andallthat_jazz
15.02.26, 14:09
Kolega o ktorym raz pisalam (pytal naookolo przez sms, czy nie wzielabym jego zmiany w Sylwestra, czyli "co tam u Ciebie? Co robisz wieczorem?") na ostatniej zmianie przytkal mnie lekko beszczelnoscia. Ja krotka zmiana, on dluga. On pol etatu ja caly + zjechana, bo miedzy innymi za niego rabalam nadgodziny, bo byl na chorobowym. I na poczatku zmiany on oczy shreka i do mnie "ja bym chcial wyjsc dzisiaj o 17.00" (nawet krotka jest do 18.00). Mnie na moment zatkalo, ale po odetkaniu stwierdzilam tylko, ze ja koncze o 18.00 a kiedy on wychodzi mnie nie interesuje, bo jego szefowa nie jestem. Wzdychal cala zmiane, przewracal oczami... Punkt 18.00 odmeldowalam sie nie patrzac na jego jeki. Na poczatku roboty chcialam byc uprzejma i dawalam sie podmieniac. Teraz chyba jego zdaniem moj obowiazek. 🙄 Macie takie okazy w pracy. Jak reagujecie na jawna beszczelnosc?