towarzyszka_leila
10.08.25, 22:10
Wczoraj obejrzałam film o Marleyu- co za gniot! Taka ciekawa postać i zwalony scenariusz. Nie toleruję przekłamań w filmach biograficznych, w dodatku z tego scenariusza trudno się zorientować kto jest kim, wątki się rwą i słabo zrozumieć, o co chodzi. Gdyby nie muzyka odpuściłabym.
Czy jest jakiś film o muzyku, który Was zachwycił?
Mnie najbardziej podobały się te o Rayu Charlsie, Ninie Simone i Freddym oraz Queen.
Tragiczne wg mnie były te o Eltonie Johnie i Judy Garland. Poza tym nic nie kojarzę. Poddajcie jakieś typy. Jest w ogóle jakaś sensowna fabuła o grunge?
Ach, no jeszcze Amadeusz- film nad filmy!