Dodaj do ulubionych

jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci?

15.03.05, 20:56
dlaczego pytam? otoz, zaczne od opisu:moja dobra kolezanka ma synka ktory we
wrzesniu poszedl pierwszy raz do szkoly, dziecko grzeczne , ulozone, nie
sprawiajace klopotow wychowawczych , uczy sie dobrze ale... jej dziecko jest
wiecznie w szkole maltretowane przez kolegow lobuzow, oczywiscie nie przez
wszystkich i nie tylko on, po prostu w klasie sa dzieci takie jak on i dzieci
ktore sa strasznie agresywne[ z domow niekoniecznie patologicznych] i az sie
trzesa aby komus przylac, po rozmowie z nauczycielka, znajoma dowiedziala
sie, ze nie ma ona wplywu na zachowanie uczniow gdyz po zwroceniu uwagi co
poniektorym rodzicom zostala zrugana i zmieszana z blotem, ze smiala
glosniejszym tonem zwrocic sie do ich dziecka i ze od wychowywania to sa oni
a nie nauczycielka.Tylko gdzie to wychowanie? czy polega ono na tym by
dziecko w szkole wszystkich obijalo bo czuje sie bezkarne?? sama mam corke
ktora niedlugo pojdzie do szkoly staram sie wychowywac ja z zasadami co dobre
a co zle z poszanowaniem dla innych ludzi a w tym rowiesnikow, natomiast moj
maz buntuje sie twierdzac, ze zle ja wychowuje, ze powinna byc w przyszlosci
[moze to smiesznie zabrzmi] hetera ktora rozpycha sie lokciami by osiagnac
cel i ktora nie da sobie narobic na glowe.Teraz nasuwa mi sie pytanie kto z
nas ma racje? czy dziecko dobrze wychowane, z dobrego spokojnego domu jest z
gory skazane na poniewierke lub wykolejenie w konfrontacji z dziecmi z
domow.. [umowmy sie-rozych, z nizin tez ]i czy jedynym wyjsciem jest
wychowywac dziecko ktore kopie w j... i idzie na przod? jak wy kochani rodzice
[matki] to widzicie? jak wychowujecie swoje dzieci?
Obserwuj wątek
    • mrda Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 15.03.05, 21:26
      Zgadzam sie co do tego, ze dzieciaki sa w dzisiejszych czasach bardzo agresywne
      i ze to wina rodzicow. Mam syna pelnego temperamentu ktory lubi powariowac i
      nie raz bije sie z kolegami mimo moich wywodow. Zapowiedzialam mu, ze sam ma
      bojek nie wywolywac ale jesli ktos zrobi mu krzywde to ma oddac i basta, poza
      tym uczeszcza na lekcje karate i tam uczy sie etyki w pewnym sensie . Z moich
      obserwacji wynika, ze dziewczyny sa gorsze i same chlopcow zaczepiaja-tak zali
      sie moj syn ale wie, ze dziewczyny to nawet kwiatkiem uderzyc nie wolno, czy to
      zle? Sama nie wiem
      • mifka Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 15.03.05, 21:47
        moja filozofia jest nastepujaca:bic nie wolno, ale jesli ktos cie uderzy
        sprobuj najpierw glosno i wyraznie zaprotestowac a jak nie poskutkuje czas sie
        bronic. moje dziecie zupelnie mnie zignorowalo, jej sposob na zaczepnych
        kolegow to unikac a jak sie nie da prosto do nauczycielki. w przedszkolu,w
        ktorym jest teraz to skutkuje a jak powiedzie sie jej w szkole zobaczymy za rok.
        w placowce, do ktorej uczeszcza moja corka jest calkowity zakaz stosowania
        wszelkiej przemocy i jesli rodzice sie nie zgadzaj moga zrezygnowac z
        przedszkola. uwazam, ze w tej kwestii nauczyciel ma prawo nie liczyc sie ze
        zdaniem rodzicow-jezeli jakies dziecko uderzy za mocno i zrobi krzywde drugiemu
        to nauczyciel zostanie pociagniety do odpowiedzialnosci . poza tym jedna z
        wielu zasad funkcjonowania zdrowego spoleczenstwa jest zakaz przemocy i dzieci
        powinny to zrozumiec i ponosic konsekwencje lamania tej zasady
        • dna2 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 06:57
          Tak, mifko, tylko, ze rodzice wlasnie tych agresywnych dzieci,sa oburzeni gdy
          ktos poza nimi stosuje reprymende w stosunku do ich dziecka, sami natomiast
          smiem twierdzic stosuja przemoc wobec dzieci, bo skad one maja ten przyklad jak
          nie z domu? Nie sadze zeby dziecko ktore ma w domu poczucie bezpieczenstwa i
          szacunek - musialo wyladowywac swe emocje na kolegach czy kolezankach i nie
          dziwi mnie fakt gdy dotyczy to tak jak wczesniej pisalam dzieci z domow
          patologicznych, natomiast z obserwacji mojej znajomej wynika, ze to dzieci z
          t.z.w dobrych domow sa takie agresywne, gdzie mamusia z tatusiem przychodza
          odstawieni do szkoly, podjezdzaja drogim autem a dziecku na pierwszy rzut oka
          nic nie brakuje, jednak okazuje sie ,ze ci rodzice chowaja lobuza!Jest to dla
          mnie niedopuszczalne, ze nauczyciele boja sie wychowywac(przeciez szkola
          wychowuje)uczniow w obawie przed atakiem rozhisteryzowanych rodzicow i w obawie
          przed utrata posady.Przeciez dziecko nie jest z gruntu zle, moze byc natomiast
          zle wychowane, dlatego w moim poscie zapytalam czy my wszyscy rodzice a tutaj
          matki-jestesmy przekonane, ze nasze dziecko jest dobrze wychowane? Jestem
          ciekawa czy zezwalacie na to wlasnie by np. szkola i nauczyciele uczyli wasze
          dziecko dobrego wychowania, czy jestescie przeciwni?
          • ula_max zacznijmy od tego, że ... 16.03.05, 07:11
            wcale nie poznaje się dziecka że pochodzi z dobrego domu bo mamuśka i tatus
            jeżdżą dobrymi samochodami, czy dziecko ubrane jest w najmodniejsze ciuszki, z
            odpowiednimi metkami. To dowód, że mają kasę, a nie umiejętności dobrego
            wychowania. Dziecko może byc skromnie ubrane, mamuśka będzie jeździć autobusem,
            a tatuś starym maluchem - czy to dowód że jest ze "złego domu"? Nie. Raczej o
            to chodzi, ze przepraszam, jak się robi kasę, to się nie ma czasu dla dzieci, a
            dorabianie się i gonitwa za kasą są dziś bardzo modne. Ale jedno nie wyklucza
            drugiego. Dzieci potrzbują stanowczości, jasnych zasad i regularności. Nie
            można dziecku wynagradzać braku czasu dla niego zabawkami, słodczami. Mój synek
            wie, że rano wstajemy, ubieramy się dziś wstał o 5 gotowy do zabawy i wygłupów,
            wie kiedy jest czas na zabawę, kiedy czas na spanie itd. Może mam poprostu
            grzeczne dziecko, a moze od początku uczyłam ładu i rozsądku. Ale powiem Wam
            szczerze, ze cieszę się że mam chłopaka. Mówię mu nie zaczepiaj dzieci, nie
            popychaj. A jak ktoś ciebie popchnie to mu oddaj. I koniec.
            • mamadwojga Re: zacznijmy od tego, że ... 16.03.05, 07:24
              ula_max napisała:
              > Ale powiem Wam
              > szczerze, ze cieszę się że mam chłopaka. Mówię mu nie zaczepiaj dzieci, nie
              > popychaj. A jak ktoś ciebie popchnie to mu oddaj. I koniec.

              Ula, jeśli chodzi o płeć, to naprawdę, zarówno chłopiec jak i dziewczynka może
              stać się klasową ofiarą.
              Co do reszty postu- zgadzam się w 100%. Moja córka ma powiedziane jasno - nie
              wolno zaczepiać innych dzieci ale jak ktoś ją uderzy to ma natychmiast oddać
              dwa razy mocniej a potem pójść do pani przedszkolanki smile Działa! Ostatnio w
              przedszkolu jakiś chłopiec podrapał ją (ni z tego ni z owego) po buzi. Efekt
              był taki że OBOJE nosili blizny przez tydzień. I cieszę się że Misia sobie
              poradziła. Ona normalnie jest bardzo grzeczna i spokojna - wzór dziecka smile
              • dna2 Re: zacznijmy od tego, że ... 16.03.05, 07:47
                A nie obawacie sie ,ze kiedys z takiego oddawania sobie na wzajem, podczas
                nieobecnosci nauczycielki moze dojsc do nieszczescia jakiegos, bo wasze dziecko
                tylko odda a tamto moze mu no niewiem, wazonem przylozyc, Ja sie wlasnie tego
                boje, ze inne dzieci sa nieobliczalne a skargi u nowobogackich rodzicow nie
                skutkuja ,jestem sklonna wierzyc , ze ci rodzice mowia dziecku, ze dobrze robi-
                skoro sytuacja sie ciagle powtarza
                • ula_max masz rację 16.03.05, 07:55
                  i tak może być, ale nie jetesmy w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji,
                  dlatego podobnie jak jakas mama pisała powyżej, mam zamiar dać Wikusia na
                  lekcje karate, albo coś podobnego. Musi wiedzieć jak się obronić, musi wiedzieć
                  że moga byc różne nieprzewidziane sytaucji. Nie mam zamiaru trzymać go pod
                  spódnicą do 20-stki.
                  • driadea Re: masz rację 16.03.05, 08:11
                    A, bo pewni rodzice nie widzą, niestety, różnicy, pomiędzy wychowaniem
                    bezstresowym a brakiem wychowania. I to wcale niekoniecznie nowobogaccy
                    maluczcy czy patologiczni...
          • cruella Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 08:53
            dna2 napisała:

            > Tak, mifko, tylko, ze rodzice wlasnie tych agresywnych dzieci,sa oburzeni gdy
            > ktos poza nimi stosuje reprymende w stosunku do ich dziecka, sami natomiast
            > smiem twierdzic stosuja przemoc wobec dzieci, bo skad one maja ten przyklad
            jak
            >
            > nie z domu?

            Zabolało mnie Twoje uogólnienie.

            Mój Kuba miał problem z aklimatyzacją w nowej szkole (nowi koledzy, inne
            osiedle). Były z nim małe problemy (dwukrotnie uderzył kolegę), z pokorą
            wysłuchałam krzyków ze strony nauczycielki, przeprosiliśmy dzieci i rodziców.
            Głośno i wyraźnie mówiłam każdemu, że musi być jakiś powód (zmiana otoczenia,
            problem z zaaklimatyzowaniem, jakiś prowodyr w klasie).
            Problem zniknął równie szybko, jak się pojawił.

            Wiesz, co słyszałam za każdym razem od rodzicow i nauczycielki????
            Ja biję dzieci, bo: "tak zachowują się dzieci bite", "już ja proszę pani
            wyciągnę od dziecka to bicie, dzieci nie kłamią"...

            Było mi okropnie przykro. Nawet nie wiesz, jak bardzo. Jak miałam przekonać, że
            u mnie dzieci nie są bite? Zrobiono z nas rodzinę patologiczną: bicie, matka
            niepracująca, jedno źródło dochodów=brak pieniędzy=frustracje i konflikty,
            ojciec w pracy=zaniedbane dzieci=depresja matki.

            Takie słowa bardzo ranią.
      • bobasia1 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 09:37
        Mimo wszystko wychowuję swoje dzieci ucząc poszanowania dla drugiej osoby i w
        zgodzie z wartościami, które wyznaję. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie ułatwi
        im to życia. Być może nie raz padną ofiarą osób inaczej podchadzących do życia.
        Niestety żyć w zgodzie z własnymi zasadami, które na dodatek nie obejmują
        przemocy, kłamstwa itp., nie jest łatwo. Być może dlatego osoby tak postępujące
        (tzn. trzymające się swoich reguł) budzą w nas szacunek i podziw. Ponadto wciąż
        mam - naiwną być może - wiarę, że dobro zwycięża. pozdrawiam
    • lola211 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 09:25
      Mnie szkola czeka we wrzesniu.Teraz córka chodzi do przedszkola i nie skarzyla
      sie, zeby ktos ja uderzyl.Sama nigdy nie uderzyla zadnego dziecka.W mojej
      obecnosci zostala uderzona przez ulubiona (jej ) kolezanke,piescia w twarz,
      rozplakala sie, tamta dostala ostra reprymende,a moja pouczenie, by na drugi
      raz oddala jej bez ceregieli.I tak sie stalo.Dla mnie ta kolezanka miedzy
      innymi z tego powodu jest juz "spalona" , bo to chamskie i niewychowane dziecko.
      Jestem za tym, by nauczyciel wychowywal i jesli moje dziecko postapilo by
      agresywnie, zastosowal odpowiednie srodki.Jesli beda sie zdarzaly sytuacje
      bicia, to jestem w stanie uderzyc wprost do rodziców agresora, aby zobaczyc jak
      oni sytuacje postrzegaja i co zamierzaja z tym robic.
      Nie dopuszczam w ogóle mysli, ze dzieciak bedzie huliganil w najlepsze i nikt
      nic z tym robil nie bedzie- mysle, ze wowczas trzeba suszyc głowe wychowawcy,
      niech rozwiazuje problem, od tego jest.
      Nasłuchalam sie juz historii jak to rodzice oburzeni zachowaniem nauczyciela(bo
      smial podniesc glos na ich dziecko)zwracaja mu uwage przy tym delikwencie-
      autorytet pada na pysk.
      Ja jednak stawiam na Twoj model wychowania, a nie meza, aby dziecko sobie
      poradzilo, nie trzeba go od razu uczyc agresji.
      • lola211 Re: chuliganil nt 16.03.05, 09:29
    • lajlah Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 10:40
      Powiem Ci, że mam takie same obawy jak Ty. Wiem, że dziecko może trafić na
      takie dzieci w klasie, które są agresywne, a moje dziecko jest pokojowe i nie
      będzie umiało sobie poradzić z agresją. No ale trudno wychowywać dziecko,
      mówiąc mu, że ma dokuczać innym i wyśmiewać się z dzieci.
      Nie wiem co zrobiłabym w akiej sytuacji, tym bardziej, że rozmowa z rodzicami
      takich dzieci czasem nic nie pomaga, a nauczyciele często są bezradni.
      Mój syn idzie od września do zerówki i muszę się przyznać, że bardzo się
      obawiam. Pzdr.
      • bibi1 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 11:17
        Dzieciak mojej kolezanki non stop lal mojego syna.Doszlo nawet do tego,ze robil
        to na oczach moich i swojej mamy.
        Wiele razy zwracelam uwage i jemu i jej,ale tak kobieta uznala to za powod do
        dumy z wlasnego syna!!!!!!!
        Nigdy nie ukarala go za to,tylko jeszcze miala do mnie pretensje,ze sie czepiam
        jej syna,a moj to jest lalus,nawet bic sie nie umie.
        Od ostatniego takiego incydentu juz ze soba nie rozmawiamy.
        Ale mysle,ze lekcja dobrego wychowania,to jej tez by sie przydala.
        • katse Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 11:30
          oj, a ja mam w domu taka wrazliwa istotke, jak jej zabieraja to placze, jak ja
          bije to placze. jest jeszcze mala 20 miesiecy. ale juz sie martwie jak ja
          wspomoc, jak ja probowac kierowac, co jej podpowiadac.
    • koleandra Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 12:16
      Nie wiem, ja zawsze próbowałam wypośrodkować i myślę, że mi się to udało. Ada
      nie chodzi jeszcze do przedszkola ale widzę jak sie zachowuje w stosunku do
      dzieci znajomych lub sąsiadów, w piaskownicy. Jest z niej właśnie
      taka "hetera", która idzie przez życie przebojem i sprytem a zarazem jest miła
      i sympatyczna, bardzo grzeczna dopóki jej ktoś nie przyłoży.
      No cóż... wychowuję jak umiem a zobaczymy co będzie jak pójdzie do przedszkola.

      Moja siostra natomiast ma syna sk....syna za przeproszeniem! ale dzieciak jest
      chamski niemiłosiernie. Ma już 12 lat ale więcej pisac nie będę bo by mi sie go
      nawet nie udało opisać. No właśnie.... i poszła ta moja siostra na wywiadówkę i
      dowiedziała się, że jej syn bije, dokucza, zaczepia, wyzywa i do tego jest
      okropnie skręcony, że na lekcji nie potrafi na tyłku usiedzieć. A moja siostra
      na to "to świetnie! wie pani, teraz rodzą się takie dzieci już przystosowane do
      dzisiejszego świata zachowujące sie właśnie tak i tylko one mają szansę
      przetrwać i coś osiągnąć". Nauczycielka wybałuszyła oczy i chyba z wrażenia
      przyznałam mojej siostrze rację.
    • chwilka9 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 14:12
      Ja jestem matką "agresywnego dziecka" i możecie mi wierzyć że to nie taka
      prosta sprawa. Nie był nigdy przez nas bity, poświęcamy mu mnóstwo czasu,
      chodzimy do psychologa, jesteśmy konsekwentni jest lepiej, ale chyba nie ma
      dnia żeby nie pobił kogoś w przedszkolu. Do mam uczących dzieci oddawać:
      reakcją mojego dziecka zawsze będzie mocniejsze uderzenie i wręcz szał, przy
      moim dziecko oddawanie jeszcze bardzeij pogarssza sprawę. Ja mu zawsze
      powtarzam że nie wolno oddawać.
      Łatwo Wam przychodzi skwitowanie mnie "nie umie wychować, nie wychowuje".
      Czytam,słucham, tłumaczę... my go naprawdę nie bijemy.
      • lola211 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 14:58
        Nie zazdroszcze.Jednak nadal bede tlumaczyc corce, ze jesli ktos ja uderzy, to
        ma oddac.Przykro mi, ale nie pozwole, by bezkarnie obrywala od dziecka, ktore
        ma ze soba problemy.
      • lajlah Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 17.03.05, 10:23
        Chwilko, ale Twoj syn ma mądrą mamę, a to dużo , bo rozumiesz, że dziecko może
        być agresywne i uczysz Go, żeby się staral zmienić.Oby więcej takich mamsmile
    • michiko ja szkołę mam przed sobą ale dodam cos ze swego 16.03.05, 14:46
      dzieciństwa.
      Otóż rodzice wychowywali mnie : daj spokoj nie odzywaj sie bądz mdrzejsza, nie
      wolno sie bić itd. skutkowało to tym, że dzieci właziły mi na głowe i
      poniewierały. W końcu tata stwierdził ze z takim podejsciem to daleko nie
      zajdziemy. Dwóch starszych kuzynów przeszkoliło mnie w bójkach. I kilka lań
      sprawionych kolezankom i kolegom z klasy przywróciło równowagę.
      Dziecko nie może prowokowac ale też nie można dopuścic do znęciania sie nad nim
      kolegów z klasy.
      Jeśli jest brak reakcji zew strony rodziców czy nauczycieli to nalezyzrobić
      obdukcję i sprawę zgłosic na policję. To powinno otrzeźwić rodziców i ich
      potomstwo.
      • chwilka9 Re: ja szkołę mam przed sobą ale dodam cos ze swe 16.03.05, 18:22
        Nie rozumiem jednego: wszyscy wszędzie a szczególnie na forum o wychowaniu
        krzyczą że nie wolno bić dzieci, a później piszą że uczą dzieci oddawać, czyli
        uczą przemocy. Bo skoro można oddawać to dopuszczalna jest to forma
        rozwiązywania konfliktów. Nie jestem przekonana i często się nad tym
        zastanawiam czy dać klapsa czy nie. Na forum wychowanie utwierdzacie mnie że
        nie wolno a tu z kolei... chyba że dla Was oddawanie nie jest przemocą. Ja
        przestrzegam z tym oddawaniem w przedszkolu boja się go wszystkie dzieci a on
        jest drobny i chudy jak na swój wiek i jeszcze nikogo sie nie boi a krzywdę już
        nie jednemu zrobił który się "stawiał" zależy na kogo trafią.
        • lola211 Re: ja szkołę mam przed sobą ale dodam cos ze swe 16.03.05, 19:53
          Ja dziecka nie bije.Jestem wieksza, silniejsza, nie wykorzystuje oczywistej
          przewagi.Ale jesli uderzylby mnie inny dorosly to dostalby w pysk od razu.I tak
          samo jest z dziecmi- ich sily sa porównywalne, dziecko wobec drugiego dziecka
          nie jest bezbronne jak w stosunku do doroslego.
          Absolutnie nie wpajam zachowan agresywnych, ale bronic sie trzeba, a rola
          popychadla nie odpowiada mi absolutnie zarówno jesli chodzi o mnie, jak i o
          dziecko.
          Ja
          > przestrzegam z tym oddawaniem w przedszkolu boja się go wszystkie dzieci a on
          > jest drobny i chudy jak na swój wiek i jeszcze nikogo sie nie boi a krzywdę
          już
          >
          > nie jednemu zrobił który się "stawiał" zależy na kogo trafią.

          Przepraszam, a gdzie jest opiekun? Jesli dowiedzialabym sie, ze jakis
          przedszkolak notorycznie bije dzieci, w tym moja córke, wiory by polecialy.Od
          tego jest opiekun by agresora stopowal.
          Inaczej rozumiem, maly ma naparzac dzieci, a one potulnie maja mu schodzic z
          drogi, bo nerwowy jest?
          Na szczescie córka chodzi do takiej grupy, gdzie takie rzeczy sie nie zdarzaja.
    • moofka Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 18:49
      dzieci, a zwłaszcza chłopcy bili się biją i bić się będą
      zreszta i ja jako dziewczynka - mała i chuda - dodam nieraz musiałam ostro
      walczyć na podwórku czy w szkole, jak ktoś słusznie zauważył kozły ofiarne
      klasowe są płci obojga,
      i nie zmienimy tego dobrotliwym gadaniem synusiu bic jest be
      nie jest
      co najwyżej można nauczyć się jak bić się honorowo tzn. nie zaczynać, nie bić
      młodszych słabszych dziewczynek itd
      ale kiedy gnojek jeden z drugim zaczyna, terroryzuje cie, zabiera pieniądze,
      cokolwiek - niestety teraz patologia staje sie normą to wiedz ze MASZ PRAWO sie
      bronic
      i w tym przypadku obrony własnie przemoc uwazam ze zła nie jest a obrona
      własnej nietykalnosci jest słuszna
      i tego chce nauczyc swoje dziecko
      ostatnio cztałam wstrzasający artykuł
      otóż ci dwaj zwyrdonialcy którzy zakatowali na smierc dziewczyne w pociągu z
      gdanska do warszawy z rozbrajająca wprost szczeroscia opowiadali, z kiedy
      znecali sie nad tą dziewczyną ona nawet nie probowała sie bronic, nie umiała,
      robili co chcieli
      ona ani razu nawet nie krzyknęła
      • mapta Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 20:36
        Czytam Wasze rozmowy, bardzo ciekawe dla mnie,
        postanowilam tez cos dodac, niby z innej beczki ale tez na ten temat, bo
        wychowanie to nie tylko kwestia "bic czy nie bic" smile

        Dzis bylam na wizycie u kosmetyczki. Nie jestem stala klientka (niestety smile) i
        dlatego bylam w szoku, kiedy zobaczylam tam jedna pania, jak sie potem okazalo -
        stala bywalczynie.
        Otoz ta pani przychodzi tam do tego zakladu CODZIENNIE OD 13 DO 16, zeby
        poplotkowac!!! Ona tam nikogo nie zna, przychodzi do fryzjerki czy kosmetyczki,
        siada na wysokim stolku i slucha o czym rozmawiaja klientki.
        Nie byloby w tym moze nic dziwnego (chociaz wciaz nie dla mnie!!!), gdyby nie
        fakt, ze ta pani przychodzi tam ze swoim synkiem, lat 1,9! I po raz pierwszy
        pojawila sie w tym zakladzie gdy mial mial - uwaga: 10 dni!!!!!!!!!!!!!!!!
        Wyobrazacie sobie ten dramat???
        To dziecko roznosilo ten zaklad w trymiga, przy mnie wpadlo pupa w konsolete i
        rozbilo szybe, rozsypalo proszek do prania ze sklepiku i pare innych drobnych
        przewinien. Ja tam bylam godzine, on zostal na kolejnych kilka...

        Wg mnie wychowanie to tez pokazywanie dzieciom swiata od tej dobrej strony,
        zainteresowywanie dzieci jakimis hobby, uczenie sposobow komunikacji, rozmowy,
        nawiazywania i podtrzymywania znajomosci, szanowanie innych, czytanie, wspolne
        posilki, pikniki, dawanie dobrego przykladu i mnostwo innych rzeczy, zeby juz
        nie przedluzac. Same na pewno uzupelnicie ta liste jeszcze lepiej ode mnie, ja
        mam dopiero 9-miesieczny staz w mamowaniu smile)
        Jesli dziecko bedzie znalo ten "inny" swiat, bedzie wychowywane w duchu dobrej
        komunikacji miedzyludzkiej to i konflikty z rowiesnikami bedzie umialo
        rozwiazywac droga pokojowa.
        Dobrze mysle?
        Poprawcie mnie jesli sie myle smile

        ps
        nie mam nic przeciwko chpodzeniu do kosmetyczki z dziecmi, zeby mnie ktos zle
        nie zrozumial. Chodzi mi tylko o proporcje czasowe...
    • magdalenki1 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 20:50
      nie wiem czy mam rację, ale odnoszę wrażenie, że w tym pytaniu nie chodziło
      tylko i wyłącznie o przemoc fizyczną. Ja mam podobny problem wychowując swoje
      dzieci, ale moje obawy dotyczą czego innego niż bijatyki w szkole. Dzieciaki
      często się trochę poszturchają i te dobrze wychowane też czasem wszczynają
      bójki, mnie bardziej zastanawia jak w ogóle wychowywać dzieci (imam tu właśnie
      na myśli to przepychanie łokciami), moja 7 letnia córka jest bardzo wrażliwa i
      często jest przez inne dzieci wykorzystywana w różny sposób, zawsze na wszystko
      się godzi, nie pcha się żeby być pierwsza, przez co zawsze jest ostatnia, jest
      cierpliwa, ale czasem jest jej przykro, że inni ją spychają na koniec. Nie jest
      cwaniarą pod zadnym względem, wszystkim się chętnie dzieli i pomaga
      potzrebującym pomocy, ale takie zachowania nie są dzisiaj w modzie i właśnie to
      mnie martwi. Zaczynam się już obawiać, że źle ją wychowałam. Kiedyś mówiło się
      na takie dzieci grzeczne, dziś mówi się ofermy, sieroty itp. Przez mój idealizm
      będzie musiała dużo doświadczyć na własnej skórze i to mnie martwi.
      Dodam, że moja córka chodzi do prywatnej szkoły(od zerówki), nie ma tam
      patologii, ale dzieciaki są strasznie cwane i wyrachowane, potrafią przepychać
      się łokciami - byle do przodu.to są dzieci z dobrych rodzin rodzice
      wykształacenie itd. czasem niektóre dzieci w tej szkole wydaja mi się jednak
      gorsze od dzieci z tzw. nizin społecznych.
      Wracając do tematu moją drugą córeczkę wychowam na bardziej pewną siebie i
      walcząca
      pozdrawaim
      • lola211 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 20:58
        A Nie przeceniasz naszego wplywu w tej kwestii? Bo mnie sie wydaje, ze dziecko
        sie rodzi juz z jakims charakterem , i po prostu jest bardziej lub mniej smiale
        bez wzgledu na wychowanie.Czasem rodzenstwo jest diametralnie rózne, a
        wychowywane tak samo.
      • mapta Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 21:25
        "Wracając do tematu moją drugą córeczkę wychowam na bardziej pewną siebie i
        walcząca" napisala Magdalenki1

        A czy nie mozna byc pewnym siebie i nie bic jednoczesnie?

        Zastanawiam sie, jak reaguja dorosli w takich sytuacjach, kiedy ludzie sie
        przepychaja w drzwiach, wpychaja do kolejki, zajezdzaja droge samochodem itp.
        Jedni trabia, krzycza, oddaja lolkciem, a inni na takie zachowania odpowiadaja:
        "ja tez zycze panu milego dnia" smile

        I wydaje mi sie, ze dobrze jest dziecko uczyc, ze nie trzeba koniecznie oddawac
        pieknym za nadobne, ze mozna czasem ustapic, jesli cie to za duzo nie kosztuje,
        ze jak ktos musi pierwszy stanac w kolejce do kasy, to prosze. Ja nie lubie sie
        znizac do poziomu chama i nie bede rywalizowac z takim o miejsce. Mam swoja
        godnosc i stac mnie na to, zeby czegos niegrzecznie nie odpowiedziec czy nie
        oddac kuksanca kosztem tych 5 minut dluzej do kasy...
        Co innego natomiast, gdys ktos atakuje, zanosi sie na nasze zdrowie/zycie czy
        mienie. Trzeba sie bronic i to jest jasna sprawa. Ale rozrozniam to od
        zaczepek, prowokacji, chamskich zachowan czy bezwarunkowych odruchow!
        • magdalenki1 Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 16.03.05, 21:32
          w ogóle się nie zrozumiałysmy, ja problem bicia i przemocy fizycznej pomonęłam
          całkowicie, nawet o tym nie myslałam, w szkole mojej córki nie ma takich
          problemów w ogóle. Mając na myśli "przepychanie łokciami" też nie myslałam o
          popychaniu kogoś dosłownie, tylko o takim walczeniu o swoje prawa między
          dzieciakami i w ogóle o postawie jaką się później utrwala na całe zycie, broń
          boże o popychaniu kogoś, potraktowałam ten problem bardziej psychologicznie.

          A co do wychowania dzieci i rodzeństwa w dużej mierze zgadzam się co do tych
          predyspozycji charakteru już od urodzenia, jednak wierzę, że wychowanie wywiera
          wielki wpływ i to co się w domu słyszy od małego gdzieś tam mocno się odciska.
          I nie zwsze tak, że dzieci słuchają rad rodziców i się do nich stosują, dzieci
          nasladują, słuchają i kodują dużo więcej niż nam dorosłym się wydaje,
          wrażliwośc na różne sprawy jednak wynosi się z domu i nie zgodzę się, że dwójka
          wrazliwych ludzi wychowa potworka i zimnego na wszystko człowieka.
        • magdalenki1 do mapta 16.03.05, 21:40
          nie zrozumiałysmy się, bo pewnie uzyłam złego słowa "walcząca" nie miało
          znaczyć bijącą się czy też uzywającą przemocy fizycznej. Więc moze żeby Wam
          lepiej zobrazować o co mi chodziło też podam przykład (jeden z wielu), dzieci w
          szkole mojej córki zbieraja karteczki do segregatorów i wiedzą dobrze, choć są
          małe które z nich są drogie i chodliwe, które tanie i mniej poszukiwane. Moja
          córka tez zaczęłą zbierać ok. Wszyscy się tymi karteczkami wymieniają, moja Ola
          oddaje komu chce i co chcą dzieciaki i cieszy się z tego, dzieciaki (niektór
          bezlitosne bestie robią z nią złote interesy, zabierają dziesięć za jedną,
          której i tak nikt by nie chciał, i nie było by problemu, bo moja córka czerpie
          z tego radośc, ale potem jej mówi koleżanka, jesteś frajerka, bo oddałaś
          najlepsze za najgorsze. I wtedy moja Ola jest smutna i pyta mnie:"mamo czemu
          dzieci mnie oszukuja z tymi karteczkami, nie chcę już ich zbierać". Może to
          przykład mało trafny, ale mniej więcej o to mi chodzi, i to przepychanie
          łokciami miało obrazować postawę życiową, anie popychanie innych dzieci
          pzdr.
          • mapta Re: do mapta 16.03.05, 21:52
            hej, okej,
            widzisz, tu sie dyskusja roziwnela bardzo bardzo w temacie przemocy, wiec i ja
            tak pojelam to walczenie,
            ale rzeczywiscie nie mysle tylko o takiej przepychance lokciami, ta slowna
            czasem jest duzo gorsza.

            Dlatego, kiedy mysle o wychowywaniu dzieci, to ogarniam szerokie spektrum
            zachowan miedzyludzkich. Uwazam, ze trzeba uczyc dzieci swiata dzisiejszego,
            ale tez przekazywac im te wartosci ktorych dzisiejszy swiat nie promuje! Te
            przepychanki to zachowania, ktorych dzieci i tak sie naucza wlasnie w szkole
            czy juz wczesniej. Dlatego tym bardziej z domu powiny wyniesc inne wzorce.
            Uwazam, ze powinny, bo wtedy daje im to na przyszlosc mozliwosc wyboru
            postepowania. My mamy wplyw na postepowanie dzieci tylko do pewnego czasu,
            potem juz one wybieraja same i mozemy to tylko obserwowac (czasem i to nie) lub
            podpowiadac, gdy zapytaja o zdanie. To wszystko.

            Ja w przypadku karteczek porozmawialabym z cora i podpowiedziala, jej ze zawsze
            ma prawo zamienc karteczki czy oddac, ktore chce i komu chce, ale niech
            najpierw pozna ich wartosc, zeby wiedziala co traci czy zyskuje i ani nie
            oszukiwala innych ani sama nie czula sie oszukana. Uczciwosc to tez jedna z
            wartosci, ktorej warto nauczyc w domu, bo na zewnatrz to juz na pewno jej nie
            pozna...
            a Ty co zrobilas?
            smile
            • magdalenki1 Re: do mapta 16.03.05, 22:09
              karteczki są jenym z wielu przykładów zachowań moje córki na podstawie których
              wnioskuję, ze jest zbyt wrazliwą dziewczynką i nie umie walczyć o swoje,
              dzisiaj w szkole mieli jakieś występy taneczne, najwięcej tańczyły dzieci,
              które wiedziłay jak wepczną się do przodu, moja córka nie wiedziała i choć
              cieszyła się na ten występ od wielu dni nie potańczyła, bo grzecznie wszystkich
              przepuszczała (rozumiesz co mam na myśli), jeśli tylko ktoś o coś ją poprosi
              robi to , oddaje, pomaga i tak dale, nauczyciele w szkole wciąż mówią mi, ze
              mam skarb nie dziecko, ze powinnam być z niej dumna, a ja myślę, że to mój
              błąd, bo nigdy jej nie powiedziałam : 'kochanie, spotkasz na swojej drodze
              mnóstwo wrednych ludzi, którzy beda chcieli cię oszukać, albo wykorzystać - nie
              daj się i walcz", zawsze słyszła w domu, ze swiat jest piekny i życie jest
              piekne, kiedy tylko jest się dobrym szlachetnym i honorowym człowiekiem, a
              dzisiaj niestey takie wartości nie są juz w modzie i to mnie matrwi i dlatego
              moja druga córka dowie się w domu ode mnie, ze w zyciu trzeba umieć "walczyć" o
              swoje, i trzeba pzreć do przodu, nie powiem jej po trupach, ale do przodu, bo
              są ludzie, którzy Cię podepczą jeśli im na to pozwolisz. Sama zostałam
              wychowana zbyt tkliwie i dużo łez upuściłam zanim zrozumiałam (jeszcze nie do
              końca), że w życiu nie ma zbyt wiele miejsca na sentymenty, bo większość pztrzy
              jak tu Cie zrobić w konia, żeby mieć z tego jakąś korzyść, ach.. duzo by mówić
              nie będę zanudzać, a co do karteczek. kupiłam jej nowe, mnóstwo i powiedziałam,
              które ile kosztują i co są warte.
              pozdrawiam
              • dna2 Re: do magdalenki1 17.03.05, 09:31
                Widzisz ja tez mam ten probleb tzn, chce z calej sily wpajac corce zasady ale
                boje sie by nie byla wykorzystywana, bo taka spolegliwosc wobec innych jak sie
                utrwali to bedzie pietnem w zyciu w kontaktach z ludzmi czy nawet w zwiazku.
                Nie chce by moja corka byla zimna ,wyrachowana hetera ale tez nie chce by byla
                lelum polelum ktoremu kazdy nawrzuca czy zrobi krzywde a ona bedzie ryczec po
                katach i bedzie miala w sercu zal, ze ja tak wychowalam.To bardzo zlozony temat
                i jak widze co dom to inne zasady. A co z dzieckiem spokojnym, ktore inni
                wyzywaja np. od grubasa, rudzielca, okularnika itp, czy takie dziecko ma to
                znosic jak ofiara? jakie jest wyjscie? Obserwujac dzieci widze, ze albo
                placza i chowaja sie w kat albo probuja uderzyc tego slownego napastnika, lecz
                nie z agresji tylko z bezradnosci.Moze gdybysmy my wszyscy rodzice wpajali
                dzieciom to , ze nie wolno bic ale i nie wolno ponizac innego dziecka przez
                wyzywanie-to takich konfliktow miedzy naszymi dziecmi w ogole by nie
                bylo.Jeszcze jedno, nie chodzi o to, ze ktos bije dzieci ale nawet nasze
                przepychanki slowne w malzenstwie tudziez inne niechlubne sytuacje moga byc i
                pewnie sa dokladnie powielane na gruncie szkolnym, mimo ze dziecko pozornie w
                domu jest grzeczne to odreagowuje w stosunku do rowiesnikow.Czy dobrze mysle?
    • m.a.l.l.y.s Re: jak WYCHOWUJECIE swoje dzieci? 17.03.05, 11:05
      zawsze mialam ten problem. Jak wychowac dziecko na dobrego, madrego, wrazliwego
      czlowiek. Teraz mam syna, jest bardzo zwariowanym dzieckiem, z glowa pelna
      pomyslow, gadajcym bez przerwy od rana do wieczora.
      Ucze go pewnosic siebie, tzn on mowi:"mamo, nie zrobie tego bo sie boje, bo nie
      umiem..." ja mu mowi:" sluchaj, dasz rade, jestes madry, a marzy ludzie musza
      szukac rozwiazan, dasz rade, jestem z toba, pomoge" Chcialbym , ze by wierzyl w
      swoje mozliwosci, zeby wiedzial, ze jest madrym chlopcem i ze sobie poradzi.
      Druga sprawa to kwestia traktowania slabszych od siebie, ludzi starszych i
      zwierzat. Zelazna zasada: kota nie ciagnie sie za ogon, nie rzuca sie nim, bo
      go to boli, starszym ustepujemy miejsca w autobusie, kosciele.
      Ale tez ostatnio maz moj, wzial sie za jego "szkolenie". Tzn: syn nasz jest
      dzieckiem, ktore nie lubi przemocy, bicia czy krzyku. Pozwalal sie okladac,
      zabierac zabawki. Maz mu wpaja, ze ma nie zaczynac bojek , ale jak ktos go
      uderzy, to ma oddac. Nawet uczy go, jak ma sie bic. Mysle,ze to dobrze. Chce
      zeby byl dobry, madry, ale zeby nie pozwalal sobie w kasze dmuchac i zeby znal
      swoja wartosc i mial swoje zdanie. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka