asia_1978 Re: mieć dziecko w Polsce? 06.02.05, 12:20 Ja sama jestem mamą 2 miesięcznego Kacperka i nie cofnęłabym tej decyzji za nic w świecie nawet gdyby wiązało się to z jakąś wspaniałą pracą. Zdecydowałam się na dziecko i tak w późnym jak dla mnie wieku a to na przeszkodzie stały studia później praca i chcąc być uczciwa wobec pracodawcy nie decydowałam się na dziecko i co z tego mi przyszło nic po prostu nic. O obecnie jestem na bezrobotnym bez prawa do zasiłku a wszystko przez to ze byłam młodą mężatką starającą się o zatrudnienie na stałe i w rezultacie nie dostałam żadnej pracy może jakbym była panienką to by było inaczej dla tego rozumiem dziewczyny, które obawiają się tej jakże ważnej decyzji, w końcu o naszej przyszłości zawodowej często decydują panowie, którzy nie rozumieją w większości, co oznacz chęć posiadania dziecka. (Bycia mamą!!)Tak samo jest w naszym rządzie tamci się nie muszą martwić o zasobność portfela i nigdy nie zrozumieją kogoś, kto ma najniższą krajową na utrzymanie 3 osobowej rodziny. Cieszę się, że Kacper jest z nami, ale na drugie dziecko to tak szybko raczej się nie zdecydujemy!!!!!. Chyba, że nasz rząd wprowadzi jakąś politykę pro rodzinną mającą na celu dobro kobiety i dziecka. Albo nasi panowie będą mogli tyle zarobić, że my z czystym sumieniem i spokojem będziemy mogły zająć się wychowywaniem dzieci. Takie jest moje zdanie na ten temat.!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
girlie73 Re: mieć dziecko w Polsce? 09.02.05, 23:24 Witam wszystkich, Jestem szczęśliwą mamą 10 mies. Oleńki. Szczęśliwą, bo mam dziecko, cudowne, wspaniałe, kochane. Idylla, tylko że mam dziecko w Polsce, która za sprawą rządzących nią ludzi, nie troszczy się o swoją przyszłość. No cóż, liczy się teraźniejszość i tylko teraźniejszość. Ale do rzeczy. To co mnie najbardziej wkurza (przepraszam za kolokwializm, ale na samą myśl podnosi mi się adrenalina do tego stopnia), to długość urlopu macierzyńskiego. Co za "mądry inaczej" wymyślił 16 tygodni? Przecież dzieciaczek powinien być karmiony piersią przynajmniej 6 miesięcy. Ktoś "mądry inaczej" powie: "Ale to droga inwestycja!" Rozumiem, finanse państwowe jakie są, wiadomo. Uważam jednak, że sprawę można rozwiązać, choćby obniżając wysokość zasiłku macierzyńskiego. I myślę, że wiele obecnych i przyszłych mam zgodzi się ze mną, że wolałyby otrzymać np. 80% uposażenia, ale móc być dłużej z dzieckiem, a przy tym mieć za co kupić mu pampersy. Inna, równie przykra kwestia, to podejście wielu pracodawców do kobiet-pracownic, które decydują się na dziecko. Dlaczego w większości przypadków, po powrocie do pracy, wystawiane są do odstrzału, czyli odprawiane? Bo co? No tak, jak mogła to zrobić? Przecież trzeba było zatrudnić kogoś na jej miejsce. I co z tego? Ktoś w tym czasie mógł sobie popracować i zarobić. No tak, dziecko choruje, nie ma dyspozycyjności, bla, bla, bla. Prymitywne! Bez komentarza. Dlatego cieszę się bardzo, że ruszyła akcja "Teraz Dziecko". Trzeba zmienić politykę rodzinną na rzeczywiście pro-. A jeśli trzeba będzie coś wesprzeć w powyższych kwestiach, możecie na mnie liczyć. Bo mam nadzieję, że akcja "Teraz Dziecko" nie zakończy się na niniejszej dyskusji. Pozdrawiam, Justyna Szyndler Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
poppy3 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.02.05, 20:30 Ja mam trójkę, a to dlatego, że mieszkam obok rodziców (niezupełnie razem)i moja mama jest na emeryturze i mi pomaga (załapała się na wcześniejszą emeryturę dla nauczycieli) i jestem na urlopie wychowawczym. Faktem jest jednak, że gdy pracodawca dowiedział się, że jestem w ciąży, zostałam potraktowana jak przestępca, na szczęście nie straciłam ciąży z tego wszystkiego i na szczęście mogę liczyć na pomoc rodziców. Jeszcze jedno, uważam, że niesprawiedliwym jest, że kobiety prowadzące własną działalność nie mogą mieć urlopów wychowawczych, choćby bezpłatnych. Miałam szczęście, że znalazłam pracę zanim założyłam firmę, bo od dawna już byłabym na bezrobotnym, gdyż niemożliwym byłoby pogodzić opiekę nad tak wymagającymi i nie śpiącymi w nocy bliźniętami jak moje i jakąkolwiek pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
tootiki2 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.02.05, 21:35 Myślę,że wbrew pozorom Polska jest krajem mało przyjaznym rodzinom z dziećmi.Wpływa na to sytuacja ekonomiczna - na pewno, ale też nasza mentalność, nastawienie.Rodzice z dziećmi nie są mile widziani ani w restauracjach, ani w sklepach, ani nawet w Kościele!Dzieci rodzi sie coraz mniej, świat nas otaczający staje się światem ludzi dorosłych, dzieci przeszkadzają nie tylko w samorealizowaniu się,zarabianiu pieniędzy, ale ogólnie -hałasują,absorbują...no trudno, mimo to wciąż namawiam moje koleżanki - miejcie dzieci bo to jest cudowne, tak bardzo lubię być mamą, że podczas gdy moje koleżanki robią wszystko by nie zajść w ciążę i nie musieć rezygnować z pracy, ja robię wszystko by móc zostać wdomu z moim dzieckiem, no i mieć następne.Mam nadzieję, że Wasza akcja przyczyni się do tego, że będę się czuła dobrze z moimi dziećmi nie tylko w domu, ale również poza nim, i nie będę już taką "samotną mamą". Odpowiedz Link Zgłoś
justimic Re: mieć dziecko w Polsce? 15.02.05, 15:04 Ja też wybrałam bycie z dzieckiem a raczej tak wybraliśmy z mężem, bo to on pracuje i na nas zarabia. Jednak z jednej pensji nie wyobrazam sobie życia z dwójką dzieci, bo żyjemy skromnie i czasami odmawiamy sobie czegoś już teraz. A pójść do pracy przy dwójce dzieci to samobójstwo. Mam wykształcenie handlowe, wiec zarobiłabym około 600zł, więc nawet nie wystarczyłoby na przedszkole i żłobek. Państwo nie pozwala nam na dzieci, bo i praca nie ta i zarobki nie takie, trudne warunki w mieszkaniówce, najdroższe ceny rzeczy dla dzieci w Europie (przy najnizszych zarobkach), mało świadczeń, krótki macierzyński, zero zaplecza socjalnego. Wcale mnie nie dziwi, że rodzi się coraz mniej dzieci. Do kompletu mam nigdzie sie nie szanuje a zawód "mama" jest mniej poważany niż "bez pracy"! justimic Odpowiedz Link Zgłoś
mmaa5 Re: mieć dziecko w Polsce? 15.02.05, 20:35 Mam 26l od niedawna pracuję.Jest wiele za i przeciw bym zaszla w ciążę.Po pierwsze w pracy od dnia przyjęcia mam powtarzane, że nie moge mieć dzieci bo nie zostanie przedłużona ze mną umowa.Dodam że słowa te pochodzą z ust kobiety.Praca-jest to warunek konieczny by posiadać dzieci.Niepewnośc jutra jest straszna.Moja mama nie pracuje więc wszystkie zaskurniaki oddaję jej żeby mogła żyć.Nie mam więc zbędnych pieniedzy, które mogłabym odłożyć na przyjście dziecka.Nie chcę mieć dzieci i całe życie martwić się co dać im jeść a o wykształceniu nie wspomnę.Rozwiązania nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
mattkapolka Re: Pieklę się - czy na darmo?... 16.02.05, 09:55 Żałuję, że nie jestem w stanie przeczytac wszystkich postów, bo pewnie sie powtórzę. A jesli tak, to może dobrze? Udowodnię tylko, że nie jestem przypadkiem odosobnionym... Uprawiam tak zwany wolny zawód, jestem plastykiem. W momencie, kiedy studiowałam, wiedziałam, że będę świetnie zarabiać. Cięzko przy tym pracując, tak. Ale nie będę musiała martwić się o pieniądze. Już w trakcie studiów wszystko się zmieniło. Poupadały wielkie państwowe przedsiębiorstwa, zniknęły ogromne dotacje ptrzyznawane przez ministerstwo na ratowanie zabytków, rynek pracy gwałtownie się skurczył. Koledzy zaczęli podkładac sobie świnie, trzeba było wyjeżdżać za granicę, zeby w ogóle przezyć. O znalezieniu pracy na tak zwaną umowę o pracę można zapomnieć. Konieczne jest założenie własnej działalności albo umowy o dzieło. Zakładaliśmy własną działalność, bo bycie tylko "twórcą", który jednakowoż płacił składki na ZUS, nie pozwalało na chorowanie. ZUS zwracał pieniądze za pobyt w szpitalu i refundował leki, ale już płatne zwolnienie się nie należało... Po jakimś czasie to się zmieniło, ale... Cały czas nie nalezy mi się urlop wychowawczy! Pytam się - dlaczego? To nie jest tylko sytuacja plastyków. Coraz więcej ludzi MUSI założyć własną, najcześciej jednoosobową działalność, żeby być zatrudnionym na jakieś umowy agencyjne i tym podobne. Bo miec pracoiwnika na etecie się przeciez nie opłaca! Musi miec urlop, choruje, należą mu się inne rzeczy, odprawy. Wszyscy od tego odchodzą a skutmkiem tego jest nienormowany czas pracy (czyli od rana do nocy) i kilkuletnie okresy bez urlopu (bo mnie wyleją, kiedy tylko zniknę na parę dni). Osoba taka płaci składki na ZUS. Ja też to robię. Niemal 700zł miesięcznie, czy mam pracę, czy nie. To nie jest mało. To może być mało dla potentata, zarabiającego kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, ale iluż jest takich? Sprzątaczka, zatrudniona w jakimś biurze za marne grosze tez ma odprowadzaną składkę na ZUS. Dużo mniejszą, niż ja płacę. I jej się NALEZY urlop wychowawczy! Może go nie brac, ale może też to zrobić z czystym sumieniem. Ja - nie. Ja miałam do wyboru - albo zawiesić płacenie składek i tracić jakąśtam ciągłość w ZUSie , albo płacić, kiedy dziecko skończy trzy miesiące i płakać. Wybrałam to drugie. Maż się zazynał i odprowadzał dwie składki, ale mało kto jest w stanie to robić. Karmiłam swoje dzieci po dwa i pół roku każde. Podobno w Polsce jest POLITYKA PRORODZINNA. Naprawdę? Promuje się karmienie piersią? Konia z rzędem temu, kto jest w stanie wykarmić swoje dziecko wyłącznie piersią w czwartym miesiącu zycia. Ja wiem dobrze, jak to wygląda. Dziecko wisi niemal non stop i nigdy nie wiadomo, kiedy będzie chciało znowu. Ściaganie pokarmu? ja nie byłam w stanie tego zrobić. I wiem, że wiele osób tez nie. Poza tym prędzej, czy póxniej źle to się kończyło. Zapalenia, coraz mniej pokarmu. Do półrocznego okresu karmiena wyłącznie piersią dociagały chyba tylko uparte jednostki. Przy współpracy rodziny, która podwoziła je do pracy itd. Ale mało kto pracuje pod domem i ma dyspozycyjna babcię, gotową na wszystko! Wychodzi na to, pani Justyno, że w Polsce albo realizuje sie zalecenia lekarzy albo dziecko dosteje po pewniej cześci ciała. Bo dziecko tu traci najwięcej. Bo przez taka a nie inna politykę skarmiamy dzieci mieszankami, wtryniamy zupki w czwartym miesiącu i podsyłamuy kolejnym nianiom. A te mieszanki wyjdą pewnie za jakiś czas bokiem w postaci alergii, drogich leków na nią i boję sie myslec czego jeszcze. A potem psycholog, psychoterapeuta. Bo matka MUSI zasuwac z robotą, żeby związac koniec z koncem i włącza telewizor dziecku. Bo sama musi wypełniac tony papierów, które wlepiono jej w pracy, bo nie nadąża... Wiem, że są rodzize, którzy wywyłają dziecko z angielskiego na balet, z baletu na karate, z karate na coś innego - żeby tylko sie nie zajmowac, bo robiąka rierę. Wiem, obserwuję ich w klasie u mojej córki. Ale patrzę tez na mojego męża, który wypruwa z siebie flaki, żeby jakoś nas utrzymać. Żebym ja mogła pobiegac z dziećmi po lekarzach, zastąpić chora nianię i zawalić swoja robotę. Bo ja, matka-twórca, nie dostaję zwolnienia na dziecko. Sama to ja mogę sobie pochorować. Ale osobom, które mają działalność nie przysługuje zwolnienie na dziecko. Nia raz zdarzało mi sie mieć szpital w domu przez dwa tygodnie i nie robić nic. Bo nie mozna zrobić niczego, mając dziecko siedmio- i dwuipółletnie. Jedno drugim się nie zajmie. Naprawdę. Naprawdę, wiedząc to wszystko cięzko jest podjąc decyzję o dziecku. Zwłaszcza, kiedy ma się tylko jedną babcię i to niezbyt chętną, bo wiek już nie ten. A ilez osób nie ma nikogo? A dzieci chorują, cudów nie ma. Czemu nie mówi się o tym, że są KOBIETY RÓWNE I RÓWNIEJSZE??? Mało kto o tym wie. Nie należy mi się wychowawczy i zwolnienie na dziecko. Dlaczego? Jestem pieniacz. Jak najbardziej. I jestem jędzą. Ale to jest jawna niesprawiedliwość. I odwazyłam napisac się kiedyś list i wyslac go do ponad pięciuset osób z naszego rządu i sejmu. Rzecz dotyczyła urlopu macierzyńskiego, który chciano nagle skrócić z niecalych 6 m-cy do trzech. Dotknęłoby to kobiet, które za chwilę miały rodzić, poczyniły jakieś ustalenia w pracy, w zyciu. To nie chodzilo o to, że urlop jest za długi, czy za któtki, bo przecież mozna bylo całego nie wykorzystywac. Chodziło o to, jak się traktuje kobiety w Polsce. I napisałam, co myślę. Kilku posłów mi odpisało. Dziękując. Bo nie byłam jedyna, która napisała i dzięki takim listom ustawa jednym głosem przeszła. zaledwie jednym, ale jednak. Pozwoliło to dziewczynom, które już byly w ciąży zachować ten dłuższy urlop, jeśli miałay na to ochotę. Pani Justyno - jest trudno. jest trudno, kiedy o takich sprawach decydują panowie w sejmie i - przepraszam - wemancypowane panie. Bo zapłacimy za to potem my wszyscy. Bo nami za jakiś czas będą rządzić te dzieci, którym teraz nie jest dane zbyt często widywac rodziców... Chaotycznie, ale to z emocji. Pozdrawiam Mattkapolka mattkapolka.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
marchewa69 Re: Pieklę się - czy na darmo?... 17.02.05, 23:24 Otóż właśnie. Zróbmy coś. Szanuję i podziwiam mamy pracujące. Jeśli nie stać ich na pomoc z zewnątrz, a babcie dzielą setki kilometrów - są mistrzami logistyki. Ja jestem "domowa" od pięciu lat. Chorowita dwójka (5 i 3) oraz mąż pracujący 550 km od domu przez 5 dni. Zero środków na nianię, odzież ze szmateksu i dwa kotlety - tylko dla dzieci, bo leki antyalergiczne to priorytet. To cena mojej domowości. Nie narzekam. Wierzę, że przyjdzie czas na wakacje w Umbrii. Wściekam się na to, co dziewczyny (i chłopaki) w poprzednich postach ale myślę też o planach kontrataku. Po pierwsze: Wzorem matkipolki piszmy natarczywe listy, wysyłajmy kłopotliwe zapytania i maile do polityków, dyrektorów urzędów, spółdzielni mieszkaniowych, MPK itp. NIECH "DZIECKO" OPUBLIKUJE LISTĘ ADRESÓW. Bądźmy uparte, namolne. Mamy rację i jest nas wiele. Pokażmy jak wielki z nas elektorat!!!! Po drugie: Uświadamiajmy swoich mężów, szwagrów, znajomych! Może ten i ów to szef ciężarnej, a może dyrektor banku czy kierownik sklepu z sześcioma schodami bez poręczy? Nie chowajmy głowy w ramiona gdy przyjdzie setny raz odpowiedzieć na pytanie "ty ciągle na utrzymaniu męża?". Opowiedzmy jak świetnie, oszczędnie gospodarujemy zarobionymi pieniędzmi. Po trzecie: Domagajmy się od redakcji czasopism (nie tylko dziecięcych) artykułów poruszających wymienione w postach problemy. Niech powstają seriale z mamuśkami w roli głównej(nowość w USA i Anglii); niech serialowe studio będzie zabałaganione jak moja kuchnia gdy pieczemy pierniczki a bohaterka niech walczy z urzędasami; niech w tok-szołach występują kobiety dzieciate i przesiębiorcze; niech mądry gość Moniki Olejnik opowie o zmianach w ustawie o ubezpieczeniach i zasiłkach; niech w Wiadomościach padają informacje nt. zatrudnienia kobiet, ich zaangażowania i wydajności czy nowego laureata konkursu BCC dla Ludzkich Pracodawców. I na koniec: Kobiety, nie podkreślajmy podziałów na matki "domowe" i "firmowe", karmiące piersią i sztucznie, itp. Mówmy o sobie z życzliwością i zrozumieniem. Skończmy z tymi wzajemnymi kompleksami na swój temat. Same stwórzmy lobby prorodzinne. Bądźmy dla siebie przyjazne. Niech mama z ZUS, US czy rejestracji przestanie burczej na objuczoną dziećmi petentkę, niech się podzieli swoją wiedzą lub choćby wskaże ustawę, którą warto przeczytać. Niech mama "domowa" czasem odbierze z przedszkola dziecko "firmowej", niech upiecze w prezencie torcik na kinderbal czy zaprowadzi do szczepienia zaprzyjaźnionego trzylatka. Formy rekompensaty dowolne. Kobiety, ODWAGI! Do standardów Francji czy Szwecji nam daleko ale z samego biadolenia wyjdzie tylko kryzys małżeński. Mówmy głośno o swoich potrzebach i prawach. OK - nie da się w pracy - więc uświadamiajmy znajomych i stosowne organy zobowiązane ustawowo do odpowiedzi w przeciągu 30 dni. Dzielmy się tym, co się nam udało wywalczyć czy choćby wyszperać w internecie - linkami nt. porad prawnych, centrów pomocy, nowinek z ZUS. Nie możemy głodować ani jechać na strajk do stolicy. Możemy pisać. Piszmy - do siebie i do NICH. Pozdrawiam gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
marciszonka Re: mieć dziecko w Polsce? 18.02.05, 20:27 Czytam, czytam, ze wszystkim się zgadzam i najbardziej mnie załamuje to, że i tak moze nas tu milion napisać w zasadzie to samo a nadal dla nas nie wyniknie już z tego ani 10% postulowanych, logicznych z punktu widzenia ekonomii, zmian. Szlag mnie trafia, jak słyszę o pomysłach typu "becikowe". Opium dla ciemnoty? Jak takimi metodami państwo bedzie nam usiłowało wmawiać, że prowadzi (pożal się Boże) politykę prorodzinną, to w końcu się stąd zmyję z moją rodziną, bo mam tego serdecznie dość. Odpowiedz Link Zgłoś
kagorek Re: mieć dziecko w Polsce? 19.02.05, 22:40 kiedy nie chciałam mieć dzieci płaciłam ok.30 zł. miesiecznie za pigułki. Kiedy zaszłam w ciążę (chcianą!!!) i okazało się że muszę brać hormony na podtrzymanie, płaciłam 30 zł tygodniowo, przez pół roku. I to się nazywa polityka prorodzinna! Odpowiedz Link Zgłoś
ozga121 Re: mieć dziecko w Polsce? 21.02.05, 09:23 Jestem mamą po raz trzeci. Tak się złożyło, że urodziłam dziecko po długiej przerwie. Moja "dwójka" jest w wieku 13 i 11 lat, "Aniołek" zaczyna 4 miesiąc. To wspaniale że rozpoczeliście akcje Teraz Dziecko. Pododają mi sie artykuły o polityce prorodzinnej w innych krajach.To fajne, wierze w to że u nas też tak będzie. Mam kilka rozważań na temat zmian w naszym kraju. Nie będę pisać co musi się zmienić. Napisze o swoich odczuciach i zmianach, które zauważyłam i doświadczyłam. Poprawiły się warunki porodu. Wielki plus. Moim zdaniem pogorszyła sie opieka nam matką po porodzie.W latach 90-tych po porodzach byłam wielokrotnie odwiedzana przez położną i pielęgniarkę środowiskową.Mogłam liczyć na fachowe rady. Położna była zainteresowana moim stanem zdrowia. Jeśli coś ją niepokoiło podpowiadała jak sobie z tym poradzić. Pielegniarka środowiskowa udzielała porad jak opiekować się dzieckiem. Teraz tego nie ma. Położna i pielęgniarka zjawiły się u mnie na chwilę. Podpisałam deklarację wyboru i tyle je widziałam. I nie jestem odosobniona w tym, do mojej przyjaciółki pielęgniarka środowiskowa jeszcze nie zawitała ( dziecko kończy 5 miesiąc) Czy tak jest w całej Polsce? Może warto przybliżyć w artykułach jaka jest rola tych pań? pozdrawiam Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
aneta_mk Re: mieć dziecko w Polsce? 22.02.05, 15:18 Mieć dziecko w Polsce? Bardzo ciekawy temat. Jeszcze dwa lata temu byłam młodą groźną kobietą biznesu i odkładałam dziecko na bliżej niesprecyzowane jutro... Później na skutek zwolnienia z pracy przestałam być kobieta biznesu,a zaczęłam być przerażoną kobietą bez pracy... która po kilku tygodniach stala się kobietą bez pracy w ciąży. O czym myślałam? - że jestem biedna, że nie będzie mnie stać na nic, że moje zycie jakoś się zmieniło i że chyba nie jestem z tej zmiany szczególnie zadowolona. Kasa była moim największym zmartwieniem. Utrzymywał mnie mąż. A jego pensja była średnia. Nasza córka urodziła się śliczna zdrowa i ciekawa świata. Zmartwienia zmieniły jakość i z okolic portfela przeniosły się w okolice przewijaka, pieluch i ich zwartości, ect. Dziś wróciłam do pracy - nie jestem groźną kobietą biznesu - jestem kobietą pracującą - nie zarabiam tyle co kiedyś, ale mam o wiele więcej: po pierwsze wiem, że kasa nie jest najważniejszą barierą hamującą posiadanie dziecka (dziecko w pierwszym roku nie kosztuje dramatycznie dużo), po drugie obniżenie standardu życia znacznie zagrało na mojej ambicji i ciągotach snobistycznych, ale nie skrzywdziło nic więcej - zmieniła się jakokość, po trzecie wiem, że dziecko to nie jest nowy samochód, czy mebel żeby rozważać je w kontekscie pytania czy mnie na nie stać. Dziecko to dar i dziś zadaję sobie pytanie, czy dojrzałam do tego, by kolejny dar otrzymać i czy mam w sobie miłość do rozciągnięcia na kolejnego malego człowieka. Czy warto mnieć dziecko w Polsce? Jasne - będziesz mistrzem świata dla swojego dziecka, kochając je i wychowując masz szansę na danie Polsce fantastycznego obywatela, który kiedyś być może... ho,ho Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: mieć dziecko w Polsce? 22.02.05, 19:38 Rodzicem w Polsce zostaje się z kalkulatorem i kalendarzem w ręku. Miałam 27 lat, dobrze płatną pracę z umową na czas nieograniczony i ostatnią ratę kredytu za mieszkanie przypadającą mniej więcej na połowę planowanego urlopu macierzyńskiego. Uważam, że czasy kiedy "Bóg dał dziecko, da na dziecko" minęły bezpowrotnie. Każdy, kto uważa się za osobę odpowiedzialną i samodzielną ( tzn. niezależną finansowo od rodziców) właśnie tak podchodzi do kwestii zostania rodzicem. Groźba utraty pracy jest tak realna, koszty życia wysokie, a zabezpieczenie socjalne praktycznie żadne, więc logiczne wydaje mi sie właśnie takie, zdroworozsądkowe, przekalkulowane podejście. Zmienić w naszym kraju trzeba by wiele, ale punktem wyjścia dla naszych Szanownych Polityków powinna być świadomość, że za kilkanaście, kilkadziesiąt lat nie będzie komu płacić podatków. Bo kto przy zdrowych zmysłach i 500 PLN na "głowę" w rodzinie będzie realizował model "dwa plus dwa"? Odpowiedz Link Zgłoś
molagusia Re: mieć dziecko w Polsce? 22.02.05, 22:09 Ja jeszcze urodziłam dziecko gdy urlop macieżyński trwał 6 m-cy, a teraz co? Państwo twierdząc, że prowadzi politykę "pro-rodzinną" skróciło ten urlop. Czy to ma zachęcać do zakładania rodziny. Wiele małrzeństw jeśli w ogóle decyduje się na dziecko, to tylko na jedno, a to prowadzi do ujemiego przysrostu naturalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
hania1001 Re: mieć dziecko w Polsce? 24.02.05, 13:24 Muszę przyznać, że brak środków finansowych, jest szczególnym powodem, dla którego polskie kobiety, polskie pary, nie decydują się na potomstwo. Jednak dla mnie podstawowy problemem stanowi, coraz bardziej rozszerzająca się do skali społecznej: NIEPŁODNOŚĆ. Ponad milion par w posce, co stanowi co czwartą- piątą parę, po prostu nie może mieć dzieci, choć bardzo tego pragną!!! To straszne, gdy mówi się o "becikowym" (pieniądze dla rądzących), a nic nie mówi się o refundowaniu kosztów leczenia niepłodności w naszej ojczyźnie! Ja bardzo chcę mieć dziecko i zrobię wszystko by je mieć! A co z tymi, których nie stać na leczenie? I tu koło się zamyka! Wracamy do temetu pieniędzy. Pozdrawiam wszystkie kobiety borykające się z problelem niepłodności. Polecam stronę www. nasz-bocian.pl Są tam szablony listów, na temet refundacji kosztów leczenia, ktore można wysyłać do władz Polski. Może to jest nasza szansa?! Odpowiedz Link Zgłoś
miimi Re: mieć dziecko w Polsce? 24.02.05, 13:32 Miec dziecko w Polsce?Opowiem wam traume, ktora przezylam po urodzeniu dziecka...dziecko urodzilo sie zdrowe, piekne i rozowiutkie, to byl porod rodzinny, latwy, szybki i bezbolesny...bylismy wniebowzieci i onimiali ze szczescia, ale...zabrano mi dziecko i umieszczono na okolo 24 h z dala ode mnie, ja lezalam na sali porodowej poniewaz nie bylo na sali miejsc...w koncu w zatloczonej sali miedzy umywalka i koszem na smieci znalazlam sie z moim skarbem ...ale to byl dopiero poczatek...dziecku nie przechodzila zoltaczka, czyli wysokie stezenie bilirubiny, ale przez tydzien nikomu nie przyszlo do glowy sprawdzic czy to przypadkiem nie infekcja, tylko ta dziecine naswietlali...a dziecko marnialo w oczach...a mnie? matke karmiaca wypisano ze szpitala bez mozliwosci zostania z nim nawet za pieniadze...spalam po korytarzach w szpitalu bylam traktowana gorzej niz pies ,przeganiana , maz mi wynajal nieopodal szpitala hotel, ale co ztego kiedy musialam caly czas pilnowac "pielegniarki", bo gdy czesto przychodzilam nawet o wiele wczesniej przed pora karmienia to dziecko bylo nakarmione juz sztucznym mlekiem...wiec spalam dalej po korytarzach...w koncu kiedy ja i dziecko bylismy na skraju wyczerpania...maz postanowil nas wypisac, zadluzyc sie sprzedac wszystko i przeniesc nas do prywatnej kliniki...i jakos wtedy nastapil przelom...zainteresowano sie naszym dzieckiem , wezwano laryngologa i okazalo sie, ze to zwykle zapalenie ucha ...podano antybiotyk i wszystko skonczylo sie dobrze...dziecko ma juz dwa lata, choc minelo tyle czasu i mamy mozliwosci ja wciaz boje sie drugiego...wciaz we mnie jest ta trauma...i to nie jest histeria...widzialam matki wczesniakow, ktore przyjezdzaly z jakis okolicznych wsi zeby nakarmic matczynym mlekiem swe slabe malenstwa przeganiane przez lekarzy i pielegnarki...jednej pomagalam "wyzebrac"klucz od kuchni dla pacjentow zeby mogla wyparzyc odciagarke do mleka...horror Miec dziecko w Polsce? Nigdy w Polsce! A pewnie wszyscy mysla, ze to jakis tam szpital na peryferiach...nie...to byl kliniczny szpital akademii medycznej we Wroclawiu wybrany przez nas ze wzgledu na duza ilosc sprzetu do ratowania noworodkow.Nigdy juz nie zdecyduje sie rodzic dzieci w Polsce, i tak sobie mysle, z perspektywy moich doswiadczen to nie kwestia pieniedzy tylko bezdusznosci pielegnarek i lekarzy...dla ktorych matka walczaca o zdrowie dziecka, targana niepokojem niegodna jest nawet porzadnej informacji...a prawa pacjenta? patos matki karmiacej? troska o maluchy?...w polskim wykonaniu do szyderstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 do mimi Re: mieć dziecko w Polsce? 24.02.05, 19:54 Tak, tak, mieć dziecko w Polsce oznacza także utratę jakichkolwiek złudzeń co do naszej służby zdrowia, że nie wspomnę o wyrobieniu w sobie nawyku walczenia o swoje, prośbą, groźbą, a postawa uległej i ufnej Matki Polki sprawia,że sie z nami kompletnie przestają liczyć. Ja swoją traumę zaliczyłam na patologii w 8 mies. ciąży, również w szpitalu klinicznym w mieście wojewódzkim... Odpowiedz Link Zgłoś
zuitka A gdzie tu mezczyzni? 24.02.05, 15:34 Witam, z wielka uwaga przeczytalam czesc postow (niestety, nie dam rady wszystkich, strasznie duzo sie ich uzbieralo! - jesli zatem to co napisze juz bylo poruszone, to przepraszam) i BARDZO rzucil mi sie w oczy calkowity brak tatusiow na forum. Okazuje sie zatem, ze ta sprawa sa calkowicie niezainteresowani. Czy to nie straszne? Dla mnie to przerazajace. Bo pomijajac ewidentne braki we wlasnym ojcostwie, jakie tym samym wykazuja (i do jakich zostali wychowani, jak sie domyslam), to co z tego, ze jest tu tak wiele madrych postow, ze analizujemy sytuacje, podpowiadamy rozwiazania, skoro sprowadza sie to do kolka hobbistycznego? Jak wiadomo, w tym kraju decyzje podejmuja mezczyzni. Co zatem z tego, ze mamy sie ze soba w pelni zgadzaja przez 300 postow, ze w Polsce nie ma polityki prorodzinnej? Dopoki tego typu dyskusje nie wyjda z grona zrealizowanych matek z eDziecka, dopoki ta sprawa nie zainteresujemy ojcow, pracodawcow, ustawodawcow, czyli po prostu kobiety i mezczyzn, dopoty bedzie to puste uzalanie sie nad soba i swoimi dziecmi, niestety. Co ciekawe, mamy sa najwyrazniej tak przyzwyczajone do omawiania spraw dzieci we wlasnym gronie, ze nie zauwazylam, aby ktoras zaapelowala do tatusiow o zaangazowanie w te tak sluszna sprawe. Nie znam szerzej eDziecka, ale to chyba wynika z tego, ze tatusiowie w sposob "naturalny" sie nie wtracaja, dziecko ich nie obchodzi, nie maja ochoty z nim spedzac czasu i nie odciaga ich ono od pracy, wiec wszyscy sie juz przyzwyczaili, ze w sprawach dotyczacych dzieci sa jak rodzynki w niezbyt bogatym ciescie. Co za okropny model ojcostwa! Obawiam sie, ze sie go dziedziczy, wiec czarno to widze takze w przyszlych pokoleniach. Ja przynajmniej odruch siegania po opinie taty w kazdej sprawie dotyczacej mnie jako malej dziewczynki, model jego oczywistej obecnosci w szkole, przy odrabianiu lekcji, w kazdej sprawie, ktora byla dla mnie wazna, czulosci i opieki tak samo wspanialej jak matczyna, odziedziczylam po wspanialym tacie. I takiego taty, ktory zaangazuje sie w te tak przykre bolaczki tutejszych mam (widocznie tatusiow nie boli) zycze kazdemu malenstwu. Zeby nie byc malo konstruktywna w krytyce mam zamknietych troche we wlasnym gronie, proponuje piersza rzecz z brzegu: moze zainicjujemy jakas akcje, np. wysylania maili chocby do poslow??? Na pewno wiele z was bedzie miala wspaniale pomysly, bo jestescie naprawde madre!! Do boju, mamy (i tatusiowie)!! Pozdrawiam )) Odpowiedz Link Zgłoś
zuitka Re: A gdzie tu mezczyzni? 25.02.05, 12:18 Sorry za bledy ortograficzne... zgroza!!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
szechter2 Re: A gdzie tu mezczyzni? 07.03.05, 17:24 No tak, z taka ortografia to ja bym sie do ojcowstwa Twojego dziecka, Ziuta, nie przyznal! Odpowiedz Link Zgłoś
szechter2 Re: A gdzie tu mezczyzni? 07.03.05, 17:22 Jestem, jestem! Nie chcialem tylko nic pisac bo z tymi lesbijskimi pomyslami na samozapladnianie sie kobiet, gloryfikacja samotnych matek, anty-ojcowskim nastawienie sadow jak (niestety) dochodzi do rozwodu, itd., itp. kto potrzebuje tatusiow? Odpowiedz Link Zgłoś
smekesz Re: mieć dziecko w Polsce? 01.03.05, 14:19 Zawsze marzyłam o tróce dzieci.Od 17 miesięcy jestem mamą cudownego Mariuszka i nie widzę (NIESTETY!)dla niego w najbliższej przyszłości rodzeństwa. Nasza wspaniała rodzinka(mama, tata i dzidzia),mieszka ok. 700 km od wszystkich babć, dziadków,cioc,wujków.Nie mamy zaufanej niani,po prostu nie ma możliwości byśmy z mężem byli tylko we dwoje. Obecnie mieszkamy w małej miescowości-ze wzgl. na pracę męża i żal mi naszego synka gdy tuła się z nami 100km do marketów-bo taniej i wszystko w jednym miejscu. Psychicznie siadamy,bo tęsknimy do dużego miasta,do przyjaciół. i jeszcze brak pracy dla mnie... To nie tylko chodzi o pieniądze!-choć ułatwiają wszystko-ale także o motywcję,że muszę maksymalnie zadbać o siebie. Nasz syn przebywa 24godz ze mna, niemal wisi na mnie,kolejne dziecko? Właściwie w trakcie pisania listu coś mi się poprzestawiało... Tak! Kolejne dziecko!!! Wszystko sie pogodzi! Przecież po to tworzymy rodzine,aby się wspierać, damy radę! "WIERZĘ W CUD..." Odpowiedz Link Zgłoś
cixi Re: mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 17:32 Kiedy mnie zwolniono z pracy po powrocie z macierzyńskiego koleżanki twierdziły, że sama jestem sobie winna (pewnie zawinił zły charakter). Tak samo powiedziała moja mama, nie chciała mi uwierzyć, że dzwoniłam do firmy interesowałam się pracą, ale szef mi mówił żebym się niczym nie przejmowała tylko zajęła wychowywaniem dziecka - już dawno zlikwidowano moje biurko i komputer. Gdy wróciłam do pracy kadrowa mówiła do mnie szeptem, bo byłam persona non grata. Dwa lata nie mogłam znaleźć pracy. Teraz mam pracę, gorszą, ale zawsze, gdybym się chciała mieć drugie dziecko pewnie bym ją straciła. Nasz poziom życia po dziecku drastycznie się obniżył, nie mamy własnego mieszkania. Drugie dziecko to ryzyko znalezienia się pod mostem, bez środków do życia. Spotkałam wczoraj dwie koleżanki z ogólniaka, obie mają po troje dzieci i są rozwódkami. Mężowie odeszli z powodu trzeciego dziecka - nie byli w stanie tego znieść. Obie nie pracują, bo w dzisiejszych czasach wychowywanie trójki dzieci definitywnie uniemożliwia pracę. Byłam ostatnio zapisać dziecko do przedszkola. Jest czynne do 17, ja kończę pracę o 17:30, z dojazdem najszybciej mogę być w przedszkolu o 18:15. Pani dyrektorka wzrusza ramionami. Nie łudźmy się dzisiejszy rynek pracy wymaga pełnej dyspozycyjności. Kobiety posiadające więcej niż jedno dziecko są skazane na bezrobocie, a gdy mąż się odwróci - na nędzę. Byłyby głupie, gdyby decydowały się rodzić więcej niż jedno dziecko. Dziecko to luksus. Gdyby nie pomagała nam moja mama i teść nie mogłabym pracować w ogóle, jest wiele małżeństw, którym rodzice nie pomagają, bo nie mogą albo im się nie chce. To nie ma nic wspólnego z egoizmem. Gdybym zmusiła męża do posiadania trójki dzieci - uciekłby ode mnie jak od trędowatej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: mieć dziecko w Polsce? 01.03.05, 22:13 Wystarczy zwrocic uwage na dzialalnosc "agentow" ZUS, ktorzy kazdej kobiecie w ciazy na zwolnieniu staraja sie utrudnic zycie jak moga i odebrac swiadczenia. Jakies komisje, dodatkowe badania, czy aby na pewno kobieta musi lezec-zgroza. Do lekarza ciezarna chodzi prywatnie i nikt jej za to kasy nie zwroci. Prace najprawdop. straci po powrocie z macierzynskiego, ktory i tak jest skandalicznie krotki. Mieszkam teraz w Czechach- tu nie ma jednego ZUS-u, ale kilka prywatnych ubezpieczalni, do ktorych co miesiac wplywa skladka. Bedac w ciazy, wybieram sobie lekarza, nic nie place za wizyte, zwraca ubezpieczalnia. Nic nie place tez za badania. Na moje pytanie w szpitalu, co mam ze soba miec na planowana cc, uslyszalam, ze nic, wszystko zapewniaja az do wyjscia... A to tez post-komunistyczny kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
milena_w Re: mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 14:39 MIESZKANIE zdobycie własnego mieszkania graniczy z cudem przy zarobkach netto 1800-trzy osoby (ja, mąż i dziecko), a przecież płacimy co miesiąc czynsz 750 zł (płacimy w terminie bo inaczej by nas właściciel wywalił), więc byłoby na ratę że ho ho, ale banki nie biorą tego pod uwagę. PRACA oboje jesteśmy po studiach, mąż zarabia 1000 zł miesięcznie, choć ma duże doświadczenie w wykonywanym zawodzie + różnorodne szkolenia, ja na czarno- wiadomo kobieta i problemy pracodawcy z nią związane!! GDYBYŚMY MOGLI WZIĄĆ KREDYT NA MIESZKANIE ZDECYDOWALIBYŚMY SIĘ NA DRUGIE DZIECKO a dodatek porodowy, zasiłek rodzinny itp. nie rozwiązują problemu Odpowiedz Link Zgłoś
mandarynka333 Re: mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 16:36 Pomijając oczywiste względy finansowe jest jeszcze masę innych powodów żeby nie rodzic tu dzieci - wąskie chodniki zastawione samochodami - którędy przejechać wózkiem???? Całą zime nieodśnieżone chodniki osiedlowe - czy kobiety maja kupować konie aby przeciągać tamtędy wózek??? Wybetonowane podwórka i psie g...w piaskownicach, oprócz tego rzadko zdarza się żeby te place zabaw były strzeżone i jeśli wieczorem staną się miejsecm konsumpcji alkocholu to potem dzieciak bawiąc się w piaskownicy kroi sobie rękę kawałkami szkła po butelkach od piwa.Czy to taki problem ogrodzić plac zabaw? Miejsce do przewijania i karmienia dzieci - w sklepach, środkach transportu, urzędach... to też luksus i rzadkość. To wszystko mają w cywilizowanych krajach. Elastyczne godziny pracy i ogólne zrozumienie otoczenia... No i warunki w szpitalach położniczych i noworodkowych...niektóre moje koleżanki po pobycie na tychże powiedziały NIGDY WIĘCEJ NIE CHCĘ RODZIĆ DZIECKA. Kobieta w Polsce która ma małe dziecko jest praktycznie skazana na przebywanie z nim w czterech ścianach własnego domu. Do tego ciągły lęk o pracę i życie z dnia na dzień byle do pierwszego bez żadnych perspektyw...Ja jeszcze tego nie doświadczyłam ale obserwuje życie moich dzieciatych krewnych i znajomych. Nie chciałabym aby za kilka lat podobnie wyglądało moje życie.... Odpowiedz Link Zgłoś
ewikom Re: mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 16:45 Ja skończe niedługo 30 lat. Obecnie jestem w 6 tyg. ciąży. Ja zarabiam 900 zł a mój mąż 1200 zł - oboje mamy wyższe wykształcenie. Znamy się od 8 lat, a z decyzją małżeństwa a co za tym idzie posiadania potomstwa zwlekaliśmy aż do zeszłego roku, gdy skonczę studia zaoczne. Chora ambicja kazała mi się dokształcać przez te 5 lat płacąc ok. 360 zł z mojej marnej pensji, mieszkałam z rodzicami bo o usamodzielnieniu się nie było mowy. Miałam złudne nadzieje,że po skończeniu studiów mój los się odmieni. Myślę, że przyczyn odwlekania decyzji o poczęciu dziecka jest wiele w zależności od sytuacji danej pary: na pierwszym miejscu stawiam chęć pozyskania wykształcenia i co za tym idzie robienia kariery, na drugim złą sytuację finansową rodziny, na trzecim niesprzyjający rynek pracy, na czwartym chęć posiadania dóbr materialnych,wygodniejszych warunków życia od naszych rodziców. Ja mam stałą pracę, mąż też, a mimo to martwię się czy uda nam się dać nienarodzonemu dziecku to co ułatwi mu start w życiu, czyli dobre wykształcenie i w przyszłości mieszkanie skoro sami z trudem próbujemy je pozyskać. Odpowiedz Link Zgłoś
szechter2 Re: mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 17:16 Kochani, Wszystkiemu jest winny ten przeklety anytsemityzm. Jak sie z tym skonczy to mleko przestanie sie warzyc i dzieci zaczna sie rodzic. Szechter Odpowiedz Link Zgłoś
aga021175 Re: mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 21:43 Witam wszystkich. Przeczytałam cała masę wypowiedzi dlaczego w naszym kraju tak trudno jest chciec mieć dziecko...I zapewniam że z większością wypowiedzi się zgadzam ( zła sytuacja gospodarcza kraju, gospodarka anty-rodzinna, źli pracodawcy itd. )Ale napiszę coś co może nie będzie całkiem na temat...jestem samotną matką, warszawską pielęgniarką, mam prawie 4 letniego synka i jest mi ciężko.To nie prawda że dostaję jakieś bonusy od Państwa ... zasiłek rodzinny 43 zł. do końca 2005 roku a w przyszłym roku nawet to mi zabiora bo jako pielęgniarka będę za dużo zarabiac ))Ale... i tu zwracam się do wszystkich kobiet które boją się że sobie nie poradzą jak urodzą dziecko... nie będzie łatwo, niejeden sen spędzą z powiek kłopoty finansowe i inne, ale naprawdę warto !!! Miłość dziecka jest największym darem, dziecko kocha bezwarunkowo... za to że jesteś, możesz być nie umalowana, bez pracy, z pustym portfelem, ale dziecko kocha Cię i tak całym sercem. I naprawdę pomimo trudności nie wyobrażam sobie żeby nie mieć mojego kochanego synka. Jest sensem mojego zycia. Każdej z Was życzę takiego daru i wiary że wszystko się jakoś ułoży !!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rotaxx Re: mieć dziecko w Polsce? 08.03.05, 22:35 hehe-naprawde?? klepiac biede z malym dzieckiem - co w tym jest wspanialego?? ale ludzie w niektorych panstwach tez podobnie mysla czesto modlac sie do boga zeby przyslal helikopter z ryzem bo zona i 20-dziescia dzieci nie ma co jesc-to naprawde jest bajkowe zycie - rada dla wszystkich nie ma kasy - nie ma dzieci - prezerwatywy sa dosc tanie! Odpowiedz Link Zgłoś
dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 09.03.05, 09:44 Moim zdaniem ulgi podatkowe (wspólne rozliczenie) na dzieci, to najsprawiedliwsze rozwiązanie, skoro sprawdza sie przy samotnych matkach, to dlaczego pełne rodziny nie mogą z tego korzystać ? Odpowiedz Link Zgłoś
wizytka1 Re: mieć dziecko w Polsce? 10.03.05, 14:58 Jestem mamą dwóch dorastających synów. Nigdy nie mieliśmy za dużo pieniędzy, bywało, że nie mieliśmy ich wcale. Oboje wykształceni - dla jasności. Jeżeli wzrasta poziom świadomości to zaczynasz planować i kalkulować. A dziecko jakoś tą kalkulację zakłóca Nie czytalam poprzednich postów, ale jestem pewna, że spora ilośc napisała to o czym i ja chcę powiedzieć - brak stabilności, pewnego jutra, brak zaufania do rządu, chwiejne ustawodastwo ... A opieka zdrowotna ? Wszystko wyszarpane, wyszukane, wyproszone, wykrzyczane, wypłakane. Jestem dumna ze swoich chłopaków i niczego nie żałuję, ale świadomość "różnic w Europie" czasami zakłóca moje dobre samopoczucie. Wszystkim rodzicom życzę wytrwałości, wyrozumiałości i miesięcznych wypłat adekwatnych do ich wyksztalcenia i wykonywanej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
milena_w do rotaxx 11.03.05, 13:59 biednie nie znaczy gorzej, ale kolejne dziecko przy kiepskich warunkach to rzeczywiście przesada i objaw braku mózgu Odpowiedz Link Zgłoś
elzet4 Re: mieć dziecko w Polsce? 10.03.05, 14:58 Nasze kochane państwo skutecznie wspiera politykę antyrodzinną. Wreszcie znalazło się miejsce abym wylała swoje żale. Oto moja lista wybranych na gorąco postulatów: 1. płatny i obowiązkowy urlop macierzyński do 1 roku (nikt nie wychowa lepszego obywatala niż matka, wszystkie babcie i opiekunki są dobre ale to matki dziecko potrzebuje, gdyby natura chciała inaczej wówczas dzieci rodziłyby powyższe babcie i opiekunki) 2. wysokie kary dla pracodawców z powodu zwolnienia pracownika, który z powodu dzieci nie zostaje po godzina i bywa na zwolnieniach lekarskich (może jakieś ulgi dla firm przyjaznych rodzinom i wysokie kary za nadmiar godzin nadliczbowych????) 3. wydłużenie godzin pracy przedszkola (dostosowanie do realiów, przecież po pozostawieniu dziecka trzeba jeszcze do tej pracy dojechać i z niej wrócić) oraz brak tych wszystkich przerw świąteczno-wakacyjnych (w końcu rodzice nie mają tyle urlopów) 4. dostosowanie pracy i organizacji różnych instytucji dla osób posiadających dzieci (np. szczepienia - wyznaczenie godzin innych niż te w których pracuję; wizyta u lekarza w niedzielę lub możliwość wystawiania zwolnienia lekarskiego przez lekarza w szpitalnej izbie przyjęć, bo jak do tej pory po wizycie w szpitalu muszę swoje odstać na drugi dzień w przychodni z chorym dzieckiem, które nie mam z kim zostawić po to tylko aby otrzymać to nieszczęsne zwolnienie; wizyta własna u lekarza - jeśli nie mam akurat z kim zostawić dziecka, a lekarz nie zgadza się abym do gabinetu weszła z własnym dzieckiem, to co robić?; dotyczy to również urzędów w krórych zamiast spokojnie załatwiać sprawę słyszę tylko - niech pani zabierze to dziecko, nie mogła pani jej z kimś zostawić? - a sprawy często załatwiam nie z własnej woli tylko na żądanie tego właśnie urzędu; kina, teatry, wystawy, fitness, basen... - wprawadzie tutaj nie powinnam niczego żądać bo to prywatne, ale żal bierze, kiedy z niczego nie mogę korzystać w "wersji dla dorosłych", bo jak na basen to trzeba pilnować dziecka, jak kino i teatr to Kubuś Puchatek,no może kina, szczególnie te w centrach handlowych oferują już place zabaw pod opieką dorosłych, ale to tylko wielkie miasta; 5. parki - hasła "nie deptać trawników" i kilometry płotków wzdłuż tychże trawników sugerują,że są to chyba tylko miejsca dla emerytów; nie daj boże jakieś dziecko ma ochotę skręcić z betonowej dróżki, zaraz się znajdzie usłużna staruszka albo "kierownik" w parku, który pouczy "bezmyślnego" rodzica; w tamtym roku byłam w Anglii i aż do dziś jestem pod wrażeniem tamtejszych parków, okazuje się, że tysiące ludzi może beztrosko biegać i wylegiwać się na parkowej trawce, a ona jest gęsta, soczysta i niewydeptana. CUD (a może by po prostu w polskich parkach siać również trawę przemysłową, jak na boiskach piłkarskich?) 6. I NAJWAŻNIEJSZY - ŻADNA RODZINA NIE MA OBOWIĄZKU POSIADANIA BABCI LUB INNEJ POMOCY NA PSTRYKNIĘCIE, A NA TYM WŁAŚNIE CHYBA OPIERA SWOJE ZAŁOŻENIA POLITYKA POLSKIEGO MODELU WYCHOWYWANIA DZIECI. Wystarczy, że państwo założy, że rodzina, a często pojedynczy rodzic sam wychowuje swoje dziecko i spróbuje do tego dostosować wszystkie elementy życia codziennego. Odpowiedz Link Zgłoś
agach3 Re: mieć dziecko w Polsce? 10.03.05, 15:59 Co powinno się zmienić? Myślę sobie, że bardzo dużo.Jestem mamą od trzech miesięcy i to jest istna paranoja.Po pierwsze służba zdrowia, tak naprawdę to nie wiem komu ona służy.Po drugie to jest takie hasełko "Warszawa bez barier", ale nie wiem co to znaczy ha ha ha.Po trzecie mentalność, bo uwagi i tak zwane dobre rady sieją tylko zamęt. Uważam to, że rodzi sie coraz mniej dzieci za plus, bo chyba nie o ilość tu chodzi tylko o świadomy wybór.Bo co z dziecmi w domach dziecka, na śmietnikach, co z nieodpowiedzialnymi rodzicami? Odpowiedz Link Zgłoś
dorotacyt Re: mieć dziecko w Polsce? 10.03.05, 18:59 Nawet w czasach mojego dzieciństwa rodzice mieli te same problemy co teraz i musieli zorganizować dzieciom opiekę w czasie ich nieobecności w domu. Migracja ludności za pracą spowodowała jednak brak w okolicy ukochanej babci czy kogokolwiek z rodziny kto mógłby opiekować się dzieckiem. Za wszystko a więc i za nianię trzeba słono płacić. Jednak to co boli mnie najbardziej i odstręcza od urodzenia drugiego dziecka to służba zdrowia w tym kraju. I nie dotyczy to nawet samego porodu. Przechodzę męki aby przebadać słuch mojego dziecka. 3- latek musi być badany w specjalny sposób, nie jak starsze dziecko, na taką wizytę trzba czekać od 2- do 8 miesięcy a jezeli dziecko w czasie umówionej wizyty zachoruje to ona przepada. Uratuję słuch mojego dziecka bo mam takie możliwości finansowe i korzystam z prywatnych wizyt u odpowiednich osób aby przyspieszyć zabieg. Codziennie dziękuję za to Bogu, również za to że choroba mojego dziecka nie zagraża jego życiu. Nie mam pojęcia co czują rodzice, którzy muszą przechodzć przez ten cały bałagan właśnie w takim przypadku. Ja skoncentruję wszystkie moje siły na jednym dziecku nie starczy mi ich nawet na dwoje. Odpowiedz Link Zgłoś