Dodaj do ulubionych

Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczali?

17.12.25, 08:52
Mam na mysli mobbing, dokuczanie w szkole, wsrod znajomych, czy gdzie tam jeszcze.

Nurtuje mnie to, bo dosc czesto czytam o gnebieniu dzeciakow/ nastolatkow przez ich kolegow, znajomych w szkole czy poza nia. Ostatnio watek o zabojstwie dziewczynki bardzo mnie poruszyl. Ogladam tez dosc czesto seriale "szkolne" i mobbing tam pokazywany jest wprost porazajacy.

I naszla mnie refleksja, ze ja to mialam dobrze, bo przez caly okres mojej edukacji (w szkole podstawowej i sredniej, a nawet pozniej) niczego takiego nie doswiadczylam, z tego co wiem, moje kolezanki/koledzy tez nie.

Ale pomyslalam sobie, ze moze to dlatego, ze mieszkalam w malym miasteczku, pochodzilam z bardzo przecietnej rodziny, nie bylo Internetu, itd. Moze dzieciaki w duzych miastach mialy przerabane.

Moja szkola podstawowa to lata 60 -70 te. Ciekawa jestem, czy sa tu tacy "dziadersi" jak ja i czy maja podobne doswiadczenia
Obserwuj wątek
    • ritual2019 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:01
      Oczywiscie ze istnial bullying (nie potrzeba do tego internetu) ale wtedy nikt sie tym nie przejmowal, to byl temat tabu.
      • senin1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 09:26
        ciekawe, to co piszesz. Moze jestes troche pozniejszym niz moje pokoleniem. Ja mialam dwa przypadki czegos z czym czulam sie niefajnie ale trudno to nazwac 'bullying" . Jeden to kiedy w 4-5 (?) klasie gdy wracalam do domu zostalam " zaatakowana slownie" wierszykiem przez sasiedzkie dzieciaki, ktore krzyczaly za mna: " Rude sosny w tan radosny a olchy za nimi" Pamietam do dzis , bo bylo to naigrywanie sie z mojego nazwiska (nie bylam ruda, tylko nazwisko bylo od sosny). Ale sprawe zalatwil moj 2 lata mlodszy brat, ktory rzekl: "potrzymaj mi raniec" i naprezyl muskuly wink

        I temat nie byl wcale tabu, bo nastepnego dnia powiedzielismy pani i pani to zalatwila. Nie wiem jak, ale juz nigdy wiecej sie to nie zdarzylo. Mnie sie wydaje ze bylo to raczej "zero tolerance". ale moze tylko w moim miasteczku tak bylo. Moze u Ciebie bylo inaczej.
        • ritual2019 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 11:33
          Zdecydowanie bylo i bylo tego sporo, widzialam to wtedy i z perspektywy osoby doroslej widze to nieco inaczej ale na pewno nie na plus. Temat byl tabu, zlwaszcza gdy w gre wchodzily bardziej powazne sprawy.
        • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:20
          Co to jest raniec?
          • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:26
            tania.dorada napisał(a):

            > Co to jest raniec?

            tornister
            • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:32
              Dzięki.
            • trina45 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:29
              ooo to chyba jeszcze przed wojna bylo...
            • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:32
              Po niemiecku Ranzen.
        • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:22
          No ale przecież nie każdy był dręczony i nie wszędzie, to że tobie się nie zdarzyło nie znaczy, że innym nie, mogłaś nie widzieć, zwłaszcza jeśli było w białych rękawiczkach,
        • la_felicja Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:36
          Zaraz mnie tu pewnie zjedzą - ale czy naprawdę taki wierszyk to powód, żeby aż skarżyć się wychowawczyni?
          Jak ja byłam dzieckiem, to się przekrzykiwaliśmy różnymi inwektywami, takimi właśnie mało bolesnymi. Te rude sosny, tan radosny to prawie poezja w porónaniu z tym, co myślmy wygadywali.

          Prześladowania jednak nie pamiętam. Tzn - raz ktoś zrobił coś głupiego i się z niego pośmiali, za kilka dni komuś innemu coś się przydarzyło i o tym poprzednim zapominali - nie było jednej, stałej ofiary. Sama byłam pulchna, słaba z W-Fu i w dodatku miałam nazwisko, które aż się prosiło o przezwiska - i owszem, od czasu do czasu mi się obrywało, ale nie czułam się jakoś szczególnie prześladowana
          • la_felicja Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:44
            Dopiszę - nie czułam się prześladowana w szkole. Ani w podstawówce, ani w liceum (piekła zwanego gimnazjum za moich czasów na szczęście nie było)

            Za to przeżyłam piekło na koloniach letnich - i tam do prześladowania dokładali się też wychowawcy. Nawet nie mówili do mnie po imieniu, używali nadanego mi przez grupę przezwiska.
      • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:19
        Może raczej nie było na to nazwy, a jak nie ma nazwy to i nie ma definicji i trudniej uchwycić zjawisko.
        Dokuczanie i bagatelizowanie było chyba od zawsze - przecież to jest pokazane nawet w Ani z Zielonego Wzgórza, gdzie Gilbert wyśmiał jej włosy i wszyscy uznali że ona przesadza a jej uczucia są nie takie jak powinny być. I ostatecznym argumentem przekonania Maryli żeby jej na to pozwolić nie było, że Ania ma prawo do obrony własnych granic, tylko, że ta szkoła i tak jest do dupy więc dziewczyna niewiele straci.
        • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:29
          tania.dorada napisał(a):

          > Może raczej nie było na to nazwy, a jak nie ma nazwy to i nie ma definicji i tr
          > udniej uchwycić zjawisko.


          przecież nie chodzi o nazwę, bo dokuczanie było zawsze, inna była tylko skala i inna odporność, ludzie byli silniejsi, niż dziś
          • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:32
            po_godzinach_1 napisała:

            >
            wsze, inna była tylko skala i
            > inna odporność, ludzie byli silniejsi, niż dziś
            Bzdury.
            Po prostu musieli siedzieć cicho i cierpieć w milczeniu.
            • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:36
              runny.babbit napisał(a):

              > po_godzinach_1 napisała:
              >
              > >
              > wsze, inna była tylko skala i
              > > inna odporność, ludzie byli silniejsi, niż dziś
              > Bzdury.
              > Po prostu musieli siedzieć cicho i cierpieć w milczeniu.

              moje zdanie jest takie, jak napisałam

              i na marginesie - skala zjawiska dobrze widoczna jest na tym forum - rośnie agresja ematek, widać to i w języku, i w szukaniu kozła ofiarnego, aby sie na nim wyzy,c

              ciekawe, czy ematki-hejterki w szkole były ofiarami, czy sprawczyniami dokuczania innym (nicków nie podam, choc, na życzenie, mogę)
              • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:38
                po_godzinach_1 napisała:



                > moje zdanie jest takie, jak napisałam
                >
                > i na marginesie - skala zjawiska dobrze widoczna jest na tym forum - rośnie agr
                > esja ematek, widać to i w języku, i w szukaniu kozła ofiarnego, aby sie na nim
                > wyzy,c
                >
                >
                W czym problem, czyżby nie pomagały w zbudowaniu większej odporności?
                • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:40
                  runny.babbit napisał(a):

                  > W czym problem, czyżby nie pomagały w zbudowaniu większej odporności?

                  ale o jakim problemie mówisz?
                  • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:27
                    po_godzinach_1 napisała:

                    > runny.babbit napisał(a):
                    >
                    > > W czym problem, czyżby nie pomagały w zbudowaniu większej odporności?
                    >
                    > ale o jakim problemie mówisz?
                    O tym z twojej wypowiedzi. .. chyba że piszesz o rosnącej agresji jako pozytywnym zjawisku.
                    • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:33
                      runny.babbit napisał(a):


                      > O tym z twojej wypowiedzi. .. chyba że piszesz o rosnącej agresji jako pozytywn
                      > ym zjawisku.

                      aha

                      tak, tu na forum agresja rośnie aż się dymi, więc agresorki mam wyszarzone (ktoś może uznać, że stosuję wobec nich przemoc przez eliminację), w realu unikam ludzi agresywnych; ale czytam, widzę, słysze co się dzieje i tak, rosnąca agresja wsród dorosłych i dzieci to problem nas wszystkich
              • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:38
                E, no to zrób sobie research na tym forum, poszukaj wątków na temat ADHD z ostatnich 20 lat, zobaczysz jak bardzo to co myślisz się mija z realem.
                • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:42
                  tania.dorada napisał(a):

                  > E, no to zrób sobie research na tym forum, poszukaj wątków na temat ADHD z osta
                  > tnich 20 lat, zobaczysz jak bardzo to co myślisz się mija z realem.

                  mój real jest ok, wzrost agresji na tym forum nie jest ok
                  • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:19
                    nie pytam czy twój real jest ok, mowie ze gdybys go skonfrontowała z podejściem na tym forum do dzieci z zaburzeniami w szkołach bombelkow ematki na przestrzeni lat to byś zobaczyła ze kiedyś było gorzej. A mowa o szkołach bombelkow ematki, czyli wielkomiejskie, intelektualne i elitarne, z ematkowym zapleczem kulturowym.
                    • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:29
                      tania.dorada napisał(a):

                      > nie pytam czy twój real jest ok, mowie ze gdybys go skonfrontowała z podejściem
                      > na tym forum do dzieci z zaburzeniami w szkołach bombelkow ematki na przestrze
                      > ni lat to byś zobaczyła ze kiedyś było gorzej. A mowa o szkołach bombelkow emat
                      > ki, czyli wielkomiejskie, intelektualne i elitarne, z ematkowym zapleczem kultu
                      > rowym.

                      na tym forum?
                      tu, gdzie hejt jest na porządku dziennym?

                      też mi punkt odniesienia
              • eliksirr_czarodziejski Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:30
                po_godzinach_1 napisała:

                >
                > i na marginesie - skala zjawiska dobrze widoczna jest na tym forum - rośnie agr
                > esja ematek, widać to i w języku, i w szukaniu kozła ofiarnego, aby sie na nim
                > wyzy,c
                >

                Bardzo powoli to się zmienia, ale jest dokładnie na odwrót. Niedługo minie 20 lat jak siedzę na ematce.
                • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:34
                  eliksirr_czarodziejski napisała:

                  > Bardzo powoli to się zmienia, ale jest dokładnie na odwrót. Niedługo minie 20 l
                  > at jak siedzę na ematce.

                  serio?
                  20 lat temu tez tak zbiorowo napadano na takie forumki jak Alexis czy Anna z Wiednia?
                  • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:12
                    po_godzinach_1 napisała:


                    > serio?
                    > 20 lat temu tez tak zbiorowo napadano na takie forumki jak Alexis czy Anna z Wi
                    > ednia?

                    jedna i druga jest tuż z własnej woli i w każd4ej chwili może zniknąć jeśli jej atmosfera nei pasuje. Porównanie tego do szkoły to jakiś dowód na niedowład umysłowy.
                    • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:14
                      tania.dorada napisał(a):


                      > jedna i druga jest tuż z własnej woli i w każd4ej chwili może zniknąć jeśli jej
                      > atmosfera nei pasuje. Porównanie tego do szkoły to jakiś dowód na niedowład um
                      > ysłowy.

                      czy ty mi właśnie ubliżyłaś?
                      • nenia1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:21
                        po_godzinach_1 napisała:

                        > czy ty mi właśnie ubliżyłaś?

                        Tak, ubliżyła ci. Ale zgodnie z jej sugestią możesz zniknąć jak ci się nie podoba big_grin
                        • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:20
                          albo mnie wygasić smile nie da da się tego zrobić w szkole, przynajmniej dopóki istnieje obowiązek szkolny.
                    • danaide2.0 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 18:34
                      Jest jakaś inna psychologia tłumu dla klasy, inna dla forum, inna dla narodu czy są jednak jakieś punkty styczne?
                  • kloacznymysliwy Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:33
                    20 lat temu... Od 2009 roku (to już 17 lat) na tym forum przez kilka lat były wielokilometrowe wątki z nieżyjącą już Rosą w roli głównej. To dopiero było...
                    Siedzę tu z przerwami od chyba 2002 roku i uważam, że aktualnie potwornie tu wieje nudą. Nic się nie rozpada, nie ma obozów, nie powstają nowe fora z powodu obrażenia i wojny. Najbardziej agresywne wątki są niczym w porównaniu do tego, co tu było kiedyś. A wyciągano dane, zdjęcia dzieci i szydzono z tych dzieci - tak, z dzieci nielubianych forumek, ze zdjęć dzieci, były życzenia śmierci i tak dalej.

                    I ja teraz słyszę, że kiedyś to tego nie było. No cóż, najwyraźniej ja mam inną pamięć o tym kiedyś.
            • eliksirr_czarodziejski Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:28
              runny.babbit napisał(a):

              > po_godzinach_1 napisała:
              >
              > >
              > wsze, inna była tylko skala i
              > > inna odporność, ludzie byli silniejsi, niż dziś
              > Bzdury.
              > Po prostu musieli siedzieć cicho i cierpieć w milczeniu.

              Dokładnie tak. Jeśli się o czymś nie mówiło to znaczyło że tego nie ma.
          • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:37
            Tak, ale jak nie ma nazwy i definicji to trudniej to uchwycić, zaszufladkować w głowie i zapamiętać. A dopiero gdzieś w latach 90 zaczęło się mówić o bullying, mobbingu i opisywanie tego zjawiska - na przykład nikt by nie pomyslal w latach 70 ze wykluczenie jednej koleżanki z imprezy to forma bullyingu/dręczenia i w związku z tym nikt by tego jako dręczenie nie zapamiętał.
            • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:43
              tania.dorada napisał(a):

              > Tak, ale jak nie ma nazwy i definicji to trudniej to uchwycić, zaszufladkować w
              > głowie i zapamiętać. A dopiero gdzieś w latach 90 zaczęło się mówić o bullying
              > , mobbingu i opisywanie tego zjawiska - na przykład nikt by nie pomyslal w lata
              > ch 70 ze wykluczenie jednej koleżanki z imprezy to forma bullyingu/dręczenia i
              > w związku z tym nikt by tego jako dręczenie nie zapamiętał.

              zawsze było tak, że jednych sie lubiło bardziej, innych mnie a jeszcze inni nie byli lubiani przez większość, zzwsze było tak, że ludzie łączyli sie w grupy i imprezowali z tymi, których lubią

              dla mnie to nie jest dręczenie
              • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:21
                po_godzinach_1 napisała:

                > dla mnie to nie jest dręczenie

                O, no i tym jednym zdaniem pokazałaś dlaczego ludziom się wydaje że kiedyś dręczenia nie było - było, tylko "dla nich to nie było dręczenie".
                nie mówię o niezapraszaniu kogoś tam gdzieś tam tylko o wykluczaniu z premedytacja i to jest jak najbardziej dręczenie.
                • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:27
                  tania.dorada napisał(a):

                  > O, no i tym jednym zdaniem pokazałaś dlaczego ludziom się wydaje że kiedyś dręc
                  > zenia nie było - było, tylko "dla nich to nie było dręczenie".
                  > nie mówię o niezapraszaniu kogoś tam gdzieś tam tylko o wykluczaniu z premedyta
                  > cja i to jest jak najbardziej dręczenie.

                  a ty pokazujesz dlaczego dziś ludzie za dręczenie uważają to, że nie zapraszamy na imprezy ludzi, za którymi nie przepadamy (czyli sytuacje całkiem normalną)
      • mallard Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:17
        ritual2019 napisał(a):

        > Oczywiscie ze istnial bullying

        Nie, nie istniał. Było prześladowanie, gnębienie, znęcanie się, czy też w lżejszej formie - dokuczanie.
      • engine8t Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:06
        ritual2019 napisał(a):

        > Oczywiscie ze istnial bullying (nie potrzeba do tego internetu) ale wtedy nikt
        > sie tym nie przejmowal, to byl temat tabu.

        Jakie tam tabu?
        Bylo powedzenie ze albo sie ciebie beda bali albo z ciebie smiali.
        Wszycy nalezeli do gangow ktore sie nazywaly "paczki".
        Jak ktos nam cos robil to sie mu dawalo "w leb" i po zabawie.. Nikt nikogo za to nie sadzil.
        Wiadomo bylo ze nalezy miec mocnego kolege ktory zawsze obronil, Za to mu sie pomagalo w matematyce.
        Nikt nikogo nie sadzil za to ze pocigal dziewczyne za wlosy - bo za to - jak ona nie potraktowla tego jak zaloty, to sie dostawalo w gebe.. i sprawa wyjasniona.
        • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:27
          Tylko wez pod uwage, ze nie kazda dziewczyna byla taka charakterna to raz, dwa, w twoim pokoleniu moglo byc inaczej, moje roczniki to juz byly tzw, pizdeusze, zadni mocni koledzy nie rwali sie do pomocy.
          • engine8t Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 01:29
            simply_z napisała:

            > Tylko wez pod uwage, ze nie kazda dziewczyna byla taka charakterna to raz, dwa,
            > w twoim pokoleniu moglo byc inaczej, moje roczniki to juz byly tzw, pizdeusze,
            > zadni mocni koledzy nie rwali sie do pomocy.
            >
            Te ktore ni ebyly chrakterne zwykle ni emialy problemow z lobuzami...lobozow one nie interesowaly.
            I maly sposby aby szybko pokazac ze "ode mnie prosze z daleka" i zwykle tak bylo.
            Wlasnie te ktore probowaly sie stawiac to mialy wiecej problemow bo to zachecalo ..
            Kolegow do obrony to trzeba bylo miec na zapas i w rezerwie a nie liczyc ze jak ci ktos obraz to sie znajdzie kilku gnetlemenow... Nalezalo myslec o sobie na zapas.
            A jak cos sie stalo to taki koleg takiegoi podrywacza bral na ubit azimie i temu dawal lekcje..

            Co nie znaczy ze nie bylo problemow i rzeczy niemile sie nie zdzrzaly.. Abslutnie sie zdarzaly ale przeciez zawsz ebyla opcja ofocjalnego zgloszenia do nauczyciela w szkole czy rodzica i sprwy byly bardzo szybko zalatwiane.
            • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 10:07
              Chlopie...piszemy niejednokrotnie o niesmialych 12 latkach wciaganych do szkolnej ubikacji...
    • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:03
      Być może coś tam moja starcza pamięć wyparła, ale i ja nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego sekowania ani mojej, skromnej osoby (a żadnym ulubieńcem, prowodyrem, czy inną duszą towarzystwa nie byłem), ani innych.
      A mieszkałem w Gdańsku.
      • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 09:40
        Inna rzecz, że mogę mówić jedynie w swoim imieniu. Dzisiaj wszechobecne media rozpowszechniają takie informacje dużo szerzej. Niemniej wtedy dokuczanie kolegom w szkole nie nazywało się bullyingiem.
      • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:30
        Nie pomyślałem o nauczycielach. Miałem panią od Polskiego, która skradała się z dziennikiem za plecy pogrążonego w rozmowie ucznia i waliła tym dziennikiem w łeb. I to dość mocno. A matematyczka o wdzięcznej ksywce "kiełbasa" stosowała chwyty judo, z rzuceniem klasowym osiłkiem o glebę włącznie. smile
      • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:47
        O, jeszcze świetliczanka która darła się na dzieci przed szkolną stołówką "horda tatarska!" smile
    • nieobiektywnie Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:06
      Chodziłam do podstawówki tzw molocha bo jestem z wyżu. W szkole były tysiące uczniów, system zmianowy. I faktycznie, nie przypominam sobie. Były oczywiście jakieś pojedyncze incydenty, ale regularnego dręczenia sobie nie przypominam ani w podstawówce ani w liceum.
    • swiecaca Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:12
      wczesna podstawówka lata 80te duże miasto. koleżanka jest wyśmiewana i przezywana z powodu brzydkiego zapachu z ust. grupa dzieci podkłada jej na wycieraczkę pod drzwiami mieszkania 'zakrwawioną' podpaskę. afera, wychowawczyni, rozmowy z rodzicami. prześladowanie ustaje i resztę szkoły dziewczyna odbywa normalnie.

      co ciekawe, po latach najgorszy prześladowca ląduje co i rusz w więzieniu. prześladowana osoba ma rodzinę i sukcesy zawodowe oraz aktywnie uczestniczy w spotkaniach klasowych.
    • trampki-w-kwiatki Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:27
      Nie jestem z lat 60, do szkoły poszłam w 1990 roku. Moloch wielkomiejski, trzy zmiany. Przeżyłam swój własny koszmar, próby zastraszania i wymuszania pieniędzy, pryskanie antyperspirantem do gardła, bicie, nacieranie śniegiem, a przede wszystkim upokarzanie. Skończyło się, gdy zmieniłam szkołę na mniejszą, w innej dzielnicy.
      Powód był klasycznie z dudy, byłam drobna, chuda i wyglądałam na młodszą. Wystarczyło, żeby zrobić sobie ofiarę.
    • cegehana Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:27
      Oczywiście że doświadczyli, tylko niekoniecznie mają uświadomioną potrzebę, by się tym dzielić. Nie wiem, skąd przekonanie, że Twoi koledzy tego nie doświadczyli.
      • senin1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 09:40
        >Oczywiście że doświadczyli

        >podasz jakies przyklady z amtych lat)

        >tylko niekoniecznie mają uświadomioną potrzebę, by się tym dzielić. Nie wiem, skąd przekonanie, że Twoi koledzy tego nie doświadczyli.

        W watku starowym napisalam: " z tego co wiem" . Czy jest to wyrazenie jakiegos "przekonania" ?


        No i skad twoje skad twoje przekonanie , ze doswiadczyli? (odnosze sie do: >Oczywiscie (?) ze doswiadczyli)
        • ritual2019 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 11:36
          Doswiadczali ale ty o tym nie wiedzialas, to bylo dosc typowe, nie wiedzieli rodzice, nauczyciele a ofiary meczyly sie latami. Wiele rzeczy uwazalo sie za norme rozwojowa i klasyfikowalo jako on to robi bo cie lubi/bo mu sie podobasz itp.
          • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:01
            ritual2019 napisał(a):

            > Doswiadczali ale ty o tym nie wiedzialas, to bylo dosc typowe, nie wiedzieli ro
            > dzice, nauczyciele a ofiary meczyly sie latami. Wiele rzeczy uwazalo sie za nor
            > me rozwojowa i klasyfikowalo jako on to robi bo cie lubi/bo mu sie podobasz itp
            > .
            "Chłopcy już tacy są!"
            "Końskie zaloty"
            • ritual2019 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:08
              runny.babbit napisał(a):

              > "Chłopcy już tacy są!"
              > "Końskie zaloty"


              Dokladnie.
              Do tego ofiara ktora zglosila bullying byla uwazana za skarzypyte, zarwono przez doroslych ktorym powidziala jak i agresorow, bo ci sie oczywiscie dowiedzieli. Wielu rodzicow tez mialo do tego podejscie dosc obojetne lub na zasadzie.radz sobie samemu, pewnie sprowokowal/a itp..
        • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:27
          No a nigdy nie czytałaś listów do redakcji Płomyka, Świata Młodych, Filipinki, Na Przełaj? Nigdy nie czytałaś reportaży z tych magazynów? Przecież one często poruszały ten temat.
          Potem weszło Bravo z treściami bardziej kręcącymi się wokół „pierwszych razów”, ale w latach 70-80 jak najbardziej zjawisko było poruszane w prasie i literaturze młodzieżowej.
          • kloacznymysliwy Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:01
            Jest podcast - Podcastex, i tam jest kilka odcinków typu listy z Bravo czy Popcornu. Zadziwiło mnie, ile tych listów wcale nie kręciło się wokół pierwszych razów, a własnie prześladowania - prześladowanie za ubiór, za wygląd, za muzykę, za wzrost, za tuszę, za wyznanie, za brak rodzica i tak dalej.
    • memphis90 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:34
      Jestem dziwnie pewna, że „koledzy”, którzy w szkole stosowali wobec mnie bullying, do dziś są przekonani, że nieeeee, w naszej szkole żadnego dokuczania nie było, nie spotkali się i w ogóle nie ma mowy… 🤔
      • lauren6 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 09:52
        Amen
      • veryvery Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:48
        Dałabym lajka za tę wypowiedź gdyby była taka opcja
        • zerlinda Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:03
          Ja też
      • bi_scotti Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:03
        memphis90 napisała:

        > Jestem dziwnie pewna, że „koledzy”, którzy w szkole stosowali wobec mnie bullyi
        > ng, do dziś są przekonani, że nieeeee, w naszej szkole żadnego dokuczania nie b
        > yło, nie spotkali się i w ogóle nie ma mowy… 🤔
        >

        Not only that. Do mnie sie nawet pary razy rozni odezwali w ramach zaproszen na jakies szkolne reunions surprised Mysle, ze faktycznie wyparli z pamieci jacy byli, co mowili, jak sie zachowywali ... Troche jak u Kaczmarskiego "tylko ofiary sie nie myla", eh uncertain
        Ja tu jestem pewnie najstarszym "dziadersem" wsrod ematek & yes, doswiadczalam i pamietam. A najbardziej pamietam to, o czym napisal i Lolo - krzywde od nauczycieli. In my case, byli i tacy wsrod nich, ktorzy innych uczniow na mnie "napuszczali" i/lub bullying usprawiedliwiali suspicious Disgusting. Unforgettable. Life.
        • eliksirr_czarodziejski Re: Czy 17.12.25, 16:35
          bi_scotti napisała:

          A najbardziej pamietam to, o czym napisal i Lolo - krzywde od naucz
          > ycieli. In my case, byli i tacy wsrod nich, ktorzy innych uczniow na mnie "napu
          > szczali" i/lub bullying usprawiedliwiali suspicious Disgusting. Unforgettable. Life
          > .
          >

          Ja też pamiętam że prześladowanie jednego dziecka przez resztę klasy czasami zaczynało się od nauczyciela.
      • princesswhitewolf Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 10:14
        Dobrze ze to ty powiedzialas a nie jedwn z forumowych mobow
    • barbibarbi Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:39
      Ja osobiście nie doświadczyłam, ale widziałam w szkole podstawowej jak klasowy gwiazdor Andrzejek z kumplami, gnębili niejakiego Wojtka, aż żal było patrzeć. Nie przypominam sobie reakcji nauczycieli, może nawet o tym nie wiedzieli albo woleli nie wiedzieć. Często w klasach był jakiś kozioł ofiarny
      • alina460 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:18
        U mnie w klasie było podobnie. Chłopacy gnębili takiego małego Andrzeja.
      • princesswhitewolf Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 10:15
        A twoja reakcja byla by nauczycieli poinformować?
        • abidja Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 12:04
          princesswhitewolf napisała:

          > A twoja reakcja byla by nauczycieli poinformować?

          Oczekujesz od dziecka, by wzielo na siebie cale ryzyko ? Wiesz co spotyka takich "kabli"?
          Skoro nauczyciele nie zauwazaja i ignoruja przemoc wsrod dzieci to z cala pewnoscia nie stworza bezpieczenstwa dla ucznia ktory zechce przerwac milczenie.
          Wymagasz bohaterstwa od dzieci, gdy to dorosli zawodza.
    • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:42
      senin1 napisała:
      > niczego takiego nie dos
      > wiadczylam, z tego co wiem, moje kolezanki/koledzy tez nie.

      Ja chodziłam do szkoły w drugiej połowie lat 80 i pierwszej 90 i jestem przekonana, że moi koledzy i koleżanki też nie wiedzą że doświadczyłam bullyingu.
      ---
      Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
      • beataj1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:03
        O! Myślę, że to jest kluczowe.
        Swoje doświadczenia widzimy w jakimś fragmencie patrząc na nie ze swojej perspektywy. Poprzez swoją wrażliwość.
        Podśmiewanie się z drobnego chłopca, który jest trochę dziwny mogło dla nas być zupełnie niewinne. Dla nas było drobnym doświadczeniem, malutkim punktem naszego dnia. Do zapomnienia w 3 sekundy.
        Dla tego chłopca nasz dziwny uśmieszek był 48 takim uśmieszkiem od 48 innych osób. Jego rzeczywistość była zupełnie inna.
        Mi jakiś czas temu znajoma otworzyła oczy na takie sytuacje z naszego liceum. Mieliśmy koleżankę Kasię, była "dziwna". Nic złego nie robiła, była miła, ale miała w sobie coś dziwnego. Dziś pewnie by mnie zafascynowała i chciałabym ją lepiej poznać. Wtedy była dziwna i w sumie nieświadomie, a na pewno niespecjalnie trzymałam się od niej z daleka. Ja i jak się okazało cała klasa.
        I ta znajoma gdzieś tam wspomniała że ona siedziała z Kasią, spędzała z nią czas bo widziała jakie piekło urządziła jej klasa i jak samotna była Kasia, świadoma że jest dziwna.

        Nie będę mówić za innych, ale ja absolutnie nie krzywdziłam Kasi świadomie. Mało tego pojęcia nie miałam, że ją odsuwam.

        Przed tą rozmową też bym z przekonaniem powiedziała że w moich latach szkolnych nikt nikogo nie bullingował.
        • nieobiektywnie Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 10:12
          beataj1 napisała:

          . M
          > ieliśmy koleżankę Kasię, była "dziwna". Nic złego nie robiła, była miła, ale mi
          > ała w sobie coś dziwnego.

          W każdej chyba klasie była taka dziwna Kasia. Można oczywiście dzieci uwrażliwić na inność i moim zdaniem w dzisiejszych czasach jest to nawet łatwiejsze niż kiedyś ( inność jest w modzie) , da się ograniczać przemoc i bullying, promować integrację np zlecając zadania zespołowe ale nie da się zmusić do lubienia.
      • senin1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:09
        Czyzbym zle uzyla okreslenia "dziadersi"? Czy Ty tez sie do "dziadersow" zaliczasz?

        Myslalam, ze "dziadersi" to obecnie 60cio/70cio latki. A ty chyba okolo 50tki jestes (???)
        • mdro Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:20
          Dziaders to nie wiek. To stan umysłu.
        • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:36
          Lekko przed.
          Nie wiem czy tu spotkasz takich prawdziwych dziadersów. Większość ematek to chyba taki przedział 35-50 właśnie.
          • nenia1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:46
            chicarica napisała:

            > Nie wiem czy tu spotkasz takich prawdziwych dziadersów. Większość ematek to chy
            > ba taki przedział 35-50 właśnie.
            >
            a to prawdziwy dziaders ma jednak określony wiek? Powyżej 50 lat, tak ? Bo jak kiedyś pisałam o ageiźmie na forum to mnie tu zakrzyczano, że dziaders to wcale nie jest określnie osób starszych i nie ma nic z tym wspólnego. W sumie zabawny tytułu w wątku o nękaniu innych...
            • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 11:58
              Kiedys napisalam pod jakims dziwnym filmikiem na fb do pana, ktory uroczo nazywal panie sprzedajace na targu czapki, swetry itd. babusiami i dziadusiami, ze jesli to nie sa jego krewni, to takie nazewnictwo jest wrecz obrazliwe, to zostalam zakrzyczana, a 31 letni ("mlodzieniec) nadal nie zrozumial.
              • homohominilupus Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:06
                Princess regularnie pisze o swojej matce per "babcia"
            • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:44
              Trudno powiedzieć, ale pokolenie dziadersów to bardziej chyba miało być pokolenie rodziców iksów. Boomerzy inaczej.
          • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:47
            chicarica napisała:

            > Lekko przed.
            > Nie wiem czy tu spotkasz takich prawdziwych dziadersów.

            kto ot jest ten prawdziwy dziaders?
        • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:29
          Mylisz dziadersów z boomerami.
          • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:44
            A to nie to samo?
            • la_felicja Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:46
              O, przepraszam. Dziaders to nie wiek, ale stan umysłu. Znam kilku panów po sześciesiątce, siedemdziesiątce, którzy dziadersami nie są
            • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:13
              Zupełnie nie.
    • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:43
      Oczywiscie, ze istnial, tylko raczej nie wychodzil az tak poza ramy szkoly, jak obecnie, bo nie bylo internetu, a raczej mediow spolecznosciowych. Natomiast bardziej pietnowane byly rozne innosci, typu noszenie okularow, to jeszcze zanim staly sie modne. Byl czas, ze nosilam dosc grube oprawki i ktos nazwal mnie chamsko Stepniem ( "Z trzynastego posterunku").
      • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 09:47
        "13 posterunek – polski serial komediowy (sitcom) w reżyserii Macieja Ślesickiego emitowany od 24 grudnia 1997 do 1 grudnia 1998"
        • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:04
          No i...?wlasnie w tych latach chodzilam do szkoly.
          • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:19
            To nie zasługujesz na zaszczytne miano dziadersa.
            • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:44
              No nie ale pisalam ogolnie.
          • majenkirr Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:50
            Młodaś😉
      • senin1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:12
        Pelna zgoda, przezwisko "okularnik" sad((( to bylo bullying nawet za moich czasow
        • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:09
          Nieco z innej beczki. Okulary z przyczyn dla mnie osobiście niezrozumiałych są od zawsze gadżetem z najczęściej negatywnymi konotacjami. Powielanymi też powszechnie w mediach. Dziewczyna zdjąwszy okulary automatycznie z brzydkiego kaczątka staje się łabędziem. Czy to w mydlanej operze, czy w jakimś debilnym programie o cudownej przemianie przy pomocy sztabu fachowców od wyglądu. Albo Superman, który założywszy okulary zmienia się w dziennikarza, którego twarzy nawet ukochana nie skojarzy z superbohaterem. Co za humbug! smile
          • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:28
            To sie zaczelo zmieniac na fali popularnosci H. Pottera, bo glowny bohater nosil i byl taki cool, nastepnie postepujace wady wzroku, coraz powszechniejsze wsrod rocznikow 90+ , byl nawet czas, ze tzw kujonki byly niesamowicie modne.
            • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:45
              Nie sądzę, żeby chwilowa popularność bohatera dziecięcej bajki zmieniła odwieczne uprzedzenia.
              Takie rude włosy na przykład nadal mają ogólnie złą prasę.
              Ba, w polskiej polityce fałszywy jest synonimem rudego. Nawet nie odwrotnie. Hertusku nie posiadając ani jednego rudego włosa jest nazywany pogardliwie rudym, ryżym itp.
              • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:47
                Zmienila zmienila, plus coraz wiecej dzieci zaczelo cierpiec z powodu krotkowrocznosci, wiec zmienil sie i odbior spoleczny. Oulary zaczely kojarzyc sie z wyrafinowaniem.
                • homohominilupus Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:07
                  Niektóre noszą okulary zdziry 😆
                  • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:45
                    o npwink
                  • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:58
                    O, też pamiętam ten wątek, człowiek nagle z bibliotekarki poczuł się zdzirą wink
                    • trampki-w-kwiatki Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:26
                      Tez pamiętam ten wątek 🙄
                • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:00
                  nie, raczej technologia się zmieniła, kiedyś były inne szkła, grube, szklane, inne oprawki, trudniej było dzieciom wyglądać w tym fajnie.
      • tania.dorada Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:31
        Okulary, biedniejsze dziecko z gorszymi ciuchami, dziecko samotnej matki, dziecko jąkające się, mnóstwo było powodów. I zależało też od tego gdzie ta szkoła była i jaki kapitał kulturowy miała cała ekipa.
    • misiamama Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:43
      SP lata 70-te, liceum lata 80. Myślę że był bullying w szkole i w grupach rówieśniczych, ale pod wieloma względami nie wyglądało to tak drastycznie jak dzisiaj (kiedy o tym czytam). Nie było smartfonów i Internetu, więc zasięg rażenia był o wiele słabszy. Wystarczyło wyjść ze szkoły albo oddalić się od grupy na dzielnicy, żeby nie mieć kontaktu z hejtem - dzisiaj trzeba byłoby odłączyć się od sieci, ale tym samym, zerwać kontakt z wszystkimi innymi kolegami. Po drugie, ewentualne wpadki czy "kompromaty" zostawały w gronie bezpośrednio zaangażowanych - nie było filmików, memów, komentarzy. A po trzecie, dzieci były zostawione same sobie i miały sobie radzić same. Nauczyciele sami byli przemocowi i agresywni, dorośli to samo, w ogóle porównałabym zmiany poziom agresji i przemocy wobec dzieci w latach 70-80 i dzisiaj do zmian poziomu alkoholizmu w społeczeństwie. Z jednej strony alarmujące doniesienia o powszechnym piciu (dzisiaj), z drugiej - ja pamiętam jak wyglądały ulice miasta wtedy, jak pachniało w autobusach i tramwajach. Nie neguję alkoholizmu dzisiaj, ale jest on inny. Tak samo nie nalezy negować agresji i przemocy rówieśniczej w latach 70-80, tylko że one były inne, inaczej wyglądały i inaczej sobie z nimi (nie)radziliśmy.
      • swiecaca Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:21
        misiamama napisała:

        Po drugie,
        > ewentualne wpadki czy "kompromaty" zostawały w gronie bezpośrednio zaangażowany
        > ch - nie było filmików, memów, komentarzy.

        no właśnie. wtedy można było liczyć na zapomnienie. obecnie przerażające jest to, że nie ma żadnej kontroli nad zdjęciem czy filmem, nie wiadomo kto pobrał i kiedy ponownie wypłynie.
      • eglantine Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:02
        misiamama napisała:

        > Nauczyciele sami byli przemocowi i agres
        > ywni, dorośli to samo

        O to to.
        Najbardziej przemocową osobą w mojej podstawówce (lata 80te) była matematyczka, która wyzywała słabszych uczniów od tępaków, tumanów, po sprawdzianach leciały teksty w stylu “ty maso ludzka dobrze ubrana i odżywiona, nadajesz się tylko do kopania rowów, zostaniesz robolem” i tym podobne. No nieźle mi się to wryło w pamięć, chociaż akurat z matmą sobie radziłam. Koszmar.
        • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:24
          eglantine napisała:

          > Najbardziej przemocową osobą w mojej podstawówce (lata 80te) była matematyczka,
          > która wyzywała słabszych uczniów od tępaków, tumanów, po sprawdzianach leciały
          > teksty w stylu “ty maso ludzka dobrze ubrana i odżywiona, nadajesz się tylko d
          > o kopania rowów, zostaniesz robolem” i tym podobne. No nieźle mi się to wryło w
          > pamięć

          Mam analogiczne wspomnienia i też pani od matematyki.
          • trampki-w-kwiatki Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:27
            Tez pamiętam takie teksty ze szkoły.
        • budyniowatowe Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:11
          eglantine napisała:

          > misiamama napisała:
          >
          > > Nauczyciele sami byli przemocowi i agres
          > > ywni, dorośli to samo
          >
          > O to to.
          > Najbardziej przemocową osobą w mojej podstawówce (lata 80te) była matematyczka

          To samo miałam napisać. Nie przypominam sobie przemocy ze strony uczniów, ale regularną przemoc ze strony niektórych nauczycieli pamiętam do dziś.
          • chatgris01 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:15
            budyniowatowe napisała:

            > eglantine napisała:
            >
            > > misiamama napisała:
            > >
            > > > Nauczyciele sami byli przemocowi i agres
            > > > ywni, dorośli to samo
            > >
            > > O to to.
            > > Najbardziej przemocową osobą w mojej podstawówce (lata 80te) była matemat
            > yczka
            >
            > To samo miałam napisać. Nie przypominam sobie przemocy ze strony uczniów, ale
            > regularną przemoc ze strony niektórych nauczycieli pamiętam do dziś.


            Tak samo.
        • misiamama Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:19
          niestety, potwierdzam. nauczyciele bez żenady wyzywali uczniów od tępaków, głupków, przedrzeźniali ich sposób mówienia lub poruszania się. Teraz myślę, że niektóre z tych dzieci dzisiaj dostałyby wsparcie i terapię, wtedy "zimowały" w tej samej klasie po kilka lat i były upokarzane i niszczone. bardzo to przykre.
      • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:31
        misiamama napisała:

        > w ogóle porównałabym zmiany poziom agresji i przemocy wo
        > bec dzieci w latach 70-80 i dzisiaj do zmian poziomu alkoholizmu w społeczeństw
        > ie. Z jednej strony alarmujące doniesienia o powszechnym piciu (dzisiaj), z dru
        > giej - ja pamiętam jak wyglądały ulice miasta wtedy, jak pachniało w autobusach
        > i tramwajach. Nie neguję alkoholizmu dzisiaj, ale jest on inny.

        Dokładnie. Wtedy nikt się niczego nie wstydził, pijani ludzie łazili w wielkich ilościach po ulicach, czasem nawet zalegali na chodnikach czy w krzakach i bardzo niechętnie podejmowano się wobec nich interwencji . W zasadzie pamiętam, że jak wzywano pogotowie , bo na przykład ktoś leżał w parku bez życia , a medycy stwierdzili alkoholowy chuch, to po prostu odjeżdżali, "a ten pan niech sobie na powietrzu wytrzeźwieje ".


        • misiamama Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:25
          Przemocy/ agresji wobec dzieci / uczniów tak samo nikt (może prawie nikt - nie wiem) nie potępiał ani nie uważał za coś godnego uwagi. Młody dostał opieprz w szkole? dobrze, nie nauczył się, niech ma. Ja sobie wręcz nie wyobrażam, żeby dziecko skarżyło się rodzicom na nauczyciela o przemoc psychiczną, werbalną. No moze większe pobicie spotkałoby się z jakąś formą delikatnego zwrócenia uwagi nauczycielowi. Szarpanie za uszy, popychanie, ściskanie za ramię - to były normalne formy komunikacji. Zmiana w społecznym odbiorze przemocy wobec dzieci jest spektakularna.
          • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:12
            >No moze większe pobicie spotkałoby się z jakąś formą delikatnego zwrócenia uwagi nauczycielowi. Szarpanie za uszy, popychanie, ściskanie za ramię - to były normalne formy komunikacji.

            no może w twoim świecie, i na twojej ws, bo ja niczego takiego nie doswiadczyłam.
            Naprawdę, chyba do jakichś "nienormalnych" szkół chodziłam.
            już nie wspomnę, że w czasach powojennych, prl, to w większosci nauczycielki (kobiety) były w szkołach. I one tak ciągały cię za uszy? popychały? naprawdę?
            • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:37
              mava12 napisała:

              >

              > Naprawdę, chyba do jakichś "nienormalnych" szkół chodziłam.
              > już nie wspomnę, że w czasach powojennych, prl, to w większosci nauczycielki (k
              > obiety) były w szkołach. I one tak ciągały cię za uszy? popychały? naprawdę?
              Oczywiście że kobiety nauczycielki to robiły. Bo czemu nie? Dziecko mogło się poskarżyć w domu, to większość rodziców jeszcze by poprawiła. W mojej szkole z form przemocy pamiętam ciąganie za ucho, bicie po rękach linią, bicie po głowie dziennikiem, rzucanie w kogoś kluczami.
              • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:00
                >Oczywiście że kobiety nauczycielki to robiły. Bo czemu nie?

                no to ja nie wiem... nigdy nie doświadczyłam tego rodzaju przemocy. Żadnej innej zresztą też.
                No... nie wiem co na to powiedziać. W mojej (warszawskiej) podstawówce to byli nauczyciele po studiach. Z tego co kojarzę to musieli mieć także jakieś "wykształcenie" (kursy?) pedagogiczne.
                Chyba bogu powinnam dziękować, że mnie cos takiego nie spotkało.
            • asia.sthm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:37
              > I one tak ciągały cię za uszy? popychały? naprawdę?

              Jedna zołza była uprzejma tłumaczyć co robi:
              to jest tak zwana muszla uszna i można jà wykręcać w dowolnym kierunku... bez ryzyka uszkodzenia ucha wewnętrznego.
              Nadrywała dzieciom uszy do pierwszej krwi, taka była zboczona.
            • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:05
              Tak, naprawdę. W mojej podstawówce wuefista chodził z kijem i potrafił przyłożyć. Zrobiła się (lekka) afera, jak okazało się że dzieci, w tym i ja, tak się go boją że chowają się w szatni i nie idą na lekcje. Ale pracował później nadal. Inna nauczycielka miała ksywę zomowiec, bo na przerwach chodziła z kijem i jak trzeba było spacerować w kółko po korytarzu, to pukała tym kijem, nie jakoś super mocno, niesubordynowanych. Z kolei w liceum koleżance która nosiła czerwony sweterek pani od matematyki dosrywała że wygląda jak spod latarni. Inna pani, też od matematyki, rzucała do uczniów epitetami typu krowy. Topowe liceum w mieście.
              • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:14
                chicarica napisała:

                > Tak, naprawdę. W mojej podstawówce wuefista chodził z kijem i potrafił przyłoży
                > ć.

                U mnie pan od przysposobienia obronnego. Uwielbiał zwłaszcza dziewczyny tym kijem po pośladkach smagać.
            • misiamama Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:50
              Nie wiem co to ws, ale tak, w mojej SP i w SP do których chodziły znajome dzieci. Mnie nie ciągały bo byłam wystarczająco wytresowana albo miałam szczęście. Koleżance nauczycielka naderwała ucho. Ustawiania w szeregu (na apelach) metodą szarpania za ramię nie wspomnę.
            • niezwykladziewczyna Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:32
              Czasy powojenne, szkoła podstawowa klasa I-III i Pani Zofia za wychowawczynię: bicie linijka po rękach, targanie za uszy, stawianie do kąta, zostawianie dzieci po lekcjach.
    • bagietka01 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:52
      Oczywiście, że był. Ja byłam w szkole w latach 80-tych i byłam właśnie ofiarą ( nie ja jedna). Tylko głośno się o tym nie mówiło. A poza tym „Chłopcy z Placu Broni” skądś się wzięli.
    • lauren6 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:55
      Oczywiście, że przemoc rówieśnicza występowała, w mojej ocenie dużo bardziej nasilona niż obecnie (bo czasy jednak się zmieniły i nauczyciele raczej na nią reagują). Z pewnością niektórzy woleli żyć w swojej bańce samozadowolenia i woleli nie zauważać, że ktoś obok cierpi.
      • senin1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:20
        Na Boga, czy Ty tez piszesz o latach 60tych? czy moze tym co dzialosie 20 lat pozniej?

        Nawet tytul mojego watku jasno okresla generacje.
        • mdro Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:27
          Nie określa (patrz wyżej). Oczywiście dziaders zwykle nie jest młodziutki, ale jak najbardziej może być w wieku średnim.

          Polecam WSJP PAN albo SJP PWN, są dość szybko aktualizowane.
        • kk345 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:43
          Skąd pomysł, że gnębienie zaczęło się nagle w latach 80-tych? Wspomnieni tu Chłopcy z placu Broni to początek XX wieku, fala przemocy w szacownych szkołach typu Eaton czy Yale była uważana za normę mniej więcej w tym samym czasie, a ty sądzisz, że na czas twojej podstawówki agresja i znęcanie się nad słabszymi nagle zostały zawieszone? I serio w całej twojej szkole nie było ani jednego dziecka, z którym się nie gadało i nie zadawało bo miało biedne ciuchy/brudne buty/nieładnie pachniało/jąkało się/nosiło okulary? To gdzie była ta szkoła w Nibylandii?
    • analoga_niet Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 09:58
      Nie wiem jak wcześniej, ale podstawowka lat 90. była miejscem pełnym przemocy przy kompletnym braku reakcji nauczycieli na przemoc inną niż bójki, oczywiście o ile na nich przyłapano.
    • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:04
      w moich szkołach, w podobnym czasie edukacji, też tego nie było. A były to czasy tzw. wyżu więc klasy dosyć liczne. W klasach były grupki uczniów jakoś bliżej ze sobą związane = spotykające się po lekcjach ale żadna jakoś nie wtrącała się do drugiej, nikt nie rywalizował o cokolwiek. Nie pamiętam też wyśmiewania kolegów z powodu wyglądu itp itd.
      Jak mówił mąż to wśród chłopaków zdarzały się jakieś "solówy' ale bez takich konsekwencji. Nikt nie zginął.
      Przy czym ja od podstawówki należałam do harcerstwa. Na wyposażeniu harcerza jest finka. jakos nikt nie używał jej do innych celów, niż jej przeznaczenie.

      Fakt, że wtedy nie było internetu i robienia filmików każdemu i wszędzie, a potem wrzucania do sieci.
      Fakt, że i wychowawcy w klasie, byli wtedy chyba inni i bardziej związani ze swoimi uczniami. Przynajmniej ja takich wychowawców miałam.
      • kk345 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:45
        >Nikt nie zginął.
        To rzeczywiście sukces.
        • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:14
          >To rzeczywiście sukces.

          bardzo sie "cieszę", ze to jedyny wniosek, jaki wyciągnęłaś z całej wypowiedzi.
          To też mozna uznać za "sukces", pewnego rodzaju.
          • kk345 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:53
            To ty napisałaś jednym tchem, że nie wyśmiewano nikogo, były co prawda solówy ale nikt nie zginał...
            Te solówy to na pewno z przyjaźni, żadne tam zatargi. A w całej szkole nie było nikogo, z kim nie rozmawiano, kto zawsze siedział i wracał do domu sam, no skąd.
            • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:04
              o solówach powiedział mi mój mąż, w dyskusji teraz, przy temacie 12-letniej morderczyni.
              Ze swojej szkoły takich nie kojarze. Ale ja byłam "dziewczynką". Bez morderczych instynktów, mimo ze finke miałam na wyposażeniu, jako harcerka. O czym wcześniej też pisałam (że byłam harcerką).
    • zanetka.x Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:11
      początkiem lat 90tych pamiętam, że chłopcy w 7-8 klasie biegali za dziewczynami i łapali je za tyłki i piersi - teraz to by było nie do pomyślenia - tak więc w tym zakresie jest zmiana na lepsze
      • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:34
        zanetka.x napisała:

        > początkiem lat 90tych pamiętam, że chłopcy w 7-8 klasie biegali za dziewczynam
        > i i łapali je za tyłki i piersi

        Rzucaliśmy się w podstawówce na jakieś praktykantki nauczycielki , z zadaniem kto gdzie da radę taką pocałować. Na podwórku oglądało się sobie wzajemnie genitalia. Kolezanka spod trzepaka jeszcze w szkole podstawowej urodziła dziecko.
    • bananananas Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:14
      Lata siedemdziesiąte, miasto wojewódzkie. Do szkoły chodziły dzieci z DD i były one zbiorowo "gorsze". Te, które się na to nie godziły, zbierały na siebie czynną agresję "lepszych". Poza tym miałam grubą bliską koleżankę, też była prześladowana. Nie pamiętam reakcji nauczycieli, ale raczej to było takie zapobieganie konfliktom bez roztrząsania win.
      • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:08
        Z czym chodziły te dzieci? Przerpraszam, ale w latach 70 jeszcze chodziłem do szkoły, a właściwie głównie w tej dekadzie i nie słyszałem o dzieciach z DD.
        • bananananas Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:50
          krwawy.lolo napisał:

          > Z czym chodziły te dzieci? Przerpraszam, ale w latach 70 jeszcze chodziłem do s
          > zkoły, a właściwie głównie w tej dekadzie i nie słyszałem o dzieciach z DD.

          Po głębokim namyśle uznaję, że to nie wysublimowany żart, tylko efekt ograniczonego kontaktu z polszczyzną (prawidłowo?wink). DD = Dom Dziecka
          • marzenka12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:54
            Nie, to po prostu takie dziadowskie poczucie humorku
          • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:34
            Nie, to nie był żart. Myślałem, że to coś podobnego do skrótozowego ZD, którym eMatka kalecznie zastępuje Zespół Downa. I nie, nie mam ograniczonego kontaktu z polszczyzną.
    • evee1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:14
      Ja też potwierdzam, że to istniało. Zaczyna się już w przedszkolu, potem w podstawówce i w szkole średniej. No i na podwórku, na koloniach itd.
      Zawsze znalazł się jakiś prowodyr i ofiarą. Czasami nękanie było żartobliwe, a czasami bardzo nieprzyjemne. Okularnik, grubas, fajtłapa, rudy, to były typowe ofiary. Im dzieci starsze, tym gnębienie bywało na bardziej wyrafinowane, niż "przeżywanie".
      Ja wyrobiłam sobie bardzo grubą skórę, bo (nomen omen) zawsze byłam grubsza od innych. Całe szczęście byłam przy tym bardzo sprawna fizycznie i uprawiałam różne sporty, więc zawsze miałam dużo koleżanek i kolegów, bo nie byłam przy tym niezdarą.
      Ale co ja się nasłuchałam przeróżnych epitetów od obcych, to moje
      Wydaje mi się, że wtedy ludzie chyba mniej się przejmowali tymi przytykami i traktowali, to bardziej na luzie, czy jako normalna część życia. Tak być .udo i tyle.
      Poza tym dzieciństwie naszych rodziców przypadało na czas wojny, albo na czasy powojenne (bieda) i nasze dzieciństwo nie było wcale takie złe wink
      Mobbing w pracy też był. Szefowa mojej mamy była tego pięknym przykładem. Przedstawianie wyników badań jako swoje, poniżanie, wymagania z kosmosu. Teraz ta kobieta nie przetrwałaby miesiąca na tym stanowisku.
      No, ale nie było wtedy social media i zasięg był inny.
      • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:51
        evee1 napisała:


        > Wydaje mi się, że wtedy ludzie chyba mniej się przejmowali tymi przytykami i tr
        > aktowali, to bardziej na luzie, czy jako normalna część życia. Tak być .udo i t
        > yle.
        Czytaj: wiedzieli że nikt im nie pomoże, ani się nie przejmie, a tylko dodatkowo dostaną łatkę mięczaka i beksy.
      • marzenka12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:05
        evee1 napisała:

        >
        > Mobbing w pracy też był. Szefowa mojej mamy była tego pięknym przykładem. Przed
        > stawianie wyników badań jako swoje, poniżanie, wymagania z kosmosu. Teraz ta ko
        > bieta nie przetrwałaby miesiąca na tym stanowisku.
        >

        O naiwności!
      • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:07
        >Zaczyna się już w przedszkolu

        jakis żart? a tam nie ma pań przedszkolanek? dzieciaki same się soba opiekują?
        Z tego wniosek, że lezy i kwiczy, system wychowawczy, w placówkach.
        Ja przeszłam przez wszystko - żłobki, przedszkola i szkoły. Żłobków i przedszkoli nie pamietam = nie mam traumatycznych przeżyć, ale szkoły już pamiętam. W żadnej nie było dyskryminowania i wysmiewania uczniów. Nie wiem, może do jakichs "dziwnych" szkół chodziłam. W Warszawie.
        • kloacznymysliwy Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:20
          Dokładnie to samo mówią moi dawni koledzy. Że nic takiego nie było. Problem w tym, że ja mam w pamiętniku, jak było i że oni to robili. I jak napisałam wcześniej, nie pamiętają nawet samobójstwa w naszej szkole...

          A rozmowa na ten temat była dlatego, że rozmawiali o swoich dzieciach i jak teraz jest strasznie, jakie wyśmiewanie, wyzywanie i tak dalej.

          Ciekawe, kto ciebie pamięta...
          • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:31
            u mnie nie było samobójstw.
            Nie wiem "kto mnie pamięta" ale ja nie miałam jakos potrzeby wyśmiewania się z kolezeństwa. Mnie też nikt nie nękał. Bardziej pamiętam "dziwnych" nauczycieli w szkołach, np. panią z podstawówki, która regularnie pędziła nas do pielenia swoich grządek (miała mieszkanie w szkole, tysiąclatce) zamiast prowadzić lekcje. Wśród uczniów nie było zatargów.
          • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:31
            Ja pamiętam, że mieliśmy w klasie dziewczynę, bardzo ładną zresztą, chyba z południowym pochodzeniem w genach. I miała ona pecha wczesniej zacząć dojrzewać. W którymś momencie chłopaki z mojej klasy zaczęli ją łapać za piersi, zaganiać gdzieś w kąt na przerwach. To mogła być 4- 5 klasa podstawówki, może i nawet wcześniej.
            Koleżanka dość szybko zniknęła z naszej klasy, była mowa że poszła do innej szkoły. A ja dopiero jako dorosła osoba zrozumiałam dlaczego poszła.
            Nigdy nie było to omawiane na forum klasy, nie wiem czy jakiekolwiek konsekwencje poniwśli. I w sumie nie wiem czemu tak się zachowywali, bo generalnie ani wcześniej, ani później nie było u nas takich sytuacji. Myślę, że moi szkolni koledzy mogą być przekonani, że u nas nikt nie był gnebiony.
            • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:00
              Mój ojciec był bardzo zainteresowany pewną moją koleżanką z liceum o wyjątkowo zdzirowatej urodzie. Gdy jej o tym powiedziałem w żartach, okazało się, że całkiem na poważnie się tym zainteresowała i musiałem potem nieźle kluczyć żeby temat ugasić. Bo ona była chętna.
              • niezwykladziewczyna Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:08
                o proszę i pierwszy uczeń w szkole,
                „Zdzirowata nastolatka„
                ja też byłam ździrowata, bo mi cycki rosły?
              • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:10
                Czyli geny.
        • evee1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:51
          Ja chodziłam do zwykłej szkoły w Warszawie w normalniej, bezpiecznej, dzielnicy. A jednak o tym się słyszało.
          "Kto się przezywa, tak sam się nazywa", to była standardowa odpowiedź na docinki.
          Może faktycznie nie pamiętasz.
          Ja akurat nie wspominam dzieciństwa źle, a w szkole średniej miałam super klasę, ale miałam koleżanki w innych klasach i tam tak różowo nie było.
          W podstawówce mieliśmy w klasie takich trzech ancymonów, których rodzice ciągle było wzywani do szkoły. Był też jeden taki, który groził koleżance, że ja zgwałci i zabije. Z tego co wiem bardzo źle skończył.
          • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:08
            Może faktycznie nie pamiętasz

            no "pamietam".
            naprawdę nigdy takich historii nie było. nawet "łapania dziewczyn za warkocze".
            Przy czym przez rok chodziłam do podstawówki w mieście moich dziadków, w Pile, i też nie pamiętam akcji pt. gnebienie.
            Najbardziej traumatyczną" historią z podstawówki to była sytuacja, kiedy przesadzano uczniów. W zwyczaju było, że przesadzano tych gadających, najczęściej "gadające dziewczynki" sadzano z chłopcami. U mnie też tak było i ja usiadłam z dziewczynką "niegadającą". Kiedy po kilku miesiącach, wychowawczyni pozwoliła nam usiąść ponownie z kim chcemy, to ja, oczywiście, natychmiast usiadłam ze swoją psiapsiółą. No i ta poprzednia dziewczynka, z którą "karnie" siedziałam, rozpłakała się. Nie pamiętam jak to rozwiązała wychowawczyni ale ten jej płacz pamietam.
            No takie to były "dramaty", w mojej podstawówce.
            • kk345 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:55
              Raczej tylko takie zauważyłaś...
            • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:00
              A dlaczego ta dziewczynka była "nie gadająca"? Dlaczego się rozpłakała, kiedy ja przesadzono?
              Nie zastanawiałaś się nad tym nigdy, prawda?
              Może dlatego nie widziałaś nigdy żadnych dramatów i ciebie nikt nie dręczył, bo jesteś gruboskórna i nieempatyczna?
              • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:05
                152kk napisała:

                > A dlaczego ta dziewczynka była "nie gadająca"? Dlaczego się rozpłakała, kiedy j
                > a przesadzono?
                > Nie zastanawiałaś się nad tym nigdy, prawda?
                > Może dlatego nie widziałaś nigdy żadnych dramatów i ciebie nikt nie dręczył, bo
                > jesteś gruboskórna i nieempatyczna?

                a ty chyba jesteś głupia, jeśłi nie rozumiesz, że dziewczynka płakała, bo lubiła z nią siedzieć
                • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:05
                  Jestem tak głupia, że zastanawiam się, co musiało się dziać w głowie tego dziecka, jak bardzo było samotne, że tak się przywiazało do osoby, która miała je w 4 literach.
                  • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:18
                    >która miała je w 4 literach.

                    nie miałam jej "w 4 literach". Byłyśmy koleżankami z sąsiedztwa i często spotykałysmy sie po lekcjach, spedzając czas razem. No ale psiapsióła to psiapsióła, z nią byłam związana jakby bardziej. Siedziałysmy razem od 1 klasy ale za bardzo gadałyśmy. Tamtej nie miałam w 4 literach ale tę pierwszą lubiłam "bardziej". Jak to dzieciaki mające 11-12 lat. W każdym razie nie mordowałyśmy sie z tego powodu.
                    • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 22:42
                      Być może pomyliłam się w ocenie, ale w pierwszym wpisie przedstawiałaś tę sytuację całkiem inaczej, nic nie napisałaś, że koleżanka była przez ciebie lubiana, wyglądało nawet że usiadlas z nią bardzo niechętnie ( sformułowanie "przesadzanie"). Nie wiadomo też, jakie miała relacje z resztą klasy, a to jest kluczowe. Bo to bardzo nietypowe, że dobrze traktowana przez kolegow (w tym przez ciebie) dziewczynka wybucha płaczem przy całej klasie tylko dlatego, że się przesiadlaś. Przecież jeśli ma się wielu życzliwych kolegów to raz się siedzi z jednym a raz z drugim i nie ma w tym nic przykrego? Akurat mam dziecko w tym wieku i na bieżąco obserwuję zachowanie jej i rówieśników, owszem zdarzają się kłótnie, obrażanie się z zazdrości (bo może tu o zazdrość chodziło), ale oni są już zbyt duzi na płacze z tak blahych powodów.
                      • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 07:33
                        Zresztą mava ja nie twierdzę, że przesadzenie się do przyjaciółki to była przemoc. Może tu faktycznie żadnej przemocy koleżanka nie doświadczała, tylko "miała oczy po mokrej stronie" i nietypowo reagowała płaczem na drobne przykrości. Ale mogło być też tak, czego ty nie widziałaś, że ona doświadczała przemocy, tylko takiej cichej, nie fizycznej: izolacja, drobne przytyki, plotki i ty byłaś jedyna osoba, z która ją traktowała przyzwoicie. I chociaż tobie na niej specjalnie nie zależało, to ona tak łaknęła życzliwego kontaktu, że się przywiązała.
                        Sama pamiętam taka sytuację z własnej podstawówki, gdy posadzono mnie z chłopcem, za którym nie przepadałam bo właśnie był "dziwny" (miał problemy z nauką, był mało komunikatywny, dzisiaj pewnie by dostał jakaś diagnozę, ale wtedy nie miał szans). Ale gadałam z nim, byłam uprzejma. I później on zrobił coś takiego romantycznego wobec mnie, nie napiszę szczegółów, ale wyglądało, że się po dziecięcemu zakochał. Mnie to się nie podobało, byłam zniesmaczona i go odepchnęłam. Cóż innego miałam zrobić jak miałam chyba 9 lat wtedy? A teraz myslę że to był chłopak, który prawdopodobnie właśnie doświadczał takiego cichego dramatu - był izolowany, wyśmiewany. I przywiązal się do mnie bo byłam jedna osoba, z która mu pozwolila na jakikolwiek bliższy kontakt, niestety też bez szans.
                        Podejrzewam że nauczyciele i inni uczniowie kompletnie nie widzieli żadnego problemu.
              • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:20
                >Może dlatego nie widziałaś nigdy żadnych dramatów i ciebie nikt nie dręczył, bo jesteś gruboskórna i nieempatyczna?


                pominę milczeniem...
                A DLACZEGO ty sie "rozpłakałaś" kiedy mamusia zabierała ci 5 paczke czipsów, żebys jej nie zeżarła? przed obiadem.
                Ten sam rodzaj rozumowania.
                • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:59
                  Ja się nie rozpłakiwałam z powodu chipsów ani z powodu, że koleżanka przesiadła się do swojej psiapsi. Ale to dlatego, że miałam to szczęście że miałam grono przyjaciółek, i mimo bycia małą okularnicą byłam pyskata więc mnie nikt nie dokuczał ani nie izolował. Ale miałam w SP (tak w Warszawie, "inteligenckie" środowisko) dobrą koleżankę, której jak najbardziej, bo była "dziwna". I ona właśnie była "nie gadająca" bo bała się odezwać żeby jej nie wysmiano lub nawet często nie miała do kogo bo ja ignorowano. Były też bójki, których nie widziałam bo ja byłam ta "grzeczna", ale opowiadano mi o nich.To samo zdarzało się w LO (jak najbardziej "topka" warszawska), tylko metody jeszcze bardziej subtelne (więcej wykluczania i plotek niż bardziej otwartej agresji). I pewnie też bym mogła być ślepa i twierdzić, że tego nie było, bo przecież mnie to nie spotkało i nikt nie zginął.
                  • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:14
                    W moim topowym liceum, gdy byłam w 1 klasie, w ramach "kocenia" jednego chłopaka tak pobito że wylądował w szpitalu. Dopiero to spowodowało, że proceder kocenia został ukrócony, wcześniej większe lub mniejsze akty przemocy bywały, ale wszyscy mieli to gdzieś i uważali to za normę.

                    W tej chwili mało kto to pamięta. Też pewnie nie pamiętałabym, gdyby nie fakt, że odnalazłam parę lat temu i przeczytałam mój pamiętnik z tamtych czasów i tam jest ta sytuacja wspomniana.
                    • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:22
                      >W moim topowym liceum, gdy byłam w 1 klasie, w ramach "kocenia" j

                      u mnie nie było "kocenia", cokolwiek to miało znaczyć.
                      Z tego co wiem, u moich synów, w topowych warszawskich LO, i 30 parę lat później, także nie było.
                      • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:25
                        Przyjęliśmy do wiadomości. U Ciebie było psiejsko czarodziejsko. U niektórych z nas jednak nie.
                  • evee1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 03:27
                    152kk napisała:
                    > ja byłam ta "grzeczna", ale opowiadano mi o nich
                    Ja właśnie nie należałam do grona "grzecznych" koleżanek. Byłam z piekła rodem, i grzeczne koleżanki były nudne. Ale nie robiłam rzeczy zakazanych, tylko byłam bardzo żywa, i często przestawałam z tymi, którzy nie mogli na miejscu usiedzieć. Ale przy tym świetnie się uczyłam, więc jakoś funkcjonowałam i nie wydawałam się w żadne hece.
    • heca007 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:18
      Trochę już minęło od mojej podstawówki i musiałam się chwilę zastanowić. I przypomniałam sobie kilka przypadków. Zarówno z klasy jak i poza nią. Nie były "ostateczne", że ktoś kogoś nożem dźgnął, bardziej skupiały się na słownej agresji (ale i bicie też się pojawiało). Najbardziej popularny był towarzyski ostracyzm i słowne ubliżanie. Poza tym mieliśmy p.ierdolnietą wychowawczynię, która za to co robiła dziś miała by na głowie kuratorium i sąd. Wtedy nie poniosła żadnych konsekwencji.
      W rodzinie też miałam sytuację, że jedna koleżanka drugiej wysyłała obsceniczne, wulgarne teksty oraz groziła jej pobiciem. Ot tak, za nic, nie lubiła jej. Sprawę rozwiązało spotkanie z rodzicami i groźba pójścia na policję. W tym przypadku nekanie się skończyło raz na zawsze.
    • ewka.n Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:19
      Oczywiście, że doświadczali. Ale nie byli takimi delikatnymi płatkami śniegu jak dziś, tylko twardzi 💪
      • senin1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:25
        wink smile smile
      • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:45
        Taa...twardzi..
    • wena-suela Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:22
      Oczywiście, że był. Chodziłam do szkoły w latach 70. I to o wiele gorszy, bo bezkarny. Tabu. Nie było szkolnych psychologów, mam helikopterów, pogadanek umoralniających. Nikt nie chodził z takimi problemami ani do rodziców ani do nauczycieli. Mam wrażenie, ze teraz jest o wiele łagodniej, a pojedyncze incydenty są nagłaśniana, stąd wrażenie że jest to coś masowego. Byłam paskudnie przezywana, na szczęście krótko to trwało i samo zdechło. Nie umiałabym sobie z tym poradzić.
      • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:43
        Owszem, chodził. Tylko nie otrzymywał pomocy.
        • beneficia Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 15:52
          No.
          Kiedyś poszłam powiedzieć wychowawczyni (czwarta klasa sp), że jeden chłopak klepie dziewczyny po tyłkach, to usłyszałam "Przestań skarżyć".
          • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:48
            U nas patologiczny chlopaczek z patologicznej rodziny robil tzw, test w koscile, chodzilismy na rekolecje (takie czasy). Kazda dziewczynka, ktora przechodzila przed nim w koscielnej lawce, byla obmacywana po piersiach, w celu sprawdzenia czy 'rosna", pozniej wydawal okrzyki, typu ale plaaaska. Nie musze dodawac, ze jako tzw. plaskacz ( do dzisiaj) przez lata mialam opory w kontaktach hmm lozkowych, bo a noz ktos wysmieje moj maly biust.
            • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:19
              U mnie w podstawówce, gdzieś na etapie 4/5 klasy, panowała moda na wciąganie do kibla. Grupa chłopaków wciągała przechodzące dziewczyny ze swojej klasy do męskiego kibla, kluczem było nie dać się wciągnąć. Nic się tam poza tym nie działo, ale ta która dała się wciągnąć, była tak jakby skalana, nie wiem jak to wytłumaczyć ale właśnie wstydem było dać się wciągnąć. W moim przypadku sprawa skończyła się tak, że z tego powodu że byłam dość duża i silna, rozbiłam jednemu z wciągających nos do krwi i zlądowałam na dywaniku u dyrektorki, gdzie nikt jakoś nie widział problemu w tym, że dziewczęta są wciągane, tylko w tym, że rozbiłam nos koledze z klasy. Cóż.
              • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:25
                A to tez fakt, raz na koloni pamietam, chlopaczek, fakt, ze ciut nizszy, nieustannie deptal mi po nogach, kopal itd. w koncu goscia odepchnelam, to oczywiscie narazilam sie wychowawczyni kolonijnej, ze pewnie chcialam wepchnac go pod jezdzace auta..ale to, ze kopal i popychal idace przed nim dziewczyny. a kto by sie tym przejmowal.
              • niezwykladziewczyna Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:25
                Bardzo podobnie było w mojej szkole, wciągali do męskiego kibla dziewczyny i obmacywali, ohyda.
              • mava12 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:31
                >U mnie w podstawówce, gdzieś na etapie 4/5 klasy, panowała moda na wciąganie do kibla.

                boszszsz..
                gdzie wyście do szkół chodziły?
                współczuje w każdym razie
                • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:47
                  Wychodzi na to, że to raczej twoja szkoła była wyjątkiem
                • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:58
                  Ja mialam mocno patologiczna klase podstawowkowa, do ktorej zreszta czesc z nas trafila w piatej klasie, bo czesc dzieci zostala przeniesiona do nowo budowanej szkoly w innym rejonie, a ze zostalo nas malo, przydzielono nas do roznych klas. To byly ciezkie czasy transformacji ustrojowej, wiele rodzin popadlo w biede, sporo ojcow pilo,czesc to byly dzieciaki po prostu zaniedbane, niemniej jednak pewnie zachowania mocno sie szerzyly. Narkotyki,jakies porno puszczane ze pirackich kaset na starym tv w sali lekcyjnej, spor tego bylo.
                • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:27
                  Poczułaś się lepiej już?
                  • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 09:07
                    Hehe, zdaje się, że skoro ematek wychowywała się w Warszawie (w tym ja). Ale byłaby jazda, gdyby się okazała, że ktoś chodził do szkoły z mavą i ma stamtąd całkiem inne wspomnienia, bliższe opisywanym przez forumki 🤣 Może mava napisze konkretnie, gdzie była ta kraina jednorożców żygających tęczą, w której się wychowywała?
              • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:00
                O przypomnialaś mi wciąganie
                Też przez chwilę było u nas. Ale rzexzywiście - wciągniętą zaraz puszczano i rozpoczynało się kolejne polowanie.
                • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 14:24
                  U nas też (na szczęście) nie było elementu obmacywania (chyba, może wyparłam). Zabawa idiotyczna.
    • furiatka_wariatka Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:32
      Ja przez podstawówkę i liceum przechodziłam w latach 80 i 90 tych. Duże miasto, rocznik wyżowy, po 31 dzieciaków w klasie. Zdarzały się przypadki dokuczania, nie spotkało mnie to osobiście, ale widziałam na własne oczy. Nauczyciele coś tam się starali z tym zrobić, ale różnie im wychodziło. Ciężko mi uwierzyc, że na prawdę żadnych przypadków dokuczania ze szkoły nie pamietasz, w tamtych czasach to i nauczyciele potrafili nieźle dowalić komuś kto im podpadł. Różnica też jest taka, że nie było telefonów więc raczej to dokuczanie się kończyło w momencie pójścia do domu, a teraz to dzieciaki też często dręczą się online, plus robienie i rozsyłanie głupich zdjęć itd Bardzo się cieszę, że w czasach jak byłam dzieckiem nie było smartfonów i współczuję tego współczesnym dzieciakom.
    • gryzelda71 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:34
      Nie pamiętasz i tyle.
    • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:36
      Jak się mają dziadersi z tyułu wqtku do jego treści?
      • homohominilupus Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 11:42
        Źle użyła tego określenia. A temat watku b ciekawy, nie ma się co czepiać

        Sama ostatnio próbowałam wytłumaczyć Hiszpanom słowo "dziaders", z pomocą przyszedł chat GPT
        • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:21
          Temat ciekawy, prawda. Tylko czytałam post i nie mogłam się doczekać kiedy dziadersi się w nim pojawią smile
          • daniela34 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:26
            Senin chyba, z tego co kojarzę, nie mieszka w Polsce. Być może umyka jej znaczenie tego określenia (dla mnie i chyba dla większości tutaj piszących "dziaders" to rzeczywiście osoba o określonej mentalności a nie w określonym wieku, ale czasem do wyłapania takich rzeczy trzeba "siedzieć" w danym języku).
        • krwawy.lolo Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:23
          I co wyszło, viejers? 😜
          • chicarica Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:23
            Carcamal albo fósil chyba najbardziej oddaje koncepcję dziaderstwa.
      • misiamama Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:28
        A ja zrozumiałam że to taka ironia. Że oczywiscie autorce chodzi o ludzi w adekwatnym wieku, ale nazwanie nas 'dziadersi" to taki prztyczek na obudzenie z letargu w jakim - z uwagi na wiek - pozostajemy przez większą część dni.
        • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:50
          Dziadersi to dla mnie panowie w wieku dojrzałym, niekoniecznie starym. Cechą charakterystyczną są archaiczne, skostniałe poglądy, w szczególnosci na rolę kobiet. Te wszystkie kalendarze z gołymi babami w pracy, całowanie w rękę, komentarze o babach nie potrafiących prowadzić samochodu czy zarządzać zespołem to dziaderstwo czystej postaci. Na pewno nie jest to nazwa pokolenia dziaders może mieć i 35 lat. Nijak mi to też nie pasuje do ematek, które często jednak są przeciwieństwem dziaderstwa (może poza Rikim).
          • homohominilupus Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:55
            No tak.

            Założycielka watku pewnie juz wie.
            • kamin Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:00
              Toteż nie do założycielki tym razem pisałam. Drzewko.
        • niezwykladziewczyna Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:06
          „Dziaders„ osoba mentalnie tkwiąca w latach 70' ,chłop który myśli że jest ważniejszy od kobiety.
          Obleśny facet, który myśli że można obłapywać kobiety, jak się chce i kiedy się chce.
          • niezwykladziewczyna Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 17:08
            Tak mi się kojarzy.
          • engine8t Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:15
            niezwykladziewczyna napisała:

            > „Dziaders„ osoba mentalnie tkwiąca w latach 70' ,chłop który myśli że jest ważn
            > iejszy od kobiety.
            > Obleśny facet, który myśli że można obłapywać kobiety, jak się chce i kiedy się
            > chce.
            >

            Kazda wiedziala jak szybko i skutecznie przekazac informacje jak traktowac te "zaloty" co wy nazywacie "oblapywaniem" czy bullying.. Dla jednych bylo to znakiem za sa obiektem zainteresowania ( nie musilay wsytawic tylka czy brzucha, nosic obcislych legginsow etc...a dla innych bylo to niedopuszczlane i tych (po pierwszym dostaniu w gebe) nikt nie dotykal a wiec bylo to mniej wiecej jak obecna "cancel culture" smile) Pewnie wiele zalowalo smile
            • ritual2019 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:20
              Rzecz w tym ze zdanego pierwszego razu w ogole.byc nie powinno ani zadnego walenia w pysk.
              • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 12:37
                Jak ktoś jeszcze nie wie, kim jest dziaders to niech sobie poczta engina, kwintesencję dziaderstwa🤮.
                Tak, tak, na pewno dziewczyny, które musiały uciekać się do przemocy, żeby sprzeciwić się molestowaniu, bardzo żałowały, że tych objawów "zainteresowania" już nie doświadczają 😠
                • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 13:56
                  Engine'a bronić specjalnie nie zamierzam, ale przecież nic takiego nie napisał. Faktycznie było kiedyś tak jak to przedstawił - jedne dziewczyny waliły w mordę i wszyscy wiedzieli , że bez kija nie podchodź i nie ma mowy o takich akcjach, a inne się kokieteryjnie uśmiechały i heheszkowały. Pamiętam na początku lat 90-tych wyprawę z kolegami z roku pociągiem do Małkini z dworca Warszawa Wileńska. Rety! co tam się w tym pociągu działo! Połowa pasażerów pijana, bekanie, wrzaski, no i właśnie klepanie dziewczyn po tyłkach przez tych pijanych zwierzów z jakichś tam Urli czy innych wiosek. Wszystkie reagowały śmieszkami, a gdy jakiś pijany pan był zbyt natarczywy to jedynie demonstracyjnie przesuwały się dwa metry w bok. Ogólnie mocny hardkor to był .
                  • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 14:49
                    riki_i napisał:

                    >
                    > wrzaski, no i właśnie klepanie dziewczyn po tyłkach przez tych pijanych zwierz
                    > ów z jakichś tam Urli czy innych wiosek. Wszystkie reagowały śmieszkami,

                    Ja mam takie pytanie, czy wy naprawdę jesteście tacy głupi, że wam się wydaje że reagowanie uśmieszkiem to oznaka radości?
                    Nie, każda wie, że nieznanego faceta lepiej nie drażnić, a zwłaszcza pijanego i w towarzystwie, bo nie ma z takim szans w konfrontacji. Uprzedzając komentarze- tak, jest mnóstwo panów którzy od wątpliwej jakości komplementów przechodzą w tryb " ja ci kwo dam urażać moje ego" w 3 sekundy. I nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.
                  • asia.sthm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 15:25
                    > Pamiętam na początku lat 90-tych wyprawę z > kolegami z roku pociągiem do Małkini z dworca Warszawa Wileńska

                    A czy pamiętasz rycerzu jak odważnie wtedy zareagowałeś na ten pijacki terror czy też przodowałeś w rozrywce?
                    • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 16:07
                      Ty se żarty robisz? Jakikolwiek tekst puszczony do tych panów byłby odebrany jako komunikat "chcemy się bić". Tam był full ludzi, tłok jak jasna cholera. Mordobicie spowodowałoby zatrzymanie pociągu w polu, czekanie na policję i zgadnij mundralińska przeciwko komu skierowałby się gniew wszystkich pasażerów? A klepane dziołchy, co się radośnie uśmiechały, (być może nawet i somsiadki troglodyckich panów) przecie żadnego doniesienia by nie złożyły, ani niczego nie potwierdziły. Riki z kolegami byłby winny wszczęcia bójki i spowodowania nieplanowanego zatrzymania pociągu. Zastanawiam się, naprawdę nic nie wiesz o tamtych czasach, czy to jednak inne czynniki, których nazwać nie mogę, bo mi post wytną?
                      • asia.sthm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 16:31
                        Wiem łaskawco, uratowaliście pociág przed spóźnieniem 🤣
                  • bmtm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 15:32
                    Wtedy nikt zdrowy umysłowo nie puszczał dorastających nastolatek w dłuższą drogę pociągiem. Nagromadzenie chuligaństwa było przeokropne na czele z młodymi poborowyni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka