Dodaj do ulubionych

Życie przedrozwodowe frajerki

14.03.26, 21:55
Nie wiem czy pamiętacie moje wątki - byłam frajerką i nadal jestem. Max powiedział, że chce się rozwieść. Kilka lat nie było ksów (odmawiał mi, bo go nie pociągałam), uczucie wygasło, krzyczę, 10 lat temu podczas ksu powiedziałam mu żeby się postarał, nie wspieram go itp. Mieszkam w jego mieszkaniu, jestem tu zameldowana, wiem, że mogę tu mieszkać aż do rozwodu, ale nie zliczę, ile razy słyszałam, że mam się wyprowadzić. Obecnie stać mnie na wynajem klitki. Atmosfera jest ciężka. Powiedzcie, jak wyglądał Wasz czas przedrozwodowe? Jeszcze nie dostałam pozwu. Dążyłyście do uznania partnera za winnego rozpadu małżeństwa?
Obserwuj wątek
    • analoga_niet Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:00
      Kupiłam mieszkanie, po czym wprowadziłam do do niego.. z moim prawie byłym mężem, żeby mógł sobie na spokojnie czegoś poszukać 😀 wyprowadził się jakieś 2 tygodnie przed rozprawa.
    • homohominilupus Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:05
      Dlaczego mówisz o sobie frajerka?
      • raczek47 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:10
        Mam rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy kanalii. Nie dla alimentów, ale dla sprawiedliwości. Zamki w mieszkaniu wymieniłam, gdy kolejny raz wróciłam do domu i nie zastałam rzeczy, które, wiedząc, jak pracuję, wynosił.
        • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:26
          Raczej, pamiętam Twoje wątki 😘
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:25
        Bo jestem! Starałam się, wierzyłam że to coś do końca życia.
        • 152kk Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:50
          To nie frajerstwo, większosc ludzi biorąc ślub tak myśli.
          Po co ci rozwód z winy męża?
          Skoro jest bardzo źle, to na twoim miejscu bym się wyprowadziła do klitki i szukała lepszej pracy. Po co z nim nadal mieszkasz? Od lat nic was nie łączy, nawet seks, dzieci chyba nie macie? Nie lepiej zacząć od nowa?
          • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 22:59
            Nie mamy dzieci. Maż ma Tindera i pisze z innymi babami. Mamy koty, okna drzwi zabezpieczone siatką, na ten moment boję się z nimi wyprowadzić
            • analoga_niet Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 23:05
              Jak ma tindera to rób screeny i masz argumenty do rozwodu z jego winy
              • 152kk Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 23:13
                Przeczytałaś poprzedni post? Ona się nie wyprowadzi, bo koty!
                W takiej sytuacji ja bym się wstrzymała z radami dla wątkodajki, jak udowodnić mężowi winę (pomijając już to, skąd ona wie, że on piszę na tinderze, czy jest w stanie zrobić screeny i czy pisanie na tinderze wystarczy do wykazania winy w rozpadzie związku).
                • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 23:17
                  Podsumujmy, nie wiemy, co jest, bo ona pisze bardzo chaotycznie i trzyma się tych portek za wszelką cenę i sama nie dąży do rozwodu.
                • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:28
                  Nie doprecyzowałam - musiałabym się wyprowadzic do takiego mieszkania gdzie właściciel pozwoli osiatkować okna i balkon.
            • angazetka Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 23:23
              To nie jest jedyne na świecie mieszkanie z siatką na oknach.
              • afro.ninja Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 09:18
                Myślę, ze jedyne. Kobieta od lat jest w trudnej sytuacji. Nie stać jej na własne mieszkanie. Przy obecnych cenach wynajmu, to w sumie nie wiadomo czy stać ją na cokolwiek. Co zrobi z kotami?
                • szmytka1 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 10:25
                  Zostawi mężowi.
                  • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 10:50
                    Już tu jedna forumka tak zrobiła, później narzucała się nieszczęsnemu eksowi co chwilę, że niby kota chce odwiedzić. Czy muszą być siatki w oknach? Jak jest uchylne, to kot nie wyjdzie?
                    • blasckbird13 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 17:38
                      zerlinda napisała:

                      >>Jak jest u> chylne, to kot nie wyjdzie? <<

                      Zaklinuje się w uchyle. Jeśli klatką piersiową - zmiażdży żebra. Jeśli brzuchem - zmiażdży trzewia. W obu przypadkach będzie konał w potwornych bólach.
                      Jeśli będzie miał odrobinę szczęścia, zawiśnie na szyi, przerwie rdzeń kręgowy, zmiażdży tchawicę i umrze od razu.
                  • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:32
                    Nie ma takiej opcji!
                • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:29
                  Dziękuję za zrozumienie!!! Koty są moje i zabiorę je ze sobą
            • maly_fiolek Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 22:23
              Mamy koty, okna drzwi zabezpieczone siatką, na ten moment boję się z nimi wyprowadzić

              No to się chłopu nie dziwię.
              Kociary niezwykle często uważają zwierzęta za ważniejsze od męża.
              • majenkirr Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 13:19
                Nikt nie mówi, ze ważniejsze. Ale to jest problem w takiej sytuacji.
                • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 13:55
                  I to spory problem, tu parę pan właścicielek mieszkań na wynajem deklarowało że kobiecie z zwierzakiem lub dzieckiem to nigdy w życiu nie wynajmie
                  • majenkirr Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 13:13
                    Tez bym nie wynajęła. Ludzie potrafią zwierzakami zniszczyć nieruchomość, a z dziećmi są nie do ruszenia.
      • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 07:18
        homohominilupus napisała:

        > Dlaczego mówisz o sobie frajerka?

        Ona wyżebrała małżeństwo z chłopem, który jeszcze przed ślubem miał ją w nosie. Forum już dawno radziło jej co robić, ale ona była mądrzejsza. Ładnie tu pasuje forumowa mądrość o ochotnikach.

        • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:32
          Tak, wyżebrałam. Byliśmy w takim momencie, że albo ślub albo się rozstaniemy. Bolało mnie, że w innych związkach faceci oświadczają się szybko i szybko jest ślub. Szczególnie że byliśmy blisko 30, mąż miał już kupione mieszkanie, byliśmy po studiach i pracowaliśmy.
    • krwawy.lolo Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 23:05
      Nie pamiętamy. I nie chcemy pamiętać.
      • pitupitt Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 15:06
        I vice versa, dziadzie.
    • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 14.03.26, 23:34
      Dobra, przeczytałam dwa twoje wątki. Co ty, on się z tobą nie rozwiedzie, dobraliście się idealnie, ty leniwa larwa i on leiniwy larw. Musiałby poznać jakąś zdesperowaną maszynistkę, która by odczepiła ten wagonik.
      Tylko musisz wytrzymać to bycie poniżaną, ale przecież ci to nie przeszkadza, bo tak masz od początku związku, czyż nie?
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:35
        Dlaczego leniwi i dlaczego larwy? Mąż przyznał się, że rok temu byl się poradzić u prawniczki a pozwu nie złożył tylko dlatego, że nie miał 3000zl na to w tamtej chwili.
        • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:55
          Pozew nie kosztuje 3000 zł, tylko 600. Jesteś leniwą larwą, bo nie starasz się zapewnić sobie oddzielnego lokum, a on, bo nie złożył pozwu, tylko też czeka nie wiadomo na co. I tak się będziecie bujać.
          • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:07
            Kobieto! Moje zarobki aż do stycznia tego roku były marne a nawet jeśli udało mi się zaoszczędzić parę stów to chorował kot, połamał mi się ząb albo było coś z autem. Na wynajem kawalerki stać mnie od stycznia tego roku!
            • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:08
              Co robiłaś przez ostatnich 5 lat?
              • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:22
                Drzemała w weekendy.
                • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:02
                  Alpepe twoje wpisy w tej dyskusji są więcej niż podłe. Myslisz ze tylko osoby leniwe nie stać na mieszkanie? To może sprawdź jednak statystyki ile osób boryka się z problemem - za bogaci na mieszkanie komunalne za biedni by dostać kredyt i kupić mieszkanie, za mało zarabiający by ktoś chciał im wynająć coś więcej niż komorke na obrzeżach miasta.
                  • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:18
                    Podła to jest to twoje giezło, bo ona akurat od początku podejmuje złe decyzje, takie białe giezła jak ty ją w tym utwierdzają. Co do drzemania w weekendy to są to słowa panikary, ale ty już się zdradziłaś, bo do mnei z pretensjami, że ja uważam ją za leniwą, akuku, to ty uważasz, że ja uważam.
              • szmytka1 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 22:18
                To co miliony Polaków pracujący za minimalną krajową, lub nieco powyżej? Gdy wynajem pokoju to 1000, nie mówiąc już o kawalerce, do tego opłaty czynszowe, rachunki i nic dziwnego, że nie stać. O ubóstwie pracujących nie słyszałaś zapewne, że w ogóle jest taki termin
              • yenna_m Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 08:00
                marta.graca napisała:

                > Co robiłaś przez ostatnich 5 lat?
                >
                Nie ma chleba? Niech je ciastka.

                PS. Bezrobocie w PL rośnie a masa ludzi zarabia minimalne pensje.
                • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:00
                  I to jest argument by się przyczepić do faceta, za wszelką cenę zabiegać o zostanie żoną, a potem nie chcieć się rozwieść? Naprawdę?
                  • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:04
                    Tak alpepe - wybór iść pod most czy znosić upokorzenia - to problem wielu kobiet i chyba tylko dla Ciebie oczywisty.
                    • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:05
                      Jest jeszcze opcja być niezależną finansowo od męża.
                      • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:08
                        No przydałoby się ale nie zawsze można zostać prezesem korporacji z pensją wystarczającą by kupić w kilka lat bez problemu mieszkanie jak tu radzą niektóre panie
                        • azalee Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:16
                          Sugerujesz ze kazda kobieta niebedaca prezesem korporacji jest zalezna finansowo od mezczyzny?
                          • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:16
                            Sugeruje że z pensji trochę powyzej minimalnej i to ledwie od stycznia nie da się uzbierać na wyprowadzkę. A tobie radzę się zapoznać z cenami mieszkań zanim znowu napiszesz że w 5 lat z minimalnej pensji można mieszkanie gdzieś kupić.
                            • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:33
                              A kto tu pisze o kupowaniu? Można wynająć.
                              • angazetka Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:39
                                Mam wrażenie, że ta sama rozmowa była wczoraj.
                                • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:44
                                  Od wczoraj moje zdanie w kwestii zamieszkiwania z mężem, o którym wiem, że umawia się z babami z Tindera się nie zmieniło.
                                  • angazetka Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:48
                                    Ceny wynajmu mieszkań też nie. I ja nie mówię, że ma siedzieć w nieudanym małżeństwie i nie da się. Ale ty z kolei nie bierzesz pod uwagę, ile kosztuje zamieszkanie samej.
                                    • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 17:53
                                      Oczywiście, że biorę.
                            • azalee Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:43
                              71tosia napisała:

                              > A tobie radzę się zapoznać z cenami mieszkań zanim
                              > znowu napiszesz że w 5 lat z minimalnej pensji można mieszkanie gdzieś kupić.

                              Nigdzie czegos takiego nie napisalam.
                              Ty za to uparcie sugerujesz w tym watku ze mloda, zdrowa, pracujaca kobieta bez dzieci jest zmuszona tkwic w kiepskim zwiazku bo nie stac jej na przeprowadzke.
                              Zupelnie sie z toba nie zgadzam, mnostwo mlodych, samotnych i pracujacych kobiet zupelnie dobrze sobie radzi nie bedac prezesami korporacji. Przemocowe portki w domu nie sa im do niczego potrzebne.
                • simply_z Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:19
                  Powiem wiecej, nawet przy pensji lekko powyzej sredniej krajowej, po oplaceniu rachunkow i kupnie jedzenia itd. nie ma szalu i trzeba zaciskac pasa.
            • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:21
              Kobieto! Najpierw jesteś z jakimś facetem, który ledwo cię bzyka i który nie chce się z tobą ożenić, bo czeka na kogoś lepszego, a ty czyhasz na jego mieszkanie. Potem wreszcie wychodziłaś małżeństwo, ale facet nawet nie chce cię bzykać, tak go brzydzisz, nieważne, czy słusznie. Facet ci mówi, żebyś wypieprzała z jego życia, a ty się trzymasz, nie wiem, udajesz sama przed sobą, że w końcu ślubowałaś, więc to na całe życie, zamiast wreszcie się od niego odpieprzyć. Tu nie ma miłości ani z jego strony, ani z twojej. Chcesz tylko siedzieć w jego mieszkaniu, bo, nie wiem, jak to możliwe, ale ponoć jesteś po studiach i zarabiasz jakieś śmieszne pieniądze, i nie stać cię na wynajęcie. Twój mąż kocha koty, to zostaw je z nim, źle im z nim nie będzie. A sama nie wiem, wyjedź nawet na Zachód niemieckim emerytom tyłki podcierać, abyś wreszcie coś zarobiła. Samo się nie zrobi, nie.
              • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:06
                Twój komentarz jest obrzydliwy, nie znasz tej kobiety ale obrażasz ją i próbujesz upokarzać - zupełnie jak ten jej mąż. Może jednak trochę refleksji by się przydało?
                • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:12
                  Co? A czytałaś jej wątki? Tak, trochę refleksji by się przydało. Użyłam jej słów, panno białe giezło.
                  • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:13
                    Tak czytałam że poniżał ją ojciec, poniżał mąż a teraz ty bezmyślna panno.
                    • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:20
                      Bezmyślna jesteś ty. Ja jej nie poniżam, ona sama to sobie robi, ale takie forumki jak ona i jak ja są TOBIE potrzebne, byś się lepiej poczuła, jaka to dobra i szlachetna jesteś. Powiem jedno: guzik prawda, ale brandzluj się dalej swoją jedwabistością, ja ci już nie odpowiem.
                      • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:26
                        Czyli znowu atakujesz i obrażasz? Poczułaś się przez to lepiej?
                    • okruchlodu Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 21:07
                      71tosia napisała:

                      > Tak czytałam że poniżał ją ojciec, poniżał mąż a teraz ty bezmyślna panno.

                      To może być powód podwyższonego progu akceptacji.

                      Prawda jest jednak taka, że tylko ona może sobie pomóc a jedyną opcją rozwiązania tego problemy jest postawienie na niezależność finansową i zakończenie relacji. Nie ma innej opcji. Ona musi zrozumieć, że jest w czarnej d. i jeśli sama nic nie zrobi, nikt jej z tej d. nie wyciągnie.

        • okruchlodu Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 20:59
          Alpepe napisała w sposób bardzo dosadny ale w gruncie rzeczy ma racje.

          Ja nie nazwałbym tego lenistwem. Raczej marazmem, może to już nawet początek depresji. Jesteście jak te ugotowane żaby, które stopniowo przyzwyczajały sie do coraz to wyższej temperatury i przez to nie wyskakują z garnka na czas. Nawzajem się unieszczęśliwiacie ale żadne nie potrafi podjąć decyzji o rozstaniu.

          Piszesz o rozwodzie z winy męża i alimentach... Myślisz, że faceta, którego nie stać na opłacenie rozwodu za 3000zl, będzie stać na alimenty? Chcesz przechodzić przez czy ten proces wywlekania brudów? Stać cię na pomoc prawną w tym czasie? Jesteś psychicznie gotowa na walkę w sądzie?

          Ja postawiłbym na zadbanie o niezależność finansową. Piszesz, że jesteś biedna ale masz samochód. Czy jest niezbędny do zarabiania pieniędzy? Może warto sprzedać i zacząć korzystać z komunikacji miejskiej? Myślę, że powinnaś przeanalizować swoje wydatki bo wiele z nich można przyciąć. Poszukałabym też dodatkowej pracy. Nie ważne co, sprzątanie / rozwoziciel pizzy. Cokolwiek byle mieć dodatkowa kasę a każdy grosik wplacalabym na konto oszczędnościowe.

    • afro.ninja Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 07:27
      Ty masz główny problem, że nie masz gdzie się wyprowadzić. Tak, to jest problem, a nie rozwódz winy męża.
      Moze idz najpierw do rodziców. Macie na pewno jakiś wspólny majątek z mężem?
      • homohominilupus Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 08:45
        Ale czy rodzice mają siatki w oknach?
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:36
        Nie mam już rodziców, ani domu do którego mogłabym się przeprowadzić.
    • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 09:07
      Tak, pamiętam twoje wątki, od początku przecież nic się nie układało a obecny mąż wcale nie chciał się żenić, no w każdym razie nie z tobą. Nie macie dzieci, nic was nie łączy. Zacznij szukać mieszkania i tyle, jci tu można radzić? I czemu chcesz dowodzić winy męża, moim zdaniem, oboje zawiniliscie, na szczęście obecnie małżeństwo nie jest dożywociem.
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:38
        Mąż założył konto na tinderze, pytał chat gpt jak zagadać do dziewczyny na tinderze i jak poderwać zamężną koleżankę z pracy. Wiem, że mieli iść coś zjeść po pracy, ale ona zrezygnowała. Czy wieloletnie odmawianie seksu nie jest podstawą do bycia winnym pożycia małżeńskiego?
        • 152kk Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:11
          1. Czy wieloletnie odmawianie seksu nie jest podstawą do bycia winnym pożycia małżeńskiego
          Raczej nie wyłącznie winnym.
          A po co ci w ogóle to udowadnianie winy potrzebne?
          • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:22
            Ona chciałaby alimenty na siebie.
    • figa_z_makiem99 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 09:11
      Dawno, dawno temu mieszkałam w mieszkaniu faceta, nie było ślubu i po prostu się wyprowadziłam, gdy było mi żle. Dzieci nie było. Zamierzasz siedzieć do rozwodu i potem przykleić się do następnego z mieszkaniem? Co zrobisz w wieku 50 lat, też wynajmiesz? On cię nie chce, po co chcesz orzeczenia o winie? Chyba nie macie dzieci? Organizuj sobie życie tak, żeby mieć coś swojego. Utknięcie w cudzym mieszkaniu, to najgorsze co może zrobić kobieta, kiedy nie może liczyć na pomoc rodziców.
      • figa_z_makiem99 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 09:27
        Wbijanie się w następny związek z powodu chcicy, to też nie jest wyjście. Wynajmij klitkę i ogarnij się sama ze sobą, a potem zwracaj uwagę na takich, z którymi możesz coś zbudować, a nie przyklejać się za wszelką cenę. Inaczej zawsze będziesz zależna od męskich portek i godzić się na to czego nie chcesz. Można mieć dziesięć mieszkań na własność i pozwalać się naciągać, źle traktować, bo musisz się do kogoś przykleić, ale zawsze lepiej mieć, niż nie mieć.
        • homohominilupus Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 10:58
          figa_z_makiem99 napisała:

          > Wbijanie się w następny związek z powodu chcicy,

          Figa jak zwykle w formie

          to też nie jest wyjście. Wynaj
          > mij klitkę i ogarnij się sama ze sobą, a potem zwracaj uwagę na takich, z który
          > mi możesz coś zbudować, a nie przyklejać się za wszelką cenę. Inaczej zawsze bę
          > dziesz zależna od męskich portek i godzić się na to czego nie chcesz. Można mie
          > ć dziesięć mieszkań na własność i pozwalać się naciągać, źle traktować, bo musi
          > sz się do kogoś przykleić, ale zawsze lepiej mieć, niż nie mieć.
          • figa_z_makiem99 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 11:23
            Ty najwyraźniej też, bo w cudzym wątku atakujesz bez sensu. A może siedzisz u kogoś w mieszkaniu i musisz się zmuszać do seksu, przebierać za policjantkę, bo już go nie pociągasz jako ty? Są dwa wyjścia, zacząć na własny rachunek od wynajmowanej klitki najwcześniej jak się da, albo udawać, że to miłość nad życie. Godziłabyś się na seks, gdyby typ mówił ci, że go nie pociągasz, albo zabiegałabyś sama? Można ocknąć się w wieku przedemerytalnym, ale wtedy już mało można z życia wycisnąć.
            • homohominilupus Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 11:50
              figa_z_makiem99 napisała:

              > Ty najwyraźniej też, bo w cudzym wątku atakujesz bez sensu. A może siedzisz u k
              > ogoś w mieszkaniu i musisz się zmuszać do seksu, przebierać za policjantkę, bo
              > już go nie pociągasz jako ty?

              Jessooo, brałaś coś?

              Są dwa wyjścia, zacząć na własny rachunek od wyna
              > jmowanej klitki najwcześniej jak się da, albo udawać, że to miłość nad życie. G
              > odziłabyś się na seks, gdyby typ mówił ci, że go nie pociągasz, albo zabiegałab
              > yś sama? Można ocknąć się w wieku przedemerytalnym, ale wtedy już mało można z
              > życia wycisnąć.
              • figa_z_makiem99 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 12:02
                Zapomniałam, że zadajesz głupie pytania, odpowiadasz infantylnie "jessooo", bo nie masz nic mądrego do powiedzenia. Wchodź zatem w mniej wymagające wątki i odwal się ode mnie homo, nie wchodzę w twoje i nie zaczepiam.
          • figa_z_makiem99 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 11:49
            Jeżeli miałabyś córkę, to co byś jej chciała przekazać? Moja pierwsza "miłość" była piękna i romantyczna, zgłupiałam doszczętnie, ale całkowicie nie nadawał się do życia. Każda kobieta, która nie dostanie w spadku mieszkania, albo rodzice jej nie zasponsorują, powinna organizować sobie życie tak, żeby znaleźć się u siebie, a nie u kogoś. Wspólne mieszkanie w kredycie zawsze można podzielić, z cudzego musisz wyjść z walizką. Im szybciej dziewczyna to zrozumie tym lepiej. Zakochanie mija, ludzie i okoliczności się zmieniają. Miłość nad życie to g.... prawda, jeśli nie masz wyboru.
            • analoga_niet Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:17
              Ja mam takie podejście: tak żyć żeby zawsze być w związku z wyboru a nie przymusu i móc odejsc. I uwierz mi, że można to wyrazić inaczej niż wulgarnym słowotokiem na kilka postów
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:40
        Nie zamierzam się do nikogo przyklejać. Mąż kupił mieszkanie po kilku latach bycia ze mną. Jeździł Nissanem w swoim wieku - lecenia na kasę tu nie było
        • analoga_niet Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:18
          Kupił za gotówkę czy na kredyt?
        • majenkirr Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 13:26
          dawna_panikara28 napisała:
          Mąż kupił mieszkanie po kilku latach bycia ze mną.



          A to ci związek🙄
    • mae224 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 09:52
      czas przedrozwodowy to był czas zdrowienia.
      udało się.
      mam rozwód z orzeczeniem o winie. też dla sprawiedliwości, a nie alimentów.
      jestem sama, zdrowa i szczęśliwa. nigdy nie byłam silniejsza i szczęśliwsza.
      za chwilę dwa lata od wystawienia walizek.
      świadome kobiety tego forum, terapeutki, psychiatra i wiele innych kobiet mają w tym swój udział.

      (co oczywiście nie chroni przed relacjami z kolejnymi świrami, ale to już inna historia wink)))).

      dom, jak dom, nie ten to inny, pracuję na siebie i mam spokój.
      • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 10:52
        Rtkko tutaj chodzi raczej o to, że to żonie można wystawić walizki.
    • ponis1990 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 10:58
      Tak, pamiętamy twoje wątki, nudziło mi się to se poczytałam nawet jakiś jeden z 2021 roku, a więc pięc lat temu, gdzie też jest napisane że każe ci sie wyprowadzić. Seksów też nie ma. No nie ma ofiar, są ochotnicy. Jak cię stać na wynajem klitki to czemu już się nie wyprowadzasz, tylko siedzisz i go słuchasz. Widać cos jednak ci w tym pasuje.
      • homohominilupus Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 11:51
        No przecież pisała, ze siatki w oknach 🤦‍♀️
        • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:31
          Od 5 lat nie uzbierała na te siatki?
          • szmytka1 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 22:22
            Nie stać jej było na wynajem, dopiero od 3 miesięcy zarabia wystarczająco. Poza tym lokatorzy że zwierzętami są niemile widziani.
            • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 05:51
              Nie interesowało jej to. Poczytaj wcześniejsze wątki.
              • szmytka1 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 12:11
                Znam jej wątki. I nie potępiam jej jakoś za to, że boi się samotności, boi się realiów życia w PL w pojedynkę, tych finansowych. Nie krytykuje, że chciała to lepić na siłę. Nie każdy ma ten sam kapitał społeczny i kulturowy, wsparcie i zaplecze. Nie kop leżącego. Pewnie nie znasz tego powiedzenia.
                • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 19:01
                  Dziękuję za słowa zrozumienia (a miałam już dziś nie ryczeć😥) ♥️
          • magnoliaa50_50 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 06:37
            marta.graca napisała:

            > Od 5 lat nie uzbierała na te siatki?
            >


            Właściciel mieszkania musi się zgodzić na zamontowanie siatek.
            • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 12:56
              A w ogóle pytała kogokolwiek?
            • sitniczek Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 14:10
              Przecież można zainstalować siatki nie ingerując w ramę okna, tynk balkonu itp... tzn bez uszkodzeń czegokolwiek.
              Dziwna sprawa..
              • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 22:47
                Poczytaj dyskusje na tym forum o wynajmie mieszkań - uszkodzona pewnie ze starości deska sedesowa to powód by i zatrzymać kaucje, a zwierzak czy dziecko to już wogole nie do zaakceptowania.
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:43
        Wyprowadziłabym się, ale boje się, że w czasie rozwodu będę postrzegana jako ta, która porzuca rodzinę czy jakoś tak.
        • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:51
          Kilka lat bez więzi fizycznej, ale to wyprowadzka rozwali rodzinę? Co ty piszesz?
          • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:08
            Nie chcę mu dawać argumentów do pozwu
            • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:09
              Przecież te okoliczności już występują, rozkład pożycia nastąpił, wyprowadzka nic nie zmieni.
            • sitniczek Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 14:12
              No to on złoży pozew. I co? Rozwiedziesz się i tak. Mnożysz przeszkody.
        • afro.ninja Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:11
          Przez kogo będziesz tak postzregana? Przez samą siebie?
          Musisz pomyśleć co jest dla ciebie ważne? Koty? Wiesz, ze trudno wynająć mieszkanie, mając juz zwierzaki i zachcianki w sprawie osiatkowania. Maz nie chce z tobą być, ty z mężem, po prostu jest ci wygodnie.
        • analoga_niet Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:19
          A dlaczego wtedy nie złożyłaś pozwu? I przez kogo postrzegana?
    • browneyedgirl39 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 13:16
      Poszłam do prawnika, wynajęłam mieszanie i wyprowadziłam sie z dzieckiem. Byłam w złym stanie, bałam sie męża i tego co będzie dalej, czy sobie poradzę, ale dałam radę. Wydaje mi się, że najtrudniej jest podjąć decyzję, u mnie to ze dwa lata trwało. Natomiast orzekania winy nie polecam, bardzo przedłuża postępowanie i niszczy to, co z relacji zostało. U nas nie samo rozstanie było najgorsze, tylko właśnie sprawa rozwodowa, kolejni świadkowie, coraz to nowe pisma, opinie, nachodzenie w pracy. Bardzo to bolało i w jakimś sensie nadal boli.
    • eagle.eagle Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 13:42
      Dlaczego, przez ostatnie 10 lat, chciałaś być jego żoną?
      • dawna_panikara28 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:04
        Myślałam, że coś się ruszy. Jak sprzątałam to on miał dużo czasu na myślenie i zarzucał mi, że się nie rozwijam. Jak zaczęłam kurs językowy to mówił, że powinnam szukać lepszej pracy. Jak zaczęłam więcej zarabiać to żądał, żebym się dołożyła do remontu mieszkania (mimo, że wiele razy mi mówił, że mam się wyprowadzić) - remont nigdy się nie odbył. Wmawiałam siebie, że tak wygląda życie, ludzie się ścierają i tyle. Wiele razy mi powtarzał, że nie chce jeździć ze mną na wakacje - zauważyłam, że to już przesada. Głupia jestem, co nie? Poniżał mnie ojciec a potem mąż. Mam tak niskie poczucie własnej wartości, że mam wrażenie, że sama na wynajmie nie dam sobie rady. Szczególnie, że nie mam tu rodziny, jest w innym mieście i nie jest w stanie mi pomóc ani finansowo ani mieszkaniowo. Zarabiam wystarczająco na wynajem kawalerki w mieście wojewódzkim dopiero od stycznia tego roku. Co zrobię, jak mnie zwolnią?
        • afro.ninja Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:13
          Wynajmiesz pokój. Wyjedziesz za granicę. Poznasz faceta z mieszkaniem.
        • eagle.eagle Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:39
          To się będziesz martwić jak Cię zwolnią.

          Ja zawsze żyłam od pierwszego do pierwszego, a często i brakowało do tego pierwszego, ale nigdy pieniądze nie były dla mnie wyznacznikiem tego jak mam żyć i przede wszystkim z kim. Miałam to szczęście że zawsze byłam bidna więc bieda dalej nie jest mi straszna, wręcz jest dla mnie synonimem szczęścia ( o jaa !) bo im więcej pieniędzy tym jest więcej rzeczy o których trzeba decydować.

          I jak już wiesz że jesteś głupia to przestań już się tym zasłaniać bo teraz to już bez sensu.
          A na twoim miejscu, to dopóki możesz mieszkać z mężem to z nim mieszkaj, oczywiście płac za swoje rachunki, połowę czynszu i nic więcej i zbieraj kasę. Może jeszcze przeżyjesz tak rok czy dwa to na wkład własny uzbierasz.
          • simply_z Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:20
            Dodaj jeszcze, ze dzieki bogatemu kochankowi wreszcie stac sie na wiecejwink.
            • eagle.eagle Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:46
              Już pisałam kilka razy, zawsze jak miałam partnera to było mi lżej finansowo. Co dwie pensje to nie jedna.
              • simply_z Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:54
                I tego nikt nie kwestionuje, tez uwazam, ze jest latwiej w takiej sytuacji.
            • eagle.eagle Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 17:46
              I stać mnie aby pomagać dzieciom, co wcale nie wiem czy jest dobre. Dlatego im mniej ma się pieniędzy tym mniej problemów, bo wszystko samo się rozwiązuje.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 14:24
      Poczekaj na pozew bo ci napisze, że rozwaliłaś związek bo się wyprowadziłaś.
      • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 18:32
        To tak nie działa.
    • bazia_morska Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 14:31
      Kobieto! Ematki, dzieci ematek i wnuki ematek prędzej wymrą, niż się wyprowadzisz.
      • afro.ninja Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:14
        Ile jest takich małżeństw? Pewnie tysiące.
        • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:24
          Straszne. I to w dobie powszechnego dostępu do informacji.
          • afro.ninja Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:50
            Dostępu do czego? Wiesz jak mieszkania i wynajem podrożał? Nie jest łatwo odejść jak sie nie ma gdzie.
            • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 19:54
              Dostęp do informacji, spójrz wyżej, ona pisze o pozwie za 3000 zł, wystarczy jedno pytanie i już wiadomo, że nieprawda. Poza tym są oferty pracy publikowane w internecie. Ona nie ma dzieci, ma koty, które jej mąż ponoć też kocha, mogłaby a choćby wyjechać i dorobić, skoro ma byle jaką robotę. Tak, dostęp do informacji to bardzo dużo. Można siedzieć i się użalać, a można potraktować opresję jako szansę i coś zmienić.
            • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 20:01
              Nie ma mieszkań?
              • angazetka Re: Życie przedrozwodowe frajerki 15.03.26, 23:33
                Są. W cenie dwóch średnich pensji za metr kwadratowy.
                • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 05:49
                  A to od razu musi kupować? Nie może wynająć?
                  • szmytka1 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 12:08
                    Człowiek w Polsce z jednej pensji nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie. Już Ci to objaśniam, bo widzę, że trzeba ci zdziebko pomóc, a ja chętnie pomagam. Najniższa pensja, którą otrzymuje w Polsce 10% pracowników, ponad 3 mln ludzi, to 3.6 tys netto. Idźmy dalej, 30% ludzi w PL zarabia poniżej 5770 brutto czyli 4260. No więc, zakładając, że ona zarabia 4 tysiące, to wynajem kawalerki w mieście powiatowym zaczyna się od 1500 w górę, załóżmy że u niej 2 tys. To połowa jej wypłaty idzie na odstępne dla właściciela, trzeba do tego pokryć kilkaset zł czynszu. Opłacić prąd, wodę, internet, dojazd do roboty. Wszystko z 2 tysięcy jakie zostają z wypłaty. I najeść się i ubrać i 2 koty utrzymać też. No może być ciężko. Niewyobrażalne, co nie?
                    • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 12:57
                      No to niech siedzi z mężem, tylko niech nie będzie zdziwiona, jak zaraz jakąś babę z Tindera do mieszkania przyprowadzi.
                      • raczek47 Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:10
                        Istnieją tbsy, lepiej czy gorzej działają w różnych regionach, ale można się zainteresować. Gdyby 5 lat temu złożyła wniosek, już by mogła mieć swoje.
                        • simply_z Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:18
                          5 lat temu to nie bylo jeszcze mowy o rozwodzie..
                          • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:54
                            Za to w styczniu 2025 pisała, że ma możliwość odkładania po 500 zł miesięcznie na poczet mieszkania.
                            • simply_z Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:55
                              zawrotna suma
                              • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 13:58
                                Pytanie, czy tyle odkładała.
                                • angazetka Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 14:05
                                  Nawet jeśli, to odłożyła 7500 zł. Na 3.5 miesiąca czynszu za wynajem albo nawet nie metr kw. własnego.
                                  • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 14:42
                                    Ale wiesz, że po rozwodzie on będzie mógł po prostu jej wystawić walizki i nie będzie sentymentów?
                                    • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:08
                                      Nie będzie mógł jeżeli żona w czasie rozwodu złoży wniosek o tzw. zabezpieczenie sposobu korzystania z mieszkania. Sąd może wydać takie postanowienie jeszcze przed końcem rozwodu, określając, że prawo zajmować konkretne pokoje lub korzystać z części wspólnych (kuchni, łazienki), mimo że mieszkanie należy do męża. W trudnej sytuacji materialnej byłego współmałżonka sąd może pozwolić zostać w mieszkaniu przez określony czas (np. kilka miesięcy), aby była zona mogła zebrać środki na przeprowadzkę.
                                      • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 18:54
                                        Ale nikt mężowi nie zabroni sprowadzić sobie do mieszkania nowej partnerki lub przypadkowych kobiet. Nie będzie jej to przeszkadzać?
                                  • simply_z Re: Życie przedrozwodowe frajerki 16.03.26, 14:53
                                    no, a potem?
    • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 14:44
      Większość radzi ci wyprowadź się natychmiast, ja bym tego nie robiła. Przygotowanie do rozwodu wymaga rozdzielenia emocji od decyzji finansowych. Zrób listę wspólnego majątku jeżeli taki macie, zabezpiecz na wszelki wypadek zeznania PIT oraz dowody zarobków męża, mogą się przydać przy rozwodzie. Ale przede wszystkim zacznij odkładać fundusz "bezpieczeństwa" na koszty prawnika i początek nowego życia. Oszacuj koszty życia po rozwodzie i sprawdź swoje prawa (nawet po rozwodzie możesz zostać w mieszkaniu męża dopóki nie będzie cię stać na własne, możesz o to wystąpić przy rozwodzie). Będziesz potrzebować kilku miesięcy by zbudować poduszkę finansową ale pozew możesz złożyć juz teraz (nie czekaj na pozew męża, zrób to sama to da ci poczucie pewnej sprawczości w tej sytuacji) w dużych miastach sprawy rozwodowe czekają po kilka a nawet kilkanaście miesięcy na wyrok.
      Rozwód to duzy stres w życiu, dlatego warto zadbać o swoją kondycję psychiczną, pozwol sobie na złość i smutek ale szukaj dla nich konstruktywnego ujścia. Unikaj analizowania sytuacji z każdym wokół (także na tym forum) bo jak widać z tej dyskusji większość raczej nie jest zdolna do empatii i dla własnej satysfakcji będzie Cię z przyjemnością obrażać. Może jakaś przyjaciółka w realu pomoże? Ale najlepiej o rozwodzie rozmawiać z psychologiem, i to takim który pomoże ci odbudowac poczucie własnej wartości. Spisz powody, dla których chcesz zakończyć związek i wracaj do nich gdy będziesz mieć wątpliwości.
      • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:07
        Z jakiego powodu mloda, sprawna ex zona, mająca prace, ma zostać w mieszkaniu byłego męża? Nawet sobie nie wyobrażam takiej sytuacji.
        • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:10
          Z takiego powodu że musi mieć pieniądze na wyprowadzkę? Sąd może dać jej kilka miesięcy by je uzbierała.
          • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 18:26
            Kobiecie nie układa się w małżeństwie od początku. Mąż od dawna mówi, że ma się wyprowadzić. Skoro do tej pory nie zebrała żadnych pieniędzy na nowy początek, to co mogą zmienić te kilka miesięcy przebywania w domu byłego męża? Kuriozum.
            • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 03:55
              przez 3 miesiące to raczej nie za wiele można odłożyć a jak autorka pisze dopiero od stycznia ma pensje z której można coś odkładać. Ciebie pewnie dziwi że są ludzie zarabiają poniżej mediany?
              • marta.graca Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 05:14
                Te perfumy za 300 zł i wyjazdy za granicę nie pozwalały jej odłożyć.
              • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 06:37
                71tosia napisała:

                > przez 3 miesiące to raczej nie za wiele można odłożyć a jak autorka pisze dopi
                > ero od stycznia ma pensje z której można coś odkładać. Ciebie pewnie dziwi że s
                > ą ludzie zarabiają poniżej mediany?

                Wyobraź sobie, że doskonale wiem, że są tacy ludzie, nawet wielu ma dzieci i żyją lepiej, niż watkodajka, która ma pensje tylko dla siebie. Są też ludzie, którzy nieważne, ile mają pieniędzy, zawsze są w braku. I podejrzewam, że tutaj jest taka sytuacja. Chyba żadne rady nie pomogą. A, ci ludzie z niższymi zarobkami nie planują wakacji za granicą a panią jednak stać.
                • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 14:21
                  Skoro tak dobrze znasz życie to doradź autorce i innym z pensją minimalną jak za minimalną pensję kupić mieszkanie i przeżyć lub przynajmniej to mieszkanie wynająć i nie głodować? Przypomnę że minimalna pensja to dziś 3600zl netto a kawalerki w Warszawie za mniej niż 2500 nie wynajmiesz.
                  • zerlinda Re: Życie przedrozwodowe frajerki 18.03.26, 15:14
                    To ty się kreujesz na znawczynie życia, może ty coś doradz? Ja polecę klasykiem, weź kredyt, zmien pracę, w przypadku pani w siłę wieku, bez zobowiązań, polecam drugi etat. Doradzanie, żeby po rozwodzie zostać z ex w mieszkaniu to żadna porada, szczególnie, jak facet sobie przyprowadzi kolejną partnerkę, bo może.
      • alpepe Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:15
        Jesteś śmieszna, to jej już wszystko radzono dobrze rok temu. Ale się rycerka na białym koniu znalazła i wujcio dobra rada.
        • 71tosia Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 15:25
          Czy naprawdę uważasz, że poniżanie tej kobiety pomoże jej sprawnie przejść przez rozwód? Czy naprawdę uważasz, że obrażanie jej (i innych którzy z tobą się nie zgadzają) w jakikolwiek sposób wzmacnia Twoje argumenty?
          • eagle.eagle Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 19:46
            71tosia napisała:

            > Czy naprawdę uważasz, że poniżanie tej kobiety pomoże jej sprawnie przejść prze
            > z rozwód? Czy naprawdę uważasz, że obrażanie jej (i innych którzy z tobą się ni
            > e zgadzają) w jakikolwiek sposób wzmacnia Twoje argumenty?


            Też się zastanawiam co chcą osiągnąć osoby ciągle dołujące? Przecież wiadomo że jak chce się komuś pomóc to trzeba go wzmacniać a nie ciągle krytykować i obrażać.
            • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 20:30
              Poczytaj wcześniejsze wątki. Etap wspierania i doradzania był długo grany, ale autorka wiedziala lepiej.
              • eagle.eagle Re: Życie przedrozwodowe frajerki 17.03.26, 21:25
                To normalne. Gdyby takie doradzania zawsze pomagały to nie byłoby nieszczęśliwych ludzi czy związków.
                Autorka nie ma innego pomysłu na siebie i rzeźbi w tym co ma, ale pomimo tego że inni jej mówią że to wszystko widzą inaczej, dopóki ona tego tak nie zobaczy to nic nie zmieni w swoim życiu. A raz na jakiś czas coś się takiego jej przydarzy że ma potrzebę wyrzucenia tego na zewnątrz, na forum , bo pewnie nie ma gdzie indziej.
                Ona pewnie nie wiedziała lepiej, a jedynie nie umiała inaczej, lepiej (wg innych ludzi) żyć.
                Moja mama z 20 lat żyła w podobnym związku, nieszczęśliwa. Myślisz że wystarczyłoby jakby ktoś obcy jej powiedział aby stała się zaradna, zmieniła pracę na lepszą i odkładała pieniądze ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka