Dodaj do ulubionych

Ulubione dzieci

18.11.25, 19:58
Czemu rodzice mają swoje ulubione dzieci i co to powoduje?

Na przykład ojciec lepiej traktuje córke niż syna, matka lepiej syna niż córke.
Albo najstarsze dziecko jest idealne według rodziców i wiecej mu uchodzi, albo odwrotnie, najmłodsze jest najbardziej kochane.
albo sa dwie siostry i jedna co by nie zrobiła jest żle, a drugiej wszystko uchodzi na sucho i jest za wszytko chwalona.
Albo wśród braci - starszy stawiany za wzór, niemal geniusz, a młodszy takie popychadło. Albo odwrotnie - starszemu stawia sie wymagania, musi mieć same szóstki, piątki, być posłuszny i zostać prawnikiem. A młodszy wystarczy że ma same tróje i niech sobie sam wybierze zawód a i tak zawsze będzie tym złotym dzieckiem?

Kiedys chyba to był standard w rodzinach, dzisiaj, jak obserwuje dzieci kochane sa po równo. A moze nic sie nie zmieniło, jesli poczytac fora dla nastolatków'
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: Ulubione dzieci 18.11.25, 20:42
      "Kiedys chyba to był standard w rodzinach, dzisiaj, jak obserwuje dzieci kochane sa po równo"

      Bzdura. Zarówno kiedyś jak i dziś byli rodzice faworyzujący jedno z dzieci, a pikujący w dół drugie, i tacy, którzy traktowali sprawiedliwie (uwaga: sprawiedliwie nie znaczy identycznie!). Może dziś rodzice "faworytka" dopieszczają bardziej subtelnie, mniej "jawnie" - ale to nie znaczy, że jest to ok wobec "niefaworytka". Ot, uzasadniają "lepiej": "Julcia jest starsza i MUSI studiować na prywatnej uczelni, ty, Kubuś, masz jeszcze czas, więc rozumiesz, że teraz musimy inwestować w szkołę Julci? Więc Julcia dostanie kwotę xxx na semestr studiów, a ty, Kubusiu nowy piórnik z Temu.". I tak dalej. NIBY to argumenty logiczne, no, Kubuś ma jeszcze trzy lata do studiów. Ale sęk w tym, że jak Kubuś zda maturę - to się okaże, że na jego prywatne studia nie ma kasy, bo Julcia akurat bierze ślub, no, rozumiesz, Kubuś, ślub jest raz w życiu! A jak Kubuś będzie brał ślub, to nie będzie dla niego kasy, bo, rozumiesz, Julcia właśnie urodziła pierwsze dziecko, to dla dziecka, nie dla Julci! I tak dalej. sad
      Moi rodzice akurat byli właśnie sprawiedliwi, każde z dzieci miało swoje obowiązki i swoje prawa, nie było tak, żeby jedno na drugie swoje zwalało, chyba, że na zasadzie "handlu wymiennego" (na zasadzie: ja za ciebie dziś pozmywam, a jutro ty za mnie wyjdziesz z psem), ale już moja teściowa miała ukochanego synusia, to młodszy brat męża. Czego by ON nie wymyślił - to jest mądre, dobre i słuszne. A mój mąż? No, jest to jest, może służyć za szofera, jak trzeba do lekarza, albo za bankomat jak się nagle coś zepsuje, ale to tyle. Stosunek ten zresztą rozciąga się i na rodziny: co powie żona faworyta - jest mądre, słuszne i tak trzeba. A ja? Nawet jeśli mówię to samo, to truję, nudzę albo się czepiam. Pozostaje wzruszyć ramionami i przyjąć do wiadomości.
    • engine8t Re: Ulubione dzieci 18.11.25, 21:34
      Ty pewnie tez uwazasz ze kobiety sa traktowane gorzej niz mezczyzni i kiedys tak bylo i to byl standard ale teraz powinna byc juz rownosc a nie jest?
    • login.na.raz Re: Ulubione dzieci 18.11.25, 21:43
      Napiszę kontrowersyjnie. Moim zdaniem są dzieci, które "łatwiej" kochać i są takie, które nieco trudniej. Dzieci buntownicze, awanturujące się, nieposłuszne mogą mieć trudniej. Oczywiście, to nie jest reguła.

      Może też być tak, że rodzic bardziej sprzyja temu dziecku, które jest do niego podobne, albo które spełnia jego ambicje.

      Czasem jedno z dzieci mogło się pojawić w takim momencie życia rodziców, że było totalnie nie w porę i jest obwiniane o zaistniale przez to niepowodzenia. To jest straszne, bo dziecko nie jest niczemu winne, ale niestety są takie sytuacje.

      Ogólnie jestem w stanie zrozumieć, że ktoś kocha swoje dzieci niejednakowo. Nad uczuciami trudno zapanować. Ale nie jestem w stanie zrozumieć, czemu taki rodzic nie robi wszystkiego, by te swoje uczucia ukryć i chociaż udawać, że wszystkie dzieci są dla niego równie ważne, nie dać odczuć żadnemu, że jest mniej kochane.
      • login-zajety321 Re: Ulubione dzieci 18.11.25, 23:58
        To, o czym piszesz w pierwszym akapicie, dobrze rozpisane jest w książkach o rodzinach narcystycznych i podział ról wśród dzieci - złotego dziecka, kozła ofiarnego i milczącego dziecka.
        Ja byłam takim kozłem ofiarnym w narcystycznej rodzinie - pewnie teraz, gdybyś zapytała moich rodziców, to powiedzieliby, że byłam takim trudnym dzieckiem, pyskatym, niepokornym. Przykład - tylko ja dostawalam lanie od rodziców. Natomiast nie kojarzyli prostych faktów, że np. kłamałam, bo balam się bicia i koło się zamykalo. Albo ze pyskowalam, bo nie godziłam się na niesprawiedliwy podział ról, oskarżenia, wyzywanie mnie czy na takie sytuacje, że ja za słabe oceny dostawałam lanie, a złote dziecko - korepetycje.
        Przez to w kontaktach w moją rodziną non stop czułam napięcie i stres, a ta krnąbrność itd była jedynym znanym mi sposobem na poradzenie sobie z tym. Teraz, jak jestem starsza i bardziej świadoma, potrafię też regulować emocje i nazywac to co się wydarzyło. Ale dobrych relacji z rodziną nie mam i nigdy w jej oczach nie przestałam być kozłem ofiarnym, dlatego przestałam zabiegać o te dobre relacje - co oczywiście też wywołało wielkie oburzenie.
        Po mojej stronie odbyło się to bez wielkiego żalu, bo też nigdy nie czułam się częścią tej rodziny

        Także tak to wygląda z punktu widzenia takiego krnąbrnego dziecka...
        • czekamnawiatr Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 09:38
          Jesteś mną? Jakbym o sobie czytała. Co więcej, to nigdy nie mija. Jesteśmy już mocno dorośli, a właśnie moja siostra, to złote dziecko jest wychwalane pod niebiosa za jakiś tam sukces. Osiągnęłam taki sukces parę lat temu, ale wiecie... Ten mój był taki nijaki, na pewno potem mi to rąbnie i się popsuje, ogólnie nie ma o czym mówić, chyba że negatywnie. Za to moja siostra, oooo, jaki sukces! Taka zdolna, mądra , tak sobie cudnie poradziła! Jaka ona wspaniała!
          • login-zajety321 Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 11:50
            To raczej bardziej problem tego, że rodziny narcystyczne sa jak z jednej taśmy produkcyjnej smile jak zaczęłam zgłębiać temat pare lat temu to aż oczy otwierałam że zdziwienia przy czytaniu poradników ,,ooo, to o mnie" smile Az się zalchysnelam ta wiedza, bo przez wiele lat myślałam, że moja rodzina jest normalna, przeciętna, itd. Coś tam oczywiście czasem zgrzytało, ale zawsze wydawało mi się, że to moja wina, że faktycznie ze mną jest coś nie tak.
            Trochę pracy wewnętrznej mnie to kosztowało, ale praktycznie kontakt z moją rodziną mam zerowy. Nie jest to przyjemne, bo widzę, jak miło byłoby mieć fundamenty rodzinne, ale z drugiej strony pogodziłam się z tym, że ich nie miałam, nie mam i nie będę miała. Szczególnie, że ten wydrukowany przez lata przekaz rodzinny, że to ze mną jest coś nie tak, przechodzi z moich rodziców na kolejne pokolenie, bo złote dziecko zaczyna kopiować zachowania narcystycznego rodzica. Uznałam więc że niepotrzebne mi to wszystko po raz kolejny

            Kurcze, po raz pierwszy o tym publicznie pisze smile i na koniec dodam optymiczns myśl, że mam świetną rodzine z wyboru - żadna z tych osob nie powiedziała mi nic w stylu ,,Przesadzasz, to w końcu twoi rodzice "
      • nellamari Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 06:34
        Może też być tak, że rodzic bardziej sprzyja temu dziecku, które jest do niego podobne, albo które spełnia jego ambicje.

        Może tez być całkiem odwrotnie. Cała para może iść w dziecko problematyczne ( szkoła, ADHD, Au etc) a dziecko posłuszne, łatwe, samobieżne staje się niewidzialne.
        • kocynder Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 06:57
          Obie macie rację. Może być, że dziecko ambitne i posłuszne jest faworytem, a może być tak, że właśnie to problematyczne dostaje całą uwagę, czas i troskę, bo "to grzeczne sobie poradzi". A bywa i tak, że nie ma żadnego uzasadnienia. Po prostu bo tak. Miłość nie daje się ująć w ramy. Możesz powiedzieć konkretnie dlaczego wybrałaś tego właśnie mężczyznę na męża, a nie jego kolegę, sąsiada czy tego Krzyśka z roku wyżej, który tak pięknie grał na gitarze i który tak o ciebie zabiegał? W czym ten wybrany jest lepszy od Krzyśka? I nie teraz, po x latach, ale wtedy? No takich stuprocentowych powodów nie ma. smile
          I piszę to jako żona "gorszego syna". I on i jego brat pojawili się w bardzo podobnej sytuacji życiowej rodziców (niewielka różnica wieku), jeśli o większych ambicjach mowa, to raczej mój mąż, problemy jakie sprawiał jego brat wynikały z rozwydrzenia bardziej kochanego dziecka, a nie ADHD, Au itp... I co? I nic, w oczach teściowej to brat jest cudowny, wspaniały, mądry, najlepszy, każde jego potknięcie jest tłumaczone złym losem, innymi ludźmi, światem, każde nawet zwyczajne osiągnięcie urasta do rangi sukcesu, a mój mąż jest ok, no, zawiezie do lekarza, zakupy zrobi, ale każde potknięcie jest nazywane porażką i szkoda gadać, a każde osiągnięcie - no, jest, i też szkoda gadać.
          I nie, to nie jest cecha wyłącznie pokolenia odchodzącego. Wśród znajomych "kilkudzietnych" też to widzę - nie zawsze, oczywiście, ale też wcale nie sporadycznie.
      • subskrybcja Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 20:19
        login.na.raz napisała:

        > Napiszę kontrowersyjnie. Moim zdaniem są dzieci, które "łatwiej" kochać i są ta
        > kie, które nieco trudniej. Dzieci buntownicze, awanturujące się, nieposłuszne
        > mogą mieć trudniej. Oczywiście, to nie jest reguła.
        >


        Albo odwrotnie, wagarowicz, sprawiający kłopoty, nie wracający na noc, robiący długi, nieszanujący innych rodziców, rodzeństwa, ogólnie innych, agresywny słownie (nie mylić z pyskatością) - ojej, na pewno ma trudny okres, może kłopoty w szkole, może jedt gnębiony przez rówieśników, albo za mało czasu mu poświecamy - i jest psycholog, diagnozy, albo i rekompensowanie mu trudności poprzez kupowanie drogich gadzetów, albo i spłacanie długów przez rodziców, czy też usprawiedliwianie jego wagarów - bo Kubuś/ Gosia - maja trudny okres, trzeba im pomóc i poswiecic im czas.

        W ich cieniu żyje całkowicie bezproblemowy Marcin/Zosia - niewidzialni, no bo przecież sobie radza, nie grozi im nie zdanie do następnej klasy, nauczyciele chwalą, ze grzeczni i posłuszni, nie wszczynaja bójek, nie piją nie paką, nie robią długów, nawet na wagary nie chodzą. Cała uwaga idzie na ich niedobre rodzeństwo, które sobie bimba i ma w nosie wszystkich, no bo tamci przecież sobie radzą i sa tacy bezproblemowi, a po latach wychodzi, ze mieli problemy, tylko nie z ocenami.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 08:55
      A dlaczego lubisz jednych ludzi a inny nie?
      • subskrybcja Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 20:32
        mebloscianka_dziadka_franka napisała:

        > A dlaczego lubisz jednych ludzi a inny nie?

        Nie pytam jednych ludzi, tylko o własne dzieci.
        • princy-mincy Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 20:57
          Dzieci też są ludźmi.
    • cegehana Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 09:06
      Nie szukałabym logiki w uczuciach. Pierwotne przyczyny mogą być różne. Potem wjeżdża błąd konformacji plus dziecko jak to dziecko internalizuje swoją łatkę i mamy stan rzeczy zabetonowany na lata.
    • little_fish Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 09:59
      Masz dzieci? W sensie więcej niż jedno?
      Ja jestem jedynaczką, więc czegoś takiego nie doświadczyłam. Ale jako matka dwójki, mam wątpliwości czy zawsze jedno jest bardziej kochane, czy po prostu są inaczej traktowane, bo są różne?
      Ja moich synów kocham bezwarunkowo, obu. Ale sama widzę i oni też widzą, że są trochę inaczej traktowani. To wynika z wielu okoliczności
      • runny.babbit Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 14:43
        Większość dzieci z rodzeństwem uważa, że to drugie było faworyzowane. Bo starszy może więcej, ale młodszemu dużo się usługuje bo przecież jest malutki, ale starszy szybciej wychodzi w świat - trzeba wesprzeć, ale od młodszego i mniej się wymaga, bo ambicje zaspokaja starszy itd. A do tego oprócz różnicy wieku dochodzą i inne, które wymuszają różne traktowanie. Może najłatwiej mają bliźniacy, bo wtedy łatwo to porównać.
      • subskrybcja Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 20:34
        little_fish napisała:

        > Masz dzieci? W sensie więcej niż jedno?
        > Ja jestem jedynaczką, więc czegoś takiego nie doświadczyłam. Ale jako matka d
        > wójki, mam wątpliwości czy zawsze jedno jest bardziej kochane, czy po prostu
        > są inaczej traktowane, bo są różne?
        > Ja moich synów kocham bezwarunkowo, obu. Ale sama widzę i oni też widzą, że
        > są trochę inaczej traktowani. To wynika z wielu okoliczności

        Jak na przykład?
        Na przykład jeden zwróci sie do Ciebie brzydko :Ty Małpo! i dostanie ochrzan i kare a drugiemu powiesz, Oj Marcinku nie mów tak do mamusi?

        Czy jak jeden sprzątnie mieszkanie w wieku 12 lat powiesz: Marcin super, ze posprzątałeś.
        A 12 letniemu Mateuszowi powiesz- jak posprzątałeś jak pod szafkę widze jeszcze kurze?
        • little_fish Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 20:49
          Z przykładów poruszanych przez moje dzieci - starszy twierdzi, ze młodszemu wolno więcej niż jemu kiedy był w tym wieku, np wracać później do domu. Zgadza się - młodszy do tej pory w żaden sposób nie podpadł, nie nadużył zaufania, charakter ma taki że unika kłopotów. W przeciwieństwie do starszego w wieku nastoletnim. Dlatego starszy podlegał większej kontroli.
          Albo w przypadku nauki - zawsze doceniałam starania, niekoniecznie efekty, więc z zewnątrz mogło to wyglądać tak, że jeden za trójkę jest chwalony a drugi dostaje ochrzan 😉 (trochę przejaskrawiam)
          • cegehana Re: Ulubione dzieci 20.11.25, 08:39
            Jeśli dzieci, jako dorosłe podtrzymują tę opinię, że któreś było faworyzowane, to znaczy, że jednak ta indywidualna ocena nie była celna. Niestety nie mam złotego środka na to, jak stwierdzić ile kontroli a ile pochwał potrzebuje dane dziecko, łatwe to nie jest.
            • little_fish Re: Ulubione dzieci 20.11.25, 11:16
              Nie wiem czy podtrzymują zdanie o faworyzowaniu, bo w tym konkretnym przypadku ze śmiechem przyjął argument do wiadomości i przyznał mi rację.
        • nellamari Re: Ulubione dzieci 20.11.25, 06:09
          Wystarczy, że masz trójkę dzieci i
          do A powiesz : ogarnij pokój i lekcje, a A to zrobi;
          do B powiesz : ogarnij pokój i lekcje, a B tego nie zrobi dokąd nie powtórzysz 5 razy i nie podniesiesz głosu,
          do C powiesz: ogarnij pokój i lekcje, a C nie tylko nic nie ogarnie samodzielnie, ale i zrobi tylko połowę lekcji.

          I tak codziennie.

          Jak będzie to rezonować na Twoim stosunku do dzieci ? Każdemu będziesz dawać buziaka i gratulować ?

          Ja jestem również jedynaczką, wiec doświadczeń własnych brak, ale widzę indywidualność dzieci, wiec to równe traktowanie, nie do końca byłoby sprawiedliwe.



    • princy-mincy Re: Ulubione dzieci 19.11.25, 12:01
      Zawsze uwazalam, ze moja mama faworyzuje siostre a ona uwazala, ze to ja jestem faworyzowana wink
      W perspektywy czasu musze przyznac, ze bylysmy traktowane bardzo rowno i sprawiedliwie.
      Moj maz z kolei byl bardzo faworyzowany w domu przez matke, ojciec traktowal oboje dzieci tak samo. Mlodsza corka ma spory zal to matki, ze ta wyrozniala starszego brata. Zreszta do dzis tesciowa uwaza synusia za siodmy cud swiata wink

      Moim dzieciom staram sie dawac tyle samo czasu, milosci, pomocy. Kocham oboje rowno mocno, za kazde oddalabym zycie.
      Gdy dzieciaki byly mlodsze, czasem starsza corka zarzucala nam, ze faworyzujemy brata. Nie widziala, ze po prostu jako mlodszy o 4 lata nie mogl robic w domu wszystkiego tego, co ona. Albo czasem potrzebowal wiecej uwagi/ pomocy. Ale od najmlodszych lat oboje mieli obowiazki domowe w miare swoich mozliwosci (teraz sa praktycznie te same), oboje dostaja ubrania i sprzety z tej samej polki cenowej.
      Jak oni to ocenia za kilka lat z perspektywy rodzicow? Zobaczymy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka