Dodaj do ulubionych

Wymuszacze pracowi

15.02.26, 14:09
Kolega o ktorym raz pisalam (pytal naookolo przez sms, czy nie wzielabym jego zmiany w Sylwestra, czyli "co tam u Ciebie? Co robisz wieczorem?") na ostatniej zmianie przytkal mnie lekko beszczelnoscia. Ja krotka zmiana, on dluga. On pol etatu ja caly + zjechana, bo miedzy innymi za niego rabalam nadgodziny, bo byl na chorobowym. I na poczatku zmiany on oczy shreka i do mnie "ja bym chcial wyjsc dzisiaj o 17.00" (nawet krotka jest do 18.00). Mnie na moment zatkalo, ale po odetkaniu stwierdzilam tylko, ze ja koncze o 18.00 a kiedy on wychodzi mnie nie interesuje, bo jego szefowa nie jestem. Wzdychal cala zmiane, przewracal oczami... Punkt 18.00 odmeldowalam sie nie patrzac na jego jeki. Na poczatku roboty chcialam byc uprzejma i dawalam sie podmieniac. Teraz chyba jego zdaniem moj obowiazek. 🙄 Macie takie okazy w pracy. Jak reagujecie na jawna beszczelnosc?
Obserwuj wątek
    • la_felicja Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:12
      To nie była jawna bezczelność, to były podchody
      • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:20
        Dla mnie oceniajac caloksztalt bezczelnosc. Bo kilka razy juz mu poszlam na reke. Wiec wiedzac jak zmeczona jestem nawet nie powinien oczekiwac, ze wezme jego zmiane. Kolega slynny jest juz z tych prob zamiany. U mnie wlasnie dostal bana. Wstyd by mi bylo tak sie dopraszac o wczesniejsze wyjscie.
        • la_felicja Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:35
          Ale on cię nie poprosił wprost, żebyś go zastąpiła.
          Na drugi raz jak powie "Chciałbym wyjść o 18.00" mozesz mu odpowiedzieć "A ja bym chciała mieć metr siedemdziesiąt pięć wzrostu...i willę nad jeziorem"
          • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:46
            Nie, nie prosil... probowal nieudolnie manipulowac. Ale nie wyszlo. Jego starym i znanym numerem jest placzliwy wzrok i stwierdzenie "zona dzwonila wlasnie... Musze z kotem do weterynarza..." zgadalismy sie raz z kolegami i okazalo sie, ze ten tekst sprzedawal kazdemu. 😂
        • zerlinda Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 06:39
          Skąd kolega z pracy ma wiedzieć, że jesteś zmęczona? Pomijając resztę absurdów.
    • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:20
      Na czym polega ta "beszczelnosc"?
      Przecież NIE JESTEŚ jego szefową, to co masz do jego godzin pracy?
      Co ma do rzeczy, że on pracuje na pół etatu? Zazdrościsz? Sama się zatrudnij na pół, jak ci za ciężko.
      Co go ma obchodzić, kto za niego pracuje, gdy on jest na chorobowym? Ma ci bić czoła, że ty wtedy pracujesz? Jak ty idziesz na chorobowe, to rozmyślasz, kto przejmuje wtedy twojej obowiązki, czy należy to do decyzji twojej szefowej?
      I co ten kolega naprawdę ci zrobił, że tak po nim jedziesz i wymyślasz mu grzechy z doopy? Nie lubi cię, bo jesteś mu niesympatyczna? Można zrozumieć.
      • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:30
        Tyle mam, ze zmiane na oddziale musza oddawac 2 osoby: dyplomowany i pielegniarz. Dyplomowany nie moze zostac sam. Kilkukrotnie zgodzilam sie konczyc jego dluga, zeby wyszedl wczesniej. Teraz bede konsekwetnie odmawiac. Tyle. A kolega powinien miec swiadomosc i mial, bo sam przyznal, ze zarzynalismy sie ostatnio. Pol etatu znaczy, ze ma wystarczajaco wolnego, by ogarniac swoje sprawy. Tyle. Mnie nie obchodzi, ze ma z tym problem. Teraz bedzie konsekwentne "nie". A poza ta irytujaca cecha kolege lubie. On mnie tez. Chociaz pewnie troche mniej jak zaczynam mowic "nie".
        • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:49
          To, czego on powinien mieć świadomość, nie jest twoją sprawą. Jeszcze raz ci przypominam, że nie jesteś jego szefową, w ogóle nie masz podstaw do oceny jego pracy.
          I to nie on ma problem, a najwyraźniej ty, bo wpychasz swojego nosa w nie swoje sprawy. Zgodziłaś się za niego pracować, to przecież była twoja decyzja. Zapewne coś sobie tam obiecywałaś, chciałaś być tą wspaniałą i zdobyć sobie jego sympatię i uznanie. Jak zawsze zresztą, kupując sobie akceptację ludzi drogimi prezentami, czy pizzą dla całego zespołu. W ten sposób ludzie jednak wcale cię bardziej nie lubią, a tylko uważają za niespecjalnie ogarniętego jelenia i mają przy tym rację.
          On jest normalny, to u ciebie jest coś nie tak.
    • kocynder Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:24
      Stare powiedzenie: "zrobisz raz - a stanie się twoim obowiązkiem". Zwykle początkowo ubranym w "pułapkę uprzejmości". Miałam kiedyś taką sytuację ze starszym kolegą, na równorzędnym stanowisku - raz spieszył się bo coś tam w domu zaszło - umyłam jego szklankę po kawie, sprzątnęłam biurko, pochowałam dokumenty. Ludzka rzecz. Ale... Zaczęło się pierw proszenie "och, Kocynder zrobiłabyś? Bardzo mi się spieszy/muszę coś tam jeszcze...". Później już bez proszenia, po prostu zostawianie brudnej szklanki na blacie, dokumentów na biurku. I w sumie to nie byłby problem - umycie tej szklanki, skoro myję swoją, schowanie tych papierów, skoro składam swoje. Ale powiedziałam "Veto". Był straszny foch, oburzenie i "kampania plotek' jaka to jestem niekoleżeńska. Bez skuteczna. Pan musiał wrócić do samodzielnego sprzątania swojego stanowiska pracy i mycia szklanki, co uważał za ciężki dopust Boży...
      • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:38
        kocynder napisała:

        > Stare powiedzenie: "zrobisz raz - a stanie się twoim obowiązkiem". Zwykle począ
        > tkowo ubranym w "pułapkę uprzejmości".

        A może po prostu nie wysyłać sprzecznych sygnałów? Skoro anna nawet tu na forum entuzjastycznie pisała, jak to chętnie przejmuje wszelkie nocki i święta, bo ma wtedy jakieś dodatki i większy zarobek (a zero rodziny i znajomych, z którymi mogłaby ten czas prywatnie spędzić), to czemu się skarży, że kolega pyta o wymianę zmiany na Sylwestra? To ma być dowód na pułapkę uprzejmości? Ona to robi przecież DLA SIEBIE, by mieć więcej forsy, by nie być samą i nie rozmyślać o swoim życiu i także, a właściwie przede wszystkim, by w swoich oczach być tą "największą", najbardziej się poświęcającą, niezastąpioną.
        Tylko smuteczek, że inni są zdania, że każdy robi to co chce, w razie czego mówi, że nie chce i nie mają wobec niej żadnego długu wdzięczności. Tu jest więc jej foch, jej jęczenie i jej rolowanie oczami, a nie kolegi.
        • kocynder Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 17:36
          Sprzeczne sygnały to jedno, Snake.
          Ale ja niejednokrotnie pisałam, że wątki Anny staram się oceniać nie przez stricte jej przypadek, a bardziej ogólnikowo. No to ogólnikowo - tak, jest coś takiego, że jak raz zrobisz "komuś dobrze", to drugi raz cię poprosi, a za trzecim okaże się, że to twoja powinność. Ja, nauczona przykładem ze wspomnianym powyżej panem się nauczyłam: NIE MA OPCJI, że coś tam zrobię samorzutnie za kogoś. Nie i już. A poproszona - raz: ok. Drugi - już odpowiem, że to ostatni raz, a trzeciego - nie będzie.
          • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 18:44
            kocynder napisała:


            > Ale ja niejednokrotnie pisałam, że wątki Anny staram się oceniać nie przez stri
            > cte jej przypadek, a bardziej ogólnikowo.

            No i doceniam, bo zdaje się, że znasz środowisko, w którym pracuje wiedeńska i potrafisz szybciej znaleźć nieścisłości. A tych jest mnóstwo.
            Reagując jednak na jej psychologiczne dramy, chyba za bardzo się z nią utożsamiasz i przekładasz na własną pracę, w sensie "jak ja bym zareagowała". Smutne tylko, że wpadasz na konfabulacje wiedeńskiej, bo nic z tego, co ona pisze, tak się nie zdarzyło.
            • kocynder Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 19:01
              Nie mam pojęcia o środowisku Anny, nigdy nie byłam w Wiedniu, i (biorąc pod uwagę jak działają oddziały szpitalne) to nie chcę się znaleźć. wink Pracowałam kiedyś w administracji szpitala - tyle mam wspólnego.
              Nie utożsamiam się z nią w żaden sposób, ot, traktuję tylko jako "przyczynek do szerszej dyskusji". I w tym kontekście, owszem, pisze, jak ja bym zareagowała.
            • kocynder Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 19:10
              A. I nie, nie uważam, żeby kolega miał obowiązek odczytywać zmęczenie Anny z wyrazu jej twarzy, oraz w związku z tym odczytaniem musiał cokolwiek. Owszem, fajnie jest, jeśli współpracownicy widząc wykończenie rzucą "Idź do szefa i weź wolne, jakoś za ciebie ogarniemy tą godzinę czy dwie które zostały do końca, widać, że lecisz na pysk", ale nie jest to w żaden sposób "oczekiwane". Ani od kolegów, ani od szefa zgoda na powyższe.
      • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:38
        No wlasnie to to! Chcialam byc kolezenska i raz, drugi poszlam na reke i posiedzialam dluzej. I okazalo sie, ze to chyba moj obowiazek juz. No nie i nie. Dodam, ze jak mnie rozkladala powoli grypa a mialam dluga, kolega krotka wyszla smieszna sytuacja. Dyplomowany:"Anna, ty dzis wczesniej schodzisz?". Kolega zbladl. Ja:"nie, mam dluga...." Kolega:"ufff" i punkt 18.00 w drzwiach, spakowany. Nawet nie zapytal, czy chcialabym dla odmiany wczesniej wyjsc...
        • ga-ti Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:56
          Mój mąż 20 lat pracuje w systemie zmianowym i nie miał tylu problemów, ile Ty w ciągu kilku miesięcy. A zamieniają się, gdy potrzebują. Dzięki temu daliśmy sobie radę z chorymi dziećmi, wizytami lekarskimi, zebraniami, sprawami urzędowymi itp nie biorąc zbyt wielu zwolnień, czy urlopów.
          Może ludzie jacyś bardziej zgodni mu się trafili.
          • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:09
            A moze nauczeni byli, ze po np. 3 przysludze, nie domagam sie 4, wrecz przeciwnie, chce sie zrewanzowac.
        • mayaalex Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:58
          No ale skad kolega mial wiedziec, ze rozklada cie grypa? Powiedzialas mu? Zapytalas, czy moglby cie zastapic?
          • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:16
            Bo dyplomowany i kolega dokladnie widzieli, ze mnie cos rozklada. I dlatego dyplomowany sam wyszedl z zalozenia, ze na 100% wychodze wczesniej. Kolega nie zaproponowal. Wrecz widac bylo, ze modli sie, zebym nie poprosila. No nie poprosilam widzac jego reakcje. Sama wychodze z inicjatywa widzac, ze ktos sie zle czuje, ze przejme dluga, zeby poszedl wczesniej. Okazuje sie, ze chyba jako jedna z niewielu tu tak mam.
            • glasscraft Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:26
              Mysle, ze nawet nie jedna z niewielu, tylko sama jedna jedyna w tym zespole. Cala reszta to wykorzystywacze, lenie, nieuki i molestujace zboki (a i oszusci wakacyjni). A szefowe to miekkie buly, ktore z byle powodu placza.
              • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:33
                Nie no dyplomowany chcial, zebym wyszla wczesniej. Kolega mial z tym problem. Wyszlo niezrecznie, ale nie jestem przyzwyczajona brac innych na litosc. Nie moje klimaty.
                • glasscraft Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:45
                  Nie, kolega nie mial z niczym problemu, bo ani dyplomowany go nie poprosil, zeby sie z toba zamienil, ani nie zrobilas tego sama. Wiec wyszedl o tej porze, o ktorej mial wyjsc. Wiec skoro spotkaly sie dwie dudy wolowe (duplomowany i Anna), ktore chcialy cos ale nie wiedzialy, jak sie za to zabrac, to problem sie nie mial jak pojawic.
                  • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:04
                    Wiesz, mi nie trzeba mowic, zebym wiedziala jak sie zachowac. Widzialam kolezanke z bolem brzucha. Nie musiala nic prosic. Sama powiedzialam, ze przejmuje jej dluga, zeby poszla do domu. To dla mnie naturalne, ze widze kolegow i reaguje. Nie trzeba mi pokazywac palcem. Skoro widze pacjentow, to widze tez kolegow. I wychodze z zalozenia (naiwnego), ze kazdy tak ma.
                    • glasscraft Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:20
                      No Matka Boska Wiedenska po prostu 😇
                      Szefowa bylas uprzejmie poinformowac, ze tak zadecydowalas, czy u was kazdy moze sobie kolegow do domu wysylac, bo paluszek bolacy? Nie dziwie sie, ze nigdy nie wiadomo, kto jest a kogo nie ma i szefowe lkaja.
                    • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:33
                      Jeśli pracownik nie da rady pracować, to zgłasza to przełożonemu.
                      Ty masz pracę i forum. Inni mogą mogą mieć życie rodzinne i towarzyskie poza pracą, więc się nadgorliwie nie wyrywają.
                    • anomaliapogodowa81 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 17:04
                      andallthat_jazz napisała:

                      > Wiesz, mi nie trzeba mowic, zebym wiedziala jak sie zachowac.

                      😂😂😂
                      Literalnie jedyny pretekst Twojego przychodzenia na to forum to pytania, jak się zachować 😂
                    • aqua48 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 21:31
                      andallthat_jazz napisała:

                      > Wiesz, mi nie trzeba mowic, zebym wiedziala jak sie zachowac. Widzialam kolezan
                      > ke z bolem brzucha. Nie musiala nic prosic.
                      > wychodze z zalozenia (naiwnego), ze kazdy tak ma.

                      Nie,nie każdy. Zdecydowana większość dorosłych ludzi czeka, aż zostanie wyraźnie poproszona o jakąś przysługę, nie wyrywa się i nie proponuje innym tego czego nie chce zrobić, i nie ma problemu by czegoś odmówić bez fochów i obrażania się, bo ktoś ośmielił się zadać im pytanie.
                • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:50
                  Nie, wcale. Ty jesteś tylko jak typowa, wiecznie niezadowolona "żydowska matka" Watzlawicka (Jak być nieszczęśliwym), zawsze poświęcająca się dla innych, nigdy nic nie robiąca dla siebie, a świat tego nie docenia, lekceważy jej dobre serce i zawsze ma coś przeciwko.
                  Jak w tym dowcipie:
                  Żydowska matka kupuje synowi dwie koszule. Syn następnego dnia zakłada jedną, a matka na jego widok z wyrzutem w głosie - A ta druga ci się nie spodobała?
                  • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:11
                    A ty jak wiecznie zgorzkniala... Molami mi zajezdzasz i taka potrzeba dowalenia, rzucenia jadem. Coz, wole swoja wersje siebie niz to. Cytujesz Watzlawicka namietnie.... ale nieumiejetnie czytajac sygnaturke.
                    • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 17:37
                      andallthat_jazz napisała:

                      > A ty jak wiecznie zgorzkniala...

                      Spójrz lepiej w lusterko. Ty ciągle jęczysz, że ludzie cię rozczarowują/wykorzystują/nie doceniają, nie ja.


                      • boggi_dan Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 03:29
                        snakelilith napisała:

                        > andallthat_jazz napisała:
                        >
                        > > A ty jak wiecznie zgorzkniala...
                        >
                        > Spójrz lepiej w lusterko. Ty ciągle jęczysz, że ludzie cię rozczarowują/wykorz
                        > ystują/nie doceniają, nie ja.
                        >
                        > Anna tak się nie czepia jak ty. Ostatnio dołączylaś do jej grona psychofanek.
            • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 20:20
              andallthat_jazz napisała:

              .>I dlatego dyplomowany sam wyszedl z zalozenia, ze na 100% wychodze wczesniej.
              Jako twój przełożony mógł cię odesłać do domu, albo nie. Wychodzenie z założenia można sobie wsadzić

              Kolega nie zaproponowal. Wrecz widac bylo, ze modli sie, zebym nie poprosila.
              Nie miał obowiązku "się domyślać" i proponować. Podobno macie tam armagedon, więc nie chciał z armagedonem zostać przy niepełnej obsadzie. Widocznie ma więcej rozsądku, niż ty.
        • pleszkazlasu Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:36
          Ale co wy z tym wychodzeniem wcześniej? Masz zmianę do 18 to pracujesz do 18. A Ty kolegę krytykujesz, a sama piszesz, że powinieneś pytać, czy ty może chciałabyś wyjść wcześniej. Nie pracujecie na akord, żeby ktokolwiek wychodził wcześniej, no przestań.
          • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:43
            To jest śmich na sali. Jadą na minimalnym stanie osobowym co chwila ktoś wychodzi, czyli zostają poniżej tego stanu minimalnego. Ja zaczynam wierzyć w teorię dziewczyn, że ten "szpital" to syfiasty dps, tam wszystko przejdzie. W dobrym domu opieki już trudniej, a w szpitalu szef zmiany ryzykuje prokuratorem za takie akcje.
            • kocynder Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 17:31
              A tego to ja też nie rozumiem... Załóżmy, że obsada powinna wynosić 4 pielęgniarki 4 salowe na dzień, 3 pielęgniarki i 3 salowe na noc. No to jak to działa, że ktoś ma zmianę do 18:00 a wychodzi sobie o 17:00? No, ok, załatwiwszy, że ktoś tam za niego potyra, ale tak sobie dowolnie robią "podmianki" nic nikomu nie mówiąc? Przecież to może rypnąć o przepisy, bo np koleżanka X przyjmie dwie godzinki dłużej za kolegę, a później podejmie swój dyżur - i przekroczy dopuszczalny czas pracy... Ok, raz, wyjątkowo mogłoby się zdarzyć, jakaś tragedia, szefowa by przymknęła oko na taką podmiankę. Raz. Wyjątkowo. Ale tam to jakaś reguła jest.
              • snakelilith Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 17:40
                kocynder napisała:

                > A tego to ja też nie rozumiem...

                Jeszcze ktoś ma tu wątpliwości, że wiedeńska "pisze" książkę? Wszystko to są przecież jej konfabulacje, łącznie z melodramatycznym "kolega zbladł".
              • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 20:25
                Czas pracy to jedno, ale są jeszcze wypadki przy pracy. I teraz wypadkowi ulega osoba, której w papierach nie ma na oddziale - czyli to nie wypadek przy pracy. Ale skoro tak, to na jakiej podstawie wykonywała obowiązki? A jeśli się w tym czasie pomyli i pacjent poniesie szkodę? Albo kolega zwolni się na gębę i wpadnie pod tramwaj w godzinach pracy. Naraża się na dyscyplinarkę i on i zwalniający, bo szpital najpierw zabezpieczy swoją dudę, nie weźmie na siebie potrącenia przez tramwaj. Tam chyba pracują ludzie pozbawieni jakiejkolwiek wyobraźni.
                • kocynder Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 20:35
                  Nie, no ja jednak założyłam, że oni to uzgadniają najpierw między sobą, ale jednak później zgłaszają szefowej oddziału. Czyli, że jest w papierach odnotowane, że kolega X wyszedł o 17:00, a za niego do 19:00 dyżurowała koleżanka Y. Innej opcji w ogóle nie brałam pod uwagę...
                  • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 21:07
                    Mnie już w tym szpitalu daleko od rozumu chyba nic nie zdziwi.
        • feldmarszalek.duda Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 11:53
          >ze jak mnie rozkladala powoli grypa a mialam dluga,
          A wiesz, że w czasie, kiedy ty dopiero czujesz, że cię powoli rozkłada to już tą grypą zarażasz? I to może zabić pacjenta (starszego, z wielochorobowością tym bardziej)?
    • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:50
      Zdecyduj się, czy ten Sylwester był dla ciebie na rękę, jak pisałaś, czy jednak był łaską. Bo jak najpierw radośnie bierzesz wszystko i sie jeszcze cieszysz, to potem logiczne, że najpierw do ciebie uderzają.
      • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:03
        Moze wroc do watku i zauwaz, ze ja sie zgodzilam a szefowa dala "veto". A watek byl o jego podchodach, zamiast zapytania wprost. Owszem sylwestrowa nocka nie bylaby problemem. Ale to nie oznacza "tak" na wszystko. I nie radosnie nie biore wszystkiego. Wlasnie odmowilam kolezance podmiany, bo mi koliduje z terminem u psi. Szefowej tez odmawialam, jsk nie pasowalo. Koledze bede odmawiac konsekwentnie, az sie nie nauczy, ze to przysluga a nie naturalna kolej rzeczy. Tyle.
    • glasscraft Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:55
      Na beszczelnosc nie reaguje, bo nie wiem co to jest tongue_out. Na bezczelnosc zwykle reaguje smiechem.
    • mayaalex Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 14:56
      On moze zapytac, ty mozesz odmowic, nie trzeba z tego robic dramatu. Z tego co pamietam, pisalas tutaj jak bardzo cieszysz sie, ze mozesz pracowac w swieta, wiec jego pytanie o sylwestra bylo jak najbardziej na miejscu.
      • andallthat_jazz Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:06
        Ja przypomnialam o ktorego kolege chodzi. Wtedy smialam sie, jak naokolo drazyl, co porabiam w noc sylwestrowa, zamiast zapytac wprost, czy nie przejme nocki.
        • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:36
          Krążył - źle, powiedział wprost - źle. Zdecyduj się na coś.
      • szpil1 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 18:58
        mayaalex napisała:

        > On moze zapytac, ty mozesz odmowic, nie trzeba z tego robic dramatu.

        Anny nie znasz? Akurat ona musi.
    • geez_louise Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 15:51
      Przestań mu wmawiać że jesteś pielęgniarką, to nie będzie chodził do Ciebie się zwalniać, tylko do pielęgniarki nadzorującej zmianę.
      • andallthat_jazz [...] 15.02.26, 16:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • iwles Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 18:27
          andallthat_jazz napisała:

          > Moge jakos pomoc?


          TAK!!!
          TAK!!!
          Zniknij z forum!


          • bene_gesserit Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 07:38
            Strasznie to głupie wchodzić i wczytywać się w wątku nielubianej przez siebie forumki.
      • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 16:37
        Ona nie jest pielęgniarką! Ona jest pielęgniarzem! A kolega jest kryptogejem, który się w Annie zakochał.
    • nieobiektywnie Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 20:55
      No i mamy kolejny powtarzający się schemat:
      Nadgorliwość - great expectations i rownie wielkie rozczarowanie..
      No więc tak:
      chętnie bierzesz nadgodziny,
      sama wychodzisz z inicjatywą,
      Widzisz i reagujesz bez proszenia.
      Problem zaczyna się w momencie, gdy
      inni nie reagują tak samo,
      nie domyślają się, nie proponują Ci wcześniejszego wyjścia, traktują zamiany jako zwykłą logistykę, a nie moralny dług wdzięczności.
      I wtedy pojawia się wielkie poczucie niesprawiedliwości.
      Twoje myślenie jest takie :skoro JA tak robię, to to jest norma.. No NIE jest. Bo reszta zespołu działa na zasadzie:
      Jak chcesz to powiedz. Jak nie chcesz toodmów. Koniec tematu.
      Ustawiłaś granicę i powiedziałaś nie. To akurat zdrowe. Ale dopisujesz kolegom intencje,
      interpretujesz neutralne zachowanie jako brak empatii, robisz z tego narrację o wykorzystywaniu. Do tego opisujesz sytuacje w tonie moralnej wyższości,
      zakładasz, że inni powinni działać jak Ty,
      a potem jesteś zdziwiona, że świat nie działa według Twoich standardów.

      Tak naprawdę zrobiłaś jedną dobrą rzecz:
      przestałaś się zgadzać na coś, co Cię męczy.
      Tylko zamiast powiedzieć po prostu nie chcę i koniec, robisz z tego psychodramę o manipulacji i bezczelności. Czy ty się kobieto kiedykolwiek nauczysz działać w społeczeństwie z którym się obracasz?
      • aqua48 Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 21:27
        100/100
      • geez_louise Re: Wymuszacze pracowi 15.02.26, 21:32
        Bardzo trafne. Ale co do “dopisywania intencji” - za mało powiedziane. Ona całe relacje z ludźmi przeżywa głównie w swojej głowie. Realne osoby i zdarzenia są dla niej tylko odległym punktem wyjścia.
      • bene_gesserit Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 07:42
        Zasada wzajemności jest jedną z najważniejszych i najbardziej popularnych zasad, regulujących współżycie społeczne. Nic dziwnego w oczekiwaniu odwzajemnienia się za przyslugę. Jedyny problem, jaki tu widzę, to brak asertywnej komunikacji.
        • pleszkazlasu Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 16:11
          Ale w takiej pracy jak szpital nie ma przysług typu pozwalanie koledze na równorzędnym stanowisku na wyjście wcześniej! Takie rzeczy się ustala z przełożonym, a nie z koleżanką.
    • katarrynka Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 00:05
      Pracuję w normalnym środowisku a nie w cyrku. Jak chcę coś od kolegi czy koleżanki, to mówię wprost, oni do mnie też. Nie czytamy sobie w myślach i nie będę się domyślać, czy komuś coś dolega, bo mruga oczami albo rzucił w przestrzeń, że go głowa boli.
      Swoją drogą od paru dni leżę w szpitalu i nikt tu nie rzuca wszystkiego na dzwonek pacjenta, pielęgniarki mają swoje odcinki, więc nie biegają po całym oddziale, nikt nikogo nie balsamuje w sali, pielęgniarze nie kupują nam kolorowanek- a jestem na takim jakby pół Oiomie kurde!
      • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 00:58
        Nie narzekaj. W zestawie z kolorowankami jest reanimacja przytomnych poprzez skakanie ze stołka. A życzenie współlokatorowi balsamowania w sali jest niegrzeczne. Poza tym, musiałabyś, przyczepiana do wózka wylecieć natenczas na korytarz wink
        • katarrynka Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 07:09
          Racja z tym balsamowaniem w sali przesadziłam, ale ciekawił mnie ten obrządek, proszę wybaczyć 🥲 a do kolorowanki mnie zniechęciłaśuncertain wracam do spania, podcastów i audiobookow. Na to mam jeszcze siłę.
          • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 16:49
            Mnie trochę ciekawi, jakiego balsamu się używa. Do skóry suchej? Bo raczej nie wrażliwej 🙄
    • zerlinda Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 06:35
      Czy mam w pracy osoby, które wychodzą wcześniej bez ustalenia tego z bezpośrednim przełożonym? No nie, tak nie mam. Czy gdybym ja była do 13 a ktoś do 16 to możemy się sami wymienić godzinami w trakcie pracy? Nie, nie możemy. Nie wiem, gdzie pracujesz, ale w ten szpital to coraz mniej wierzę, chyba nawet w Austrii to, co wypisujesz, to jakieś nieporozumienie? Choć w sumie, po wątkach medycznych związanych z pacjentami, samiwolne wyjścia to faktycznie nic takiego. Może wy w tej szkole mieliście jednak zbyt mało wyjść integracyjnych do zoo I teraz macie takie dziwne pomysły? Tylko tutaj w tym wszystkim jest żywy człowiek? Tak, wiem, na tym paliatywie i tak wszyscy umrą, ale czemu szybciej skoro mogą później?
      • wapaha Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 13:03
        zerlinda napisała:

        > Czy mam w pracy osoby, które wychodzą wcześniej bez ustalenia tego z bezpośredn
        > im przełożonym? No nie, tak nie mam.

        bo masz odpowiedzialną pracę i nie możecie sobie na takie coś poozwolić. Na targu warzyw u anny nie ma znaczenia ile i jacy pracownicy będą...
        oh, wait..
        • nick_z_desperacji2 Re: Wymuszacze pracowi 16.02.26, 16:52
          Kiedyś na wakacjach pracowałam w wiejskim sklepie z pieczywem. Wiadomo było, że po 10 to już nawet lokalnie pijacy nie przyjdą, zresztą w sumie nie było i po co. I tak sobie siedziałam do 14 i podziwiałam ściany. Jakoś mi nie wpadł do głowy pomysł wcześniejszego wychodzenia "bo tak". Ale byłam młoda, naiwna i miałam poczucie misji zapewnienia ludziom kluczowego towaru. A nie, czekaj, kasy potrzebowałam, żeby lapka na studia kupić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka