demodee
16.02.26, 20:39
Przyznam, że jestem zdegustowana i znudzona dyskusjami o żonach prezydenta. (Wiem, mogę nie czytać, nie oglądać i nie dyskutować).
Zarzuca się tym paniom, że są zbyt wyrafinowane, za mało wyrafinowane, za mało wykształcone, mówią za dużo lub za mało, źle się ubierają, mają złe makijaże i fryzury, za słaby angielski i polski.
Może trzeba by, oprócz wyborów prezydenta, robić wybory Pierwszej Obywatelki, co oznacza, że nie musi nią zostać żona prezydenta. Można by wybierać kobietę, która spełniałaby wyśrubowane standardy urodowo-modowo-edukacyjne. Taka kobieta byłaby opłacana z budżetu, miała swoją kancelarię i pracowników tejże, którzy dbaliby o jej wygląd itd. Mogłaby mieć poglądy inne niż urzędujący prezydent, jeśli taka byłaby wola wyborców.