szmytka1
03.08.26, 17:53
No właśnie. Auto dogorywa. Mechanik już nie chce naprawiać, bo to bez sensu. Trzeba nowe. I tak nowe nowe to koszt 100 tys, a "nowe" 4-5 letnie to 50 tys. Mam 100 tys, ale mam też jakas barierę psychologiczna przed wydaniem takiej kasy. Mam też dużo innych wydatków. Mąż mnie przekonuje, że nowe, bo ma już dosyć bujania się z naprawami i liczy na kilka lat spokoju jak weźmie nowe. Grozi, że przy używanym będę się z mechanikami bujać ja. To jego argumenty. Mój argument, 4letnie nie jest chyba tak zajeżdżone, by miało mieć wiele napraw, z nowym nie pojdzie do Pana zdzicha w moim pizdziszewie, tylko trzeba się bujać z byle czym do aso gdzieś w świecie, by te gwarancje utrzymać. Koszt ubezPieczen, teraz nie mam AC, trzeba będzie mieć. No i będę się bala jeździć, jak uzywce zrobię obcierke, to trudno, bez spiny, przy nowym stres mnie zeżre. A i syn robi prawko, uzywke dam, nowego bede sie bala 🤣. Zwyczajnie szkoda mi 100, jak mogę dać 50. Ważne jest dla mnie bezpieczeństwo finansowe, a ten zakup by je naruszył.
Wiem, ze jestescie w wiekszosci zamozniejsze niz ja i dla was to nieduza kwota, dla mnie istotna, więc proszę się trochę wczuć w losy biedaka 😉 Odnieście się jak to widzicie i jeszcze renault capture, ktoś ma i polecą, albo odradza? Teraz jeżdżę większym 7 osobowym minivanem, będzie to przesiadka na mniejsze Auto dla mnie