Dodaj do ulubionych

Ślub to monstrualne komplikacje....

12.06.05, 20:31
Wyjście za mąż jest, jak się okazuje, skomplikowane towarzysko. Wraz z
podjęciem decyzji wyskoczyło jak diabeł z pudełka kilka problemów, w których
rozwiązaniu na Was liczę, jak zawsze wink:
Problem numer 1 czyli "nie przyjeżdżajcie na ślub". Mam dalekich krewnych,
których chciałabym powiadomić, że zmieniam stan cywilny, ale nie bardzo ich
widzę na ślubie. Nie mam gdzie ich przenocować, na hotel mnie nie stać, że
nie wspomnę o wepchnięciu dodatkowych dziesięciu osób do knajpy, w której
mieści się w miarę swobodnie jakieś 30 dusz. Chciałam wybrnąć z tego
wysyłając im zawiadomienia, ale to nie jest takie proste, bowiem:
do dziś żyłam w - jak się okazuje dość niebezpiecznym - przekonaniu, że
zawiadomienie o ślubie oznacza "chcemy, żebyście wiedzieli, ale nie
przyjeżdżajcie", a do ściągnięcia gości na ślub i ewentualnie wesele służy
zaproszenie. Otóż nie - podobnież zawiadomienie o ślubie
oznacza "przyjeżdżajcie albo nie, wisi nam to". Mnie nie wisi, czy przyjedzie
dodatkowe 10 czy 12 osób, bo nie mam co z nimi zrobić. A jeśli wyślę im
zawiadomienia post factum, wyjdę na wstrętną cwaną małpę, która jest chytra i
nie chce wydać kasy na krewnych.
Problem nr 2 czyli "mała sala, dużo chętnych". Sala, w której będę brała ten
nieszczęsny ślub, pomieści (nie licząc mnie, męża i świadków) jakieś 10 głów.
A nie wypada nie zaprosić tego, tamtego i śmego, samych krewnych i znajomych
królika jest jakieś 25 sztuk, a bliscy nam ludzie spoza rodziny? Jeszcze
niedawno była to kwestia kilku- góra dziesięcioosobowego nadmiaru, dzisiaj
nadmiar przewyższa trzykrotnie liczbę miejsc na sali. A jeszcze moi koledzy z
pracy, którzy wiedzą o ślubie i których chciałabym na nim widzieć..? A tylu
osób nie wypada nie zaprosić...
Przyznaję się bez bicia - mamy niewiele kasy. Nie stać nas na ściąganie
kilkunastu krewnych i zapewnianie im noclegu, chyba, że na polu namiotowym wink
Nie stać nas na wynajęcie megaknajpy na sto osób i zafundowanie im wyżerki po
dziurki w nosie. Dlatego też musimy się ograniczać w szale zapraszania gości,
bo sami pójdziemy pod most już nawet nie z torbami, bo je nam też zabiorą
komornicy wink
Jak tu się wyplątać...?
BTW nie przerzucajcie tego na Młode Mężatki. Ja potrzebuję rady od Was, a nie
od dziewczyn, które znam tylko z kłótni o bukiet dla teściowej.
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 12.06.05, 20:43
      Co do pierwszego tez zylam zawsze w przekonaniu ze zawiadomienie to
      zawiadomienie. Zreszta jesli nie podaje sie miejsca imprezy weselnej no i ew.
      godziny (jesli nie jest zaraz po slubie) to to chyba wystarczajacy sygnal.
      Co do drugiego zagadnienia - nie wiem czy rozumiem bo wydaje mi sie ze to
      klasyczny dylemat jak zjesc ciastko i miec ciastko. Jesli chcecie slub bardzo
      kameralny, tylko z rodzicami i swiadkami to te 10 miejsc powinno wystarczyc.
      Jesli chcecie zaprosic krewnych i znajomych obu krolikow to moze zmienicie sale?
      Nie wiem gdzie planujecie slub, ale wiekszosc USC ma spore sale, choc moze nie
      koniecznie piekne. Rozumiem ze nie kosciol to nie jest bo takiego na tylko 10
      osob chyba nie masmile)))
      Powodzenia.
      Magad
    • lola211 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 12.06.05, 20:44
      W takim wypadku nie ma co trabic wszem i wobec, ze za maz sie
      wychodzi.Zrobilabym to w miare dyskretnie, pewnie nawet w pracy by dowiedzieli
      sie po fakcie.
      Zaproszenie na slub nie jest jednoznaczne z zaproszeniem na wesele, to mozna na
      owym zaproszeniu wyczytac, chyba ze ktos jest wybitnie niekumaty.Wowczas po
      ceremonii zloza Ci zyczenia, kwiatki wrecza i do widzenia.Na sali wszyscy
      pomiescic sie nie musza, najwyzej poczekaja na zewnatrz.
      Gdybym mieszkala daleko i otrzymala zaproszenie na slub dalekiej kuzynki to
      wyslalabym tylko kartke z zyczeniami, bo wcale nie usmiechalo by mi sie jechac
      tylko po to, by kwiatki i koperte wreczyc.Jakbym byla Twoja krewna, to mialabys
      mnie z glowysmile.
    • motylwodny Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 12.06.05, 21:02
      Jeżeli uważasz, że to "nieszczęsny ślub" to po co go w ogóle bierzesz?
      Jeżeli sprawa gości jest tak ważna to faktycznie moze decyzję o slubie
      odłożysz, aż będziesz mogła zapewnić im gościnę. Moim zdaniem sprawa gości to
      drugorzędna sprawa. Nie masz kasy to nie zapraszaj i nie zawiadamiaj, a już na
      pewno nie pisemnie.
      Im skromniej tym lepiej.
      Nawet jak zaproszisz 100 gości, to i tak znajdzie się taki gościu, który będzie
      niezadowolony i Cie obgada.
      Zaproś tych, z którymi utrzymywałaśstały, stabilny kontakt, a nie dalekich
      krewnych, których nie widziałaś na oczy. Lepiej zaprosić ciocię, z którą
      utrzymywałaś kontakt niż chrzestną, która mieszka w Bułgarii i widziałaś ją na
      swich 5 urodzinach.
      Najważniejsze jest to byś czuła tę wyjątkowość chwili, a nie ilość gości. I tak
      znajdą sie tacy, co sie obrażą, że ich pominęłaś.
      powodzenia na nowej drodze życzę
      • kawka74 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 12.06.05, 21:25
        > Jeżeli uważasz, że to "nieszczęsny ślub" to po co go w ogóle bierzesz?
        Metafora - trudne słowo... wink
    • kalina_p My zrobilismy tak: 12.06.05, 21:11
      poniewaz wesele mialo byc na działce (grill, swojsko, milo, w lesie...), ilośc
      gości tam zaproszonych ez powaznie ograiczona iloscia miejsc noclegowych...
      Zaproszenia na slub - do ilus tam osób - sporo.
      Zaproszenia na slub i wesele (z dopiskiem : po ślubie zapraszamy na
      wesele...ble, ble) - dla jakichs 30-tu osób.
      Reszta - zawiadomienia właśnie.
      I nie bylo problemu. Na zawiadomieniach i zaproszeniach na slub nie bylo słowa
      o weselu - logiczne, ż jak ktos chciałby przyjecha to ma sie potem sam o siebie
      martwić. Zreszta w przypadku osób "niepewnych" dzwonilismy i dogadywalismy
      szczegóły przez telefon, żeby niespodzianek nie było.
      • kawka74 Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 21:33
        Podejrzewam, że drugą stroną medalu, jeśli chodzi o moich krewnych spoza
        Warszawy, jest to, że i oni niekoniecznie mają ochotę przyjeżdżać. Dla nich
        jest to dodatkowy koszt, zapewne będą też uważali, że bez prezentu czy też miło
        szeleszczącej kopertki nie wypada się pojawić. Mój ślub może być dla nich nie
        uroczystością, ale przede wszystkim wydatkiem.
        Czyli: zaproszenia z wkładką o przyjęciu dla wybranych gości, zaproszenia bez
        wkładki dla reszty (z zaznaczeniem, że sala bardzo mała, żeby nie byli
        zdziwieni), dla pozostałych - zawiadomienia. Wreszcie się jakoś
        pozbierałam... wink
        • kalina_p Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 21:55
          My w ten sposób wybrnęlismy. Nie bylo nawet wkladki o weselu czy sibie tylko
          inna tresc zaproszenia po prostu.
          A gdzie ślub? Tak z ciekawości, jak nie chcesz pisac, to ok.

          No i najlepszego!!!
          • kawka74 Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 22:14
            na Bemowie, żoliborskie sale ślubów wymiotło z planu miasta sad
            I dzięki za życzenia, Wam wszystkim smile))
            • kalina_p Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 22:23
              My w palacu ślubów bralismy na Starowce, tam maja kupe terminów, bo jest dużo
              sal. Może tam bylaby większa?
              Pamietam, że na Żoliborzu nie moglismy, bo zaklepane bylo na 3 m-ce naprzód a
              tam bez problemu załatwilismywink
        • justimic Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 22:05
          .... też myślę, że nie goście tu najważniejsi i trzeba po prostu wybrać tych,
          którzy na ślubie być muszą, no i przede wszystkim chcą; resztę tylko powiadom a
          już do nich samych należy decyzja czy przyjadą obejrzeć sam ślub i wrócą do
          domu czy też nie; a swoją drogą to bardzo modne są kameralne śluby właśnie do
          20 osób z najbliższą rodziną: rodzice, świadkowie, rodzeństwo;

          .... wiadomo, że każdy marzy o wielkim ślubie z pompą ale realia niestety
          rzadko na to pozwalają a zaciąganie pożyczek na ślub i spłacanie ich latami
          jest raczej bez sensu; w końcu to tylko jeden dzień a potem toczy się normalne
          życie i niejednokrotnie wiele problemów i wydatków związanych z nowym
          mieszkaniem, samochodem, w końcu powiększeniem rodziny;

          .... ja na Waszym miejscu postawiłabym na taką kameralną imprezkę w najbliższym
          gronie i absolutnie nie przejmowałabym się resztą i ich gadaniem; najważniejsze
          by był to dla Was szczęśliwy i najpiękniejszy dzień w życiu i byście nie
          zaprzatali sobie głowy problemami ani tym czy ktoś Was obgaduje;

          .... życzę powodzenia i szczęścia na nowej drodze......
          ......... a tak apropo to obchodzimy dziś z mężem 6 Rocznicę Ślubu..........
          ............. pozdrawiam...........
          • kalina_p Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 22:11
            wiadomo, że każdy marzy o wielkim ślubie z pompą ale realia niestety
            > rzadko na to pozwalają a zaciąganie pożyczek na ślub i spłacanie ich latami
            > jest raczej bez sensu; w końcu to tylko jeden dzień a potem toczy się
            normalne
            > życie i niejednokrotnie wiele problemów i wydatków związanych z nowym
            > mieszkaniem, samochodem, w końcu powiększeniem rodziny;

            O! A ja właśnie marzylam o weselu w naszym ukochanym domku w lesie w kameralnym
            gronie!
            I jakie przejscia mielismy z częścia rodziny przez to! No bo przeciez "nie
            wypada!", jak można nie zrobic wseliska? Ano można i duuuużo fajniejwink))
            • justimic Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 22:16
              .... no i bardzo dobrze, że zrobiłaś tak jak chciałaś, w końcu to był Twój ślub
              i Twój wybór......
              .... a apropo mojej wypowiedzi to napisałam o tym o czym marzy większość, a
              przynajmniej osoby z mojego otoczenia i o tym co nam niestety narzucają te
              wszystkie: przyzwyczajenia, przesady itp.....

              ... pozdrawiam...
              • kalina_p Re: My zrobilismy tak: 12.06.05, 22:18
                U mnie jeszcze wieeelka afera byla o to, że na "weselu" nie będzie ani
                ziemniaków gotowanych, ani schabowych tylko kielbachy z grilla i szaszlykiwink))

                Ale walczylismy o swoje jak lwy!
                I miło wspominam.
    • bea.bea a my tak...:) 12.06.05, 23:12
      Zrobisz jak bedziesz uważała.....
      my zrobiliśmy tak:
      zawiadomiliśmy wszystkich ktorych chcieliśmy, ale zaprosiliśmy tylko najbliższą
      rodzine....( rodzice i rodzeństwo, świadkowie, bo byli z poza rodziny)
      poza tym nikogo , mimo , że chcieliśmy jednego czy drugiego,

      by uniknąć obrazy należało być konsekwentnym , bez wyjątku....
      na .slubie było dużo...ale na weselu tylko 17 osób.......nikt się nie obraził
    • twinmama76 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 08:55
      Też myślę, że zawiadomienie, to zawiadomienie. Wystarczy być srednio
      inteligentnym, żeby zrozumiec o co chodzi.
      My wysyłaliśmy zaproszenia na ślub i wesele do najbliższej rodziny (niestety u
      nas to było ok. 40 osób), ale np. moje kuzynostwo dostało tylko zawiadomienia.
      Nigdy nie miałam z nimi dobrego kontaktu (duża róznica wieku), a z drugiej
      strony było to dodatkowe 30 osób sad
      Chociaz teraz przypomniała mi się jedna sytuacja. Mam rodzinę w Niemczech (10
      osób). Wysłałam do nich zawiadomienia. Jakis miesiąc po weselu przyjechali do
      POlski i okazało się, że zawiadmonienia krążyły w kosmosie chyba i dotarły do
      nich dwa tygodnie po dniu 0 smile
      Bardzo tego żałowali "bo gdybysmy wiedzieli wcześniej, to na pewno
      przyjechalibyśmy". Jak ja się cieszyłam z miernej kondycji POczty POlskiej smile))
    • anias29 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 11:20
      A wiecie, że pierwszy raz spotykam się z czymś takim jak "zaproszenie" na sam
      ślub? Czemu by to miało służyć? Bo przecież albo "zawiadomienie" o ślubie,
      albo "zaproszenie" na ślub i wesele. Z ciekawości pytam, bo wśród mojej
      rodziny/znajomych tak to właśnie funkcjonuje.
      • starucha121 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 11:29
        > A wiecie, że pierwszy raz spotykam się z czymś takim jak "zaproszenie" na sam
        > ślub? Czemu by to miało służyć? Bo przecież albo "zawiadomienie" o ślubie,
        > albo "zaproszenie" na ślub i wesele. Z ciekawości pytam, bo wśród mojej
        > rodziny/znajomych tak to właśnie funkcjonuje.

        Ja też pierwszy raz dowiaduję się o czymś takim. Dla mnie zawiadomienie to:
        przyjedzcie na slub, a na wesele nie (nie ma o nim informacji w tekście), a
        zaproszenie jest na ślub i wesele (tam zamieszczana jest info o miejscu i
        czasie tego ostatniego).

        • kalina_p zawiadomienia: 13.06.05, 12:13
          sa zawiadomienia - zawiadamiam, że biore slub, żebyscie o tym wiedzieli ode
          mnie a nie od cioci Janki poczta pantoflowa.
          zaproszenia na slub - na uroczystośc do USC albo do kościoła.
          Zaproszenia na ślub i wesele - z zaznaczenim, gdzie wesele ma się odbyc.

          Dla mie logicznewink
          • twinmama76 Re: zawiadomienia: 13.06.05, 12:34
            kalina_p napisała:

            > sa zawiadomienia - zawiadamiam, że biore slub, żebyscie o tym wiedzieli ode
            > mnie a nie od cioci Janki poczta pantoflowa.
            > zaproszenia na slub - na uroczystośc do USC albo do kościoła.
            > Zaproszenia na ślub i wesele - z zaznaczenim, gdzie wesele ma się odbyc.
            >
            Niby tak, ale w moje rodzinie tez nie praktykuje sie wysyłania zaproszeń na sam
            ślub. Zawiadomienie zawiadamia smile) ludzi, że w danym kościele/urzędzie o danej
            godzinie odbędzie się ceremonia zaślubin i zawiadomieni mogą przyjśc na tą
            ceremonię, ale nie muszą. Wiadomo, że na wesele nie sa zaproszeni.
            Zaproszenia wysyła się do tych, dla których są przewidziane miejsca na weselu.
            W uproszczeniu - zawiadamia się o ślubie i zaprasza na imprezę smile
            • sol_bianca Re: zawiadomienia: 13.06.05, 12:57
              > Niby tak, ale w moje rodzinie tez nie praktykuje sie wysyłania zaproszeń na sam
              >
              > ślub. Zawiadomienie zawiadamia smile) ludzi, że w danym kościele/urzędzie o danej
              >
              > godzinie odbędzie się ceremonia zaślubin i zawiadomieni mogą przyjśc na tą
              > ceremonię, ale nie muszą.

              A, to znaczy że ty po prostu nazywasz zawiadomieniem to, co ja nazywam
              zaproszeniem smile Też nie muszą, ale jak piszę gdzie i kiedy, to sugeruję, że
              chciałabym żeby przyszli.
          • sol_bianca Re: zawiadomienia: 13.06.05, 12:54
            kalina_p napisała:

            > sa zawiadomienia - zawiadamiam, że biore slub, żebyscie o tym wiedzieli ode
            > mnie a nie od cioci Janki poczta pantoflowa.
            > zaproszenia na slub - na uroczystośc do USC albo do kościoła.
            > Zaproszenia na ślub i wesele - z zaznaczenim, gdzie wesele ma się odbyc.
            >
            > Dla mie logicznewink
            >

            No właśnie.
          • kawka74 Re: zawiadomienia: 13.06.05, 13:00
            Właśnie tak to rozumiem, ale spotkałam się z innymi opiniami, dlatego spytałam
            Was o zdanie.
    • mazia Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 11:28
      Wlasnie niedawno moja siostra wyszla za maz, podczas ceromonii byly zdjecia -
      wiadomo smile
      A potem mloda zrobila sama takie zawiadomienia o zmianie stanu malzenskiego ze
      zdjeciem ze slubu i wyslala do "krewnych i znajomych krolika".
      Fajne takie zawiadomienie smile

      ************
      Mazia
      ************
    • kajoa Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 12:34
      Witam. Moja młodsza siostra,żeby uniknąć takich "rozrywek" pojechała z
      chłopakiem na urlop do Stanów i tam wzięli ślubsmile Cała rodzina dowiedziała się
      jak po powrocie pokazali nam na lotnisku obrączkismilePlanują wysłać do dalszej
      rodziny i przyjaciół zawiadomienia że się pobrali. Dla naj,najbliższej rodziny
      (max.15 osób) zrobią jakiś obiad w restauracji.
      Jeśli mogę coś radzić ( mężatka z 8 letnim stażem i 2 dziateksmile: do gości
      zaproszonych na ślub i wesele - wysłać zaproszenia (albo nawet zawieść
      osobiście, w końcu będzie ich niewiele); do gości "miejscowych" - wysłać
      zaprosznia na ślub; do "pociotków" i znajomych z dalszym stron, których
      niekoniecznie chcesz widzieć na ślubie - zawiadomienie po fakcie że zmieniłaś
      stan cywilny.
    • kosheen4 Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 12:48
      Nie widzę problemu - do tych, których chce się widzieć w kościele, wysyła się
      zaproszenie z datą i miejscem slubu, do tych, którzy mają być na weselu, wysyła
      się zaproszenie z datą i miejscem ślubu, i miejscem imprezy.
      a zawiadomienie brzmi mniej więcej tak: pani X i pan Y z radością powiadamiają,
      że dnia tego a tego wstąpili w związek małżeński. problem niechcianych gości
      odpada z założenia, bo wiadomości wysyła się PO ślubie. w każdym razie w ten
      sposób praktykuje moja rodzina i środowisko.
      • czarna_maruda Re: Ślub to monstrualne komplikacje.... 13.06.05, 14:25
        Niestety, wszytskich nie zadowolisz. Zaproś tyle osób na ile Cię stać i tylko
        najbliższą rodzinę i najbliższych przyjaciół.
        Licz się jednak z tym, że część osób się obrazi, znam to z autopsji niestety.
        Musisz po prostu "olać" fakt, że przez jakiś czas będziesz czarną owcą w
        rodzinie. W końcu im przejdzie- do następnej imprezy okolicznościowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka