04.09.25, 09:13
Głodnemu chleb na myśli, ale Riki, to nie jest wątek dla ciebie!

69%.

Tyle mniej więcej potrzeba, by nie dostać jedynki w szkole.

Wykazujesz się znajomością prawie trzech czwartych materiału, ale twoja wiedza jest niedostateczna. Czyż to nie ryje bańki, nie niszczy poczucia wartości? Progi ocen zależą nadal od szkół? Tendencja do dokręcania śruby nadal na propsie?
Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: 69 04.09.25, 09:20
      Uuui, mocno dokręcili śrubę.
      W mojej sp wystarczy 35% na dopuszczającą.

      Ps. Ale zanęciłaś tytułem!
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 09:23
        Jednych zanęciłam, innych zniechęciłam. Sama jestem ciekawa czy i kiedy weszłabym we własny wątek.
    • analoga_niet Re: 69 04.09.25, 09:23
      To nadal dyskusja o tym czy 10 batów dla chłopa to za dużo i czy nie powinno się dawać maksymalnie pięciu. Dlaczego tak mało mówi się o tym, że szkoly s ogóle nie muszą stosować ocen 1-6 poza klasyfikacją końcową?
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 09:25
        A jaką wtedy będą miały podkładkę pod tę kwalifikację? Nie znam prawa w tym zakresie, ale mam wrażenie, że każdy szuka dupochronu.
        • kubek0802 Re: 69 04.09.25, 09:26
          Za to żeby zdać maturę wystarczy 30 i to jest przerażające.
        • analoga_niet Re: 69 04.09.25, 11:02
          W zasadzie jaką chcą, jak się uprą to pewnie nawet samoocenę ucznia mogą wprowadzić. Wbrew pozorom prawo oświatowe daje szkołom bardzo duże możliwości autonomii ale i tak funkcjonują jak ten koń z klapkami na oczach, robią coś bo zawsze się tak robiło
          • primula.alpicola Re: 69 04.09.25, 11:27
            Jestem tym koniem z klapkami od 25 lat i zaprawdę powiadam Ci, niewielki odsetek uczniów posiada dojrzałą motywację wewnetrzną.
            • analoga_niet Re: 69 04.09.25, 11:35
              Każdego można złamać, a cały system edukacji w zasadzie od przedszkola ciężko pracuje nad tym, żeby dzieci pozbawiać motywacji wewnętrznej. Jeśli rodzic nie wkłada dużego wysiłku w przeciwstawienie się temu systemowi to tak to właśnie wygląda.
            • memphis90 Re: 69 04.09.25, 14:24
              Jak uczeń ma mieć motywację wewnętrzną, jak każą mu się uczyć na pamięć ilu członków ma Rada Gminy, a ile Rada Powiatu i która komórka odpowiada za budowę wodociągu, a która za budowę liceum..? Ile dorosłych osób znalazłoby dojrzałą motywację do nauki na pamięć liczby ludności Azji i powierzchni Australii tudzież PKB Chin..?
      • ania_z_zielonymii Re: 69 04.09.25, 11:11
        Tak trochę odnośnie dzisiaj widziałam taki wpis na grupie nauczycielskiej.
        Osobiście nie mam zdania na ten temat, bo mój dzieciak ma wewnętrzną motywację i system ocen raczej na niego nie wpływa:

        „ Manifest (nowoczesnego) belfra czyli szkoła bez ocen. Miał być hit jest kit

        Przez trzy lata testowałem szkołę bez ocen na swoim przedmiocie. I mogę powiedzieć jedno, to nie działa. Nie dlatego, że jestem przeciwnikiem zmian. Wręcz przeciwnie, lubię eksperymentować, szukam nowych metod, chcę, żeby szkoła była dla uczniów czymś więcej niż tylko miejscem, gdzie „zalicza się materiał”. Ale w tym przypadku praktyka brutalnie zweryfikowała teorię.

        Na początku wydawało się to atrakcyjne. Wyrwać dzieci z wyścigu szczurów, nauczyć ich uczyć się dla siebie, nie dla cyfry w dzienniku. W teorii pięknie, w praktyce chaos. Chaos, który najbardziej uderza w uczniów słabszych.

        Uczniowie zdolni sobie poradzą zawsze. Oni mają motywację wewnętrzną, często też mocne zaplecze w domu. Bez ocen też się nauczą, bo dla nich nauka bywa pasją. Ale uczeń przeciętny albo słabszy potrzebuje prostego, twardego komunikatu. Dwójka, trójka, czwórka, to dla niego konkret, jasny sygnał, muszę popracować, jestem na granicy, mogę być lepszy. Bez tego sygnału gubi się, traci orientację. Słyszy ode mnie, „dobrze się starasz, warto jeszcze popracować nad tym i tym” i co? Odbiera to jako potwierdzenie, że jest w porządku. Zaczyna spoczywać na laurach, zaległości rosną.

        Rodzice mówią to samo. Wielokrotnie słyszałem, „Panie Łukaszu, proszę powiedzieć wprost, czy moje dziecko ma trójkę, czy dwóję? Bo te opisy niewiele mi mówią”. I to jest prawda. Ocena jest wspólnym językiem między szkołą a rodzicem. Prosta cyfra, której nie trzeba tłumaczyć. Opis, choć ładnie brzmi, nie daje tej klarowności. W praktyce rodzice tracą kontrolę, a szkoła przestaje być dla nich partnerem.

        Drugi problem to system. Cały polski model edukacji, od egzaminu ósmoklasisty, przez maturę, aż po rekrutację na studia, opiera się na ocenach, wynikach, punktach. Tego nie zmienimy jednym eksperymentem w kilku szkołach. Dzieci, które przez lata były bez ocen, wchodzą nagle w świat testów, progów punktowych i rekrutacji. I to jest dla nich jak zderzenie ze ścianą. Oni nie są do tego przygotowani, bo żyli w iluzji, że oceny nie istnieją. A istnieją, i to one decydują o przyszłości.

        Nie można też pominąć aspektu wychowawczego. Żyjemy w świecie, w którym każdy z nas jest oceniany. W pracy masz oceny, choćby w postaci rozmowy rocznej czy wyników sprzedaży. W życiu społecznym też jesteśmy oceniani, przez przełożonych, współpracowników, przez innych ludzi. Szkoła bez ocen tworzy sztuczne środowisko, które udaje, że rzeczywistość wygląda inaczej niż naprawdę. I to jest oszukiwanie ucznia. Bo my nie przygotowujemy go do życia, tylko do świata, który nie istnieje.

        Po trzech latach widziałem jeszcze jedną, bardzo ważną rzecz, szkoła bez ocen pogłębia nierówności. Dzieci z mocnych domów, gdzie rodzice mają czas, pieniądze i kompetencje, żeby analizować opisy i tłumaczyć je dziecku, wychodzą na tym lepiej. Ale dzieci z domów, w których rodzic nie ma ani siły, ani czasu, żeby zagłębiać się w elaboraty, zostają bez niczego. I to właśnie one tracą. Szkoła, która miała wyrównywać szanse, staje się miejscem, gdzie różnice jeszcze bardziej rosną.

        Jest też kwestia motywacji. Powiedzmy wprost, nie każdy uczeń jest na tyle dojrzały, żeby uczyć się tylko dla samej wiedzy. Dla wielu z nich ocena jest jedynym realnym motywatorem. Brak ocen sprawia, że spada systematyczność pracy, że dzieci zaczynają traktować szkołę jak luźny projekt, a nie obowiązek. Po trzech latach prób mogę powiedzieć, nie ma cudów. Bez oceny wielu uczniów zwyczajnie odpuszcza.

        Nie mogę też pominąć roli nauczyciela. Pisanie opisów dla trzydziestu uczniów w klasie to ogrom pracy. Godziny, które zamiast przeznaczać na rozmowę z uczniem, na przygotowanie lepszej lekcji, poświęcałem na biurokrację. I wiem, że nie byłem w tym osamotniony. W efekcie to, co miało być krokiem naprzód, stawało się zwykłym wypełnianiem papierów, z których niewielu realnie korzystało.

        Dlatego dziś, z całą odpowiedzialnością, mówię, szkoła bez ocen to nie jest przyszłość. To ślepa uliczka. To droga, która rozleniwia słabszych uczniów, odbiera rodzicom orientację, obciąża nauczycieli i nie przygotowuje dzieci do dorosłego życia. Można mówić, że oceny mają wady, i to prawda. Ale brak ocen to nie jest rozwiązanie. To problem razy dwa.

        Szkoła bez ocen to szkoła bez drogowskazów. A uczeń bez drogowskazów w końcu gubi się na drodze. Ja to widziałem na własne oczy. I dlatego nie chcę więcej udawać, że to działa. Bo nie działa.”
        • misiamama Re: 69 04.09.25, 12:46
          Wpis-porażka. Nie znam pracy, w której pracownik otrzymywałby oceny liczbowe w skali 1-6. Może są takie miejsca, nie wiem. Znaczenie zaplecza rodzinnego w edukacji było tyle razy międlone, żadna eureka że rodzice mało zaangażowani albo niezbyt rozgarnięci nie pomagają. Autor jednak woli stłuc termometr zamiast zająć się przyczyną gorączki, co jest poniekąd zrozumiałe, bo z całego wpisu przebija przede wszystkim poczucie osamotnienia i walki z wiatrakami. Zgadzam się z nim w jednym - największym hamulcowym zmian w polskiej szkole są rodzice.
          • bananananas Re: 69 04.09.25, 14:58
            misiamama napisała:

            < z całego wpisu przebija przede wszystkim poczucie osamotnienia i walki z wiatrakami.

            I tu jest hund begraben, bo jak on dostaje uczniów już zdemotywowanych w poprzednich doświadczeniach szkolnych i demotywowanych na bieżąco na innych przedmiotach, to nic nie zdziała.
            Obserwowałam siedmiolatki idące radośnie pierwszy raz do szkoły i to jak w ciągu pierwszych tygodni, najwyżej miesięcy, entuzjazm z nich wyparowywał. Strasznie przykre. A mój główny cel w edukacji szkolnej własnych dzieci to było uzbrajanie ich przeciwko wpływowi szkoły.


          • agiq_agiq Re: 69 04.09.25, 19:35
            Ja w swojej pracy dostaje oceny A, B, C i D
            • misiamama Re: 69 05.09.25, 11:58
              W sensie, że przychodzi szef i mówi: pani Agiq, D, jest pani zwolniona? A pan Iksiński znowu A, ma pan premię i tytuł pracownika miesiąca? Bo w szkole to jednak tak wygląda, uczeń pracuje, a rodzic dostaje ocenę. Może iść dopytywać, ale komunikat podstawowy jest cyfrą. I zdaniem nauczyciela tak jest bardziej komunikatywnie.
              • misiamama Re: 69 05.09.25, 11:59
                "rodzic dostaje ocenę" jako informację o pracy dziecka
          • profes79 Re: 69 05.09.25, 13:12
            To mało znasz. Cała służba cywilna jest cyklicznie oceniana; za dwie negatywne oceny wylatuje się z roboty i tak, znam takie przypadki (chociaż faktem jest, że trzeba się na to napracować). Podobnie system oceniania jest/bywa w większych korpo. A w małych przedsiębiorców? Masz prosty komunikat "nie radzisz sobie" bo tam ocenianie usystematyzowane nie ma sensu
            • kochamruskieileniwe Re: 69 05.09.25, 13:20
              Pracownicy naukowi też zostają poddawani ocenie. Jest to bardzo szczegółowa spowiedź. Po tym następuje konkretną ocena.
              • misiamama Re: 69 05.09.25, 13:26
                Rozumiem co piszecie, nadal uważam, że to co innego. W tych systemach końcowa ocena służy ujednoliceniu i uproszczeniu wyników, ale pracownik zna szczegółowe pytania, kryteria itd. Wie, co i dlaczego, skąd to A albo 6. A ten nauczyciel twierdzi, że jeśli rodzic słyszy "1", to daje mu to większy wgląd w stan wiedzy ucznia, niż gdyby dostał opis.
        • memphis90 Re: 69 04.09.25, 14:21
          Czyli że wg tego pana jak Jasio zobaczy, że na teście osiągnął 26% z możliwych 100%, to Jasio nie ogarnie? Jasiowi trzeba koniecznie dop… jedynkę, bo tylko wtedy zrozumie, że nie rozumie? 🤔
          • analoga_niet Re: 69 04.09.25, 14:25
            Co więcej, rodzic więcej wie o umiejętności dziecka jak słyszy że dostało 2 niż jak słyszy że dziecko rozumie zasady rozwiązywania równań ale popełnia błędy rachunkowe
            • misiamama Re: 69 05.09.25, 12:04
              to może być prawdą, jeśli rodzic ma w d..ie albo sam nie odróżnia równania od równiny, łatwiej ogarnie '1, grozi że nie zda" niż to co napisałaś. Z tym że nauczyciel powinien dla takiego dziecka ogarnąć wsparcie w szkole, zamiast wysnuwać wniosek że komunikacja z rodzicami powinna byc na poziomie najsłabszego ogniwa.
              • analoga_niet Re: 69 07.09.25, 10:38
                A co mu da wiedzą że dziecko „umie na 3”?
        • skumbrie Re: 69 04.09.25, 19:55
          >Przez trzy lata testowałem szkołę bez ocen na swoim przedmiocie.

          A na pozostałych były oceny. Aha. Ojp, tylko nauczyciele mogli dojść do takich wniosków, że bez ocen się nie da 🤦‍♀️
    • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 10:55
      To jest bardzo dobry procent, tak żeby coś wiedzieć, trzeba to wiedzieć, a nie liznąć temat. I nie, to nie niszczy poczucia wartości, wręcz przeciwnie - dobra ocena wystawiona niedouczonemu uczniowi A niszczy poczucie wartości uczniowi B, który umie trzy razy więcej.

      Wystarczy posłuchać jakie braki w wiedzy mają ludzie zajmujący decyzyjne stanowiska, żeby chcieć natychmiast polecieć po klucz i cofnąć tę falę nieuctwa, która nas coraz bardziej zalewa.
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 18:23
        Ten który umie 3 razy więcej to umie na 69% x 3?

        Oceny nie są za to ile kto umie, ale na ile zaliczył test/sprawdzian. Niektórym po prostu zawsze mało
        • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 18:32
          >Ten który umie 3 razy więcej to umie na 69% x 3?

          Maturę zalicza 30%. Myślisz że to fair w stosunku do tych, którzy mają 90%?

          > Oceny nie są za to ile kto umie, ale na ile zaliczył test/sprawdzian.

          A to na ile ktoś zalicza sprawdzian odzwierciedla to, ile umie.

          >Niektórym po prostu zawsze mało

          A inni by chcieli coś za darmo.
          • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 18:46
            Nie piszę o maturach. Skoro cisną dzieci 12 lat - więcej konsekwencji. Matura zaliczona od 70%. Tylko wtedy król będzie nagi.

            Jako osoba, która bardzo ładnie zaliczyła maturę mam w nosie, ile osób zaliczyło ją też, choć gorzej. Wolę to niż rozwalanie młodzieży życia, bo oceny! Przecież to się nijak nie przekłada na cokolwiek. Kto umie ten umie, kto nie umie ten nie umie lub stosuje ZZZ. W ogóle nie wiem, co tu tłumaczyć, przecież wiadomo, że to cyrk, wiedza jest na wyciągnięcie ręki, ale chodzi o relację władzy.

            Sprawdzian w ogóle średnio coś odzwierciedla. Trafisz z pytaniami/odpowiedziami albo nie. Jasne, są tacy, którzy zawsze wiedzą wszystko.
            Po co?

            Darmo? 69% to nie darmo.
            Dorzynajcie dalej dzieciaki.
            Moja siostra po latach przyznała, że jako podstawówkowe dziecko chciała popełnić samobójstwo przez szkołę. A było łatwiej.
            Matury nie zdawała. Pracuje w typowo męskim, manualnym zawodzie.
            • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 19:18
              Na co ty właściwie narzekasz? Bo zaczęłaś od wysokiego progu na zaliczenie, a teraz kręcisz jakąś dramę z dorzynaniem dzieciaków. A tymczasem 69% to abstrakcja, czy osiągnięcie tego progu będzie łatwe czy trudne zależy od tego co wchodzi w 100%. Jak uważasz, że materiały są przepakowane i te 69% jest poza zasięgiem uczniów, to to jest sprawa dla MEN-u i tych, którzy układają program, nie dla szkoły, która ten program realizuje.

              BTW, wiesz kto najbardziej dorzyna dzieciaki w kwestii ocen? Rodzice. Też pod rozwagę.
              • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 20:24
                Pod czyją rozwagę? Ja nie dorzynam, a wręcz wątki przeciw dorzynaniu zakładam. Pal sześć przez kogo. Rodzice by nie dorzynali, skoro by dziecko przyszło z czwórką. Pal sześć, że kosztem biednego geniusza, który co prawda dostał 6, choć zasłużył na 10, ale to tylko dwa oczka wyżej niż niedorzynany uczeń z czwórką.
                • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 20:33
                  Sorry, ale to jest dla mnie zbyt nieskładne, żeby coś z tego zrozumieć.
                  • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:12
                    Nieskładna jest idea, że dzieci są takie pokrzywdzone, bo komuś nie tak zdolnemu też się udało. Próbowałam iść twoim tokiem myślenia, próżny trud.
                    Mam jeszcze co dziś robić, swoje napisałam.
                    • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 21:20
                      >Nieskładna jest idea, że dzieci są takie pokrzywdzone, bo komuś nie tak zdolnemu też się udało.

                      To jest bardzo składna idea. Zapytaj kogoś, kto przykłada się do roboty, jak się czuje, kiedy kolega odbębniający okolice minimum dostaje taką samą premię.

                      >Próbowałam iść twoim tokiem myślenia, próżny trud.

                      Doceniam samokrytykę smile
                      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:52
                        Ale rozumiesz, że tylko dokładasz absurdów do już istniejących?

                        W szkole przynajmniej masz mnóstwo bardziej lub mniej czytelnych zasad oceniania, ale jednak zasad. Potem idziesz w świat z wyobrażeniami stworzonymi przez szkołę (lepsi, gorsi, pracowici, leniwi - zdolni, niezdolni, przykładający się do roboty, odbębniający) i widzisz, że świat leci na wariackich papierach. Ty masz wiedzę, ale koleżanka jest ładniejsza, kolega lepiej ustosunkowany (albo na odwrót), a nagrodę zgarnia kuzynka prezesa.

                        Śpię na siedząco... Na szczęście nie stoję.
    • stephanie.plum Re: 69 04.09.25, 11:00
      no nie, 3/4 materiału to już ocena dobra.
      • arwena_111 Re: 69 04.09.25, 13:43
        U moich dzieci 75% to było 3. Ale fakt zaliczenie na mierne to chyba 55 czy 60%
    • alpepe Re: 69 04.09.25, 11:25
      Nie zgadzam się. I nie jestem czynną nauczycielką. Ale sama jestem zwariowana, uważałam, że jak jest ocena 6, a ja jestem zdolna, jestem intelektualnie w stanie tę 6 uzyskać, to moim obowiązkiem jest ją uzyskać. U moich dzieci sobie odpuściłam, ale ciężko mi było ukryć rozczarowanie, że nie mają podobnie. No, niestety, taka byłam, jedynie co, to nie trułam im, ale pewnie i tak oddech matki czuły na plecach.
      • afro.ninja Re: 69 04.09.25, 11:31
        A co ci te szóstki w życiu dały?!
        • kubek0802 Re: 69 04.09.25, 12:00
          afro.ninja napisała:

          > A co ci te szóstki w życiu dały?!
          Co prawda nie do mnie pytanie, ale jestem w stanie przyjąć że jeżeli dla kogoś nauka nie jest dyskomfortem , a jeszcze sprawia przyjemność, to dużo większe możliwości ma uczeń z szóstkami niż trójkami. Że o satysfakcji nie wspomnę.
          • nangaparbat3 Re: 69 04.09.25, 17:46
            Ale może warto rozróżnić między uczeniem się będącym wynikiem pragnienia poznania i zrozumienia czegoś a uczeniem się żeby spełnić wymagania nauczyciela i otrzymać wysoką ocenę.
      • analoga_niet Re: 69 04.09.25, 12:01
        Ale dlaczego i czemu to ma służyć? Chodzi o opanowanie stu procent podstawy programowej z każdego przedmiotu?
        • mayoliijka Re: 69 04.09.25, 12:20
          W podstawówce akurat podstawa programowa nie jest jakaś wyśrubowana, wiec od przeciętnie ogarniętego człowieka należałoby wymagać opanowania jej na 100%.

          A w LO - nazwa ogólnokształcące do czegoś zobowiązuje, prawda?
          • analoga_niet Re: 69 04.09.25, 12:21
            Ale po co? Wymagania powinny czemuś służyć
            • mayoliijka Re: 69 04.09.25, 13:35
              Uważasz, że wiedza i umiejętności przyswojone w podstawówce niczemu nie służą? Odważne stwierdzenie.
            • azalee Re: 69 04.09.25, 14:21
              Generalnie w zyciu lepiej jest wiedziec niz nie wiedziec. Dotyczy to kazdej dziedziny.
              • mayoliijka Re: 69 04.09.25, 14:54
                Otóż.
                • nangaparbat3 Re: 69 04.09.25, 17:50
                  Mnie się czasem marzy, żeby zrobić nauczycielom taki sprawdzian: trzy najważniejsze rzeczy z każdego przedmiotu. Na poziomie szkoły, w której pracują. I Niech sobie sami potem liczą punkty.
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 18:27
        Chodziłam do szkoły, kiedy szóstki wchodziły.. One z założenia miały być dla pasjonatów, dla dzieciaków, które wychodzą poza program. Tak samo jedynki miały być bodajże dla beznadziejnych przypadków. Nie dla ucznia, który opanował ponad połowę materiału.

        Jakby nie patrzeć - to tylko materiał szkolny. Zestaw informacji, które ktoś uznał za niezbędne. W przypadku większości z nich można spytać - ale do czego? Bo w życiu potrzebny jest nieco inny zestaw, do szczęścia inny, a do pracy i tak będziesz musiał się nauczyć niezbędnych rzeczy na studiach i w pracy. To tylko podstawy. Fakt, w Jeden z dziesięciu czy Milionerach czasem coś się przyda.
    • afro.ninja Re: 69 04.09.25, 11:31
      To jakieś nowe przepisy???
    • makurokurosek Re: 69 04.09.25, 12:43
      U córki w klasach 1-3 było o ile się nie mylę 70%. Co ciekawe czasami sprawdziany były łączone , jak to bywa w klasach wczesnoszkolnych i dochodziło do paradoksów, bo z części przyrodniczej można było dostać albo1 albo 5.
      Później w klasie dwujęzycznej miała próg 50 czy 55% na dopuszczający.
    • memphis90 Re: 69 04.09.25, 14:15
      Sprawdzian z historii sztuki u mojego dziecka:

      Trzeba np ze zdjęcia odgadnąć budowle/dzielo, podać autora, okres i coś tam jeszcze. Podanie 4 prawidłowych danych to zaliczenie 1 podpunktu, pomylka w choć jednym aspekcie to 0pkt. Tych budowli/dziel jest łącznie np 5, czyli trzeba podać prawidłowo 20 danych, żeby mieć zaliczone 5 odpowiedzi. I teraz 5 praw odpowiedzi (czyli 20 zmiennych) to np 2 pkt, 3-4 prawidłowe to 1 pkt, podanie kompletu prawidłowych odp w 1-3 podpunktach to 0 pkt. I teraz - żeby zaliczyć spr na ocenę dopuszczajca trzeba mieć bodajże 60 czy 70% punktów…

      Widzicie absurd..? Uczniowie poprawiają wszystkie sprawdziany po kilka razy…
      • kubek0802 Re: 69 04.09.25, 14:23
        No tu to akurat jest powalony system punktacji konkretnego zadania, a to już w gestii konkretnego nauczyciela.
      • nangaparbat3 Re: 69 04.09.25, 17:56
        Widzę szaleństwo. Od uczniów wymaga się szczegółów zamiast wiedzy ogólnej, za to pewnej, poglebionej. Encyklopedia wciąż króluje.
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 18:31
        Uczelnia artystyczna...

        Podobno swego czasu albo na wjazd na jedną z ASP albo już na samej ASP wymagano wiedzy z 18-tomowej "Sztuki świata". Wiem, różnica, ale nie przypomnę sobie, wiem tylko, że to dzieło było grane, a jego znajomość na pewnym etapie - obowiązkowa.
    • mia_mia Re: 69 04.09.25, 14:41
      W moim liceum było 60% + 1 punkt na mierny, ile jest u syna nie wiem.
    • pffpffpff Re: 69 04.09.25, 17:53
      Nadal.
      Pytania na kartkówkach nadal konstruowane tak, żeby uczeń przypadkiem dobrze nie odpowiedział. A na koniec roku “dawanie szansy” i wszyscy magicznie nadrabiają.
      Czemu ma to służyć? Ano wynikom matur i pięciu się szkoły w rankingach.
    • m_incubo Re: 69 04.09.25, 18:02
      No jeśli dla ciebie 69% to już "prawie 3/4" i dziwi cię, że poniżej to nie jest wiedza wystarczająca, by otrzymać ocenę pozytywną, to w ramach testów proponuję wybrać się do dentysty, który umiejętność leczenia zębów opanował w "prawie 3/4" i co prawda może i znajdzie 4 z 6 ubytków, nawet wiertło od sondy odróżnia, ale raczej nie zaplombuje, bo to już wykracza poza 75%.
      • nangaparbat3 Re: 69 04.09.25, 18:10
        Dlaczego porównujesz dziecko z dorosłym człowiekiem po studiach i stażu?
        • pffpffpff Re: 69 04.09.25, 18:13
          Nauczyciel to stan umysłu.
        • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 18:43
          A dlaczego nie? Procent to procent, zakres materiału nie ma znaczenia. Te 69% to np. dwie formy czasowników w angielskim (plus parę trzecich), tabliczka mnożenia do 7, polski bez wypracowań czy biologia bez owulacji i okresu wink
          • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 18:47
            Tyle wystarczy do matury, prawda?

            A nie, czekaj...
            • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 18:55
              Czekaj, to narzekamy, że zaliczające 30% to za mało czy że 69% to za dużo? Bo jak na to pierwsze, to nie będę się spierać.
              • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 20:20
                Jeśli matura jest zdana przy 30% to 69% na mierny nie jest za dużo tylko wręcz absurdalnie za dużo.
                • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 20:36
                  Odwrotnie, 30% to absurdalnie za mało żeby cokolwiek zaliczyć.
                  • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:07
                    Tu się mogę zgodzić. Ale windujemy w górę czy jednak ociosowujemy z obu stron?

                    W sumie może wyjdzie na to, że to windowanie w górę bieżącej nauki jest po to, żeby na maturze nie było tych żałosnych 30.
                    • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 21:22
                      Windujemy. Wystarczy, że ociosaliśmy trudność matur.
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 18:36
        Wybacz, ale 69% a 75% to nie jest duża różnica w skali sprawdzianu. Zwłaszcza, że czasem "kartkówka" nie jest tym, co zapiszesz na 1 kartce wyrwanej z zeszytu, ale tym, co nauczyciel wydrukuje na 1 kartce A4. Tylko na jednej stronie? A co to za problem zmniejszyć czcionkę (i dorzucić nieczytelne obrazki)?

        Masz 10 pytań równo punktowanych na sprawdzianie, odpowiesz na 6 i pół i sayonara. Odpowiesz na 7 i zaliczone.
        • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 18:53
          A jak zarobisz złotówkę nad limit to wpadasz w drugi próg podatkowy, jak masz we krwi 0,51 promila to popełniasz przestępstwo a nie wykroczenie, jak masz glukozę na czczo 125 to nie masz cukrzycy, a jak 126 to już masz.

          Jeśli masz próg zdawalności ustalony na 69%, to po prostu ucz się tak, żeby te 69% na teście mieć, i tyle.
          • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 20:17
            Wybacz, ale jeśli zależy mi na miernym wolałabym opanować materiał góra w 40%.
            • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 20:35
              No to poszukaj instytucji, która daje mierne za góra 40%. Ja zdecydowanie wolę wyższe progi.
              • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:09
                Iluzja jakości? Wyższa cena, dostaniesz lepszy produkt, większa pensja, pracownik na pewno bardziej kompetentny?
          • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:05
            Co do cukrzycy... Przypomnij, a ze statynami jak to leciało? A z niedoczynnością tarczycy? Każdy kto wyleciał z widełek bierze z automatu leki czy taki, który ma też objawy dodatkowe?

            I trochę tak samo jest z tym "nauczeniem" i "niedouczeniem" dzieci.
            • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 21:27
              >Każdy kto wyleciał z widełek bierze z automatu leki czy taki, który ma też objawy dodatkowe?

              Jak Jasio ma objawy dodatkowe w postaci samych 6 z innych przedmiotów, to szkoła będzie go wyciągać z tego jednego, z którego jest słaby. A jak wyleci z widełek z wszystkim przedmiotów, to trzeba będzie rozważyć powtórzenie roku albo przeniesienie do mniej ambitnej placówki.
        • m_incubo Re: 69 05.09.25, 06:55
          Wybacz, ale wiem doskonale, jak wyglądają i wyglądały sprawdziany, kartkówki, klasówki, matury i progi zaliczeń w siedmiu różnych szkołach na przestrzeni 20 lat i i opinię mam ugruntowaną.
          • danaide2.0 Re: 69 05.09.25, 18:51
            A, czyli swoich sprawdzianów nie bierzesz pod uwagę? Bo twoja edukacja raczej nie łapie się na ostatnie 20 lat?

            Jak napisałam poniżej - "prawie" to określenie ocenne. Matematyczne raczej nie, prawda?
            • danaide2.0 Re: 69 05.09.25, 19:02
              Taki przykład: zbierasz na wkład na mieszkanie, masz 69% - powiesz, że masz prawie 3/4 wkładu uzbierane?

              Cóż, jeden powie, inny nie, inny nie powie, że zbiera i tyle.
              • m_incubo Re: 69 07.09.25, 09:38
                Nienie, ja nic nie mówię, tylko idę do banku, gdy mam uzbierane 95% wkładu i żądam udzielenia kredytu, to wszak prawie 100%!
    • nangaparbat3 Re: 69 04.09.25, 18:08
      Ale wiesz że w takiej sytuacji ponad 70% pytań i zadań powinno być bardzo łatwe, takie na ocenę dopuszczającą właśnie? Gdyby tak było, nie widziałabym problemu. Najczęściej jednak sprawdziany składają się z zadań i pytań średnio trudnych, trudnych i bardzo trudnych - takich na 4, 5 oraz 6. Znałam tylko jedną nauczycielkę, która przestrzegała zasady stopniowania trudności zadań.
      Ułożenie dobrego sprawdzianu jest bardzo trudne, a ponieważ robi się ich coraz więcej, nie dziwię się, że nauczyciele układają niezgodnie z zasadami. Najpierw właściwy sprawdzian, potem drugi termin, potem poprawę, potem poprawę poprawy. Jeśli klasa ma takich sprawdzianów 5 w semestrze, a nauczyciel uczy cztery klasy - policzcie sobie.
      Nie są potem dokładnie omawiane. Uczono mnie: jeśli sprawdzian zajął godzinę, jego omówienie i poprawa powinny zająć co najmniej tyle samo.
      Z kolei nauczyciele mówią, że sprawdziany muszą ciągle robić, bo inaczej młodzież się nie uczy.
      Zabrnęliśmy w ślepy zaułek.
      • pffpffpff Re: 69 04.09.25, 18:14
        Mnogość sprawdzianów to konsekwencją pandemii. Pamiętam, że kiedy lockdowny się kończyły, nie było jeszcze wiadomo, czy nie wrócą. Nauczyciele na potęgę wtedy trzepali kartkówki, żeby móc powstawiać jak najwięcej ocen.

        I tak już zostało.
        • nangaparbat3 Re: 69 04.09.25, 18:54
          W mojej szkole to nie są skutki pandemii, na 100%
      • galaxyhitchhiker Re: 69 04.09.25, 19:24
        >Z kolei nauczyciele mówią, że sprawdziany muszą ciągle robić, bo inaczej młodzież się nie uczy.

        To jest porąbane, ale skoro cały system jest nastawiony na odhaczanie kolejnych egzaminów, to nic dziwnego, że najczęstszą motywacją do nauki jest test.
    • angazetka Re: 69 04.09.25, 21:38
      Incepcja:
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:54
        A AI na to:

        W użyciu potocznym i jako neologizm:
        "Incepcja" bywa używane jako zastępstwo nieznanego słowa "rekurencja", zwłaszcza przez młodych ludzi w internecie, co opisuje sytuację, w której coś zawiera w sobie siebie samego (np. kartonik z narysowanym kartonikiem).
        Językoznawcy i eksperci zaznaczają, że ze względu na bogactwo polskiego języka, dla uniknięcia nieporozumień, nie powinno się używać tego neologizmu w kontekście rekurencji, ale raczej używać poprawnego słownictwa.
      • danaide2.0 Re: 69 04.09.25, 21:55
        PS. Nie, no, fajnie podpatrzone i skomentowane, doceniam!
    • kochamruskieileniwe Re: 69 05.09.25, 06:36
      Ciekawy wątek, zwłaszcza w kontekście tego, który znajduje się kilka pozycji niżej...
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,179316930,179316930,matura_to_bzdura_nowa_edycja.html

      Tak, zdaję sobie sprawę, że panowie uczyli się w innym systemie oceniania, ale zapewne lecieli na 3 na szynach. Naciaganych. Może gdyby lecieli systemem zaliczeń na punkty coś w głowach by im zostało.

      Abstrahując od tego, co generalnie myślę o systemie oceniania w polskich szkołach i biorąc pod uwagę obecne realia zapytam.

      1. Czy to próg ze statutu szkoły, czy indywidualny próg nauczyciela?
      2. Jezeli to próg nauczyciela, to czy to dotyczy przedmiotu z którego zdaje się maturę i na jakim poziomie? (bo rozumiem, że sprawa dotyczy szkoły średniej).

      I tak. Jezeli to prog z przedmiotu nie maturalnego, to jest to poziom podstawowy. Raczej dla licealisty niezbyt wygórowany. Jezeli z przedmiotu rozszerzenia, no to jednak daje do myślenia. Tu progów nie ma. I kwestia tego, że jednak liceum ogólnokształcące ma za zadanie przygotwać ucznia do dalszego kształcenia na poziomie wyższym.
      Jeżeli to próg z przedmiotu nie zdawanego na maturze, to jednak będzie to poziom podstawowy. przecietny licealista powinien go ogarnąć. Wszak to liceum ogólnokształcące, a matura jest przepustką do bardziej wymagających stanowisk pracy (nie mówiąc już o studiach).

      Jeżeli uczeń szkoły średniej nie jest w stanie opanować przedmiotu na poziomie podstawy na niecałe 70 % to może jednak powinien pomyślec o innego typu szkole?
      Jak tu juz napisano - jeżeli jest kłopot tylko z jednego przedmiotu 0 to jednak szkoła widzi to i daje szansę (zazwyczaj). Jeżeli dotyczy to wszystkich przedimiotów - no to jednak chyba coś nie tak z dopasowaniem wyboru szkoły.
      • danaide2.0 Re: 69 05.09.25, 17:34
        Dopytałam.

        Dobrze, jest to próg nauczyciela dla przedmiot maturalnego rozszerzonego.

        Problemem nie jest to, czy da się to opanować czy nie da, i, łomatko, znajdź sobie inną (gorszą) szkołę.

        Problemem dla mnie jest świadomość, że przy 69-70% - i dalej twierdzę, że to niemal trzy czwarte - słyszysz, że umiesz na "mierny". No dobrze. Może przy trzech czwartych będziesz już umiała dostatecznie (dużo!).

        Być może po prostu chodzi mi o słowa, które kształtują świat i myślenie o nas samych.

        Mieszkałam w kraju, w którym posługiwałam się językiem byłego kolonizatora, ale znałam kilka formułek grzecznościowych w języku miejscowym. Zaczynając rozmowę, zaczynałam od formułek i wiesz - zdarzyło się, że ktoś powiedział, że świetnie mówię w ich języku. Nie była to prawda. Była to taka sama prawda jak to, że opanowując wiedzę na poziomie 70% twoja wiedza jest mierna. Była to prawda na użytek danej sytuacji.

        Ale od razu człowiekowi milej, prawda?
        • danaide2.0 Re: 69 05.09.25, 17:37
          Z językami to w ogóle dziwna sprawa - bez względu na to na ile umiesz, ważne, że się komunikujesz. Im więcej umiesz tym lepiej, tym więcej możesz zrobić. Ale nawet ten niski poziom ma moc dodawania ci skrzydeł.

          W życiu tak jest. Niestety, szkoła to nie życie.
        • m_incubo Re: 69 05.09.25, 18:30
          Skoro słowa kształtują świat, to nie "mierny" tylko "dopuszczający".
          Nie ma takiej oceny, jak "mierny", ale jakiegoś powodu uparcie to powtarzasz. Pewnie z tego samego, dla którego utrzymujesz, że 69% to "prawie 3/4" i ogólnie słabo trzymasz się faktów.
          • danaide2.0 Re: 69 05.09.25, 18:48
            Jeśli coś uznaję za prawie, to nie pozostajemy w sferze li tyko faktów, ale także ocen. Bo dla jednego to nie prawie, dla innego prawie, a jeszcze dla innego prawie prawie.

            Co do "mierny" - dobrze, że zwróciłaś na to uwagę. Tak się składa, że tak nazywano tę ocenę, gdy byłam w szkole, ale pewnie z uwagi na wymowę słowa - bo słowa kształtują świat - zostało to zmienione. A ta zmiana w sumie mi umknęła big_grin

            Dziwne, że nikt inny na ten błąd nie zwrócił uwagi.

            Zastanowię się, czy przez to ten wątek nie stał się bezprzedmiotowy.

            Mój stosunek do faktów jest pochodną moich uwarunkowań osobistych, charakteru, sposobu postrzegania rzeczywistości. Zdaję sobie z tego sprawę, a od kiedy wiem, że nie jest to wynik mojej złej woli, przestałam się tym przejmować, choć bywa to uciążliwe dla wszystkich. To znaczy czasem uciążliwe, a czasem na odwrót. Zależy od faktów!
            • m_incubo Re: 69 07.09.25, 12:19
              O czym ty bredzisz i bredzisz kobieto?
              Gdy 2 była "mierną", to oznaczała "niedostateczną", bo to była najniższa ocena. Zostało to zmienione nie z powodu tego, że słowa kształtują świat 🤦🏻‍♀️ (z czym się zresztą nie zgadzam), tylko dlatego, że zmieniono skalę ocen.
              Mieszasz pojęcia, wykłócasz się o procenty, myślę, że wszyscy zwrócili uwagę na ten błąd, tylko nikomu się nie chce na ten temat dyskutować.
              • profes79 Re: 69 07.09.25, 12:52
                Nieprawda. Jak była skala 2-5 to rzeczywiście ocena 2 była niedostateczną. Natomiast jak zmieniono skalę ocen na 1-6 (1991) to początkowo 2 była w skali słownej nazywana "mierną"; dopiero po kilku latach zmieniono jej nazwę na "dopuszczający". Zdaje się w okolicach 2000 roku
                • danaide2.0 Re: 69 07.09.25, 18:07
                  Bardzo dziękuję za wsparcie.
                  Jak widać - warto rozmawiać.

                  M_incubo przy czwórce drobiazgu mogą się rzeczywiście już porządki walutowe mieszać. A ja się zwyczajnie nie przestawiłam.
                  • m_incubo Re: 69 08.09.25, 06:25
                    Tak, rzeczywiście zmieniono. Tym bardziej dziwne, że się nie przestawiłaś przez ćwierć wieku, przecież słowa zmieniają świat. Czyżby jednak nie zmieniały?
                    • danaide2.0 Re: 69 08.09.25, 06:40
                      Ale ja nie siedzę w polskiej edukacji przez ćwierć wieku, nie mam dzieci w polskiej szkole przez ćwierć wieku, mierna u mojego dziecka pojawiała się na tyle rzadko, bym nie musiała się aż tak tym przejmować (i wiedząc o jaki przedmiot chodzi pewnie nadal tak pozostanie), a ograniczone zasoby mojej biednej głowy przeznaczałam na inne słowa. Np. w innych językach.

                      Nie sądziłam też że to zmiana na poziomie systemu, choć teoretycznie po ustawie o oświacie skakałam, ale szukałam czegoś innego więc po reszcie się prześlizgiwałam. Raczej posługiwałam się triadami: niedostateczny - jedynka - pała, dopuszczający - dwójka - mierny. O ile w ogóle dopuściłam słowo "dopuszczający".

                      Nie zmienia to faktu że:
                      - wyśrubowane skale ocen robią coś w głowie ocenianego (= nie dość dobry). Sama zawsze bagatelizowałam oceny i cieszyłam się nawet z tych gorszych - zaliczone, lecimy dalej.
                      - właściwie nie muszę ci się tłumaczyć, ale nie wiem, czy kiedykolwiek uporam się z problemem agresywnych kobiet w moim życiu. Nie wiem, może dopiero w tym po życiu.
                      - za wybiórcze działanie mojego mózgu nie odpowiadam. Nie wymienię na lepszy model.

                      Wpis 96 w wątku 69, wątek można zamknąć, ale wiadomo jak jest.
                      • m_incubo Re: 69 08.09.25, 06:49
                        mierna u mojego dziecka pojawiała się na tyle rzadko,

                        Mierna u twojego dziecka nie pojawiała się wcale, chyba że masz prawie czterdziestoletnie dziecko.
                        Ty nie z agresywnymi kobietami masz problem, tylko z trzymaniem się prostych faktów.
                        • danaide2.0 Re: 69 08.09.25, 07:10
                          O, dalej się nie przestawiłam! big_grin

                          Jeśli wyjeżdżasz z agresją wobec ludzi, których mózgi działają inaczej, musisz mieć bardzo męczące życie.
                          • m_incubo Re: 69 08.09.25, 08:05
                            Może mój mózg też działa inaczej? 🤷🏻‍♀️
                            Ale z nas dwóch to przecież nie ja nieustannie narzekam na ludzi, życie, świat, okoliczności i to nie ja znajduję swoje życie męczące.
                            Tak czy inaczej bozia i tak kocha nas po równo 🤘
    • rozwiane_marzenie Re: 69 07.09.25, 12:06
      Mój syn skończył technikum. Pamiętam, że żeby zdał egzaminy zawodowe trzeba było uzyskać z nich minimum 75%. Dlatego na większości przedmiotów taki był też próg dla pozytywnej oceny. Było ciężko. Nie doczytałam tylko jakiej klasy u Ciebie dotyczy te 69%. Chyba nie szkoły podstawowej?
      • rozwiane_marzenie Re: 69 07.09.25, 12:08
        Z większości przedmiotów - miało być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka