Dodaj do ulubionych

Dziękuję

12.07.25, 21:15
Przerzuty są niestety w płucach, biorę chemię i się nie poddaję, kciuki ematki bezcenne. Przepraszam, że psuję weekend ale potrzebuję wsparcia. Tylko psychicznego, materialnie mam wszystko, żeby nie było, że chcę coś wyłudzić.
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Dziękuję 12.07.25, 21:19
      Ematka jest i trzyma kciuki.
      • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:19
        Dziękuję
    • grazyny Re: Dziękuję 12.07.25, 21:20
      Niezmiennie i nieustannie, grupowo, ze wszystkimi Grażynami trzymamy.
    • pursuedbyabear Re: Dziękuję 12.07.25, 21:22
      Skąd myśl, że psujesz? Bardzo dobrze, że piszesz! Czekałyśmy!
      Trzymam bardzo mocno kciuki. Moc jest z Tobą 🙂
    • bi_scotti Re: Dziękuję 12.07.25, 21:22
      Hey, jak dobrze widziec Twoj nick w sobote, gdy taka jedna Iga wygrala Wimbledon & to w jakim stylu, wow! Good omen - nie poddawaj sie! Tu ciezka praca czarowania, slania good vibes & trzymania kciukow/fingers crossing trwa 24/7 ❤️
      Take good care, a my tu wszystkie jeszcze popracujemy nad special magic for Mondaymorning ❤️ Cheers.
    • alexis1121 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:23
      Będę trzymać kciuki ❤️
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Dziękuję 12.07.25, 21:24
      Trzymaj się mocno, nie daj się!

      Nie wiem, czy to pocieszy, ale napiszę - kolega miał raka tarczycy, potem przerzuty do płuc, potem do kompletu covid, i… nic go nie jest w stanie pokonać. Życzę Ci tyle siły, co on ma.
    • javio Re: Dziękuję 12.07.25, 21:24
      Trzymaj się, dziewczyno! Masz nasze wsparcie! Wierzymy w Ciebie 💖
    • elinborg Re: Dziękuję 12.07.25, 21:26
      Jestem, jesteśmy, wszystkie myślimy o Tobie🤗.
      Nic nie psujesz, pisz tak często, jak potrzebujesz.
    • milka43 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:27
      Kobieto walcz z całych sil a my będziemy Cię wspierać w tej walce kciukami i dobrymi myślami jak tylko się da.Nawet nie wiesz jak się cieszę że się odezwałaś, tyle osob czekało aż napiszesz i tyle nas wysyła Ci dobrą energię, że musisz wykrzesać ile się tylko da.
    • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:27
      Nie poddaję się bo mam dla kogo żyć ale nie ukrywam, że słaba jestem....ematka nie zawodzi, mam usmiech od ucha do ucha dzięki tym komentarzom
      • ruscello Re: Dziękuję 12.07.25, 21:40
        Jesteś w ciężkiej sytuacji, to możesz być słaba. Bylebyś nie poddała się całkowicie. Ja także trzymam kciuki, przesyłam pozytywną energię i wierzę, że za jakiś czas napiszesz nam, że wszystko w porządku
    • iwles Re: Dziękuję 12.07.25, 21:27

      Trzymam bardzo mocno!
    • lilia-anna Re: Dziękuję 12.07.25, 21:27
      Posyłam moc życzliwych myśli w Twoją stronę!
    • milva24 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:29
      Trzymam! Moja matka była dwa lata temu w takim stanie, że myśleliśmy, że to juz koniec a żyje i miewa się dobrze, choć na chemii pewnie już będzie do końca życia.
      • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:31
        Też mam takie prognozy, dziękuję za komentarz, zbiorczo dziękuję wszystkim, to bardzo dużo dla mnie znaczy
      • iwles Re: Dziękuję 12.07.25, 21:46
        milva24 napisała:

        > choć na chemii pewnie już będzie do końca życia.

        Czy to jest cały czas taka sama chemia? Czy np. wlewy są zamienione na tabletki?
        • milva24 Re: Dziękuję 13.07.25, 08:53
          Ma wlewy raz w miesiącu a chemia w tabletkach codziennie, to tzw. paliatywna, poprawiająca komfort życia. Choć mama opieki paliatywnej nie potrzebuje. Gotuje sobie i ojcu obiady (bo chce, mówi, że nie będzie przecież cały czas siedzieć), czyta, opiekuje się swoimi roślinami doniczkowymi, dłubie trochę w ogródku ale tu ostrożnie. Ale u niej oprócz raka jest jeszcze wiek i zmiany z tym związane.
    • iwoniaw Re: Dziękuję 12.07.25, 21:31
      Jakie psujesz weekend, dobrze Cię widzieć! Niech Moc będzie z Tobą, a terapia zadziała jak trzeba!
      • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:33
        ♥️♥️dziękuję wszystkim zbiorczo, to pomaga bardzo
    • ichi51e Re: Dziękuję 12.07.25, 21:33
      Trzymam
    • primula.alpicola Re: Dziękuję 12.07.25, 21:33
      Nikt Cię nie podrejrzewa o wyłudzanie, dziewczyno!
      Trzymam za Ciebie mocno kciuki, tak bardzo Ci życzę wyzdrowienia!
      • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:35
        To dobrze, bo mam wszystko...oprócz nadziei
      • ziazia17 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:38
        Trzymam z całych sił. Uruchomię i innych trzymaczy. W kupie siła. Walcz, walcz, walcz! I melduj, czy kciuki działają. Bo zawsze można odpalić modlitwy. Mam zaprzyjaźniony klasztor. Siostry już niejedno wymodliły!
    • malaperspektywa Re: Dziękuję 12.07.25, 21:34
      Różnie się kończą takie historie, ale wierzę, że twoja skończy się dobrze. Siła człowieka jest nieodgadniona, a ty masz dla kogo żyć więc masz skąd tą siłę czerpać. Trzymaj się. Jesteśmy z tobą.
      • nika_1985 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:38
        Moja Droga! Nie poddawaj się.. wokół Ciebie dużo fajnych ludzi no i nas, które trzymają kciuki.
        Mysl pozytywnie, nastrajaj się uspokajająca muzyka i dobrymi słowami codziennie.
        Trzymamy za Ciebie kciuki i pamiętaj,ze jesteśmy! Ściskam mocni
    • borsuczyca.klusek Re: Dziękuję 12.07.25, 21:36
      Jesteśmy tu z Tobą
      • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:38
        Borsuczyco wiesz, że Cie uwielbiam♥️ oraz Gruu i wszystkie kochane ematki, te z empatią
        • borsuczyca.klusek Re: Dziękuję 12.07.25, 21:42
          Dzięki kochana 💗
    • 3-mamuska Re: Dziękuję 12.07.25, 21:39
      Trzymam kciuki !!!!
    • pepsi.only Re: Dziękuję 12.07.25, 21:39
      Jak dobrze, że jesteś! ❤️
      Nie poddawaj się, walcz ile sił, a my Cię wspieramy ! A jeśli jest coś, w czym możemy pomóc- poza wirtualnym wsparciem- napisz, zorganizujemy się.
    • jasnoklarowna Re: Dziękuję 12.07.25, 21:41
      Lecą fluidy dobre.
      I bardzo dobrze że się nie poddajesz, bo co by nie było w przyszłości to możesz być z siebie dumna że stanęłaś do walki. Masz wsparcie pewnie wokół siebie i masz nasze forum. Które czasem dosra, ale jak trzeba to i wesprze.
      Gorące uściski smile
    • black_halo Re: Dziękuję 12.07.25, 21:43
      Trzymam kciuki ! Bedzie dobrze !
    • aqua48 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:46
      Monday, nie dość że nic nie psujesz to Twoja wypowiedź jest promyczkiem tego weekendu. Leczysz się, walczysz, żyjesz. Bliskie mi osoby dowiedziały się od lekarzy, że rak teraz jest traktowany jak choroba przewlekła. Trzymaj się, odpoczywaj dużo i odżywiaj dobrze. I odzywaj gdy tylko będziesz miała siłę. My tu na forum będziemy dla Ciebie czarować. Ściskam (bardzo delikatnie).
    • alina460 Re: Dziękuję 12.07.25, 21:47
      Z naszym wsparciem może być tylko dobrze!
      • grey_delphinum Re: Dziękuję 12.07.25, 22:52
        Moja mama miala przerzuty do pluc (pierwotny rak piersi), potem przerzut do nerki. I zyje nadal, juz 19 lat po diagnozie. Ma różne prpblemy zdrowotne (w tym stomię), ale jesli chodzi o sprawy nowotworowe, to czyściutko.

        Ciocia też po raku piersi i przerzutach do pluc żyła po diagnozie 30 lat i umarła na cos zupelnie innego. Naprawdę nie daj się smutnym myslom, lecz się, ooiekuj sobą i pamiętaj, ze nawet rak z przerzutami to obecnie wcale nie wyrok. Bardzo ciepło o Tobie myślę, posyłam mnóstwo dobrej energii!!!
        • mondaymorning1987 Re: Dziękuję 12.07.25, 22:54
          Bardzo potrzebne mi są takie słowa...bo hasło przerzuty mnie paraliżuje
          • iwles Re: Dziękuję 12.07.25, 23:31

            Tak, to określenie budzi strach.
            Ale nie jest końcem świata- przerzuty, nawroty- są tak samo wyleczalne, jak guz pierwotny. To już zadanie chemii ❤️
            • engine8t Re: Dziękuję 12.07.25, 23:49
              iwles napisała:

              >
              > Tak, to określenie budzi strach.
              > Ale nie jest końcem świata- przerzuty, nawroty- są tak samo wyleczalne, jak guz
              > pierwotny. To już zadanie chemii ❤️
              >
              >
              >
              Biska znajoma jakies 20 la temu stanela przed podona sciana. Nowotwor si eprzerzucal i niewile pomagalo.
              Lekarz prwadzacy zaprosil na wizyte i powiedzila ze ma 3 a moze 4 miesiace wiec radzi aby sobie pozalatwila sprawy osobiste.
              Ta spojrzala mu woczy i powiedziala.
              "Prosze nie opwiadac glupstw. Ja sie nigdzie nie wybieram i mozemy juz teraz ustalic nastpena wizyte za 5 miesiecy zapewniam Pana ze sie na niej zjawie.
              I se zjawila.
              Ale natychmiaast zmienila diete na 100% weganska. Nie przestala pracowac.
              Zaparla sie ze po prostu jedynym wyjsciem aby zobaczyc sluby dzieci i wnukow jest po prostu zyc i postanwila ze bedzie zyc.
              Wyeliminowala na ile mogla stresy, Znalazla wsparcie psychiczne wsrod rodziny i przyjaciol a spirytualne w kosciele.

              I dzieki temu ze nie przestala normalnie funkconowac, wyeliminowala to czym nowotwory sie karmia ( stres i niezdrowe jedzenie ) i po prostu postanowila ze sie nie poddaje. I na umowionym sptkaniu z lekarzem sie zglosila i potem na wiele innych.
              No i minel ponad 20 lat a o jej nowotworze juz nikt nie wspomina. Wzial sie i wycofal bo sie nastraszyl?
              Przeszla an emryture we walsciwym wieku, wychowala dzieci czeka na doroslosc wnukow.

              A wiec ludzki umysl i determinacja sa bardzo mocnymi lekami .

              I tego zycze autorce.
              • boogiecat Re: Dziękuję 13.07.25, 15:42
                Fajnie, ze i ty tu piszesz dziadku. Ematka nie zawodzi.

                Monday, trzymam mocno kciuki, to malo powiedziane, po prostu mam szczera nadzieje, ze Tobie sie uda wyleczyc z tego swinstwa.
                Zostan z nami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka