emma13
28.04.05, 11:00
musze napisac do Was, bo nawet nie mam z kim o tym pogadac.
otóż moja historia jest dość długa,postaram sie ją skrócić.
mam 24 lata, 4 letniego syna i męża. to była jak się domyślacie wpadka.
na początku bardzo sie kochaliśmy, naprawde.wszystko było super, on był super.
teraz nic już takie nie jest. nasze małżeństwo się powoli, od dawna rozpada.
ja w ogole nie intersuje mojego męża. nie obchodzi go co się ze mną dzieje,
co z dzieckiem.coraz więcej pije, z pracy wraca po 4-5 godz.,ledwo sie trzyma
na nogach i wtedy zaczyna sie koszmar: poniża, wyzywa,czasem nawet uderzy.
potem przeprasza sto razy.
nie ma miedzy nami już nic,żadnych uczuć,żadnego ciepła.przychodzi zeby sie
najeść, wyspać.
ja wiem,że mnie nie zdradza. nie o to chodzi. dla niego poza kolegami i
alkoholem nic nie jest ważne.
najgorsze jest to,że ja nawet nie mogłabym się z nim rozstać, jestem bez
pracy i nie sądzę,żebym tu coś znalazła.
a tak w ogóle to ja chyba nie chce się z nim rozstawać, chce zeby był taki
jak kiedyś: ciepły, troskliwy...
ja chce tylko troche uczucia, czy za dużo od niego wymagam?
nie moge z nim żyć, ale bez niego też nie.
co ja mam zrobić? ja już sama nie wiem...