mameja2
19.03.05, 13:52
Bardzo trudna decyzja, najbardziej rozumiem rozterki Zbyszka. Ostatnio dużo
się pisze odkryciach genetyki i w sumie okazuje się, że te geny tak silnie
nas kształtują że nie ma przed nimi ucieczki. Nawet wychowywanie w jednakowy
sposób dzieci własnych i cudzych nie zawsze sprawia, by zły bagaż nie
przeważył. Jest to duże ryzyko. Sama znam ok. 7 osób adoptowanych. Tylko w
jednym przypadku dziecko nie okazało się patologią. Alkoholizm, narkotyki,
przemoc i konflikt z prawem to patologie, które można odziedziczyć,
oczywiście NIE ZAWSZE, jest po prostu ryzyko. Myślę, że gdyby go nie było,
więcej osób decydowałoby się na adopcję. Ciekawa jestem kto zna osoby
adoptowane i może coś bardziej optymistycznego w tej sprawie napisać?
Oczywiście chodzi mi o sieroty społeczne a nie naturalne! Istnieją jeszcze
inne sposoby, np. zastępcza matka, zapłodnienie in vitro lub poszukiwanie
sieroty naturalnej, albo próbujcie dalej, macie jeszcze czas! Jak zacznie się
kończyć to możecie myśleć o adopcji! Poadrawiam!