Dodaj do ulubionych

Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vitro

25.02.05, 00:08
Witam,

Starsze (stazem) forumowiczki na pewno wiedzą, bo nigdy się z tym nie kryłam,
a wręcz obnoszę się z tym, a młodszym powiem teraz: mam dziecko z probówki.
Podkreślam to zawsze kiedy mogę. Mam taką swoją życiową misję, uświadomić
każdego kto tylko zechce co to jest in vitro i z czym to się je wink.

Pomysł na ten wątek powstał dzisiaj po pewnym idiotycznym tekście...
Niedawno pisałam list na temat in vitro, więc pomyślałam, że mogę jego
fragmenty dać Wam do przeczytania.

Wiem, że wiedza ta temat sztucznego zapłodnienia jest znikoma. Jest to
niestety temat tabu, osoby dotknięte niepłodnością zazwczaj się do niej nie
przyznają. Więc niniejszym otwieram wątek na temat in vitro. Jeśli macie
jakieś pytania proszę piszcie, postaram się odpisać tutaj lub (tym bardziej
nieśmiałym) na priva.


Zapłodnienie in vitro proponowane jest niepłodnym parom w przypadku gdy
przyczyną niepłodności jest:
- niedrożność jajowodów
- endometrioza
- czynnik męski
- niepłodność idiopatyczna (niewyjaśnionego pochodzenia)

Jeśli chodzi o sam zabieg zapłodnienia pozaustrojowego to jego
wybór zależy od lekarza prowadzącego. Na podstawie dianozy obojga
małżonków dobiera on najlepszą metodę w danym przypadku.
Upraszczając:

- In vitro polega na pobraniu jajeczek od kobiety, plemników od
faceta, wypreparowaniu ich odpowiednio i wrzuceniu na 2 dni na
płytkę szklaną (a nie do probówki wink). W ciągu tych dwóch dni
chłopaki ostro działają - przebijają się przez skorupki jajeczek i
zapładniają je (dokładnie tak jak w jajowodach w naturze).
Statystyki mówią, że 50% komórek jajowych powinno się zapłodnić.

- In vitro ICSI polega na odpowiednim wypreparowaniu jajeczek i
plemników po czym łapie się plemniczka, urywa mu ogonek i za
pomocą odpowiedniej igły wprowadza się go bezpośrednio do
jajeczka. Czyli wspomaga się naturę w samym akcie zapłodnienia.
Potem też czeka się dwa dni na efekty tych działań. Zazwyczaj 70%
komórek jest zapłodnionych i zaczyna się dzielić.

W moim przypadku niepłodność jest efektem źle leczonego zapalenia przypadków.
Jako 20-latka byłam poddana operacji, na skutek której straciłam obydwa
jajowody i jajnik. Aby nie ryzykować utraty zbyt dużej ilości jajeczek
lekarz, który mnie prowadził, zdecydował o in vitro ICSI.

Wracając do zapłodnienia...
Zanim do niego dojdzie trzeba te jajeczka wyprodukować. Gdy kobieta zgłasza
się do lekarza dostaje leki izaczyna je zazwyczaj brać od początku cyklu,
czyli od 1 dnia miesiączki. W przededniu jajeczkowania (ok 12 - 14 dzień
cyklu) podawany jest zastrzyk powodujący pękanie pęcherzyków. Następnego dnia
kobieta ląduje na stole operacyjnym i specjalną sondą, pod
okiem USG lekarz pobiera wszystkie jajeczka. W tym czasie
mężczyzna oddaje nasienie. Jajeczka i nasienie zabiera specjalista
z laboratorium, który przygotuje odpowiednio gamety i będzie
czuwał nad ich zapłodnieniem. Po dwóch dniach przyszli rodzice
przychodzą do kliniki, ogladają swoje siedmio- lub ośmiokomórkowe
dzieci na monitorze mikroskopu. Zazwyczaj dwójka lub trójka z nich
trafia do specjalnej sondy do transferu. Resztę od tej pory
będziemy nazywać mrozaczkami - bo trafią do ciekłego azotu i
poddane zostaną hibernacji. Będą czekać na swoją kolej. No a ci z
sondy zostają wprowadzeni do cieplutkiej i mięciutkiej macicy i
mają jedno jedyne zadanie - złapać się mocno pazurkami i nie
puszczać. Jeśli im się to uda, po dwóch tygodniach ich mama
znajdzie na teście ciążowym dwie upragnione kreseczki.

Mnie udało się za trzecim razem. Za pierwszym razem "wyprodukowałam" 8
jajeczek. Zapłodniło się 7. Trzy embriony były podane, cztery zamrożone.
Niestety nie udało się ani tym pierwszym trzem, ani miesiąc później
odmrożonym mrozaczkom. Po kilku miesiącach przerwy było następne podejście.
Tym razem z pięciu jajeczek zapłodniły się trzy. Z tych trzech jednemu udało
się pozostać ze mną przez kolejnych dziewięć miesięcy. Jak wygląda teraz,
możecie zobaczyć klikając na link w sygnaturce wink

To by było na tyle wink
Jeśli macie pytania piszcie.

Fiszerowa
Obserwuj wątek
    • penelina Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 00:15
      Fiszkasmile))

      Jesteś wielkasmile
      Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Tunia.
    • edzio_grubas Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 00:17
      Czytałam ten 'mądry inaczej' tekst (chyba w wątku o orgazmach). Moim skromnym
      zdaniem uważam, że nie ma mniej lub bardziej wartościowych dzieci, że niby te
      poczęte 'klasycznie' mają być lepsze? To jakaś bzdura. Cieszę się, że się Wam
      udało począć Kajetana w taki czy inny sposób. Dziecko to cud, to wielki dar...
      a gdzie zaczęło się jego życie - nie ma to żadnego znaczenia. Szkoda tylko, że
      szanse na tego typu zapłodnienie nie są jeszcze zadowalające.
      A co do tego tekstu - olej i wybacz ignorantce.. Pozdrawiam.
      Justyna
      • ania.silenter_exunruzanka Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 00:25
        edzio_grubas napisał:

        > Moim skromnym
        > zdaniem uważam, że nie ma mniej lub bardziej wartościowych dzieci, że niby te
        > poczęte 'klasycznie' mają być lepsze? To jakaś bzdura.

        I to kosmicznasmile.

        Cieszę się, że się Wam
        > udało począć Kajetana w taki czy inny sposób. Dziecko to cud, to wielki
        dar...
        > a gdzie zaczęło się jego życie - nie ma to żadnego znaczenia.

        Otóż to.
        pozdrawiam
        P.S. Mogłabym mieć takiego zięcia jak Tuniosmile. Tylko nie wiem co Olcia na tosmile.
        • edzio_grubas Aneczko, nie ma mowy! 25.02.05, 00:31
          Ja juz zaplanowalam, ze kolejne dziecko to bedzie corka i musze zaczac
          pertraktowac z Fiszka co by tu zrobic, zebysmy byly 'kumy' (chyba tak to sie
          okresla?) smile
          • umasumak Oooooo NIE! Tunio dla Anielki ;)) 25.02.05, 09:47

            • iwles Umo-przypominam, że do Anielki będzie "startował" 25.02.05, 10:20
              również mój Paweł !! smilesmilesmilesmile
              • milarka No i mój Maciuś... 25.02.05, 10:25
                więc na brak adoratorów Anielka narzekać nie będzie wink
                • umasumak O kurcze! To ja już poczeklanie przygotowuje ;)) 25.02.05, 11:33

        • nanuk24 Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 00:32
          Aniu, jesli ola niet, to moze Ada bedzie chcialasmile

          Mojej kolezanki siostra bedzie miala teraz pierwszy zabieg i trzymam za nia
          mocno kciuki.
    • iwles Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 07:59
      Cieszę się, że Wam się udało i szczerze gratuluję smilesmilesmilesmile

      Mam kuzynkę, dla której to była ostatnia nadzieja, niestety........ nie
      kwalifikowała się. Całkowity brak owulacji, a więc zero jajeczek......

      Dla mnie jest bez znaczenia sposób zapłodnienia, dziecko jest najwazniesze. A
      nawet więcej - czuję dla Ciebie większy podziw, za wytrwałość, za nadzieję, za
      to, że się nie poddałaś po tych nieudanych próbach, że byliście z mężem tacy
      silni.

      Pozdrawiam
      Iwona
      • lucasa Re: pytania 25.02.05, 09:36
        hej, dzieki za ten post
        ja jezeli mozna mam pytania (kilka, bo prawie nic nie wiem):
        czy leki na wyprodukowanie jajeczek mialy jakis negatywny wplyw na Ciebie (bo
        dawka hormonow musi byc chyba potezna skoro jest produkowanych np 8 jajeczek) -
        negatywny w sensie czy sie zle czulas, mialas/masz jakies skutki uboczne?
        co sie dzieje z mrozaczkami jezli rodzice juz nie chca miec wiecej dzieci? jak
        dlugo sa przechowywane i do kogo naleza prawnie? co w sytuacji, z para sie
        rozchodzi? czy mama moze "uzyc" jajeczka, czy tato moze je "zabrac" z soba? czy
        moga je komus innemu "odstapic"?
        ile jest takich klinik w Polsce?
        jak dlugo sie czeka na swoja "kolejke"?
        ile to kosztuje? jak podejrzewam nie jest to w ramach ubezpieczenia (ale chyba
        sa takie plany w Polsce?)

        dzieki,
        Agnieszka
        • wieczna-gosia Re: pytania 25.02.05, 10:09
          ja tez mam pytanie- z czystej ciekawosci....
          czy zabiegi in vitro sa nieprzyjemne, bolesne?
    • jagusia7 Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 09:37
      Fisz, dobrze że o tym piszesz. Te głupawe teksty biorą się pewnie często z
      niewiedzy, trzeba głośno mówić na ten temat, niepłodność jest zjawiskiem coraz
      częstszym i innym parom będzie łatwiej, jeśli to nie będzie temat tabu.
      Przykre, że tak dzielne osoby jak Ty muszą czasem czytać czy słyszeć podobne
      bzdury, osoby, które takie rzeczy piszą pewnie nie myślą że mogą kogoś urazić
      (przynajmniej mam nadzieję, że to bezmyślość).
      Pięknie to opisałaśsmile
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twojego synkasmile
    • mama_agaty Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 09:49
      Witam,

      Czy leczenie niepłodności i zabiegi zapłodnienia in vitro są w jakimkolwiek
      stopniu refundowane przez NFZ?

      Pozdrawiam,

      Kasia
    • mamadwojga Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 09:51
      ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
      Fiszerowa, mądra z Ciebie babka.
      ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    • milarka Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 10:03
      Myślę, że dzieci, które przyszły na świat dzięki metodzie in vitro są
      wyjątkowe.
      W tradycyjny sposób bardzo łatwo i przyjemnie postarać się o dzidziusia, nie
      można tego powiedzieć o metodzie in vitro. Dlatego mam wielki szacunek do
      ludzi, którzy w ten sposób poczęli swoje dziecko.

      Fiszerowo, pozdrawiam serdecznie
    • balbina16 Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 10:04
      Gratuluję odwagi! Nie każdy by się zdobył na takie wyznania, zapłodnienie in
      vitro to jednak u nas jeszcze niestety wstydliwy temat.
      No, ale przede wszystkim gratuluję Synka! Jest super facetem!
      Pozdrawiam,
      Gosia
      • neospasmina Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 10:08
        Dziecko to cud - każde!
        moja szefowa starała się o dziecko 8 lat, 8 strasznych, mrocznych lat, z
        lekami, lekarzami, wykresami, zabiegami w roli głównej; potem depresja,
        rozpacz; aż wreszcie udało się i przecudowna Probóweczka jest teraz moją
        chrześnicą; szefowej skrzydła wyrosły (i biust);
        pozdrawiam invitrowe Mamy i ich dzieci
    • fiszerowa Odpowiedzi 25.02.05, 11:30
      czy leki na wyprodukowanie jajeczek mialy jakis negatywny wplyw na Ciebie (bo
      dawka hormonow musi byc chyba potezna skoro jest produkowanych np 8 jajeczek) -
      negatywny w sensie czy sie zle czulas, mialas/masz jakies skutki uboczne?

      Rzeczywiście hormony dają trochę w kość, ale w moim przypadku nie było tak
      strasznie. Trochę przytyłam, musiałam zmienić bieliznę wink)) bo góra
      powiększyła się o jakieś 2 rozmiary wink. Paskudnie zareagowała skóra sad, było
      lato a ja nosiłam bardzo zabudowane bluzki bo plecy miałam w strasznym stanie.
      Ale wraz z ciążą wszystko przeszło.


      co sie dzieje z mrozaczkami jezli rodzice juz nie chca miec wiecej dzieci? jak
      dlugo sa przechowywane i do kogo naleza prawnie? co w sytuacji, z para sie
      rozchodzi? czy mama moze "uzyc" jajeczka, czy tato moze je "zabrac" z soba? czy
      moga je komus innemu "odstapic"?

      Niestety nie ma żadnych uregulowań prawnych dotyczących wspomagania rozrodu.
      Wszystkie praktyki są wypracowane przez poszczególne kliniki.
      Standardowo mrozaczki przechowywane są przez okres 2 lat. Jest to
      zagwarantowane i wliczone w cenę in vitro. Po dwóch latach klinika dzwoni do
      rodziców i pyta co dalej. Mrozaczki do momentu zrzeczenia się zawsze należą do
      rodziców. Po dwóch latach jeśli rodzice nie wyrażą chęci daleszego opłacania
      mrozaczki przechodzą pod opiekę kliniki i przekazywane są do adopcji. W Polsce
      występuje zdecydowany "deficyt" dzieci i każdy mrozaczek znajdzie swoją mamę.
      Na pewno nie będą one zniszczone!
      Niestety nic nie wiem o sytuacji w której rodzice rozwodzą się. Myślę, że w
      skali Polski taka sytuacja byłaby precedenssem i bardzo przyspieszyłaby
      prawodawstwo w tej kwestii.

      Jeszcze dwa słowa na temat adopcji. Otóż można jej dokonać na każdym etapie
      tzn. można podarować same jajeczka. Iwles to byłoby coś dla Twojej kuzynki.
      Jajeczka są wtedy zapładniane nasieniem "docelowego" taty i transerowane do
      macicy mamy. Kobieta normalnie donasza ciąże i rodzi dziecko.
      Można również adoptować embriony od razu po zapłodnieniu jeśli rodzice "dawcy"
      wyrażą taką chęć.
      Można wreszcie samemu znależć Dawczynię i wtedy zazwyczaj jest to siostra lub
      bliska przyjaciółka przyszłej mamy.


      ile jest takich klinik w Polsce?

      Aż się sama zdziwiłam. Kilinik deklarujących leczenie niepłodności jest w tej
      chwili 41. Ale tak naprawdę tych, które mają dobre efekty w sztucznym
      zapłodnieniu pewnie ok. 10.


      jak dlugo sie czeka na swoja "kolejke"?

      Nie czeka się w ogóle. Leczenie jest 100% płatne, więc w momencie kiedy
      dysponuje się gotówką po prostu idzie się do kliniki i wykonuje procedurę.


      ile to kosztuje? jak podejrzewam nie jest to w ramach ubezpieczenia (ale chyba
      sa takie plany w Polsce?)

      Normalne in vitro wraz z lekami (które są b. drogie) kosztuje od 7 do 10 tys.
      Za ICSI trzeba doliczyć ok. 1 - 1,5 tys. Ubiegłoroczna reforma służby zdrowia i
      nowelizacja prawa, wpisała niepłodność do problemów społecznych Polski, jednak
      nie pociąga to za sobą prawie żadnych efektów. W ramach POZ i ubezpieczenia
      można zrobić badania diagnostyczne i laparoskopię. Ale chyba czas oczekiwania
      jest tak długi, że kobiety i tak decydują się robić wszystko prywatnie.
      Przy okazji dodam, że Polska jest w tej chwili jedynym krajem w UE gdzie
      sztuczne zapłodnienie nie jest refundowane sad.


      czy zabiegi in vitro sa nieprzyjemne, bolesne?

      Mogą być nieprzyjemne. Na samym początku, w okresie miesiączki poprzedzającej
      zapłodnienie, wykonywane jest tzw. sondowanie macicy. Ma ono na celu
      sprawdzenie jak zbudowana jest macica i dobór odpowiedniej sondy już do
      transferu. Ten zabieg jest rzeczywiście nieprzyjemny, ale nie bolesny. Można
      poczuć ukłucia, szczypania i ciągnięcie.
      Najbardziej inwazyjna część in vitro, a więc pobranie jajeczek, odbywa się pod
      narkozą, więc jest całkowicie bezbolesna. W tym dniu i w następnym można czuć
      się słabo i czuć ból w dole brzucha.
      Ostatni etap - transfer embrionów - jest podobny w odczuciach do sondowania.
      Jednak myślę, że emocje jakie temu towarzyszą prawie całkowicie przytępiają
      odczuwanie jakiegoś bólu wink.


      Na kadzenie i słodzenie wink)) nie będę odpowiadała. Czuję się bardzo
      zakłopotana.
      A kandydatki na synowe bardzo proszę o składanie CV i listów motywacyjnych na
      priva.

      całusy
      Fiszerowa
      • umasumak Re: Odpowiedzi 25.02.05, 11:37
        fiszerowa napisała:

        >
        > Na kadzenie i słodzenie wink)) nie będę odpowiadała. Czuję się bardzo
        > zakłopotana.
        > A kandydatki na synowe bardzo proszę o składanie CV i listów motywacyjnych
        na
        > priva.

        Jesteś kochana smile), ale jak widzisz nastąpił gwałtowny zwrot akcji i do Anielki
        też ustawia się kolejka wink). Pzdr
        >
        > całusy
        > Fiszerowa
        • milarka Re: Odpowiedzi 25.02.05, 11:43
          umasumak napisała:

          > ale jak widzisz nastąpił gwałtowny zwrot akcji i do Anielki
          > też ustawia się kolejka wink). Pzdr

          a co!! Tunio super chłopak, ale mój Maciuś tak łatwo się nie podda wink
          • umasumak Dziewczyny spokój! 25.02.05, 11:45

            • umasumak Re: Dziewczyny spokój! 25.02.05, 11:46
              Za szybko mi się wcisnęło wink). No więc uspokujmy się, bo znowu zaśmiecamy
              poważny wątek. Pzdr
              • milarka Wiem, wiem, przepraszam... 25.02.05, 11:52
                nie mogłam się powstrzymać, ale to rzeczywiście jest poważny wątek więc już
                kończę
                • marchewa3 Witam 25.02.05, 12:17
                  Hejka
                  Ja też sie zgłaszam. Moja Sylwunia (1 rok i 4 miesiące) tez jest InVitro. Jesli
                  chodzi o sam zabieg (miałam ich 3) to wspominam je przyjemnie gdyż zawsze mnie
                  usypiano. Miałam wtedy fajne zwidy wink Jesli chodzi o zarodki (mam ich 5). W
                  przychodni NOVUM w Warszawie jest tak iz podpisujesz umowę. Jesli nie opłacisz
                  po roku dalszego mrożenia to zarodek idzie do adopcji. Nie jest tak jak głoszą
                  przeciwnicy iz zarodek idzie do "zlewu" gdyz na takiej adopcji klinika tez
                  zarabia. Ja najgorzej wspominam zastrzyki. Nie dość, że drogie to jeszcze ich
                  sporo. GonalF sama sobie wstrzykiwałam codziennie w brzuch. Teraz jestem
                  szczęśliwą mamusią i życzę tego samego pozostałym czekającym. Jeśli chodzi o
                  koszta to ogólnie (łącząc wszystkie zabiegi, lekarstwa, taksówki, badania)
                  mogłabym moje małe mieszkanko zamienić na większe ;-( Dofinansowywania przez
                  państwo to niestety fikcja. Prawda jest taka, iż jak nie masz pieniedzy to nie
                  masz dziecka.
                  Pozdrawiam
    • mamusia_misia Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 12:39
      Moim marzeniem jest, zeby nie trzeba bylo pisac takich tekstow, jak fiszerowa.
      Zeby to bylo na porzadku dziennym, zadnych: 'oj oj, musimy to utrzymac w
      tajemnicy!' ani 'o tym trzeba mowic glosno!'. Zeby to bylo normalne smile Niedlugo
      pewno zreszta bedzie, bo problem nie maleje.
      Poki co, fiszerowa musi pisac, zeby to spowszednialo, zrobilo sie wrecz nudne i
      przy okazji wszystkim weszlo do glowy smile
      • paulka25 Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 25.02.05, 17:52
        Ja kompletnie nie rozumiem tych dyskusji czy dziecko poczęte in vitro jest
        lepsze czy gorsze. Zreszta tak samo jak w przypadku dziecka urodzonego
        naturalnie i przez cesarke. Przeciez to nie powinno miec zadnego znaczenia.
        Liczy sie tylko dziecko. A tak na marginesie Tunio to niezly przystojniak.
        Mojej corci bardzo sie spodobal smile
    • mamand Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 26.02.05, 10:20
      >wrzuceniu na 2 dni na
      płytkę szklaną (a nie do probówki wink). <

      "in vitro" - na szkle
      surprised)
    • oxygen100 Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 26.02.05, 22:50
      witam, weszlam tu ot tak nie jestem matka ale mam pytanie z czystej ciekawosci.
      rozumiem ze produkcja tych komorke jajowych jest stymulowana odpowiednimi
      hormonami. Czy cos wiadomo na temat zwiekszonego ryzyka wystapienia
      estrogenozaleznych nowotworow po takich zabiegach (u matki)?? Czy lekarze cos
      mowia na ten temat??
      -
    • gloria2 Re: Wszystko co chciałybyście wiedzieć o... in vi 26.02.05, 23:46
      Ja mam pytanie odnośnie już samej ciąży po zapłodnieniu in vitro. Czy taka
      ciąża jest traktowana zawsze jako ciąża ryzyka, i trzeba bardzo na siebie
      uważać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka