Dodaj do ulubionych

kto ma rację?

12.12.04, 14:31
Piszę pod innym nickiem.
Chciałabym podzielić się z Wami moim problemem. Dotyczy on studiów ale nie
tylko. Wszystko zaczęło się już w szkole średniej.
Jestem osobą sumienną i poważnie traktującą swoje życie. Odkad pamiętam
uczyłam się świetnie i byłam prymuską. Nie kryję, że wzbudzało to zazdrość u
koleżanek i kolegów z klasy, potem z grupy na studiach.
Chodziłam do klasy mat-fiz. Jest to bardzo absorbujący profil. Wymaga
porządnej, systematycznej nauki. Miałam kolegę, który pod płaszczykiem
sympatii do mnie notorycznie ode mnie ściągał lub domagał się podpowiedzi. Na
szczęście przejrzałam go w porę. Zresztą gdybym nie przejrzała to też nie
podpowiadałabym mu. Na maturze pisemnej z matematyki zauważyłam, że kolega
ten, a ślizgał się jakimś cudem z klasy do klasy korzystając z pomocy innych
dziewcząt, najzwyczajniej w życiu ściąga. Zwróciłam mu uwagę delikatnym
chrząknięciem. Nie poskutkowało. Wstałam i podeszłam do stołu komisji.
Powiedziałam o wszystkim. Na dowód tego, że mówię prawdę, powiedziałam, gdzie
trzyma ściąge. Pan z kuratorium zabrał mu ściągę, kartkę i kazał wyjść.
Matury nie zdał oczywiście. Do dzisiaj ten człowiek ma do mnie pretensje.
Podobnie było na studiach. Miałam przyjaciółkę. Była z mojej grupy. Uważałam,
że jest sympatyczną koleżanką. Do czasu. Aż odkryłam, dlaczego się ze mną
przyjaźni. Na pisemnym kolokwium bezczelnie przesiadła się i zaczeła pisać
zadania z mojej grupy! Odpisywała bez najmniejszych skrupułów! Nie
pozostawiłam tego tak. Poszłam do asystenta i powiedziałam mu o wszystkim.
Koleżanka poniosła olbrzymią karę. Wg mnie słuszną. Wyszło na jaw, ze nic nie
umie. Długo musiała się uczyć, aby zaliczyć od nowa wszystkie ćwiczenia
pisemne i ustne. Oczywiście ma do mnie pretensje. A moim zdaniem trzeba było
się uczyć.
Teraz jestem na studiach doktoranckich. I znowu zauważam, jak dużo młodych
ludzi nauki podchodzi do tematu swoich prac badawczych z przymrużeniem oka.
Jestem matką i nie chciałabym uczyć mojego dziecka, że można do wszystkiego
dojść oszustwem i krętactwem.
Czy ktoś z Was chciałby leczyć zęby u niedouczonego dentysty lub nie daj Boże
mieć operację u chirurga, który zdawał egzaminy na ściągach?
Kto ma rację? Ja czy moi koledzy? Ja myślę że ja. Więc dlaczego obrażają się
na mnie? Czyżby wyrzuty sumienia mimo wszystko?


Obserwuj wątek
    • jasmina251 Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:35
      nigdy bym nie chciała być Twoją koleżanką
      Tak poza tym to Ty dopiero masz problemy
      • wieslawa-siemiatkowska Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:45
        Jak widzę po sygnaturce jasmina251 tez jestes mamą. Czy uczysz swoje dziecko
        kłamstwa? Wiesz nie zalezy mi na akceptacji innych ludzi. Zyje w zgodzie z
        wlasnym sumieniem.
    • jasmina251 Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:40
      albo nie Ty masz rzeczywiście problem bo chyba nikt z Twojego otoczenia Cię nie
      lubi i nie chce mieć z Toba do czynienia.
      Aha wszytsko to pod warunkiem jeśli Twój post jest prawdą
      • wieslawa-siemiatkowska Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:48
        Nawet jesli nikt mnie nie lubi to co z tego? Czy zrobisz wszystko tylko dlatego
        aby ktos Cie lubil?
    • koleandra Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:42
      ha! kolejna prowokacja
      a ta poza tym, to niezłą masz wyobraźnię...
    • mayessa Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:47
      Nie znalam nigdy nikogo kto by tak zrobil i prawde mowiac jakos nie wierze
      • wieslawa-siemiatkowska Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:53
        Cóż widocznie w Polsce ewenementem jest uczciwosc. Czy wiesz, ze w USA za
        ściaganie jest sie usuniętym z uczelni?
        • yenna_m Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:58
          wieslawo, od tego jest prowadzący, żeby scigac sciąganie.
          Ja piętnuję je i to bardzo. Ale w razie, gdyby ktos mi doniosl, że ktos inny
          ściąga, to wybacz, ale napiętnowalabym go rownie dotkliwie.
          Bo donosicielstwo to rowniez postawa (bardzo czesto spotykana u nas w czasach
          komuny wink i rownie czesto pietnowana przez autorytety moralne) która jest
          rownie obrzydliwa.

          I nie chcialabym, zeby moje dzieci wyniosly apoteoze donosicielstwa z domu
          rodzinnego.
    • jasmina251 Re: Tak Wiesławoooo 12.12.04, 14:48
      Mój jedyny cel w życiu to nauczyć dziecko kłamstwa i pisania takich durnych
      postów jak Twój
    • yenna_m Re: kto ma rację? 12.12.04, 14:54
      A ja mysle, ze to kwestia Twojej nielojalnosci.

      Jesli nie pochwalasz jakiejs postawy: powiedz, zaznacz, że nie zamierzasz tego
      pochwalac. I jesli ktos ma zamiar sciągac - niech siada z dala od Ciebie, bo Ty
      nie bedziesz tolerowac sciagania od Ciebie.

      I to jest uczciwe postawienie sprawy.

      Przepraszam, ale nawet jesli bym nabroila (na przyklad popelnila wykroczenie w
      ruchu drogowym) nie chcialabym, żeby przyjaciel leciał od razu z donosem na
      mnie (bo to, co zrobilas bylo takim donosem).
      Niech ten przyjaciel powie raczej - sluchaj, nie podoba mi się to i nastepnym
      razem po prostu zglosze to tam a tam.

      Niekompetencję swietnie weryfikuje rynek - on jest brutalniejszy niz donos
      kolezanki. I chyba jednak taka weryfikacja nie jest az taka... hmmm...
      kontrowersyjna. Niedouczony kolega z matury nie dostalby sie zwyczajnie na
      studia, niedouczona kolezanka pewnie poplynelaby na egzaminie, a niedouczony
      stomatolog czy chirurg (a wiesz, jakie teraz panują makabryczne zasady
      weryfikacji wiedzy stazytow i osob robiących specjalizację?) po prostu bardzo
      szybko przestalby miec pacjentow.

      Jasne, ze w sytuacji, gdy lojalnie ostrzegasz, że przy kolejnym zdarzeniu,
      ktorego nie akceptujesz, przyjazn się byc moze skonczy (bo od przyjaciol nie
      oczekujemy grozb wink co to za przyjaciel w koncu?), no ale przynajmniej
      zachowanie byloby lojalne. Byloby fair. No i dalabys szanse tej osobie na
      poprawę na pracę nad sobą.

      Co do podejscia do pracy badawczej. Wydaje mi się, że tryb obrony doktoratu sam
      zweryfikuje kombinatorow.

      Nie kazdy z natury jest pracoholikiem, nie kazdy perfekcyjne wykonywanie pracy
      zawodowej ładuje w najwyzszych priorytetach wink

      I mysle, ze z tego tez musisz sobie zdac sprawe.

      Bo tych kombinatorow z tytulem dra hab i prof tez jest sporo.
      A zbawiać swiata nie radzę.

      Narobisz sobie niepotrzebnie wrogow, ktorzy przy nadarzającej się okazji - gdy
      tylko podwinie Ci się noga (a kazdemu w zyciu zdarza się moment, że noga moze
      się powinąć) zaatakują. I to może być bardzo nieprzyjemne. A nawet dramatyczne
      w skutkach.

      Bo te swinstwa, ktore robimy innym (a to byly swinstwa i to dosc grube) - zwykle
      wracają do nas. Niestety często ze zdwojoną siłą.

      Pozdrawiam.
      YennaM
      Pozdrawiam.
      • fiszerowa Na poparcie slow Yenny 12.12.04, 16:02
        Moj maz ma przyjaciela. Znaja sie od przedszkola i sa bardzo zwiazani. Jak
        bracia. Bedac malymi dziecmi zdarzyla sie taka oto historia: Otoz przyjaciel
        meza byl niejadkiem. I moj maz ze zdumieniem odkryl ze jego kumpel chowa
        jedzenie za meble wink. No i moj maz jako dziecko prawdomowne i nie majace
        tajemnic poszedl do taty kumpla i wszystko opowiedzial. No i jakiez bylo jego
        zdumienie gdy zamiast pochwaly otrzymal spory wyklad na temat lojalnosci i jej
        znaczenia w przyjazni. Teraz to juz stary chlop, a tamto zdarzenie pamieta i do
        tej pory wspomina.
        Moj maz wyrosl na fantastycznego faceta wink. Ma ogromny ped do wiedzy, tez
        chodzil do mat-fizu, studiowal cybernetyke ekonomiczna, byl na its-ie, teraz
        robi MBI. I mimo iz nienawidzi sciagania i uwaza ze uwlaczaloby ono jego
        godnosci, nigdy nie donioslby na kogos kto to robi. Ale tez nigdy nie kryl sie
        ze swoim zdaniem, dzieki czemu nikt nie probowal go wykorzystywac. I ma przede
        wszystkim grono przyjaciol i sprawdzonych znajomych.
        Ta opowiescia chcialam zobazowac jak bardzo wychowanie i umiejetne przekazanie
        norm i prawd zyciowych jest wazne w rozwoju czlowieka. Widac autorce watku
        zabraklo dobrego nauczyciela, ktory by poprowadzil ja w zyciu i nie tylko
        nauczyl prawdomownosci ale tez lojalnosci i zaufania. Jak widac dziewczyna jest
        bardzo podejrzliwa i w kazym widzi wroga i naciagacza, ktory tylko czyha jak by
        tu ja wykorzystac. Smutne. I tak naprawde co przekaze swoim dzieciom? Pokaze
        jak bardzo jest samotna i ze nie ma przyjaciol?
    • moofka dla mnie to nie jest nieuczciwosc 12.12.04, 15:52
      jestem pewna, że wiesława (czy ewa czy stefan muler smile problem wymyśliła
      ale odpowiem na ocenienie takiego zachowania (ściągania czyli) nieuczciwoscią
      kombinatorstwem czy jak tam jeszcze
      ściągałąm, a pewnie i dawałm ściągać, kiedy pomóc mogłam
      pójśie do komisji w czasie matury kolegi (o i ile było by faktem) uznałabym za
      największe świństwo
      w obliczu takiej gnidowatości koleżanki przypuszczam, że komisja zachowała by
      minimum klasy i nie unieważniłaby chłopakowi matury
      pamietam w liceum szczególnie zabiegi skomplikowane, żeby np wypocić jakiś
      litościwy stopień na koniec
      chłopaki robili mi zadania z matematyki i fizyki
      ja w zamian sprawdzałam i poprawiałam kazdemu wypracowaniaz polskiego przed
      oddaniem
      i ćwiczenia gramatyczne z jęz obcego
      oni są inżynierami ja filologiem
      w swojej dziedzinie każdy jak najbardziej kompetentny
      wręcz przeciwnie, uważam, że taka szkolna symbioza uczy lojalności, a nie
      kombinatorstwa smile

      • sowa_hu_hu prowokacja jak nic :) 12.12.04, 16:12
        ale komuś sie nudzi - słowo daje...
        ale tak na marginesie gdyby ktoś sie tak faktycznie zachowywał jak owa
        wyimaginowana autorka postu to współczułabym ludziom z jej otoczenia...
        jak ja nieznosze kabli - miałam w pracy w taki do czynienia grrr
        gdybym ja spotkała taka laske na swojej i drodze i by mnie taka wsypała to bym
        nie darowała i pokzazała na co mnie stać!
        ja scigam i daje ściągac innym smile

        dziękuje
        • yenna_m Re: prowokacja jak nic :) 12.12.04, 16:46
          sowo, ja samego sciągania i dawania sciągać innym nie pochwalam wink

          uwazam, ze bardziej kolezenskie jest motywowanie przyjaciela do nauki - w koncu
          non scholae sed vitae discimus (uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia)

          ale donosicielstwo tez paskudne wink
          • sowa_hu_hu yenna :) 12.12.04, 18:48
            ja jestem bardzo liberalna jeśli o ściąganie chodzi smile

            zdarza mi sie ściagać i daje ściągać jak mam możliwośc co nie znaczy że sie nie
            ucze! większość egz. mam ustnych a tam już ściągać sie nie da...
            potrafiłam sie równiez uczyć i pomagac w nauce koledze więc nie uwazam sie za
            oszustke smile

            pozdrawiam
    • umasumak Re: kto ma rację? 12.12.04, 16:08
      Wiesiu kochana wink). Zasadniczo masz racje - nie powinno się w życiu chodzić na
      skróty, jeśli ktoś to robi, szczególnie w sytuacji kiedy zdobywa
      wiedze/zawód/kwalifikacje, z całą pewnością jego kompetencje można poddać pod
      wątpliwość. Jednak.... donosicielstwo, jest równie paskudną cechą kochana...

      Uma

      P.S. Pisz mi tak dalej Wiesiu wink))
      • joasiiik25 Re: kto ma rację? 12.12.04, 16:56
        smile racje ma UMA smile

        jak zawsze
    • aska2000 Re: kto ma rację? 12.12.04, 17:35
      Hm... bardzo mi ta Wiesia kogoś przypomina, tylko zastanawia mnie brak odwagi,
      by użyć własnego nicka (?!)- czyżby niezłomna Triss tym razem jednak nie była
      100% przekonana o słuszności swego postępowania ..? Dziwne...
      A tak gwoli rozwinięcia- też skończyłam mat-fiz w dobrym liceum (pomimo,
      żem "rasowa humanistka", hy, hy smile, też z wszelkimi możliwymi "tarczami", a
      jednak nie raz i nie dwa dawałam ściągać od siebie- ani korona mi z głowy nie
      spadła, ani np. moja profesor od angielskiego nie miała watpliwości, kto
      najlepiej pisze/mówi w języku Szekspira, bo nas i nasz poziom przecież
      znała smile, a że nie koniecznie własną pracą kilkorgu z kolegów udało się uniknąć
      poprawek ? Mnie nie ubyło smile) i tak tylko ja się dostałam na filologię, i to z
      drugim wynikiem - a co, też się pochwalęsmile, a z koleżeństwem relacje miałam i
      mam nadal fajne- po prostu, nie każdy "prymus" to kujon czy sztywniak, często
      zwyczajnie zdolny, a jaki z niego kolega, to chyba bardzo indywidualne...
      Pozdrawiam - także i Triss smile
      Grażyna, mama Asi(15.04.2000)
    • anek.anek Re: kto ma rację? 12.12.04, 17:49
      he, he, a ciekawa jestem ile osób w Polsce naprawdę studiuje, w prawdziwym tego
      słowa znaczeniu? czyli zgłębia wiedzę? Bo obserwując studentów, to mam
      wrażenie, że góra 3-5 %.
      Straszne jest to, że w Polsce uważa się ściąganie za mniej szkodliwe niż
      takie "donosicielstwo", celowo w cudzysłowiu, bo to po prostu obrona własnych
      praw. To bardzo przykre....
    • anet22 Re: kto ma rację? 12.12.04, 18:24
      O jacie, nie wierzę... to na pewno wymyślony problem.
      Nikt, kto robi doktorat (czyli jest człowiekiem inteligentnym) mie mógłby
      wykazywać aż takiego niezrozumienia tak prostych kwestii. Przecież tego uczą
      już w podstawówce - mnóstwo czytanek w pierwszych klasach szkoły podstawowej
      było na temat przyjaźni, lojalności, koleżeńswta. Uczyły one, ze postawa
      donosiciela jest zła, nieszlachetna, niepoprawna.
      Czyżby autorka tego postu na lekcjach polskiego nie uważała? a moze w tym
      czasie rozwiązywała zadania z matematyki? heheh
      Jeśli miałaby to być prawda, to tylko potwierdziloby pewną hipotezę, że nieraz
      ludzie mądrzy w pewnej dziedzinie, okazują całkowity imbecylizm - w innej.

      Anet
      • nelka25 mam wrażenie że to kopiec arleta 12.12.04, 20:10
        a wiesława pisuje pod tym nickiem na forum media(telewizja) i przacuje podobno
        w Tv.
        Ale na odległość czuje styl kopca.
        • umasumak Re: mam wrażenie że to kopiec arleta 12.12.04, 20:15
          nelka25 napisała:

          > a wiesława pisuje pod tym nickiem na forum media(telewizja) i przacuje
          podobno
          > w Tv.
          > Ale na odległość czuje styl kopca.

          Co Ty powiesz wink))))?
          • nelka25 Re: mam wrażenie że to kopiec arleta 13.12.04, 12:21
            jak zwykle odezwała się miła umasumaksmile
        • ma.dzia Re: mam wrażenie że to kopiec arleta 12.12.04, 21:58
          nelka25 napisała:

          > a wiesława pisuje pod tym nickiem na forum media(telewizja) i przacuje
          podobno
          > w Tv.
          > Ale na odległość czuje styl kopca.


          na forum telewizja pisze wiesława-siemiankowska a nie siemiatkowska, jest
          roznica czyli kolejna podroba, kolejna nieudana prowokacja.
    • olamad UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 12.12.04, 22:18
      Nie wiem, czy ten link będzie działał... pochodzi on z forum "Psychologia" i
      napisała go niejaka Joasiik25 (dwa i).
      Ktoś tu równo próbuje zamieszać i niestety zaczyna byc nieciekawiesad((
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=18513158
      • kasiuncia25 Re: UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 13.12.04, 00:15
        Ja właśnie wpadłam na ten post na "psychologii"...
        Dziwna sytuacja...

        Troszke to rozumiem chociaż może nie do końca.
        Z jednej strony wszyskie mamy swoje nicki na podstawia których jesteśmy w
        pewnym sensie rozpoznawalne i na bazie których kreujemy swój wizerunek wśród
        forumowiczek i jest to oczywiste że chcemy byc postrzegane w jak najbardziej
        pozytywny sposób. Niby jesteśmy anonimowe ale nie do końca.
        Co w sytuacji kiedy chcemy poruszyc temet, którego sie wstydzimy albo w jakiś
        sposób obawiamy? Temat który może zniszczyć naszą reputacje na forum na którą
        pracowałyśmy przez pewien czas? Pisać pod stałym nickiem czy wymysleć jakiś
        nowy "tymczasowy"?
        Myśle że jest to problem. Ja mam taki temet i szczerze mówiąc zastanawiałam sie
        czy nie napisać o tym pod zmienionym nickiem bo poprostu sie tego wstydze jak
        cholera ale w końcu nie napisałam o tym wcale i pewnie nie napisze a jeśli sie
        zdecyduje to napewno jako kasiuncia.
        Z drugiej strony jaosik25 jest w pewnym sensie usprawiedliwiona bo jest (moim
        zdaniem) osobą znaną na tym forum i napisała o swoim postepowaniu które z góry
        skazane było na krytykę i tego sie (pewnie)obawiała. No i trzecia kwestia
        zaznaczyła ze pisze pod innym nickiem.
        Myśle jednak że jakby napisała to jako jaosik25 to mogłaby sie spotkać z
        większym zrozumieniem bo z tego co zauważyłam jest na tym forum darzona
        sympatią.

        Starczy moich wywodów, to tylko moje zdanie, ciekawa jestem jakie jest Wasze?
        Pozdrawiam serdecznie.

        • umasumak Re: UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 13.12.04, 00:21
          Kasiuńcia, ale to nie Joasiiik25 napisała ten wątek na psychologii. Zwróć uwagę
          na ilość "i" w nicku. Od paru miesięcy pojawia się osoba która w celach
          prześmiewczych posługuje się albo nickiem "Joasiik25" albo "Joasiiiik25". Już
          się przyzwyczailiśmy do tego. A nawet znudziliśmy się tym wink). Pzdr
          • kasiuncia25 Re: UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 13.12.04, 00:30
            To w takim razie ja jestem gapa smile)))))))

            Do jaosik25: Przepraszam Cie bardzo jeśli napisałam coś nie tak.

            Do Wszystkich: Problem jednak istnieje i myśle ze jest wart poruszenia.

            Pozdrawiam.
            Gapa
            • anet22 Re: UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 13.12.04, 00:50
              > Do Wszystkich: Problem jednak istnieje i myśle ze jest wart poruszenia.

              A właśnie, ze NIE istnieje!
              Problem w tym, ze joasiik25 czy tez joasiiik25, wiesława siemiontowska, Kopiec
              Arleta, Reczywistosc1 to zdaje sie jedna i ta sama osoba...
              Bawi się ona naszym kosztem produkując pod tymi róznymi nickami (i pewnie
              jeszcze innymi)posty i ma wielką radochę,ze inni ludzie na nie odpisują.
              Wymyśla więc coraz to ciekawsze, coraz bardziej kontrowersyjne historie i
              coraz "ładniejsze" nicki żebyśmy się tym zaineresowały i traciły czas odpisując
              na jej posty. Łamiemy więc sobie głowy, rozmyślamy w jakiej formie napisać to,
              co chcemy jej poradzić... a tu okazuje się, ze z naszych porad i tak nikt nie
              skorzysta, bo problemy są wymyślone i tak naprawdę nie istnieją!

              Bez sensu to wszystko!

              Anet
              • kasiuncia25 Re: UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 13.12.04, 00:57
                Niewykluczone...
                Mi chodzi jednak o inny problem.
                Jak chcemy poruszyc jakiś temet którego sie z pewnych względów boimy to czy
                pisać pod stałym nickiem czy pod tymczasowym żeby nie narazić naszego wizerunku?
                • laura4 Re: UWAGA!!!! Forum "Psychologia" 13.12.04, 07:22
                  Kasiuńcia, ja uważam, że jeżeli rzeczywiście masz jakiś bardzo wstydliwy
                  problem, a chciałabyś się poradzić, to możesz użyć innego nicka, byle nie
                  podszywać się pod kogoś innego. Natury ludzkie są bardzo różne, jedni są
                  odważni inni nieśmiali, jedni zupełnie nie przejmują się opinią innych, a dla
                  kogoś innego może to mieć wielkie znaczenie. Najlepiej oczywiście zawsze jest
                  być sobą... ale życie niesie takie niespodzianki... Czasem trzeba wybrać
                  mniejsze zło...
    • iwles A donosicielstwa chcesz nauczyć swoje dziecko ? 13.12.04, 09:04
      Donosiciel, skarżypyta, denuncjator, kapuś, kabel ...... tego chcesz nauczyć
      swoje dziecko ?


      • melka_x Re: A donosicielstwa chcesz nauczyć swoje dziecko 13.12.04, 10:22
        Bez względu na to kim jest czy nie jest rzeczona Wiesława, sam problem jest
        ciekawy. Nie doniosłabym na ściągającego, ale dziwi mnie niemalże powszechna
        akceptacją tego zjawiska. Tym bardziej, że to szersza kwestia. Mam wrażenie, że
        w Polsce zbyt czesto akceptuje się łamanie prawa, nie tylko ściąganie. Np.
        wyniesienie pracodawcy materiałów z firmy w oczach wielu ludzi jest ok, ale
        poinformawanie okradanego o tym kto wynosi - zupełne dno, donosiciel p.... I
        tak się zastanawiam czy te potępiające opinie aby na pewno są rozłożone
        prawidłowo? Ściąganie to nic innego jak kradzież oceny czy zaliczenia, która
        danej osobie nie należy się, nie zapracowała na nią. Dlaczego jeśli widzimy
        kieszonkowca to nikt nie ma wątpliwości, że należy ostrzec otoczenie? Żeby było
        jasne, sama jestem tym myśleniem przesiąknięta i mimo, że byłam bardzo dobrą
        studentką, od której ściągano, w życiu nie powstała mi myśl, żeby
        zaprotestować. Tyle, że wcale nie jestem przekona czy to uczciwe podejście i
        rozumiem uczelnie, na których za ściąganie wylatuje się nie z egzaminu, ale ze
        studiów oraz państwa, gdzie ściąganie jest przestępstwem.
        p.s. zdarzało mi się ściągać w liceum, wtedy nie widziałam w tym żadnego
        problemu, tym bardziej, że nie byłam pasożytem, który tylko ściąga, ale i sama
        wielokrotnie dawałam ściągać. Dzisiaj nie jestem jednak już przekona, że to
        było w porządku.
        • anek.anek Re: A donosicielstwa chcesz nauczyć swoje dziecko 13.12.04, 11:05
          uf, cieszę się, że ktoś ma podobny pogląd jak ja.
          • iwles Re: A donosicielstwa chcesz nauczyć swoje dziecko 13.12.04, 11:19
            Żeby nie było, że jestem całkowicie za ściąganiem. NIE, ale nigdy z
            premedytacją bym nie doniosła na koleżankę, że ściąga, bądąc świadoma
            konsekwencji, jakie ją dotkną.

            Cel - sam w sobie szczytny, ale metoda mi się nie podoba.
            • anek.anek Re: A donosicielstwa chcesz nauczyć swoje dziecko 13.12.04, 12:43
              ściąganie ma swoje konsekwencje nie tylko dla osób bezpośrednio zaangażowanych.
              Ściągamy na maturze; szkoła ma o wiele lepszy wynik "zdawalności" tego egzaminu
              i potem kolejne roczniki dają się łapać na to oszustwo. Przy ściąganiu na
              olimpiadzie tematycznej, osoby naprawdę uczciwe moga nie zostać uhonorowane
              (ostatnio była tak sprawa w "najlepszym" warszawskim liceum państwowym, część
              młodzieży się zbuntowała i doniosła do organizatorów olimpiady, najgorsze, że
              ten konkurs nie został powtórzony!)= miejsce na studiach. A ściaganie na
              studiach to w ogóle zaprzeczenie idei studiowania! Moi rodzice wychodzili z
              założenia, że jeśli się nie uczę, to lepiej żebym nie zdała do następnej klasy,
              czyli poniosła konsekwencje własnej głupoty. Owszem, zdarzało mi się dawać
              ściągać, ale naprawdę nie miałabym pretensji gdyby ktoś nas "podkablował".
              A ściąganie bez pozwolenia autora to po prostu kradzież! Nawet jeśli chodzi o
              test, w którym zaznacza się kwadraciki, a nie pracę wymagającą dodatkowo
              pisarskich umiejętności, to jest to kradzież wiedzy innej osoby.
              Rozumiem, że takie zachowania mogą budzić jakiś niesmak, ale jak można mówić o
              lojalności jeśli jest się nieuczciwym?
              • a_weasley Jak szaleć to szaleć 13.12.04, 12:49
                Osoby bywałe w świecie powiadają, że w takiej np. Szwecji zdarza się, że Szwed
                widząc, że koło jego domu przejechał szosą ktoś jadący "na oko" z prędkością
                większą od dozwolonej dzwoni na policję. Policja jest tam sprawna, więc jeśli
                jest mały ruch na drogach, to wkrótce gościa namierzają. Też można to
                pochwalić: dzięki temu ludzie nie jeżdżą zbyt szybko i jest trochę
                bezpieczniej.
                Być może. Ale, choć sam nie mam szybkiego samochodu, nie chciałbym żyć w takim
                kraju.
                I jakoś lekarze z Polski, w której się daje ściągnąć, wcale nie są gorsi od
                lekarzy anglosaskich.
        • isma Re: A donosicielstwa chcesz nauczyć swoje dziecko 13.12.04, 12:34
          Problemu sciagania u mnie w liceum wlasciwie nie bylo, a to z tej przyczyny, ze
          byla to szkola, w ktorej uwazano, ze wystarczy byc dobrym w jakiejs wybranej
          dziedzinie, a pozostale przedmioty bywaly traktowane w sposob dalece
          niezobowiazujacy ;-O. Matematyka w klasie maturalnej u nas humanistow np.
          poswiecona byla zyciorysom slawnych matematykow - dzieki temu wiem, ze
          d'Alemberta znaleziono niemowleciem w koszyku na koscielnych schodach, a Karol
          Galois zginal w pojedynku wink)). Trygonometria natomiast - dla mnie, corki
          matematyka - pozostaje od tych czasow absolutna tabula rasa. Z kolei z
          profesorka od biologii mielismy jasny i czytelny uklad: uczymy sie wiedzy
          absolutnie propedeutycznej, nie jestesmy "pytani" wcale, dwa razy w semestrze
          piszemy klasowke - ale wtedy biada temu, kto sciaga.

          Kolokwia na studiach miewalam wylacznie ustne, zreszta mialam indywidualny tok
          studiow, wiec problem nadal pozostawal dla mnie w sferze hipotez. Owszem,
          kiedys "pozyczylam" mlodszej kolezance prace semestralna, z ktorej ta wybrala
          sobie jeden rozdzial - lojalnie ja ostrzegajac, ze praca mogla zostac w pamieci
          pracownikow instytutu (i rzeczywiscie, mimo ze ocenial ja inny asystent,
          domyslil sie - ale zbyl swoje odkrycie zartem).

          Praktycznie, mysle, ze sensowne jest stanowisko Yenny. Ostrzec, ze sciagania
          sie nie toleruje, i ze nastepnym razem sie rzecz ujawni. To samo ze wspomnianym
          przez Melke wynoszeniem materialow z firmy. Przy jasnym postawieniu sprawy nie
          uwazam, ze mozna to nazwac donosicielstwem. Donosicielstwo, jak dla mnie,
          polega na tym, ze donosiciel pozostaje nieznany osobie, na ktora donosi. A to
          akurat uwazam za tchorzliwe i naganne.
    • wieslawa-siemiatkowska Re: kto ma rację? 13.12.04, 14:38
      Tak. W rzeczy samej. Winna jestem ja. A jakże. Powszechne przyzwolenie na
      permisywizm moralny jest IMO godne potępienia. Ja sama uważam, że jestem
      kryształowo czysta. Wrócę jeszcze na chwilę do moje pisemnej matury. Siedziałam
      w środkowym rzędzie druga od końca. Tak trafiłam alfabetycznie. Mój kolega o
      nazwisku rozpoczynającym się na Ć wylosował stolik tuż przed komisją. I wiecie
      co zrobił? Poszedł do naszego wychowawcy i powiedział, że może od razu oddać
      pustą kartkę bo jeśli usiądzie przed komisja to nikt mu nie będzie mógł podac
      ściągi, nie odpisze i obleje! I co robi nauczyciel? Zamienia kartoniki z
      nazwiskami! Osoba o nazwisku na Ć siedzi wśród osób o nazwiskach zaczynających
      się na F. Dziewczyna o nazwisku rozpoczynającym się od litery F siedzi między C
      a D. To tez jest w porządku? Są równi i równiejsi? Co powiecie o postawie
      oszusta nauczyciela?
      W trakcie matury chłopak siedzący za mną a był on bardzo dobry z matematyki,
      lepszy ode mnie, napisał wszystkie zadania na swojej karcie egzaminacyjnej.
      Potem przepisał je na ściagę dla kolegów i koleżanek siedzących z przodu przede
      mną. Szturchał mnie bez przerwy, nie pozwalał się skupić i szeptał abym
      przekazała do przodu ściągę. Za którymś razem mając dość tego, ze mi
      przeszkadza, wzięłam ściągę. Sprawdziłam szybciutko, czy sama mam wszystko
      dobrze napisane. O dziwo znalazłam jeden mały błąd, przez który wynik końcowy
      miałam błędny. Ze zdenerwowania spowodowanego ciągłym szturchaniem kolegi z
      tyłu popełniłam błąd w rodzaju 2-2 = 4. Poprawiłam całe zadanie a ściąge
      podarłam. Przez tego kolege z tyłu otrzymałabym piątke zamiast szóstki i tym
      samym miałabym mniej punktów na egzaminie wstępnym! Podarta ściąga nie doszła
      do kolegów z przodu i dwóch z nich nie zdało pisemnej matury z matematyki. Do
      ustnej musieli się uczyć. I z tego co wiem uczyli się przez dwa tygodnie dzień
      i noc. Dlaczego o tym piszę? Nie mam zamiaru nikomu niczego ułatwiać. Ja sama
      do wszystkiego doszłam własną ciężką pracą i nieprzespanymi nocami. Postawa
      nauczyciela jest karygodna. Ja nie chciałabym aby taki pan uczył moje dziecko.
      Dlatego gdy pójdzie do szkoły natychmiast je zapytam, czy nauczyciele robią
      jakieś machlojki, przymykają oko, pozwalają na ściąganie przez udawanie, ze
      niczego nie widzą. Udam się do dyrekcji po wykryciu całej prawdy i będę robiła
      wszystko aby taki delikwent jeszcze raz poważnie się zastanowił czy jest
      predysponowany do wykonywania zawodu nauczyciela.
      • ma.pi Re: kto ma rację? 13.12.04, 20:34
        wieslawa-siemiatkowska napisała:
        Za którymś razem mając dość tego, ze mi
        > przeszkadza, wzięłam ściągę. Sprawdziłam szybciutko, czy sama mam wszystko
        > dobrze napisane. O dziwo znalazłam jeden mały błąd, przez który wynik końcowy
        > miałam błędny. Ze zdenerwowania spowodowanego ciągłym szturchaniem kolegi z
        > tyłu popełniłam błąd w rodzaju 2-2 = 4. Poprawiłam całe zadanie a ściąge
        > podarłam. Przez tego kolege z tyłu otrzymałabym piątke zamiast szóstki i tym
        > samym miałabym mniej punktów na egzaminie wstępnym! Podarta ściąga nie doszła
        > do kolegów z przodu i dwóch z nich nie zdało pisemnej matury z matematyki.
      • ma.pi Re: kto ma rację? 13.12.04, 20:35
        wieslawa-siemiatkowska napisała:
        Za którymś razem mając dość tego, ze mi
        > przeszkadza, wzięłam ściągę. Sprawdziłam szybciutko, czy sama mam wszystko
        > dobrze napisane. O dziwo znalazłam jeden mały błąd, przez który wynik końcowy
        > miałam błędny. Ze zdenerwowania spowodowanego ciągłym szturchaniem kolegi z
        > tyłu popełniłam błąd w rodzaju 2-2 = 4. Poprawiłam całe zadanie a ściąge
        > podarłam. Przez tego kolege z tyłu otrzymałabym piątke zamiast szóstki i tym
        > samym miałabym mniej punktów na egzaminie wstępnym! Podarta ściąga nie doszła
        > do kolegów z przodu i dwóch z nich nie zdało pisemnej matury z matematyki.

        he, he, he. Sama sciagla, a innym nie dala i jeszcze do tego skarzyla. No
        niezle.

        Pozdr.
        • duda9 Re: kto ma rację? 13.12.04, 22:37
          Przeraził mnie ten post . Dziewczyno że ty jeszcze żyjesz to cud ciesz sie poki
          mozesz.nie chcialabym nigdy poznac takiej osoby jak ty.
          • hanka_79 Re: kto ma rację? 13.12.04, 23:03
            Oj, biedna jesteś. Bardzo Ci współczuję, a jeszcze bardziej Twoim dzieciom,
            które mając taką matkę, będą miały w szkole przechlapane (delikatnie mówiąc).
            Czujesz się chyba bardzo niedowartościowana, ale nie rozumiem dlaczego zamiast
            chronić własne dzieci przed tym co Ciebie samą męczy, nie pomożesz im poczuć
            się wartościowymi ludźmi, którzy nie muszą za wszelką cenę być na pierwszym
            miejscu?
            Śmierdzący ten wątek, aż mi się śmiać chce!!!
    • wieslawa-siemiatkowska Re: kto ma rację? 13.12.04, 23:31
      Oczywiście. Rzucić się na doktorantkę Bogu ducha winną. Zazdrościcie mi
      wykształcenia zdobytego bez oszustw? Może nie jestem kryształem, ale
      przynajmniej staram się nim być. Owszem, odcienie szarości potrafiłabym
      znaleźć, ale nie w tym przypadku.
      Czy moją winą jest to, że wspomniani przeze mnie dwaj chłopcy już teraz
      mężczyźni nie zdali ustnego z matematyki? Jeden z nich zdał na mierną z tego co
      wiem poprawkę we wrześniu, nie dostał się na studia, poszedł do wojska i co?
      Przyczyniłam się do jego sukcesu życiowego bo na pewno marnie by skończył IMHO.
      Został zawodowym żołnierzem, ma dzisiaj żonę i troje wspaniałych dzieci. Gdy
      mnie widzi na ulicy przechodzi na druga stronę. Ale to nie mój problem. Drugi z
      tych dwóch kolegów nie zdał ani ustnego ani poprawki. Rozpił się, złajdaczył,
      ożenił się, potem rozwiódł. Dzisiaj żyje w związku nieformalnym z jakąś
      pijaczką i sam nie wie ile ma dzieci. Ostatnio widziałam go wieczorem pijanego,
      brudnego i cuchnącego pod jedną z latarni. Poznał mnie. Przeszłam na drugą
      stronę bo od tego odoru zrobiło mi się słabo. Jak to człowiek potrafi nisko
      upaść. Zaczął coś za mną wykrzykiwać. Nie odpowiedziałam mu aby nie zniżać się
      do jego poziomu. Ostatecznie sfrustrowany człowiek któremu w życiu nie wyszło
      nie ma prawa obwiniac mnie czyli Bogu ducha winną osobe za swoje niepowodzenia
      w zyciu zawodowym czy osobistym. Wyjęłam na jego oczach komórkę i zadzwoniłam
      na policję z prośbą o interwencję. Przestraszył się widocznie bo zniknął
      natychmiast wywracając się po drodze w jednej z bram. Patrol przyjechał dość
      szybko, szukali go ale nie znaleźli. Podałam jego dane, adres jego rodziców.
      Czekam na wezwanie. Nie pozwolę się publicznie obrażać!
      A wracając do sprawy ze sciągą. Tylko to Wam utkwiło w pamięci? Że sama z niej
      skorzystałam? IMO sprawa wygląda zupełnie inaczej. Nie skorzystałam, bo nie
      przepisałam całego zadania. Wszystko napisałam samodzielnie! Spostrzegłam, że
      przez ciągłe zaczepianie mnie poszturchiwanie zaczynam być coraz bardziej
      roztargniona i nie pomyliłam się widząc inny wynik końcowy w jednym z zadań! To
      była przecież wina mojego kolegi siedzącego z tyłu! Nie moja! Gdyby nie on na
      pewno nie napisałabym, ze 2-2=4 tylko 0 i wszystko byłoby w porządku.
      Wspomniałam, może nie zauważyliście lub nie dość wyraźnie czytacie, że podarłam
      ściągę, a więc nie brałam w tym procederze udziału. Mam czyste sumienie. Trzeba
      było się uczyć.
      Proszę bardzo, napiszcie cokolwiek o fałszywym nauczycielu, który jaki daje
      przykład? Przesadza na egzaminie dojrzałości tak, aby można było w biały dzień
      pod okiem przedstawiciela kuratorium, dyrekcji i Ciała Pedagogicznego ściągać!
      Jak w naszej ojczyźnie może być kiedykolwiek dobrze, jeśli takie zachowania są
      tolerowane a nawet pochwalane. No jak?
      I co z tego że pisze na innym forum o swoim problemie pod innym Nickiem? Czy to
      jest zabronione? Doszło do tego, że musze uciekać się do takich haniebnych
      sztuczek jak zakładanie kilku kont aby pisać w miare anonimowo. Jestem stałą,
      cenioną i lubianą forumowiczką. I własnie z obawy przed takimi komentarzami
      pisze pod innym wymyślonym Nickiem. Przez Was.
      • hanka_79 Re: kto ma rację? 13.12.04, 23:49
        Rany, a kto Cię tak w życiu skrzywdził, że do dziś Ci zostało??
      • umargos Re: kto ma rację? 14.12.04, 00:19
        Cosik kobito bredzisz. Przy niezdanej pisemnej, nie podchodzi się do ustnych, a
        przynajmniej nie podchodziło się za moich nie tak dawnych czasów. No chyba, że
        coś się w przpisach zmieniło...ale raczej bym zauważyła. W przeciwnym wypadku
        nie jesteś Bogu ucha winną doktorantką, bo nawet jeżeli przepisy się zmieniły
        to raczej się na takie nie załapała (oczywiście mogę się mylić, ale w razie
        czego poproszę o odpowiednie linki).
        Tak swoją drogą nie znoszę śiagania, choć w czasach licealnych i na studiach
        czasem ściągałam, potem mi przeszło, przestałam ściągać, donosicielstwa nie
        znosiła nigdy.
        • tunia78 Re: kto ma rację? 14.12.04, 11:30
          Ze swojej strony uważam, że nie jest możliwe aby ktos taki istnił jak ty. Nie ma
          chyba tak mściwych i nieludzkich ludzi, aż dreszcze przechodzą mi po plecach na
          myśl że mogłabym takiego potwora spotkać w pracy , który podkładał by mi takie
          świnie.Dlatego jestem prawie pewna, że jest to prowokacja...
          A jeżeli jakims cudem okazałoby się to prawdą, to jesteś chora kobieto, mściwa i
          chyba po prosty niedojrzała-mi nigdy do głowy by nie przyszło żeby zajmowac się
          donosicielstwem na studiach-boże przecież jesteśmy dorośli.
          Swoją drogą nigdy nie zdażyło mi się postawić jedynki ( a estem nauczycielem w
          liceum)osobie, co do której nie byłam pewna czy ściągała- nie przyłapałam jej a
          przeszukać, albo zażądać okazania zawartości kieszeni nikt nie ma prawa ani
          teraz ani kiedyś dlatego jestem pewna, że ta historia to tylko twoja
          niedojrzała, wybujała fantazja.
    • wieslawa-siemiatkowska Re: kto ma rację? 14.12.04, 19:38
      Nie sądźcie, ze jestem osobą gburowatą i niesympatyczną albo nadętą. Tak nie
      jest. Ja też mam poczucie humoru. W liceum a było to w I klasie miałam kolegę,
      który miał problemy z chemią. Na jednej z pierwszych lekcji pan profesor
      przypomniał nam słynny wierszyk o wodzie i kwasie. Znany większości pilnych
      uczniów jeszcze ze szkoły podstawowej. Jak on brzmi wszyscy wiemy. Kolega mój
      jak zwykle nie uważał. Przed którąś lekcją podszedł do mnie i poprosił o
      przypomnienie mu tego wierszyka. Lubię się śmiać i robić żarty. Powiedziałam mu
      tak: pamiętaj chemiku młody, że już od praczasów, wlewano zawsze wode do kwasu.
      Chłopak zapamiętał ten tekst cały szczęśliwy. A musicie wiedzieć, ze tego dnia
      miał odpowiadać ustnie i samodzielnie m. in. zademonstrować doświadczenie
      chemiczne. Został wezwany do odpowiedzi. Jakoś sobie radził. Potem gdy doszło
      do doświadczenia, profesor pyta, co do czego wlejesz. Kolega, że oczywiście
      wodę do kwasu. Profesor zaczał tak strasznie krzyczeć, że aż mi ciarki chodziły
      po plecach. Postawił mu jedynkę, wyrzucił jego zeszyt, kazał mu się wynosić z
      klasy i powiedział, że po raz pierwszy w karierze nauczycielskiej zdarzył mu
      się taki cymbał. Zirytował się tak potwornie dlatego, że to on, nauczyciel,
      poniósłby karę za oszpecenie twarzy niedouczonego ucznia. Nie było mi wtedy
      trochę do śmiechu, ale co tam, potem obśmiałam się jak norka. A Was to śmieszy?
      Bo mnie bardzo. Jeszcze teraz po latach uśmiecham się na samo wspomnienie.
    • ezagraj Re: kto ma rację? 14.12.04, 20:22
      Wiesiu, wiem co znaczy być na mat. – fizie i to na dodatek z informatyką. Wiem
      również co to być prymusem na studiach i być najlepszym studentem, ale
      przyznaję że nie wiem co to być donosicielem. Ode mnie też często koledzy
      ściągali czy odpisywali czasami sama im dawałam czasami się złościłam kiedy
      część roku skopiowało moja pracę bądź stworzyło swoją na jej podstawie, ale
      przyznam byłam czasem zła i powiedziałam im co o tym sądzę ale nigdy mi przez
      myśl nie przeszło żeby polecieć do prowadzącego i mu to powiedzieć. Wiesz moim
      zdaniem to powinnaś się cieszyć że za donosicielstwo ci ludzie Cię nie
      uszkodzili. Nie porównuj Polski do Stanów że tam można za to wylecieć bo
      widzisz to że tam można za to wylecieć wszyscy wiedzą i są jasne zasady, a u
      nas tego nie ma. Jak Ci się nie podoba że ktoś ściąga od Ciebie to mu zapowiedz
      że sobie nie życzysz i problem z głowy. A co do nie douczonych ludzi na różnych
      stanowiskach to byli są i będą i nic tego nie zmieni a skarżypytą być to nie
      ładnie bynajmniej tak mnie uczono. Ja donosicielstwo u siebie na zajęciach
      tempie bardzo i studenci o tym wiedzą, a ściągających sama wyławiam bez
      niczyjej pomocy. Powiem Ci tak że jak nie chcę żeby ktoś ściągał to im nie dam
      ściągać, natomiast jak ściągają to dlatego że to ja im na to pozwalam i to
      nigdy na przysłowiowego chama bo tego nie lubię. Zawsze da się upilnować jak
      się chce, a jak grupa daje mi popalić to o korzystaniu z pomocy naukowych mogą
      na egzaminie zapomnieć i oni o tym wiedzą.
      PS. Mając takich przyjaciół jak Ty to wrogów już nie trzeba mieć

      Pozdrawiam Edyta
      • mayessa Ale sobie wieslawa jaja robi 14.12.04, 20:35

        • tjoanna Re: Ale sobie wieslawa jaja robi 14.12.04, 21:26
          Wiesława to facet!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka