Dodaj do ulubionych

czy my nie wymagamy za dużo od naszych dzieci...?

    • virtual_moth Lipiec 25.01.05, 15:59
      Oj, dziewczyno, wzruszam się gdy Cię czytam - byłam dokładnie taka sama przed
      narodzinami mojej córki. Nie cierpiałam dzieci, rzucające się na podłogę
      dwulatki wydawały mi się rozpuszczonymi bachorami, a wyjące niemowlaki wyły na
      pewno dlatego, że miały mokro lub były głodne.

      Prawda jest jednak taka, że rozwydrzenie w wieku 2 lat to rzecz absolutnie
      naturalna, niezwiązana ze sposobem wychowywania, a wyjący niemowlak może sobie
      wyć, bo TAK i już (mimo zaspokojenia wszelakich potrzeb i braku kolkiwink.

      Dzieci bywają rózne i prawda jest taka, ze niewiele zależy od sposobu
      wychowywania, zwłaszcza jeśli chodzi o kilkulatki. Moja córka jest spokojna,
      potrafi się dłuższy czas sama bawić. Syn mojej koleżanki w tym samym wieku to
      diabeł wcielony - bije moją córkę, rzuca się na podłogę i potrafi wyć bez
      przerwy godzinę, bo nie da mu się czekolady (choć koleżanka moja tej czekolady
      nigdy w nadmiarze mu nie dawała i nie folgowała mu). Moja córka, gdy się jej
      czegoś nie da, co najwyżej trochę kwęknie, a nie jest tak, że ZAWSZE byłam
      konsekwentna. Z drugiej strony moja córka boi się absolutnie wszyskiego -
      nowych sytuacji, ludzi, dżwięków. Synek koleżanki ma to wszystko gdzieśwink.
      Wychowujemy nasze dzieci bardzo podobnie, co więcej, moja koleżanka poświęca
      synkowi o wiele więcej czasu - właśnie przez to jego "rozwydrzenie". Ty Lipiec
      powiedziałabyś pewnie, że jej synek to rozpuszczony, źle wychowany bachor. A on
      tak po prostu ma i NIE DA się większości jego zachowań zmienić - choć moja
      koleżanka wykonała potężną robotę, bo inaczej to by pewnie wlazł jej już dawno
      na głowę, a nie tylko na cudze meblewink
      Co więcej, koleżanka owa ma starszą córkę, która jako dwulatek była dzieckiem
      bardzo spokojnym i "ułożonym".

      Co do wspólnego spania. Różne są sytuacje, oprócz tego oczywiście, że różne są
      dzieci. Moja córka do 8 miesiaca życia spała sama w łóżeczku. Katorgą było
      wstawanie do niej w nocy. Pamiętam do dziś, jak nieprzytomna zwisałam na
      poręczy łóżeczka gdzieś o 3 nad ranem każdej nocywink W 9 miesiacu córka
      przechodziła ostre ząbkowanie i już nie było żadnych szans na to, aby spokojnie
      spała. Efektem jest to, że Mała śpi od tamtej pory ze mną i bardzo sobie to
      chwalę.
      Przyzwyczajona jest do spania na łóżku. Już niedługo kupię jej osobny tapczanik
      i bez problemu ją tam "przerzucę". Jak dla mnie problem nie istniejesmile

      Pozdrawiam
      • 18lipiec Virtual moth 25.01.05, 21:04
        z tego co kojarzę to sypiasz bez mężczyzny ,prawda? W takim wypadku spanie z
        dzieckiem nie jest może aż tak niedopuszczalne. Ja pisałam o łożu małżeńskim,
        partnerskim, tam gdzie kobieta i facet są.
        • virtual_moth Re: Virtual moth 25.01.05, 21:51
          18lipiec napisała:

          > z tego co kojarzę to sypiasz bez mężczyzny ,prawda? W takim wypadku spanie z
          > dzieckiem nie jest może aż tak niedopuszczalne. Ja pisałam o łożu małżeńskim,
          > partnerskim, tam gdzie kobieta i facet są.

          Tak, jestem sama. Jednak gdyby ojciec Ali był z nami, to ON musiałby się
          zatroszczyć o wstawanie X razy do jej łóżeczkatongue_out I prawdę mówiąc nie miałabym
          mu za złe, gdyby sobie odpuscił. Brak snu, regularne pobudki co pół godziny to
          jedna z form tortur stosowanych kiedyś w więziewnictwiewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka