Dodaj do ulubionych

mój mąż jest sfrustrowany

23.05.05, 09:30
zazwyczaj nie dzielę się tego typu problemami ale może mi pomożecie. Może
nawet tatusiowie się wypowiedzą. Od kiedy w naszym zyciu pojawiła się
córeczka mąż zaczął pracowac a ja poszłam na wychowawczy (wczeniej to ja
zarabiałam a on studiował). Zarabia miniumum żebyśmy mogli w trójkę żyć, a na
większe potrzeby czasem musimy pożyczyć. Ale ja nie mam do niego pretensji że
zarabia tyle ile zarabia, ani że nie mam na to czy tamto. Na to co trzeba nam
starcza. Babcia za to lubi nam czasem pomóc i kupuje małej obiadki, soczki,
czasem jakieś ubranko, ostatnio chciała piaskownicę. Mi to odpowiada bo
zawsze ta pomoc się przydaje ale mój mąż po każdym takim zakupie jest
wściekły. Ostatnio z niego wydusiłam o co chodzi. On czuje się sfrustrowany
tym że nie stac nas np. na piaskownicę (która nota bene jest nam zbędna) i że
czuje się źle jak babcia przynosi inne rzeczy. Poza tym w weekendy chodzimy
do jednych lub drugich rodziców na obiadki (mi to odpowiada bo mogę weekend
spędzić na przyjemnościach i z rodziną a nie stać przy garach) a mój mąż się
wścieka kiedy wreszcie zjemy niedzielny obiad sami u siebie. Dodam że na
codzień gotuję. Jeśli chodzi o wyjścia to nie wychodzimy nigdzie, spotkania
ze znajomymi bardzo rzadko (z dzieckiem nie możemy pozwolić sobie na szalone
nocne imprezy) a jak chcę go namówić na jakiś rodzinny piknik, spotkanie z
innymi rodzicami (ja poznałam dużo takich osób) to jego to nie interesuje.
Efekt jest taki że ja planuję co będę robić z dzieckiem a on albo z nami
idzie albo nie. Wskutek tego wszystkiego oddalamy się od siebie, nie mamy
wspólnych tematów, a jego złość na otaczający go świat (czytaj: głównie moja
rodzina) ja biorę do siebie osobiście bo on zazwyczaj milczy i nie chce
powiedzieć czemu jest wściekły.
Ja nie rozumiem jak można mieć frustrację dlatego że ktoś nam bezinteresownie
chce pomóc, ja się z tego cieszę, ale może męski punkt widzenia jest inny.
Powtarzam mu że nie mam do niego żalu o to czy o tamto, a pewne rzeczy sobie
poprostu tłumaczę i staram się do nich zdystansować ale on tak nie potrafi.
Czy tak musi być? czy też macie takie problemy? jak sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 09:43
      To nie jest męski punkt widzenia - nam dziadkowie Kingi pomagaja, często cos
      kupuja i mój mąż się bardzo cieszy. Nie uraża to jego ambicji absolutnie.
      Natomiast co do spotkan rodzinnych w weekendy - popatrz na to z tej strony: on
      w tygodniu jest w pracy, malo pewnie w domu i po prostu chcialby spokojnie
      posiedzieć na swoich śmieciach z rodzinka, odpocząć a nie latac do rodzinki czy
      znajomych. Rozumiem Ciebie - chcesz wyjśc, bo siedzisz CIĄGLE w domu, ale
      rozumiem tez jego - że nie chce, bo właśnie chce w końcu apokojnie w domu
      posiedziec. Mój ma tak samo - dlatego wychodzę wtedy, kiedy on jest w pracy a
      jak jest w domu to siedzimy sobie sami, razem, z córeczką. No chyba, że mąż ma
      ochote gdzies wyjść, ale to są sporadyczne przypadki.
      Czyli - dziewie się w kwestii pieniędzy i prezentów natomiast niechęć do wyjść
      rozumiem świetnie i uważam, że jak najbardziej w sumie ma do tego prawo.
    • 18lipcowa Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 09:43
      Facio jest wkurzony bo nie ma na to by spełniać Twoje zachcianki.Nie podoba mu
      się że mama sponsoruje bo wolałby pewnie sam.Tak samo pewnie źle czuje się z
      tym chodzeniem na obiadki.Siedzisz w domu, nudzisz się, wymyślasz sposoby
      spędzania czasu nie mając pojęcia że wszystko kosztuje a was na to nie stać.
      On to wie i dlatego się wkurza.
    • chimba Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 09:49
      A ja wcale mu się nie dziwię, też moja rodzinka jest w chwilowym kryzysie
      finansowym i tak pomagają nam rodzice z obu stron, ale powiem tyle, że mam
      serdecznie tego dosyć, bo chcę być samodzielna i chciałabym mieć mozliwość
      decydowania sama o sobie. A jeszcze jedna rzecz, jak mam inne zdanie na jakiś
      temat co rozdzice czy teściowie, to mówię sobie - kurcze co ty chcesz pomagają,
      a ty jeszcze masz do nich pretensję, i w zasadzie nic nie mówię. To jest
      troszkę chora sytuacja. Całe szczęście, ze juz tylko czerwiec będzie taki,
      później bedzie lepiej.
      Nie dziw sie swojemu mężowi. Też jest mi przykro, ze np. czegoś tam nie mogę
      kupic, że czasami na zycie nie starcza i muszę prosić kogos o pomoc.
      To nie mąż jest problemem, to polityka prorodzinna, a raczej jej brak jest
      problemem
    • joanna_p2 Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 09:53
      Niestety jestem za Twoim mężem . Jesteście osobną rodziną a Twój mąż nie mogąc
      zarobić tyle by zaspokoić wszystkie potrzeby czuje się źle . Lepiej byłoby
      zrezygnować z luksusów i starać się żyć z tego co macie . Babcia jeśli bardzo
      chce pomóc lepiej niech wpłaca na fundusz posagowy dla wnuczki . Co do
      niedzieli też uważam że ma racje ,u nas niedziele to nasze małe święto wspólny
      spacer ,obiad odświętnie podany . Czasem spotykamy się ze znajomymi lub
      rodzinką ale nie częściej niż raz w miesiącu .Niedziela to jedyny dzień gdy
      możemy być razem calą naszą rodzinką . Więc jeśli Ty chcesz zachować swoją to
      pielęgnuj ją bo to kobieta "trzyma" ciepło rodzinne.
      Pozdrowienia smile)
    • lila1974 Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 09:57
      Wcale mnie jego zachowanie nie dziwi.
      Przede wszystkim deprymujaca jest sytuacja, kiedy czlowiek musi liczyc sie z
      kazdym groszem. Jemu jest prawdopodobnie wstyd, a pomoc rodziny przypomina mu
      na kazdym kroku, ze jest do niczego. Prezenty zobowiazuja, wiec czuje sie
      skrepowany. Jesli do tego jest czlowiekiem honorowym, to wyobraz sobie, jak
      bardzo niehonorowe jest dla niego "objadanie" rodziny.

      Chlopak ma swoj dom, swoja rodzine i to z Wami chce spedzac czas. Zmuszajac go
      do ciaglych wyjsc po prostu go meczysz. Moze on nie potrzebuje ciaglego ruchu,
      moze marzy o swietym spokoju w ramionach zony i coreczki.

      Podejrzewam, ze Wasze rodziny rowniez sa odmienne. Zapewne Twoja to "stado" i
      potrzebujecie siebie na wzajem, jego jest bardziej stonowana we wzajemnych
      relacjach. Jesli do tego dojda roznice w charakterach (ekstrawertyk /
      introwertyk) to podloze do konfliktow jak znalazl.

      Zamiast powtarzac mezowi, ze nie masz do niego pretensji (czym mu jednak ciagle
      przypominasz, ze jest do bani), skup sie na nim. Mow mu, ze jestes z nim
      szczesliwa, ze duzo dla Ciebie znaczy itp. Rodzinke nieco odstaw. Nie musza non
      stop uczestniczyc w Waszym zyciu.
    • twinmama76 Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 11:59
      Mnie też nie dziwi frustracja twojego męża. Co więcej, ja też nie lubię
      korzystać ze zbyt wielkiej pomocy rodziny.
      Jeżeli nie mamy na coś pieniędzy, to dla mnie największą frajdą jest uzbieranie
      sobie na ten cel, a nastepnie trumfalna wyprawa do sklepu smile
      Co do niedzielnych obiadków - nie cierpię brrr
      wolę spedzic weekend z mężem i dziecmi, w ostateczności pojechac w gości, ale
      PO obiedzie.
      Na pocieszenie (??) dodam, że mój mąż zgodziłby się raczej z tobą i tez na tym
      tle dochodzi u nas do sprzeczek sad
      • buba27 Re: mój mąż jest sfrustrowany 23.05.05, 12:39
        dzięki za odpowiedzi. Muszę jednak coś wyjaśnić. W naszym domu to ja jestem ta
        bardzo oszczędna i kazdy wydatek planuję tak żeby nam starczyło; robię zakupy w
        tanich sklepach, kupuję tylko to co potrzebne. Sama dawno sobie nic nie kupiłam
        bo chwilowo na to nie mam. Co do tej orhganizacji czasu - ja nie planuję rzeczy
        które są kosztowne, spacer nad Wisłą, wyjazd za miasto na spacer, grill u
        brata, firmowy piknik, etc.
        Ja go rozumiem że mu ciężko bo nagle zrobił się szalenie odpowiedzialny i
        poważny ale stracił przy tym całą radość życia. Nie uśmiecha się, nie jest
        spontaniczny, to raczej role się zamieniły i ja staram się nabrać dystansu do
        wielu spraw a on "zdziadział". Trochę mi przykro z tego powodu.
        Staram się być dobrą żoną i matką, wspierać go, nie obciążać za bardzo
        obowiązkami bo wiem że jest zajęty ale ja też muszę mieć jakieś życie.
        Obiady rodzinne mogę ograniczyć ale nie mam wpływu na to że babcia lubi coś
        jedynej wnusi kupić. I nie chodzi tu nawet o rzeczy nie potrzebne (bo znów tak
        często się to nie zdarza - a tej piaskownicy w końcu nie kupiliśmy) ale babcia
        lubi przynieść raz na tydzień po dwa obiadki, deserki, soczki dla dziecka - co
        mam tego nie przyjąć?
        I problemem jest to że mieszkamy blisko mojej rodziny (ale nie razem) i mój mąż
        wychodząc z psem spotyka teściową prawie codziennie (nie rozmawiają wtedy) a on
        wraca do domu sfrustrowany bo czuje się jakby z nią mieszkał. Dla mnie to nie
        to samo. Zresztą ja jego rodziców traktuję inaczej i nie przeszkadza mi wspólne
        spędzanie czasu (np. wyjazd na wieś z teściową i dzieckiem - dla mnie to
        zasłużony relaks).
        a na koniec: boję się co będzie jak ja będę zarabiać więcej niż mój mąż, a
        wkrótce wracam do pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka