. Babcia może sobie zachować swoje zdanie pt „nie ma nic złego w odwiedzinach w szpitalu”, nadal jednak ma obowiązek dostosować się do woli osób, które w tym szpitalu przebywają. Jak babcia będzie w szpitalu i temat odwiedzin będzie jej dotyczył, to wtedy może rodzinę zapraszać.
                                            • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:08
                                              memphis90 napisała:

                                              > >Serio. Bo dla mnie domaganie się od >kogoś zmiany zdania nie ma nic &#
                                              > 62;wspólnego z szacunkiem
                                              > Ale zdaje się mowimy tu cały czas o sytuacji „co młodej matce szkodzi pokazać n
                                              > oworodka na 15 minut, bo babka ma prawo zobaczyć!” vs „nie wiemy, jak się będzi
                                              > emy czuć po porodzie, więc czekajcie na zaproszenie”.
                                              >
                                              > To nie są równorzędne sytuacje w kontekście „zmiany zdania”, bo młodzi rodzice
                                              > chcą decydować o sobie, a babcia chce decydować o nich. Babcia mo
                                              > że sobie zachować swoje zdanie pt „nie ma nic złego w odwiedzinach w szpitalu”,
                                              > nadal jednak ma obowiązek dostosować się do woli osób, które w tym szpitalu pr
                                              > zebywają. Jak babcia będzie w szpitalu i temat odwiedzin będzie jej dotyczył, t
                                              > o wtedy może rodzinę zapraszać.
                                              >
                                              No widzisz, wreszcie! Bo przecież dokładnie tak będzie. Autorka wyraźnie napisała, że do szpitala nie pójdzie.
                                              Ale dzięki, że napisałaś, że można zachować własne zdaniesmile
                                            • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:37
                                              memphis90 napisała:

                                              > >Serio. Bo dla mnie domaganie się od >kogoś zmiany zdania nie ma nic &#
                                              > 62;wspólnego z szacunkiem
                                              > Ale zdaje się mowimy tu cały czas o sytuacji „co młodej matce szkodzi pokazać n
                                              > oworodka na 15 minut, bo babka ma prawo zobaczyć!” vs „nie wiemy, jak się będzi
                                              > emy czuć po porodzie, więc czekajcie na zaproszenie”.
                                              >
                                              I jeszcze jedno. Kontekst, w którym napisałam, że szacunek nie oznacza wymuszania zmiany zdania, to apel Mocci, żeby w ten właśnie sposób, czyli zmieniając zdanie, okazać szacunek młodym rodzicom.
                                              Nie, mnie się to w ogóle nie klei, zwyczajnie się z tym nie zgadzam i o tym dyskutowałam.
                                              Na głupim przykładzie: syn czy córka chcą sobie zrobić tatuaż na obu rękach, mnie się to nie podoba. I wg tej koncepcji szacunku nie tylko nie mam prawa powiedzieć, że no wiesz córuś, ja nie lubię takich ogromnych tatuaży, nie podobają mi się (gdyby oczywiście zapytała), tylko muszą mi się zacząć podobać! Muszę zmienić zdanie na temat tatuaży, bo w ten sposób okazuję szacunek. Dla mnie to jakiś kosmos i zaprzeczenie definicji szacunku.
                                              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 11:03
                                                pade - nie napisałam, że trzeba zmienić zdanie bo tak, wyjaśniłam dlaczego uważam przesłanki do myślenia "niech spierd..." "niemile widziana teściowa" są błędne. W ogóle się do tego nie odniosłaś, zignorowałaś. Nie musisz.

                                                Dla mnie temat wyczerpany.
                                                • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 14:06
                                                  mocca25 napisała:

                                                  > pade - nie napisałam, że trzeba zmienić zdanie bo tak, wyjaśniłam dlaczego uważ
                                                  > am przesłanki do myślenia "niech spierd..." "niemile widziana teściowa" są błęd
                                                  > ne. W ogóle się do tego nie odniosłaś, zignorowałaś. Nie musisz.
                                                  >
                                                  > Dla mnie temat wyczerpany.

                                                  Odniosłam, tylko może nie zauważyłaś. Ale jeszcze raz "niech spierd.." wynikło z tego, jak odczytałam komentarze "obrończyń" młodych. Niektóre były dla mnie tak chamskie, że brzmiały dla właśnie jak "niech spierd". Nigdzie nie napisałam, że tak odczytuję zachowanie syna czy synowej, tylko te właśnie komentarze.
                                                  A co do niemile widzianej. No cóż. Ja słownika synonimów nie tworzyłam. I nie wiem jakich innych słów miałabym użyć w zastępstwie, żeby Tobie podpasowały.
                                                  Jeśli kogoś w danym momencie nie chcemy widzieć, to jest on w tym momencie niepożądanym gościem, niemile widzianym, no bo kim? I wcale to nie oznacza, że tej osoby nie lubimy i nie chcemy widzieć w ogóle. W tym momencie jest niemile widziany i kropka.
                                                  Dlatego wkleiłam Ci synonimy, żebyś zobaczyła, że nie wzięłam tego z sufitu.
                              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:42
                                Ale rozumiem, że kogoś ponioslo.
                              • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:25
                                maleficent6 napisała:

                                > Pade, mogłabyś mi napisać jakie to traumy projektuje na czyjąś babcię? Za co mo
                                > głabym się mścić w tym kontekście? Jest to dość ciekawe spostrzeżenie.
                                > I gwoli wyjaśnienia, bo przytaczanie przecież mój wpis. Nie napisałam nigdzie "
                                > jesteś starą babą". Użyłam sformułowania "twoje 5 minut już minęło" i to absolu
                                > tnie nie odnosi się do wieku a do stanu. Potencjalna babcia miała swoje 5 minut
                                > mając osobistego noworodka, wtedy był to jej czas na decyzję względem d
                                > ziecka. Teraz jest to czas młodej mamy, mamy nie babki.


                                Wiesz, że to jest nielogiczne co piszesz? Kiedy córka bądź synowa rodzą dziecko, matka tej córki bądź syna staje się babcią. Nie wcześniej i nie później. Więc ten stany dotyczą matki i babci. Oczywiście się różnią od siebie, choćby ilością obowiązków, odpowiedzialnością, ale dla każdej z tych kobiet to są nowe stany.
                                Pamiętam choćby z pracy na etacie, że każda z kobiet, która stawała się babcią latała po pokojach pokazując zdjęcia, ciesząc się, częstując ciastem. Widziałam na własne oczy jak te kobiety to przeżywały. I jak tu czytam, że babcia to ma spier..lać, siedzieć cicho w kącie i czekać na wezwanie, bo jest stara i jej czas już minął, to strasznie mi się przykro robi i w ogóle to żałuję, że czytam ten wątek, bo wolałabym nie wiedzieć co młodzi mają w głowach. Serio.
                                A jakie traumy? A choćby to, że jak się kiedyś nie potrafiło postawić granic, odciąć teściowej, wyrazić swoją złość, oburzenie, postawić granice, to chociaż teraz można sobie ulać na takie "babcie", które przypominają niedobre kobiety ze swojego życia.
                                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:31
                                  Kto napisał, że ma sp...c?






                                • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:40
                                  Pudło. Nie mam takich traum, nie mam zupełnie takich doświadczeń.
                                  Ale jacy młodzi, pade? Tacy jak ja? 😄 różnimy się poglądami, wiekiem jakby mniej.

                                  Nie, ty wyczytałaś wyłącznie to co chciałaś wyczytać i dokonałaś interpretacji na podstawie faktów wyssanych z palca. Może to projekcja twoich obaw? 🤔
                                  Nigdzie nie padło określenie "stara" w takim kontekście, jaki próbujesz tu pokazać.
                                  Hm..to pójdźmy dalej. Kiedy rodzi się noworodek, to ktoś staje się ciocią, wujkiem, kuzynem, sąsiadką. Czy wszyscy mają jednakowe prawo do dysponowania i decyzyjności w sprawie tego małego człowieka? Przecież wszyscy mogą przeżywać swoją nową rolę, prawda?
                                  Nikt tego nie neguje, że "stanie" się babcią to bardzo ważne doświadczenie, szczególnie jeśli jest to doświadczenie chciane. Rozumiem, że to musi być wspaniałe, rozumiem że to musi być też trudne emocjonalnie na wielu płaszczyznach. Problem tego wątku polega na tym, że babcia stawia swoje uczucia i ego na pierwszym planie, że Ty i forumki o poglądach tożsamych z twoimi, próbujecie przeforsować tezę, że młoda mama ma iść na kompromis w sprawie babci, jakby były partnerami, jakby bycie babcią było "na równi" z byciem matką. Nie jest i nigdy nie będzie. Sorry, Pade...najważniejsza byłaś już dla swoich dzieci, dla wnuków w normalnej, zdrowej rodzinie będziesz zawsze krok dalej.
                                  • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:55
                                    maleficent6 napisała:

                                    > Pudło. Nie mam takich traum, nie mam zupełnie takich doświadczeń.
                                    > Ale jacy młodzi, pade? Tacy jak ja? 😄 różnimy się poglądami, wiekiem jakby mni
                                    > ej.
                                    >
                                    > Nie, ty wyczytałaś wyłącznie to co chciałaś wyczytać i dokonałaś interpretacji
                                    > na podstawie faktów wyssanych z palca. Może to projekcja twoich obaw? 🤔
                                    > Nigdzie nie padło określenie "stara" w takim kontekście, jaki próbujesz tu poka
                                    > zać.
                                    > Hm..to pójdźmy dalej. Kiedy rodzi się noworodek, to ktoś staje się ciocią, wujk
                                    > iem, kuzynem, sąsiadką. Czy wszyscy mają jednakowe prawo do dysponowania i decy
                                    > zyjności w sprawie tego małego człowieka? Przecież wszyscy mogą przeżywać swoją
                                    > nową rolę, prawda?
                                    > Nikt tego nie neguje, że "stanie" się babcią to bardzo ważne doświadczenie, szc
                                    > zególnie jeśli jest to doświadczenie chciane. Rozumiem, że to musi być wspaniał
                                    > e, rozumiem że to musi być też trudne emocjonalnie na wielu płaszczyznach. Prob
                                    > lem tego wątku polega na tym, że babcia stawia swoje uczucia i ego na pi
                                    > erwszym planie, że Ty i forumki o poglądach tożsamych z twoimi, próbujecie prze
                                    > forsować tezę, że młoda mama ma iść na kompromis w sprawie babci, jakby były pa
                                    > rtnerami, jakby bycie babcią było "na równi" z byciem matką. Nie jest i nigdy n
                                    > ie będzie. Sorry, Pade...najważniejsza byłaś już dla swoich dzieci, dla wnuków
                                    > w normalnej, zdrowej rodzinie będziesz zawsze krok dalej.

                                    Ja po prostu nie miałam babci, żadnej, ani dziadka. I dla mnie jako dziecka dorastanie w nuklearnej rodzinie było smutne, marzyłam o babci, ciotce, wujku, o większej rodzinie.
                                    Dbałam o relacje moich dzieci z ich babciami (i resztą rodziny) i widzę, że dobrze zrobiłam.
                                    Sama o byciu babcią w ogóle nie myślę. Mam tyle na głowie, że nie mam czasu na takie rozkminy. I niczego nie wyssałam, tylko przeczytałam. Co do interpretacji, to niech Ci się nie wydaje, że filtrowanie dotyczy wyłącznie interlokutorasmile
                                    I w ogóle nie wiem o co Ci chodzi z tym byciem na równi, niżej, wyżej? Co to jest? Jakaś walka o władzę?
                                    To w takim razie autorka doskonale odebrała komunikat młodych.
                                    • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:02
                                      Wiesz, moje dzieci też nie mają dziadków i dla mnie jest to bardzo smutne i bolesne, wiele dałabym za dużą, fajną rodzinę dla nich, ale nadal, z tej perspektywy, rozumiem decyzję młodych rodziców, nie rozumiem lamentu babci....nikt tej babci nie odcina, nie skreśla, nie odrzuca i nie przekreśla możliwości wytworzenia tej cudownej więzi.

                                      Nie pade, to nie jest żadna walka o władzę, chyba że w wykonaniu skrzywdzonego ego babci...to może.
                                      Warto po prostu zdać sobie sprawę z pewnych rzeczy już od początku 🤷
                                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:33
                                        Jeśli babcia poczuje się odtrącona (tak jest niedojrzała, egoistyczna, narcystyczna czy to tam jeszcze), to o więź może być trudniej.
                                        Często czytam czy słyszę o tym, że dziadkowie nie pomagają choć mogą, preferują dzieci siostry/brata i inne zarzuty pod adresem rodziców/teściów, może przynajmniej za niektórymi sytuacjami stoi taki trudny początek. U jednych żal przeminie, a u innych będzie trwał i rzutował na relacje.
                                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:48
                                          Po kolei:

                                          To czy babcia/dziadek zobaczą po raz pierwszy wnuka 1, 15 czy 30 dnia nie ma żadnego znaczenia dla:

                                          -budowania więzi
                                          -posiadania rodziny nuklearnej lub rozbudowanej
                                          -urządzania babcia party z koleżankami

                                          i tego nic nie zmieni.

                                          To, że młodzi chcą być sami ze sobą w tak nadzwyczajnie ważnym czasie jest normalne. Ludzie są różni i każdy może to inaczej przeżywać. I nikt nie musi ani się tłumaczyć ani negocjować.

                                          To, że młodzi chcą być sami ze sobą w tak nadzwyczajnie ważnym czasie nie znaczy, że odrzucają babcię, dziadka i bliskich. Jeżeli kochali ich do tej pory to nic się nie zmieniło. Kiedy rodzi się dziecko, zwłaszcza pierwsze, rodzi też się na nowo związek pary - bo od teraz będzie już inaczej. Do tego dochodzi fizjologia i prawo do prywatności. Nie każdy ma tak, że jak mi cieknie to mi cieknie, jak krwawi to krwawi, "to przecież normalne"

                                          Jeżeli babcia czuje się odrzucona pomimo tego co powyżej (a co trudno podważyć) to problem leży w niej. Powinna się zastanowić dlaczego tak się czuje. Bo nie z troski o przyszłe relacje (patrz wyżej). Bo sam fakt, że chcę czegoś teraz i natychmiast a tego nie dostaję nie powinien raczej takich uczuć prowokować.

                                          Relacje rodzinne mogą być zaburzone przez wiele rzeczy, ale nie przez to, że babcia zobaczyła wnuczę nie pierwszego dnia a dziesiątego. Relacje mogą zostac zaburzone przez poczucie krzywdy, przez myśli o zemście.
                                          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:52
                                            No extra, fajnie to napisałaś o tej nowej definicji związku, która wymaga trochę czasu
                                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:49
                                          Takie poglądy jak syn autorki mogą wyrazić albo dzieciaki, które bardzo ufają swoim rodzicom i wierzą, że rodzice mają do nich zaufanie i wierzą w nich albo tacy którzy są w toksycznych relacjach.

                                          Także tacy, którzy w razie focha doskonale sobie poradzą. Może o to chodzi, że żal ściska, że to pokolenie często już sobie opiekunkę opłaci, ma gdzie mieszkać, nie potrzebuje wałówki, zamówi z pyszne.pl a wiedzę czerpie z neta a nie od starszyzny

                                          Może tu jest ten ból
                                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:53
                                          Jeśli babcia jest niedojrzała, egoistyczna czy narcystyczna to najlepszym dla dziecka będzie brak tej babci i jej osobistej opieki.

                                          Ulubione wnuki biorą się najczęściej z łona ulubionych dzieci 😄 wizyta na porodówce tego nie zmieni.
                                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:09
                                            To diagnoza z wątku, tylko czy zawsze konsekwentnie od takiej niedoskonałej babci niczego się nie oczekuje?
                                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:15
                                              To moja diagnoza mojego pokolenia, które często jest daleko od dziadków, diagnoza pokolenia, które świadomie prokreuje i wie, że na dziadków nie ma co liczyć, bo oni mają swoje życie zawodowe, towarzyskie i to jest zresztą super

                                              Ale jest jak jest i kładzenie się dziadków na torach, bo gdybyś mnie zaprosiła do szpitala, to bym była darmową opiekunką najczęściej jest zwykłym fałszem, nie te czasy. Ani rodzice tego nie oczekują, ani dziadkowie nie mogą albo nie chcą i to jest ich pełne prawo
                                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 21:15
                                              Nie wiem jak inni, ale ja od toksycznych osób nie tylko nie oczekuję niczego, ale niczego też nie przyjmę.
                                    • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 07:24
                                      >Ja po prostu nie miałam babci, żadnej, >ani dziadka.
                                      A moje dzieci mają i dziadkowie się nimi nie interesują, nie angażują, a jak dzieci widzą - to je krytykują. Na porodówce byli wszyscy oglądać dzidzię i na tym się w sumie skończyło - jak widać żadnej magii to nie zdziałało. 🤷‍♀️

                                      Projektujesz własne braki.
                                      • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:04
                                        memphis90 napisała:

                                        > >Ja po prostu nie miałam babci, żadnej, >ani dziadka.
                                        > A moje dzieci mają i dziadkowie się nimi nie interesują, nie angażują, a jak dz
                                        > ieci widzą - to je krytykują. Na porodówce byli wszyscy oglądać dzidzię i na ty
                                        > m się w sumie skończyło - jak widać żadnej magii to nie zdziałało. 🤷‍♀️
                                        >
                                        > Projektujesz własne braki.
                                        >

                                        Na kogo? Przecież piszę wyłącznie we własnym imieniu, jak ja bym to sobie ewentualnie wyobrażała, w swojej rodzinie. Inne rodziny mnie nie interesują.
                                • memphis90 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 07:19
                                  > tu czytam, że babcia to ma spier..lać, >siedzieć cicho w kącie i czekać na >wezwanie, bo jest stara
                                  No sorry, ale to akurat retoryka pan, które domagają się prawa do wtargnięcia na porodówkę albo do domu bez zaproszenia, bo one chcą zobaczyć dzidziusia teraz! Zaraz! Natychmiast!
                                  • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 07:24
                                    memphis90 napisała:

                                    > > tu czytam, że babcia to ma spier..lać, >siedzieć cicho w kącie i czek
                                    > ać na >wezwanie, bo jest stara
                                    > No sorry, ale to akurat retoryka pan, które domagają się prawa do wtargnięcia n
                                    > a porodówkę albo do domu bez zaproszenia, bo one chcą zobaczyć dzidziusi
                                    > a teraz! Zaraz! Natychmiast!
                                    >

                                    i te retoryke nasza kulturwalna pade przyjela... jesli poprosze o cytat z watku "babcia ma spier...lac", to doczekam sie czegos wiecej niz tylko jej wpis ?
                                    • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:28
                                      tt-tka napisała:

                                      > memphis90 napisała:
                                      >
                                      > > > tu czytam, że babcia to ma spier..lać, >siedzieć cicho w kącie
                                      > i czek
                                      > > ać na >wezwanie, bo jest stara
                                      > > No sorry, ale to akurat retoryka pan, które domagają się prawa do wtargni
                                      > ęcia n
                                      > > a porodówkę albo do domu bez zaproszenia, bo one chcą zobaczyć dzi
                                      > dziusi
                                      > > a teraz! Zaraz! Natychmiast!
                                      > >
                                      >
                                      > i te retoryke nasza kulturwalna pade przyjela... jesli poprosze o cytat z watk
                                      > u "babcia ma spier...lac", to doczekam sie czegos wiecej niz tylko jej wpis ?
                                      >

                                      Nie doczekasz się, bo nikt tego akurat słowa nie napisał. I jeśli nie ogarnęłaś kontekstu i skąd się ta retoryka u mnie wzięła, to znaczy, że komentujesz moje wpisy wyłącznie po to, żeby się ze mną kłócić. Najpierw zaczepiłaś mnie personalnie, ubolewając jaka to ja się skostniała zrobiłam, a ty oświecona, a teraz wyrywasz coś z kontekstu i domagasz się tłumaczenia. No cóż, nie mam zdrowia do takich przepychanek, pa.
                                      • tt-tka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:34
                                        Po prostu slow "babcia ma spierdalac" uzylas TY, nie zadna inna z dyskutantek. Sama zaogniasz retoryke, stawiasz chochola, zamieniasz "czekaj na zaproszenie" na "babcia ma wypierdalac", a potem plakusiasz. Zachowalas sie jak riki.
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:23
                          Ale mylisz dwie rzeczy: forma i język dyskusji z treścią. I ta treść np zakrywająca na zemstę jest brzydka, chociaż język kulturalny.
                      • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:50

                        @Mocca25
                        Nie wystarczy mieć racji, trzeba umieć ją jeszcze jakoś kulturalnie zaprezentować. A tutaj co i raz wypowiedzi o klimakterycznych babach, narzucających się, nieempatycznych dziadkach i generalnie zakaz nie tylko innych poglądów, ale wręcz potępienie jakichkolwiek rozterek. Pokazać palcem? Jest kilkadzisiąt takich wypowiedzi, aż przykro się czyta. Choć co do meritum nie sposób się nie zgodzić: to rodzice decydują kiedy i jak, a babci nawet jak się nie podoba, to powinna się dostosować. Zaś teksty o zemście są najzwyczajniej w świecie niemądre. Ale brak empatii wobec starszego pokolenia, jakieś osobiste, nieprzerobione urazy aż się niektórym wylewają.
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:01
                          Teksty o zemście dotyczą wpisów z cyklu: jak mi nie pozwalacie przyjść do szpitala to ja potem będę ignorowała wnuka. To albo zemsta jeżeli po fakcie albo szantaż jeżeli przed faktem.
                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:03
                          Tak z ciekawości...o jakim starszym pokoleniu piszesz? Przecież my w większości jesteśmy w dość podobnym wieku 😄
                        • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:04
                          A ja widzę zupełnie coś innego. Ironizowanie, że "młoda" to jeszcze nie wie czego chce, przesadza, wymyśla, żądzą nią hormony, nic nie wie o życiu i zaraz przybiegnie błagać babcię o pomoc.

                          I to wszystko w wykonaniu podobno dojrzałych i doświadczonych kobiet, które swoje "chcenie" stawiają wyżej niż decyzje przyszłych rodziców.
                          • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:32
                            Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Osobiście uważam, że dziadkowie i wszyscy inni powinni się dostosować do życzenia młodych, co nie znaczy, że nie mają prawa być rozczarowani, wolno im. Dlatego teksty w rodzaju "stara już jesteś, twój czas minął" są najzwyczajniej w świecie chamskie i zupełnie niczego nie wnoszą do dyskusji. Ale jakoś team "popieram młodych" zdaje się ich nie zauważać.
                            A swoją drogą, uwagi, że młodzi mogą zmienić zdanie nie są też pozbawione sensu, bo może im się zmienić. I nie ma to nic wspólnego z wiekiem, tylko z tym, że różnie może być i niektórych spraw nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Starszym osobom też się zmieniają poglądy.
                            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:39
                              Rozczarowanie spowodowane dłuższym czekaniem rozumiem. To ludzkie. Przekładanie tego na niemiłe widziana teściowa, miejsce w szeregu itp nie jest zdrowe (o zemście już pisałam,,). Jezeli ktoś tak osobiście odbiera dość naturalną potrzebę to powinien to przepracować, bo nie służy to dobrze dalszej relacji.
                              • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:43
                                Po prostu potrzeba intymności, tak jak ja widzą zainteresowani, nie jest wymierzona przeciwko - ani babci się dziadka ani nikomu.
                              • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:44
                                "Rozczarowanie spowodowane dłuższym czekaniem rozumiem. To ludzkie. Przekładanie tego na niemiłe widziana teściowa, miejsce w szeregu itp nie jest zdrowe (o zemście już pisałam,,)."

                                Z tym jak najbardziej się zgadzam i nie zamierzam wyważać otwartych drzwi. Ale to dotyczy obu stron: jeśli niektóre forumki nie są w stanie zrozumieć rozczarowania babć i tak osobiście odbierają dość naturalną potrzebę obejrzenia wnuka, to powinny to przepracować, bo nie służy to dobrze dalszej relacji.
                                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:49
                                  Imho one rozumieją/zrozumiałby i jeszcze przytuliły gdyby rozczarowanie było tylko rozczarowaniem czekaniem. Natomiast tu są podważane są prawa młodych rodziców, straszenie zemsta i ja,ja,ja. Sama miałam ochotę uzyc bardzo brzydkich słów.
                                  • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:11
                                    Ale nie użyłaś, prawda?
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:45
                              Posłużę się niedojrzałym - a kto zaczął?
                              • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:18
                                Mimo że stara, klimakteryczna baba jestem, to Twoje zdanie - co do meritum - podzielam. Rodzice mają prawo ustalać zasady. Ale właśnie też dzięki temu, że stara jestem, nie zamierzam się wdawać w przepychanki, co do tego, kto pierwszy zaczął. Starość ma zalety.
                                • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:44
                                  Sama zaczęłaś 🤷‍♀️
                                  • balladyna Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:50
                                    Przepychankę, kto zaczął niefajne wpisy? Nie. Wyraziłam jedynie swoją opinię o wpisach już zamieszczonych.
                            • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 14:46
                              Ale tu nie chodzi o wiek, tylko stopień pokrewieństwa z dzieckiem. Jest różnica pomiędzy babcią a matką dziecka. Matka ustala zasady (wraz z ojcem), babcia się dostosowuje. Nawet jak jest wiekiem młodsza niż matka.
                        • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:30
                          Dokładnie tak, Balladyna.
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:11
                    Nie, propozycje zrywania, ograniczania, ochładzania kontaktów to jakiś odpowiednik wystawiania walizek za drzwi.
                    Obie osoby są dorosłe, obie w jakiś sposób na siebie skazane, dobre relacje z babcią obok często są korzystne dla rodziców, ja po prostu brałabym pod uwagę, że babcia może (nie musi, nie znam kobiety) czuć żal dość długo.
                • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:59
                  Jakie znowu miejsce w rankingu???? Matko boska..
                • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:03
                  mia_mia napisał(a):

                  > Tylko to może (nie musi, nie znam przecież autorki czy matki tej kobiety) od po
                  > czątku oznaczać ochłodzenie relacji poprzez ostre pokazanie miejsca w szeregu,
                  W moim przypadku tak nie bedzie o ile to nie bedzie seria roznych nieprzyjemnych zachowan gdzie moge sie poczuc jak persona non grata wtedy nie wiem .W sensie nie odsune sie celowo ale moze byc tak ze nie wiedzac jak sie zachowac bede wolala trzymac sie na dystans zeby nie bylo kolejnych przykrych sytuacji.
                  Bylo mi / jest mi przykro ale na pewno przejdzie. Synowa zreszta wczoraj chyba widziala , ze bylo mi przykro ( niestety nie da sie zapanowac tak od razu) dodatkowo nie spodziewalam sie takiej zapowiedz na obiedzie swiatecznym ( mozna to bylo powiedziec kiedy indziej) Nic watek mi duzo pomog bo to zawsze inny punkt widzenia
                • elinborg Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:04
                  mia_mia napisał(a):

                  > Tylko to może (nie musi, nie znam przecież autorki czy matki tej kobiety) od po
                  > czątku oznaczać ochłodzenie relacji poprzez ostre pokazanie miejsca w szeregu,
                  > co może mieć różne konsekwencje w przyszłości. Takie trochę wystawienie babciom
                  > walizek za drzwi, bo nie akceptują w 100% decyzji czy tam jest im przykro z je
                  > j powodu.

                  Ale to jest problem tych babć, które nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś może chcieć inaczej albo sam jeszcze nie wie, jak będzie,vwiec na wszelki wypadek mówi, że może tych odwiedzin nie chcieć od razu.
                  Nie, że nie chce w ogóle, tylko nie od razu.
                  I to ma być tym wystawieniem walizek, ostrym pokazaniem miejsca w szeregu?? Naprawdę, to jest chyba ostra nadinterpretacja?
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:26
                    Problem jest czy będzie wtedy, jeśli mama będzie np. oczekiwała pomocy, a babcia swoje potrzeby postawi wyżej niż jej, to chyba klasyka gatunku problemów między teściową i synową.
                    • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:32
                      Aaaaa...czyli albo gramy jak nam babcia zagra albo "radź sobie sama".
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:39
                        Oczekiwanie, że babcia zapomni przykrości (realne czy też w jej odczuciu), zaciśnie zęby i się dostosuje do potrzeb rodziców jest ryzykowne, zwłaszcza jeśli babcia ma swoje młodsze dzieci, sprawy, inne wnuki i pomoc nie jest zabijaniem nudy, sensem życia czy realizowaniem się w roli matki kolejnego dziecka.
                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:44
                          Kolejną przykrością może być uświadomienie babci, że 3 miesięczniaka nie będziemy poić kompocikiem, który to babcia gotowała o 4.47 specjalnie dla wnusia.
                        • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:54
                          Jeżeli babcia wycofa się z pomocy tylko dlatego, że nie mogła lecieć na porodówkę, to uważam, że lepiej nie utrzymywać kontaktów, dla zdrowia dziecka.
                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:12
                            To ty, czy synowa i syn będą do tego podchodzili w ten sam sposób nie wiadomo.
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:36
                          Oczekiwanie od człowieka dorosłego, że się ułoży z emocjami, zastosuje logikę może i jest ryzykowne ale ma sens, bo jak się nie ułoży to nie dojrzał do roli
                          • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:52
                            W życiu niczym niezwykłym jest wchodzenie w różne role, kiedy się nie jest na to gotowym, dojrzałym, zwłaszcza jeśli decyzja nie zależy od nas jak w przypadku zostania babią/dziadkiem. Oczekiwanie od innych, że ułożą się ze swoimi emocjami jest naiwnością. Nie wiadomo nawet czy przyszła mama jest dojrzała, ma poukładane, poukładała się ze swoimi emocjami zanim pojawiła się ciąża.
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:48
                              Nie jest naiwnością. Albo ktoś się ułoży albo nie, na nieułożeniu ostatecznie najbardziej stratny jest ten sam ze sobą nieułożony, reszta może od niego odejść
                    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:33
                      Jeżeli to będzie zemsta , to zero komentarza. Natomiast każdy może odmówić pomocy jeżeli nie jest w stanie jej zapewnić.
                      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:36
                        Moja teściowa, która zajmowała się naszym dzieckiem przez 2 tygodnie w wakacje, mówiła np, że w terminie x nie będzie mogła bo wyjeżdża na wakacje i żebyśmy tak sobie planowali, żeby to uwzględnić. Nie robiła tego z zemsty tylko dlatego, że miał zdrowo ustawione granice.
                      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:53
                        Przeciez wyraznie napisalam , ze to nie bedzie celowe.Mysle jednak ze jesli za kazdym razem dostajesz komunikat , ze jest cie za duzo , przeszkadzasz , robisz nie tak jakby chcieli mlodzi .Po jakims czasie zwyczajnie sie wycofujesz bo juz nie wiesz jak sie zachowac i nie chcesz utrudniac zycia innym .To tylko takie gdybanie oczywiscie i pewnie wszystko bedzie dobrze .Bede sie starala byc jeszcze bardziej uwazna ale zawsze to jest relacja i nie wszystko zalezy ode mnie
                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:37
                          Popatrz jaka jesteś wrażliwa na swoje ego. Przecież tu już nie toczy się rozmowa o Tobie tylko ogólnie
                          • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 17:59
                            Ty naprawde jestes jakims koszmarem .Wyskakujesz wszedzie zeby dogryzc wez sobie na wstrzymanie kobieto.Musisz byc koszmarna osoba .
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:05
                              Ja?

                              No na pewno. big_grin Jestem najgorszym koszmarem nadgorliwych teściowych jako ktoś o mocno określonych poglądach i ktoś kto ma swoje granice, strzeże ich i swojej prywatności bardzo pilnie big_grin

                              Jakoś w ogóle się nie dziwię, że tak mnie odbierasz big_grin
                              • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:33

                                Odbieram Cię w ten sposób, bo taka jestes – przynajmniej w tym wątku.
                                Ja próbuję zrozumieć i przepracować to, co czuję, żeby móc być w zgodzie ze sobą – pozwolić sobie na to, że jest mi przykro – a jednocześnie szczerze wesprzeć młodych w ich decyzji.
                                Żeby jednak ich wesprzeć naprawdę, muszę najpierw uporządkować to wszystko w swojej głowie.

                                Temat jest świeży, to sprawa z niedzieli – za kilka dni pewnie spojrzę na to inaczej.
                                Ty natomiast wyskakujesz z każdej strony i zupełnie nie widzisz we mnie przyszłej babci pełnej wątpliwości. Już się okopałaś na swoich pozycjach, zaszufladkowałaś mnie i nie jesteś życzliwa.

                                Mam wrażenie, że wcale nie chodzi Ci o pokazanie mi innego punktu widzenia – swoimi agresywnymi wypowiedziami chcesz mnie po prostu zranić, co tylko potęguje mój dyskomfort.

                                Aż się uśmiecham do siebie, wyobrażając sobie, jaką Ty będziesz teściową ( kobieto o mocno okreslonych pogladachwink – bo pewne cechy z wiekiem tylko się pogłębiają.
                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:42
                                  A mnie bawi Twoje ja ja ja, bo ja w ogóle nie rozmawiam o Tobie (o Tobie to może wspomniałam z 3 razy i ze 3 razy się bezpośrednio do Ciebie zwróciłam), tylko o zjawisku, które częściowo Ciebie dotyczy, ale wątek dawno wyszedł poza Ciebie, bo podano tu przypadki kilkudziesięciu innych babć

                                  Ale pisząc takie rzeczy trochę potwierdzasz moje podejrzenia, które miałam nie na Twoich uczuciach, bo Twój wątek jest daleko od uczuć. Tam są oceny postępowania. No. I miałam jakieś podejrzenia, pogłębiasz je
                                  • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:54
                                    Az sie zaciekawilam jakie to podejrzenia masz , ktore nie dotycza moich uczuc.Prosze chetnie poslucham, juz sie tyle o sobie dowiedzialam chetnie poslucham wiecej .
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:59
                                      No to słuchaj, przeczytaj sobie na głos może

                                      Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że wizyta w szpitalu byłaby prostsza i dla nich, i dla mnie i dla innych.

                                      Mysle , ze mlodzi tym komunikatem troche sobie zrobili kuku a moze tak teraz jest i ja sie nie znam

                                      Mysle , ze w dzisiejszym zaganianiu bardziej jest obawa , ze mloda mama moze czuc sie bardzo samotna po narodzinac niz na odwrot.

                                      Twoje słowa? Oceniające, stawiające Cię w wyższej pozycji
                                      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:11
                                        Nie bo to zalezy od intonacji. Trudniej jest napisac i byc zrozumiana niz powiedziec . Rozumiem jednak , ze ty mozesz odczytac to inaczej .
                                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:19
                                          Cieszę się, że rozumiesz i wiedz, że większość zarzutów nie była do Ciebie, a do tych harpii, co to "gówniara nie wie co mówi, trzeba ją ukarać, śmiechy co ona opowiada, młoda głupia życia nie zna"
                                  • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:55
                                    Masz też rację, że jest we mnie agresja, ale to pewnie może zrozumieć tylko kobieta w ciąży, która czyta o Anicie, zastanawia się kiedy koniec rządów nad ciężarnymi wszystkich poza ciężarnymi i trafia na Twój wątek

                                    Twój wątek, kilka o niej, a w ogóle takich nie powinno być
                                    • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:07
                                      O sytuacji Anity dowiedzialam sie z forum bo nie mam polskiej telewizji . Czytalam potem kilka artykulow wiec nie wiem duzo.Szczesliwie mieszkam w kraju gdzie prawo aborcyjne nie jest tak restrykcyjne. Jesli mialas podejrzenie , ze jestem zwoleniczka obecnego prawa w pl to nie jestem .
                                      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:16
                                        Nie nie miałam takiego podejrzenia, ale uważam że wszyscy sobie naszą mentalnością to prawo rzeźbimy, ja też.

                                        Robimy to nieświadomie, ale konsekwentnie nie dając ufności w mądrość młodych matek. To może tylko cegiełka, ale cegiełka do cegiełki
                                  • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:09
                                    demeterikora napisał(a):

                                    > A mnie bawi Twoje ja ja ja, bo ja w ogóle nie rozmawiam o Tobie (o Tobie to moż
                                    > e wspomniałam z 3 razy i ze 3 razy się bezpośrednio do Ciebie zwróciłam), tylko
                                    > o zjawisku, które częściowo Ciebie dotyczy, ale wątek dawno wyszedł poza Ciebi
                                    > e, bo podano tu przypadki kilkudziesięciu innych babć
                                    >
                                    > Ale pisząc takie rzeczy trochę potwierdzasz moje podejrzenia, które miałam nie
                                    > na Twoich uczuciach, bo Twój wątek jest daleko od uczuć. Tam są oceny postępowa
                                    > nia. No. I miałam jakieś podejrzenia, pogłębiasz je

                                    Przez cały wątek piszesz o sobie, bez przerwy, ponad połowa wpisów to Twoje komentarze, pełne agresji, oceniające. I jeszcze zarzucasz autorce ja ja ja i ocenę? Przecież to jest o Tobiebig_grin
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:14
                                      Bo jestem mamą, kobietą w ciąży, nie babcią.

                                      Babcie moich dzieci nie próbują być kimś innym, niech babciami pozostaną, one już swoje dzieci miały, jeśli odebrały sobie wtedy decyzyjność to nie moja sprawa. Mojej mi nikt nie odbierze. O tym kto i kiedy odwiedza moje dzieci i mnie decyduję ja, możesz uznać że to dyktatura big_grin
                                      • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 22:55
                                        demeterikora napisał(a):

                                        > Bo jestem mamą, kobietą w ciąży, nie babcią.
                                        >
                                        > Babcie moich dzieci nie próbują być kimś innym, niech babciami pozostaną, one j
                                        > uż swoje dzieci miały, jeśli odebrały sobie wtedy decyzyjność to nie moja spraw
                                        > a. Mojej mi nikt nie odbierze. O tym kto i kiedy odwiedza moje dzieci i mnie de
                                        > cyduję ja, możesz uznać że to dyktatura big_grin

                                        A to jest wątek przyszłej babci o byciu babcią, nie mamą.
                                        Jak masz nieprzepracowany problem z babciami, a masz, to dla dobra własnych dzieci zrób coś z tym, bo agresja Ci się uszami ulewa.
                                        • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:11
                                          Mam bardzo przepracowany. Tak przepracowany, że wiem co należy do matki, wiem, co należy do babci, babcie wiedzą co do nich należy.

                                          Rozróżniamy pomoc wsparcie od decyzyjności

                                          Serio polecam
                                          • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:43
                                            demeterikora napisał(a):

                                            > Mam bardzo przepracowany. Tak przepracowany, że wiem co należy do matki, wiem,
                                            > co należy do babci, babcie wiedzą co do nich należy.
                                            >
                                            > Rozróżniamy pomoc wsparcie od decyzyjności
                                            >
                                            > Serio polecam

                                            Serio nie widaćbig_grin
                                            Decyzyjność, kolejna rzecz, którą sobie wymyśliłaś.
                                            Stawiasz chochoły a potem z nimi walczysz. Rozumiem, taka rozrywka.
                                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:48
                                              Decyzyjność sobie wymyśliłam, buahahaha

                                              Sorry, ale już zaczynasz być śmieszna
                                              • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:54
                                                demeterikora napisał(a):

                                                > Decyzyjność sobie wymyśliłam, buahahaha

                                                Wymyśliłaś, nikt tu nie pisze o decydowaniu za matkę, to są twoje rojenia.
                                                >
                                                > Sorry, ale już zaczynasz być śmieszn
                                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:56
                                                  Jak ktoś chce rozstrzygać za matkę kiedy odwiedzić wnuka to tak zamienia się w decyzyjność babci, naciski

                                                  A teraz se śpij spokojnie
                          • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:14
                            demeterikora napisał(a):

                            > Popatrz jaka jesteś wrażliwa na swoje ego. Przecież tu już nie toczy się rozmow
                            > a o Tobie tylko ogólnie

                            Ale to jest jej wątek, który zawłaszczyłaś i zdominowałaś skakaniem innym do gardła. Tu jest pełno Twojego ego.
                            Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z umiejętnością stawiania granic. To jest zwyczajnie przemocowe.
                            • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:17
                              Nigdy nie negocjuję z terrorystami zwłaszcza takimi którzy mi zemstą grożą big_grin
                              • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:45
                                demeterikora napisał(a):

                                > Nigdy nie negocjuję z terrorystami zwłaszcza takimi którzy mi zemstą grożą big_grin

                                Zidentyfikowałaś w tym wątku swoją mamę czy teściową?
                                Bo wiesz, nikt tutaj Tobie nie grozi, serio. (ja, ja, ja)
                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:47
                                  Ktoś, kto grozi jakiejkolwiek ciężarnej czy położnicy i noworodkowi grozi mnie, na tym polega siostrzeństwo strajku kobiet, ale po co ja się będę produkować i pisać o nigdy nie będziesz szła sama tongue_out

                                  Nie czujesz tego klimatu
                                  • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:48
                                    Oj, widzę, że balon odlatuje.
                                  • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 08:56
                                    demeterikora napisał(a):

                                    > Ktoś, kto grozi jakiejkolwiek ciężarnej czy położnicy i noworodkowi grozi mnie,
                                    > na tym polega siostrzeństwo strajku kobiet, ale po co ja się będę produkować i
                                    > pisać o nigdy nie będziesz szła sama tongue_out
                                    >
                                    > Nie czujesz tego klimatu

                                    Ty może lepiej żebyś nikogo nie broniła.
                                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:54
                                  Jak chcesz zidentyfikowałam mamę, już o tym pisałam, ale nie czytasz, nie chcesz

                                  Nie chcesz się dowiedzieć co czuje wróbel pod armatą, interesuje Cię tylko w pełni zdrowa latająca między psiapsi z ciastem po biurze babcia a nie ta, której cieknie po nogach
                                  • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 23:59
                                    demeterikora napisał(a):

                                    > Jak chcesz zidentyfikowałam mamę, już o tym pisałam, ale nie czytasz, nie chces
                                    > z

                                    czyli potwierdzasz to, co pisałam o nieprzerobionych traumach, projektowaniu i mszczeniu się, dziękismile
                                    >
                                    > Nie chcesz się dowiedzieć co czuje wróbel pod armatą, interesuje Cię tylko w pe
                                    > łni zdrowa latająca między psiapsi z ciastem po biurze babcia a nie ta, której
                                    > cieknie po nogach

                                    fatalny piar robisz ciężarnym, serio
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 00:06
                                      Już gdzieś pisałam, że wiem, że walka o prawa kobiet nawet u kobiet jest niemile widziana, wiem to, niestety przekonuje się coraz bardziej
                                    • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 00:09
                                      Niech ci inne powiedzą, jaki poziom przemocy zaprezentowałaś, znacznie gorszy od mojego, u mniej otwarty gniew, ja się przyznaję do traum, u Ciebie manipulacja, gaslighting, ageizm, pasywno-agresywne rzeczy
                • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:19
                  No tak...a później babci będzie przykro, że młoda mama nie chce uszanować jej zdania i iść na kompromis (swoją drogą jakie to zabawne, niektóre tu potencjalne babcie stawiają się na miejscu partnera młodej mamy, skoro oczekują kompromisów) w kwestii żywienia i opieki nad niemowlęciem. Wszak teściowa już swoje odchowała, poduszkami odkładała, za rączkę prowadziła i przeżyło 🤷
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:34
                    Jeśli jesteś matką to też jesteś potencjalną babciąwink
                    Ja akurat mam nadzieję być babcią zza oceanu, a nie zza rogu, czyli tak jakby temat mnie nie dotyczy przynajmniej teoretycznie, bo jak się życie potoczy nie wiem, mając 12 latka babcią też mam nadzieję, że jeszcze długo nie będę.
                    • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:47
                      Słowo niektóre ci umknęło? Czy kontekst jest niezrozumiały?
                      No jestem, jestem matką dzieci obu puci, więc niewykluczone że i babcią zostanę. Z całą pewnością jednak cyrków robić nie będę.
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:53
                        Ja tam nie wiem jaką będę babcią, wiem jaką chciałabym być, więc o niczym nie napiszę z całą pewnością. Moja mama z całą pewnością nie widziała się siedzącej z dzieckiem, a mojej siostrze wiele razy zajmowała się córką, znam też kobiety, które miały być 100% zaangażowanymi babciami, a się im odwidziało jak przyszło co do czego.
                        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:59
                          A ja nie wiem jaką babcią chciałabym być, poza oczywistościami, bo w ogóle o tym nie myślę. Ale znam siebie na tyle, że jednak mogę napisać "z całą pewnością będzie bez histerii, bo dzidziusia mi na porodówce nie pokazali", tak samo jak z całą pewnością mogę napisać, że nigdy nie uderzę dziecka czy nie wsiądę za kierownicę po pijaku. Pewne cechy charakteru są stałe, jeśli nie bierzemy pod uwagę ekstremalnych sytuacji, a takie nie są przedmiotem tej dyskusji.
                • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:32
                  W normalnych rodzinach nie przywiązuje się dużo wagi do miejsca w szeregu, ważniejsze kochanie od bycia kochanym zwłaszcza kochanym przez siebie samego
            • turbinkamalinka Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 08:56
              mia_mia napisał(a):

              > To w zasadzie też ustalone, pozostaje pytanie czy goście będą chcieli przyjść j
              > ak już zostaną zaproszeni, czy nie będą mieli problemu z tym, że zaproszenie na
              > którym im zależało odwlekano. A goście specyficzni, bo trudniej zerwać z nimi
              > kontakt niż z innymi.

              Pytanie tylko czy warto sobie zawracać głowę kontaktami z ludźmi którzy muszą narzucać nam swoje zdanie a chęć pomocy uzależniają od tego czy zostaną zaproszeni w pierwszej dobie czy ósmej.
              • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:36
                Tam była mowa nawet o miesiącu, a pytanie brzmi czy w takim razie od początku trzymać babcię na dystans i ograniczyć kontakty, bo nie w 100% akceptuje decyzję mamy (nie wiem, może podjętą wspólnie z ojcem) i jest egoistyczna, narcystyczna, niedojrzała, bo takie zarzuty padały czy może jednak przyjąć inną strategię. To już decyzja rodziców.
                • laurielle Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:00
                  mia_mia napisał(a):

                  > Tam była mowa nawet o miesiącu,


                  No i? Pierwszy kwartał życia dziecka to czwarty trymestr ciąży. Niech babcia sobie wytłumaczy, że dziecko się jeszcze nie urodziło. Dzieci rodzą się nie dlatego, że są już gotowe na spotkanie z babcią, tylko dlatego, że większa głową nie zmieściłaby się już w kanale rodnym. Odczekanie miesiąca jest na korzyść dziecka, zwłaszcza jeśli babcia prowadzi intensywne życie społeczne i nie wiadomo, co do domu przyniesie. Bywały już przypadki zgonów po pocałunku śmierci złożonym przez jakże wielce kochających dziadkow. Największym wyrazem miłości ze strony babci w stosunku do wnuczęcia i jego rodziców będzie umartwienie swojej ciekawości i swojego ego poprzez cierpliwe czekanie i podporządkowywanie się wszystkich wytycznym rodziców noworodka. Gdyby babcia praktykowała wcześniej inne umartwienia duchowe, to byłoby jej łatwiej. Ale dziś w modzie jest instant reward, a nie asceza, i efekty widać.
                  • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:09
                    Zdaje się, że babcia z wątku stosunkowo niedawno sama była mamą noworodka, a nie w poprzednim stuleciu.
                    Chyba teraz niekoniecznie praktykuje się całowanie czy nawet dotykanie dziecka bez zgody rodziców. Czy i jak mocno babcia pokocha wnuka to się dopiero okaże, przecież to nie jest regułą czy obowiązkiem i różnie bywa.
                    • laurielle Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:44
                      mia_mia napisał(a):

                      >
                      > Chyba teraz niekoniecznie praktykuje się całowanie czy nawet dotykanie dziecka
                      > bez zgody rodziców.

                      Wcale nie trzeba całować, RSV zaraża z 7 metrów, więc nawet zajrzenie do wózka na spacerze może sprawić, że dziecko się zarazi. RSV dorośli przechodzą banalnie lub bezobjawowo, a małe dzieci bardzo ciężko, że zgonem włącznie, bo tak drobne oskrzeliki zatykają się na amen, a słabiutkie mięśnie nie mają siły odkaszlnąć.


                      `> Czy i jak mocno babcia pokocha wnuka to się dopiero okaże,
                      > przecież to nie jest regułą czy obowiązkiem i różnie bywa.

                      Miłość do zarażenia nie jest potrzebna. Szantaż emocjonalny ukryty w tym zdaniu przemilczeć, no dosyć już na ten temat padło z ust poprzedników.
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:08
                        Nie, żaden szantaż, stwierdzenie faktu, bo niezależnie od sytuacji, nawet kiedy rodzice robią wiele, żeby wspierać relacje nie zawsze dziadkowie zakochują się we wnuku od razu czy w ogóle.
                      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:11
                        Dziecko spotyka się z wieloma osobami, najpierw w szpitalu, potem na spacerach, przychodni, często ma młodsze rodzeństwo, rodzice też mogą być zakażeni. O ile przed całowaniem można chronić to przed jakimikolwiek kontaktami z otoczeniem już trudniej.
                        • laurielle Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:35
                          mia_mia napisał(a):

                          > Dziecko spotyka się z wieloma osobami, najpierw w szpitalu, potem na spacerach,
                          > przychodni, często ma młodsze rodzeństwo, rodzice też mogą być zakażeni. O ile
                          > przed całowaniem można chronić to przed jakimikolwiek kontaktami z otoczeniem
                          > już trudniej.


                          Personel medyczny nosi maski w czasie epidemii (obecnie panuje RSV, właśnie leżę z tego powodu pod tlenem, bo się zdesaturowałam, choć mąż i jeden syn objawów nie mają, a drugi przeszedł jak przeziebienie). O trasie spaceru decyduje matka i na spacerze nikt nad wózkiem się nie nachyla i noworodkowi w twarz nie świergocze. Starsze rodzeństwo to jest duży problem i to trudny do uniknięcia. Moja babcia z tego powodu pochowała niemowlę, które zaraziło się krztuścem od starszej siostry. Pewne ryzyko jest nieuniknione, co nie znaczy, że nie można go minimalizować poprzez zmniejszanie ryzyka zarażenia.
            • elinborg Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:38
              mia_mia napisał(a):

              > To w zasadzie też ustalone, pozostaje pytanie czy goście będą chcieli przyjść j
              > ak już zostaną zaproszeni, czy nie będą mieli problemu z tym, że zaproszenie na
              > którym im zależało odwlekano. A goście specyficzni, bo trudniej zerwać z nimi
              > kontakt niż z innymi.


              No obraza majestatu po prostu.
              Wystarczyłoby trochę empatii; to taki przełomowy okres, ważny i trudny, warto może byłoby nie myśleć o sobie, tylko o bliskich, którzy są głównymi uczestnikami,dostosować się, nie być sztywnym, poczekać co przyniesie czas.


    • gaskama Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:05
      Wizyt w szpitalu to bym zakazała (oczywiście nie dla męża/partnera). Ja byłam po porodzie rozjechana. Wszystko boli, dziecko na cycu, wietrzysz pipe, plamy na twarzy od wysiłku a tu tłumy babć, dziadów, koleżanek medzą w pokoju (był 4 osobowy). Tez prosiłam, żeby do mnie nie przychodzili. No ale jednak przyleźli. Uszanowalabym prośby młodych.
    • z_lasu Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:05
      O matko... Właśni rodzice wywinęli mi taki numer. Zwalili się w 12 dniu po porodzie, elegancko ubrani, z kwiatami, bez zapowiedzi, radośnie powitać wnuka. A my byliśmy w domu zaledwie od kilku dni (bo tydzień w szpitalu), lało mi się zewsząd strumieniami, po ciężkim porodzie, nie byłam w stanie samodzielnie wyjąć dziecka z łóżeczka, bo nogi się pode mną załamywały z bólu, nie byłam w stanie usiąść na krześle (szwy jeszcze nie zdjęte i potężny krwiak w kroczu). A tu tadam! goście! Bez jednego telefonu. Powitałam w wyplamionej krwią i mlekiem koszuli nocnej i tłustych włosach. No naprawdę, super pomysł, zwalać się położnicy na głowę bez jej zgody.
      • s1t2o3k4r5o6t7k8a Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:52
        U mnie też pięknie było: po bardzo ciężkim porodzie zakończonym cesarką ratującą życie przyszła do mnie do szpitala teściowa zachwycać się noworodkiem przez szybę. Do której miałam go przywozić, szkoda że sama ledwo chodziłam. Dzień po wyjściu ze szpitala, przybyła cała rodzina - pili kawkę, jedli ciasto, zachwycali się noworodkiem. W prezencie dostałam 10 kg grzybów do obrobienia "na już". Swoją drogą moja teściowa normalna babka- przy wnuku jej odbiło.
      • laurielle Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 16:38
        U mnie numer odwaliła siostra. Usnęłam, karmiąc piersią, więc z cyckiem na wierzchu i zakażoną raną wystawioną do wietrzenia. Był letni wieczór, ciemno, więc gdzieś między 21:00 a 22:00. Do mojej sypialni przyszła moja siostra ze swoją koleżanką, bo koleżanka chciała zobaczyć noworodka. Dobrze, że nie teść z kolegami na szczęście teściów mam złotych, za to krewnych rąbniętych. Obudziłam się, ochrzaniłam siostrę, siostra strzeliła focha, a moja matka (bo było to w domu mojej matki) stanęła murem za nią, co ja taka nieużyta, przecież dziecka mi nie ubędzie, jak ktoś sobie na nie popatrzy.
    • margaretta80 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:24
      Jeśli chodzi o wizytę w szpitalu to uważam, że mają rację. Kobiety często obolale, w pizamach a tłum odwiedzających. Natomiast tego z czekaniem na odwiedziny w domu trochę nie rozumiem, choć zauważyłam, że stało się popularne. Być może to zależy od stosunków z rodzicami. Moja mama i teściowa bardzo czekały na wnuka i nie wyobrażałam sobie nie pozwolić im przyjść przez miesiąc go zobaczyć.sama powiedziałam, żeby wszyscy dziadkowie przyszli w dzień wyjścia ze szpitala. Wpadli pp pracy na godzinkę. Nic nie musiałam szykować, nikt też niczego ode mnie nie oczekiwał. Pozachwycali się wnukiem, zapytali jak ja się mam i tyle.
      • 71tosia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:43
        Ja byłam w takim stanie fizycznym i psychicznym po porodzie ze wizyty mamy i teściowej były bardzo porządane. Ale nie były to panie które w czasie wizyt wymagały obsługi a wręcz odwrotnie, przekazywałam im dziecko i szlam spać bo słaniała się na nogach. Budziłam się a dziecko było „oporządzone”, mieszkanie posprzątane a zakupy w lodowce smile
      • tania.dorada Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 03:37
        margaretta80 napisał(a):

        > Jeśli chodzi o wizytę w szpitalu to uważam, że mają rację. Kobiety często obola
        > le, w pizamach

        Pół biedy jeśli w piżamach…
    • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 09:56
      Napiszę w oddzielnym poście, żeby było widoczne.

      Teraz w szkołach rodzenia podkreśla się ważność ograniczenia kontaktu noworoskay/niemowlaka ze światem zewnętrznym. Żeby ograniczyć kontakt z wirusami, bakteriami i innymi zarazkami.

      Co jakiś czas widuję informacje (głównie z USA), że noworodek zmarł, bo kaszelek dziadka okazał się być krztuścem, albo piąta woda po kisielu wycałowała dziecko i zaraziła opryszczką (śmiertelne dla malucha).


      Moje dziecko w wieku 6 tygodni złapało covid. Byliśmy w szpitalu, ja świeżo po połogu też z covidem. To była trauma.
    • m_incubo Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:21
      Wiem, że wątek już spuchł niemożliwie i nie mam na niego czasu, ale starter i rozterki babci, czy powinna wydzwaniać z pytaniem, czy już jest dobry moment, brzmi tak obiecująco, że dodam do ulubionych i poczytam jutro big_grin
    • arthwen Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 10:31
      Ok, rozumiem, że jako przyszła babcia nie możesz się doczekać zobaczenia wnuka, ale na litość, odwiedziny w szpitalu bez zaproszenia osoby odwiedzającej wprost, powinny być karane.
      I tak, jak widać po tym co piszesz, dobrze, że taką decyzję podjęli i poinformowali z wyprzedzeniem.
    • novembre Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:03
      Mlodzi teraz bardzo mocno stawiaja granice. Znam przypadek, gdzie nie pokazali wnuka przez ponad pol roku, a gdy babcia po prostu pojawila sie pewnego dnia pod drzwiami, po prostu jej nie otworzono. Ja rozumiem granice, ale to jest okrutne.
      • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 11:09
        Z całą pewnością wynika to w każdym przypadku wyłącznie z okrucieństwa młodych i absolutnie nie mieli żadnego powodu, no nigdy się tak nie zdarza...

        A to że w dzisiejszych czasach ludzie są świadomi swoich granic jest niedopuszczalne!
        • novembre Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:28
          Nie napisalam tego nigdzie. Ale jesli sie lepiej poczulas przeinaczajac kazde moje slowo, niech ci idzie na zdrowie.
      • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 17:05
        Dlaczego czekali aż pół roku?
        • novembre Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:07
          Tego nie wiem. Wiem, ze na dziecko bardzo dlugo czekali i nie dziwie im sie, ze chuchaja i dmuchaja. Matka tez nie z tych narzucajacych sie, ale w koncu stracila cierpliwosc i chciala po prostu zobaczyc wnuka. Nie zostala wpuszczona. I ja naprawde rozumiem stawianie granic i troske o dziecko, ale serio? Pol roku?

          Autorki brak wizyt w szpitalu i pierwszy miesiac jest dla mnie zrozumialy, chociaz pewnie by mi bylo przykro. Dziecko urodzi sie w lipcu, to srodek lata, moglaby go zabrac na spacer nawet na godzine, a mloda mama niech sobie odpocznie czy wezmie kapiel, czy co tam chce. Rozumiem, ze autorce jest przykro, bo to takie ostre nie chcemy cie wypowiedziane przy swiatecznym stole. Niefajnie.
          • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:10
            nie chcemy cie nic takiego nikt nie powiedział. To jest dopowiadanie przemielone przez "ja"
            • novembre Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:11
              Ale tak to autorka zrozumiala, gdyby bylo delikatniej zakomunikowane i przede wszystkim wytlumaczone, dlaczego i co mlodymi kieruje, nie czulaby sie odrzucona.
              • iwoniaw Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 07:38
                novembre napisała:

                > Ale tak to autorka zrozumiala, gdyby bylo delikatniej zakomunikowane i przede w
                > szystkim wytlumaczone, dlaczego i co mlodymi kieruje, nie czulaby sie odrzucona
                > .

                No tak, wszyscy tacy delikatni i tlumaczenia im się należą, tylko swieża matka w połogu powinna sie ogarnąć i nie robić dramy, a tym bardziej nie wyrażać żadnych życzeń niczym roszczeniowiec jakiś 🤣🤣🤣
                • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 12:10
                  iwoniaw napisała:

                  >
                  > No tak, wszyscy tacy delikatni i tlumaczenia im się należą, tylko swieża matka
                  > w połogu powinna sie ogarnąć i nie robić dramy, a tym bardziej nie wyrażać żadn
                  > ych życzeń niczym roszczeniowiec jakiś 🤣🤣🤣
                  >
                  Po pierwsze — nikt nie jest w żadnym połogu, tylko w ciąży. Przekaz od synowej był w porządku, to głównie mój syn zareagował bojowo, rozkręcając się w wyobrażeniach, jak to będzie zamykał drzwi przed nosem każdemu, kto odważy się złamać zakaz.
                  Nie do końca rozumiałam tę jego bojowość, bo nikt z nas (ani ja, ani moi synowie, czyli przyszli wujkowie dziecka) nie próbował go przekonywać, żeby zmienił zdanie. Wysłuchaliśmy wiadomości w milczeniu, przetrawiąc ją po swojemu. To on sam zaczął roztaczać wizje, jak to będzie wyglądać i jak potraktują osoby, które odważą się przyjść bez zaproszenia.
                  Wtedy padło pytanie, czy mają w swoim otoczeniu wielu takich, którzy zwykle wpadają niezapowiedziani. Odpowiedział, że właściwie to nikogo. No więc powiedziałam, że tym bardziej — przy małym dziecku — nikt im się nie będzie do drzwi dobijał.
                  Kiedy emocje trochę opadły, mój młodszy syn zażartował, że może lepiej, żeby to A. (jego żona) była tą, która przekazuje takie komunikaty, bo jest bardziej dyplomatyczna. Wszyscy się wtedy roześmialiśmy.
                  Dodałam jeszcze, żeby jasno powiedzieli, że to jest ich decyzja i ich życzenie. Bo jeśli przekaz ma być taki, że „psycholog tak powiedział na kursie” tak to nam poczatkowo powiedzieli , to część starszego pokolenia może mieć to w nosie. I jak nie usłyszą wyraźnie, że to młodzi tak chcą, to potraktują to na zasadzie: „A tam, co tam wie jakaś psycholog, my i tak przyjdziemy”.
                  I nie, nie jesteśmy delikatni — mam pełne zrozumienie dla cudzych ciąż i trudności i do mlodych mezczych , ktorzy niedlugo zostana ojcami wink) Ale wolę, żeby informacje były przekazywane w sposób spokojny i cywilizowany bez podnoszenia glosu , mam dobry sluch.


    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:08
      Kolejny off top, ale ważny bardzo
      A propos wizyt do autorki: idx do lekarza i zrób szczepienia jeżeli nie masz. krztusiec, błonica, inne takie. Lekarz pokieruje.
      • novembre Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:28
        Dobry pomysl.
      • zyciemniekocha2000 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:13
        Zapytam lekarza. Ale w takim razie rowniez moj syn ( ojciec dziecka ma 32) i mlodsi synowie , oni tez beda mieli kontakt ( moze nawet czestszy niz ja) .Czy oni bedac mlodsi sa chronieni jeszcze starym szczepieniem .
        • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:43
          Najlepiej wszyscy, młodsi synowie ile mają? Bliżej 10 czy 20? Bo jeśli to drugie, to zdecydowanie szczepienia należy odnowić.
          • kira_03 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:52
            Szczepienie należy odnowić po 10 latach od ostatniego.
            • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 20:04
              Przecież to zależy od szczepienia i czasami od innych czynników.
    • awf-33 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:14
      Odwiedziny w szpitalu to koszmar. Leżałam w sali trzyosobowej i każda z na nas miała takie samo zdanie. To była dla nas męka. Byłyśmy po cesarkach, obolałe, w sali zaduch, niektórym ciężko było karmić, co chwilę przychodził doradca laktacyjny i uczył przystawiać dziecko, pierś cała na wierzchu, zmęczenie, niewyspanie, dzieci płakały 🙈
      To nie pora na odwiedziny.
    • bi_scotti Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:28
      Sorry, nie dam rady przeczytac pona 500 wpisow 😱
      Gdy urodzilo sie moje wnucze, father-in-law mojej Najstarszej, nic nikomu nie mowiac, wsiadl w swoj samolocik & przylecial do Ottawa z misiem & balonikiem dla dzieciaczka 😊 Wparowal do szpitala, usciskal swojego syna, moja corke, wnucze. Zrobil sobie z wnuczeciem selfie & wyslal swojej zonie z haslem “I was first to welcome the next generation” 😉 Nikogo nie pytal o zgode, zaproszenie, whatever … dziecko nie jest wlasnoscia rodzicow, jest nowym czlonkiem rosnacej rodziny - dobrze o tym pamietac. Life.
      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:31
        Jeżeli zrobił to bez wiedzy młodych, to po prostu jest mało kulturalny. Mocne nadużycie w tym, że dziecko nie jest własnością rodziców. Bo wg ciebie oznacza to, że rodzina w dowolnym momencie może wejść do twojego domu bez względu na twoje samopoczucie, stan zdrowia, plany.
        • bi_scotti Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:21
          mocca25 napisała:

          > Jeżeli zrobił to bez wiedzy młodych, to po prostu jest mało kulturalny. Mocne n
          > adużycie w tym, że dziecko nie jest własnością rodziców. Bo wg ciebie oznacza t
          > o, że rodzina w dowolnym momencie może wejść do twojego domu bez względu na two
          > je samopoczucie, stan zdrowia, plany.

          Wiesz co, ja mysle ze zawsze jest cos za cos. Rodzina jest very important. I to nie tylko ta nuclear (mama, tata, dzieci) ale ta ogolna rodzina z ciotkani, dziadkami, kuzynami, szwagrami etc. etc. Jako immigrant/emigrant moge z reka na sercu powiedziec, ze z jednej strony jest super tego balastu rodzinnego nie miec ale z drugiej … eh, gdy brak no to brak 🤔 Czlowiek nie jest maszyna od do, bywa niekonsekwentny & kieruje sie emocjami. I to dziala w kazda strone! To jest amazing, ze juz nie najmlodszemu panu z sasiedniego kraju tak zwyczajnie chcialo sie poleciec tych 500 km (x2) zeby nowonarodzone baby przywitac “w imieniu” rodziny 😊 Za tym przeciez idzie tzw. ciag dalszy troski, caring, finances … Ta milosc zaczela sie tym pierwszym spotkaniem a potem/teraz sie rozwija. Nalezy sobie wzajemnie dac szanse! Life.
          • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:27
            Nikt nie kwestionuje roli rodziny. Kwestionuje jej pretensje do rządzenia innymi członkami rodziny. I ten pan nie zachował się ładnie. Oczywiście nie należy go kamieniowac, ale wzorem do naśladowania też nie jest.


          • pade Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:44
            Zgadzam się z Tobą Biscottismile
      • sunflowerin Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:43
        Mam takiego tescia, ktory zdanie wszystkich innych ma w glebokim powazaniu. NA szczescie wyjechalismy z Polski i skonczyly sie niezapowiedziane wizyty.
      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:44
        Dziecko tak, ale matka w połogu nie, a na tym etapie są prawie nierozłączni i to matki noworodek potrzebuje
      • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:57
        Ale buc z dziadka...

        A dziecko w pewnym sensie jest własnością rodziców.
      • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:28
        Wzruszające...a co szanowny dziadziuś zrobił/przywiózł dla świeżo upieczonej mamy? 🤔

        Dziecko nie jest niczyją własnością bo to nie przedmiot, nie zmienia to zupełnie faktu, że to rodzice są odpowiedzialni i decyzyjni, nie reszta rodziny.
        • junebug Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 16:28
          Dla świeżo upieczonej mamy nie miał nic, bo ona była tylko inkubatorem dla next generation. Dziadziuś pewnie będzie się przez dekady chwalił, że jako pierwszy z rodziny widział dziecko. Tak go jego ego obchodziło, że nawet własnej żony nie zabrał.

          Bi_scotti ma gdzieś uczucia wlasniej córki. Chyba chodzi o te finances, którymi się dziadek może podzielić.
          • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 16:50
            Potem zdziwienie, że o ciążach decydują politycy i księża
            • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 17:11
              Chyba pora na mowa edycję Rodzic po ludzku 2.0
          • bi_scotti Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 01:47
            junebug napisał(a):

            > Bi_scotti ma gdzieś uczucia wlasniej córki. Chyba chodzi o te finances, którymi
            > się dziadek może podzielić.

            🤣
            Classic ematka: you don’t know my daughter, you don’t my feelings, ale wszak i tak for sure wiesz lepiej 😝 No i jak nie kochac tego forum?
            BTW, ja sama osobiscie odwiedzilam w szpitalach tyle moich coworkers tuz po porodach, ze chyba nie dam rady zliczyc … No idea jak to faktycznie dziala w PL ale w tzw. “mojej bance” wizyta w szpitalu i pozachwycanie sie kilkunastogodzinnym new baby jest czyms wybitnie normalnym a wrecz oczekiwanym. Life.
            • maleficent6 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 10:03
              Zapomniałaś napisać, że w twojej bańce zupełnie normalne jest też klapsowanie...no taka idea..classic...
    • sunflowerin Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 12:41
      Nie dziwi mnie wcale postawa mlodych. Kobieta po porodzie powinna odpoczac a nie myslec o gosciach, zwlaszcza jesli sama to podkresla.
      Moja znajoma Azjatka jak urodzila miala miesiac pologu w domu, zadnych gosci, tylko odpoczynek i opieka nad noworodkiem. Maz przez pierwsze 2 tygodnie tez nie pracowal.
      My tez nie chielismy zadnej pomocy i gosci, ale nam bylo latwiej bo mieszkamy za granica.
    • aankaa Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 13:43
      Raczej sie martwilam, ze za bardzo nie bede mogla im pomoc a wiadomo jaki jest pierwszy rok , dosc meczacy dla rodzicow. Mysle , ze mlodzi tym komunikatem troche sobie zrobili kuku a moze tak teraz jest i ja sie nie znam .Dodam , ze jej mama tez dostala taki komunikat i obawiaja sie , ze sie nie dostosuje. Mysle , ze w dzisiejszym zaganianiu bardziej jest obawa , ze mloda mama moze czuc sie bardzo samotna po narodzinac niz na odwrot.

      daj spokój młodym. Jak się okaże, że potrzebują pomocy to sami o nią poproszą. Goście na początku wspólnego, ich rodzinnego życia są im potrzebni jak zającowi dzwonek
    • po_godzinach_1 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:15
      zyciemniekocha2000 napisała:


      > Po tej wczorajszej rozmowie nie wiem, jak się zachować. Do szpitala oczywiście
      > nie pójdę, ale co potem? Mam dzwonić i pytać, czy to już dobry moment? Czy czek
      > ać, aż się sami odezwą?

      Przyjmij do wiadomości. Czekaj aż cię zaproszą, wtedy umówicie sie na termin, który wszystkim pasuje i już.
      Z pomocą sie nie wyrywaj przed szereg, rób to co robisz i żyj jak żyjesz dotąd.

      Pomagaj tylko poproszona i na tyle ile będziesz chciała i mogła. I nie smuć się z tego powodu, że nie możesz być taką babcią jak byś chciała smile
      • mia_mia Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:19
        Ona chyba nic nie pisała o tym jaką chce być babcią, poza tym, że nie bardzo na to bycie babcią ma czas, bo ma jeszcze swoje dzieci i pracę. Myślała, że szybko pozna wnuka, a rodzice szybkiego zapoznania nie planują i jej się zrobiło przykro.
        • po_godzinach_1 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 15:23
          mia_mia napisał(a):

          > Ona chyba nic nie pisała o tym jaką chce być babcią, poza tym, że nie bardzo na
          > to bycie babcią ma czas, bo ma jeszcze swoje dzieci i pracę. Myślała, że szybk
          > o pozna wnuka, a rodzice szybkiego zapoznania nie planują i jej się zrobiło prz
          > ykro.

          Chyba chciała być babcią obecną.

          Zrobiło jej sie przykro, to oczywiste. Ale nie ma co tej przykrości hodować, trzeba życ jak dotąd i jak zdarzy sie okazja wnuka poznać to go poznać, a co dalej to się zobaczy.
          Gdy rodzice będą potrzebowali pomocy to ją dać - tytle, ile ma się czasu i ochoty.
    • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 17:40
      Pamiętam jak chyba na początku lat 90. rozpoczęła się akcja "Rodzić Po Ludzku" - organizatorem była chyba Gazeta Wyborcza. Domagano się dania praw młodym matkom, w zasadzie praw człowieka. M.in. prawa do widzeń z mężem, z bliskimi - wtedy kobiety były chyba w szpitalu 7 dni po porodzie, bez "widzeń". Publikowano wiele listów kobiet dzielących się swoim doświadczeniem samotności, lęku w tak ważnej chwili. Na szczęscie prawo do odwiedzin udało się zdobyć.

      Mija +/- 30 lat i nagle to prawo, dla wielu, staje się obowiązkiem. Chyba nie o to chodziło? Może pora zebrać opowieści takie jak np w tym wątku. O bólu, fizjologii, zmęczeniu, braku intymności i wymuszonych wizytach. I coś zmienić - nie w prawie bo ono jest ok , ale w głowach ludzi. Bo młoda matka znowu stała się niewolnikiem bez możliwości stanowienia o sobie - kiedyś personelu medycznego teraz także "bliskich". I zgadzam się, że ma to związek z tym co się dzieje teraz, z opinią, że kobieta jest tylko inkubatorem i jej potrzeby się nie liczą (bo sama nie wie czego chce, bo hormony itd). Hej, Gazeto Wyborcza, chyba pora na nową akcję.
      • mocca25 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 17:43
        p.s. i może niektóre babcie i dziadkowie in spe zrozumieją, że to nie jest nic wymierzone przeciwko nim. Może przez te historie bólu i bezradności będzie łatwiej nie brać tego osobiście.
      • demeterikora Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:06
        1000/1000
      • amarantha Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 18:13
        mocca25 napisała:

        > Mija +/- 30 lat i nagle to prawo, dla wielu, staje się obowiązkiem. Chyba nie o to chodziło?

        Hehe, tak samo było z systemem rooming-in, takie miotanie od ściany do ściany. Idea i cel były szczytne, a co do wykonania, to i na tym forum były opowieści z krypty o tym, jak to kobiety po CC, leżące, z cewnikiem, etc. dostawały dziecko do ręki na zasadzie "radź sobie, babo", a jak któraś sobie nie radziła, to personel drąc ryja wyzywał od wyrodnych.
    • nenia1 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 19:32
      nie chce mi się czytać całego wątku, pewnie znowu gównoburza. Moja córka
      rodziła, miała wykupiony prywatny pokój, ale nie jechałam do niej do szpitala. Tak na zdrowy rozum, po porodzie to człowiek chce odpocząć, a nie przyjmować gości. A poza tym dziecko malutkie, ma małą odporność, naprawdę można sobie darować to widywanie się po porodzie właśnie z troski o bliskich. Ja z góry zapowiedziałam, że do szpitala nie przyjeżdżam i córka stwierdziła, że mam rację. Gadałyśmy przez telefon i wysłała mi zdjęcia małego.
    • rita_s Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 22:05
      Dostosuj się do prośby syna. Naprawdę, różnie bywa. Po pierwszym porodzie ledwo żyłam i też nie miałam ochoty na odwiedziny tak od razu. Z kolei po drugim, byłam jak skowronek (mimo że urodziłam wieczorem). W pierwszej ciąży dużo przytyłam a poród odczułam jako koszmar. W drugiej byłam w dobrej formie, urodziłam przed planowanym terminem (10 dni), i popylałam z wózkiem zaraz po wyjściu ze szpitala. Po drugim porodzie wręcz łaknęłam odwiedzin w szpitalu - chciałam widzieć mamę, tatę, brata, teściów. Ale też dlatego, że mój drugi synek po urodzeniu ciągle spał, był nader spokojnym dzieckiem (potem spał całe pierwsze pół roku, budząc się tylko na karmienie). Więc przy drugim dziecku byłam wyspana, wypoczęta i w pełni sił. Dzisiaj mój drugi synek ma 9 lat i jest wspaniałym chłopczykiem. Starszy syn, mimo że dal mi do wiwatu - jest cudownym chłopakiem, za rok zdaje maturę.
      Ciąże są różne, porody także, a potem temperament dziecka. Bądź cierpliwa i nie bierz oświadczenia syna za bardzo do siebie.
      Pozdrawiam
    • alfa36 Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 22.04.25, 22:24
      Obserwowałam przez kilka lat sytuację u znajomych. Zaczęło się podobnie, jak u Ciebie, minęło kilka lat, uwielbiany wnuk podrzucany kiedy tylko się da do dziadków. Obie strony zadowolone, bo dziadkowie bardzo chcieli zajmować się wnukiem, a młodzi... no też chcieli zajmować się dzieckiem, ale szybko wymiękli.
    • tania.dorada Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 03:35
      No Jezu słodki. Przecież ani ty ani ona nie wie, czy po porodzie w ogóle będzie w stanie siąść albo się doczołgać do drzwi żeby otworzyć. Może dochodzić do siebie godzinę a może dwa tygodnie. Ty na pewno sama urodziłaś swoje dzieci a nie adoptowałaś?
    • kropkacom Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 06:20
      Rozumiem, że nie tak sobie wyobrażałaś po prostu i jest ci przykro. Ok, to ludzkie ale najważniejsi są tu młodzi i dziecko. Grzecznie postawili granicę i ty musisz uszanować i spracować to. Nie robić problemu, nie projektować czegoś czego nie ma, bo to chyba zły początek budowania relacji jako babcia. Prawda?
    • kobietazpolnocy Re: decyzja mlodych i moje watpliwosci 23.04.25, 13:42
      Tak, jak już się dziecko urodzi, zadzwonić, pogratulować, zaoferować pomoc i spytać, kiedy by młodym pasowały twoje odwiedziny.
      To nie jest skomplikowane, nie ma się o co obrażać. Zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz.

      Syn mógł się ograniczyć tylko do prośby o brak odwiedzin bez wstępnych ustaleń. Może wyszło mu trochę koślawo, ale przecież o to chodzi: nie pojawiajcie się bez wcześniejszego ustalenia. To jest chyba oczywiste zachowanie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka