paninik-1
16.04.26, 16:37
Nastolatek lat 14. Leczy się na depresję od dwóch miesięcy i już jest spokojniejszy, widać, że leki działają, a było źle. O terapii obecnie nie ma mowy, zostaje sama farmakoterapia. Jednak wątek nie o tym. Z mężem szykuje się nam kilkudniowy (max 4 dni) wyjazd. Wolałabym zabrać syna z nami, mimo, ze jest lepiej i tak mam gdzieś z tyłu glowy obawy, że jak zostanie sam, to moze być różnie. Za to syn jechać nie chce, chce zostac sam w domu. Mąż podziela zdanie syna i uważa, ze ja histeryzuje, a syn po to się leczy, żeby nie musieć być przyspawanym do niego. Poproszenie starszego syna, zeby miał oko na brata mija się z celem, bo jego to nie obchodzi. Jedna babcia nie zyje, druga mieszka daleko (więc nie ma opcji zajrzenia, czy wszystko ok). A może to ja panikuje i rację ma mąż (w końcu to tylko kilka dni)? Jak to widzicie?