wieczna-gosia
19.06.05, 21:45
Konkretnie nie chrztu Przemka. Chociaz osobiscie uwazam ze 10 dzieci
chrzczonych na raz to średnia przyjemnosc. Ale pal szesc.
Moj maz musial sie wyspowiadac przed tym chrztem. A ze on czlek leniwy to
zwokl sie do spowiedzi dzisiaj na 7.
Wchodzimy, wyluzowani lekko spoznieni, ale w koncu nie idziamy na msze tylko
do spowiedzi. Dwoch ksiazy siedzi w konfesjonalach, zywej duszy, nikt sie nie
spowiada. Podchodzimy. Ksiadz widzac dwoje ludzi zmierzajacych w jego strone
zamyka brewiarz i oswiadcza ze juz koniec. Ani sie slowem nie zajaknie ze w
drugiej czesci kosciola spowiada ktos inny. Ale go wypatrzylam wredota o
sokolim wzroku. niestety drugi ksiadz robi ten sam manewr. Po chwili sie
okazuje dlaczego nie moga- ofiare wszak zebrac trzeba. Ksiezy dwoch, ludzi w
kosciele z 50 7 rano. Czepiam sie? No dobra w koncu moglismy przyjsc punktualnie.
Drugie podejscie 8.30. Tu dla odmiany ludzi kolejka do dwoch konfesjonalow.
Kazda spowiedz trwa okolo 10 minut. Przed slynna ofiara ksiadz olewa kolejke i
wychodzi. Co wiecej ostatnia spowiedz przed jego wyjsciem trwa 30 sekund.
Czepiam sie?
Ja osobiscie uwazam, ze o ile to co zrobili pierwszi dwaj ksieza o 7 jeszcze
akos sie tlumaczy, to fakt ze spowiednicy olewaja cos kolo 20 osob stojacych
do obu konfesjionalow juz mnie jakos oburza. Oczywiscie maz mogl sie tak nie
grzebac, do spowiedzi pojsc wczesniej itd, koniec koncow spowiedz odbyl i
dziecko ochrzcil. Ale w swietle kazania ktore uslyszalam dwa razy, odczytanego
beznamietnie z kartki, gdzie mowa byla o przykladaniu sie do wykonywania
swoich obowiazkow, o pasji, powolaniu itd skrzydla mi opadly.
Pewnie do grudnia mi przejdzie, ale chyba w tym roku zadbam o to by ksiadz po
koledzie do mnie dotarl i mu wyluszcze co nieco.
wurza mnie to rowniez dlatego ze co niedziele moj maz raczej mnie zabiera do
kosciola do takiego ksiedza ktory ma 1000 pomyslow na minute, troszczy sie o
owieczki, kazania wali z pamieci i to bardzo osobiste i jakos mi sie tal
zapomnialo ze nie zawsze jest tak niestety....