Dodaj do ulubionych

Chorobowe „na dziecko”

14.09.25, 14:09
Dlaczego w Polsce ciągle to funkcjonuje?
W UK nie ma czegoś takiego i jest większa równość na rynku pracy. Poza tym dzieci w UK chorują o wiele mniej niż w Polsce - jak to możliwe?
W UK dziecko z katarem idzie normalnie do szkoły, jak już musi zostać w domu to ktoś z nim zostaje- niania albo rodzic bierze dzień lub dwa urlopu.
W Polsce jak dziecko ma katar to matka idzie z nim do lekarza (po co? Skoro na katar nie ma lekarstwa?) i dostaje na siebie zwolnienie na tydzień. Po co? Serio trzeba siedzieć tydzień przy dziecku z przeziębieniem?
A potem płacz ze kobiety są dyskryminowane na rynku pracy.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:11
      Ja nie mam urlopu...
      • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:48
        Biedula, wakacje, ferie, wolne z okazji bez okazji, roczny dla poratowania zdrowia, Może zbiórkę załóż
        • voyah3 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:50
          To nie o to chodzi. Nauczyciel nie ma urlopu, ktory może brać w srodku roku szkolnego. Jeśli jego dziecko jest chore to pozostaje wyłącznie l4
          • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:54
            Jak każdy inny nieuprzywilejowany. Powtarzam, niech nauczyciele założą zbiórkę, albo zgłoszą doniesienie do prokuratury, że są siłą do zawodu zmuszani
            • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:57
              Ale jak to sobie wyobrazasz?
              Zlikwidowac zawód nauczyciela? Ale że tak w ogóle???
              • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:00
                Ale, że jak się podejmuje, to wykonuje????? Mój też nie jest marzeniem, ale coś za coś
                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:02

                  A nie wykonuje???
                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:06
                    Ale spazmuje i histeryzuje jak to ją los ukarał
                    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:11
                      Gdzie spamuję i histeryzuję? Napisałam tylko że nie mam urlopu, który mogłabym (jak zasugerowała autorka wątku) wziąć w przypadku choroby dziecka. Na szczęście problem nad chorymi bombelkami mnie już nie dotyczy.
                      • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:14
                        Ojej, ojej. podaj numer konta, stać mnie
                        • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:17
                          Na co cię stać? Nie potrzebuję wsparcia finansowego, nie wiem skąd takie wnioski wyciągasz?
                          Może, skoro cię stać, zainwestuj w jakiś kurs czytania ze zrozumieniem?
                          • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:24
                            Biedujesz jak to nauczyciele szorują po dnie
                            • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:28
                              Z informacji o tym, że nie mam urlopu to wywnioskowałaś? Ciekawe...
              • malaperspektywa Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:05
                Nie, ale może w zawodzie zostaną ci, którzy nie jęczą ciągle i nie narzekają.
                tylko ci co chcą i w końcu coś się zmieni.
                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:13

                  Czyli mają zostać tylko posłuszni?
                  Którzy za "miske ryzu" będą w milczeniu i pokorze harować do usr...ej śmierci?
                  Mając w dudzie własne dzieci?
                  I dobrowolnie zrzekaja się wszelkich praw, które im przysługują?
                • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:28
                  Stwierdzenie "nie mam urlopu" w odpowiedzi na propozycję wzięcia urlopu żeby zaopiekować się dzieckiem, to jęczenie i narzekanie?
                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:30
                    Przypomnę tylko, że to pracownicy "innych" zawodów mówią/ narzekają, ze mają zbyt mało urlopu, żeby dziecku zapewnić opiekę w wakacje i dni wolne od nauki. I nagle zaczną ten urlop brać również wtedy, gdy dziecko będzie chore? A może niech zmienią zawód?
                • bazia_morska Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:44
                  W dużych miastach niedługo ich zabraknie, ale ciebie to nie interesuje, bo dzieci nie masz.
              • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:27
                iwles napisała:

                > Ale jak to sobie wyobrazasz?
                > Zlikwidowac zawód nauczyciela? Ale że tak w ogóle???

                Wyobrażam sobie, że może wreszcie powinni zostać objęci normalnym, jak większosc, Kodeksem Pracy. A nie Kartą Nauczyciela. Bez względu na to ile nauczyciele będą utyskiwać, że za mało zarabiają, a za dużo pracują, są grupą uprzywilejowaną. Pracują 20 godzin w tygodniu, a nie 40. Nie uważam, żeby w tych warunkach należały im się dodatkowy czas wolny. W swoich protestach jakoś nie podnoszą tego, że chcieliby świadczyć pracę na warunkach i zasadach obejmujących pozostałych uczestników rynku pracy.
                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:30

                  Czyli będzie mógł brać urlop, kiedy będzie chciał?
                  W środku roku szkolnego?
                  • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:03
                    iwles napisała:

                    > Czyli będzie mógł brać urlop, kiedy będzie chciał?

                    Jeśli jego pracodawca rozplanuje odpowiednio pracę na cały rok, zadba o zastępstwa, to jaki widzisz problem we wzięciu urlopu w ciągu roku szkolnego? Ja nie widzę? Ale też widzę organizację pracy szkoły w nieco inny sposób, niż to obecnie ma miejsce. No, ale wtedy nie byłoby niespełna 2 miesięcy płatnego wolnego.
                    • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:40
                      szare_kolory napisała:

                      > Jeśli jego pracodawca rozplanuje odpowiednio pracę na cały rok,

                      Czyli to pracodawca ma układać plan urlopów (z wykorzystaniem wszystkich dni - oprócz 4 na żądanie) wszystkim nauczycielom w placówce?


                      > zadba o zastępstwa, to jaki widzisz problem we wzięciu urlopu w ciągu roku szkolnego?


                      Dokładnie tak samo zadba o zastępstwa w przypadku zwolnienia - opieki na dziecko.



                      • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:54
                        iwles napisała:

                        > Czyli to pracodawca ma układać plan urlopów (z wykorzystaniem wszystkich dni - oprócz 4 na żądanie) wszystkim nauczycielom w placówce?

                        Jakim sposobem zrozumiałaś ze zdania o planowaniu pracy, że to pracodawca będzie planował urlopy? O ile wiem, takie rozwiązanie - czyli, że to pracodawca planuje urlopy - nigdzie nie występuje. Pracodawca udziela urlop, ale urlopy planują pracownicy.

                        > Dokładnie tak samo zadba o zastępstwa w przypadku zwolnienia - opieki na dziecko.

                        Istnieją absencje planowane i nieplanowane. Urlop jest planowany, opieka na dziecko jest absencją nieplanowaną. Tu kryje się różnica.
                • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:31
                  Może powinni. I jak bumerang wraca pytanie - dlaczego do tej pory rządzący z żadnej opcji politycznej się za to nie wzięli?
                  • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:00
                    little_fish napisała:

                    > Może powinni. I jak bumerang wraca pytanie - dlaczego do tej pory rządzący z żadnej opcji politycznej się za to nie wzięli?

                    Ponieważ błyskawicznie przestaliby być rządzącymi. Odebranie komuś przywilejów nie sprawia, że zyskuje się popularność smile
                    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:10
                      Proszę cię! Większość społeczeństwa uważa nauczycieli za roszczeniową grupę leniwych nierobów i ucieszyłaby się z odebrania im przywilejów 😁
                      • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:51
                        A bo się myli bidulo?
                      • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:59
                        little_fish napisała:

                        > Proszę cię! Większość społeczeństwa uważa nauczycieli za roszczeniową grupę leniwych nierobów i ucieszyłaby się z odebrania im przywilejów 😁

                        I ja jestem w tej części społeczeństwa, ponieważ uważam nauczycieli za roszczeniowych leni, w dodatku słabo przygotowanych do zawodu. Niemniej jestem w stanie ocenić, że jest to na tyle duża grupa i głośna, że nikt przy zdrowych zmysłach tego nie tknie. Chyba, że ktoś rozpętałby wcześniej długą kampanię oszczerstw skierowaną przeciw nauczycielom. I mam nadzieję, ze do tego akurat nie dojdzie i że nikt nie wpadnie na aż tak niszczący pomysł. Marzyłaby mi się jakaś sensowna debata na temat oświaty, ale tu akurat wiem, że to marzenia ściętej głowy.
                        • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:05
                          Przecież już takie kampanie były. Między innymi w okolicach słynnego strajku, który nic nie dał. Bo tak się rządzący wystraszyli nauczycieli 🙈
                          • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:11
                            little_fish napisała:

                            > Przecież już takie kampanie były. Między innymi w okolicach słynnego strajku, który nic nie dał. Bo tak się rządzący wystraszyli nauczycieli 🙈

                            Nie wykluczam, że brak reformy to także efekt nieudolności rządzących. Niemniej, samo środowisko nauczycieli również z żadną propozycją, oprócz podwyżek, nie wychodzi. A oburzające jest dla pozostałych, że nauczyciel pracuje 20 godzin, a pozostałe to już nadgodziny. I nadal słyszymy, że wynagrodzenia są za niskie, a nauczyciele przeładowani pracą, że muszą ślęczeć nad sprawdzianami wieczorami, tracąc czas przeznaczony dla rodziny. To przychylności nie budzi. Zwłaszcza jeśli, jak w tym wątku, piszemy o tym, czy nauczyciel musi wykorzystywać chorobowe na dziecko i dlaczego to oburzające.
                            • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:14
                              Nie rozumiem ostatniego zdania - to oburzające, że nauczyciel korzysta z przysługującej mu opieki na dziecko? Która to opieka przysługuje również osobom zatrunionym na podstawie KP, a nie jest przywilejem nauczycieli...
                              • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:25
                                little_fish napisała:

                                > Nie rozumiem ostatniego zdania - to oburzające, że nauczyciel korzysta z przysługującej mu opieki na dziecko? Która to opieka przysługuje również osobom zatrunionym na podstawie KP, a nie jest przywilejem nauczycieli...

                                Racja, coś źle tu napisałam. A chodziło mi o to właśnie, że oburzenie budzi nawet to, że nauczyciel chce skorzystać czegoś, co kontrowersji nie budzi, jest normalnym elementem opieki nad dzieckiem i co gwarantuje mu ustawa. A oburzenie budzi dlatego, że w powszechnym odbiorze nauczyciele mają nadmiar wolnego czasu. Akurat w przypadku opieki nad dzieckiem nie ma niczego kontrowersyjnego, ale ten brak przychylności narastał już wcześniej, właśnie ze względu na organizację pracy szkół taką, a nie inną.
                                • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:27
                                  No tak. Ale taka organizacja funkcjonuje od wielu lat. Żaden rządzący jej nie zmienił. I z pewnością nie zrobił tego ze strachu przed nauczycielami
                                  • szare_kolory Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:41
                                    little_fish napisała:

                                    > No tak. Ale taka organizacja funkcjonuje od wielu lat. Żaden rządzący jej nie zmienił. I z pewnością nie zrobił tego ze strachu przed nauczycielami

                                    Co do motywów pewności mieć nie możemy. Ja jednak nie widzę w środowisku nauczycieli silnych, poważnych i zdecydowanych inicjatyw czy choćby impulsów do zmian. No to jednak też ma znaczenie.
                                    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:54
                                      Powiem tak - jako nauczyciel od niemal 30 lat miałabym kilka pomysłów na poprawę funkcjonowania szkoły (niekoniecznie lepszych dla nauczycieli 😉), ale absolutnie nie wyszłabym z żadną inicjatywą na szerszym forum. Powód? Totalny brak zaufania do ekip rządzących. Oni potrafią spieprzyć każdy pomysł. A na koniec nauczyciele usłyszeliby "przecież to na wasz wniosek"...
                • slonko1335 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:36
                  Przecież akurat w kwestii opieki nad chorym dzieckiem nauczyciele są objęci takimi przepisami jak zatrudnieni na KP. A już nawet to pomijając jakie znasz grupy zawodowe które walczyły/walczą o odebranie im uprawnień czy przywilejów? Górnicy może albo mundurówka? To musi zrobić rząd ale dotychczas każdy boi się związków zawodowych i nie ma nic innego do zaoferowania a nie oszukujmy się samo skasowanie KN nic nie da w kwestii tego jak wygląda polska oświata...
            • voyah3 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:27
              mizantropka_20 napisała:

              > Jak każdy inny nieuprzywilejowany. Powtarzam, niech nauczyciele założą zbiórkę,
              > albo zgłoszą doniesienie do prokuratury, że są siłą do zawodu zmuszani
              >


              Ale po co skoro istnieje l4 na chore dziecko
              • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:49
                Prawda?🙄
                Ktoś tu koniecznie chce mnożyć byty ponad konieczność. Jakieś traumy szkolne?
        • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:56
          mizantropka_20 napisała:

          > Biedula, wakacje, ferie, wolne z okazji bez okazji, roczny dla poratowania zdro
          > wia, Może zbiórkę załóż
          >


          Tylko te złośliwe "bachory" nie chcą chorowac akurat wtedy 🤷‍♀️
          • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:04
            No i? Mój też nie chciał. Jakoś nie zabiłam, tylko wychowałam
            • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:12
              Zostawiałaś chorego trzylatka samego w domu? Czy brałaś urlop?
              • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:15
                Zamieniałam się biedacttwo
                • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:17
                  W co?
                  • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:19
                    W akt ozdrowienia chyba 🙄
                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:26
                    We w koldeżanki
                    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:29
                      Nie wiem co to koldeżanka, mogę się jedynie domyślić. Niestety w szkole nie ma takiej możliwości, żeby się zamienić z koleżanką jeśli potrzebuję wolnego.
                    • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:30
                      +koleżanki jaśnie panie
                      • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:31
                        I jak to technicznie wyglądało? Koleżanka robiła swoją i twoją robotę? Jednocześnie? Czy na dwie zmiany Pracowała?
                        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:35
                          Zamieniała się z koleżanką na zdrowe dziecko chyba 🙄
                          • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:37
                            Aaaa, taka zamiana 😁
                          • voyah3 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:48
                            trampki-w-kwiatki napisała:

                            > Zamieniała się z koleżanką na zdrowe dziecko chyba 🙄


                            Bardzo sprytnie!
                          • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 07:37
                            Tak geniuszu. Jakim trzeba być dzbanem, żeby tak zrozumieć prosty tekst. No więc wytłumaczę dla idiotów: jeśli mnie lub koleżanki nie ma w pracy to wzajemnie przejmujemy swoje obowiązki. Dotarło do nanomóżdżku?
                            • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:12
                              mizantropka_20 napisała:

                              > jeśli mnie lub koleżanki nie ma w pracy to wzajemnie przejmujemy swoje obowiązki.


                              no i gdzie tu ta "zamiana"?






                              • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:25
                                No w tym, że wzajemnie przejmuje się obowiązki. Ja jestem np księgową oraz w razie "W" kadrową. Dotarło?
                                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:34

                                  To nie jest żadna zamiana, tylko najzwyklejsze zastępstwo.
                                  Wszędzie funkcjonuje.
                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:36
                                    O la boga, przepraszam za nieprawidłowy dobór słów. Jaśnie Pani zadowolona?
                            • wiosennedni5 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:06
                              🤣🤣
                        • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 07:46
                          Chodziłam do szkoły biedactwo, zastępstwo to była norma. Czyli zamiast polonistki x, przychodziła polonistka Y. Dotarło do bezurlopowej biduli?
                          • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:37
                            Owszem. Zastępstwo to norma. Ale nieobecność musi być poparta formalnym świstkiem, a nie dogadaniem się między dwoma koleżankami. Dotarło?
                            • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:21
                              A ty świstka nie masz?
                              • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:24
                                No o ten świstek chyba toczy się właśnie ta dyskusja. Żeby go nie było.
                                Jak mam, to nie muszę się zamieniać z koleżanką, tylko dyrekcja ogarnia legalne zastępstwa.
                                • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:29
                                  No i? W czym problem pani bezurlopowa? Bo 56 dni to za mało urlopu? O okazyjnych bez okazji nie wspomnę
                                  • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:31

                                    Powiedz dziecku, że może chorować TYLKO w te dni !
                                    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:35
                                      Moje miały jakiś czujnik i faktycznie często chorowali w dni wolne 😁.
                                      W związku z tym miałam naprawdę znikomą liczbę dni opieki
                                    • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:38
                                      Kiedyś mogłabyś powiedzieć to mojemu synowi, że nie ma prawa chorować, bo matka musi być w pracy. Jakoś dałam radę, poszło mi nieźle. A miałam 20 dni urlopu i sama go wychowywałam
                                      • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:00
                                        Współczuję ..ujowego pracodawcy, który uniemożliwiał korzystanie z przysługujących praw. No ale cóż, tak wybrałaś
                                        • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:27
                                          Aha, to ja sobie nie mogłam pozwolić na siedzenie w domu, bo bombelka "paluszek i główka". Fakt, tak wybrałam i nie jęczę na forum
                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:33
                                    Problem to ty widzisz. Ja go nie mam. Jak dzieci były chore to brałam na nie opiekę i tyle.
                                    Natomiast nie mogłabym wziąć wtedy urlopu (jak to sugeruje autorka) bo go mam w ściśle określonym czasie.
                                    Tak bardzo cię boli ta ilość dni wolnych? Zatrudnij się w szkole, po co się frustrować ...
                                    • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:43
                                      <Tak bardzo cię boli ta ilość dni wolnych?
                                      Tak bardzo bidulo, twój zawód, to twój wybór. Ja mam połowę tego, 40 h tydzień pracy i nie jęczę.
                                      • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:44
                                        Aha bidulo - liczba godzin
                                      • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:54
                                        Ja też nie jęczę. Wprost przeciwnie - jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru.
                                        • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:58
                                          Jakoś tego nie czytać
                                          • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:01
                                            Bo trzeba czytać ze zrozumieniem.
                                            • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:22
                                              Aha
                                              • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:07
                                                Poproszę o jeden cytat z wypowiedzi, w której narzekam na swoją pracę.
                                                Ułatwię ci - stwierdzenie, że nie mam urlopu w dowolnym momencie nie jest narzekaniem
                                                • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:17
                                                  A czym? Mając 56 dni urlopu i ileś tam ileś z okazji bez okazji marudzenie, że nie mam urlopu na 4 godziny to nie jest narzekanie bidulo?
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:20
                                                    Nie. To stwierdzenie. Nie mam urlopu np w marcu więc nie mogę (jak sugerowała autorka wątku) wziąć go, aby opiekować się małym chorym dzieckiem. Czy mi to przeszkadza? Absolutnie nie.
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:21
                                                    To po co o tym piszesz bidulo?
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:25
                                                    Co ty z tą bidulą?
                                                    Piszę, żeby zaznaczyć że wzięcie urlopu nie jest opcją dla każdego i uniwersalnym rozwiązaniem. Na tym między innymi polega dyskusja
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:37
                                                    Bo biadolisz. Pochodzę z rodziny nauczycielskiej, mama, tata, ciotka, wujek i jego żona zgodnie przyznawali (są na emeryturze, w trakcie pracy nie musieli żebrać) że źle nie było. Każde wychowało po kilkoro dzieci, hojnie korzystało z paru godzin pracy dziennie, bogatego socjalu. Tak, że doceń to bidulu
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:41
                                                    Przecież ja nie narzekam. Postawiłaś jakiegoś chochoła tłuczesz cały czas to samo.
                                                    Mnie się w szkole podoba - w każdej chwili mogę zmienić miejsce pracy na inne.
                                                    Jeszcze raz poproszę o cytat - gdzie narzekam na swoją pracę?
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:45
                                                    Bo nie możesz wziąć urlopu kiedy ci się podoba? Przypominam, plebs ma tylko do czterech dni na żądanie Pani dyskryminowana
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:56
                                                    Przecież nie narzekam że nie mogę wziąć urlopu w innym terminie! Jakaś strasznie impregnowana jesteś.
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:57
                                                    Dobra, odpuszczam. Jak zwykle masz rację
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:58
                                                    No wreszcie zrozumiałaś!
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:01
                                                    No wreszcie Pani dyskryminowana. Ileż się można kopać z koniem?
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:14
                                                    🙈🙈🙈
                                  • wiosennedni5 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:07
                                    Zazdrosnica
                                    • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:11
                                      Taaa, bardzo
                                      • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:15
                                        Nauczycieli brakuje - skladaj papiery, nie będziesz musiała zazdrościć
                                        • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:36
                                          Już lecę... a czekaj za dwa tygodnie przechodzę na emeryturę. Taka sytuacja, to jakiś (chyba ) problem. No i jeszcze Pani dyskryminowana, ja po osiągnięciu 60 lat, nie tak jak Pani po 30 latach pracy (w tym 20 lat pracy pedagogicznej). Zazdroszczę
                                          • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:03
                                            Ha. Możesz zazdrościć jeszcze bardziej. Ja na emeryturę mogę iść po 25 latach pracy 😁
                                            • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:42
                                              No to w tym przypadku bym się na forum zapłakała. Daj link do zbiórki
                                              • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:50
                                                Uspokoję cię - nadal pracuję.
                                                • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:57
                                                  Wow, tak bez prawa do urlopu🤔🤔🤔 Jak żyć Panie Premierze? A jak ci się zachoruje? To hop na ZLA, bo tych 3 -ch godzin nie da się przebomblować?
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:00
                                                    Oczywiście że się da. Przypuszczam że rodzice dzieci byliby zachwyceni jakbym im je pozarażała
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:03
                                                    Bo ja wiem, może nie. Ale Pani dyskryminowana rządzi😎
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:22
                                                    Zapoznaj się może z definicją słowa "dyskryminacja " i spróbuj ją zrozumieć.
                                                    Serio sugerujesz, że mam zarażać dzieciaki w szkole?🤦‍♀️
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:38
                                                    Jestem zapoznana. To Pani czuje się dyskryminowana, bo mając 56 dni urlopu biadoli, że nie może wziąć kiedy chce. Serdecznie współczuje. Ponawiam prośbę o linka do zbiórki
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:50
                                                    mizantropka_20 napisała:

                                                    > Jestem zapoznana. To Pani czuje się dyskryminowana, bo mając 56 dni urlopu biad
                                                    > oli, że nie może wziąć kiedy chce. Serdecznie współczuje. Ponawiam prośbę o lin
                                                    > ka do zbiórki
                                                    >

                                                    Nie znam historii, więc może coś przegapiam, ale w tym wątku to tylko Ty próbujesz jej tę dyskryminację wmówić, ona nic takiego nie napisała.
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:52
                                                    No cóż, przepraszam, ale tak jej biadolenie odczytuje
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:01
                                                    "No cóż, przepraszam, ale tak jej biadolenie odczytuje" ale to jest już tylko twój problem.
                                                  • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:05
                                                    No cóż, powtórnie przepraszam i pa. Szkoda czasu na dalszą dyskusję
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:00
                                                    Nigdy tak nie napisałam, gdyż albowiem jestem bardzo zadowolona ze swojej pracy 😃
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 14:26
                                                    mizantropka_20 napisała:

                                                    > A jak ci się zachor
                                                    > uje? To hop na ZLA

                                                    Chyba po to jest?
                          • marta.graca Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:03
                            A kto się w tym czasie zajmował klasą polonistki y?
                            • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:06
                              Polonistka Z Pani nieuświadomiona
                              • marta.graca Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:13
                                A jej klasą? Chyba nie jest zatrudniona tylko, by zastępować inne.
                    • spirit_of_africa Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:53
                      Może nie pij tyle jak zamierzasz pisać na forum
                      • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:29
                        Booooo?
        • asia_i_p1 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 22:01
          Przecież ona się nie skarży, tylko podaje argument w dyskusji na temat urlopu zamiast L4 - że nie każdy może ten urlop wziąć.
          • kropkaa Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:16
            Nie wiem po co dyskusja zeszła na urlopy. Urlop, jak sama nazwa wskazuje, jest wypoczynkowy. Chore dziecko raczej wypoczynku nie zapewnia.
    • ichi51e Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:13
      Nie rozumiem potrzeby utrudniania nam życia bo gdzie indziej jest gorzej. Tak samo frekwencję zaraz spieprza.
      • kropkaa Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:14
        Dokładnie. Co mnie obchodzą rozwiązania w UK, skoro żyję w Pl.
    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:14
      "potem płacz ze kobiety są dyskryminowane na rynku pracy." Opiekę na dziecko może wziąć również ojciec, więc istnienie tego przywileju nie jest przyczyną dyskryminacji. To raczej błędne koło - kobieta z reguły zarabia mniej, więc z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłaca się gdy to ona zostanie w domu , a to z kolei pogłębia nierówności na rynku pracy
      • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:13
        Przynajmniej tyle bo to czasach gdy moje dzieci były małe ojciec mógł wziąć L4 z tytułu choroby dziecka tylko gdy żona nie żyła, była obłożnie chora i do tego nie było innej osoby która by się w tym czasie dzieckiem zajęła, musiał złożyć stosowne oświadczenie. Kobieta od zawsze wpędzają jest w rolę opiekuńcza czy tego chcę czy nie i czy faktycznie to mężczyzna jest głównym żywicielem rodziny. Dziś jak widać ktoś poszedł po rozum do głowy bo pośrednim skutkiem było traktowanie kobiet jako pracownika gorszego, nie dyspozycyjnego bo w każdej chwili mogła wylądować na L4 . Kolejnym skutkiem były niższe zarobki, zwolnione kariery zawodowej a ostatecznie dużo niższe emerytury bo nie tylko niższe dochody ale też więcej dni bezskładkowych . A potem zdziwienie że kobiety nie chcą rodzic...
        • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:15
          Hmmm ja też za każdym razem składałam oświadczenie, że nie ma innej osoby mogącej zająć się dzieckiem 😃
    • stephanie.plum Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:14
      dzieci nie tylko na katarek chorują, wiesz?

      są takie, które regularnie lądują w szpitalu. bardzo dobrze, że nie muszą siedzieć tam same, tylko towarzyszący im rodzic ma możliwość otrzymania zwolnienia.
      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:25
        Ale ten wątek jest o katarkach właśnie bo jest to zjawisko bardzo powszechne i dlatego stanowi problem. Nikt by się nie czepiał gdyby czasem ktoś tam wziął zwolnienie bo dziecko chore. Ale rzeczywistość jest taka ze jak zatrudniasz młodą matkę to jest więcej niż pewne że ona będzie notorycznie brała zwolnienia na dziecko bo „katarek”. Skoro jej dziecko to problem pracodawcy to z czego wynika zdziwienie ze pracodawca pyta na rozmowie o dzieci?
        I dlaczego dzieci w Polsce tak częsta chorują?
        • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:31
          W UK choruja tak samo często.
          Tylko chore dziecko zamiast lezeć w domu ,lezy w medical room i czeka ,az się rodzice zlitują i odbierą.
          • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:53
            >W UK choruja tak samo często.
            Nie chorują.
            -W UK zimą na zewnątrz jest +10 stopni a w domach +20. W Polsce na zewnątrz jest 0 stopni - w domach +24.
            - W Polsce na każde przeziębienie dziecko dostaje antybiotyk, w UK nie bierze się na to żadnych leków.
            - W UK dzieci w przedszkolu i szkole spędzają codziennie godzinę na dworze przez cały rok, w Polsce kiszą się cały dzień w przegrzanej sali.
            Nie widzisz związku?
            • arkanna Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:18
              Chyba w innej Polsce mieszkamy
            • droch Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:20
              W Polsce na każde przeziębienie dziecko dostaje antybiotyk(...)

              Oczywiście, wskażesz źródło, z którego czerpiesz swoją wiedzę...?
              • jowita771 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:28
                droch napisał:

                > W Polsce na każde przeziębienie dziecko dostaje antybiotyk(...)
                >
                > Oczywiście, wskażesz źródło, z którego czerpiesz swoją wiedzę...?


                Anus
            • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:38
              00zxc00 napisał(a):

              > >W UK choruja tak samo często.
              > Nie chorują.
              > -W UK zimą na zewnątrz jest +10 stopni a w domach +20.

              No i wilgotno i cieplo na wirusa najlepiej.

              W Polsce na zewnątrz jes
              > t 0 stopni - w domach +24.

              W uk tez ludzie tyle maja.

              > - W Polsce na każde przeziębienie dziecko dostaje antybiotyk, w UK nie bierze s
              > ię na to żadnych leków.

              Nie sadze ze dostaje na kazde.
              Nawet gdy ja chodziłam z synem mie dostawal

              > - W UK dzieci w przedszkolu i szkole spędzają codziennie godzinę na dworze prze
              > z cały rok, w Polsce kiszą się cały dzień w przegrzanej sali.

              W przedszkolu dzieci sa 2.5-3h godziny, wiec nie spędzają tyle na dworze.
              A w szkole tym bardziej. Biorac pod ze ciegle leje

              > Nie widzisz związku?

              Nie widze. Bo czesciowo nieprawda.
            • heca007 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:46
              Pierwsze słyszę żeby w Polsce w domach było +24 tongue_out Trollujesz chyba z nudów bo u nas nie podaje się antybiotyków bez powodu. I nie, dzieci nie kiszą się cały dzień w przegrzanej sali. Kolejna bzdura. Mam trójkę dzieci, wszystkie chodziły do przedszkola. Codziennie cały budynek siedział na placu zabaw. Jak się dało to i dwa razy dziennie. A oprócz tego wyjścia "na miasto", do sklepów, na bazar (warzywno-kwiatowo-owocowy) itd. Mam przedszkole niedaleko domu i widzę co się dzieje na co dzień tongue_out
        • stephanie.plum Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:47
          cóż, na początku wypowiedzi zadałaś pytanie, DLACZEGO CHOROBOWE NA DZIECKO CIĄGLE FUNKCJONUJE W POLSCE, nie zaś o katarek, prawda?

          masz jakieś dowody swojego twierdzenia, że dzieci w Polsce chorują jakoś nienaturalnie często?
        • panterarei Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:20
          W czasach covidu dalej ktoś takie herezje opowiada? Ostatnią dekadę siedzisz po kamieniem?
        • kanna Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:22
          Bo w Polsce jest kulturowy obyczaj przegrzewania dzieci / pomieszczeń.
          W Anglii dla odmiany - zwyczaj przechładzania, czego akurat wirusy nie lubią.

          Poza "katarkiem" są też choroby wieku dziecięcego
      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:06
        > bardzo dobrze, że nie muszą siedzieć tam same, tylko towarzyszący im rodzic ma możliwość otrzymania zwolnienia.

        Serio teraz tak jest, że jak dziecko ma fachową opiekę w szpitalu opłacaną przez NFZ, to rodzic dostaje zwolnienie opłacane przez pracodawcę?
        • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:17
          "fachowa opieka opłacana przez nfz" absolutnie się nie garnie do zmieniania pampersów, karmienia, usypiania dzieci czy choćby powiedzenia do nich kilku zdań ludzkim głosem
          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:46
            > fachowa opieka opłacana przez nfz" absolutnie się nie garnie do zmieniania pampersów, karmienia, usypiania dzieci czy choćby powiedzenia do nich kilku zdań ludzkim głosem

            To może należy domagać się od personelu oddziałów pediatrycznych żeby robił powyższe? Pielęgniarka w szpitalu zmienia pampersy choremu dziecku murarki, która w tym czasie muruje solidny dom, żeby mógł w nim zamieszkać żołnierz, by nie przeszkodził wróg.
            • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:48
              Może się okazać że zatrudnienie odpowiedniej liczby personelu będzie dla państwa droższe niż "L4" opiekuna
              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:16
                > Może się okazać że zatrudnienie odpowiedniej liczby personelu będzie dla państwa droższe niż "L4" opiekuna

                To zależy, kto jest właścicielem szpitala. Bo jeśli właścicielem szpitala jest samorząd, to nie zatrudniając odpowiedniej liczby pielęgniarek pediatrycznych przerzuca obowiązek zmiany pampersa na opiekuna dziecka. Który bierze zwolnienie ZUSowe na dziecko.

                Może należy domagać się, żeby samorządy nie oszczędzały na pielęgniarkach pediatrycznych, w końcu samorządy wybierane są przez mieszkańców gminy?
                • droch Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:21
                  Może należy domagać się, żeby samorządy nie oszczędzały na pielęgniarkach pediatrycznych, w końcu samorządy wybierane są przez mieszkańców gminy?

                  Można też zarządzić, że w wszyscy w powiecie będą młodzi i bogaci.
                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:37
                    > Można też zarządzić, że w wszyscy w powiecie będą młodzi i bogaci.

                    Wystarczy zapłacić odpowiednio pielęgniarkom i będą zmieniać pampersy, a rodzice będą odwiedzać dzieci w szpitalu po pracy i w weekendy. Samorządy mają chyba pieniądze z podatków, nieprawdaż?
                    • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:42
                      Serio myślisz, że rodzice zostawią dzieci same w szpitalu?
                      1.nie masz dziecka?
                      2.jestes w spektrum?
                      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:07
                        ad 1. Tak
                        ad 2. Nie wiem, ale chyba nie.
                        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:11
                          Ok, nie masz dziecka więc nie rozumiesz jak straszne byłoby i dla dziecka, i dla rodzica, zostawienie go samego w szpitalu. W sytuacji, w której moje dziecko potrzebuje hospitalizacji, rzucam wszystko i jestem z dzieckiem w szpitalu, nie wyobrażam sobie inaczej. Względnie ojciec dziecka rzuca wszystko i jest w szpitalu (tak, ojcowie też bywają z dziećmi w szpitalach).
                          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:41
                            > Ok, nie masz dziecka więc nie rozumiesz jak straszne byłoby i dla dziecka, i dla rodzica, zostawienie go samego w szpitalu.

                            Byłam jako dziecko w szpitalu. Starzy przychodzili po robocie w godzinach odwiedzin i, jak już trochę wydobrzałam, przynosili mi zabawki, bawili się ze mną itd.

                            Żeby wejść do szpitala poza godzinami odwiedzin, dawali łapówki portierowi i czekoladki pielęgniarkom. A i tak miałam szczęście, bo inne dzieci rodzice odwiedzali tylko w niedziele.
                            • berber_rock Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:46
                              Tez bylam sama jako dziecko w szpitalu.
                              OK - nie 2-latka. Mialam 10. lezalam tam prawie 3 tygodnie na szkarlatyne. Nie ma pojecia czemu, bo szkarlatyne mozna spokojnie przechodzic w domu.
                              Odwiedzala mnie w tym czasie matka, a jak nie mogla to ciotka.
                              Jakos porzezylam, chociaz wspominam srednio (glownie nie pasowal mi fakt, ze polityczni prominenci dostawali lepsze zarcie - ale te kropki polaczylam dopiero jako nastolatka po 89).
                              • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:13
                                Ja byłam w wieku 6 lat (operacja przpukliny), do dzisiaj pamiętam. Po powrocie ze szpitala moczyłam się w nocy...no fakt przeżyć przeżyłam...wojnę ludzie niektorzy też przezyją...
                          • droch Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:14
                            Bogiem a prawdą, czasem masz więcej niż jedno dziecko i niespecjalnie możesz rozdwoić się.
                            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:19
                              droch napisał:

                              > Bogiem a prawdą, czasem masz więcej niż jedno dziecko i niespecjalnie możesz ro
                              > zdwoić się.

                              Jeśli nie ma innej możliwości, to nie ma. Ale obecnie rodzice walczą jak lwy by tę możliwość mieć.
                      • bywalec.hoteli Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 22:46
                        trampki-w-kwiatki napisała:

                        > Serio myślisz, że rodzice zostawią dzieci same w szpitalu?
                        > 1.nie masz dziecka?
                        > 2.jestes w spektrum?

                        Demodee trolluje jak to ona. Jednakże te jej podpuszczania-żarty sugerują, że jest w spektrum, bo w ogóle nie potrafi się wczuć w sytuację innych. Czy odczytywać ich uczuć.

                        Przykładowo ona uznala, że przychodząc do poczekalni pełnej ludzi nie trzeba mówić dzień dobry, a jak już ktoś powie „dzień dobry” to jest to „testowanie kanału komunikacyjnego” i nie trzeba odpowiadać.
            • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:20
              To może pisiory będą zmieniać matole?
          • spirit_of_africa Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:56
            Że nie wspomnę o robieniu inhalacji czy podawaniu leków doustnych
        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:56
          Fachowa opieka szpitalna to nawet moczu do badań od niemowlaka nie chciała pobrać, w związku z czym spędziłam dwa dni próbując mniej lub bardziej skutecznie ten mocz pobrać. Fachowa opieka nie pilnuje też, żeby dziecko nie wyrwało sobie wenflonu. Pewnie by mi córkę pasami do łóżka przypięli po prostu, gdybym nie pilnowała non stop jej rączek. I po ostatnie nie wyobrażam sobie zostawić przerażonego dziecka samego w szpitalu ani na chwilę, więc z chęcią przejmowałam czynności pielęgnacyjne w szpitalu, żeby tylko móc być przy córce.

          I jeszcze raz, zasiłek na chore dziecko opłaca ZUS a nie pracodawca!
          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:34
            > zasiłek na chore dziecko opłaca ZUS a nie pracodawca!

            To bardzo niedobrze dla rodzica, który pobiera taki zasiłek, bo ZUS sam sobie nie odprowadza składek rentowo-emerytalnych.
            • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:46
              demodee napisała:

              > > zasiłek na chore dziecko opłaca ZUS a nie pracodawca!
              >
              > To bardzo niedobrze dla rodzica, który pobiera taki zasiłek, bo ZUS sam sobie n
              > ie odprowadza składek rentowo-emerytalnych.


              A co do zasiłku chorobowego ma składka rentowo-emerytalna? 😲

              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:03
                > A co do zasiłku chorobowego ma składka rentowo-emerytalna?

                To, że od zasiłku nie jest odprowadzana, a od wynagrodzenia za pracę jest.
                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:09

                  No i?
                  Chyba każdy dorosly pracownik zdaje sobie z tego sprawę i DOBROWOLNIE zgadza się na zwolnienie na dziecko, nieprawdaż?
                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:21
                    > DOBROWOLNIE zgadza się na zwolnienie na dziecko, nieprawdaż?

                    Czyli jak to wygląda w praktyce? Dziecko choruje, rodzic idzie do pediatry, a pediatra mówi, że choroba dziecka musi być leczona w szpitalu. I dalej mówi tak ten lekarz: "Bombelek pójdzie do szpitala, ale tam nie będzie miał odpowiedniej opieki, bo wiadomo, że w szpitalu to pielęgniarki ani pampersów nie zmienią, ani moczu nie pobiorą, ani wenflonu nie dopilnują. Więc daję tu panu zwolnienie, żeby nie chodził pan do pracy, tylko siedział w szpitalu przez 24 godziny, żeby dziecko miało odpowiednią opiekę. Może pan oczywiście nie przyjąć zwolnienia, i chodzić do pracy, ale nie ręczę, czy dziecko wyjdzie wtedy ze szpitale zdrowsze niż w dniu przyjęcia..."
          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:40
            > Fachowa opieka szpitalna to nawet moczu do badań od niemowlaka nie chciała pobrać,

            Nie rozumiem tego. Lekarz szpitalny kazał zrobić badanie moczu, a pielęgniarki powiedziały, że nie pobiorą?
            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:43
              Tak, nie miały czasu, żeby czekać aż niemowlę się wysika.
              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:09
                > Tak, nie miały czasu, żeby czekać aż niemowlę się wysika.

                Ale oczywiście zgłosiłaś to przełożonej tych pielęgniarek? I jaka była reakcja?
                • freja08 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:20
                  Czy ty w ogóle wiesz jak się pobiera mocz niemowlakowi i ile czasu to zajmuje? Podpowiem, często to długie godziny i wiele nieudanych prób.
                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:53
                    > Czy ty w ogóle wiesz jak się pobiera mocz niemowlakowi i ile czasu to zajmuje?

                    Nie mam pojęcia, ale domyślam się, że sprawniej zrobi to wyszkolona pielęgniarka pediatryczna niż nawet najbardziej kochająca matka-murarka.
                    • bywalec.hoteli Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:55
                      Nawet nie ma sensu odpowiadać demodee - trollowi w spektrum.
                      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:39
                        Słusznie, bywalcu.hoteli, nie odpisuj. Twoje wpisy nic mądrego nie wnoszą do tej dyskusji.
                    • freja08 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:12
                      demodee napisała:

                      > Nie mam pojęcia, ale domyślam się, że sprawniej zrobi to wyszkolona pielęgniarka pediatryczna niż nawet najbardziej kochająca matka-murarka.

                      Nie, nie zrobi tego sprawniej ani szybciej, bo wszystko zależy od tego, kiedy niemowlę zechce się wysikać. Ono nie powie kiedy mu się chce, więc trzeba siedzieć z kubeczkiem w ręce przy rozebranym dziecku i sobie czekać. Czasami długo.
                      • ib_k Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:31
                        freja08 napisała:

                        Ono nie powie kiedy mu się chce, więc trzeba siedzi
                        > eć z kubeczkiem w ręce przy rozebranym dziecku i sobie czekać. Czasami długo.

                        Chyba nigdy nie pobierałaś moczu niemowlętom. Nie siedzi się z żadnym kubeczkiem. Już 30 lat temu były woreczki które przykleja się u ujścia cewki moczowej ( oczywiście z chłopcami łatwiej).
                        • freja08 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:08
                          Niestety pobierałam. Po pobraniu do woreczka wynik posiewu wyszedł niejednoznaczny, kolejne pobranie tak samo, za trzecim razem pielęgniarka kazała łapać do pojemnika, bo do tych woreczków nie da się tego zrobić higienicznie.
                          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:20
                            > pielęgniarka kazała łapać do pojemnika

                            A Ty, zamiast odwrócić się na pięcie i wyjść, posłusznie wykonałaś polecenie pielęgniarki?
                            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 11:57
                              Woreczki totalnie nie działają przy dziewczynkach, zwłaszcza ruchliwych...
        • larix_decidua77 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:41
          Serio zostawiłabyś 2-4 latka samego w szpitalu, bo ma tam fachową opiekę? Powiedziałabyś, żeby był dzielny podczas zabiegów i wróciła za 10 h?
          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:48
            No ja nie wiem, jak byłam w szpitalu jako dziecko, to rodzice przychodzili do mnie popołudniami, na zmianę, bo w domu była młodsza siostra. Były miłe panie pielęgniarki i lekarze oraz lekarki, inne chore dzieci. Nie wspominam tego miło, bo byłam chora i miałam bolesne zabiegi, ale też i nie jako traumę.

            Może to zależy od rodziców, czy spędzają w szpitalu całe doby? Bo takie zwolnienie na chore dziecko t chyba nie jest obowiązkowe?
            • larix_decidua77 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:59
              Ile miałaś lat?
              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:04
                Pewnie z siedem, bo siostra już była na świecie.
                • larix_decidua77 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:19
                  To już rozumiałaś po co tam jesteś i że rodzice przyjdą po pracy. Ale i dzieci są różne i choroby.
                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:23
                    Ale jak rodzice zostawiają dziecko w żłobku, to ono też wie, że rodzice przyjdą dopiero po pracy i pewnie czasem tęskni i popłakuje, ale ZUS z tego powodu nie daje zasiłku...
                    • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:44

                      Znamienne, że tak tu panikowałaś, kiedy chora była twoja seniorka, a tak lekceważąco piszesz o chorych dzieciach.

                      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:14
                        > Znamienne, że tak tu panikowałaś, kiedy chora była twoja seniorka,

                        Nie miałam zasiłku na opiekę nad seniorką ani państwo nie płaciło za jej pobyt w domu opieki.

                        Tutaj jako składkowicze ZUSu i NFZu płacimy dwa razy: raz za pobyt dziecka w szpitalu, gdzie ma zapewnioną fachową opiekę i drugi raz za świadczenie rodzicom opieki na już zaopiekowanym dzieckiem.

                        Rozumiem zasiłek dla rodzica/opiekuna, który osobiście opiekuje się chorym dzieckiem w domu, ale ta sytuacja jest jakaś chora...
                        • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:28
                          Tutaj jako składkowicze ZUSu i NFZu płacimy dwa razy: raz za pobyt dziecka w szpitalu, gdzie ma zapewnioną fachową opiekę i drugi raz za świadczenie rodzicom opieki na już zaopiekowanym dzieckiem.


                          Wróć , bo mało rozumiesz dziecko przez personel medyczny nie jest zaopiekowane jest przez personel medyczny leczone.
                          A to sa dwie rozne rzeczy.
                        • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:46

                          W szpitalu płacimy nie za opiekę a za leczenie. Personel medyczny dzieckiem sie nie opiekuje, a leczy.
                          A jako płatnik składki chorobowej, mam prawo do zasiłku chorobowego.
                          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:59
                            > Personel medyczny dzieckiem sie nie opiekuje, a leczy.

                            Rodzice zostawiają nieletniego pod opieką osób, które za nie odpowiadają, tak jak w przedszkolu. Jeśli dziecko będzie dobrze leczone z np. zapalenia płuc, ale złamie sobie w szpitalu nogę, to uważasz, że szpital za tę nogę nie będzie odpowiadał prawnie?
                            • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:23

                              Nie, nie jak w przedszkolu. Szpital nie jest placówka opiekuńczą.
                              Personel medyczny nie organizuje dzieciom czasu wolnego. I nie ma dzieci "na oku" 24 godziny na dobę.
                              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:45
                                > Szpital nie jest placówka opiekuńczą (...) I nie ma dzieci "na oku" 24 godziny na dobę.

                                Serio? I dziecko przebywa na takim oddziale niezaopiekowane i może sobie na przykład wyjść ze szpitala i nikt go nie zatrzyma?

                                > Personel medyczny nie organizuje dzieciom czasu wolnego.

                                Słusznie, personel medyczny ma leczyć.

                                Jak ja leżałam w szpitalu jako dziecko, to popołudniami przychodziły panie pedagożki i było coś w rodzaju szkoły, nawet stopnie były. I jakaś pani grała na pianinie i coś tam śpiewaliśmy i była gimnastyka do tego pianina. Teraz nie robi się już w szpitalach takich rzeczy?
                                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:52
                                  demodee napisała:


                                  > Serio? I dziecko przebywa na takim oddziale niezaopiekowane


                                  może uściślij - na czym wg ciebie polega "zaopiekowanie"


                                  > i może sobie na przykład wyjść ze szpitala i nikt go nie zatrzyma?


                                  Dokładnie tak samo, jak dorosły. Jak będzie chciał to wyjdzie. Nie ma przy łóżku prywatnego opiekuna.

                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:55
                                    > na czym wg ciebie polega "zaopiekowanie"

                                    To przejęcie odpowiedzialności za życie i zdrowie dziecka. Jeśli kuzynka prosi mnie, żebym zaopiekowała się jej dziećmi w niedzielę po południu, to robię wszystko, żeby nie wypadły przez okno, nie oparzyły się, nie złamały nogi, nie zjadły trujących grzybów, nie wpadły do rzeki itd. Żeby nie były głodne, spragnione lub nadmiernie zmęczone.

                                    > Dokładnie tak samo, jak dorosły. Jak będzie chciał to wyjdzie.

                                    Ale jak to? Drzwi na oddział są otwarte i maluch w piżamie swobodnie sobie wychodzi na korytarz ogólny a potem windą na parter i nieniepokojony wychodzi przed szpital na fajkę?
                                    • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 11:09

                                      " nieniepokojony wychodzi przed szpital na fajkę?"


                                      I to tyle w kwestii twojego pojęcia o małych dzieciach.
                                      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:31
                                        > I to tyle w kwestii twojego pojęcia o małych dzieciach.

                                        Dorośli tak robią - w piżamach stoją przed wejściem do szpitala i kurzą. Uważasz, że dzieci też nikt nie pilnuje i mogą sobie wyjść ze szpitala?
                    • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:47
                      demodee napisała:

                      > Ale jak rodzice zostawiają dziecko w żłobku, to ono też wie, że rodzice przyjdą
                      > dopiero po pracy i pewnie czasem tęskni i popłakuje, ale ZUS z tego powodu nie
                      > daje zasiłku...

                      Wiesz, że jest coś takiego jak adaptacja do żłobka? Nikt nagle nie zawozi rocznego dziecka do żłobka i nie zostawia go tam na tydzień w pustym pokoju! Moje dziecko adaptowało się praktycznie pół roku, jeździła na 4 godziny przez kilka dni, potem miesiąc chorowała i tak w kółko.
                    • freja08 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:22
                      demodee napisała:

                      > Ale jak rodzice zostawiają dziecko w żłobku, to ono też wie, że rodzice przyjdą dopiero po pracy i pewnie czasem tęskni i popłakuje

                      W żłobku nie ma bolesnych zabiegów.
                      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:29
                        > W żłobku nie ma bolesnych zabiegów.

                        No ja nie wiem, ale chyba w Polsce w XXI w. to w szpitalach dziecięcych maja jakieś środki znieczulające?
                        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:31
                          Dobrze powiadasz, że nie wiesz.
                          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:33
                            > Dobrze powiadasz, że nie wiesz.

                            Czyli nie ma? To dziwne, bo dorosłym pacjentom dają znieczulenie do zabiegów, a dzieciom nie dają?
                            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:35
                              Ty myślisz, że ktoś znieczula dziecko do pobrania krwi? Albo do zakładania wenflonu?
                              Wyobrażasz sobie zostawić przerażonego roczniaka czy czterolatka samego w izolatce? Normalna w ogóle jesteś?
                              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:00
                                > Wyobrażasz sobie zostawić przerażonego roczniaka czy czterolatka samego w izolatce? Normalna w ogóle jesteś?

                                Normalnie, to izolatka polega na tym, że się pacjenta izoluje od ludzi, żeby nie zarażał/zakażał. I do izolatki maja wstęp tylko lekarze i pielęgniarki i stosowane sa specjalne środki ostrożności, żeby się nie pozarażali.

                                To piszesz, że teraz tak jest w szpitalach, że do izolatki wchodzą rodzice chorego dziecka, żeby je trzymać w ramionach w trakcie pobierania krwi? I potem wychodzą z izolatki, żeby pójść do domu wziąć prysznic, zająć się innymi dziećmi, zrobić zakupy itd?
                                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:20

                                  Izolatka w szpitalu polega na tym, że się jednego pacjenta izoluje od pozostałych pacjentów, a nie od wszystkich ludzi.
                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:46
                                    > Izolatka w szpitalu polega na tym, że się jednego pacjenta izoluje

                                    No ale dlaczego się tego pacjenta izoluje? Przez złośliwość czy są jakieś powody medyczne, że nie leży na sali ogólnej?
                                • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:10
                                  demodee napisała:

                                  > > Wyobrażasz sobie zostawić przerażonego roczniaka czy czterolatka samego w
                                  > izolatce? Normalna w ogóle jesteś?
                                  >
                                  > Normalnie, to izolatka polega na tym, że się pacjenta izoluje od ludzi, żeby ni
                                  > e zarażał/zakażał. I do izolatki maja wstęp tylko lekarze i pielęgniarki i stos
                                  > owane sa specjalne środki ostrożności, żeby się nie pozarażali.
                                  >
                                  > To piszesz, że teraz tak jest w szpitalach, że do izolatki wchodzą rodzice chor
                                  > ego dziecka, żeby je trzymać w ramionach w trakcie pobierania krwi? I potem wyc
                                  > hodzą z izolatki, żeby pójść do domu wziąć prysznic, zająć się innymi dziećmi,
                                  > zrobić zakupy itd?


                                  Ty jesteś normalna?
                                  Czy bot?
                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:14
                                    > Ty jesteś normalna?
                                    Czy bot?

                                    Niech będzie, że bot, ale wytłumacz, po co są izolatki w szpitalu.
                                    • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:17
                                      demodee napisała:

                                      > > Ty jesteś normalna?
                                      > Czy bot?
                                      >
                                      > Niech będzie, że bot, ale wytłumacz, po co są izolatki w szpitalu.

                                      Żebyś się miała o co pytać.
                                      • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:30
                                        > Żebyś się miała o co pytać.

                                        Tak niegrzecznie odpowiadasz botom?
                                        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 17:17
                                          Bocie, siedziałam w izolatce tydzień razem z dzieckiem i nie wychodziłam nigdzie, ani na krok, bo musiałam pilnować, żeby nie wyrwała wenflonu.
                                          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:14
                                            > siedziałam w izolatce tydzień razem z dzieckiem i nie wychodziłam nigdzie, ani na krok,

                                            No ale jak to? Nic nie jadłaś ani nie piłaś przez tydzień?
                                            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:16
                                              demodee napisała:
                                              > No ale jak to? Nic nie jadłaś ani nie piłaś przez tydzień?

                                              Dokładnie tak, dlatego jak po tygodniu personel szpitalny wszedł do środka, to zastali moje zwłoki w stanie rozkładu 🤦
                                            • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:21
                                              demodee napisała:

                                              > > siedziałam w izolatce tydzień razem z dzieckiem i nie wychodziłam nigdzie
                                              > , ani na krok,
                                              >
                                              > No ale jak to? Nic nie jadłaś ani nie piłaś przez tydzień?


                                              Słuchaj, Ty jesteś tak mocno oderwana od rzeczywistości, że tylko się wygłupiasz w tym wątku. Daj juz sobie spokój.

                                              Może Ci wyjaśnię, że rodzic zamknięty z dzieckiem w izolatce jest traktowany tak samo jak to dziecko - jak pacjent ODIZOLOWANY od reszty. Dostaje posiłki w izolatce, śpi w izolatce, korzysta z tolety w izolatce. Nie wraca na noc zająć się innymi dziećmi, nie wymienia się z drugim rodzicem, nie wychodzi na poranek do kina jak dziecko ma drzemkę.

                                              I jeśli zamknięcia w izolatce wymaga dziecko niesamodzielne, to rodzic nie bardzo ma wybór, bo wyobraź sobie, że żadna pielęgniarka nie zamknie się 1:1 z tym dzieckiem (bo ma pod pieką 15 innych). Więc opcje są takie: rodzic zamięty w izolatce albo dwulatek przywiązany pasami do łóżka. Jeśli nie wiesz, którą opcję wybrać, to dobrze, że nie masz dzieci.
                                              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 11:09
                                                > Słuchaj, Ty jesteś tak mocno oderwana od rzeczywistości

                                                Rzeczywistość szpitalnych izolatek jest mi obca, więc być może dla Ciebie, weteranki szpitali pediatrycznych, moje wpisy wyglądają na wygłupy. Ale skoro już zetknęłyśmy się na tym forum, to skorzystam z okazji i Twojego doświadczenia i skoryguję swoje błędne poglądy na izolatki.

                                                Wydaje mi się, że izolowanie pacjenta spowodowane jest albo tym, że szkodzi innym ludziom (ma chorobę zakaźną) lub tym, że zwykłe otoczenie może jemu zaszkodzić (ma obniżoną odporność).

                                                W pierwszym przypadku rodzic może zarazić się od chorego dziecka, i nawet umrzeć osierocając inne swe dzieci, więc powinien mieć zakaz wchodzenia do takiej izolatki. Nawet jeśli kocha dziecko i chce umrzeć razem z nim.

                                                W drugim przypadku (osłabiona odporność) obecność rodzica pełnego zarazków własnych i przyniesionych na ubraniu itd. może spowodować pogorszenie stanu dziecka. Więc też powinien mieć zakaz wstępu do izolatki.

                                                Nie mam racji?
                                                • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 11:17
                                                  demodee napisała:

                                                  > > Słuchaj, Ty jesteś tak mocno oderwana od rzeczywistości
                                                  >
                                                  > Rzeczywistość szpitalnych izolatek jest mi obca, więc być może dla Ciebie, wete
                                                  > ranki szpitali pediatrycznych, moje wpisy wyglądają na wygłupy. Ale skoro już z
                                                  > etknęłyśmy się na tym forum, to skorzystam z okazji i Twojego doświadczenia i s
                                                  > koryguję swoje błędne poglądy na izolatki.
                                                  >
                                                  > Wydaje mi się, że izolowanie pacjenta spowodowane jest albo tym, że szkodzi inn
                                                  > ym ludziom (ma chorobę zakaźną) lub tym, że zwykłe otoczenie może jemu zaszkodz
                                                  > ić (ma obniżoną odporność).
                                                  >
                                                  > W pierwszym przypadku rodzic może zarazić się od chorego dziecka, i nawet umrze
                                                  > ć osierocając inne swe dzieci, więc powinien mieć zakaz wchodzenia do takiej iz
                                                  > olatki. Nawet jeśli kocha dziecko i chce umrzeć razem z nim.
                                                  >
                                                  > W drugim przypadku (osłabiona odporność) obecność rodzica pełnego zarazków włas
                                                  > nych i przyniesionych na ubraniu itd. może spowodować pogorszenie stanu dziecka
                                                  > . Więc też powinien mieć zakaz wstępu do izolatki.
                                                  >
                                                  > Nie mam racji?


                                                  Nie masz. Coś jeszcze?
                                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 11:59
                                                    > Nie masz.

                                                    Liczyłam na to, że jeśli mylę się w jakimś punkcie, to mi ten punkt wypunktujesz...

                                                    > Coś jeszcze?

                                                    Skoro pytasz, to skorzystam z okazji i zapytam o taką rzecz:

                                                    Czy do Twojego chorego izolowanego dziecka nie przychodzili lekarze ani pielęgniarki? Włączyć kroplówkę, pobrać krew itd? Sama wykonywałaś te czynności i jeszcze 24 godziny na dobę czuwałaś, żeby dziecko nie wyrwało sobie wenflonu?

                                                    I jeszcze takie pytanie: jak Wam dostarczano jedzenie?
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 12:02
                                                    demodee napisała:

                                                    > > Nie masz.
                                                    >
                                                    > Liczyłam na to, że jeśli mylę się w jakimś punkcie, to mi ten punkt wypunktujes
                                                    > z...
                                                    >
                                                    > > Coś jeszcze?
                                                    >
                                                    > Skoro pytasz, to skorzystam z okazji i zapytam o taką rzecz:
                                                    >
                                                    > Czy do Twojego chorego izolowanego dziecka nie przychodzili lekarze ani pielęgn
                                                    > iarki? Włączyć kroplówkę, pobrać krew itd? Sama wykonywałaś te czynności i jesz
                                                    > cze 24 godziny na dobę czuwałaś, żeby dziecko nie wyrwało sobie wenflonu?
                                                    >
                                                    > I jeszcze takie pytanie: jak Wam dostarczano jedzenie?


                                                    Czy ja gdziekolwiek napisałam, że to ja byłam w szpitalu z dzieckiem? Żadne z moich dzieci na szczęście nie było hospitalizowane. Ale popatrz! jakoś udało mi się zdobyc tę tajemną wiedzę jak taka sytuacja wygląda w praktyce, może i Ty dasz radę.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 12:03
                                                    demodee napisała:

                                                    > Czy do Twojego chorego izolowanego dziecka nie przychodzili lekarze ani pielęgn
                                                    > iarki? Włączyć kroplówkę, pobrać krew itd? Sama wykonywałaś te czynności i jesz
                                                    > cze 24 godziny na dobę czuwałaś, żeby dziecko nie wyrwało sobie wenflonu?
                                                    >
                                                    > I jeszcze takie pytanie: jak Wam dostarczano jedzenie?

                                                    Normalnie przychodziły kilka razy dziennie pielęgniarki na pobranie krwi oraz zmianę kroplówki. Jedzenie salowa zostawiała w takiej "śluzie" czyli jakby przedpokoju. Tam też zostawiałam śmieci w specjalnych workach do zabrania. I stamtąd odbierałam wiktuały od mamy.
                                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 17.09.25, 13:05
                                                    > Normalnie przychodziły kilka razy dziennie pielęgniarki na pobranie krwi oraz zmianę kroplówki.

                                                    No ale jak to było, że pielęgniarki wchodziły i wychodziły z tej izolatki bez obawy roznoszenia zarazków, a Ciebie tam trzymali zamkniętą przez siedem dni?
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 17.09.25, 13:23
                                                    A jak normalnie przebiega leczenie dorosłych w izolatce? Myślisz, że kładą tam pacjenta na tydzień i nikt do niego nie zagląda?
                                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 17.09.25, 13:41
                                                    > A jak normalnie przebiega leczenie dorosłych w izolatce?

                                                    Myślę, że personel zakłada odzież ochronną, maseczki itd. I zastanawiam się, dlaczego takich samych środków nie zastosowano w stosunku do forumki. Przecież ona musiała być straszliwie umęczona tym siedmiodniowym czuwaniem nad wenflonem! I po 7 dniach córka wydobrzała, a matkę pewnie trzeba było leczyć.

                                                    A zasada ratownictwa i pomaganie mówi przecież: "Najpierw załóż maskę sobie!"
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 17.09.25, 14:17
                                                    Oczywiście, że byłam umęczona, przecież spałam może trzy godziny na dobę w setach po 30 minut. Mam piękne selfie z tego okresu, jakbym miała 20 lat więcej. Przeżyłam. I dziecko też nie wyszło z traumą ☺️
                                                  • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 17.09.25, 15:21
                                                    Bo nie ma kto finansować tej odzieży? Bo jest stosowana zasada ograniczonego zaufania i jest ryzyko, że rodzic nie będzie ściśle przestrzegał procedur? Bo lekarz/pielęgniarki MUSZĄ wchodzić i wychodzić, rodzic MOŻE na stałe przebywać z dzieckiem...
                                                • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 12:00
                                                  Nie masz racji, bo jest trzecia opcja. Są wirusy, które mogą stanowić śmiertelne zagrożenie dla dziecka ale rodzic przechodzi infekcję nimi bezobjawowo. Kapujesz?

                                                  A nawet gdybym miała umrzeć razem z dzieckiem albo zostawić ją samą na pastwę losu, żeby umierała sama, to bym wybrała to pierwsze, to chyba oczywiste 🙄
                                                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 12:14
                                                    > żeby umierała sama, to bym wybrała to pierwsze, to chyba oczywiste

                                                    Nie jestem pewna, czy dostałabyś jakiś wybór...
                        • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:39
                          Srodki znieczulające każdorazowo przy pobieraniu krwi? Robieniu zastrzyków? Podłączaniu kroplówki? Zmianie opatrunku?
            • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:46
              demodee napisała:

              > No ja nie wiem, jak byłam w szpitalu jako dziecko, to rodzice przychodzili do m
              > nie popołudniami, na zmianę, bo w domu była młodsza siostra. Były miłe panie pi
              > elęgniarki i lekarze oraz lekarki, inne chore dzieci. Nie wspominam tego miło,
              > bo byłam chora i miałam bolesne zabiegi, ale też i nie jako traumę.
              No musiałaś nie być zbyt mala skoro to pamietasz.
              Ja tez byłam gdy miałam 7 lat.
              A rodzce no coz nie popisali sie skoro jedno nie moglo ogarnac jednego dziecka, drugie drugiego.
              >
              > Może to zależy od rodziców, czy spędzają w szpitalu całe doby? Bo takie zwolnie
              > nie na chore dziecko t chyba nie jest obowiązkowe?

              Teraz w szpitalach male dzieci bez doroslego to tylko te z domow dziecka.
              • stephanie.plum Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:29
                otóż to.
                • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:16
                  Czytałam, że rodzice koczują w szpitalach na materacach całymi dobami.
                  • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:24
                    Są materace, są też łóżka polowe.
                  • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:26
                    demodee napisała:

                    > Czytałam, że rodzice koczują w szpitalach na materacach całymi dobami.


                    Jak ty sobie wyobrażasz zostawić 1-2-3-latkow samych podczas choroby?
                    Dzieci na odziale 30 , a pielęgniarki ile 5-6?
                    • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:32
                      > Jak ty sobie wyobrażasz zostawić 1-2-3-latkow samych podczas choroby?
                      Dzieci na odziale 30 , a pielęgniarki ile 5-6?

                      Może powinno być więcej pielęgniarek? Może rodzice powinni wymusić większą obsadę na dyrekcji szpitala? Nie musieliby wtedy koczować na tych materacach, tylko zajęliby się rodzeństwem pacjenta i pracą?
                      • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:35
                        A może rodzice CHCĄ być z tymi dziećmi, bo je, uwaga, KOCHAJĄ?
                        • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:48
                          > A może rodzice CHCĄ być z tymi dziećmi, bo je, uwaga, KOCHAJĄ?

                          Opieka nad młodymi jest u ssaków uwarunkowana biologicznie, ale homo sapiens czasem zostawia swoje młode innym odpowiedzialnym członkom stada (przedszkolankom, nauczycielom, lekarzom, pielęgniarkom itp).
                          • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 17:18
                            demodee napisała:

                            > > A może rodzice CHCĄ być z tymi dziećmi, bo je, uwaga, KOCHAJĄ?
                            >
                            > Opieka nad młodymi jest u ssaków uwarunkowana biologicznie, ale homo sapiens cz
                            > asem zostawia swoje młode innym odpowiedzialnym członkom stada (przedszkolankom
                            > , nauczycielom, lekarzom, pielęgniarkom itp).

                            Czyli jednak jesteś w spektrum 🙄
                            • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:19
                              > Czyli jednak jesteś w spektrum

                              Jestem w spektrum, bo uważam, że homo sapiens to ssaki? A w wątku o publicznych wypowiedziach o owulacji ematka uważała, że tak samo można się publicznie wypowiadać o owulacji u kobiet jak i samic nietoperzy. I każdy, kto był odmiennego zdania dostawał łatkę "pruderyjnego"!
                              • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 16:33
                                Poza tym, że jesteśmy ssakami, to mamy emocje, tworzymy więzi. I kochamy swoje dzieci. A zatem nie chcemy ich zostawiać, gdy nas potrzebują. O ile oczywiście nie jesteśmy zaburzeni 🙄
                      • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:37
                        demodee napisała:

                        > > Jak ty sobie wyobrażasz zostawić 1-2-3-latkow samych podczas choroby?
                        > Dzieci na odziale 30 , a pielęgniarki ile 5-6?
                        >
                        > Może powinno być więcej pielęgniarek? Może rodzice powinni wymusić większą obsa
                        > dę na dyrekcji szpitala? Nie musieliby wtedy koczować na tych materacach, tylko
                        > zajęliby się rodzeństwem pacjenta i pracą?



                        Nie skarbnico wątpliwiej madrosci.
                        Małe dziecko ,zwlaszcza w chorobie, potrzebuje rodzica nie obcego czlowieka.
                        A opłacanie dodatkowego personelu do opieki tez bedzie kosztowało budzet państwa. Wiec ty juz moze nie myśli.
                        Rodzić kobiety dzieci powinny ,ale potem jest problem ze ta matka musi się chorym dzieckiem zająć.
                        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:44
                          Jak rany, nie wyobrażam sobie, że miałabym radośnie iść do pracy, podczas gdy moje dziecko leży w szpitalu. Moje dziecko jest najważniejsze w tej układance a praca jest tylko narzędziem do tego żebyśmy mieli z czego żyć. Ale po pierwsze jej bezpieczeństwo i potrzeby a potem praca, do diabła. I tak jak nie poszłam do pracy na pełen etat dopóki młoda się wystarczająco dobrze nie zaadaptowała w placówkach, tak nie poszłabym pod żadnym pozorem do roboty gdyby była w szpitalu.
                        • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:54
                          > A opłacanie dodatkowego personelu do opieki tez bedzie kosztowało budzet państwa.

                          Dlaczego budżet państwa? Zatrudnionemu personelowi płaci przecież właściciel szpitala, najczęściej samorząd, ale szpital może też należeć do prywatnego właściciela. I taki właściciel zwiększa swój zysk redukując liczbę pielęgniarek, bo przecież wiadomo, że rodzic przyjdzie i popilnuje wenflonu, przecież za to temu rodzicowi płaci ZUS!

                          To tak, jakby szkoła samorządowa lub prywatna ograniczała liczbę nauczycieli, bo przecież rodzice dostają 800+, więc mogą wynajmować korepetytorów. (No, to nie jest całkiem dobry przykład, bo zasiłek 800+ idzie z budżetu, a zasiłek na chore dziecko idzie z ZUSu. Od tego zasiłku nie jest odprowadzana składka rentowo-emerytalna, a jakby rodzic poszedł do pracy zamiast do szpitala, to by składkę odprowadzoną miał).
                          • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:59

                            Które to szpitale w Polsce są prywatne BEZ żadnej dotacji z budżetu państwa?
                            • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:48
                              > Które to szpitale w Polsce są prywatne BEZ żadnej dotacji z budżetu państwa?

                              Ale że te dotacje są na zatrudnienie personelu? Czy na jakieś projekty?
                              • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:54
                                demodee napisała:

                                > > Które to szpitale w Polsce są prywatne BEZ żadnej dotacji z budżetu państ
                                > wa?
                                >
                                > Ale że te dotacje są na zatrudnienie personelu? Czy na jakieś projekty?

                                No nie wiem. Ty, skoro napisałaś, to chyba wiesz.
                                A tym bardziej wiesz, bo rzucasz się, że taki pobyt w szpitalu TY finansujesz.
                                • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:46
                                  > No nie wiem. Ty, skoro napisałaś, to chyba wiesz.

                                  Powtarzam, że moim zdaniem budżet państwa nie daje pieniędzy na wynagrodzenia personelu. Ten obowiązek spoczywa na pracodawcy. Wyjątkiem mogą być szpitale, których właścicielem jest ministerstwo zdrowia.

                                  A co do dotacji, to są one na określone projekty, nie na bieżącą działalność szpitali, raczej.

                                  > bo rzucasz się, że taki pobyt w szpitalu TY finansujesz.

                                  Jako płatniczka składek na ZUS, który wypłaca zasiłki i NFZ, który płaci za pobyt dzieci w szpitalu, owszem finansuję. Jak każdy płatnik ZUSu i NFZu.

                                  Zastanawiam się, co na to wszystko matki nie zatrudnione na UoP, tylko na UoZ lub przedsiębiorczynie. One chyba nie nie dostają zasiłku na chore dzieci, a w szpitalu być muszą, bo pielęgniarki nie pobiorą przecież moczu ich choremu dziecku! Czyli muszą zawiesić zarobkowanie i siedzieć w szpitalu.

                                  Chore to wszystko, chore...

                                  • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:54

                                    Ale czekaj, czekaj.
                                    Dopiero co powyżej piszesz o placówkach prywatnych. To niby JAK ty opłacasz pobyt dziecka w takim szpitalu ze swoich składek?
                                    • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:37
                                      > To niby JAK ty opłacasz pobyt dziecka w takim szpitalu ze swoich składek?

                                      No w takim przypadku nie opłacam ze swoich składek. Opłaca klient szpitala (rodzice małego pacjenta).
                          • asia_i_p1 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 22:08
                            NIe zwiększa zysk, tyko zmniejsza deficyt, jeżeli mówimy o standardowym szpitalu powiatowym.
                            A pielęgniarki też nie rosną na drzewach i nie czekają, żeby je zerwać - przez lata tak im dobrze płacono, że teraz jest dziura pokoleniowa i się dopiero powoli odbudowuje zawód.
                            • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:51
                              > NIe zwiększa zysk, tyko zmniejsza deficyt, jeżeli mówimy o standardowym szpitalu powiatowym.

                              W przypadku standardowego szpitala powiatowego, to raczej nie mówimy o zysku. Zysk występuje w przedsięwzięciach biznesowych czyli w szpitalach sp. z o.o.

                              > A pielęgniarki też nie rosną na drzewach i nie czekają, żeby je zerwać - przez lata tak im dobrze płacono, że teraz jest dziura pokoleniowa i się dopiero powoli odbudowuje zawód.

                              Podobno następuje renesans tego zawodu. Czytałam, że młode kobiety (murarki, księgowe itd) idą na studia pielęgniarskie, żeby się przekwalifikować.
                        • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:27
                          > Małe dziecko ,zwlaszcza w chorobie, potrzebuje rodzica nie obcego czlowieka.

                          Osoba chora, moim zdaniem, potrzebuje przede wszystkim wykwalifikowanego personelu medycznego (piszemy o chorobach, które nie mogą być wyleczone domowymi sposobami). Obecność osób bliskich oczywiście pomaga w leczeniu, dlatego mamy w szpitalach odwiedziny.

                          > A opłacanie dodatkowego personelu do opieki tez bedzie kosztowało budzet państwa.

                          Nie państwa, tylko właściciela szpitala. Może nim być minister zdrowia, ale też prywatny właściciel, organizacja lub samorząd.

                          > Rodzić kobiety dzieci powinny ,ale potem jest problem ze ta matka musi się chorym dzieckiem zająć.

                          Kobiety same sobie to sobie robią. Jakby przychodziły do szpitala po południu, gdy zabiegi są już wykonane, a nie zastępowały pielęgniarki w ich pracy, to szpital musiałby zatrudnić więcej personelu.
                      • 152kk Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:03
                        Byłam jako dziecko dwa razy w szpitalu. Pierwszego razu nie pamiętam bo miałam ze dwa lata. To były lata 80, dzieci musiały być bez rodziców. Moi rodzice wspominają ten pierwszy pobyt jako koszmar, jak mnie odbierali to po prostu ich nie poznałam, a mamą nazywałam starsza dziewczynkę, która mną się tam zajęła. Drugi pobyt był kiedy miałam 6 lat i z tego pobytu pamiętam głównie strach i ból (wycięcie migdałków "na żywca", takie były wtedy metody). Niestety moi rodzice nie mieli wyjścia, bo zabieg w szpitalu był konieczny i gdyby się nie zgodzili to moglabym umrzec (i nikogo poza rodziną by to nie obeszło).
                        Trzeba być kompletnie bez serca, żeby zostawienie dziecka w obcym, przykrym miejscu samego uważać za normę. Ja przeżyłam te pobyty w szpitalu, oczywiście, ale koszmary miałam jeszcze wiele lat później.
                        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:18
                          Ja też. Byłam w szpitalu w sąsiednim mieście, miałam 2 latka. Nie pamiętam nic z tamtego okresu, ale bałam się potem przez wiele lat być zamykana sama w pomieszczeniu. Moja mama strasznie przeżyła, że musiała mnie tam zostawiać na noc samą sad
                          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:38
                            > Moja mama strasznie przeżyła, że musiała mnie tam zostawiać na noc samą

                            Biedna mama!
                      • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:16
                        demodee napisała:

                        > > Jak ty sobie wyobrażasz zostawić 1-2-3-latkow samych podczas choroby?
                        > Dzieci na odziale 30 , a pielęgniarki ile 5-6?
                        >
                        > Może powinno być więcej pielęgniarek? Może rodzice powinni wymusić większą obsa
                        > dę na dyrekcji szpitala? Nie musieliby wtedy koczować na tych materacach, tylko
                        > zajęliby się rodzeństwem pacjenta i pracą?


                        Haha, wiadomo! Praca ważniejsza niż dziecko w szpitalu, kto by się tam bachorem przejmował, trzeba miec priorytety.
                        • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:33
                          > kto by się tam bachorem przejmował, trzeba miec priorytety.

                          No cóż, jeśli rodzic rezygnuje z odprowadzania składki ZUSowej i wymusza zastępstwa w pracy, by towarzyszyć dziecku przy pobieraniu krwi lub zmianie opatrunku przez wykwalifikowany personel, to niech potem się nie skarży na niską emeryturę...
                          • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:36
                            Taaak, bo już biegnę porzucać dziecko w szpitalu, żeby tylko ocalić te parę groszy emerytury 🙄
                          • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 11:18
                            demodee napisała:

                            > > kto by się tam bachorem przejmował, trzeba miec priorytety.
                            >
                            > No cóż, jeśli rodzic rezygnuje z odprowadzania składki ZUSowej i wymusza zastęp
                            > stwa w pracy, by towarzyszyć dziecku przy pobieraniu krwi lub zmianie opatrunku
                            > przez wykwalifikowany personel, to niech potem się nie skarży na niską emerytu
                            > rę...


                            Ahahhahahaha. I jeszcze Ty za to płacisz, za te wakacje rodzica w szpitalu i za te ZLA na katarki! big_grin
                            • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 12:18
                              > za te ZLA na katarki!

                              A to już jet odpowiedzialność lekarza, który to ZLA wypisuje.
            • rita_s Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 23:09
              Debil
            • czarnywrobel Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:18
              Też bylam w szpitalu, jak miałam 5 lat. Rodziców nie wpuszczano do sal. Na chwilę na korytarzu mogłam sie z nimi spotkać. Byłam b dzielna i rozumiałam. Pamiętam do tej pory.

              Byłam też jak miałam 12 lat. Pamiętam, że powiedzieli rano, że zrobia b bolesne badanie. Jak ja czekałam na mamę, żeby przyszla i powiedziała, że nie wolno... przyszla jak już było po wszystkim.

              To nie bylo dobre.

        • stephanie.plum Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:39
          dzieci to nie zwierzęta w zoo, nie wszystkie ich potrzeby mogą zostać zaspokojone przez "fachową opiekę". czasy, gdy trzeba było dziecko zostawić samo w szpitalu, słusznie minęły.
        • arthwen Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:35
          demodee napisała:

          > > bardzo dobrze, że nie muszą siedzieć tam same, tylko towarzyszący im rodz
          > ic ma możliwość otrzymania zwolnienia.
          >
          > Serio teraz tak jest, że jak dziecko ma fachową opiekę w szpitalu opłacaną prze
          > z NFZ, to rodzic dostaje zwolnienie opłacane przez pracodawcę?

          Jak powiedzieć, że jest się oderwanym od rzeczywistości trollem, nie mówiąc wprost, że się jest trollem.
          • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:42
            > Jak powiedzieć, że jest się oderwanym od rzeczywistości trollem, nie mówiąc wprost, że się jest trollem.

            Ale dlaczego trollem? Uważasz, że bezdzietni powinni znać się na zasiłkach przysługującym na dzieci?
            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 17:20
              Po cholerę w ogóle ładujesz się w ten temat jeśli nie masz zielonego pojęcia a do tego jesteś w spektrum i nie rozumiesz czym jest potrzeba bliskości?
              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:36
                > Po cholerę w ogóle ładujesz się w ten temat jeśli nie masz zielonego pojęcia

                Żeby się dowiedzieć czegoś nowego. Poszerzyć horyzonty. Poznać inny punkt widzenia.

                > jesteś w spektrum i nie rozumiesz czym jest potrzeba bliskości?

                Ale dlaczego myślisz, że jestem w spektrum?
                • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:38
                  Jestem przekonana, że jesteś w spektrum wystarczy mi twoje dziwienie się światu w tej dyskusji w sprawach, w których neuronormatywni nie mają wątpliwości.
                  • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 12:20
                    > Jestem przekonana, że jesteś w spektrum

                    No dobrze, nawet jeśli jestem w spektrum to co to zmienia? Chyba nie będziesz mi odbierać prawa do wypowiadania się na forum ematka, bo jestem nieneuronormatywna? W końcu wnoszę w świat "normalsów" inne spojrzenie na rzeczywistość, czyli Cię wzbogacam...
            • arthwen Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 23:21
              Ta część w której oświadczasz, że jesteś trollem, to akurat nie brak wiedzy w temacie zwolnień lekarskich (a nie zasiłków) - ten fragment świadczy tylko o tym, że nie jesteś w ogóle człowiekiem żyjącym w Polsce.
              • demodee Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:38
                > Ta część w której oświadczasz, że jesteś trollem,

                Gdzie jest "część, w której oświadczam, że jestem trollem"?

                > nie jesteś w ogóle człowiekiem żyjącym w Polsce.

                Zapewniam Cię, że żyję w Polsce. Tu mieszkam i tu płacę podatki.
                • arthwen Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 16:26
                  Ale zarabiać to zarabiasz w rublach?
        • slonko1335 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:23

          >
          > Serio teraz tak jest, że jak dziecko ma fachową opiekę w szpitalu opłacaną prze
          > z NFZ, to rodzic dostaje zwolnienie opłacane przez pracodawcę?


          Zwolnienia na dziecko nie opłaca pracodawca. A jeżeli lekarz uzna, że dziecko ma fachową opiekę i to go zwyczajnie nie wystawia i rodzic chcąc być przy dziecku musi korzystać z innych dni wolnych.
      • berber_rock Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:41
        stephanie.plum napisała:


        > są takie, które regularnie lądują w szpitalu. bardzo dobrze, że nie muszą siedz
        > ieć tam same, tylko towarzyszący im rodzic ma możliwość otrzymania zwolnienia.

        _ I w PL sa takie 5 x razy czesciej niz w UK? Dziwna ta statystyka ...
        • stephanie.plum Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:40
          ?
      • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:19
        Pozatym niestety wystarczy latarek by dziecko nie zostało przyjęte do placówki lub rodzic został wezwany by dziecko odebrać że żobka bo mu leci z nosa. Wnuk prawdopodobnie ma po ojcu alergię. Prawdopodobnie bo wiarygodne wyniki testów można uzyskać po trzecim roku życia, przynajmniej tak twierdzą lekarze na naszym terenie. W rezultacie więcej dni w roku spędza w domu niż w placówce. Tyle dobrego że teraz rodzice mogą brać wolne z tego tytułu na przemian i nie zawsze jest to L4
        • ib_k Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 10:33
          babcia47 napisała:

          > Tyle dobrego że teraz rodzice mogą brać wolne z tego tytułu na przemian i nie zawsze jest to L4
          >
          Już moi rodzice w latach 70 mogli spokojnie brać opiekę na mnie dowolnie. Być może nie było to przesadnie popularne ale nie zakazane.
          • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:24
            Było związane, na pewno w latach 80tych bo mój mąż mógł brać tylko wtedy gdy byłam w szpitalu lub oblicz śnie chora i to po złożeniu zeniu oświadczenia że nie ma innej osoby która może się dzieckiem zająć. Będąc u ginekologa w czasie ciąży byłam świadkiem jak ojciec którego sobą zmarła przy porodzie musiał uzyskać stosowne zaświadczenie by móc zająć się dziećmi, ten lekarz był prowadzącym zmarłej żony. Sama jako dziecko bardzo dużo chorowałam i tylko matka mogła brać L4 z tego tytułu. Ojciec mógł w ramach przysługującego urlopu lub tzw urlopu okolicznościowego ale nie biorąc zwolnienie i zasiłek za ten okres . Nie jestem pewna ale chyba też tylko matce przysługiwała tzw opieka na dzieckiem, chyba było to 8 dni w roku. Z olnien lekarskich na dziecko też można było wziąć określoną ilość dni w roku
            • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:27
              Były zakazane, sama to przerabiałam gdy dopadło mnie ciężkie zapalenie płuc gdy musiałam leżeć i brać silne zastrzyki a mąż musiał w tym czasie wziąć L4 bo dziecko też było chore
            • arthwen Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:39
              Nie było zakazane. Albo mąż albo zakład pracy męża wciskali ci kit.
              Mąż (ale też żona, bo w obie strony to działało) nie mógł wziąć chorobowego na dziecko, jeśli żona była bezrobotna lub była na urlopie macierzyńskim/wychowawczym.
              • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:04
                Zapalenie płuc miałam gdy byłam " robotna" a zaświadczenie musiał mieć dla ZUS by uzyskać zasiłek ale również by mieć usprawiedliwione wolne w pracy z tego tytułu.
            • ib_k Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:47
              babcia47 napisała:

              > Było związane, na pewno w latach 80tych bo mój mąż mógł brać tylko wtedy gdy by
              > łam w szpitalu lub oblicz śnie chora i to po złożeniu zeniu oświadczenia że nie
              > ma innej osoby która może się dzieckiem zająć.

              Owszem, oświadczenie składasz i teraz ale nie było zakazu. Bzdury piszesz

              Będąc u ginekologa w czasie ciąży byłam świadkiem jak ojciec którego sobą zmarła przy porodzie musiał uzyskać stosowne zaświadczenie by móc zająć się dziećmi, ten lekarz był prowadzącym zmarłej żony

              Owszem, i teraz też by musiał uzyskać ponieważ brałby urlop macierzyński a wciąż funkcjonuje nakaz wykorzystania 16 tyg urlopu po porodzie wyłącznie przez matkę ( za twoich czadów było 14 tyg)


              >Sama jako dziecko bardzo dużo chorowałam i tylko matka mogła brać L4 z tego tytułu.

              Bardzo wątpię ale być może przed 1964, to trzeba by zweryfikować

              ,>Ojciec mógł w ramach przysługującego urlopu lub tzw urlopu okolicznościowego ale nie biorąc zwolnienie i zasiłek za ten okres
              Nie jestem pewna ale chyba też tylko matce przysługiwała tzw opieka na dzieckiem, chyba było to 8 dni w roku.


              >Zwolnien lekarskich na dziecko też można było wziąć określoną ilość dni w roku

              Zwolnień można było brać ile lekarz dał, płatne od dziesiątków lat jest 60 dni
              • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:07
                Płatne te 60 dni i jako usprawiedliwiona nieobecność w pracy. Po wykorzystaniu tych 60 dni ( nie wiedziałam ile) moja mama musiała kombinować z urlopem i dniami opieki nad dzieckiem w jednym roku . Ojciec nie mógł bo by wziął
    • primula.alpicola Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:14
      Cholerne dziecko z katarem tak mnie załatwiło, że 2 miesiące bujałam się z zapaleniem płuc.
      Zasmarkane dzieci niech lepiej siedzą w domu, albo przynajmniej w ostatniej ławce.
      • lajtova Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:22
        Mnie nie cholerne, ale mojesmile
        Miałam miesiąc wyłączony z kalendarza bo u mnie też się rozwinęło w zapalenie płuc.
      • freja08 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:26
        To nie dziecko z katarem cię załatwiło, tylko twój osłabiony układ odpornościowy. Ja jestem za systemem brytyjskim czy holenderskim, czyli zwolnienie tylko z powodu naprawdę poważnej choroby, a nie byle katarku czy kaszlnięcia. Raz że dzieci kiszone w domach nie mogą nabrać odporności, dwa że pierwsze lata placówki dziecka to zwykle koszmar dla rodziców, bo w polskich żłobkach odsyła się dziecko do domu jak tylko pojawi się zaczątek gila.
        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:35
          Ze szkoły też się odsyła. Natychmiast na librusie znajduję wezwanie do odebrania dziecka, bo kicha 🙄
        • zorzaholandia Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:15
          W Holandii możesz zadzwonić że źle się czujesz (lub Twoje dziecko) i spokojnie siedzieć na chorobowym bez wizyty u lekarza.
          • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:32
            zorzaholandia napisał(a):

            > W Holandii możesz zadzwonić że źle się czujesz (lub Twoje dziecko) i spokojnie
            > siedzieć na chorobowym bez wizyty u lekarza.


            W UK tez ,ale tylko kilka dni. Chyba 4 czy 5.
        • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:56
          Patrz moje to jakiś cud widocznie. Obie katarki, przeziębienia przesiedziały w domu. Zazwyczaj bez leków.
          Starsza 13 lat antybiotyk raz (zapalenie ucha), młodsza 8 lat raz - angina. OBie chyba w wieku 5 lat. Teraz w sumie nie pamietam kiedy któaś chora była.....i mówiśz, ze to trzymanie w domu z przeziębieniem takie szkodliwe???
      • starczy_tego Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:39
        To nie dziecko z katarem, tylko twój słaby organizm
        • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:15

          I to jest dowód na to, że "tylko katarek" jest głupim i błędnym lekceważeniem.
          • starczy_tego Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:16
            Nie jest, jak dziecko jest w dobrej formie tylko ma Katar, to idzie do placówki i tyle. Nie wyobrażam sobie brać l4 na katar tylko
        • droch Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:22
          Nie ma ludzi odpornych na każdą infekcję, są tylko źle trafieni.
          • starczy_tego Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:17
            Są infekcje i infekcje. Jak komuś od kataru (!) idzie na płuca i oskrzela to znaczy że jest większy problem.
            • droch Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:15
              Nie ma czegoś takiego jak "wirus kataru" - katar jest tylko objawem infekcji.
    • lajtova Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:23
      W dupie mam UK i twoje wysrywy.
      • heca007 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:57
        Lubię to!
    • danaide2.0 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:25
      Słynny brytyjski gil do pasa.

      Jak ci się pracuje, gdy jesteś zakatarzona i cały czas smarkasz?
      • freja08 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:29
        danaide2.0 napisała:

        > Jak ci się pracuje, gdy jesteś zakatarzona i cały czas smarkasz?

        Wiadomo że mniej komfortowo niż bez kataru, ale nie idźmy może w kierunku konieczności brania płatnych zwolnień lekarskich, bo katar powoduje niezdolność do pracy. Przy alergii trzeba by chyba przejść na rentę.
      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:33
        Taki katar zwykle trwa dwa dni a nie cały tydzień. Tymczasem w Polsce matka dostaje zwolnienie na tydzień i podczas kiedy ona siedzi w domu ktoś musi za nią pracować. To ma być pełnowartościowy pracownik? Ja bym takiego kogoś nie zatrudniła bo po co mi ktoś kogo ciagle nie ma?
        Zaklinacie rzeczywistość i narzekacie zamiast dostrzec jak to wygląda z drugiej strony.
        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:35
          Ale ty nie zatrudniasz ludzi, więc gdzie problem?
        • poszetka Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:38
          Tobie raczej nie grozi zatrudnienie kogokolwiek. Na szczęście.
        • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:53
          Świat się wali, firma upada, właściciel bankrutuje....a nie czekaj
          Na ulrop też nie chodzisz
      • nangaparbat3 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:27
        danaide2.0 napisała:

        > Słynny brytyjski gil do pasa.
        >
        O tym nie słyszałam, ale pamiętam, jak moja mama, pediatra, po powrocie z UK ze zdumieniem opowiadała o dzieciach z gilami idących do szkoły.
        Ja za to będąc w UK dziwiłam się liczbie osób, także wcale niestarych, z aparatami słuchowymi. Wyjaśniono mi ( pracownik służby zdrowia) że to powikłania infekcji kataralnych, których na Wyspach jest bardzo dużo.
        Teraz jednak myślę, że może byłam zaskoczona liczbą tych osób z aparatami, bo w tamtych czasach aparaty w Polsce były trudno dostępne.
        Nie wiem.
        • leyla76 Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 09:38
          nangaparbat3 napisała:

          > danaide2.0 napisała:
          >
          > > Słynny brytyjski gil do pasa.
          > >
          > O tym nie słyszałam, ale pamiętam, jak moja mama, pediatra, po powrocie z UK ze
          > zdumieniem opowiadała o dzieciach z gilami idących do szkoły.

          Mieszkałam w UK, obecnie w Szwajcarii i w obu krajach jest tak samo. Katar nie przeszkadza pójściu do szkoły.
          Co wiecej, moje dzieci szły do szkoły biorąc antybiotyk, po 2-3 dniach czuły sie dobrze i spokojnie szły do szkoly. Jak były np. 4 dawki antybiotyku to jedną dawkę dostawały w szkole.
          Pare razy zdarzyło się, że zadzwonili ze szkoły, że dziecko ma lekka gorączkę, ale nie chce wracać do domu. Czy mogę podjechać i podać dziecku Calpol.

          W Szwajcarii też nikt z katarem nie siedzi w domu. Do 3 dni można przetrzymać dziecko w domu bez zwolnienia lekarskiego.
          Nie ma zwolnień na dziecko, pracodawca nie ma obowiązku ich akceptować. Można wziąć w pracy 2-3 dni opieki.
          Dodając do tego 92 dni urlopu macierzyńskiego oraz totalny brak zwolnień lekarskich na ciążę.

    • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:26
      A co ci to obchodzi?
    • kadfael Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:34
      Czyli krytykujesz na zasadzie inni mają lepiej niż ja? Tak trudno Ci strawić, że wiele aspektów życia w Polsce jest o parę oczek wyżej niż na Wyspach? No coż...
      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:40
        Mnie dziwi że się żalicie że w Polsce kobiety mają gorzej na rynku pracy a nie dostrzegacie ewidentnej przyczyny tego stanu rzeczy. Chcecie mieć równe płace i możliwości awansu i jednocześnie ciągle siedzieć na zwolnieniu „bo jestem matkOM i mi się należy”.
        Coś za coś. Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.
        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:57
          Zwolnienia nie są dla matek, są dla opiekunów dzieci niezależnie od posiadanych genitaliów 🙄
          • niemcyy Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:00
            To niech matki wysyłają ojców (każda własnego dziecka) na zwolnienia i zniknie problem, że macica= tydzień zwolnienia co drugi miesiąc.
            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:32
              To do mnie?
              Ja akurat znam wielu ojców, którzy chodzą na opiekę na dziecko. Myślę, że jedno pokolenie przeleci a sprawa się mocniej upowszechni, bo dzisiejsze młode dziewczyny jak widać głosują macicami i po prostu nie rodzą.
        • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:59
          Ale w Polsce nikt nie zabrania ojcu iść na opiekę, wziąć urlopu z powodu choroby dziecka czy też zatrudnić do chorego malucha niani. To wybór rodziców, z której opcji korzystają
    • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:38
      Wątek w stylu "niewidzialna renka rynku doznała wstrzonsu albowiem prawa pracownicze i ubezpieczenia społeczne!" 🙄
      Nikt nie zmusza do tego, żeby mieszkać, żyć i pracować w cywilizacji zachodniej. Trzeci świat stoi przed tobą otworem!
      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:45
        Czyli uważasz że to jest normalne siedzieć tydzień w domu z dzieckiem które ma katar (no, miało w poniedziałek i wtorek…).
        I że to w żaden sposób nie wpływa na pracę? A pracodawcy nie powinno obchodzić czy kandydatka ma dzieci?
        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 14:56
          Odpowiem inaczej, z punktu widzenia mojej szefowej. Ona chciałaby, żeby robota była zrobiona, więc najpierw sprawdza jak poważna jest sprawa, jeśli bardzo poważna (dziecko gorączkuje i wymaga nadzoru) to mówi "zostań z córką, dziecko jest najważniejsze!" i rozdziela moje pilne zadania między inne osoby a mniej pilnym każe czekać.
          Jeśli sprawa jest mniej poważna, typu katar, skręcona kostka, uzgadniamy kiedy i w jakich godzinach będę pracować z domu a kiedy wezmę wolne (niekoniecznie zasiłek) i że odrobię w innym czasie, gdy ktoś inny będzie zajęty z powodu choroby swojego członka rodziny /swojej choroby /innego ważnego powodu. Lubimy się w zespole, więc się wzajemnie zastępujemy, gdy jest taka konieczność a mniej pilnym sprawom każemy czekać, albowiem nie pracujemy na SOR i nikt nie umrze od tego, że jakiś raport czy analiza pójdą trochę później.
          Tylko moja szefowa wie, że jesteśmy ludźmi, a ludzie chorują i mają dzieci, które chorują oraz rodziców, którzy potrzebują wsparcia. Ona też ma dzieci i rodziców i też czasem nagle znika.
          I uwaga, ja podczas rekrutacji siedziałam w pokoju mojego dziecka, w tle widać było łóżeczko mojej 3 latki. Moja szefowa siedziała w pokoju swojego dziecka, w tle widać było regał z Lego. Od razu powiedziałam "trudno mi w tych warunkach ukrywać, że mam małe dziecko, zresztą nie chcę tego ukrywać, chciałabym postawić sprawę jasno". Okazało się, że mamy dzieci w tym samym wieku. Usłyszałam "to normalne, że masz rodzinę. Znajdziemy razem jakieś rozwiązanie w razie kłopotów!". I już wiedziałam, że to jest miejsce pracy dla mnie ☺️
          • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:04
            Tylko ze nie kazdy ma w pracy szefowa.
            Czesc ma panów ktorzy nie zmienili ani jedej pieluchy. Zona nie pracuje, wiec pan o chorbach wie tylko wtedy gdy przychodzi rachunek z apteki (na wydrukach bankowych)
            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:09
              3-mamuska napisała:

              > Tylko ze nie kazdy ma w pracy szefowa.
              > Czesc ma panów ktorzy nie zmienili ani jedej pieluchy.

              Dlatego ja widzę korzyści w pracy pod kierownictwem kobiet. Zawsze miałam mądre szefowe, na szczęście. W mojej pracy jest wiele managerek i są naprawdę świetne. Widzę szanse na zmianę kiedy więcej kobiet będzie zarządzać ludźmi.
              • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:08
                No fakt o ile nie masz za szefowa bezdzietnej lambadziary to co karierę stawia na pierszym miejcu.
                Ja bym nie chciala miec kierowniczki tej z watku “zal do meza” na m…
                Bo by jeszcze powiedziala ze po co dzieci rodziłaś jak masz problem.
                • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:21
                  Taka nie powinna w ogóle pracować z ludźmi 🙄

                  Ale, ale! Widzę naprawdę światełko zwiastujące zmiany! Coraz więcej jest fajnych, wyrozumiałych managerek a coraz mniej wściekłych lambadziar 😜
          • kobietazpolnocy Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:04
            U nas choroba dziecka i własna nie wymaga żadnych zwolnień nawet: rodzic musi zostać w domu, jeżeli może to pracuje zdalnie, jak musi wyjść do lekarza bądź utulić dziecko to i informuje o tym i nie jest dostępny w tej godzinie.
            Póki nie jest to więcej niż kilka dni, nie m problemu. Szefostwo też ma dzieci albo samo musi chodzić do lekarza.

            Koniec końców tak jest znacznie łatwiej i wydajniej dla wszystkich niż obniżanie ludziom pensji i stresowanie ich jw już stresującej sytuacji.
            • ritual2019 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:35
              Koniec końców tak jest znacznie łatwiej i wydajniej dla wszystkich niż obniżanie ludziom pensji i stresowanie ich jw już stresującej sytuacji.


              Dokladnie. Do tego krzywe spojrzenia i nie tylko wspolpracownikow.
              W uk sporo pracodawcow oferuje kilka dni wolnego w razie choroby dziecka i zazwyczaj jest to 100% platne. Tyle ze dzieci z katarem chodza do przedszkoli i szkol, jak wiekszosc doroslych jesli choroba nie maja ciezkiego przeziebienia czy grypy. W pracy moge sobie self-certify 7 dni wolnego z powodu choroby, i moj pracodawca placi 100%. Na dzieci braklismy przyznane przez pracodawce wolne kilka razy w ciagu ich dziecinstwa, ospa, jakas 2-dniowa wysoka goraczka itp. Nigdy z powodu kataru. Jesli dzieci maja leki przepisane a lekarz daje zielone swiatlo na uczeszczanie do palcowek to tam na prosbe rodzicow podzadza te leki jesli jest koniecznksc.
              • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:03
                I to jest normalne i każdy wie że ludzie to nie roboty.
                Natomiast nie jest normalne branie praktycznie co miesiąc tygodniowego zwolnienia od jesieni do wiosny, bo albo jedno dziecko chore albo drugie. Co komu po takim pracowniku?
                • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:07
                  00zxc00 napisał(a):

                  > I to jest normalne i każdy wie że ludzie to nie roboty.
                  > Natomiast nie jest normalne branie praktycznie co miesiąc tygodniowego zwolnien
                  > ia od jesieni do wiosny, bo albo jedno dziecko chore albo drugie. Co komu po ta
                  > kim pracowniku?

                  Zaprawdę super rzadko zdarza się pracownik, który w każdym miesiącu bierze tydzień wolnego na dziecko. Ludzie zdecydowanie częściej stają na rzęsach, żeby tych zwolnień nie brać. Ale nie każdy ma męża /żonę /mamę /tatę czy teściów i nie każdy ma zdrowe dziecko. Czasem nie da się inaczej, a samotna matka z chorującym dzieckiem też musi z czegoś żyć, prawda?
                  • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:21
                    > Zaprawdę super rzadko zdarza się pracownik, który w każdym miesiącu bierze tydzień wolnego na dziecko.

                    Zaprawdę super często - TrampkiWKwiatki: ''Moje dziecko adaptowało się praktycznie pół roku, jeździła na 4 godziny przez kilka dni, potem miesiąc chorowała i tak w kółko.''
                    • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:28
                      00zxc00 napisał(a):

                      > > Zaprawdę super rzadko zdarza się pracownik, który w każdym miesiącu bierz
                      > e tydzień wolnego na dziecko.
                      >
                      > Zaprawdę super często - TrampkiWKwiatki: ''Moje dziecko adaptowało się praktycz
                      > nie pół roku, jeździła na 4 godziny przez kilka dni, potem miesiąc chorowała i
                      > tak w kółko.''

                      Tylko widzisz, ja nie byłam wtedy PRACOWNIKIEM, więc odsuń się od tego przykładu.
                      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:46
                        To nie ma nic do rzeczy. Twój przykład ilustruje że małe dzieci w Polsce "chorują" na okrągło. Zresztą swego czasu na forum Małe Dziecko pełno było takich wątków - dziecko tydzień w przedszkolu, tydzień w domu - i tak w kółko.
                        • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:52
                          Może dziecko trampek chorowało na okrągło, ale czego to dowodzi? Moja dwójka nie chorowała. Katarków w zasadzie nie miewali. W wieku przedszkolnym zdarzały się infekcje z gorączką (jakaś angina czy wirus) - nie częściej niż raz w roku, a nawet rzadziej. Zazwyczaj wystarczały mi max 3 dni zwolnienia.
            • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:59
              I to jest normalna sytuacja. Raz na jakiś czas każdy może wziąć zwolnienie.
              Ale w Polsce zakatarzone dziecko z gilami prowadzi się do lekarza (!). Ponawiam pytanie - po co? Na przeziębienie nie ma leku.
              A potem matka siedzi z tym dzieckiem w domu cały tydzień bo lekarz wystawia zwolnienie na tydzień. A skoro jej się należy to czemu ma nie wziąć, prawda?
          • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:56
            >Odpowiem inaczej
            A czy możesz odpowiedzieć wprost na pytanie: Czy to jest normalne siedzieć tydzień w domu z dzieckiem które ma katar?
            • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:00
              A to już nie jest twoja sprawa co kto uważa w tej osobistej sprawie.
              • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:25
                Cha cha - no i wyszło szydło z worka! Uważasz że to normalne. Dla mnie to patologia i zwykłe cwaniactwo. To te same cwaniary które biorą ciążowe L4 od kreski na teście chociaż nic im nie jest. No bo skoro SIĘ NALEŻY.
                • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:30
                  Chyba cię porąbało. Ja mam tak zorganizowaną pracę, że mogę spokojnie wychowywać córkę nie biorąc dnia opieki na dziecko, bo mam mądrych przełożonych oraz zaangażowanego ojca dziecka. Ale gdybym była samotną matką i nie miała alternatywy to bym brała opieki bo jest to przywilej wynikający z przepisów prawa.
                  • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:50
                    I nie byłoby problemu gdyby ludzie korzystali z tych przepisów uczciwie. Ale cwaniary, które biorą ciążowe L4 chociaż dobrze się czują albo biorące L4 na dziecko, chociaż ma babcię chętną do opieki, robią krecią robotę innym uczciwym kobietom.
                    I naprawdę cię dziwi, że pracodawcy pytają na rozmowach o dzieci?
                    • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:57
                      00zxc00 napisał(a):

                      > cwaniary, biorące L4 na dzie
                      > cko, chociaż ma babcię, robią krecią robotę innym uczciwym kobietom.


                      Jesteś pewna, że chciałaś wlaśnie TO napisać?
                      Cwaniara to ktoś, kto NIE zaprzęga do opieki nad chorym dzieckiem babci???

            • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:14
              00zxc00 napisał(a):

              > >Odpowiem inaczej
              > A czy możesz odpowiedzieć wprost na pytanie: Czy to jest normalne siedzieć t
              > ydzień w domu z dzieckiem które ma katar?



              Wiesz katar katarowi nierowny.
              Ja od czwarteku kicham, mam katar, leb mnie nawala , nos obdarty od wycierania no i zaczyna sie od tego kaszel, oczy mnie swędzą , ogolnie czuje sie jak 💩gorączkę mialam ze 12h z czwartku na piątek w nocy ,teraz zostało oslabienie , no i ten KATAR mysle czy isc jutro do pracy. Nikt mnie nie goni ale dopiero co wrocilam i jeszcze w tym tygodniu potrzebuje 1 dzień wolnego.
              Jeszcze ze 3 dni by sie zdało i byl by tydzień. A czasem katar jest ,ale zupełnie inny mogę normalnie funkcjonować.


              Jesli dziecko ma katar a biega sie bawi moze isc. A jesli sie zle czuje jest w domu.
            • turkusowozlota Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 08:39
              00zxc00 napisał(a):

              > >Odpowiem inaczej
              > A czy możesz odpowiedzieć wprost na pytanie: Czy to jest normalne siedzieć t
              > ydzień w domu z dzieckiem które ma katar?


              Ja nie znam takiej choroby jak katar, no chyba, ze jest to katar alergiczny.
              Nigdy w życiu nie miałam ani ja, ani moje dziecko choroby pod nazwą KATAR. Owszem katar był, ale jako element dodatkowy choroby, czyli bol gardła, bol głowy, gorączka, bol mięśni, ogólne rozbicie i osłabienie. Katar był przy grypie, przy anginie (nie zawsze), przy zapaleniu oskrzeli, przy wirusie paragrypowym, ale żeby sam katar? Nie, to nigdy.
              Powtarzam jeszcze raz, ani ja, ani moje dziecko nigdy nie miałyśmy choroby pod nazwą KATAR i składającej się z tylko tego jednego objawu.
              U córki to były najczęściej anginy z wysoka gorączka, u mnie to wirusy paragrypowe, kładące mnie do łóżka w totalnej niemocy i często, choć nie zawsze tez z gorączka.
              U mojej siostry w dzievinstwie to były ciagle zapalenia oskrzeli, takie z przytupem i z zapaleniem płuc na horyzoncie i szpitalem.
              Nie przypominam sobie, żeby ktoś z mojej rodziny chorował na KATAR.
              Ja ostatnio mialam covid, 8 dni mnie trzymał i tak mialam przy tym covidzie katar, ktory był tylko dodatkowym objawem, a nie choroba sama w sobie.

    • kasiaabing Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:06
      Ja chorobowe na dziecko brałam na zmianę z mężem. większość moich koleżanek robi tak samo.
      Urlop jest od odpoczywania a nie od zajmowania się chorym dzieckiem. Sorry nie mam tyle urlopu żeby korzystać z niego na chorobę dziecka.
    • nick_z_desperacji2 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:31
      Nie ma obowiązku barania opieki, skoro rodzice chcą brać, to biorą. Masz tak super w tym UK, równie super jak nasz dziadek w juesej, więc zajmijcie się cieszeniem za swoich systemów, a od innych się odwalcie 🤷‍♀️
      btw. jak wy to robicie, że macie super rynek pracy, a najsilniej rozwijającą "branżą" są banki żywności? 😂
      • ritual2019 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:36
        W pl tak dobrze a dzieci jakos nie rodzi sie wystarczajaco
        • nick_z_desperacji2 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:58
          Mówisz, że poszliście w ilość i najsilniejsze zjedzą najsłabsze? Jakaś myśl...
          • ritual2019 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:04
            A to nie prawo natury glu...u?🤣
        • bezmiesny_jez Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:06
          No zobacz Najmuś, tak to świat ułożony, ze im więcej kasy ludzie mają, tym mniej dzieci się rodzi😀 W Afryce na dzietność nie narzekają. Pewnie z tego dobrobytu rodzą tyle.
        • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:52
          Bo kobiety jak w kazdym rozwijącym się kraju nie chcą rodzic dzieci albo chcą mieć 1 góa 2
          Takich podstaw nie znasz???
    • bezmiesny_jez Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:40
      Bo UK jest idealne, a Polacy to podludzie.
      • leyla76 Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 09:54
        bezmiesny_jez napisała:

        > Bo UK jest idealne, a Polacy to podludzie.

        Uk nie jest idealne, ale ja mam wrażenie, że Polacy są strasznie roszczeniowi, no bo jak to , zwolnienia na dziecko nie mogę dostać?

        W Szwajcarii np. nie dają zwolnień na ciążę. Pracuję się dosłownie do dnia porodu, no chyba, ze naprawdę cos jest nie tak.
        Wiesz ile ja postów czytam dziennie, gdzie Polacy wypytują, gdzie znajdę ginekologa, który wypisze zwolnienie na ciążę.


        • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:03
          leyla76 napisała:

          > bezmiesny_jez napisała:
          >
          > > Bo UK jest idealne, a Polacy to podludzie.
          >
          > Uk nie jest idealne, ale ja mam wrażenie, że Polacy są strasznie roszczeniowi,
          > no bo jak to , zwolnienia na dziecko nie mogę dostać?
          >
          > W Szwajcarii np. nie dają zwolnień na ciążę. Pracuję się dosłownie do dnia poro
          > du, no chyba, ze naprawdę cos jest nie tak.
          > Wiesz ile ja postów czytam dziennie, gdzie Polacy wypytują, gdzie znajdę gineko
          > loga, który wypisze zwolnienie na ciążę.
          >
          >

          Sorry, ale to nie jest normalne, zeby pracować do dnia porodu bo nie ma innej opcji. Te same dolegliwości bez ciąży byłybytraktowane jako niezdolność do pracy, więc dlaczego nagle ciężarna ma być obywatelką drugiej kategorii? Tak, w ciąży wymioty, mdłosci, senność, zmęczenie, ból pleców są normalne, ale to nie znaczy, że w takim stanie kobieta jest zdolna do pracy.
    • mizantropka_20 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:40
      Bo w Polsce matki są bardzo dyskryminowane. Strach mieć dziecko. Zasiłek chorobowy 100 procent ,urlop rodzicielski zaledwie 12 m-cy, becikowe, 800+. do 18 lat, babciowe. Ale Państwo nie sponsoruje 2000 m/k mieszkania oraz pracy na 1/1000 etatu. Jak żyć?
      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:54
        100/100
        • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:52
          Moze zajmij się swoim krajem zmaieszkania
      • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:06
        "Strach mieć dziecko." Tka, ale zupełnie z innych powodów, niż te o których piszesz
        • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:07
          Tka, ale - tak, ale 🤦‍♀️
    • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:44
      Musiałyby przedszkola bardziej zdroworozsądkowo podchodzić do kataru. Tymczasem ciągle słychać narzekanie na rodziców przyprowadzajacych zasmarkane dzieci. W końcu matki ulegają presji i biorą kolejne zwolnienie, bo dziecko bez gorączki, ale smarkajace jest traktowane jak śmiertelne zagrożenie. A już prośba do pań żeby podały w ciągu dnia syropek czy przypomniały o zakropleniu nosa mogłaby wywołać spazmy, że panie "nie będą brac odpowiedzialnosci" za podawanie lekow. Ech...
      Najbardziej zaś mnie kiedyś rozbawiło, jak na grupie FB nauczycielka przedszkola skarżyła się, że rodzice przyprowadzają dziecko z chorobą zakaźną. Inne panie zalecały powiadomienie sanepidu, odmowę przyjęcia dziecka itp. Nic to, że w końcu okazało się że chodzi o mięczaka zakaźnego.
      • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 15:58
        Trudno zaprzeczyć, że jest to choroba zakaźna. Rozumiem, że nie przeszkadzałoby ci, gdyby twoje dziecko złapało mięczaka od kolegi?
        • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:22
          A czemu miałoby mi przeszkadzać? Obaj moi mieli w wieku jeszcze przedprzedszkolnym, przeszło samo. Nie mam pojecia gdzie złapali, może na basenie, może na placu zabaw.
          Ale wytłumacz mi co mieliby zrobić rodzice tego dziecka? Zwolnić się z roboty? Mięczak trwa do roku, lekarstwa nie ma. Lekarz zwolnienia nie da, mowi że dziecko moze chodzic do przedszkola. Jakie widzisz rozwiązanie.
          • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:36
            Ale nie mówię, że ma siedzieć w domu. Po prostu to choroba zakaźna i nie chce być inaczej. Moje dziecko np na pół roku wykluczyła z zajęć na basenie.
            • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:46
              No jest zakaźna, ale nie jest powodem, żeby pani nauczycielka w przedszkolu robiła cyrk z zawiadamianiem Sanepidu, naciskaniem na dyrekcję żeby dziecka nie przymować itp.
              • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:50
                A robiła cyrk? Czy tylko się żaliła? Ja też nie byłam zachwycona musząc zajmować się dzieckiem z nieleczonymi kurzajkami...
                • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:56
                  No pytała na fb co ma zrobić, a w odpowiedzi inne panie z grupy radziły sanepid, pismo do dyrektora itp. Czy pani podjęła te kroki to już nie wiem, ale był wielki oburz na przyprowadzanie CHOREGO dziecka do przedszkola i rzucanie gromów na rodziców.
                  Ciekawe czy same by z mięczakiem przez rok nie przychodziły do przedszkola.
          • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:26
            kamin napisał(a):

            > A czemu miałoby mi przeszkadzać? Obaj moi mieli w wieku jeszcze przedprzedszkol
            > nym, przeszło samo. Nie mam pojecia gdzie złapali, może na basenie, może na pla
            > cu zabaw.
            > Ale wytłumacz mi co mieliby zrobić rodzice tego dziecka? Zwolnić się z roboty?
            > Mięczak trwa do roku, lekarstwa nie ma. Lekarz zwolnienia nie da, mowi że dziec
            > ko moze chodzic do przedszkola. Jakie widzisz rozwiązanie.

            Chyba masz cos z glowa.
            Choroba zakazna moze byc bolesna. Moje jakos nie mialy.

            Serio nie ma leczenia?

            Opcje leczenia obejmują:

            krioterapię – zamrażanie grudek ciekłym azotem w celu ich usunięcia;
            leki miejscowe – stosowanie maści lub kremów zawierających substancje takie jak kwas salicylowy lub imikwimod, które wspomagają eliminację guzków;
            łyżeczkowanie – mechaniczne usuwanie guzków przy użyciu specjalnego narzędzia;
            terapie laserowe – wykorzystanie lasera do usunięcia guzków.

            Pewnie w wiekszosci przypadków samo schodzi co nie znaczy ze radośnie trzeba zarazić innych.

            A myślałam , ze ospa party to jedyny debilny pomysł rodzicow.
      • nick_z_desperacji2 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:00
        Pani nie ma uprawnień do "podawania syropku" i nie wiem, co dziwnego w tym, że go podawać nie będzie? Po syropku będzie ibuprofenik, potem antybiotyczek, a potem reakcja alergiczna i ciąganie pani po sądach.
        • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:22
          O to, to. O tym pisałam.
          • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:38
            No ale nie ma uprawnień. Albo dziecko jest na tyle ogarnięte ze samo pamięta i bierze leki, albo zostaje w domu pod opieką.
            • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:15
              No o tym piszę. Polskie przedszkola robią co mogą aby dzieci z każdą najlżejsza infekcją siedziały w domu z matkami. W innych krajach (Skandynawia, Finlandia, UK) dopóki dziecko nie ma gorączki, wysypki, ostrej biegunki to normalnie przychodzi do placówki. Katar i kaszel nie jest przeciwskazaniem, a kwestię podania paracetamolu, ostatnich dawek antybiotyku czy kropli do nosa też się udało załatwić. Najwyraźniej tam panie "mają uprawnienia".
              /swoją drogą nie chcę nawet myśleć jak panie bez uprawień podają swoim dzieciom w domu leki zalecone przez lekarza i jak często popełniają przy tym krytyczne blędy/.
              • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:26
                Tak. Widocznie tam panie mają uprawnienia.
                Serio nie widzisz różnicy między opieką nad własnym dzieckiem, a innymi osobami? Czyli jeśli w domu opatruję rany cięte i szarpane z powodzeniem mogę pracować w gabinecie zabiegowym?
                • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:42
                  Przecież temu przedszkolnemu dziecku opiekun podaje nie według własnego widzimisię, tylko zgodnie z pisemną rozpiską od rodzica czy nawet lekarza. Wszystko co trzeba umieć to czytać i liczyć do 10. Każda opiekunka zatrudniona przez mops czy prywatną agencję opiekunek codziennie szykuje swoim podopiecznym leki w domach. To nie są osoby z wykształceniem medycznym, często po zawodówkach, a jakoś ogarniają.
                  W środowiskowych domach Samopomocy czy wtztach leki osobom niepełnosprawnym podają pedagodzy czy inni instrukorzy terapii. Tylko w szkołach i przedszkolach jest to traktowane nabożnie, jakby chodziło o pilotowanie odrzutowca.
                  Jakby była wola żeby cokolwiek zmienić, to kwestię "uprawnień" do podania syropu czy tabletki z antybiotykiem przyniesionej przez rodzica dałoby się załatwić jakimś kilkugodzinnym kursem, obowiązkowym dla wszystkich pracowników przed rozpoczęciem pracy. I już uprawnienia by byĺy. Ale takiej woli w Polsce nie ma, katar czy poinfekcyjny kaszel jest i będzie groźną chorobą, z którą dziecko musi siedzieć w domu. Z matką najlepiej.

                  • nick_z_desperacji2 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:56
                    Już widzę, jak za pensję opiekunki w żłobku radośnie ryzykujesz ciąganie po sądach, bo przecież na karteczce było "wyraźnie napisane", albo dziecko w domu to te tabletki po trzy na raz łykało, więc nie możliwe, żeby się zakrztusiło samo.
                    • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:03
                      "Ryzykowałam" za pensję terapeuty w Śds. Codziennie po kilkanaście osób brało leki- na cukrzycę, nadciśnienie, psychotropy. Wszyscy przeżyli, żeby nie buĺo. Myślisz, że w Uk czy Finlandii ten personel w przedszkolu ma miliony płacone za podawanie leków?
                      • nick_z_desperacji2 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:11
                        Nie wiem, jak mają, wiem, że u nas istnieje możliwość ciągania personelu po sądach, więc personel nie będzie się wychylał poza swoje obowiązki. Tak robią ludzie nie tylko w przedszkolu, zasada chronienia własnego tyłka jest uniwersalna.
                        • kamin Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:19
                          No wiec ja piszę, że bez odgórnego rozszerzenia zakresu obowiązków personelu (i ew. organizacji szkoleń jako dupochronu) nic się w tej kwestii nie zmieni. Nadal matki (czasem ojcowie) małych dzieci będą postrzegane jako pracownik, ktorego wiecznie nie ma. I ktorego nie warto awansować, wysyłać na szkolenia bo za chwilę znowu bedzie na zwolnieniu na dziecko.
                          A szczerze. W przypaku personelu przedszkoli nie chodzi tylko o ochronę własnego tyłka. Raczej jest to zasłona dymna. Po prostu lepiej, bardziej komfortowo się pracuje jak jest mniej dzieci w grupie. Wiec motywacja ze strony personelu do zwiększenia frekwencji dzieci jest żadna. Wręcz przeciwnie, będą się nawzajem utwierdzać w przekonaniu ze z katarem czy mięczakiem, to się w domu siedzi.
              • ritual2019 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:28
                Nie musza byc ostatnie dawki antybiotyku, moze by od poczatku , zaleznie od rodzaju infekcji.
        • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:47
          nick_z_desperacji2 napisała:

          > Pani nie ma uprawnień do "podawania syropku" i nie wiem, co dziwnego w tym, że
          > go podawać nie będzie? Po syropku będzie ibuprofenik, potem antybiotyczek, a po
          > tem reakcja alergiczna i ciąganie pani po sądach.


          Tu w UK jest fajnie to rozwiazanie.
          Bo na poczatku roku rodzice decydują i deklarują czy dziecku można podawać calopl/nurofen lub antyalergiczne leki powszechnie dostepne. Podajemy w razie potrzeby.
          Czasem nauczyciel dzwoni do rodziców gdy ma wątpliwości czy podać. I wspolnie decyduja. Po opisaniu sytuacji.
          A antybiotyki i inne leki przepisane od lekarza podajemy zgodnie z rozpisanym przez rodzica z godzinami i dawkowaniem na specjalnej formie ktore otrzymał od lekarza.

          Np. Raz syn i raz corka. Syna cos ugryzlo w parku i zrobila się infekcja ( ropa) a corka rozdrapala ranke na uchu i tez ropa podeszlo , mialam antybiotyk. I normalnie chodzili do szkoły i dostawli od osoby z kursem pierwszej pomocy leki o danej godzinie i tyle. Nie było potrzeby aby siedziły w domu.

          Przeciez 1 dawke daje rodzic w domu.
          A w szkole mamy adrenalinę i defibrylator.

          To samo jesli dziecko w ciagu dnia dostanie goraczki to podajemy leki aby nie musiało się meczyć do konca dnia lub do odebrania przez rodzica.
          Sa rodziny ktore nigdy nie odbierają telefonów ze szkoly. I dziecko chore kwitnie do konca dnia.
          Zawsze sa sprawdzane podpisy rodzica i ktore lek mozna podac i komu. Zapisujemy dawke godzine i taka informacja trafia do akt i do rodzica.

          Mnie sie ten system podoba.
          Mamy duzo dzieci z padaczka, bylo dziecko z rozrusznikiem serca, jest chlopak z cukrzyca.
          Nie mowic o alergiach.
          Jak ostatnio dziecku spuchly usta. Dostalo leki, w tym czasie zadzwonili do rodziców przyszla osoba z piersza pomoca z adrenalina i nie wyszla dopoki rodozce nie odebrali dziecka.
          Nie mowic ze wzywamy karetkę do szkoly przyjezdza błyskawicznie albo na motorze medyk ze sprzętem lub osobówka, a w razie potrzeby wzywają ambulans.
      • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:50
        Wiesz moje obie katar przechodziły niegroźnie. Natomiast są dzieci, któe potem się rozkręcają do zapalenia płuc czy ucha.
        Moje dzieci nie chorowały dużo bo własnie przeziebienie wysiedziały lub wyleżały jak trzeba było.
    • bywalec.hoteli Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 16:08
      Mało znam osób które rzeczywiście biorą tak dużo L4 na dzieci więc przesadzasz. Jeśli dzieciak jest chory na przeziębienie to kto ma możliwość zostaje w domu i pracuje na zdalnej.

      A dzieci i dorośli potrafią dużo gorzej chorować niż katar i wówczas L4 jest bardzo potrzebne (a gorzej płatne i to często więcej niż 20% się traci), więc daj sobie spokój z tym terrorem.

      Jak już tak dobrze ci się żyje i pracuje w tym UK w ich systemie to tam pozostań. UK ma i plusy i minusy a Polska ma i plusy i minusy.

      Przez ostatnie 10 lat życia zawodowego miałem może 10 dni L4 łącznie. Czasami brałem opiekę np nad żoną jak rodziły się dzieci albo nad dzieckiem w poważnych przypdkaxh
      • babcia47 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:36
        Dzieci potrafią dużo chorować a przy liczbie mnogiej potrafią chorować jedno po drugim. Mi zdarzało się być na L4 całymi miesiącami bo gdy jeden zdrowiały zaczynał chorować drugi i to na chorobę zakaźną. Zwolnienie na chorobę dziecka było 100% płatne chyba że coś się zmieniło
        • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 12:57
          babcia47 napisała:

          > Dzieci potrafią dużo chorować a przy liczbie mnogiej potrafią chorować jedno po
          > drugim. Mi zdarzało się być na L4 całymi miesiącami bo gdy jeden zdrowiały zac
          > zynał chorować drugi i to na chorobę zakaźną. Zwolnienie na chorobę dziecka był
          > o 100% płatne chyba że coś się zmieniło
          >

          Od 1999 jest płatne 80%.
          • ib_k Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:02
            mamkotanagoracymdachu napisała
            >
            > Od 1999 jest płatne 80%.
            >
            >
            Jest płatne 100% od przynajmniej 40 lat,
            • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:19
              ib_k napisała:

              > mamkotanagoracymdachu napisała
              > >
              > > Od 1999 jest płatne 80%.
              > >
              > >
              > Jest płatne 100% od przynajmniej 40 lat,

              Słucham? Opieka nad dzieckiem jest płatna 100%? Piszemy o Polsce, tak?
              • ib_k Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 13:23
                mamkotanagoracymdachu napisała:

                > ib_k napisała:
                >
                > > mamkotanagoracymdachu napisała
                > > >
                > > > Od 1999 jest płatne 80%.
                > > >
                > > >
                > > Jest płatne 100% od przynajmniej 40 lat,
                >
                > Słucham? Opieka nad dzieckiem jest płatna 100%? Piszemy o Polsce, tak?
                >

                Tak masz rację, przepraszam moja pomyłka. 80 % podstawy.
    • szmytka1 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 17:16
      Zdradzę Ci tajemnice, idzie kobieta, bo to ona zazwyczaj mniej zarabia. A takie zwolnienie to strata finansowa. Dziecko przeziębione ma źle samopoczucie, zasługuje by w ciepłe posiedzieć w domu, a nie łazić i cierpieć i zarażać innych
      Ty pewnie też laIsz chora do roboty i rozsiewasz wirusy na prawo i lewo, zamiast wziąć to zwolnienie i wyzdrowieć.
      • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:48
        Na chwile opłąca sie bardziej ze ona pójdzie...na dłuższą metę mniej.
        Matka nie awansuje, mniej zarabia itd...jak się związek rozpadnie to jest w czarnej dupie.
      • palacinka2020 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 20:35
        Może twoje dziecko ma złe samopoczucie i chce siedzieć w cieple. Moje biega jak szalone, śmieje się i chce iść na dwór.
        • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 20:55
          palacinka2020 napisała:

          > Moje biega jak
          > szalone, śmieje się i chce iść na dwór.


          Kiedy?



          • palacinka2020 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 21:27
            Gdy jest przeziebione. Gdy nie jest tez biega, nie ma tu roznicy. Jesli ma "zle samopoczucie" to zostaje w domu, ale dzieje sie to moze raz na rok gdy choroba to nie katarek.
            • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 21:36

              Widocznie do tej pory twoje dziecko miało bardzo lekkie przeziębienie.
              Ale najczęściej są to: kaszel, nieżyt nosa, niedrożność nosa, ból gardła; czasem towarzyszą im także ból mięśniowy, zmęczenie, ból głowy utrata apetytu i temperatura, szczególnie u dzieci.
              Uwierz - nie masz wtedy ochoty śmiać się, skakać i biegać po dworze.
            • angazetka Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 23:12
              Wiesz, złe samopoczucie jest objawem przeziębienia, więc... może po prostu nie jest przeziębione?
              • palacinka2020 Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 09:55
                Powiedz to przedszkolankom, które odsyłają dzieci z katarem do domu. Dziecko biega, bawi się, cieszy, ale ma iść do domu bo ma katar. Moje dzieci roznoszą dom, nie znoszę z nimi „siedzieć” bo niestety wbrew dramatycznym rysunkom wywieszonym w przedszkolu nie chcą leżeć w cieple w łóżku.
                • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:08

                  Nie spotkałam się z tym, żeby sam katar przeszkadzał przedszkolankom. Być moze dziecko ma też inne objawy, może stan podgorączkowy, może jest osowiałe, pokłada się, może marudzi, że coś boli, nie chce przez to uczestniczyć w zajęciach, nie ma apetytu. Jedynym słowem widać, że to początek choroby, która być może się rozwinie, a na razie na pewno zaraza inne dzieci.
                  • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:10
                    iwles napisała:

                    >
                    > Nie spotkałam się z tym, żeby sam katar przeszkadzał przedszkolankom. Być moze
                    > dziecko ma też inne objawy, może stan podgorączkowy, może jest osowiałe, pokład
                    > a się, może marudzi, że coś boli, nie chce przez to uczestniczyć w zajęciach, n
                    > ie ma apetytu. Jedynym słowem widać, że to początek choroby, która być może się
                    > rozwinie, a na razie na pewno zaraza inne dzieci.
                    >

                    Mnie raz lekarz odmówił wypisania opieki na dziecko - z zapaleniem spojówek (poza czerwonymi oczami brak innych objawów). Zdziwiłam się trochę, bo to przecież dość mocno zakaźne, no ale w sumie lekarz chyba wie lepiej, dziecko żywe i wesołe, zaprowadziłam do przedszkola. Oczywiście po godzinie telefon, żeby odebrać, bo oczy.
                  • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:22
                    W przedszkolu mojej córki przyprowadzenie dziecka z katarem albo nieodebranie dziecka, gdy nagle dzwonił telefon z przedszkola, że oto dziecko ma katar, groziło rozwiązaniem umowy.
                    • gris_gris Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 17:23
                      trampki-w-kwiatki napisała:

                      > W przedszkolu mojej córki przyprowadzenie dziecka z katarem albo nieodebranie d
                      > ziecka, gdy nagle dzwonił telefon z przedszkola, że oto dziecko ma katar, grozi
                      > ło rozwiązaniem umowy.

                      Przedszkole niepubliczne? Bo w publicznym to jest niezgodne z prawem raczej.
                • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:12
                  To przykre, ze nie znosisz siedzieć z własnymi dziećmi 😕
                  • palacinka2020 Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 10:49
                    Zgadzam się. I tak, byłam z tych u psychologa, nie pomogło. Moja strategia przetrwania są wyjazdy, wyjścia, przeróżne atrakcje. Moje dzieci widziały już prawie kazdy kraj w Europie, byly na setkach atrakcji dla dzieci. Niestety to prowadzi do wygórowanych oczekiwań, siedzenie w domu nie jest w ogóle interesujące.
                    W dni „katarkowe” jakoś zmieniamy się z mężem albo załatwiamy płatną opiekę.
                    • little_fish Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 11:27
                      Ale skoro dziecko z katarkiem się świetnie czuje, to czemu siedzicie w domu?
    • wyprawa32768 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:09
      chorobowe na dziecko ? oczywiście że tak jak każdy inny socjal będzie wykorzystywane. A słyszałeś że w Polsce mamy jeszcze 2 dni płatnego wolnego w roku na dziecko ? A wogóle to co ci się nie podoba ? skoro bogaci kolesie z PO mogą wydawać podatki na prywatne jachty to rodzice mogą sobie socjalizm wykorzystać w taki sposób jaki jest dostępny.
    • voyah3 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 18:46
      Współczujemy. Moze kiedyś wam sie tez uda miec l4 w czasie choroby dziecka
      • wyprawa32768 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 19:11
        cóż, po prostu kultura brytyjska jest na niższym poziomie. Zawsze możecie się od nas uczyć.
    • kachaa17 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:00
      Podobno to przedszkola nie chcą przyjmować dzieci z katarem a rodzice wręcz na siłę zostawiają. Takie opowieści słyszę u mnie w pracy i widziałam też satyryczne filmiki w tym temacie.
      • milva24 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 23:16
        Też to pamiętam z czasów przedszkolnych moich córek. Jak się katar zaczynał w środę to człowiek trzymał kciuki, żeby dotrwać do weekendu. Nie zawsze się udawało, czasem już w czwartek był telefon z przedszkola żeby odebrać dziecko. I na każdym zebraniu prośba, żeby nie przyprowadzać dzieci z katarem/kaszlem.
    • berber_rock Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:27
      Ja Ci odpowiem smile

      To jest taki sam wynalazek jak polskie "zwolnienie na ciaze" jako jednostke chorobowa z definicji.

      We wszystkich krajach Europy zach przeziebione dziecko normalnie chodzi do przedszkola/zlobka czy czego tam. Przy chorobach zakaznych typu ospa - wiadomo - nie chodzi. Ale wtedy nalezy sobie zalatwic teleworking, opiekunke, urlop cokolwiek.

      Podobnie we wszystkich krajach Europy zachodniej kobiety w ciazy pracuja prawie do konca ciazy. Moga skonczyc wczesniej, ale srednio sie to oplaca, bo z reguly jest to pozniej odejmowane od urlopu.
      W PL - mimozy maryjne ...

      [ i zeby nie nie bylo - jestem po kilku poronieniach, kilku FIVach i innych historiach wiec wg PL kryteriow bylabym swieta krowa na L4 zeslanym przez golebice - a jednak nie bylam].
      • 00zxc00 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:44
        No i taka jest naga prawda.
      • infinitypool Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:59
        berber_rock napisała:


        >
        > We wszystkich krajach Europy zach przeziebione dziecko normalnie chodzi do prze
        > dszkola/zlobka czy czego tam. Przy chorobach zakaznych typu ospa - wiadomo - ni
        > e chodzi.

        Nie no, zajebiscie po prostu ze dziecko sobie nie moze w spokoju i ciszy wyzdrowiec w domu tylko jest wleczone do placowki (szczegolnie jak ma np podwyzszona temperatur) . Ja jak jestem przeziebiona to sobie zostaje w domu pod kocykiem i odpoczywam majac wszystko w dupie
        • berber_rock Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:03
          Ja jak jestem przeziebiona to sobie zostaje w domu pod kocykiem i odpoczywam majac wszystko w dupie

          _ A idzie to z czego? Z urlopu? To wypoczywaj na zdrowie
          • angazetka Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 21:32
            A dlaczego z urlopu, skoro na choroby jest zwolnienie lekarskie?
            • berber_rock Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:36
              angazetka napisała:

              > A dlaczego z urlopu, skoro na choroby jest zwolnienie lekarskie?
              >
              _ No ale chyba nie na przeziebienie??
              No chyba ze w PL na tekie cos tez wypisuja - no to teraz wszystko jasne.
              • slonko1335 Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 15:45
                No oczywiście, że to lekarz wypisuje zwolnienie na dziecko jeżeli uznaje, że nie może ono iść do placówki tylko musi siedzieć w domu pod opieką rodzica.
              • iwles Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:07
                A co to dla ciebie znaczy przeziębienie?
                Bo może to być owszem, katar, plus: podwyższona temperatura, ból głowy, łzawiące oczy, osłabienie, kaszel itd. A to już jest mocno upierdliwe w funkcjonowaniu.
              • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:54
                berber_rock napisała:

                > angazetka napisała:
                >
                > > A dlaczego z urlopu, skoro na choroby jest zwolnienie lekarskie?
                > >
                > _ No ale chyba nie na przeziebienie??
                > No chyba ze w PL na tekie cos tez wypisuja - no to teraz wszystko jasne.


                A to co przeziębienie to nie choroba?
                Gdzie masz mozg?
              • mamkotanagoracymdachu Re: Chorobowe „na dziecko” 16.09.25, 09:46
                berber_rock napisała:

                > angazetka napisała:
                >
                > > A dlaczego z urlopu, skoro na choroby jest zwolnienie lekarskie?
                > >
                > _ No ale chyba nie na przeziebienie??
                > No chyba ze w PL na tekie cos tez wypisuja - no to teraz wszystko jasne.


                Zwolnienie jest wypisywane jeśli pracownik jest niezdolny do pracy. Lekarz ocenia, czy z przeziębieniem jest czy nie jest zdolny pracować, pewnie zalezy to też od charakteru tej pracy. Pracę biurową mogę wykonywac z domu ze złmaną nogą, ale jak jestem kierowcą zawodowym, to raczej potrzebuję zwolnienia, logiczne.

                Możemy tutaj przepychać się w tamacie czy katarek to choroba i czy dziecko w szpitalu ma zapewniona opiekę, ale tak serio, to mi jest szczerze żal ludzi, którzy mają tak wyprane mózgi, że zysk pracodawcy przedkładają ponad własne zdrowie i ponad dobrostan emocjonalny swoich dzieci. Nikt nie będzie Wam tego pamiętał i nikt Wam z tego tytułu nie da medalu, obiecuję. Nie warto, naprawdę.
          • infinitypool Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:53
            berber_rock
            >
            > _ A idzie to z czego? Z urlopu? To wypoczywaj na zdrowie

            Jak to z czego? Dlaczego mialabym brac na to urlop??? Biore normalne zwolnienie. Nikt mnie z tego powodu nigdy nie dyskryminowal na rynku pracy, przeciez nie choruje co miesiac
          • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:52
            berber_rock napisała:

            > Ja jak jestem przeziebiona to sobie zostaje w domu pod kocykiem i odpoczywam ma
            > jac wszystko w dupie
            >
            > _ A idzie to z czego? Z urlopu? To wypoczywaj na zdrowie


            A z jakiego powodu na choróbę brać z urlopu?
          • kropkaa Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:55
            berber_rock napisała:

            > _ A idzie to z czego? Z urlopu? To wypoczywaj na zdrowie

            Idzie z obowiązkowej składki chorobowej, potrącanej z wynagrodzenia co miesiąc.
      • asia_i_p1 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 22:16
        Czyli jak dorosły zachoruje, to sobie bierze sick day, a jak dziecko, to tabletkę i do placówki? Fajne podejście. Nie przysparzasz dochodu krajowego brutto, nie będziesz chorować w komforcie.
        • trampki-w-kwiatki Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 23:24
          Prawda?
          • infinitypool Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 09:54
            No nie? "Swietne" podejscie tylko dzieci szkoda
      • 3-mamuska Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 16:50
        We wszystkich krajach Europy zach przeziebione dziecko normalnie chodzi do przedszkola/zlobka czy czego tam. Przy chorobach zakaznych typu ospa - wiadomo - nie chodzi. Ale wtedy nalezy sobie zalatwic teleworking, opiekunke, urlop cokolwiek.

        Nikt nie wysyła chorego dziecka do szkoły. Co za debilny pomysł.
    • hanusinamama Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 20:47
      Po co? MOje młode nie bardzo chorowite ale może m.in. dlatego, ze większość przeziebien przesiedziały w domu zamiast łazić i zarażać oraz się rozchorować bardziej.
      Obie antybiotyk prały raz do tej pory (ale wiem tez ze mam szczęscie)

      Paracetamolu też nie łykają na wszystko. Wersje paracetamol i leć do szkoły przy gorączce to nie jest coś co uważam, za lepszy system
    • awf-33 Re: Chorobowe „na dziecko” 14.09.25, 22:28
      Nigdy nie czułam się dyskryminowana na rynku pracy. Korzystaliśmy z mężem z opieki na dziecko, kiedy było chore. Każdy „katarek” to były nieprzespane noce, fridy podpinane do odkurzacza, inhalacje, mycie tego wszystkiego co chwilę, noszenie, bujanie i inne egzorcyzmy. Nasze dziecko nigdy nie przysypiało żadnej choroby. Widziałam dzieci znajomych - dziecko w gorączce non stop spało, a my byliśmy umordowani. Poza tym, od starszych koleżanek z pracy słyszałam rozgoryczenie, że wynajmowały nianie, a medalu za obecność nikt im nie dał. Ja się uczę zawsze na cudzych błędach. Był czas, kiedy równo co miesiąc lądowałam na opiece. Ten czas minął, firma się nie zawaliła, pracuję nadal, nawet awans dostałam. Małe dziecko ma się tylko raz w życiu. Ten czas już nigdy się nie powtórzy a praca to rzecz nabyta.
    • attiya Re: Chorobowe „na dziecko” 15.09.25, 05:43
      Jeśli dziecko choruje dużo, to nawet urlop dwójki rodziców nie wystarczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka