riki_i
26.04.26, 21:44
Poniżej kluczowe fragmenty artykułu z onetu.
34-letnia Soyou, jedna z największych gwiazd południowokoreańskiej sceny muzycznej, otwarcie przyznaje: "Skoro nie chcę dzieci, to po co wychodzić za mąż?". Nie jest w tym odosobniona.
coraz więcej Koreanek otwarcie odrzuca tradycyjne role. W sieci rośnie popularność ruchu 4B. [b]Jego członkinie deklarują rezygnację z małżeństwa, macierzyństwa, randkowania i heteroseksualnego seksu. — Chcemy po prostu świata, w którym kobiety mogą żyć wolne od mężczyzn — podkreślają aktywistki.[/b]
Efekt? Korea Południowa notuje dziś najniższy na świecie wskaźnik dzietności — zaledwie 0,8 dziecka na kobietę. To nie tylko demograficzna bomba z opóźnionym zapłonem, ale również sygnał głębokiego kryzysu społecznego i wojny płci, która rozgrywa się na oczach całego świata.
Wskaźnik dzietności w Korei Południowej jest dziś najniższy na świecie i daleko poniżej poziomu zapewniającego zastępowalność pokoleń. Już teraz przedszkola zamieniają się w domy opieki, a co najmniej 150 szkół podstawowych nie przyjęło ani jednego nowego ucznia. W Seulu, gdzie mieszka co piąty obywatel, liczba dzieci rozpoczynających naukę spadła o 8 proc. w ciągu roku.
Cały artykuł
Poza tym rośnie radykalizm mężczyzn i nienawiść do feministek - aż 30% facetów w Korei akceptuje przemoc fizyczną wobec nich.
WNIOSKI:
- Kobiety chcą zmienić mężczyzn, a oni ni cholery nie chcą się zmienić.
- Mężczyźni nie chcą być z kobietami feministkami, a kobiety feministki nie chcą z kolei mężczyzn postrzegających panie w tradycyjny sposób
- Coraz więcej kobiet obywa się bez mężczyzn, ale ci nie mogą żyć bez kobiet , przez co narasta ich frustracja i wściekłość - na razie głównie w sieci, ale to stan przejściowy. Podskórnie kipi przyszła wojna płci - o czym oznajmia zalinkowany artykuł.