Dodaj do ulubionych

Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA?

28.03.05, 10:08
Witajcie Kochane Mamusie, ja po raz pierwszy sie nia stane we wrzesniu, ale
juz mnie "nastraszono" ze opieka nad noworodkiem jest straszna i ze mam sie
cieszyc ze jeszcze "odpoczne" te pare miesiecy z brzuchem.. Mamy jak to jest?
Dzieki za kazdy post smile
Obserwuj wątek
    • driadea Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 10:19
      No nie wiem, co w tym strasznego.
      Ja miałam planową cesarkę, poród nie zmęczył mnie zatem w ogóle, wszystko było
      cudownie, zgodnie z planem, zatem nie było po czym odpoczywać.
      Karmiłam piersią, więc jedzenie dla córki było zawsze gotowe, moje dziecko od
      urodzenia spało w nocy przynajmniej 6 godzin bez przerw, zawsze w swoim łóżku,
      ale bez terroru, to dla niej normalne i naturalne, że nie śpi z mamą, zatem nie
      odcierpiala tego traumatycznym żalem.
      Kąpiel noworodka to bułka z masłem, gorzej z 1,5 roczniakiem ;P
      Przewijanie (używamy jednorazówek) to przecież łatwizna, podobnie
      ubieranie/rozbieranie, choć nigdy nie miałam innych ubranek (body), aniżeli te
      przez głowę.
      Nigdy nie chodziłam na zajęcia szkoły rodzenia, uważałam to za stratę czasu i
      pieniędzy, z uwagi na fakt, że i tak nie mogłabym urodzić naturalnie.
      Nigdy też nie było u mnie położnej. Nie była potrzebna, choć to niewykonanie
      obowiąku z jej strony.
      Opieka nad noworodkiem jest straszna? Nie, nie jest.
      Pozdrawiam i życzę wiele szczęścia w nowej roli smile
      Agnieszka
    • ann007 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 10:28
      bez przesady; no, owszem, kazano mi w ciąży się wysypiać na zapas (chociaż
      wiadomo, że niestety nie da się tak zrobić, buuu...), bo potem są z tym
      problemy. Ja też oczekiwałam koszmaru wymęczonej, zestresowanej matki
      wrzeszczącego malucha, jak sobie wyobrażałam pojawienie się dziecka na świecie,
      to moja wyobraźnia wystarczała do momentu, gdy się ono rodziło, byłasm z nim w
      szpitalu a potem jechaliśmy do domu. No i w momencie otwarcia drzwi robiła się
      czarna dziura. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jaki to koszmar mnie czeka smile
      No i urodził sie Krzyś, niemowlę, które dzieliło swój dzień między dwie
      absorbujące czynności: spanie (to ta czynność bardzo długotrwała) i jedzenie
      (tu już krótki konkret). Jak już naprawdę wróciliśmy do domu, to postawiliśmy
      śpiące dziecko w foteliku samochodowym na ziemi i skonsternowani nie
      wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić, bo przecież DZIECKIEM SIĘ TRZEBA ZAJMOWAĆ!!! A
      ono spało i spało. Potem się obudziło, zjadło i znowu spało, tyle że zdążyłam
      je przełożyć do łóżeczka, co nieco uspokoiło moje sumienie. I tak nam minęły
      trzy miesiące. dzieci koleżanek podobno płakały, wymagaly ciaglego noszenia na
      rekach. a u nas spokoj. tak wiec wszystko zalezy od dziecka. sama szybko
      poznasz jego potrzeby,zobaczysz, tego nie da sie przeoczyc. na pewno nie ma co
      sie bac na zapas. glowa do gory. pozdrawiam wielkanocnie.
    • katklos Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 10:36
      Hm, na pewno te pierwsze dni są nerwowe, jest się przede wszytskim niewyspanym,
      obolałym, rozdrażnionym, płaczliwym, do tego lęki o dziecko, niepwenosć czy
      wszystko robi się dobrze, czy dziecko sie najada itp itd- tego typu
      zmartwienia wypełniają te pierwsze chwile w domu. Ja na przykład byłam
      przekonana ze już nigdy nie siądę spokojnie z kawą, nigdy nie wyjde z domu, ze
      nie ogarnę tego wyszytskiego, a tu z dnia na dzień było coraz lepiej, wszystkie
      elementy układanki zaczynały do siebie pasować, nagle znajdował się czas na
      zrobienie prania, na poczytanie gazety, na kąpiel. Właśnie aromatyczna kąpiel
      była dla mnie wtedy taką chwilką luskusu - w końcu po ciaży można bylo polezec
      sobie w gorącej wodzie- uwlebiałam to! Ważne też, zeby od początku korzystac z
      pomocy taty maleństwa, nie brać wszystkiego na siebie, nie przejmowac się
      bałaganem w domu, odpoczywac- na wszytsko inne będzie czas poźniej. Naprawdę
      nie jest to straszne, raczej nowe, nieznane - z perspektywy casu będziesz
      wspominac to z rozrzewnieniem! Wszystkiego dobrego i zdrówka!!! Trzymaj sie ,
      nie słuchaj straszących ciotek!smile)pozdrawiam, kasia
    • agacz2905 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 12:45
      Nie, opieka nad noworodkiem na pewno nie jest STRASZNA. Natomiast jest
      wyczerpująca. Pojawienie się dziecka na świecie i powiedzmy, pierwsze tygodnie
      po porodzie obfitują w obawy co do np. zdrowia maluszka, jak też "burzę
      hormonów" młodej mamy - taka fizjologia, niestety. Każda z nas przeżywała to z
      mniejszym lub większym nasileniem. Nie do przecenienia jest w tym czasie
      pomoc męża - naprawdę bardzo pomaga i pozwala szybciej wrócić do równowagi.
      Życzę Ci łatwego i prawie bezbolesnego porodu i silnej pozytywnej więzi z mężem
      jak i z nowonarodzonym we wrześniu Maluszkiem.
      Agnieszka
    • kalina_p Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 12:50
      Wcale nie jest straszna, też mnie straszyli i nic z tego się nie sprawdziło. A
      noworodek to w ogóle tylko spi i je, ja wtedy z nudów mieszkanie glansowałam,
      seriale brazylijskie oglądała, hehehe.
      Gorzej się zaczęło, jak mała miała jakies pół roku - coraz mniej spania w dzień
      za to coraz więcej chęci do zabawy. Ale tez jest ok.
      I noce prawie od początku całe przespane i żadnych kolek, chorób...Jakbym miała
      gwarancję, że każde moje dziecko będzie takie "bezproblemowe" to mogłabym mieć
      tuzinwink
    • bea.bea Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 12:55
      mówi sie tak .....im dalej w las tym więcej drzew....

      u mnie to było tak...noworodek to cudowny czas.....je i śpi.....je i śpi...je i
      śpi....luzik...
      czekasz aż zacznie chodzić ...i to błądsmile))...bo kiedy zaczyna chodzić to się
      dopiero zaczyna smile))

      mój mąz był u znajomuch i powiedział , że teraz to mamy najgorszy okres ( ok 13
      miesiąca)
      a poni mu na to....teraz to już każdy okres bedzie najgorszy...

      ale zawsze dostajęsz rekompensatę.....bo choć umordujesz sie , to jak poyem
      popatrzysz na tą kochaną spiącą buźkę....to nawet nie boisz się obudzić
      następnego dnia smile)))

      powiem krótko...bzdury gadają smile))
      • virtual_moth Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 13:06
        Z tym chodzeniem to różnie bywa. Ja odetchnęłam pełną piersią, gdy Mała zaczęła
        raczkować, a chodzenie to już bajkasmile Niemowlęctwo w wydaniu mojej córki to
        było ciągłe marudzenie, czemu się nie dziwie - jak można się nie nudzić siedząc
        non stop i nie mogąc się poruszać?wink Gdy zaczęła raczkować mogła po prostu
        pójść gdzie chce i dostać w swe łapki co chce. To wiekie odciążenie, ważne
        tylko, aby zabezpieczyć porządnie dom.

        Pzdr
    • virtual_moth Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 13:00
      Wszystko zależy od dzieckawink

      Możesz trafić na takiego, co pożywia się w 5 minut i śpi całe dnie lub "czuwa"
      bezgłośnie, możesz trafić na takiego (takąwink, która wisi na cycku non-stop, a
      kiedy nie śpi to wyje niczym syrena strażacka mimo zaspokojenia wszelkich jego
      (jej) potrzeb. Wiele rzeczy można korygować odpowiednim "wychowaniem", ale moje
      doświadczenie pokazuje, że jak trafisz na wyjca tudzież "kolkowca", to wiele
      nie zdziałaszwink

      Tak czy inaczej przez pierwsze tygodnie zdrowe noworodki zwykle śpią, więc jest
      czas na uregulowanie dnia, odpoczynek i kawkę bez marudzeniawink A potem...
      potem to różnie bywawink

      Pzdr
      • rysia_mama_wiktorka Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 14:02
        Może bywa straszna albo wyczerpująca ale nawet jeżeli tak, to pamiętaj, że to
        szybko mijasmile Dzieci potrafią być różne i albo trafi Ci się skarb, który jako
        niemowlak śpi i je i jest ogólnie rzecz biorąc spokój albo druga wersja, która
        mi się trafiłasmile czyli wersja niemowlakowa straszna a teraz jest super. Tego
        się nie da przewidzieć i już! I nie zamartwiaj się na zapas, bo to niczego nie
        zmieni. Jak już urodzisz to zaglądaj na forum, zawsze Ci ktoś pomożesmile) Albo Ty
        komuśsmile
        pozdrawiam,
        Paulina
    • kingaolsz Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 14:09
      Zalezy jakie dziecko "Ci sie trafi" . Mozesz miec tylko spiace i jedzace ( jak
      w pierwszych wpisach), albo tak jak u nas moze to byc malo spiacy, kolkowy
      krzykacz. Jakkolwiek by nie bylo, nie jest to cos czego nie da sie przezyc.
      Napewno pierwsze dni sa ciezkie, bo trzeba sie przyzwyczaic do nowej
      rzeczywistosci, nauczyk kilku nowych rzeczy, ale wiekszosc z nich przychodzi w
      sumie naturalnie. Szybko zlapiesz o co dziecku chodzi i co kiedy trzeba robic.

      Dasz rade smile

      Pozdr
      Kinga
      • zzz12 A ja troche popsuje te sielanke.. 28.03.05, 14:47
        Moj syn zaczal koncertowac jakies 10 godzin po urodzeniu i tak wyl przez caly
        pierwszy rok zycia... Wisial w miedzyczasie przy piersi (chyba po 20 godzin na
        dobe), denerwujac sie przy tym czesto. Takie mam wspomnienie niemowlectwa
        swojego dziecka. Zastanawialam sie, gdzie sie podziewaja te noworodki co ponoc
        spia nawet 20 godzin na dobe..Teraz wiem, ze w przypadku naszego dziecka byly
        to pierwsze objawy ADHD, ale wtedy nie bylo mowy o relaksujacej kapieli, bo gdy
        sie udawalo malego uspic i np. wiecozrem na sekunde zostawic pod opieka
        tatusia, to po szybkim wbiegu pod prysznic moi mezczyzni juz sie dobijali do
        drzwi lazienki, zebym jak naszybciej wyszla i dala dziecku piers. Gdyby to bylo
        moje drugie lub trzecie dziecko nie mialabym moze oporow zeby zostawic malego
        wyjacego potwora w lozeczku, niech sobie poryczy, moze kiedys sam zasnie... ale
        przy pierwszym dziecku tak bardzo nie chcialam go stresowac i tak bardzo
        chcialam spelniac wszystkie potrzeby niemowlaka.. Gdyby nie pomoc dziadkow
        (ktorzy czasem pomagali hustajac i noszac malego na rekach probujac go uspic i
        uspokoic) chyba bym psychicznie i fizycznie tego pierwszego roku nie przezyla..
        • ptyska1 A ja troche popsuje te sielanke.. 30.03.05, 11:10
          U mnie bylo podobnie. mam trzech synow i corke. najstarszy syn - Konrad, teraz
          ma 13 lat. Bylo z nim zupelnie tak jak piszeszsmile)Po trzech latach urodzilam
          Oskara, a on caly czas spal. Do rany przyloz dzieciak. nawet gdy buidzil sie
          glodny, to tylko pomrukiwal. A trzeci synek, czteroletni Filip spal podobnie
          jak Konrad. Na porodowce darl sie tylko on. Musialybyscie widziec wzrok innych
          matek - ich dzieci spia, a moj sie dzrze i drze. I tak sie dar, az mowic
          zaczal, a teraz mowi caly czas. Nic nie piszecie o tym, jak przebiegaly porody
          ADHAD-owcow. Moich nadruchliwcow laczylo to, ze obaj rodzili sie dlugo,
          przenoszeni i Filip byl zupelnie bialy, jakby podduszony. Psycholog kliniczny,
          z ktorym mam zajecia na studiach mowil, ze to podczas porodu dochodzi do
          zamarwicznych uszkodzen nerow...
    • sonnja1 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 20:51
      A ja sie zgadzam,o!
      Moglabym rodzic i z 10 razy w zamian za spokoj i pokoj w czasie pologu,
      raaanyyyyy chodzilam jak zombie wink
      • ledzeppelin3 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 21:11
        Dla mnie opieka nad noworodkiem, cały pierwszy miesiąc był-niestety- koszmarem,
        ale tylko dlatego, że uległam presji ograniczonych umysłowo doradców
        laktacyjnych, i próbowałam za wszelką cenę karmić wyłącznie piersią, wyciskając
        z siebie każdą kroplę ogromnym kosztem. Nie pozwól robić sobie wody z mózgu,
        nic nie rób na siłę, i ciesz się każdą minutą tego okresu u Twojego dziecka (co
        w nocy będzie trudniejsze smile)
        • ledzeppelin3 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 21:14
          Acha, i jeśli wpuścisz się w kanał "karmienia wyłącznie piersią na żądanie", to
          ryzykujesz, że potomek będzie Ci wisiał 20 godzin na dobę przy zmasakrowanym
          cycku, oraz prawdopodobne są nieprzespane noce do 2 roku życia.
          • driadea Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 21:46
            Z całym szacunkiem, ale nie mogę się z tym zgodzić. Jeśli dziecko ssie
            prawidlowo, to piersi nie bolą ani nie są poranione. Jeśli dziecko ssie
            prawidłowo, to się najada (o ile, rzecz jasna, matka ma wystarczająco pokarmu,
            ale tu znowu - jeśli dziecko ssie prawidłowo - laktacja się normuje według i
            wedle potrzeb ssącego niemowlęcia), nie wisi zatem przy piersi całą dobę.
            Ogromnym błędem wielu młodych matek jest przystawianie do piersi niemowlęcia na
            każde zawołanie, czasem wystarczy (jeśli powiedzmy jadł godzinę temu)
            przytulić, pogłaskać. Nie zawsze dzieciak ryczy z głodu, częściej z tęsknoty,
            strachu etc.
            Oczywiście, zdarza się, że kobieta z różnych względów nie może lub nie chce
            karmić piersią, ja to jak najbardziej szanuję i jestem daleka od oceniania, ale
            skądinąd dziwi mnie, że matki, które nie karmią naturalnie dają rady na temat
            takiego właśnie sposobu karmienia. Przy wielkim szacunku dla każdej matki,
            jakkolwiek by nie karmiła, apeluję o otwartość. Pozdrawiam serdecznie,
            Aga
            • kalina_p Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 21:53
              Bardzo mądrze to napisałaś, ja się zgadzam w 100%.
              Moja mała uczyła się ssać, ja uczyłam się karmić, parę dni to trwało a potem
              było cudnie. A wieki plus - możliwośc wyjazdów, podróżowania, wizyt u
              znajomych - jedzonko w cycu zawsze gotowe do podaniawink
              • katklos Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 22:16
                I ja nie mogę sie zgodzć z tą katastroficzna wizja karmienia piersią! Nie musi
                być tak żle, co wiecej moze być naprawdę super- i to drugie zdarza sie chyba
                cześciejsmile) U nas szło gładko przez 11 mcy, bez żadnych wiekszych dolegliowści,
                dziecko sie najadało i wcale nie wisiało po 20 godzin przy piersi, spokojnie na
                2-3 godzinki można było gdzieś wyskoczyć, no i ten komfort !! Super sprawa.
                • kingaolsz Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 12:29
                  Tez uwazam, ze Driadea ( mam nadzieje, ze nie przekrecilam nicka wink ma w 100%
                  racje. Jedno, ze najwiecej krzycza te co nie karmily, a drugie, ze wcale nie
                  musi byc to koszmarem. Ja coprawda tylko kilka miesiecy, ale karmilam i
                  wspominam to bardzo dobrze. Nie wiem co to poranione piersi, bol karmienia itp.
                  Mialam tyle szczescia, ze u mnie przeszlo to bardzo gladko. Dziewczyna, ktora
                  zalozyla watek, tez moze miec bezproblemowe karmienia, wiec po co ja straszyc
                  na zapas?
                  Ogolnie po co to straszenie jej, ze moze dziecko jej 20 h wisiec na cycu,
                  ryczec z kolkami itp Ona sie bedzie stresowac jeszczew ciazy, a moze byc
                  calkiem milo.
                  Inna sprawa, to nazywanie tego okresu niemowlecego koszmarem, ze jest straszny
                  itp . Kazda, ktora to przeszla jakos przezyla, wiec czy nie lepiej
                  napisac "dasz sobie rade" ?
                  Tez mialam bardzo ciezkie pierwsze 4 miesiace z dzieckiem, ale dalam sobie
                  rade, inne mamy tez a teraz duuuuzo bym dala, zeby przezyc to jeszcze nie raz.

                  Pozdrawiam wiosennie
                  Kinga
                  • ledzeppelin3 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 20:28
                    Kochanieńkie, karmiłam 8 miesięcy, dziecko ssało prawidłowo, ale że miałam
                    niewystarczaj ąco pokarmu, to dziecko wisiało 20h/dobę na cycu. Nie zjadłyście
                    wszystkich rozumów. Nikogo nie straszę, aręcz przeciwnie- radzę, zeby nie dała
                    się indoktrynacji, ale posłuchała siebie.
            • ledzeppelin3 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 20:29
              Karmiłam "naturalnie" 8 miesięcy.
              • ledzeppelin3 Re: driadea 29.03.05, 20:35
                ...także wiem o czym mówię. Wiem ,że jestem niepoprawna politycznie. Ale takie
                są moje odczucia- kobiety, która robiła wszystko, żeby dziecko karmić piersią,
                i która kosztem wielu wyrzeczeń karmiła 8 miesięcy. Także nie bądźcie tak
                strasznie mądre. I dalej uważam, że karmienie piersią jest grubo
                przereklamowane, i tak będę mówić, sorry.
                • driadea Re: driadea 29.03.05, 23:58
                  Cóż, skoro takie to to przereklamowane nie widzę sensu, dla którego katowałaś
                  siebie i swoje dziecko przez osiem miesięcy. Wybacz, ale to niedorzeczne.
                  Ja karmię osiemnaście miesięcy, nie zawsze była rzeka mleka, by dzieciaka
                  wykarmić nie wystarczy tylko chcieć.
                  Mleko kobiece zawiera (obok innych wartościowych składników, rzecz jasna!) 10
                  razy więcej tauryny (wpływa na rozwój i pracę m.in. mózgu i wątroby) aniżeli
                  mleko krowie (które to zmodyfikowane - czyt. częściowo rozłożone, podaje się
                  niemowlętom nie karmionym piersią). Nie da się tego przereklamować, moja droga.
                  Można podważyć przewagę piersi nad butelką w aspekcie psychologicznym, tak -
                  nastrój matki zawsze wpływa na niemowlę, lepiej więc, by szczęśliwa karmiła
                  butelką, niż zgorzkniała i zgnuśniała wpychała dziecku sutka na każde
                  zakwilenie (a nie na żądanie. Wiele, niestety, matek, nie rozróżnia jednego od
                  drugiego). Niemniej jednak na każdym innym pokładzie tej pseudorywalizacji
                  pierś zawsze wygra. Dlaczego? Bo jest najlepsza. Natura wie, co robi.
                  Z całym szacunkiem, droga ledzeppelin3, ale to, że ty miałaś kłopoty z laktacją
                  nie znaczy wcale, że ja jestem głupia.
                  Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
                  • ledzeppelin3 Re: driadea 30.03.05, 08:08
                    > Z całym szacunkiem, droga ledzeppelin3, ale to, że ty miałaś kłopoty z
                    laktacją
                    >
                    > nie znaczy wcale, że ja jestem głupia.
                    Nie wiem, skąd takie wnioski.
                    Karmiłam, bo dziecko miało wstrzymane wszystkie szczepienia (cytomegalia), aż
                    do 8 miesiąca, więc moje mleko zabezpieczało ją w jakimś stopniu. Wiem, jakie
                    są korzyści płynące z karmienia. Ale nie stanowi ono panaceum na wszystkie
                    problemy. Zaczynają pojawiać się prace, w których wykazano, że stężenie np.
                    pestycydów w mleku kobiecym przekracza kilkakrotnie normę dla DOROSŁEGO
                    człowieka. Niepoprawne politycznie, nieprawdaż?
                    • driadea Re: driadea 30.03.05, 08:49
                      > > Z całym szacunkiem, droga ledzeppelin3, ale to, że ty miałaś kłopoty z
                      > laktacją
                      > >
                      > > nie znaczy wcale, że ja jestem głupia.
                      > Nie wiem, skąd takie wnioski.
                      Stąd:
                      "Ale takie
                      są moje odczucia- kobiety, która robiła wszystko, żeby dziecko karmić piersią,
                      i która kosztem wielu wyrzeczeń karmiła 8 miesięcy. Także nie bądźcie tak
                      strasznie mądre."
                      Nigdy i nigdzie nie twierdziłam (zresztą, nie tylko ja, ale także wszelkie
                      organizacje i komitety propagujące karmienie naturalne), że karmienie piersią
                      to panaceum na wszystkie problemy, a jedynie, że jest najlepsze dla dziecka.

                      "Zaczynają pojawiać się prace, w których wykazano, że stężenie np.
                      > pestycydów w mleku kobiecym przekracza kilkakrotnie normę dla DOROSŁEGO
                      > człowieka. "
                      Bardzo chętnie poczytam, poproszę namiary. Swoją drogą, ciekawe, ile tych
                      pestycydów w mleku krowim (krowy spożywają pestycydy bezpośrednio, ludzie, o
                      ile jedzą "mormalnie" - nie)
                      Ja tymczasem daję namiar na artykuł w tej właśnie tematyce, wprost z Komitetu
                      Upowszechniania Karmienia Piersią:
                      www.lmm.pl/porady/karmienie/toksyny.html
                      Miłej lektury.
                      Pozdrawiam smile

                      P.S. "Niepoprawne politycznie, nieprawdaż?"
                      Nie. Ani to niepoprawne, ani niezwykłe. Wiele kobiet myśli w podobny sposób do
                      twojego nt. żywienia niemowląt. I bardzo dobrze, dzieci muszą mieć matki, które
                      myślą smile
                      • ledzeppelin3 Re: driadea 30.03.05, 09:24
                        Niestety, źródło przytoczonej przez Ciebie pracy nie może być traktowane
                        poważnie przez lekarza tudzież naukowca. Wybacz, ale wiarygodna literatura
                        fachowa zawiera tzw. impact factor, a jej źródło jest w bazie Medline czy
                        PubMed względnie w Głównej Bibliotece Lekarskiej. Pełne teksty są dostępne w
                        Medline najczęściej za opłatą, niemniej jak najszybciej spróbuję podać
                        prznajmniej namiary. Tekst, który przytoczyłaś, występuje w co drugiej
                        zorientowanej na karmienie gazetce dziecięcej . Nie ma szans mnie przekonać do
                        czegokolwiek. Jak widzisz, jestem matką, która karmiła piersią, ale patrzy na
                        karmienie krytycznie, bo dla mnie nie ma jedynie sluszntch rozwiązań. Swoją
                        drogą, ciekawi mnie ta zaciekłość w udowanianiu, że tylko mleko mamy zrobi
                        dobrze twojemu maluszkowi. Czyżby karmienie piersią było głównym czynnikiem
                        dowartościowującym mamę?
                        • driadea Re: driadea 30.03.05, 10:07
                          Swoją
                          > drogą, ciekawi mnie ta zaciekłość w udowanianiu, że tylko mleko mamy zrobi
                          > dobrze twojemu maluszkowi.
                          Nie udowadniam, moja droga (a już napewno nie dotyczy to akurat mojego
                          maluszka, ale każdego ssaka, niekoniecznie ludzkiego). Ponadto, parę postów
                          wyżej wymieniłam jeden (a jest ich więcej, choć już mniej ważnych) jakże
                          pozytywny aspekt karmienia butelką. Co więcej, może nie doczytałaś, ale
                          pisalam, że rozumiem i szanuję matki butelkowe.

                          Może rzeczywiście artykuł nieadekwatny (ktoś jednak, sama przyznaj, pisze te
                          gazetki. Ktoś należy do tych komitetów i organizacji, ktoś przeprowadza te
                          badania i ktoś je publikuje - bądź nie - to zazwyczaj te same osoby.), ale
                          oprócz tego, że nie jest dla ciebie wiarygodny (dlaczego? bo nie zawiera,
                          impact factor? ), jakieś prawdy przekazuje.
                          Nie twierdzę, że mleko kobiece nie zawiera pestycydów, zastanawia mnie tylko,
                          ile tychże można znaleźć w mleku krowim, które także podaje się dzieciom. A
                          wziąwszy pod uwagę fakt, iż krowy czerpią pestycydy bezpośrednio z pożywienia,
                          w formie niezmienionej, mogę sobie wyobrazić (wiem, wiem, to tylko hipoteza).

                          Czyżby karmienie piersią było głównym czynnikiem
                          > dowartościowującym mamę?

                          Nie. Nie karmienie piersią, ba, nawet nie karmienie butelką, ale karmienie w
                          ogóle, jakikowiek by był sposób dostarczania pokarmu. I nie głównym, a jednym z
                          wielu. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, sama przyznaj.
                          Powtórzę, co już napisałam, nigdy nie twierdziłam że karmienie piersią
                          jest panaceum na wszystkie problemy, a jedynie, że jest najlepsze dla dziecka
                          (i dla matki, wziąwszy pod uwagę wpływ laktacji na rozwój raka, osteoporozy i
                          in.).
                          Pozdrawiam, Aga
                          • ledzeppelin3 Re: driadea 30.03.05, 10:22
                            O.K. Każda z nas ma swoje zdanie, i dobrze. Ale wyznam Ci, że czuję się bardzo
                            szczęśliwa, będąc wreszcie wolna od karmienia piersią... Żle mi się kojarzy.
                            Nareszcie czuję się dawną sobą, mała radzi sobie świetnie, a cycki są tylko dla
                            męża...
                            • driadea Re: driadea 30.03.05, 11:15
                              Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, to nieczęste wśród młodych matek, niestety.
                              Życzę wszystkiego dobrego smile
                              Aga
                              • ledzeppelin3 Re: driadea 30.03.05, 11:43
                                Dzięki, nawzajem wszystkiego dobrego. Szczęśliwa jestem dopiero teraz, bo moje
                                dziecko jest wreszcie zdrowe i zaszczepione, a ja pogodzona ze sobą. Uwierz,
                                nie było to łatwe szczęście.
                                • driadea Re: driadea 01.04.05, 10:16
                                  Wierzę. Bez zdrowia nic nie cieszy. Wiem...
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 21:19
      Może nie TAKA STARSZNA, ale mocno pracochłonna, na co szczerze mówiąc zupełnie
      nie byłam przygotowanasad. Za to teraz jestemsmile.
      pozdrawiam
    • grzalka Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 21:56
      Zależy od dziecka. Opieka nad Anią to był no problem i wakacje. Opieka nad
      Alkiem jest juz zdecydowanie bardziej problematyczna, ale gdyby był sam Antoś
      to znowu byłyby wakacje wink
    • umasumak Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 28.03.05, 23:10
      Pierwsza córka (12 lat), praktycznie zero problemu, tylko w drugim miesiącu
      kolki. Ale przeżyłyśmy i potem już było oki.
      Druga córka (20 m) to cudowne, bezproblemowe i pogodne dziecko od pierwszych
      chwil życia. Po ukończeniu 3 tygodni przesypiała już 8-9 godzin w nocy, a odkąd
      skończyła 3 m, śpi ponad pół doby co noc i około 3 godzin w dzień. Kochane
      słoneczko smile.
      • thaures Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 10:17
        Przy pierwszym dziecku naprawde straszna-w ogóle nie mogłam się przekonać. Ten
        ruszający się "tobołek" w łóżeczku był dla mnie koszmarem. Dopiero po prawie
        sześciu latach następny tobołek,który od 3 tygodnia życia do końca 2 miesiąca
        nie schodził mi z rąk.Ale te 2 tygodnie spokoju po porodzie były dla mnie
        bardzo ważne- jakoś sie pozbierałam i było dużo lepiej.Poza tym byłam już
        gotowa na dziecko. Nie wiem od czego zależy jak kobietom "udaje" się wejść w
        rolę matki. Przed pierwszym porodem chodziłam do szkoły rodzenia, przeczytałam
        mnóstwo książek i gazet o dzieciach, kończyłam pedagogikę, a w liceum
        pracowałam jako au-pair.Dziecko było zaplanowane i bardzo chciane, a jednak to
        było straszne.Jednak tylko jedna z moich koleżanek przeżywała coś podobnego po
        urodzeniu malucha- wszystkie pozostałe miały, lub nie, krótki baby-blues i
        szybciutko wychodziły na prostą.Życzę wszystkiego dobrego!
    • atlantis75 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 10:08
      Nie przesadzajmy smile Nie jest starsznie. Ze wszystkim można sobie poradzić, ale
      na pewno jest cięzko ze względu na to, że wszystko robi się pierwszy raz i
      człowiek cały czas się uczy. Jednak dosyć szybko nabiera się wprawy i po pewnym
      czasie niekóre czynności robi się automatycznie, np. bez zastanowienia, czy
      dobrze zapinam pampersa wink Bądż dobrej myśli, połóg jest trudny, bo forma po
      ciąży i porodzie spadkowa i mały kosmita w domu wink Jednak ze wszystkim sobie
      poradzisz. Będzie raz lepiej, raz gorzej - ale w ogólnym rozliczeniu:
      wspaniale smile
      Powodzenia!
      Pozdrawiam. Atlantis z 4,5 mies. synkiem
    • jordanka1 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 10:17
      Hej!
      najważniejsze jest pozytywne nastawienie i wiara w siebie!!! Dzieci są różne i
      nie ma co się nastawiać na jakiegoś "terrorystę". U nas nie zaczęło się
      najlepiej: synek przez 4 dni "wisiał" na cycku, ryczał i nie spał. miałam
      seredcznie dość, ale z pomocą przyszła położna. Powoli, powli stabilizowaliśmy
      rytm naszego Malca i teraz jest super!! Nie martw sią na zapas, czytaj, pytaj,
      podpatruj...Zadbaj też o siebie, zrób sobie kilka miłych przyjemności, bo
      później jest mało czasu. To ostanie momenty tylko dla Ciebie, póxniej będziecie
      już WY...
      no i pamiętaj, że zawsze jest forum...
      Pozdrawiam i tzrymam kciuki!!!
      jordanka
    • szyszunia75 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 12:38
      Czasem jest strasznie, czasem słodko, czasem śmiesznie, czasem bardzo męcząco,
      czasem cudownie, błogo. Pierwsze tygodnie życia z dzieckiem są w każdym razie
      inne od wszystkiego, co możesz sobie wyobrazić, czym inni cię straszą, czego
      się spodziewasz. Wiele rzeczy cię zaskoczy, ale pewnie akurat nie te, których
      się obawiasz. Ja martwiłam się, jak sobie poradzę z opieką nad dzieckiem, a to
      akurat było najłatwiejsze, najtrudniejsze zaś okazało się nie zwariować w
      konfrontacji z rodziną, która przeszła jakąś zbiorową depresję poporodową,
      połączoną z szokiem i chęcią udowodnienia, kto górą i kto ma rację.
      Nie przejmuj się i nie stresuj. Ludzie uwielbiają innych straszyć, bo wtedy
      sami wychodzą na bohaterów, którzy jednak sobie z takim koszmarem poradzili.
      Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki!
      • bedada Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 13:31
        Mój od samego poczatku przesypiał prawie całą noc! A ja głupia baba nastawiałam
        sobie zegarek co 5 godz aby dziecko w nocy nakarmić!Bo przyszła pani położna i
        jak dowiedziała sie,że dziecko w nocy śpi i nie budzi się na jedzenie to
        nakrzyczała na mnie ,że chce dziecko zagłodzić!Po jakimś czasie doszłam do
        wniosku,że chyba mi zazdrościła takiego spokojnego dziecka ha,ha,ha.
        A tak na poważnie to okres niemowlęcy mojego syna wspominam bardzo miło.Dziecko
        ciągle spało,budziło się tylko na jedzenie.Cisza spokój,dom posprzątany,obiad
        ugotowany,książka przeczytana.Sielanka!
    • czajkax2 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 20:46
      Nie będę odpowiadać na zadane pytanie, bo dziewczyny wszystko już napisałysmile)
      Napiszę tylko, że polecam książkę Tracy Hogg "Język niemowląt". Pozdrawiam i
      życzę powodzenia przy maluszku.
    • mroufka Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 20:53
      Wiesz,
      zaležy kogo zapytasz. Ja znam kilka mam ktore maja dzieci od kilku miesiēcy - do
      2 lat. Wszystkie sa kompletnie wykonczone fizycznie, niektore rowniez
      psychicznie. Ale nie wszystkie sie przyznaja. Jedna kolezanka powiedziala, ze
      juz nie moze i ona sobie nie wyobraza takiego zycia: karmienie, wrzeszczenie,
      padanie na nos. I juz nie moze i zwariuje.
      Druga - w tej samej sytuacji - coreczka tez jej robila pobudki w nocy co chwila
      i ona pol nocy sie z nia bawila i ja kolysala - twierdzi ze to cudowne
      doswiadczenie i to slodkie. Uwaza ze w ten sposob realizuje sie jako matka.
      Natomiast jej maz ma tego dosyc i podejrzewam ze po cichu snuje niestety pewne
      plany - uwaza ze zona zwariowala.
      Czyli takie same dzieci - inny stosunek do sytuacji.
      Moja rada: przygotuj sie na najgorsze smile Jesli trafi ci sie to idealne dziecko o
      ktorym wszyscy slyszeli (to co spi cala noc i pol dnia) to wygralas. Ale
      prawdopodobnie staniesz twarza w twarz z najciezsza praca w swoim zyciu. Rõwniez
      najbardziej satysfakcjomujaca ale najciezsza. smile)
      U mnie przez pierwsze kilka tygodni byl spokoj - ale to co bylo potem.....
      Zapomnij o spaniu na zapas - nie wyspisz sie i tak wystarczajaco. Bedziesz zla,
      znerwicowana i bedziesz wrzeszczec na meza a on na ciebie. Beda ci puszczac
      nerwy ze twoj facet znowu zapomnial o jakims drobiazgu wiec bedziesz wrzeszczec,
      a on bedzie wrzeszczal na ciebie bo oboje bedziecie nieprzytomni.
      To bedzie straszne ale nikt ci tego nie powie. takie wspomnienia sie zacieraja.
      Powiedza ci, ze dziecko szybko z tego wyrosnie, za rok, dwa.... a ty bedziesz
      czula ze nie wytrzymasz do jutra.
      To musisz sama przezyc, bo nie uwierzysz
      Ale za to pewnego dnia ona ub on wdrapie ci sie na kolano, przytuli malymi
      lapkami i powie "bardzo cie kocham mamusiu" - i tego tez nikt ci nie opisze i
      musisz przezyc to sama smile))
      • kalina_p Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 21:12
        Aj, straszysz, straszysz!
        I po co? Jak juz ktos tu napisał...
        Nie wierzę we wszystkie wykończone koleżanki. Ja i moje nie jestesmy. Nie
        wierze, że to ukrywają. Nie wierze w to, że tak przez pare lat. Mnie prawie rok
        z Kingą (nam - mężowi też) minąl bardzo miło. Oczywiście, że po proodzie,
        pierwsze dni to był szok ale takie dziecko je i spi! No chyba, że ma kolki...
        Ja się tyle książek naczytałam i TV naogladałam, co nigdy przedtem. Jak mała
        zaczęła siadać, raczkować - faktycznie, wymaga dużo uwagi ALE: śpi w dzień 2
        razy, ma kojec, który lubi, łazi sobie po mieszakniu, nie płacze, w nocy śpi od
        20 do 6:30-7...
        Faktycznie, wszyscy mi mówią, że mam anioła ale jakby nawet była "gorsza w
        obsłudze" to chyba nie byłabym aż tak wykończona, jak to opisujesz.
        Albo ja mam spaczone pojęcie o dzieciachsad
        Pozdrawiam
        • madami Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 21:46
          Kalina_p - a może warto by ktoś napisał PRAWDĘ, taką prawdę, że to różnie bywa,
          zależy na jakie dziecko się trafi. Jak ja byłam w ciązy to w czasopismach
          czytałam wyłącznie o rodzinnej sielance z dzidziusiem, czystym, słodkim,
          uśmiechniętym. Wszyscy naokoło bardzo zdziwieni, że jestem nieprzytomna ze
          zmęczenia, że mam zawroty głowy i jestem zupełnie wycieńczona - przecież małe
          dziecko tylko je i śpi. Jasne. Moje dziecko wyło, niespało, bardzo długo
          dochodziłam do siebie po porodzie, karmienie mnie koszmarnie bolało MIMO dobrej
          techniki - pani z poradni laktacyjnej twierdzi, że mój synek to mistrz
          ssania wink Nie oglądałam telewizji, na spacerach plątały mi się nogi, nie miałam
          siły ani się ubrać ani posprzątać. Jak mały zaczął raczkować ( przynajmniej
          polepszyło się ze spaniem) trzeba był mieć oczy dookoła głowy, ja zaczął
          chodzić to czasem dwie osoby nie były w stanie go upilnować. Ja powiem jedno -
          przeżyłam prawdziwy szok, że ten okres jest tak ciężki, szczególnie po
          cukierowych opowieściach o rozkoszach macierzyństwa, wolałabym znać i te dobre
          i złe strony, nie cierpię lukrowania. Szkoda, że wtedy nie miałam dostęu do
          takiego forum....sad
          • andaba Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 21:55
            Nie straszna, tylko zależy to od dziecka.
            A także od tego (strasznie niepopularne będzie to co teraz napiszę) do czego
            się dziecko od pierwszych dni przyzwyczai i od zorganizowania matki...
            Oczywiście, ze są dzieci płaczące, ale chyba większość jest tych spokojnych.
            Zależy to PRZEDE WSZYSTKIM od spokoju matki. Jeżeli matka jest zdenerwowana,
            niespokojna, niepewna, to dziecko wyczuwa i się drze. Wbrew pozorom jest to
            znacznie częstsza przyczyna niż legendarne kolki.
            • madami Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 22:02
              andaba napisała:

              > Nie straszna, tylko zależy to od dziecka.
              > A także od tego (strasznie niepopularne będzie to co teraz napiszę) do czego
              > się dziecko od pierwszych dni przyzwyczai i od zorganizowania matki...
              > Oczywiście, ze są dzieci płaczące, ale chyba większość jest tych spokojnych.
              > Zależy to PRZEDE WSZYSTKIM od spokoju matki. Jeżeli matka jest zdenerwowana,
              > niespokojna, niepewna, to dziecko wyczuwa i się drze. Wbrew pozorom jest to
              > znacznie częstsza przyczyna niż legendarne kolki.

              Dokładnie jest tak jak piszesz - ja teraz, z perspektywy czasu podejrzewam, ze
              dziecko "przejmowało" moje nastroje sad i dlatego było takie niespokojne i
              wrzaskiwe. Przyczyną większości kłopotów było moje niewyspanie, ja jestem osobą
              o małej odporności na brak snu, muszę spac min 8 godzin by normalnie
              funkcjonować, przedtem nie spałam prawie 3 miesiące. To był prawdziwy koszmar,
              byłam wiecznie zmęczona, czasem po prostu siedziałam i traciłam kontakt z
              rzeczywistością albo wybuchałam z byle powodu.
            • kalina_p Andaba! 30.03.05, 06:40
              Dużo myślałam wczesniej o tm, co napisałaś - czy przyczyna jest dziecko czy
              zachowanie matki. I nie wiem, czasem wydaje mi się, że to w 100% wina matki, że
              dziecko wyje i nie spi itd. ale czasem myslę, że nie byłabym taka mądra, gdyby
              moje wyło i że to nie do końca prawda.
              Duuuużo racji masz - widzę, jak moja mama ubiera Kingę, mała zaczyna wyć, matka
              jeszcze szybciej zdenerwowana wciska jej ubranie wciskając jednoczesnie
              smoczka, dziecko w totalnym szoku zaczyna się drzeć przerazone a wystarczy przy
              pierwszym "płaknięciu" rozśmieszyć ją albo cos spokojnie powiedzieć i całe
              ubieranie przebiega bez żadnych problemów. I tu jest własnie wina matki.
              Ze spaniem też - mnie od samego poczatku dużo "nauczył" mąż, inaczej pewnie
              byłabym rozchisteryzowaną mamusią, która leci na łeb na szyję na każde
              kwęknięcie. Od małego mała sama zasypiała u siebie w łóżeczku, BO po prostu od
              urodzenia była tam do zasypiania odkładana. GDYBYM zaczęła ją tego uczyć, jak
              miała 2-3 m-ce to pewnie nie spałaby sama całą no...
              No ale to takie moje rozważania. Nie wiem, co bym tu isała, gdybym miała inne
              dziecko. A może nie może być inna, skoro my z mężem mamy do niej takie
              podejście? Nie wiem.
              Pozdrawiam
              • judytak Re: Andaba! 30.03.05, 11:41
                kalina_p napisała:

                > Dużo myślałam wczesniej o tm, co napisałaś - czy przyczyna jest dziecko czy
                > zachowanie matki. I nie wiem, czasem wydaje mi się, że to w 100% wina matki,
                że
                > dziecko wyje i nie spi itd.

                na pewno nie 100 procent
                dowodem rodziny, gdzie różne dzieci różnie się zachowują (owszem matki mogą w
                różnych okresach różnie się zachowywać, ale podstawowe ich usposobienie jednak
                jest w miarę stałe)
                dowodem też rózne zachowania dzieci chociażby w szpitalnych oddziałach
                noworodkowych (tam, gdzie nie są z matkami na sali)

                poza tym byłoby irracjonalnym wymaganiem wobec kobiety, która po raz pierwszy
                ma do czynienia z noworodkiem, i to własnym, żeby nie była, chociaż czasami,
                niepewna, zdenerwowana, przewrażliwiona...

                > Ze spaniem też -
                > Od małego mała sama zasypiała u siebie w łóżeczku, BO po prostu od
                > urodzenia była tam do zasypiania odkładana. GDYBYM zaczęła ją tego uczyć, jak
                > miała 2-3 m-ce to pewnie nie spałaby sama całą no...

                no więc cała trójka moich dzieci było od powrotu ze szpitala odkładane do
                spania do łóżeczka
                i na początku było wszystko fajnie
                "schody" się zaczynały w miarę "nabierania siły i rozumu", czyli około pięciu
                miesięcy później: dziecko prawidłowo odłożone, ani myśli zasypiać, tylko się
                drze ;o)
                rozwiązań tyle, ile dzieci:
                Duża sie przystosowała po jednorazowej akcji "dać się wypłakać"
                Średni zasypiał na łożu małżeńskim przed telewizorem, był przeniesiony do
                siebie i spał
                Mały zasypiał u siebie w trakcie bajeczki, ale nocne wizyty trwają do dziś
                (trzy lata)

                > A może nie może być inna, skoro my z mężem mamy do niej takie
                > podejście?

                bardzo dobra formułka na dowartościowanie się ;o)
                ja też często stosuję :o)))

                pozdrawiam
                Judyta
                • kalina_p Re: Andaba! 30.03.05, 13:13
                  czyli odwieczne pytanie: geny czy wychowanie???
                  Pozdrawiam
    • dario.plus2 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 29.03.05, 22:55
      Pozdrowienia dla wszystkich Mam.
      U mnie było tak:
      jak się okazało, że jestem w ciąży, słyszałam:"zobaczysz jak to jest - non stop
      w toalecie i jazda do Rygi" - nie wymiotowałam ani razu.
      W miarę rozwoju ciąży:"wszystko jeszcze przed tobą - każdy miesiąc coraz
      gorszy, wszystko boli, nogi puchną jak banie"-nogi puchły mi normalnie, do
      przeżycia,nie odczuwałam nadmiernego wzrostu jakiegoś specjalnego bólu, a wręcz
      przeciwnie - choruję na astmę i miałam to szczęście , że w czasie ciąży astma
      mi się wyciszyła (dla równowagi przyplątała się cukrzyca ciążowa, ale już
      minęła).
      Przed porodem:współczujące spojrzenia i westchnienia-sama zobaczysz - nic nie
      zobaczyłam, miałam cesarkę ze znieczuleniem lędźwiowym, nic nie czułam,
      rozmawiałam z lekarzami,a po 24 godzinach byłam pod prysznicem i mąż mi
      zaproponował dodatkowo spacerek po korytarzu.
      Też słyszałam, że mam się wysypiać na zapas - moje dziecko jest z tych średnio
      śpiących - nie jest aniołem co tylko je i śpi, ale umie też pokrzyczeć i miewa
      swoje niemowlęce humory - ale na dobrą sprawę nocy co byłam faktycznie
      niewyspana, to w ciągu 4,5 miesiąca było kilka.
      Bardziej zmęczona bywałam w czasie uroczego okresu na uczelni, gdzie
      przebalowanych nocy było znacznie, znacznie więcej (i oczywiście nocy gdzie się
      pilnie uczyłam smile.
      Do czego zmierzałam w tym moim dłuuugim wywodzie? - W moim przypadku tego
      typu "dobre rady" zupełnie nie sprawdziły się.
      Każde z naszych dzieci jest inne, i równie dobrze możesz mieć śpioszka jak i
      złośnika.
      Kazda z nas inaczej reaguje na pewne dawki zmęczenia, to co jedną powala z nóg,
      ty możesz znosić zupełnie spokojnie.
      Zawsze znajdzie się jakaś "życzliwa" dusza, która więcej przeszła, więcej wie i
      z "dobrego serca" powie ci jak to jest - traktuj to wszystko z dystansem.
      Faktycznie teraz odpoczywaj, ale rób to ze względu na siebie i dziecko, dla
      dobrego samopoczucia, a nie na zapas.
      A tym straszącym powiedz przy okazji, że skoro oni wytrzymali to ty chyba też
      dasz radę.
      Trzymaj się i powodzenia we wrześniu - zdrowego,kochanego dzieciaczka i jak
      najmniej strachów.
      Renata
    • kalina_p A skąd takie straszenie? Bo 20-30 lat temu... 30.03.05, 06:45
      nie było pieluch jednorazych, nie było podgrzewaczy, kaszek błyskawicznych, zup
      w słoiczkach i tysiaca udogodnień!
      Spójrzcie na to z tej strony - mojamama zawsze mówiła mi, że przy dzieciach to
      tyyyyle roboty i w ogóle będę padnięta. A wcale tak nie jest. Ale ona używała
      tetr, gotowała kaszki po 20 minut, pupę mi i bratu myła szmatka z ciepłą woda,
      bo nie było chusteczek...
      Jakbym teraz do tego, co robię dodała wszystko to, co ona musiała robić z braku
      nowoczesnych akcesoriów do pielegnacji i "obsługi" niemowlat to pewnie
      chodziłabym na rzęsach ze zmęczenia.
      I druga sprawa - dzieci w tetrach częściej sie podobno odparzały (więc
      płakały), nie było butelek przeciwkolkowych i leków, więc częściej miały kolkę
      (i płakały), nawet szczepionki - były starszej generacji, inwazyjne, dzeici się
      po nich bardzo źle czuły (i płakały). Teraz jest duuuużo łatwiej!
      I nie ma się co bać. Pewnie, lepiej się przygotować na gorsze ale wcale tak być
      nie musi.
      • ledzeppelin3 Re: A skąd takie straszenie? Bo 20-30 lat temu... 30.03.05, 08:26
        Jest różnie. Dobrze, cudownie i ciężko. Ale ja za nic bym nie zamieniła się na
        bycie małżeństwem bez dziecka, nie wyobrażam sobie bez niej życia. Ja mam tylko
        jesno dziecko (na razie), więc wiem bardzo niewiele. Myslę, że mamy
        wielodzietne uśmiały by się z wywodów wielce "doświadczonych" matek z jednym
        dzieckiem. Ale jednego się nauczyłam: nie słuchać wszystkich dookoła, tylko
        siebie. Obserwować dziecko. I nie robić nic na siłę. Uwierzyć, że Ty wiesz
        najlepiej w głębi serca, co robić.
        • silvik Re: A skąd takie straszenie? Bo 20-30 lat temu... 30.03.05, 09:13
          Witaj Przyszła Mamusiusmile
          Przeczytałaś tu różne opinie,raz bardzo optymistyczne,innym razem z lekka
          mogłaś się przestraszyćsmileAle prawda jest jedna-każde dziecko jest inne, tak
          samo jak każda z nas różnie z nas reaguje na różne sytuacje w swoim życiu.
          Ja ze swojej strony mogę Ci tylko powiedzieć,że najważniejsze to zaufaj sobie-
          to Ty będziesz mamą swojego dziecka i Ty jesteś dla niego najważniejsza.
          Zgadzam się całkowicie z opinią ledzeppelin3,która opisała problemy z
          karmieniem piersią.Nie wyrzucaj sobie jeśli u Ciebie bedzie podobnie(ale wcale
          nie musismile).Wiem o czym mówię,niestety.Mój synek(obecnie prawie 2 latka)urodził
          się duży i baaardzo głodny...a ja nie miałam pokarmusmile)Gdy inne panie z pokoju
          (byłyśmy we trójkę)cieszyły się swoimi pociechami(w nocy ich dzieci słodko
          spały)ja nie mogłam iść do toalety a nocki spędzałam w pozycji półsiedzącej z
          dzieckiem przy piersi...Gdy tylko próbowałam go na chwilkę odłożyć to od razu
          zaczynał płakać.Ciągle słyszałam:dostawiać,dostawiaćsmileA ja po prostu nie miałam
          pokarmusad
          Ten ciągły nacisk doradcy laktacyjnego spowodował,że czułam sie jak wyrodna
          matka, która nie chce karmić swojego dziecka.Oj nie był to miły początek
          macierzyństwasad
          Wreszcie wrócilismy do domu i tam wreszcie mój synek sie najadł(mleko Bebilon1)
          i spał bez przerwy ok 6,5 godzsmileA ja z mężem co chwilę sprawdzaliśmy czy synek
          oddycha,bo tak długo śpi..)
          Od tego czasu karmiłam go i z piersi,i z butelki.
          Żałuję tylko,że nikt mi nie powiedział,że mogą być takie problemy z
          karmieniem.Dopiero bedąc już mamą z jakimś stażem dowiedziałam się od jednej
          znajomej,że ona tez miała takie problemy.A jej synek tak się wygłodził,że
          skończyło się na kroplówkachsad
          Ona miała tego pecha,że musieli być dłużej w szpitalu(żółtaczka),a w szpitalu
          było nie do pomyslenia,żeby dziecko dokarmiać(podobnie jak w moim przypadku-
          tylko naturalnie ,naturalnie)
          Pozostałe zmiany związane z urodzeniem dziecka były raz lepsze raz gorsze.Ale
          ogólnie nie wyobrażam sobie nie mieć mojego synka.Sama zobaczysz jakie to jest
          uczucie dostać słodkiego całuska od swojego dziecka.Tego po prostu nie da się
          opisaćsmile))
          I dlatego (za jakiś czas oczywiście) pomyślimy o drugim dzieckusmile
          Życzę Ci dużo dobrego.Trzymaj sięsmile
          Jakbyś chciała pogadać to zapraszam na mój adres gazetowy.
      • olaart Re: A skąd takie straszenie? Bo 20-30 lat temu... 30.03.05, 09:25
        Masz rację Kalina wink
        Moja mama np. przez pierwsze pół roku, zmieniajając pampersy mojemu dziecku,
        nie mogła wyjść z zachwytu. 30 lat temu używała tetry a ja byłam bardzo
        wrażliwa, wystarczyła kropelka moczu a już wrzeszczałam wink i codziennie moi
        rodzice -jak tylko raczyłam zasnąć prali we Frani nawet i po 30 pieluch, potem
        wieszanie i prasowanie. Codzinne gotowanie zupek, przeciery owocowe, gotowanie
        kaszek. To musiało być naprawdę ciężka praca. Wyobraźcie sobie obsługę bliźniat
        w tych czasach wink
        • kalina_p Re: A skąd takie straszenie? Bo 20-30 lat temu... 30.03.05, 09:56
          ano własnie...a teraz mikrofalówka, zmywarka, pieluchy jednorazowe, chusteczki,
          wózki nawet takie dobre, że pchać nie trzeba, tylko same jadą!
    • twinmama76 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 30.03.05, 09:01
      Przezyjesz smile
      Ja miałam dwa noworodki i przeżyłam, inni mają 3,4, a nawet więcej i tez mają
      się dobrze smile))
      Ale wiesz co, lepiej naczytaj się tych postów o wykończonych matkach i wyjących
      bez przeryw dzieciach, żeby potem sie mile zdziwić wink
    • lajlah Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 30.03.05, 09:35
      Ja urodziłam synka na początku grudnia. Mieszkamy sami, mąż miał dwa dni
      wolnego po urodzeniu dziecka, nikt mi nie pomagał i jakoś dałam sobie radę,
      chociaż przyznam, że przez pierwszy tydzień byłam na skraju załamania
      nerwowego. Ale udało się i gdy rodzice i teściowie zjechali do nas na święta,
      było już ok.
      Zaznaczę jeszcze, że mamy dom i na święta miałam nie posprzątane, kurz zalegał
      centymetrową warstwą, pranie wyłaziło z kosza, ale dzięki temu ja, mąż i
      maleństwo byliśmy w świetnej formie psychicznej. A porządki nadrobiłam po
      świętachsmile
    • mroufka Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 30.03.05, 10:21
      A tak w ogóle - to dużo zależy nie tylko od tego czy będziesz miała aniołka czy
      złośnika ale jeszcze
      a) rodziny.
      Moje znajome nie wyobrazaja sobie zycia bez babci która może zostac.,
      przypilnowac, ugotowac etc. Ja nie mialam babci smile) i zalowalam. Nie wyobrazasz
      sobie jaka to radosc moc po prostu pojsc chocby do sklepu na zakupy - sama. Albo
      zdrzemnac sie. A w czasie choroby babcia tez spawdza sie nadzwyczajnie. Znajome
      nie mogly uwierzyc jak sobie daje rade - bez babci.
      b) ciebie
      To czy bediesz wykonczona - zalezy od tego jaki tryb zycia prowadzisz.
      Jesli powiedzmy chodzilas na 6 do pracy, to nic sie nie zmieni. Dalej bedziesz
      wstawac o tej samej porze i tego nie zauwazysz. A ja mialam taka prace ze spalam
      do 9. Wiec przezylam szok.
      Zalezy ile potrzebujesz snu, ja niestety jesli nie wyspie sie 9 godzin to jestem
      nieprzytomna - a przy dziecku to niewykonalne.
      I tak dalej. Zalezy czy lubilas prowadzic zycie towarzyskie, czesto wychodzic,
      kino, ksiazki etc. zy w pracy chcialas robic kariere. Bo to wszystko sie zmieni.
      Nie bedziesz miala tego czasu a w konsekwencji zaczniesz miec pretensje do
      swiata smile).
      Ze jestes zamknieta w domu, nie wychodzisz, nie czytasz mlodsze w pracy cie
      przeskoczyly etc.
      Jasne, wszystko w życiu sie jakos da ustawic: ale najlepiej miec
      spokojne dziecko
      dobrego i wyrozumialego męża
      matke skorą do poswiecen
      dobrych przyjaciół
      smile)))
    • mroufka mam dobre porównanie 30.03.05, 11:06
      asz duży rozstrzał opinii. Więć może pomyśl o tym w ten sposób.Wychowanie
      dziecka to jak wakacje. Ale wakacje mogą byc spędzane w różny sposób.
      Wyobraź sobie, że twój ulubiony sposób spedznia wakacji to aktywna turystyka
      piesza w górach. Uwielbiasz brac plecak i chodzić po górach. 20 kilometrów
      dziennie. Czasem piękne widoki, czasem można podglądac kozice, albo piękne
      zachody słońca, wspinać się na szczyty, byc sama, tylko ty i przyroda. A czasem
      deszcxz, w butach chlupie ci woda i cala jestes mokra. jesz zupki z proszku
      gotowane na mszynce. W nocy spisz w wilgotnym namiocie ale czasem na sianie i
      jest bosko.
      No i jesli to lubisz - jest super. Po prostu teraz.... załóż że twój plecak
      bedzie odrobinę cięższy.
      Ale może być inaczej. Pomyśl że nienawidzisz rannego wstawania w schronisku,
      wschody slonca wolisz ogladac w telewizji, lubisz spedzac urlop w dobrym hotelu,
      a czas wolny wygrzewając się na plaży, a potem idąc do eleganckiej knajpki gdzie
      kelner serwuje coś pysznego.
      I teraz sobie wyobraź że nagle cie z tego raju wyrywają i wrzucają z plecakiem w
      góry i każą iść 20 kilometrów w deszczu.
      Aha. I spróbuj sobie w tym wyobrazić męża. Bo on też może uwielbiać chodzić z
      plecakiem po górach, ale może jednak woli z drinkiem siedzieć nad basenem smile)
      I jeśli to pierwsze - to za rok bedziesz mówić że dziecko i wychowanie to bułka
      z masłem. Że to nic takiego i obawy były na wyrost i zupełnie nie rozumiesz tych
      co cię straszyli. A jesli to drugie to będziesz nieżywa ze zmęczenia i błagająca
      żeby ten koszmar się skończył, dziecko dorosło i bedziesz zachodzić w głowę jak
      ktokolwiek mógł ci mówić że to takie fajne.
      smile))
    • triss_merigold6 Re: Opieka nad noworodkiem taka STRASZNA? 30.03.05, 13:58
      U mnie luz. Karmienie naturalne i mlekiem modyfikowanym na noc (teraz syn ma
      4,5 miesiąca i doszły kaszki, zupki - wszystko błyskawiczne i słoiczkowe).
      Dziecko spało jak anioł, kolki były 2. Słownie DWIE - a jadłam wszystko z
      bigosem, mlekiem i cytrusami włącznie. Żadnych odparzeń, marudzeń (sporadyczne
      pojękiwanie). Od urodzenia w swoim łóżeczku - odkładamy po karmieniu wieczornym
      i zasypia. Jak nie zasypia to się ponudzi, pogada do zabawek i zaśnie po 15 min.
      Przyzwyczaiłam do samodzielnej zabawy więc nie mam kłopotu żeby zniknąć
      maluchowi z oczu.
      Tatuś zajmuje się dzieckiem po powrocie z pracy, w weekendy - wtedy mogę wyjść
      sama. Żadna babcia nie pomagała.
      Zresztą ja jestem przy dziecku spokojna i wyluzowana a ono przejmuje nastroje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka