Dodaj do ulubionych

Serce sie kraje...

02.01.26, 20:48
Starosc to sie zupelnie nie udala. Mam na oddziale pacjenta z mocna demencja. Przyszedl z influeca, juz dawno zdrowy. Ale... zupelny brak rodziny. Mieszkal sam i w takim stanie nie mozemy go puscic do domu i na pastwe losu. Wiec czeka u nas na miejsce w osrodku. To potrwa nawet i kolejne 2 miesiace. Bardzo biedny czlowiek. Spokojny, nieagresywny, tylko bardzo zlakniony kontaktu. Najbardziej lubi chodzic z kims za reke. Albo wchodzic innym pacjentom do lozek. Trzeba pilnowac, zeby nie wybyl z sali. Ksiazka, czy gazeta zainteresuje sie pare minut i znow zaczyna swoje wedrowki po oddziale. A ten zupelnie jest nieprzystosowany do takich pacjentow (no nie ma bata, zebym chodzila z nim za reke podajac np.leki. Wielu pacjentow jest poruszonych jego losem, wielu kolegow tez. Ale sa tez pacjenci, ktorzy sie skarza. Fakt znalezc dzikiego wspolokatora w lozku, to srednia przyjemnosc. 🙄 On sie meczy, my sie meczymy. Dzis po raz kolejny wywinal orla. Na szczescie bez uszkodzen. Ot tak, wygadac sie chcialam. Na opieszalosc systemu, na jego dramat a nasza bezsilnosc.
Obserwuj wątek
    • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 20:50
      Dodam, ze tez nikt go nie odwiedza, kto chociaz przez chwile moglby mu poswiecic uwage. Zupelnie nikt.
      • tanebo0001 Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 20:54
        Ale co? Koledzy zawiedli?
        • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 20:56
          Nikt do niego nie przychodzi. Nie wiem, czy zawiedli, czy tez ich nie ma. On sam nie powie.
    • tanebo0001 Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 20:54
      Taki się kończy bycie singlem...
      • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:08
        W jego aktach stoi, ze jest wdowcem. Dzieci, innych czlonkow rodziny brak.
      • pursuedbyabear Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:35
        Zawsze musisz mieć coś durnego do powiedzenia, co, chłopcze?
        • nangaparbat3 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 08:50
          Ale on ma rację. Samotność bywa straszna w chorobie, w zniedołężnieniu.
          • tanebo0001 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 08:55
            Jak to leciało? Przyjaciół poznaje się w biedzie? Singlowanie jest przyjemne bo można się skupić wyłącznie na swoich przyjemnościach. Ale kurczaki zawsze wracają do piekarnika...
            • pursuedbyabear Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:06
              I myślisz, że wszyscy samotni ludzie trafiający do szpitala to single?
              Oj naiwny.
              • boggi_dan Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:53
                Przecież wyraźnie napisane, że to starszy człowiek, być może się rodzina uwolniła od kłopotów i opieki. Tanebo bierze wszystko pod siebie. Bo jak on ma problemy z samotnością to wszyscy mają.
    • iwles Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 20:54

      Wcale niezłosliwie odpiszę: tak, z dużym prawdopodobieństwem, może wyglądać twoja przyszłość. Jeżeli znasz jakieś sensowne rozwiązanie, zaplanuj sobie już dziś.
      • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:15
        A ja zupelnie niezlosliwie odpowiem, niezbadane sa koleje losu. Wiec czy na mnie trafi, czy na Ciebie, na obie lub na zadna - to okaze sie "w praniu".
        • kocynder Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:30
          Myślę, że Iwles chodziło nie o ciebie, w sensie, że twoja osoba w przyszłości, ale raczej, że jeśli trafisz na psychiatrię, to takie coś będzie standardem. Wielu pacjentów jest samotnych, zwłaszcza, że choroba psychiczna bardzo szybko wykańcza przyjaźnie i bliskość, a zachowania nieracjonalne (np wędrowanie po oddziale, migracje do cudzych pokoi/łóżek) są tam normą.
          • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 23:03
            Ale to normalne dls demencji. Potrzeba rozladowania napiecia poprzez wedrowanie bez konkretnego celu. Zabranianie tego moze prowadzic do agresji pacjenta, bo jego para z garnka nie ma gdzie wyjsc. Najlepiej jest odwrocic uwage rozmowa. Tylko na to trzeba czasu. A mamy oblozenie w 100% i brakuje czasu, kiedy mam 10 z cukrzyca i kolejne z muskowiscydoza, jednego w deril, ktory wyrwal sobie juz 3 cewnik, pacjentke z sätigung 86%, jednego z takim deku, ze podziwiasz juz kosci. Serio to nie miejsce dla tego biednego czlowieka, bo czasu brak i mozliwosci rozdwojenia sie, rowniez
            • gryzelda71 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 08:07
              Na psychiatrii będzie jeden na jeden?
            • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:05
              Z tym nie polemizuję. Tylko, Anno - na psychiatrii to będzie "normą", też nie będzie czasu na trzymanie za rękę, rozmowy itp, a ty, "krajając serce" po prostu szybko się spalisz.
              • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 20:22
                Lwia czescia pracy na psychiatrii jest rozmowa z pacjentem. Muszisz wylapywac niuanse zmian w zachowaniu. Kiedy moze dojsc do zachowan agresywnych wobec innych lub autodestrukcyjne. Kiedy istnieje ryzyko suizydu. Kiedy pacjet jest w manii itd. Wydawanie lekow, pobieranie, krwi, robienie ekg i inne pielegniarskie czynnosci to mniejsza czesc pracy. Na praktykach gdzie bylam kazdy pacjent ma dobranego pielegniarza opiekuna, z ktorym spedza duzo czasu, wlacznie z rozmowami w cztery oczy. Podstawa pielegniarstwa psychistrycznego jest kontakt z pacjentem. I rzeczywiscie, gdyby na oddzial psychiatryczny trafil z braku miejsc gdzie indziej pacjent z np. turbekuloza, tez by mi sie serce krajalo, bo to niewlasciwe miejsce i otoczenie dla niego. O to mi chodzi.
                • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 20:48
                  Pielęgniarza.
      • yenna_m Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:32
        iwles napisała:

        >
        > Wcale niezłosliwie odpiszę: tak, z dużym prawdopodobieństwem, może wyglądać two
        > ja przyszłość. Jeżeli znasz jakieś sensowne rozwiązanie, zaplanuj sobie już dzi
        > ś.
        >
        >
        >
        Tak może wyglądać starość każdej z nas, bo nigdy nie wiesz, ani jak się zestarzejesz, ani kiedy owdowiejesz, ani czy dzieci będą w stanie sprawować nad tobą opiekę 🤷‍♀️
        • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:37
          To brutalna, ale prawda. Spotkalam pacjentow, ktorzy nie tylko owdowieli, ale przezyli wlasne dzieci i zostali sami w mocno podeszlym wieku. Wiec wysuwanie takich teorii jest nie tyle zlosliwe, co mocno naiwne i zupelnie niczym nie uzasadnione.
          • boggi_dan Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:53
            Przykre, tylko mnie ciekawi jak on wchodzi do łóżka jak są barierki. Prawie niemożliwe. Jak byłem na badaniu ogólnym w szpitalu to leżałem na oddziale R, by mnie zarazić. Na przeciwko leżał starszy facet i nikt do niego nie przychodził. W jedną noc bardzo jęczał i coś go bolało. Przyszła doktor w nocy i dostał leki przeciwbólowe. Nic nie pomogło. Widziałem jak mu spadają parametry życiowe. I umarł. Szybko go zawinęli. Parawan, smutni panowie, worek czarny. I po chłopie. Łóżko pojechało do odkażenia i rano już był inny facet. Nikt specjalnie się przejmuje. Bo by wpadł w deprechę. Mówię o pielęgniarkach i salowych. Takie życie.

            • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:05
              Rozumiem,że życie jest życiem i płynie dalej, ale zapewniam,że nawet w pracy z ludźmi nie wszyscy sa tacy gruboskórni.
              Jakieś pokłady wrażliwości u pewnych osób jeszcze są..chwała bogu
              • boggi_dan Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:57
                nika_1985 napisała:

                > Rozumiem,że życie jest życiem i płynie dalej, ale zapewniam,że nawet w pracy z
                > ludźmi nie wszyscy sa tacy gruboskórni.
                > Jakieś pokłady wrażliwości u pewnych osób jeszcze są..chwała bogu
                Tu nie chodzi o to. W tym szpitalu pielęgniarki i salowe mają dużą empatią do pacjentów, tylko śmierć nie wzbudza jakiś szczególnych emocji.
                • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 06:56
                  Rozumiem,ze nie mogą sie roztkliwiac nad każdym pacjentem bo takich przypadków jest pełno, więc gdzieś tam przechodzi sie do tego na porządku dziennym, aczkolwiek mimo wszystko myślę,że gdzieś u pojedynczych osób wrażliwych jakoś to rusza.
            • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:10
              W prawie jest przyzwolenie do 3 barierek. 4 oznacza naruszenie wolnosci pacjenta i dopuszczana tylko w przypadkach zagrozenia zycia pacjenta lub innych. To ta sama zasada jak spinanie pasami, czy scedowanie lekami. Tu juz wchodzi sad, wszystko jest kontrolowane i tylko w najpilniejszym czasie. Nikt nie zaklada 4 gitter w lozku bez tego. Wyjatek transport.
              • pleszkazlasu Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:06
                Tak samo jest w Anglii. Nawet pacjenci z demencją rzadko mają barierki, mimo że mogą wypaść lub wyjść i zrobić sobie krzywdę. Dostanie barierek „z systemu” wymaga sterty papierów, dlatego część rodzin kupuje barierki na własną rękę.
                • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 20:33
                  To jest wrecz niebezpieczne dla demencyjnych. Spadniecie z lozka na podloge czesto nie powoduje obrazen. Ale upadek po tym jak sie wdrapalo na barierki i rymnelo na ziemie glowa w dol moze byc tragiczne w skutkach. Pacjent demencyjny i do tego fizycznie sprawny to wyzwanie. Raczej stawia sie tu na prowadzenie farmakologiczne, specjalne niskie lozka, maty sensoryczne, czy jak u nas ostatnio kladzie sie materac po tej stronie, gdzie jest otwarta barierka lub gdzie pacjent zafiksowal sie, zeby wychodzic. Ale jesli pacjent moze chodzic, to trzeba pozwolic mu chodzic, zeby rozladowal napiecie.
            • clara.veritas Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:19
              boggi_dan napisał:

              > Przykre, tylko mnie ciekawi jak on wchodzi do łóżka jak są barierki.

              I jak wychodzi ze swojego - przecież te barierki są zarówno po to, żeby pacjenci nie wypadali z łóżek, jak i po to, by nie krążyli po oddziale bez nadzoru. Nie zabezpieczacie chorych w tym szpitalu? Przecież to, że ktoś nie ma rodziny, która może sie potem procesować o narażenie jego zdrowia i życia nie oznacza, że nie należy zadbać o bezpieczenstwo takiej osoby z demencją, żeby nie zrobiła krzywdy sobie lub komuś. Co będzie, jesli nastepnym razem upadnie i się połamie albo np. odłączy innemu choremu sprzęt podtrzymujący/rozkręci kroplówkę, ktora ma schodzic powoli, na maxa?
        • panna_lila Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:15
          Niezbadane są losy - mnie ostatnio bardzo poruszył ten wypadek gdzie 7latek z matką się utopili w przydomowym stawie i ojciec 57 lat został sam…jakoś tak mnie jego tragedia poruszyła.
          • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:23
            Generalnie aktualnie jest wiele akcji przykrych akcji. Mam wrażenie,że dużo jest samotnych ludzi- zarówno młodych jak i starszych. Jest jakaś znieczulica. Każdy ma.kazdego gdzieś. Jasne,że kiedyś też pewnie tak było, ale.mimo wszystko nawet w klatce sąsiedzi jakoś trzymali sie raźniej. Dzisiaj ktoś może non stop siedzieć sam w domu i często cały tydzień nie ma.ani jednego telefonu czy wizyty rodziny.
            • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:24
              Troche zeszłam z tematu, ale jak słyszę k takich rzeczach to chce mi się plakac
            • tanebo0001 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 00:00
              Niestety. Dlatego rozważam w odpowiednim wieku samobójstwo...
              • asia.sthm Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:38
                tanebo0001 napisał:

                > Niestety. Dlatego rozważam w odpowiednim wieku samobójstwo...
                >

                Nie pitol, w tym odpowiednim wieku nawet nie będziesz wiedział jak się do tego zabrać.

                To co piszesz jest wbrew pozorom bardzo harde i aroganckie - w skrócie: ja to nigdy.

                Nawet Trump nie pojàł że ma zaawansowanà demencję.
          • memphis90 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:14
            Przykry wypadek, niemniej jednak w Wielkopolsce absolutnie nie było takich mrozow, zeby wchodzić na lód. Jeden czy dwa dni z -1/-2 nie wystarcza, żeby się utworzyła stabilna pokrywa lodowa.
        • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 08:39
          yenna_m napisała:

          > Tak może wyglądać starość każdej z nas, bo nigdy nie wiesz, ani jak się zestarz
          > ejesz, ani kiedy owdowiejesz, ani czy dzieci będą w stanie sprawować nad tobą o
          > piekę 🤷‍♀️


          Dlatego ja na siebie mam już plan, o którym głośno, wśród najbliższych i dalszych, mówię. I nie o osobistą opiekę chodzi, a o zatroszczenie się, by w odpowiednim czasie przejść pod opiekę bardziej specjalistyczną (DPS, ZOL itp), i nie czekać do takiego stanu, jak w tym opisywanym przypadku.
          A Anną podkreśliła zupełny brak kogokolwiek, kto pana by odwiedzał. Dlatego dobrze byłoby już teraz sobie swoją ewentualną starość zaplanować, zatroszczyć się o siebie, jesli z dużym prawdopodobienstwem później nie będzie nikogo, kto zauwazy, że senior potrzebuje pomocy.
          • nangaparbat3 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:00
            Też planuje, ostatnio wyłożyłam córce, jaki jest plan i jego warianty, ale mam w tyle głowy powiedzenie mojej koleżanki: chcesz Pana Boga rozśmieszyć, rób plany
            • trampki-w-kwiatki Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:07
              Otóż 😞
            • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:07
              nangaparbat3 napisała:

              > chcesz Pana Boga rozśmieszyć, rób pla
              > ny


              Dlatego jest to plan w razie W. Jeżeli umrę wcześniej- plan sam się skoryguje.
          • afro.ninja Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:00
            Można planować. Przykładowo ktoś sobie zaplanował ds i mówi o tym od początku, a i tak bliscy się nimi zajmują, bo z różnych względów nie mogą go oddać do ośrodka. Aktualnie ds jest za mało i są strasznie drogie.Albo ludzie oddają członka rodzinyi muszą go zabierać z ds, bo opieka spowodowała bardzo powazne problemy zdrowotne i rodzina nir może psychicznie tego wytrzymać. Wiec zajmują się nim w domu.
            Co będzie za te 40 lat? Niz demograficzny, wszędzie starzy ludzie, głodowe emerytury. Kto bedzie sie tymi starszymi ludzmi zajmował? Skoro teraz państwa robią wszystko by to właśnie rodzina zajmowała sie takimi pacjentami. Juz teraz nie ma rak do pracy w tym sektorze, już teraz popyt jest nienasycony.
    • novembre Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 21:49
      A jakis wolontariusz albo swietlica szpitalna (o ile cos takiego istnieje)?
      • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:04
        Nie posiadamy swietlicy. Nie posiadamy zadnego programu dla osob z demencja na oddziale. Zazwyczaj tacy trafiaja z osrodkow i po wyleczeniu, do nich wracaja. Mozliwa bylaby tylko tzw. Sitzwache, ale to osoby, ktore tylko pilnuja, by pacjent nie opuscil lozka, czy pokoju. Ale nie pracuja czynnie z pacjentem w stylu kognitywnych zajec. To u niego mija sie z celem, bo ma silny wandering i tylko pogorszyloby jego stan. On potrzebuje placowki z personelem celujacym w demencje a nie trzymanie pacjenta w lozku. Na razie toczy sie sprawa o sadowne przyznanie mu erwachsenevertretung (czyli opiekun prawny i ubezwlasnowolnienie) + szukanie miejsca w osrodku. Wiem, ze by tam odzyl troche, wsrod innych pacjentow z innym rytmem dnia, zajeciami. A dzis przez chwile pomyslalam, czy ten bidok doczeka tego miejsca... moja stacja to akut. On jest czesto przez brak mocy przerobowych zostawiany sam sobie. Nie ma czasu, mozliwosci zaopiekowac sie nim, tak jak powinno.
        • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:08
          Bardzo przykre to wszystko jak sie tak patrzy na to szczególnie z boku.
          Nic nie daje gwarancji.. rodzina może zostawić, dzieci moga olać,nawet te.najbardziej kochajace bo różnie w życiu bywa.
          Czytałam też artykuł o tym,jak.rodziny.specjalnie umieszczają starszych rodziców w.szpitalach na święta..bo chcą gdzieś wyjechać. Coś okropnego
          • andallthat_jazz Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 22:35
            To ci powiem historie z praktyk. Ponad stuletnia, ale wcale nie demencyjna pacjentka z tzw. Sonderklasse, czyli dodatkowe ubezpieczenie, ktore tanie nie jest a moze zapewnic jednoosobowy pokoj. Nawet jak sala dwuosobowa, drugie lozko zostanie zablokowane. Ladowala na chirurgii z powodu... rozwolnienia... 🙄 mieli kase, mieli wtyki. Dziwnym trafem ladowala na oddziale, kiedy jej synus wyjezdzal na urlop. Co sie okazalo? Mamusia specjalnie pilacw tym czasie mleko, chociaz wiedziala, ze ma nietolerancje laktozy... caly cyrk po to, zeby synek wypoczal na urlopie. A potrzebujacy pacjenci, coz czekali na lozko
            • beaucouptrop Re: Serce sie kraje... 02.01.26, 23:10
              Och Anka, a ty się którymś ze swoich rodziców opiekowałaś 24/24h 7 dni w tygodniu, że z taką łatwością oceniasz innych?
              • boggi_dan Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 00:37
                Niech weźmie w opiekę faceta 39 letniego z rozwarstwieniem w obu oczach siatkówki. I tracący wzrok. Z lekką niesprawnością. Brak ojca i matki. I najbliższej rodziny. Cały czas pod opieką. Na wyleczenie i operację nie ma nadziei.
              • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 16:52
                No opiekuje się big_grin Rękami brata.
            • kropkaa Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:36
              Opieka nad kimś 24/7 to jest masakra. I wcale ale to wcale się nie dziwię, że rodzina chce odpocząć i mieć kilka normalnych dni w święta.
              • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 16:57
                Czasami po prostu w święta nie chce patrzeć na twarz kata, łamać się z nim opłatkiem i udawać, że zawsze byli kochającą się rodziną. Tylko i aż tyle. Opinie, że to była "normalna rodzina" często biorą się z tego, że często patologię normalizowano. Ojciec mógł pić, dzieci były bite, ale miały jedzenie, jakieś ubrania i chodziły do szkoły, więc ok. A jak jeszcze do kościoła w niedzielę w różowej sukieneczce, to z "normalnej" awansowali na "kochającą się".
                • anek-dotka Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 17:04
                  Bo łatwo się wymachuje słowami, że ktoś się poświęcił i zajmował, dał radę, a nie widzi się często tego, co jest wokół, w tle i kontekście. A rzeczywiście przy dzieciach, które potrzebują czasu rodzica, jak ten rodzic ma zarazem spełnić potrzeby staruszka pod opieką i nieletniego? To niemożliwe.
            • zerlinda Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 21:48
              No i? Jak matka ponad 100 letnia to syn też raczej stary. Miałaś kiedyś kogoś starego pod opieką w domu? No raczej nie, to twój brat zajmuje się twoja matka i zajmował się twoim ojcem! Więc nie masz prawa oceniać. I nie, w szpitalu jest inaczej niż w domu, kończysz zmianę i wychodzisz. W domu jesteś na okrągło. Więc się odczep od syna starowinki!
          • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 02:41
            nika_1985 napisała:

            > Czytałam też artykuł o tym,jak.rodziny.specjalnie umieszczają starszych rodzicó
            > w w.szpitalach na święta..bo chcą gdzieś wyjechać. Coś okropnego

            Zawsze się zastanawiałam, kto się łapie na to coroczne, przedświąteczne szczucie na umęczone rodziny. Teraz już wiem.

            A na marginesie:ci mili, spokojni staruszkowie rzadko zostają sami jak palec bez przyczyny, z reguły ciężko wcześniej pracowali na porzucenie przez "niewdzięczne" dzieci...
            • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 06:53
              Nabierać? Kiedyś też tak myślałam dopóki koleżanki mi nie opowiedzialy co sie dzieje w ich pracy i jak to wygląda..więc takie szczucie to niezupełnie jest
              • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 06:59
                Smutne to, ale niestety stary schorowany człowiek to kula u nogi często dla rodziny a jak juz synuś czy córeczka sa takimi skurczybykami to potem na kilka dni "wyślą " staruszka z premedytacją do szpitala.. wszystko zaplanowane wcześniej oczywiście.
                • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:01
                  Często naprawdę rodziny są umęczone. Nie mówię że celowe wysłanie do szpitala jest ok, ale czasem bywa aktem desperacji. Bo nie ma żadnego systemowego wsparcia dla rodzin opiekujących się taką osobą...
                  • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:36
                    little_fish napisała:

                    > Często naprawdę rodziny są umęczone. Nie mówię że celowe wysłanie do szpitala
                    > jest ok, ale czasem bywa aktem desperacji. Bo nie ma żadnego systemowego wspar
                    > cia dla rodzin opiekujących się taką osobą...

                    Są jeszcze domy seniora, w których seniorzy mogą przebywać czasowo (np. na tydzień, miesiąc itp.). Co prawda spotkałam się tylko z prywatnymi i dosyć drogimi, ale jest to jakaś alternatywa zamiast szpitala.
                    • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:42
                      Często koszty są niestety zaporowe. W rodzinach z osobą wymagającą opieki 24 godziny na dobę albo ktoś nie pracuje, albo już i tak wydają niemałą kasę na opiekę.
                      No i nie wszędzie takie domy są. W mojej okolicy np nie ma czegoś takiego.
                    • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:43
                      Sprawdź sobie, ile kosztuje opieka w takim domu. I nie, państwowe nie są wcale istotnie tańsze.
                      • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:08

                        W mojej okolicy 2 tygodnie to koszt około 2.500-3000 zł.
                        Ja wiem, że szpital jest tańsza opcją. Pisze tylko, że istnieje taka możliwość.
                        A że system jest niewydolny, to wiem bardzo dobrze.
                        • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:13
                          iwles napisała:

                          >
                          > W mojej okolicy 2 tygodnie to koszt około 2.500-3000 zł.
                          > Ja wiem, że szpital jest tańsza opcją. Pisze tylko, że istnieje taka możliwość.
                          > A że system jest niewydolny, to wiem bardzo dobrze.
                          >
                          >
                          Gdzie tak tanio? Bo my przekroczyliśmy już 8 tysięcy z lekami i pieluchami...
                          • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:16

                            Ale 8 tysięcy za 2 tygodnie?
                            • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 16:10
                              iwles napisała:

                              >
                              > Ale 8 tysięcy za 2 tygodnie?
                              >
                              >
                              Za miesiąc. Twój przykład to 2-3 tysiące miesięcznie taniej, dlatego pytam, gdzie takie cuda? Chyba że pacjent samoobsługowy, bez leków i pieluch, się wtedy po co dom opieki?
                        • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:33
                          "istnieje taka możliwość."

                          Dla niektórych nie istnieje. Ze względu na 2.500 - 3.000 zł. Wyobraź sobie małżeństwo, duże miasto, żeby założyć dostępność takiego "domu - przechowalni" (na wsi albo w małym mieście to opcja raczej niedostępna po prostu). Pan z demencją, ma emeryturę 4.700. To średnia emerytura mężczyzny. Średnia, a więc nie minimalna, zwróć uwagę! Pani pracuje na pół etatu, na więcej nie może, gdyż opieka nad mężem. Dostaje, powiedzmy, 4.000. Zauważ, że zakładam ŚREDNIĄ zarobków, a nie medianę! Mają razem około 9.000. Wydatki typu mieszkanie, media, leki stałe itd. - trudno policzalne, bo za dużo zmiennych. Ale wyrwanie 1/3 miesięcznego przychodu rodziny w zamian za dwutygodniową opiekę nad jednym z jej członków nie jest alternatywą. Bo te pieniądze zwykle nie są "przeznaczone" na wakacje czy budowanie "poduszki bezpieczeństwa" a na przeżycie... A moje założenie, że te 3 tysiące to 1/3 budżetu a nie jego połowa lub wręcz jeszcze większa część jest bardzo optymistycznym założeniem...
                          • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:40
                            Nic dodać nic ująć.
                            Ktoś kto sam nie wie, nie siedzi w temacie a tylko zasłyszał albo "wydaje mu się" nie zna realiów.
                            • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:48

                              Znam realia, ale pisałam o sytuacji "wyjątkowej" i na krótki czas, zamiast szukania powodu do pobytu w szpitalu.
                              Np. dwa razy w roku, kiedy stali opiekunowie chcą odpocząć i gdzieś sami wyjechać.
                              • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:59
                                Tak
                              • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:08
                                Jeśli stałych opiekunów STAĆ na to, żeby sobie dla odpoczynku wyjechać. A jeśli ów "wyjazd wypoczynkowy" to działka u krewnych udostępniona za darmo? No, sorry, ale 1/3 (przy optymistycznym założeniu!) miesięcznego budżetu dla dwojga za dwutygodniowy pobyt jednego - MUSI stworzyć wyrwę finansową. I nie, zrobienie sobie dwa razy do roku wyrwy w budżecie to NIE JEST alternatywa, bo ta wyrwe trzeba jakoś załatać...
                                • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:21

                                  Szpital z wymyślonym powodem, żeby tylko oddać seniora i samemu złapać oddech, to też nie jest dobry sposób. Nie takie jest zadanie szpitali.
                                  • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:25
                                    Nie jest dobry. Ale często opiekunowie nie mają/nie widzą innej możliwości.
                                  • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:37
                                    Nie mówię, że to dobry sposób. Natomiast to co ty podsunęłaś jako ALTERNATYWĘ, niestety alternatywą nie jest ze względu na koszty.
                                    A co do "wymyślania" powodu pobytu w szpitalu - to tez nie do końca. Mam w rodzinie seniorkę, po leczeniu onkologicznym, z POChP. Serio, sądzisz, że musielibyśmy "wymyślać" jej schorzenia wymagające kontroli szpitalnej? Zaskoczę cię: nie. Jej stan ją de facto kwalifikuje do hospitalizacji, bo duszności, bo saturacja, bo podawanie tlenu działa na chwilę. W większości przypadków u ludzi wiekowych nie potrzeba niczego "wymyślać". A że no, jak w przypadku tej "mojej" seniorki, zwykle radzimy sobie bez hospitalizacji? No, radzimy sobie. Bo akurat my mamy zmieniamy się przy opiece, mamy warunki i do właściwej pieczy i oddechu opiekuna, mamy zarówno możliwości lokalowe jak i finansowe zapewnienia seniorce w miarę komfortowego dla niej i możliwego do przyjęcia dla nas trybu życia poza szpitalem. Ale nas do opieki jest czworo, seniorka ma dobre warunki mieszkaniowe i wszyscy w rodzinie są chętni i zgodni, przynajmniej w miarę. I tak, jeśli ja np w środę mam wizytę lekarską, to pieczę nad seniorką przejmie kuzynka, a jeśli kuzynka nie może to... Itd. Ale gdybym była sama? Sorry, ale NIE MAM luźnych trzech tysi do wywalenia za okno celem patrzenia jak lecą.Po prostu nie mam. Więc te bzdury o "alternatywie" płatnego domu opieki dla szpitala - są po prostu bzdurami. Bo jak masz wyskoczyć z kasy, której po prostu nie masz?
                                    • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:10
                                      Ty nie masz, ktoś inny ma.
                                      To jest alternatywa dla rodzin, które mogą sobie na to pozwolić, a nie korzystają, bo np. nie wiedzą o takim sposobie.
                                      Takim podejściem to dojdziemy za chwilę do wniosku, że niepotrzebna jest oferta płatnej pomoc pielegniarsko-opiekunczej (dochodzacej do domu), bo są rodziny, które na to nie stać.
                                      • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:18
                                        "dojdziemy za chwilę do wniosku, że niepotrzebna jest oferta płatnej pomoc pielegniarsko-opiekunczej (dochodzacej do domu), bo są rodziny, które na to nie stać."

                                        Nie. Dojdziemy tylko do wniosku, że nazywanie "alternatywą" czegoś, co jest dostępne dl;a nielicznej grupy bogatych jest błędem. I serio, nie ma co traktować ludzi zamożnych jak ćwierćinteligentów, którzy nie wiedzą, że jest opcja płatnej opieki.
                                        • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:21

                                          ...że jest opcja płatnej chwilowej opieki, np na czas wyjazdu wakacyjnego itp. Tak, wiele osób tego nie wie.
                                          • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:46
                                            1. Wyskoczenie ze sporej kasy to NIE JEST alternatywa dla nie tylko darmowej opieki szpitalnej, ale też dla przeprowadzonych w szpitalu kompleksowych badań, wzmocnienia pacjenta kroplówką itp.
                                            2. Jakoś nie spotkałam żadnej z tych twoich "wielu osób". Może dlatego, ze jednak większość sprawujących piecze jest w normie intelektualnej?
                                          • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 14:11
                                            "Tak, wiele osób tego nie wie." I to jest wina systemy opieki. Lekarz opiekujący się taką starszą osobą powinien rodzinie przedstawić różne możliwości opieki
                                  • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 18:52
                                    iwles napisała:

                                    >
                                    > Szpital z wymyślonym powodem, żeby tylko oddać seniora i samemu złapać oddech,
                                    > to też nie jest dobry sposób. Nie takie jest zadanie szpitali.
                                    >
                                    >
                                    Ciebie też zapytam: jak się wymyśla ;powód hospitalizacji i zmusza lekarzy, by ten wymyślony powód wpisali do karty i na jego podstawie przyjęli pacjenta???
                              • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:24
                                U mnie w okolicy nie ma takiego miejsca... Pomijam już koszty, bo te 3000 to dla niektórych opiekunów kwota nie do przeskoczenia.
                          • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:44

                            Ale ja się z tobą całkowicie zgadzam!

                            Dlatego zapowiedziałam rodzinie, że w momencie, kiedy stsne sie niedolezna i nie będę dawała rady sama się sobą zająć, mają mnie, bez wyrzutów sumienia! oddać pod opiekę jakiejś instytucji.
                            I niech to nie będzie szukanie natychmiast (bo jest problem z miejscami), tylko na tyle wcześniej, by znaleźć odpowiedni ds, może państwowy, może z dopłatą samorządową.

                            Przede wszystkim, musi się zmienić podejście w Polce, bo jeszcze pokutuje pogląd, że dps to zło i co to za patologiczna rodzina oddaje dziadkow/babcie! Na szczęście po malu wchodzi normalnośc.
                            • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:59
                              Tak, tylko wiesz jak jest..mówi sie "bez wyrzutów oddaj mnie" a potem o ile Tobie jest to i może obojętne bo np. mało kumasz, tak Twoim najbliższym juz nie. Nie chcą oddać bo nie wierza w te domu i poniekąd mają racje. Moja babcia była w kilku i po.kazdej wizycie chciało nam sie płakać, a domy niby sprawdzone.. Finalnie znieczulica totalna, moim zdaniem..jeśli jeszcze starsza osoba kuma co sie wokół niej dzieje to taki dom ok, ale jak nie kumasz już nic to naszprycuja Cię czym tam chcą i wykorkowac można szybko.
                              Po tej akcji z tabletkami.. kiedy próbowali z mojej babci całkowicie zrobić warzywo..nie dając jej tego co mieli dawac, nie kapiac jej, nie zmieniając jej pieluch, zabralysmy ja do jej domu. Oczywiście, nie było to łatwe. Były problemy żeby znaleźć opiekunki, ale finalnie jedna przychodziła na 4-5 h, potem moja mama sie zajmowała, potem inna przychodziła.
                              Na państwowe dpsy sie czeka, sa też inne kruczki. Sprawdzają ile rodzina zarabia itp.musisz wykazać wszystkie dochody itp. Juz samo ubezwłasnowolnienie mojej babci trwało latami. Moja babcia nic nie kumała, potrafiła otwierać kurek z gazem a dla sądu ona była w cudownej formie i jakby zdrowa.. także no..dlugo mogłabym pisac.To nie jest takie hop siup. Domy dla osób z alzheimerem kosztują kupę kasy, listy długie, ludzi nie stać na to.
                              • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:02

                                Dlatego w takich sytuacjach lepszy jest ZOL, ale i tutaj miejsc jest za mało.
                            • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:27
                              "Dlatego zapowiedziałam rodzinie, że w momencie, kiedy stsne sie niedolezna i nie będę dawała rady sama się sobą zająć, mają mnie, bez wyrzutów sumienia! oddać pod opiekę jakiejś instytucji." A jesteś pewna że będzie ich na to stać? Czy może zabezpieczyłaś środki na tę okoliczność?
                              • iwles Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:33

                                Będą mieli dużo czasu, żeby zorganizować panstwowy osrodek, albo dofinansowanie (syn już wie, jak takie cos się "załatwia", czynnie uczestniczył przy załatwianiu dla babci, a ostatnio dla dziadka)
                                A i jakies tam zabezpieczenie finansowe już mam.
                                • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 14:11
                                  Państwowe ośrodki też są płatne...
                    • kropkaa Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:37
                      Za dobę od 400 zł. Okazja życia.
                      • asia.sthm Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 14:40
                        Załàczę ostatni cennik emeis.
                        To usługi dodatkowe oprócz pobytu. Za pobyt ceny ustalonw według kategorii pacjenta czyli stopnia jego sprawności od I do IV
                        • kropkaa Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 14:55
                          Rok temu się orientowałam, pobyt wychodził ponad 9 tys./ m-c przy rezydencji stałej. Przy pobycie krótkim grubo ponad 400 zł za dobę, czyli ponad 12 tys. zł miesięcznie. I to właśnie podstawa przy najmniej problematycznych osobach.
                          • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 15:11
                            Właśnie sobie "poGooglałam". W mojej okolicy sam pobyt miesięczny - to średnio 6.000 za sam pobyt w pokoju dwuosobowym, nie licząc zabiegów medycznych i wyżywienia ponadpodstawowego (wyżywienie podstawowe (przykładowy jadłospis): śniadanie - owsianka na mleku; drugie śniadanie - jabłko + jogurt naturalny; obiad - kurczak gotowany (udko), ziemniaki puree, surówka z marchewki; podwieczorek - mini marcheweczki z dipem buraczanym; kolacja - ryż gotowany z jabłkami i jogurtem naturalnym). Jeśli senior potrzebuje specjalnej diety - każdy posiłek płatny dodatkowo. Wszystkie dodatkowe usługi jak np aktywizacja seniora (czytanie mu gazety/książki, terapie, zajęcia typu gimnastyka itd) płatne dodatkowo... Opieka nad seniorem w trybie "awaryjnym", nie stałym - jest DUŻO droższa! Nie, niestety, jakby się Iwles nie zaklinała - opieka za taką kasę NIE JEST alternatywa dla niczego.
                            • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:18
                              kocynder 100%.. tak jest jak wyszukałas. A jak jakiś specjalistyczny dom chcesz to już w ogóle cena zaporowa
                          • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:12
                            Oczywiście,że jest tak jak mowisz.
                            Przerabiałam różne ośrodki,.domy itp i tyle to kosztuje.
                            Mało kogo na to stać.
                            Generalnie dobrze się mówi wszystkim, prawi, filozofuje na sucho...
                            Jakby sie zagłębić w temat,podzwonic to wtedy wychodzi jaki to koszt, jakie kolejki, nie biorą ot tak
                • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:12
                  nika_1985 napisała:

                  > Smutne to, ale niestety stary schorowany człowiek to kula u nogi często dla rod
                  > ziny a jak juz synuś czy córeczka sa takimi skurczybykami to potem na kilka dni
                  > "wyślą " staruszka z premedytacją do szpitala.. wszystko zaplanowane wcześniej
                  > oczywiście.

                  Jak się planuje hospitalizację niby zdrowego staruszka i z kim to się załatwia? Bo sugerujesz, że wszystko jest ustawione, żeby wredna rodzina mogła się pobyczyć, czyli seniorowi nic nie jest tak naprawdę. Bo przecież gdyby było, to żadne planowanie, a rzeczywista potrzeba hospitalizacji 🤷🏻‍♀️
                  • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 10:54
                    Nie,ze się załatwia. Ludzie dzwonią po karetkę, karetka przyjeżdża i generalnie w większości przypadków zabierają staruszka. To są słowa koleżanki która ma.do czynienia z takimi historiami więc nie jest to wyssane z palca. Zazwyczaj zawsze cos się znajdzie u staruszka 80+ i nie będzie nikt ryzykował, wiec karetka weźmie takiego na dwa trzy dni, może cztery. Z tego co mi mówili, to również przywożą takiego staruszka prosto na izbę i również lekarze zazwyczaj biorą na oddział na kilka dni..obserwacja czy cos w tym stylu. Staruszek nie mówi wiele, wszystko mówi "rodzina".Nie mówię,że jest to na porządku dziennym, ale podobno często sie zdarza..szczególnie przed różnymi świętami, feriami,kiedy starszy człowiek w jakiś tam sposób "przeszkadza"
                    Rozumiem wszystko,ale uważam że trzeba być niezła kanalia zeby tak postępować.
                    A że opieka jest ciezka to na bank.. mialam babcie z Alzheimerem i moja mama ponad 10 lat sie nią zajmowała..pol dnia mama, pół dnia była opiekunka.
                    • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:04
                      I przez te 10 lat mama nie wyjeżdżała na urlop, nie miała weekendu na oddech i regenerację? Nie mogła wyjść wieczorem do znajomych, albo zaprosić kogoś do siebie?
                      • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:26
                        Dlaczego nie miała? Miała.. ale to było kupę kombinowania, zgrywania sie terminami i nie było to takie wolne jak każdy ma.normalnie. Na dodatek siostra mamy za granicą i chciała ewidentnie przyjeżdżać tylko wtedy kiedy jej pasowało. Były różne kwasy. Oczywiście nie jest to takie proste do zrozumienia jeśli nie miało sie do czynienia z takimi przypadkiem.
                        Babcia przez jakiś czas była również w domu opieki..ale jak odkryliśmy,ze sa jej NIE podawane leki te ktore miały być podawane to od razu zabralysmy ja.
                        Generalnie cała rodzina jest umęczona, zgadzam sie..ale po tych akcjach szukaliśmy innych domów to ceny kosmiczne, kolejki a i również oddać osobe nie jest łatwo
                      • kocynder Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:47
                        Little, to tak nie działa. Ja co prawda nie Nika, ale mam znajomą, która wraz z siostra pełni opiekę nad mamą z demencją. Mają ustalone tygodniowe dyżury przy mamie, bo to jest stan, w którym mama nie może bezpiecznie zostać sama w domu. I jeśli np wypada wizyta lekarska siostrze, która akurat "ma dyżur" - wymaga to niejakiej ekwilibrystyki, umawiania się, zamiany, poproszenia o pomoc własnych dzieci (wnuków osoby, nad którą trzeba mieć pieczę). Owszem, wykonalne, przy dobrej woli wszystkich zaangażowanych.W przypadku tej mojej znajomej - wszyscy chcą, bo rodzina zżyta. Wyjście do znajomych? W tygodniu "bez dyżuru". Wyjazd dla oddechu? Albo w tygodniu bez dyżuru, albo uzgadniany z siostrą/synem/córką. A czasem po prostu się nie da... sad
                        • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:01
                          Dokładnie kocynder.. podpisuje sie pod tym.
                          Mojej babci już nie ma..odeszła w szpitalu,ale 10 lat to była walka dosłownie że wszystkim..a te domy to cóż..dopóki kumasz coś to jest ok, jak już nie rozumujesz to często gęsto robia z Tobą co chcą..
                        • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:29
                          No też właśnie o tym piszę. Ze czasami się nie da zorganizować odpoczynku opiekuna.
                          Ja jestem jedynaczką. Mama nie żyje. W razie czego opieka nad ojcem spadnie wyłącznie na mnie. Ewentualnie opłaconą przeze mnie obcą osobę. Nie każdy ma zżytą rodzinę
                          • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:13
                            Ja też jestem jedynaczka.
                    • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 16:20
                      Niko, akurat ty, widząc umęczona własną matkę nie powinnaś lekko rzucać "kanaliami". A tak z ciekawości, to skoro mama zajmowała się babcią 10 lat, to sama nie pracowała?
                      • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:14
                        Hmm każdy byłby umęczony takim trybem.
                        Mówię o tych, którzy bezdusznie ot tak przed świętami oddaja kogoś problematycznego do szpitala bo chcą jechać na urlop.
                        • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:30
                          A jakby oddali do dps to już nie jest bezduszne?
                        • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:34
                          nika_1985 napisała:

                          > Hmm każdy byłby umęczony takim trybem.
                          > Mówię o tych, którzy bezdusznie ot tak przed świętami oddaja kogoś problematycz
                          > nego do szpitala bo chcą jechać na urlop.

                          Czekaj. Tobie rzeczywiście jakoś się w głowie nie łączą te dwa światy:
                          -mama, przez 10 lat umęczona opieką nad babcią
                          -inni umęczeni, którzy szukają choć dnia wytchnienia (i NIE, nie wymyślają schorzeń swoich seniorów, żaden szpital nie przyjmie staruszka, żeby sobie kilka dni poleżał, jeśli nic mu nie jest).

                          Rozumiem, ze twoja mama też była kanalią, kiedy szukała pomocy w domach opieki? Czy to była #zupelnieinnasytuacja?
                          • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 21:23
                            Coz..to Ty chyba kompletnie nie rozumiesz. Oddaj sobie logo tam masz pod ręką ot tak .
                            • kk345 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 21:30
                              nika_1985 napisała:

                              > Coz..to Ty chyba kompletnie nie rozumiesz. Oddaj sobie logo tam masz pod ręką o
                              > t tak .
                              Ja w odróżnieniu do ciebie mam realne doświadczenie takiej sytuacji, a nie komfortową "pomoc" zdalną, świadczoną rękami i życiem innych. Gdybyś musiała się samodzielnie kimś opiekować choć przez miesiąc, przestałabyś pier...lić o oddawaniu, tylko miałabyś choć minimum szacunku do opiekunów- w tym do życia i czasu własnej matki.
                              EOT.
                              • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 21:40
                                Nie będę z Tobą dyskutować bo byłam w tym z moja mama i jeszcze z wieloma innymi osobami. Również realna sytuacja a nie żadne dyrdymaly.Opieka prawie non stop. A Ty odwracasz kota ogonem.. ja o jednym a Ty o drugim, ale nie przyszło jakoś nikomu do głowy żeby oddawać gdzieś babcie na święta do ośrodka żeby samemu zjeść wigilie w spokoju..bo o tym mówię. Miłego wieczoru
                                • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 21:51
                                  Bo może dlatego ze było w tym wiele osób wasza wytrzymałość (fizyczna, psychiczna i emocjonalna) nie była na granicy
                                  • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 22:05
                                    Calkiem możliwe..ale i tak obciążało nas wszystkich psychicznie.
                                    • little_fish Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 22:47
                                      To pomyśl jak obciążona psychicznie jest osoba, która jest w tym sama. I nie może się nawet do lekarza spokojnie umówić, bo nie ma kuzynki która ją w środę podmieni...
                                • kropkaa Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 22:21
                                  Twojej matce do głowy nie przyszło, może inni nie mają tak mocnej głowy i najzwyczajniej w świecie nie wyrabiają.
                    • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 16:49
                      A teraz załóżmy, że taka opieka spada na rodzinę z dość małymi dziećmi. Bywa, kobiety rodzą po trzydziestce, dorosłe jedynaki to też często późne dzieci, nie każdy senior jest zdrowy do 85r.ż.
                      Weźmy 9-latka, wypoczynek uwiązany kalendarzem szkolnym, wolne popołudnia, kiedy matka zajmuje się babcią. Spędzisz z nim czas za 10 lat? Wtedy, to on już dawno nauczy sobie radzić bez matki, niekoniecznie tak, jak byś sobie tego życzyła.
                  • iwoniaw Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 17:54
                    kk345 napisała:

                    > Jak się planuje hospitalizację niby zdrowego staruszka i z kim to się załatwia?
                    > Bo sugerujesz, że wszystko jest ustawione, żeby wredna rodzina mogła się pobyc
                    > zyć, czyli seniorowi nic nie jest tak naprawdę. Bo przecież gdyby było, to żadn
                    > e planowanie, a rzeczywista potrzeba hospitalizacji 🤷🏻‍♀️

                    O, ja tez sie bardzo chętnie dowiem! Wielokrotnie w tego typu wątkach o to pytałam i nikt mi nie chce odpowiedzieć! Mało tego - ponoć żeby dyspozytor wyslał karetkę, to musi byc naprawdę poważny powód, żeby ta karetka pacjenta zabrała do szpitała, to załoga musi stwierdzić ponić zagrożenie życia, po przybyciu na sor kwalifikacje do przyjęcia dostają rzekomo wyłącznie rzygajacy pijacy oraz osoby broczące krwią, ktore niosą wlasną glowę pod pachą, lekarze ponoć bronią się (skutecznie!) rękami i nogami przed zgodą na hospitalizację Naprawde Cięzko Chorych, a tu nagle okazuje się, ze istnieje jakas sciezka wepchniecia nie wymagajacego absolutnie leczenia szpitalnego czlowieka na oddzial wbrew zaleceniom lekarzy, w terminie wybranym przez rodzinę i jeszcze NFZ bez mrugniecia za to płaci! No cuda, panie! Ktos serio w to wierzy? 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
        • izabela1976 Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 15:52
          Moj znajomy pracuje w domu opieki. Na swoim oddziale ma pensjonariuszy z demencją i Alzheimerem. 3 opiekunów i 1 osoba wykwalifikowana medycznie (do podowania leków, zastrzykow, poważniejszych opatrunków itd.).
          Mają 45 pensjonariuszy na oddziale. Jest coś w rodzaju świetlicy. NIektórzy pensjonariusze spędzają tam czas. Ale nie ma nikogo, kto by te osoby ogarnął. Opiekunowie mają non stop zajęcia. A to mycie, przebieranie, karmienie itd. Na każdego opiekuna przypada ok. 15 pacjentów, w większości niechodzących więc i mało współpracujących przy wielu czynnościach.
          I teraz temat Świąt - tylko 4 osoby zostały zabrane przez rodzinę na Święta. Do reszty albo ktoś wpadl na godzinkę, dwie. Albo i to nie. I to jest bardzo przykre.
          • little_fish Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 17:54
            Przykre. Ale też do końca nie wiadomo z czego wynika. Może rodziny nie mają miejsca żeby ugościć taką osobę? Może wolne mają tylko w święta a poza tym pracują i nie miałby kto sprawować opieki nad chorą osobą? A może zwyczajnie nie widzą sensu wyrywania zagubionej osoby ze znanego środowiska na kilka dni. Dodajmy, że często jest to osoba, która ani nie poznaje bliskich, ani nie ma świadomości świąt 😔
          • trampki-w-kwiatki Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 08:30
            Rodzina może nie mieć jak ugościć takiego chorego krewnego, bo mieszka w 4 osoby w małym mieszkaniu w bloku, które nie jest dostosowane w żaden sposób dla osoby niepełnosprawnej.
            Pamiętam jak na neurochirurgii pewna pielęgniarka powiedziała do mnie, "gdyby to był mój tata zabrałabym go do domu. Moją mamę zabrałam i zajmowałam się nią w domu".
            No to pytam jej "jak? Kiedy pani pracowała?" a ona mówi "nie pracowałam!".
            Fajnie. Ale nie gdy ma się małe dzieci, kredyt hipoteczny i nie ma się gdzie wstawić łóżka, podnośnika ani wózka inwakidzkiego. Złotymi radami to jest piekło wybrukowane.
            • iwles Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 09:51
              "pacjentów, w większości niechodzących więc i mało współpracujących przy wielu czynnościach."


              Można nie mieć warunków, to jedno, ale kłopotem może być tez i sam transport osoby niechodzącej i niewspółpracującej i z głęboką demencją.
              Koleżanka wzięła kiedyś tatę na święta, chodzącego - uciekał z jej domu, nie wiedział gdzie jest itd. Sam się bardzo psychicznie zmęczył, źle zniósł pobyt, bo to było obce dla niego, w jego sytuacji, miejsce, mimo że bywał tam często, kiedy był zdrowy.

            • izabela1976 Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 12:42
              ale w takiej sytuacji można trochę więcej czasu poświęcić, a nie max 2 godzinki. Obowiązek odhaczony.
              • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:03
                I co przez te "trochę więcej" czasu robić z osobą, która cię nie poznaje? Jaka jest wartość dodana? Tzn. wiem, odciążenie opiekunów, bo nie o rodzinne więzi.
                • little_fish Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 14:24
                  No właśnie. To są często naprawdę mocno skomplikowane układy. Nie każda rodzina jest "bez serca".
                  Moja babcia dwa lata przed śmiercią bywała systematycznie w ZOLu. Po to by dać wytchnienie opiekującej się nią mojej mamie. Wszystkie święta (i nie tylko ten czas) spędzała w domu. Ale... babcia mieszkała z nami, więc miała w domu swój pokój. Znany. Umeblowany jej meblami. I mimo że później i tak tego miejsca nie rozpoznawała, to była u siebie. Miała swoje łóżko, spokój jeśli go potrzebowała. A nie kanapę w gwarnym salonie.
                  Poza tym święta (i np wakacje) to wolne w szkole, więc i ja miałam wolne, mogłam mamie pomóc w codziennej opiece.
                  Ale znany mi jest też przypadek w rodzinie koleżanki - starsza ciocia po udarze/wylewie straciła sprawność. Póki jeszcze była sprawna intektualnie wybrano dom opieki (prywatny) I zdecydowano o wynajęciu jej mieszkania na pokrycie części kosztów. Koleżanka ma dom jednorodzinny, więc brali ciocię do siebie właśnie w czasie świąt, ale gdyby mieszkała w bloku w niewielkim mieszkaniu, to gdzie mieliby te krewną wcisnąć?
    • abria Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:22
      Mam koleżankę, która wzięła sobie faceta i zrobiła z nim dziecko tylko z jednego powodu i mimo że gość był starszy chyba ze 100 lat od niej.

      Impulsem było to gdy poznała jego rodzinę: 90-letnia matka wyglądała jak te Japonki z Okinawy i nadal sama chodziła do sklepu i gotowała. W rodzinie żadnych alzhaimerów, parkinsonów, demencji, raka jajnika, piersi, itd.. do 5 pokoleń wstecz. Wszyscy tam umierali we śnie i do końca byli żwawi i samodzielni. Sam facet też wyglądał na 42 w wieku 55 lat. I ta koleżanka cynicznie i bez miłości wymyśliła sobie, że wżeni się w te geny i da je dzieciom w spadku. Czy się uda? Zobaczymy. Ale tak trzeba żyć.
      • demodee Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:53
        > ta koleżanka cynicznie i bez miłości wymyśliła sobie, że wżeni się w te geny i da je dzieciom w spadku.

        Żaden cynizm, czysta biologia.

        Znam taką historię, nie wiem, czy prawdziwa, otóż jedna pani była brzydka. I zrobiła sobie operację plastyczną, żeby przekazać dzieciom dobre geny.

        Można powiedzieć, że pani była idiotką, ale okazało się, że jako piękność po przeróbkach zaszła w ciążę z przystojniakiem, który nie zorientował się, że uroda pani jest efektem skalpela.

        Finału historii nie znam, tzn. nie wiem, czy dziecko urodziło się piękne, ale ponieważ inteligencję dziedziczy się po matce, to można wnioskować, że dziecko da sobie radę w życiu...
      • afro.ninja Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:02
        To powinna jechać do Włoch w rejony górzyste. wink więcej benefitów
      • simply_z Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:14
        Kolejna bajka wymyslona przez Abryjke...
        • abria Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:12
          no nie, co w tym niby "bajkowego"?
    • bazia_morska Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:46
      Serio pacjent wchodzi komus do łózka i nie mozna mu podac lekow przeciwpsychotycznych?
      • demodee Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 09:54
        > Serio pacjent wchodzi komus do łózka i nie mozna mu podac lekow przeciwpsychotycznych?

        A wchodzenie do obcego łóżka jest objawem psychozy?
      • afro.ninja Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:06
        Na pewno powinien miec ustawione leki, ale to trwa tygodniami i nie na pulmonologii. Skoro pacjent tak sie zachowuje, to na pewno odczuwa lęk, jeśli jest chory na demencji, to na bank nie wie gdzie jest i jeszcze bardziej jego stan sie pogarsza. Stąd szuka w kimś oparcia.
        • bazia_morska Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:17
          I przez te kilka tygodni Anna będzie go trzymać za rękę? Są granice absurdu.
          • afro.ninja Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 13:40
            Wiesz, ze to są bajki z mchu i paproci?
            • bazia_morska Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 14:11
              Ustawienie leków, tak, by pacjent nie pcgał się innemu do łóżka oceniam na jakieś 4 minuty.
              • pleszkazlasu Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 15:04
                Niestety ale źle oceniasz. Nie na wszystkich leki działają tak samo, czasem trzeba poobserwować, zmienić dawkę, zmienić substancję czynną. Nie jest tak łatwo. W każdym razie nie zawsze.
    • primula.alpicola Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:32
      Wyrażam życzenie do losu: obym zdążyła się zabić zanim dojdzie do czegoś takiego.
      • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 11:41
        A ja nie chciałabym dozyc czasów kiedy będę wymagać takiej opieki.
        Dziecka nie mam i nie chciałabym być gdzieś skazana na obcych ludzi w jakimś domu.
        Mimo wszystkiego.. trzeba byc gotowym.. jakieś mieszkanie mieć żeby ewentualnie spieniężyć czy cos w ten deseń.
        • trampki-w-kwiatki Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 18:40
          Nika, ja w sprawie tego mieszkania do spieniężenia, bo taki był plan moich rodziców. Otóż gdy ojciec dostał udar i popadł w stan wegetatywny a opieka nad nim kosztowała już 25 k miesięcznie, to mama miała związane ręce i nie mogła niczego spieniężyć. Kiedyś w końcu udało by się go ubezwłasnowolnić, ale sprawa utknęła w sądach i niczego nie dało się zrobić.
          Nie wiem jakie jest złote rozwiązanie, chyba takie, żeby być bajecznie bogatym 🙄 mnie ten temat absolutnie przeraża...
          • nika_1985 Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 19:16
            Otóż to..ja Ci wierzę, bo odnośnie sadow to nawet nie chce sie wypowiadac.. u nas było to samo o czym Ty piszesz. Też mnie ten temat przeraża
            • trampki-w-kwiatki Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 22:36
              No właśnie to jest straszne. Mnie nigdy nie będzie stać na taką opiekę jaką miał tata. I prawda jest taka, że ojciec żył w tym stanie rok. Co by było, gdyby żył dłużej? Kilka lat? Gdyby pieniądze się skończyły... 🙄

              • iwoniaw Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 17:45
                Zgadzam się z Wami, ale gdy kiedys coś podobnego napisalam, to mi hejter ze współczujacym serduszkiem zaczal słać pogróżki i zlorzeczenia na maila. Bo takie to szlachetne, domagać się "opieki dla chorych", cudzymi rękami najlepiej... a prawda jest taka, że ludzie, ktorzy nie mieli w bliskim otoczeniu podobnych przypadków, najczęściej nie wiedzą, o czym piszą. I o ile jeszcze jestem w stanie jakoś tam zrozumieć pomysly kompletnych laików, którym się cos zdaje, to personel medyczny, który sam wymięka po kontakcie przez kilka-kilkanascie godzin z takim chorym, ale nie przeszkadza mu to w rwaniu się do oceny moralnej rodziny pacjenta, jest dla mnie po prostu nieetyczny 🤷‍♀️
      • misiamama Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 12:24
        Ale to jest właśnie najgorsze, że możesz nie ogarnąć, że to już. Choroby neurodegeneracyjne chyba nie zapowiadają się z wyprzedzeniem, a kiedy się już zacznie, to jest za późno. Mam nadzieję że zostaną wynalezione jakieś leki, ponieważ perspektywa przeżycia kilkunastu czy więcej l;at w stanie dementywnym jest koszmarem. Nic tu nie ma do rzeczy, że mam troje dzieci, bo nie chciałabym żadnego z nich obarczać taką opieką.
      • wapaha Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 17:39
        oglądałam dokument o eutanazji, przedstawiono w nim rodzinę, w której matka chorowała onkologicznie- ze wznowami i remisjami ale w końcu nastał moment medyczny, w którym miała przerzuty do mózgu i jasne było, że wszystko zmierza do smierci- w ogromnym cierpieniu, powolnym odłączaniu kolejnych funkcji fizjologicznych itd. Kobieta podjęłaa decyzję o eutanazji - reportaż przedstawił jej przemyślenia ale również podejście każdego z cżłonków rodziny ( 3 dorosłych samodzielnych dzieci) i męża

        jedną z kwestii podnoszonych był fakt, że - decyzja musi być podjęta ZANIM rozpocznie się proces bólowy, który odbierze logiczne myślenie,,, w wielu przypadkach zwłaszcza onkologicznych, u osób z bardzo mocno zaawansowanym procesem nowotworowym w pewnym momencie może być za późno na świadomą decyzję, bo pojawia się po prostu czysta chęć ucieczki od bólu

        reportaż kończył się scenami w jakiś czas po smierci gównej bohaterki. tym, co mnie w nim najbardziej uderzyło były słowa jednej z córek, która mówiła, że z jednej strony rozumie decyzję mamy ale z drugiej poczuła, że ta decyzja jest wymierzona przeciwko niej, że odebrała to tak jakby mama jej nie kochała i jej na niej ( i innych w ogóle nie zalezało)

        • aankaa Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 17:47
          słowa jednej z córek, która mówiła, że z jednej strony rozumie decyzję mamy ale z drugiej poczuła, że ta decyzja jest wymierzona przeciwko niej, że odebrała to tak jakby mama jej nie kochała i jej na niej ( i innych w ogóle nie zależało)

          no, pani to chyba odjechała...
        • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 01:56
          Taka córka to skarb.
          • trampki-w-kwiatki Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 09:18
            Z tych, które warto głęboko zakopać 🙄
            • wapaha Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 09:23
              nie odjechała, była do bólu szczera, reportaż pokazywał proces dojrzewania wszystkich do decyzji, od buntu i niezgody do pogodzenia się i akceptacji
        • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 15:30
          wapaha napisała:

          >
          > jedną z kwestii podnoszonych był fakt, że - decyzja musi być podjęta ZANIM ro
          > zpocznie się proces bólowy,
          Dlaczego zanim? Zanim to człowiek nie zdaje sobie sprawy z nasilenia bólu, w trakcie ma pełne prawo do ucieczki, zwłaszcza, że to jest droga w jedną stronę i lepiej nie będzie. Właśnie dla osób, którym leki przeciwbólowe już nie pomagają powinna być szybka ścieżka.
          • wapaha Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 09:53
            Bo decyzja musi byc swiadoma
            • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:06
              Żeby była świadoma, to trzeba być też świadomym skali bólu. Osoba umierająca na raka zdaje sobie sprawę z konsekwencji eutanazji. Skazywanie kogoś na ten ból, bo kiedyś mu się wydawało, że tego chce, to zwykłe okrucieństwo.
              • wapaha Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:13
                nick_z_desperacji2 napisała:

                > Żeby była świadoma, to trzeba być też świadomym skali bólu. Osoba umierająca na
                > raka zdaje sobie sprawę z konsekwencji eutanazji.


                Skazywanie kogoś na ten ból,
                > bo kiedyś mu się wydawało, że tego chce, to zwykłe okrucieństwo.


                Totez w reportazu bylo o decyzji podjetej PRZED wystapieniem bolu i skutkow rozwoju choroby
        • starczy_tego Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 20:37
          Ale chęć ucieczki od poniżającego bólu to coś złego? Nie rozumiem?
        • azalee Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 09:09
          Chęć ucieczki od bólu nie jest wystarczającym powodem eutanazji ?
          • wapaha Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 09:54
            azalee napisał(a):

            > Chęć ucieczki od bólu nie jest wystarczającym powodem eutanazji ?
            Skąd tp wziełaś?
            • azalee Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 12:57
              Doslownie z twojego wpisu : u osób z bardzo mocno zaawansowanym procesem nowotworowym w pewnym momencie może być za późno na świadomą decyzję, bo pojawia się po prostu czysta chęć ucieczki od bólu

              Czyli decyzja o eutanazji musi byc podjeta zanim jej motywem bedzie chec ucieczki przed bolem.
              • wapaha Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:03
                Zanim ból wywrze wplyw na swiadoma decyzje
                • nick_z_desperacji2 Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:07
                  Ból jest jednym z czynników wpływających na decyzję. W tym przypadku kluczowym. Nie abstrakcyjne wyobrażenie o bólu, tylko ten ból, który przyszedł.
                • iwles Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:12

                  Całe szczęście, że nie ma zakazu odmowy uporczywego leczenia i ta decyzja nie musi być świadomie podejmowana ZANIM nastąpi ból nie do zniesienia. Szkoda, że nie można tak przy eutanazji (swoją drogą nie wiedziałam, myślałam, że można decyzje podjąć w każdej chwili choroby, a szczególnie przy ciężkim bólu, nie rokującym poprawy).
                  • wapaha Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:15
                    Iwles-nie sprawdzalam info z reportazu,nie pamietam tez z jakiego kraju byla rodzina. Byc moze kazde z panstw ktore dopuscily eutanazje ma swoje wytyczne i regulacje
                • azalee Re: Serce sie kraje... 05.01.26, 13:17
                  wapaha napisała:

                  > Zanim ból wywrze wplyw na swiadoma decyzje

                  No wlasnie, i to mnie zdziwilo.
                  Wg mnie bol jest wystarczajacym powodem takiej decyzji, jesli nie najwazniejszym (dla mnie)
    • anek-dotka Re: Serce sie kraje... 03.01.26, 17:01
      Na psychiatrii łatwiej nie będzie, właściwie zdecydowanie trudniej.
    • nieobiektywnie Re: Serce sie kraje... 04.01.26, 11:37
      Piszesz o pacjencie z demencją tak, jakby chodziło o niego, ale w rzeczywistości chodzi ci głównie o ciebie i twoje własne lęki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka