Dodaj do ulubionych

Dylemat podróżny

23.06.25, 14:29
Będę wracać z pewnego miejsca w niedzielę wieczorem. Lot bezpośredni do mojego miasta jest w środku nocy, trwa 4h. Nawet jeśli wezmę lek nasenny i uda mi się przysnąć to za mało. Po przyjeździe do domu mogę max 2h we własnym łóżku pospać a potem muszę do pracy - nie ma możliwości wzięcia urlopu, nie wiem czy będzie możliwa praca zdalna w ten dzień.

Alternatywa to lot wieczorny do innego miasta, przespanie się w hotelu i pociąg do mojego miasta. Niestety snu nie wychodzi więcej ale chociaż w łóżku. Na minus dodatkowe koszty.

Co wybierze ematka? A może jakiś inny pomysł?

Loty z przesiadką sprawdziłam i też nie ma dobrego połączenia.
Obserwuj wątek
    • pyza-wedrowniczka Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:32
      Brałabym ten pierwszy, 4h w samolocie + 2h w domu i jakoś sie ten jeden dzień bym przemęczyła.
      Bo ten pociąg z lotniska do twojego miasta to byłby kiedy? Rano przed pracą?
    • daniela34 Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:37
      Wybieram nr 1. Pies drapał koszty. Wygodniej byłoby mi sie rano do pracy zebrać z domu niz z hotelu do pociągu i do pracy.
    • kamin Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:38
      Wybrałabym pierwszą opcję.
    • amast Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:38
      Ja po paru takich dylematach, od lat już, podróżuję tak, żeby po podróży mieć dzień wolnego przed pracą. I to niezależnie od tego czy lot jest rano czy wieczorem. Albo wracam w sobotę i idę do pracy w poniedziałek albo wracam w niedzielę i idę do pracy we wtorek. Tę drugą opcję zresztą wolę - krótszy tydzień pracy zaraz po urlopie robi mi dobrze na równowagę psychiczną smile
      • swiecaca Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:44
        Absolutnie się zgadzam, ale wpadła mi świetna oferta podróży w takim terminie że nie mogę akurat
    • kaki11 Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:42
      Ja bym brała ten pierwszy scenariusz. Jeden dzień w pracy na niewyspaniu i dodatkowej kawie mogę przeżyć, i chyba to dla mnie sensowniejsza opcja, niż ta sama ilość snu, też mało wygodna opcja, bo z rana trzeba dojeżdżać do pracy dalej i pociągiem, a pewnie do tego większe koszty (bo +pociąg i + hotel)
    • mikams75 Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:43
      Wysypiam sie dzien wczesniej, niejako na zapas. Wiem, ze sie nie da spac na zapas ale przy braku kumulacji niewyspania latwiej zniesc zarwana noc. Lece bezposrednio, nie pije kawy w dniu lotu, zwiekszam szanse na drzemke w samolocie ale nie stresuje sie tym specjalnie, bo wiadomo, ze jak sie mysli, ze musze spac, to sie nie usnie. Relaksik, nudna lektura. W domu ograniczam wszelkie czynnosci po powrocie, upewniam sie tylko czy mam wystarczajaco duzo kawy na nastepny dzien. I jakos przetrwam ten jeden dzien. Nie raz pracowalam po dlugich lotach, z jetlagiem. Da sie. A po pracy kapiel, lozko i odsypianie.
      Nie chcialoby mi sie wydluzac podrozy. Przesiadki, hotele - to tez meczy. Wybralabym najkrotsza opcje.
      • swiecaca Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:47
        No właśnie po pracy też nie odpocznę bo ruszam w podróż służbową na 2 albo 4 dni. A w samolocie mogę nie zasnąć mimo pigułki - już tak raz miałam. Zakrawa na szaleństwo że chcę się zdecydować na ten wyjazd wink
        • aankaa Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:49
          no risk, no fun
        • daniela34 Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:52
          Słuchaj, jeśli to fajny wyjazd to może radość bedzie cię niosła jak na skrzydłach i jakoś przetrwasz. Trzymam kciuki za zdalną tego pierwszego dnia
          • anajustina Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 17:16
            Zdalna to byłaby optymalną opcja, zwłaszcza że przed podróżą służbową.
        • ichi51e Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 23:31
          A próbowałaś maski i metody Jacobsona? Nie da się nie zasnąć przy Jacobsonie to wymusza reset.
    • bi_scotti Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:50
      #1 all the way - nawet jesli sie nie wyspie, to chociaz prysznic we wlasnej lazience, comfort wlasnej podlogi etc. Dla mnie bez dylematu #1. Milej podrozy anyway! Cheers.
    • szarmszejk123 Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 14:53
      Zdecydowanie opcja 1.
    • bezmiesny_jez Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 15:22
      Hmm, piszesz, że nie możesz wziąć urlopu, a bierzesz pod uwagę opóźniony lot albo lądowanie na innym lotnisku, choćby z powodu głupiej burzy? Ja nie brałabym w ogóle opcji powrotu na styk w takim wypadku (bo rozumiem, że w pracy po prostu musisz być), ale ogólnie opcja 1.
      • droch Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 15:42
        (...)o rozumiem, że w pracy po prostu musisz być

        W przypadku siły wyższej swiecaca po prostu nie przyjdzie do pracy
    • mayaalex Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 15:45
      Opcja pierwsza, jakos ten jeden dzien przezyjesz (choc bedzie pewnie niezbyt mily) a bedziesz juz u siebie. a moze uda sie pracowac z domu, wtedy bedzie troche lepiej.
    • pani.asma Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 16:03
      Za leży ile masz lat jak byłam młoda to tak robiłam bo mi szkoda było urlopu że wracałam Nad ranem (ale to długi lot nie było to specjalnie robione )z jakiejś podróży z innego kontynentu i potem pracowałam no bez przesady pierwszy dzień to tak żeby się rozkręcić musisz przeczytać maile z orientować się co się dzieje Itp itd

      Jakoś po długim urlopie chyba nie rzucasz się do pracy tylko musisz się wciągnąć
      • swiecaca Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 16:16
        Mam tyle lat że po nocnym locie najchętniej bym odpoczywała 3 dni 😄
        • pani.asma Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 16:44
          No ale piszesz że masz opcję pracy zdalnej więc po prostu zostań w domu no ludzie jaki to problem trochę popracujesz trochę po drzemiesz sz i jakoś dojdziesz do siebie
        • furiatka_wariatka Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 17:16
          swiecaca napisała:

          > Mam tyle lat że po nocnym locie najchętniej bym odpoczywała 3 dni 😄

          No właśnie, ja mam tyle lat, że zwyczajnie nie chciałoby mi się tak męczyć, chyba żadna podróż nie jest już dla mnie tego warta big_grin
    • andaba Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 16:21
      Nie wiem na ile męczące są loty, ale po nieprzespanej nocy w pracy jestem w stanie zostać na kolejne 12 godzin i nie padam trupem ani ja, ani nikt inny. Choć nie ukrywam, że nie lubię takiego układu. Ale znam mnóstwo ludzi,którym to w ogóle nie przeszkadza.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 16:31
      Dom własne łózko i do pracy, sen nie jest moim priorytetem, spokojnie zarwać noc mogę.
    • ritual2019 Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 16:42
      Nie bookuje takiego wyjazdu poprostu, trafi sie inny w dogodnym czasie powrotu np w niedziele po poludniu, rozpakowania walizki, prysznica i przespania normalnie nocy.
    • princy-mincy Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 17:04
      Ja bym wybrala jednak te druga opcje, bo sen w lozku wg mnie lepszy niz sen w samolocie. w dodatku w pierwszej opcji jest przerwa we snie. Wg mnie lepiej 6 godzin snu ciagiem plus moze drzemka w pociagu.
      • una_mujer Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 21:38
        Też uważam, że opcja 2. Sen przerywany w ogóle ci nie da wypoczynku; zwłaszcza, ze nie wiadomo, czy w samolocie zaśniesz. A w hotelu nawet, jak będziesz mieć tylko 6 godzin, to bez przerw.
    • arabelax Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 23:27
      a nie możesz w pracy zapytać, czy mogłabyś przyjść pozniej z 3h? odrobić to w kolejnych dniach.
    • ichi51e Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 23:30
      A pociągiem się nie da?
    • eva_evka Re: Dylemat podróżny 23.06.25, 23:39
      Nawet nie brałabym pod uwagę tej drugiej opcji.
      Poczytaj w samolocie nudną książkę.
      Dwie godziny snu raz na jakiś czas to nie jest jakaś tragedia. My często wyjeżdżamy w podróż o 2.00 w nocy, ja wtedy zwykle śpię właśnie dwie godziny, bo kładę się około północy. Najgorzej jest wtedy, kiedy zwykle śpię, czyli od 2.00 do 7-8.00. Potem już jakby organizm wchodzi na właściwe tory i jest ok, tylko wieczorem wcześniej się kładę.
      Dasz radę! Jeden dzień niewyspania to nic takiego. Udanego wyjazdu.
      • nika_1985 Re: Dylemat podróżny 24.06.25, 06:39
        Niestety, ale ja dość często tak robię bo lubię wykorzystywać urlop na maxa..do ostatniego dnia. A i czasami.loty muszę dostosować wprost do tych moich dni. Jak ktoś leci na krótko 3-4 dni to nie ma czasu robić inaczej. Wyjazdy, urlopy nawet krótkie sa dla mnie ważne i nieraz zdarza się,że wracam do domu o 24.00 a muszę isc do.pracy na 6.00.
        Idealnie byłoby mieć jeszcze dzień wolny po urlopie, ale nie zawsze da sie tak zrobić.
        Fakt.. jeśli jestem ze.slaska a mam przylot do Warszawy to już się dwa x zastanowię!smile
        Co.mnie zawsze stresuje to fakt, czy nie będzie opóźnienia. Jeśli będzie opóźnienie nocne a ja mam rano na 6 to słabo.
        W Twojej opcji to chyba brałabym lot bezpośrednio do miasta, nawet dwie h w domu to czas już w Twoim domu.
        Będziesz umęczona - to pewne, ale trudno..( a może uda sie.pracowac z domu) ja również tak robię..bo jak słyszę,ze "weź jeden dzień wolny tuż przed urlopem i jeden dzień po" to już pozbywam się dwóch dni od tak, czego nie lubię robić bo każdy dzień jest dla mnie cenny. Jeżdżę również na 3 tygodnie ale i na krótkie wyjazdy typu 5 dni..więc jakbym miała.z.5 dni wykroić jeszcze dwa dni na dojście do siebie to już wyjazd się nie opłaca.
        Jednak.dom to dom..nawet prysznic i wejście do.mieszkania czy 2 h snu zrobią lepiej niż bycie gdzieś w hotelusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka