Dodaj do ulubionych

Pies a dziecko!!

22.06.05, 14:42
witam wszystkich,
pierwszy raz zaglądnęłam na to forum i po przeczytaniu paru wątkach nasunęło
mi się pytanie które de facto dręczy mnie od dłuższego czasu. Otóż jestem już
rok po ślubie i mieszkam z mężem u teściowej. Wśród lokatorów jest
rottweiler, który ma już 9 lat i za którym do końca ja nie przepadam, a który
jest zazdrosny nawet o to jak przytulam męża i często muszę to robić tak żeby
pies nie widział. Za miesiąc ma się urodzić nasze Dzieciątko i zastanawiam
się cały czas jak to będzie z psem, jak mąż i teściowa pójdą do pracy a ja z
psem i dzieckiem zostanę sama w domu, już mnie ciarki przechodzą na samą
myśl, co taki duży pies może zrobić z dzieckiem. Obserwowałam jego reakcje w
stosunku do dzieci mojej siostry i muszę powiedzieć że nie jest ona dobra,
gdyż pies warczy na nią z daleka, nie mówiąc już o tym co się zaczyna dziać
gdy zaczynamy bliżej z nią podchodzić. Tak więc zwracam się do Was drogie
mamy z pyatniem co mam zrobić, czy czekać i patrzeć na reakcję psa czy już
wcześniej poczynić jakieś kroki? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • iwona-mama-majki Re: Pies a dziecko!! 22.06.05, 14:46
      zdecydowanie musisz podjąć kroki, myślę, że na początek porozmawiaj z mężem. ja
      nie wyobrażam sobie przebywania z psem, którego się boję a co dopiero jak jest
      jeszcze maluszek. I nie ma na co czekać , bo ten miesiąc minie bardzo szybko
    • bea.bea Re: Pies a dziecko!! 22.06.05, 14:49
      uważam , że na czas nieobecności teściów psa nalezy zamykać, albo podjąć kroki
      by coś z nim zrobić...
      jesli nie jesteś autorytetem dla psa , to masz prawo się bać....
      ja bałam się psa moich rodziców, który uznawał tylko moją mamę....na szczęście
      nie mago już....

      pozdrawiam
    • kalina_p ja mam 2 psy 22.06.05, 15:01
      i roczna córkę. Jest świetnie, bawi sie z psami, trzyma ich przy nauce
      chodzenia, często zastepuja nianię - zabiawia ją, dotrzymaja towarzystwa...nie
      wyobrażam sobie domu bez psa.

      Natomiast jesli ten pies, o którym piszesz jest źle wychowywany (a to wynika z
      twojego postu) to może poczynić jakies kroki w kierunku wychowania go? Ale
      jeśli go nie lubisz, to raczej niewiele to da, pies wyczuwa, że ktoś go nie
      lubisad
      Wydaje mi się, że pies małemu dziecku krzywdy nie zrobi a takie dziecko u
      siebie w domu uzna za nowego czlonka "stada", którego trzeba bronic przed
      innymi. I w tym może byc problem - może np. nie pozwalać do dziecka
      podchodzić...
      Nie wiem, moje psy sa nieagresywne, sympatyczne, choc tez nie
      najmniejsze...Proponowalabym zadzwonic do Związku Kynologicznego, przedstawić
      sytuacje i sie dowiedzić.
      Może poleca jakies szkolenie z psem?
      Powodzenia.
      • bea.bea Re: ja mam 2 psy 22.06.05, 15:10
        napisałaś:

        Wydaje mi się, że pies małemu dziecku krzywdy nie zrobi a takie dziecko u
        siebie w domu uzna za nowego czlonka "stada", którego trzeba bronic przed
        innymi. I w tym może byc problem - może np. nie pozwalać do dziecka
        podchodzić...


        i ciekawi mnie to,
        bo rozmawiałam ostatnio r treserem ( obok mojego domu jest szkoła specjalna i
        dzieci mają dogo terapie...
        a słyszałam o takim przypadku ,że dziecko do lat 7miu było z psem ...nikt
        dzieciaka nie mógł dotknąc ...tak pies go bronił...
        ale po tych 7 miu latach nagle, nie wiadomo dlaczego piesł pogryzł dziecko...51
        szwów na twarzy...

        i wiesz co powiedział ten treser...

        że przychodzi taki moment, w zyciu "stada", że pies poczół się zagrorzony...
        chodzi mi o podział władzy w stadzie ......
        kiedy dziecko byłomałe należało się nim opiekować ,
        ale kiedy dorosło nalezało mu pokazać kto tu rządzi....

        w moim domu rodzinnym był kundel , który apsolutnie nie tolerował mojego
        brata...i trzeba byłomieć na niego kmoko...
        ja mogłam mu z pyska jedzenie wyjąć , a mój brat lepiej żeby wogóle się nie
        zbli.żał...

        nie mam psa....choć marzy mi się bigiel....smile))
        • kalina_p Re: ja mam 2 psy 22.06.05, 15:21
          ano ciekawe...w ogóle psychologia zwierzat jest cikawawink

          Nie znam sie na tym za bardzo. To, co robie z moimi zwierzakami (mam tez 2
          koty) to jakos tak samo przychodzi...staram sie je zrozumiec, obserwuje.
          Co do stada i jego członkow - faktycznie, jest tak, że trzeba psu pokazać, że
          jest sie w hierarchii wyżej, niż on. Oczywiste, że małe dziecko tego nie pokaze
          ale opiekun może nauczyc psa, że dziecko to taki "skarb", ktore tknąc nie wolno.
          I że dzicko jest czlowiekiem, a czlowiek, nawet bardzo mały, stoi w stadzie
          wyżej, niz pies. To trudne, na pewno, ale nie niemozliwe. Nawet starszy pies to
          pojmiewink

          Tak mnie sie wydaj i mam nadzieję, że sie nie mylę. Myśle, ż jak moja córa
          będzi kilkulatkiem, to tez bez jakichs awanturz psami sie obejdzie. Psa można
          kochac, ale swoje miejsce musi znać. I jemu z tym lepiej i ludziom, u których
          pies mieszka.
          Nie wyobrażam sobie sytuacji, że którys z moich psów warczy na kogoś, komu JA
          pozwalam wejśc do domu! To JA decyduję, co wolno a czego nie, a nie pies.
          szczekają, owszem, to normalne, ale jak je uciszę, to sie ładnie witają.
          Tak samo na spacerach - czasem, jak ktos po alkoholu szybko sie do mnie zbliża,
          psy warcza, bardzodobrze, wtedy ich nie karcę.
        • michiko polecam beagla to pies bez nerwów 22.06.05, 17:37
          ale trzeba do niego wielkiej cierpliwości, potrzebuje tez duzo ruchu. Acha i
          nie jest zbyt wylewny do własciciela. Ja mam w tej chwili Beagla nazwya sie
          Bas, ma 1 i 5 miesiecy i jest wspaniałaym towarzyszem dla mnie.
      • kosheen4 Re: ja mam 2 psy 22.06.05, 16:13
        > Natomiast jesli ten pies, o którym piszesz jest źle wychowywany (a to wynika z
        > twojego postu) to może poczynić jakies kroki w kierunku wychowania go? Ale
        > jeśli go nie lubisz, to raczej niewiele to da, pies wyczuwa, że ktoś go nie
        > lubisad

        nie dość że wyczuwa, to np. w przypadku jednego z moich psów skubany
        wykorzystuje sytuację, kiedy ktoś się go boi - i jest złośliwy (próbuje złapać
        za nogę np.), i nikt mi nie powie, że zwierzęta nie bywają wredne.
        co do rotków, to ja osobiście się ich boję, mam uprzedzenia w związku z tym, że
        jakiś czas temu kilka razy było głośno o tym, że właśnie ta rasa pogryzła
        kilkoro dzieci. i profilaktycznie izolowałabym się od psa i psa od dziecka,
        pewnie byłoby inaczej, gdybym miała bestię od szczeniaka, ale do dorosłych
        rotków podchodzę nieufnie. może kiedyś sprawię sobie taką bestię, żeby wyglądem
        straszył wink
    • flo5 Re: Pies a dziecko!! 22.06.05, 16:09
      Jak najszybciej podejmij jakieś kroki. Ja miałam dwa psy (suki): owczarka
      niemieckiego i małą kundelkę. Psy były zanim było dziecko. Owczarek był
      szkolony - na egzaminie najlepszy w grupie. Jak pojawiło się dziecko staraliśmy
      się zaprzyjaźniać je z psami żeby nie czyły się odrzucone, łącznie z
      pozwoleniem obwąchania tuż po przyjeździe ze szpitala. Dobrze było półtora
      roku - potem nagle dużej coś odbiło. Bez żadnych wcześniejszych symptomów w
      obecności mojej i dziecka rzuciła się na małą sunię i ja poturbowała tak, że
      ledwo wyżyła. Niestety za drugim razem już nie wyżyła. Psia psycholog u ktorej
      z nią byliśmy określiła to jako złość czy zazdrość przekierowaną, tj. ze
      względu na cechy rasy, szkolenie, mój autorytet itd. zazdrość o dziecko
      wyładowała na najsłabszym i najmniej ważnym w stadzie. Efekt jest taki, ze nie
      mam już żadnego psa. Dlatego zastanów się dobrze jaka jest u was hierarchia w
      stadzie żeby nie było nieszczęścia.
      Pozdrawiam
      • headonshoulders Re: Pies a dziecko!! 22.06.05, 16:54
        NATYCHMIAST podejmij jakies kroki. Ile bylo przypadkow kiedy ta rasa pogryzla
        swojego wlasciciela a co dopiero kogos kto nie jest dla niego autorytetem.
        Widac ze nie ufasz temu psu, nie powinnas zostawac sama z dzieckiem i z tym
        psem w domu , pies wyczuje twoj strach.
    • mamuska80 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 09:28
      Dziękuję wszystkim emamom za rady. Mam nadzieję, że uda nam się sprawę jakoś
      załatwić. Przede wszystkim czeka mnie trudna rozmowa z mężem, dlatego, że on
      jest bardzo do psa przywiązany, ale jest też jego panem i to on musi podjąc
      jakieś kroki, żeby zapewnić swemu dziecku bezpieczeństwo. Pozdrawiam i jeszcze
      raz dziękuję
      Justyna
    • miska77 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 09:57
      Witam !
      dziwia mnie podejscia, niektorych osob do psow - te osoby, ktore kaza ci podjac
      pewne kroki same napewno nie maja psow i pewnie sie ich bardzo boja.

      Ja mam w domu suke razy mastino napoletano- wieksza od rotta, nie lubi dzieci -
      obcych, ma uraz.
      Gdy Grze sie urodzil suka miala ponad 4 lata, byla zazdrosna, ale okazywalismy
      jej milosc przy synku. Zobacz na zdjecie w "Domowym zwierzyncu" w mojej stopce i
      zobacz jak wyglada milosc mojego synka do suczki i z wzajemnoscia smile

      Jezeli Ty sie psa boisz to bedziesz sie go bala zawsze...

      Jedyne co Ci moge doradzic to WYPROWADZIC sie od tesciowej i od psa. Ludzie sa
      odpowiedzialni za swoje zwierzeta i jak tesciowa zdecydowala sie na psa to MUSI
      byc za niego odpowiedzialna i ponosic konsekwencje. Pies nie jest pierwszej
      mlodosc, niedlugo pewnie umrze ale nie mozna go oddac, przeciez to jest czlonek
      rodziny !!! A jak tobie to nie pasuje - drzwi otwarte.

      Co bys powiedziala jakby sytuacja byla inna - tesciowa mieszka u ciebie a twoj
      synek jest dzieckiem przecietnym, czasami niegrzecznym a ona zada od ciebie
      zebys go oddala bo go nie lubie bo jest np blondynem a nie szatynem...
      Nie popadaj w paranoje. Nie odpowiada Ci taka sytuacja to sie wyprowadz i nie
      zmuszaj ludzi, zeby pozbyli sie swojego przyjaciela.

      Wiem, ze zaraz ktos na mnie na skoczy, zebym nie porownywala dziecka z psem ale
      SORRY - dla mnie kzady czlonek rodziny jest wazny, niezaleznie od tego czy to
      czlowiem czy zwierze.

      Ewa
      • bedada Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 11:03
        No tak masz trochę racji.Ciężko powiedziec teściowej słuchaj pozbądź się tego
        swojego kundla ,bo ja się go boję. Teściowa żyła z tym psem 9 lat.Zapewniam
        Cię ,że jest z nim mocno związana.Jak urodziło się moje dziecko to mieszkaliśmy
        tez u teściów którzy mieli kota.Jak wiesz koty preznoszą toksoplazmozę ,a
        pozatym czasami wchodzą gdzie popadnie. strasznie bałam się ,że kot wejdzie do
        łóżeeczka Marcela i go przydusi.Ale znalazłam na to sposób.Poprosiłam aby każdy
        kto wchodzi do Marcela pokoju zamykał za soba drzwi aby kot nie mógł sie tam
        dostać.Nigdy mi nie przyszło do głowy abym powiedziała teściowej aby wzieła
        kota za fraki i go poprostu wyrzuciła.W końcu to ja u niej mieszkałam ,a nie
        ona u mnie.A pozatym my mieszkaliśmy u niej też z naszym psem! Ja mam 5
        letniego Alaskana Malamuta suczkę.Powiem Ci ,że też się obawiałam jej reakcji,a
        teraz jest dla mojego 3 letiego synka najlepszym przyjacielem! Wszędzie za nim
        chodzi.Śpi w jego pokoju,uwielbia się z nim bawić.Jak był mały to niepozwalała
        niepowołanym osobom zbliżać się do niego.No i jak mieszkaliśmy u teściów to
        broniła dostępu do pokoju kotu.
        Masz jeszcze jedno wyjście.Zawsze możesz się wyprowadzić!
      • polly6 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 10:37
        nie sądzę jednak, że w przypadku ataku szanse dziecka i psa będa wyrównane. I
        tutaj bym nie stawiała znaku równości między psem i dzieckiem jako domownikami.
    • adsa_21 ja mam owczarka 23.06.05, 11:05
      belgijskiego..wielkie, czarne bydle ale jest łagodny jak baranek. Wszystko
      zalezy od usposobienia wlascicieli..jesli sa oni spokojni to pies tez bedzie.
      Mysle ze narazie nie masz sie co przejmowac, poczekaj az dziecko przyjdzie na
      swiat i wtedy uwaznie obserwuj reakcje psa.
    • blanqua Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 11:40
      Nie wydaje mi się abys miała prawo przymuszać teściową i męża do oddania psa.
      pies jest stary, nie będzie żył długo i oddanie go gdziekolwiek byłoby dla psa
      największym dramatem. Poza tym jak można mówić teściowej, że ma się pozbyć
      swojego zwierzęcia.
      Częśc matek, która tu pisze nie lubi psów i sie ich boi więc tak Ci doradza. Że
      już nie wspomne o tym kierowaniu się stereotypami - ze rottweiller jest zły i
      najlepiej się go pozbyć.
      Może lepszą opcją będzie to jeśli Ty, mąż dziecko wyprowadzicie się? Bo
      decydowanie o tym czy teściowa ma się pozbyć psa nie jest ani mądre ani
      taktowne. Zwłaszcza, że pies jest w zaawansowanym wieku...
      Cóż, mam przyjemność pomagać na forum zajmującym się adopcją psów. I jest to
      wielki dramat - bo najpierw piesek jest super jak jest w domu, staje się
      członkiem rodziny, jest zżyty z rodziną a jak pojawia się dziecko to
      profilaktycznie się go usuwa z domu...
      Co do przekazanego przez jedną z matek stereotypu, że kot przydusza dziecko i
      roznosi toksoplazmowę to ręce opadaja. I potem dziwić się, że schroniska w
      szwach pękają jak ludzie takich mądrości słuchają
      Istnieje coś takiego jak kaganiec (pies może pić w nim wodę), istnieje coś
      takiego jak kojec, istnieje wreszcie pojęcie tresera i może warto tym się
      zainteresować zanim się zaproponuje oddanie psa tylko z powodu własnych obaw.

      Blanka
      • bedada Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 11:53
        Ja wcale nie przekazuje stereotypu ,że kot przydusza dziecko i roznosi
        toksoplazmozę.Ale powielam to czego się nasłuchałam jak byłam w ciąży.
        Niestety o tej toksoplazmozie to usłyszałam od naszej lekarz rodzinnej.
        Ja też nie jestem za tym aby oddawać zwierzęta ,bo one są członkami naszej
        rodziny.
        Jak byś doczytała do końca to wiedziałabyś ,że ja też mam psa w domu i nigdzie
        nie zamierzam go oddać.Mało tego zabieramy go ze sobą nawet na wakacje!
        • aszlan Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 12:21
          dziewczyny nie rozmywajcie tematu, opisana sytaucja nie rokuje dobrze; myślenie,
          że jakoś to będzie jest bardzo zyczeniowe; pies jest po pierwsze duży (a zatem
          może zrobić duża krzywdę), po drugie jego agresywna reakcja na przytualnie się
          autorki wątku do męza (właściela psa)świadczy, że w domu hierarchia jest
          zachwiana, czyli pies w swoim mniemaniu stoi wyżej niż życzyliby sobie tego
          ludzie. Jeśli nie zamierzacie się wyprowadzić w najbliższym czasie, co wyklucza
          rozwiazania prowizoryczne, np.odizolowanie psa, gdy zostajesz sama z dzieckiem),
          nie zamierzacie, ze zrozumiałych wzgledów, pozbyć się psa (brrr, co za okropne
          słowo) musicie (a głownie maż i teściowa) przygotować psa a potem oswoic z
          pojawniem się dziecka, jest sporo literatury na ten temat, może zajrzysz tutaj
          www.marko-zabawki.pl/pliki/oferta/petstages/dziecko.php .
          Pamietaj, pies to nie bestia, choć czasami człowiek takim go czyni, smutne to
          ale prawdziwe.

          PS O ile pamietam A. Kłosiński ma też swoją stronę, można nawwt do niego napisać.
          • umasumak Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 13:15
            aszlan napisała:

            > dziewczyny nie rozmywajcie tematu, opisana sytaucja nie rokuje dobrze;
            myślenie
            > ,
            > że jakoś to będzie jest bardzo zyczeniowe;

            Zgadzam się. Bardzo łatwo w takim temacie wpaść w skrajny sposób myślenia -
            część radzi, żeby pozbyc się psa, część, żeby się wyprowadzić. Tyle, że obie
            opcje są trudne do wykonania. Pozbycie się psa jest nieludzkie, a z kolei
            szybka wyprowadzka, w naszych polskich realiach, często niemożliwa.

            Trudno też jest układać 9 - letniego psa, skoro nikt do tej pory tego nie
            zrobił. Można jednak okazująć mu miłość po pojawianiu się dziecka, przekonać
            go, że nadal ma miejsce w tej rodzinie, Na pocieszene powiem, że psy niemowląt
            nie atakują (jest to związane z tym, że podstawą diety malucha jest mleko i z
            tego powodu dziecko wydaje bardzo charakterystyczny zapach akceptowany przez
            psa). Zanim dziecko wyrosnie z wieku oseskowego, pies już zdąży się do niego
            przyzwyczaić i zaakceptować jako członka rodziny, co nie oznacza, że można go
            zostawiać kiedykolwiek sam na sam z dzieckiem.
            Męz natomiast powinien karcić psa, za każdym razem, gdy ten warknie na Ciebie.
            Nie bić, ale karcić.
            Polecam też książkę "zapomniany język psów". autora niestety nie pamiętam, ale
            książka jest rewelacyjna.
            Nie polecam jednak metod, które doradziła jedna dziewczyna tutaj, a mianowicie
            trzymanie psa w kagańcu na terenie domu, czy posesji. Po pierwsze powoduje to
            rozdrażnienie u psa, a po drugie kagańcem również może zrobić skutecznie
            krzywdę, czasem nawet większą niż zębami. Pzdr
            • lola211 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 18:48
              Na pocieszene powiem, że psy niemowląt
              > nie atakują (jest to związane z tym, że podstawą diety malucha jest mleko i z
              > tego powodu dziecko wydaje bardzo charakterystyczny zapach akceptowany przez
              > psa).

              Nie tak dawno bylo glosno o tragedii, gdzie psy zagryzły niemowle ,
              pozostawione na chwile przez matke w pomieszczeniu z nimi.To byly jej psy.
              • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 19:46
                nie tak dawno była tragedia, że rodzice zabili swoje dzieci...
                oczywiście, że takie rzeczy się zdarzająsad(((
                Ale nie można z tego wyciągać generalnych wniosków, że np dzieci nie mogą
                przebywać z psami...

                Chociaż w tym przypadku kiepsko widzę takie współżycie, autorka wątku nie lubi
                psów a po porodzie nic się nie zmieni. Mając takie nastawienie nie widzę
                możliwości, by poświęcić psu czas dawać mu jeszcze więcej miłości niż miał itp.
                A jeśli pies ma zaakceptować dziecko, to właśnie tak to powinno wyglądać. U nas
                rozpieszczony do granic możliwości piessmile)) zaakceptował nowego domownika
                raczej bez żadnych problemów. Raczej.... bo "problemy" polegały tylko na tym,
                że pies musiał we wszystkim uczestniczyć, w przewijaniu, w kąpieli, w
                karmieniu, w usypianiusmile Wszędzie wściubiał nos i pozwalaliśmy mu na to. Był
                bardzo ciekawski - zresztą nic dziwnego, nagle dom stanął na głowie i to z
                powodu maleńkiego płaczącego człowieczka, którego trzyma się na rękach, na
                kolanach zamiast psa. Po dwóch tygodniach kontrolowanego przez nas wściubiania
                nosa w sprawy dzieckowe znudziło się Borysowi i zajął się swoimi sprawami.
                Teraz Mateusz ma 14 miesięcy, a Borys wyszedł z etapu olewania Mateusza i
                ciągłego smutku wynikającego z niedopieszczenia i wszedł w etap zapraszania
                mego synka do zabawysmile Mateusz nie wiem jakim cudem, ale jest nadzwyczaj
                delikatny dla psa, omija go szerokim łukiem, by czasem nie nadepnąć, często
                podchodzi i klepie psa "pieszczotliwie" i żyjemy sobie w wielkiej zgodzie. Pies
                skorzystał na ilości spacerków i chyba to docenia.
                Takie przystosowanie naszych "społecznych domowych warunków" wymagało naszej
                zdwojonej uwagi, dlatego nie wyobrażam sobie autorki wątku, która nie lubi tego
                psa, by godziła się na takie poświęceniesad(((

                Strasznie mi przykro, ale ja osobiście nie widzę jakoś rozwiązania tego
                problemu, choć pewnie problem jakoś będzie musiał być rozwiązany
                • lola211 Re: Igosiu 23.06.05, 19:52
                  > nie tak dawno była tragedia, że rodzice zabili swoje dzieci...
                  > oczywiście, że takie rzeczy się zdarzająsad(((
                  > Ale nie można z tego wyciągać generalnych wniosków, że np dzieci nie mogą
                  > przebywać z psami...

                  Prosilabym o wnikliwsze czytanie - napisalam to w zwiazku z cytowana przeze
                  mnie wypowiedzia, iz ponoc psy nie atakuja niemowlat, a nie w celu
                  udowadniania, ze takie rzeczy sie zdarzaja.
                  • lgosia1 Re: Igosiu 23.06.05, 19:54
                    a co ten "związek z wypowiedzią" miał wnieść do sprawy? myślałam, że właśnie
                    udowodnienie, że jednak takie rzeczy się zdarzają? czyli że atakują jednak
                    niemowlęta
                    • lola211 Re: Igosiu 23.06.05, 20:16
                      Podany przeze mnie przyklad mial udowodnic, ze teza przedstawiona przez
                      Umasumak nie jest prawdziwa.
                      Twoj komentarz zas do moje wypowiedzi , cytuje:
                      >Ale nie można z tego wyciągać generalnych wniosków, że np dzieci nie mogą
                      przebywać z psami...
                      uwazam za nietrafiony, gdyz moja intencja nie bylo "wyciaganie generalnych
                      wnioskow".
                      • umasumak Lolu 23.06.05, 20:30
                        lola211 napisała:

                        > Podany przeze mnie przyklad mial udowodnic, ze teza przedstawiona przez
                        > Umasumak nie jest prawdziwa.

                        Miał, ale nie udowodnił, ponieważ w najgorszym wypadku mógł być to wyjątek od
                        reguły, a nie sytuacja typowa. Ale tak jak już pisałam, historia o zagryzieniu
                        była nieprawdziwa, co zresztą nawet media wyjaśniały w swoim czasie
                • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 19:52
                  tak czy siak, wypracowanie akceptacji psa jest możliwe - jak najbardziej. Nasz
                  Mateusz grzebie sobie w Borysa chrupkach, gdy ten je, tapla się w Borysa misce
                  z wodą - gdy ten pije i pies nie ma nic przeciwko temu. Pies z kolei sam z
                  siebie bierze ulubioną kość i idzie do Mateusza, by ten zechciał mu ją trzymać.
                  Owszem istnieje ogromne niebezpieczeństwo, bo Borys to wielki pies i jego kości
                  gryzaki są też wielkie... gdyby taką kość upuścił małemu na nóżkę - nie było by
                  wesoło. Posiadanie psa wiąże się naprawdę ze zdwojonym wysiłkiem wszystkich
                  domowników, by kontrolować bezpieczeństwo - jeśli się kocha psa, dla nikogo nie
                  jest to pilnowanie uciążliwe - ale jeśli się psa nie lubi... kiepsko to widzę...
              • umasumak Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 20:25
                lola211 napisała:

                > Nie tak dawno bylo glosno o tragedii, gdzie psy zagryzły niemowle ,
                > pozostawione na chwile przez matke w pomieszczeniu z nimi.To byly jej psy.


                Wiem z pewnego źródła, że one tego dziecka nie zagryzły, tylko wywróciły wózek
                (prawdopodobnie w momencie gdy niemowlę zaczęło płakać), dziecko z niego
                wypadło i się zabiło.
                Ale owszem, w przypadku gdy pies jest chory psychicznie, może zagryźć niemowlę.
                • lola211 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 20:30
                  Nie wiem, czy o tym samym przypadku piszemy- to znajoma mojej kolezanki, wiec
                  opieram sie nie tylko na medialnych doniesieniach, poza tym wyraźnie pisano
                  ranach jakie zadaly psie zeby(przegryzione gardlo).

                  A tak w ogole, to w watku jest mowa o groźnej rasie, duzym psie, ja bym takiemu
                  nie ufala, choc do psow uprzedzona nie jestem.Nigdy jednak nie wiadomo, czy
                  takiemu nie odwali.To nie york czy inny pudelek.Nie bez powodu tak czesto sie
                  slyszy o pogryzieniach przez rottweilera.
                  • umasumak Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 20:33
                    lola211 napisała:

                    > Nie wiem, czy o tym samym przypadku piszemy- to znajoma mojej kolezanki, wiec
                    > opieram sie nie tylko na medialnych doniesieniach, poza tym wyraźnie pisano
                    > ranach jakie zadaly psie zeby(przegryzione gardlo).
                    >
                    > A tak w ogole, to w watku jest mowa o groźnej rasie, duzym psie, ja bym
                    takiemu
                    >
                    > nie ufala, choc do psow uprzedzona nie jestem.Nigdy jednak nie wiadomo, czy
                    > takiemu nie odwali.To nie york czy inny pudelek.Nie bez powodu tak czesto sie
                    > slyszy o pogryzieniach przez rottweilera.


                    Lilu i dla tego pisałam, że w żadnym przypadku dziecka nie zostawia się sam na
                    sam z psem. Bo właśnie do końca ufać zwierzęciu nie można. Pzdr
                    • lola211 Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 20:40
                      To prawda, trzeba miec wowczas i dziecko i psa stale na oku.
        • miska77 kot i toxo 23.06.05, 16:20
          > Niestety o tej toksoplazmozie to usłyszałam od naszej lekarz rodzinnej.

          OD RAZU BYM ZMIENILA LEKARZA RODZINNEGO... WIDAC KOBIETA NIEDOUCZONA !!!

          toksoplazmoza mozesz zarazic sie od surowego miesa, kocich odchodow o ile kot
          jest wychodzacy a nie od samego kota...
          normalnie rece opadaja...

          to, ze koty przyduszaja dzieci to tez o tm slyszalam... moja kociczka spala z
          Grzesiem przez pierwsze dwa miesiace i nic mu nie zrobila, teraz juz nie spia
          razem bo Grzes jest duzy smile
          nie wierze w takie historyjki....

          Ewa
          • dzindzinka Re:miska77 24.06.05, 13:47
            Masz 100% rację. Ludzie najczęściej zarażają się toksoplazmozą spożywając surowe
            mięso, a potem zwalają na kota. Aby się zarazić od kota trzeba by było zjeść
            jego nieświeże odchody. Dzieci mogą się zarazić np. w piaskownicy jedząc piasek.
            Lekarka niedouczona, to pewne. Z tego co wiem toksoplazmoza jest bardzo groźna,
            gdy zarazi się kobieta w ciąży.
            Jak słyszę te głupie stereotypy na temat kotów krew mnie zalewa. Mój wujek
            ciągle powtarza: kot zostawiony z nieboszczykiem zacznie go jeść, a pies nigdy.
            Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.
            Gdy urodziła się córeczka lekarka w przychodni widząć sierść na moim żakiecie
            nakazała mi "zwrócić kotkowi wolność". Nigdy już do niej nie poszłam.
            Moje dzieci do tej pory śpią z kotem. Kot w nogach, jest zawsze bardzo grzeczny.
    • mynia_pynia Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 16:34
      He he ... a kto dłużej jest w tym domu smile
      Ja bym wiedziała kogo zamykać smile
    • lajlah Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 18:38
      Wiesz to może być problem. Jeżeli pies jest najpierw a potem dziecko, to pies
      prawie na bank będzie zazdrosny. Ja mam dwa jamniki, ktore mają po osiem lat, a
      synek ma 5,5 roku. Pamiętam, ze po powrocie do domu z maluchem działy się cuda
      z naszymi psami. Koniecznie chciały się wedrzeć do pokoju małego, "kradły" mu
      gumowe zabawki, smoczki, a nawet wyciągały z paczek pampersy. Nawet wynalazły
      sposob, jak odwrocić naszą uwagę i wkraśc siędo pokoju synka. Jeden z psów
      przychodził do pokoju na dole i zwracał naszą uwagę np. szczekając na coś przy
      drzwiach, a drugi w tym czasie po cichutku na gorę, do pokoju dziecięcego,
      skakał na klamkę(co dla jamnika jest nie lada wyczynem), otwierał drzwi i
      wyciągał co ta sobie upatrzył. Na szczęscie przeszło im kiedy odkryły, że
      dziecko jest dobrym źrodłem wycyganiania slodyczy i innych smakołyków, dla
      nichh nieprzeznaczonych. Teraz są super kumplami, ale działo się oj działosmile
      • cocollino1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 12:18
        U nas tez jamniksmile) Na poczatku byl ciekawski, pozniej jak nosilam malego
        chcial zlapac za skarpetke-nozke, ale w formie zabawy. Stale pieska glaskalam
        jak tylko mialam chwilke i mowilam ze jest kochany itp, zeby nie czul sie
        totalnie odrzucony. Jamnik ma swoj charakterek, ale co dziwne jak bawi sie
        pilka to tylko synek moze mu ja odebrac a on nie warczy, na nas warczy dla
        zabawy, na malego nie, jakby wiedzial ze moze go wystraszyc, pozniej czeka zeby
        synek rzucil pilke. To ciekawe bo tylko w stosunku do dziecka pies jest taki
        lagodny icierpiliwy a jak mu sie znudzi to idzie sobie pod stol np. Mimo
        wszystko wszelkie zabawy z psem sa pod kontrola bo nigdy nic nie wiadomo. W
        sytauacji autorki watku sprawa jest trudna, bo to ani jej pies, ani dom, tak
        szczerze to nie pomoge, tylko opisalam swoje doswiadczenia.
    • mmu Re: Pies a dziecko!! 23.06.05, 22:30
      Ja uważam, że powinnaś odizolować psa, kiedy będziesz z nim sama w domu. Jeżeli
      się go boisz, to on to wyczuwa i nie wiadomo, co będzie. Ja Ci się nie dziwie,
      bo sama boję się psów ras agresywnych, choć czasami są podobno łagodne jak
      baranki...Mój znajomy ma łagodną dobermankę ale ja jej nigdy nie glaszczę, bo
      się boję. Nikt by mnie nie przekonał, żeby do małego dziecka wziąć rottwailera,
      dobermana, czy amstaffa...I nie piszę tego, bo nie lubię psów, sama mam
      labradora i w domu panuje komitywa, ale jednak pies jest zawsze pod kontrolą.
      Łagodny jak baranek, wszystkie kundelki go ganiały aż w końcu sam wybiegł z
      bramy i rzucił się na psa! Pierwszy raz mu się to zdarzyło, więc jak widzisz,
      zawsze może być ten pierwszy raz. Ja bym nie ryzykowała na Twoim miejscu.
      pozd
      M.
    • umasumak mamuska80 23.06.05, 23:01
      Napisz proszę, czy mieszkacie w bloku, czy w domu? To dość istotne jeśli chodzi
      o kwestie organizacyjne. Gdybyście mieszkali w domu z ogrodem, zawsze można by
      zrobić psu kojec i mąż wychodząc do pracy, mógłby zamykać tam psa. Taki kojec
      powinien być zadaszony, z ocieplaną budą w środku. To byłoby idealne
      rozwiązanie.
      Gorzej, jeśli mieszkacie w bloku. W takim wypadku, jeżeli Ty sama boisz się
      tego psa, nalepiej by było zrobić zamek w drzwiach do któregoś z pokoi i tam go
      zamykać, gdy domownicy wychodzą do pracy.
      Poza tym, postaraj się go polubić, jakoś nawiązać z nim kontakt. Pies bardzo
      wyraźnie wyczówa niechęć do niego i odwzajemnia ją z wielokrotną siłą. Pzdr
      • mamuska80 Re: mamuska80 24.06.05, 07:40
        Mieszkamy w bloku, w dodatku mieszkanie nie jest duże a ja chyba nie do końca
        potrafię się z nim zaprzyjaźnić. Kiedy tylko zaczynam przytulać męża, a już nie
        daj Boże jakbym podniosła głos on zaraz jest koło mnie, ale wtedy wiem że nic
        mi nie grozi bo jest mój mąż, ale co będzie jak pójdzie do pracy?? Coraz
        bardziej się boję. Pozdrawiam
        • iwona-mama-majki Re: mamuska80 24.06.05, 09:02
          ja nie wiem nad czym się tu rozwodzić, jesli nie czujesz się bezpiecznie w
          obecności psa to należy poszukać najlepszego rozwiązania przede wszystkim dla
          Twojego maleństwa. Nie ma wg mnie sensu zamykanie psa na czas nieobecności
          innych domowników, może macie jakąś rodzinę , ktora weźmie psa? Moja
          przyjaciółka była dokładnie w tej samej sytuacji co ty. Jej mąż miał ukochanego
          psa, którego ona się bała, doszło do tego, ze pies był uwiązywany na smyczy
          (mieszkali w kawalerce) kiedy była sama w domu. No i kiedyś zdarzyło się, że
          pies po prostu odgryzł smycz i się na nią rzucił (była w 7 miesiącu ciąży). Na
          całe szczęście, że dzidziuś sie jeszcze nie urodził, bo ona była bardzo
          szczupła i nie wyobrażam sobie odciągania psa od dziecka.
          Wg mnie jedynym wyjściem jest oddanie psa. Sama mam ukochaną sunię, ale gdybym
          miała wybierać ona czy bezpieczeństwo mojej córki chyba jasne co bym wybrała.
          Na szczęście obie przepadają za sobą smile
          • lgosia1 Re: mamuska80 24.06.05, 09:46
            jak miał się urodzić mój Mateusz, co chwilę ktoś życzliwy z oburzeniem
            twierdził - i co to wy nie oddajecie nigdzie psa??!!!! Musicie go oddać. Gdyby
            jeszcze coś takiego powiedział mój mąż - to chyba bym się załamała. Oczywiście
            padały argumenty bezpieczeństwa, higieny itp.
            Jeśli już nie znajdziecie rozwiązania innego, to musisz to jakoś strasznie
            delikatnie rozegrać, wiem po sobie, że pies może być dla kogoś większym
            przyjacielem niż człowiek, ja po śmierci mojego psa bardziej płakałam niż po
            śmierci babci, z psem można być naprawdę niesamowicie emocjonalnie związanym.
            Najlepiej, żeby mąż na konieczność oddania psa sam wpadł. A może poczekajcie te
            dwa pierwsze miesiące po porodzie i zobaczcie jak to będzie????
            • iwona-mama-majki Igosia1 24.06.05, 10:50
              Igosia1 :"A może poczekajcie te
              >
              > dwa pierwsze miesiące po porodzie i zobaczcie jak to będzie????"

              Uważasz , ze może być lepiej? Jesli juz autorka postu się boi to co bedzie jak
              pod opieka bedzie miał jeszcze dziecko? Zapomni o psie tak bedzie zaaferowana
              dzidziusiem? No a przez dwa miesiace myslisz , że będzie miała czas i siłę,
              żeby wpoic psu zasady jakie powinny go obowiązywać?
              • lgosia1 Re: Igosia1 24.06.05, 11:04
                a myślisz, że dla jej męża i jego rodziców będzie bardzo łatwo pozbyć się
                członka rodziny, którego się kocha od 9 lat????? Czy tobie łatwo by było pozbyć
                się dziecka? Uwierz mi, że psy właściciele często traktują jak dzieci.
                Jeśli reszta rodziny zobaczy, że autorka wątku próbuje coś z siebie dać, to
                łatwiej im będzie zaakceptować konieczność oddania psa np. Na razie argumentem
                za oddaniem psa jest tylko strach, "jak to będzie". A może będzie dobrze???
                • lgosia1 Re: Igosia1 24.06.05, 11:14
                  ula_max a skąd u ciebie taka awersja do zwierząt???? Rzadko spotyka się, by
                  ktoś na głos się do tego przyznawał. Zazwyczaj zagorzali przeciwnicy psów
                  okrzykują się ich miłośnikami z małym "ale". Szczerze podziwiam, bo jesteś
                  pierwszą osobą, którą "poznałam" i jawnie przyznaje się, że jest zagorzałym
                  przeciwnikiem.
                  Psy nie są takie złe. Dzieci wychowywane przy psie są bardziej empatyczne,
                  bardziej wrażliwe, bardziej odpowiedzialne i cały świat naukowy o tym trąbi.

                  Aczkolwiek wierzę w to, że jeśli się nie lubi psów, to raczej się ich już nie
                  polubi. I szczerze współczuję autorce wątku problemu. Współczuję też całej
                  rodzinie, która pewnie będzie musiała się zgodzić na oddanie "swojego dziecka"
                  w imię argumentu "kto ważniejszy? pies czy dziecko?"
                • iwona-mama-majki Re: Igosia1 24.06.05, 11:21
                  lgosia1 napisała:

                  > a myślisz, że dla jej męża i jego rodziców będzie bardzo łatwo pozbyć się
                  > członka rodziny, którego się kocha od 9 lat????? Czy tobie łatwo by było
                  pozbyć
                  >
                  > się dziecka? Uwierz mi, że psy właściciele często traktują jak dzieci.
                  > Jeśli reszta rodziny zobaczy, że autorka wątku próbuje coś z siebie dać, to
                  > łatwiej im będzie zaakceptować konieczność oddania psa np. Na razie
                  argumentem
                  > za oddaniem psa jest tylko strach, "jak to będzie". A może będzie dobrze???
                  ja sobie zdaję sprawę że jak się ma psa przez tyle lat ciężko go pożegnać, ale
                  czy Ty zaryzykowałabyś zdrowie swojego dziecka , bo może się jakoś wszystko
                  ułoży? Ważniejsze jest dla Ciebie maleństwo czy Twoje samopoczucie i
                  przywiązanie do psa? Moja sunia ma 5 lat i bardzo długo pracowałam , żeby
                  uznała moją wyższość w "stadzie" , tyle, że ja się jej od początku nie bałam. A
                  z tego co pisze autorka wydaje mi się , że szans na poprawę stosunków między
                  nią a psem nie ma szans.
                  • lgosia1 Re: Igosia1 24.06.05, 11:27
                    a owszem zaryzykowałam? A dlaczego miałam niby nie ryzykować i pozbywać się
                    ukochanego psa jeszcze przed narodzinami mojego ukochanego syna???? Miliony
                    ludzi na świecie mają w domu malutkie dzieci i psy. Setki dziewczyn na forum
                    mają w domu malutkie dzieci i psy. I ja mam w domu ukochanego synka i
                    ukochanego psa. A stawianie pytania "kto jest ważniejszy? pies czy dziecko?"
                    jest moim zdaniem nieuczciwe, wiadomo - że dziecko... Tylko po co tak stawiać
                    pytanie, skoro można żyć jak miliony ludzi na świecie i z psem i z dzieckiem?
                    • lgosia1 Re: Igosia1 24.06.05, 11:32
                      mamuska 80 te moje posty nie są skierowane przeciwko tobie, tylko przeciwko
                      dziewczynom polecającym radykalne rozwiązania. Moim zdaniem serca one nie mają.
                      Twój problem jak najbardziej rozumiem, bo strach jest ponad rozumem nawet i nie
                      ma się za bardzo na niego wpływu. Masz trudną sytuację, bo mieszkasz z teściami
                      a nie u siebie w domu. Będziesz jednak nieszczęśliwa, gdy będziesz musiała żyć
                      w strachu dlatego pewnie prędzej czy później pies będzie musiał zniknąćsad((
                      Współczuję ogromnie, bo jeśli mąż jest faktycznie przywiązany do psa, będzie
                      musiał dokonać bolesnego dla niego wyboru. I oczywiście, że wybierze ciebie i
                      dziecko a nie psa. Ale tak samo jest oczywistym, że będzie to dla niego wybór
                      ogromnie bolesny, dla jego rodziców również. Nie życzę nikomu takich wyborów,
                      chociaż mamy - przeciwniczki psów - raczej bolesności takich wyborów nigdy nie
                      będą potrafiły zrozumieć.
                      • mamuska80 Re: Igosia1 24.06.05, 11:41
                        Rozumiem oczywiście i wcale tak nie myślę. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam,
                        że wątek się tak rozwinie. Odnośnie psa cały czas stawiam sobie pytanie, jak ja
                        i mąż będziemy się czuli jeśli naprawdę coś się stanie, wyprowadzić się nie
                        możemy bo nas na to po prostu nie stać. Ciężki będzie ten miesiąc dla
                        wszystkich; psa, męża, teściowej, dla mnie i dla dzidziusia. Pozdrawiam
                    • iwona-mama-majki Re: Igosia1 24.06.05, 11:37
                      ja też żyję i z psem i dzieckiem i co z tego? Nigdy ale to nigdy nie
                      darowałabym sobie, gdyby przez moje przywiązanie do psa mojej córce coś się
                      stało. Tobie jest byc może łatwo mówić bo się swojego psa nie boisz. Ja się
                      boję np małych psów bo mnie kiedyś jeden ugryzł i mam uraz do dziś. A jeśli
                      mamuska80 boi się psa męża to ma do tego prawo, ma tez prawo do postawienie
                      sprawy jasno - nie chcę psa bo się go boję a mąż powinien to uszanować - no
                      chyba , że bardziej niż do żony jest przywiązany do psa
                      • lgosia1 Re: Igosia1 24.06.05, 11:40
                        iwona mama majki - piszesz jedno a zrobiłaś drugie. Bo jednak przez
                        przywiązanie do psa ryzykujesz, że twojej córce może się coś stać! Bo przecież
                        pies to pies, może zachorować psychicznie itp. Nie masz żadnej gwarancji. Czemu
                        zatem mieszkasz z psem?

                        A to, że mamuska 80 ma prawo bać się psa i mąż musi to uszanować to oczywiste i
                        jasne jak słońce. I dlatego właśnie współczuję całej tej sytuacji.
                        • iwona-mama-majki Re: Igosia1 24.06.05, 12:02
                          ale ja wyraźnie napisałam ,że swojego psa się nie boję i nigdy nie bałam a to
                          zasadnicza różnica. Poza tym moja sunia wie gdzie jest jej miejsce - na samym
                          dole hierarchii, jest też najlepszym przyjacielem i obrońcą mojej Majki- nigdy
                          jednak nawet nie warknęła na nią ani na mnie. a co do choroby psychicznej... ja
                          poświęcam mojej suni dużo uwagi i jestem pewna, że w porę potrafiłabym wykryć
                          coś nienormalnego w jej zachowaniu. Poza tym jestem zwolenniczką wychowywania
                          dzieci razem z psami - ale musi być to oparte przede wszystkim na
                          bezpieczeństwie
                      • cocollino1 Re: Igosia1 24.06.05, 12:28
                        no tak, ale czy rodzice nie maja prawa we wklasnym domu miec psa-przyjaciela???
                        tu racja i tu racja.
                  • cocollino1 Re: Igosia1 24.06.05, 12:26
                    no ale poki co dziecka nie ma na siwecie i nie wiadomo jak bedzie sie zwierze
                    zachowywalo. ale nalezy juz oddac psa, ktory iles lat zyje ze swoimi
                    wlascicielami?? nie no tak nie mozna. To naprawde jest problem, bo autorka boi
                    sie psa, a zd rugiej strony to mieszkanie tesciow, psa pewnie traktuja jak
                    czlonka rodziny. Jesli okazaloby sie ze pies naprawde bedzie agresywny, to ja
                    chyba bym pomyslala o przeprowadzce. niemoglabym wymagac od swoich rodzicow,
                    zeby oddawali swojego przyjaciela, pozbywali sie go z wlasnego mieszkania.
                    Wiem, ze to nie latwe-wyprowadzka, no ale chyba nie ma innego wyjscia,
                    przynajmniej dla mnie, kieedy wiem jaki jest stosunek moich rodzicow do psa.
    • anek.anek a czy w miesiąc 24.06.05, 10:08
      da się tego psa "wychować"? Bo autorce wątku do narodzin dziecka pozostał
      miesiąc.
    • ula_max Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 10:26
      szok: "jak przytulam męża i często muszę to robić tak żeby
      pies nie widział"!!!! Ja jestem zagorzałą przeciwniczką, ze tak napiszę:
      mieszkania z psem, dla mnie to poroniony pomysł. Bez względu na rasę, wielkość
      i usposobienie oczywiście psa. Zażądałabym usuniecia psa z mieszkania/domu, bez
      żadnego ale.
      • ledzeppelin3 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 11:12
        ula_max zgadzam się w 100% z Tobą. Ludzie, żeby w domu. w którym się mieszka
        bać się o dziecko? Żeby narażać je na nawet cień niebezpieczeństwa? Sory, dla
        mnie niedopuszczalne.
        • cocollino1 a u mnie... 24.06.05, 12:34
          wczoraj moj tata caly dzien czekal az jego psi synek zlozy mu zyczenia na dzien
          ojca, wieczorem triumfalnie wszystkim oznajmil, ze zyczenia zostaly dla tatusia
          przez pieska zlozone!!!!!!1 No wlasnie u nas tak jest, dlatego ja mialabym
          dylemat w sytuacji autorki watku. Zawsze myslalam i mysle, ze ludzie ktorzy nie
          lubia zwierzat, nie boja, tylko nie lubia to zli ludzie sa...., i tak mysle.
          • ula_max Re: a u mnie... 24.06.05, 13:01
            nienawidzę psów i kotów brrrr = zła kobieta jestem! Ale mam rybki i strasznie
            lubię na nie patrzeć. No i...?
            • cocollino1 Re: a u mnie... 24.06.05, 13:03
              no i nic......
            • kosheen4 Re: a u mnie... 24.06.05, 13:05
              ula_max napisała:

              > nienawidzę psów i kotów

              nie za mocne słowa? jakoś nienawiść kojarzy mi się z tymi, którzy rozsypują po
              trawnikach trutkę celem eliminacji zwierzat.
              • ula_max Re: a u mnie... 24.06.05, 13:09
                trutki nie rozsypuję, pułapek nie rozstawiam, nie patrzę się krzywo na
                właścicieli, nie dezynfekuję klatek schodowych bo przeszedł pies, pozwalam
                lokatorom w mieszkaniu trzymać psa, ale... nienawidzę psów. Dla mnie to zwykłe
                słowa. A co zakaz jakiś?
                • kosheen4 Re: a u mnie... 24.06.05, 13:13
                  ula_max napisała:

                  > trutki nie rozsypuję, pułapek nie rozstawiam, nie patrzę się krzywo na
                  > właścicieli, nie dezynfekuję klatek schodowych bo przeszedł pies, pozwalam
                  > lokatorom w mieszkaniu trzymać psa, ale... nienawidzę psów. Dla mnie to zwykłe
                  > słowa. A co zakaz jakiś?

                  dlaczego zakaz od razu, po prostu dla mnie szkoda żółci na psy i koty, wolę
                  przeznaczać ją na młodzież wszechpolską i inne giertychozy wink
                  nienawidzę czegoś=zwykłe słowa - hmmm. nie zgadzam się, z nienawiści powstają
                  obozy koncentracyjne, nienawiść to rasizm, ksenofobia i pogarda. w moim
                  odczuciu. wolałabym od nikogo nie usłyszeć tych "zwykłych" słów.
                  • ula_max Re: a u mnie... 24.06.05, 13:16
                    o matko! ale dorobiłaś filozofię. Wyluzuj...
                    • kosheen4 Re: a u mnie... 24.06.05, 13:23
                      ula_max napisała:

                      > Wyluzuj...

                      vice versa. nie dorobiłam żadnej filozofii. pozwól, że zacytuję hasło ze
                      słownika języka polskiego:
                      nienawiść - dziś zwykle "uczucie silnej wrogości, niechęci do kogo (czego)":
                      gwałtowna, śmiertelna, zażarta, fanatyczna, głęboka...
                      nienawidzić - czuć, żywić do kogo lub czego nienawiść, odrazę wstręt

                      tyle słownik. luzować nie muszę, pośladów nie ściskam, sięgam jeno na półkę przy
                      biurku, żeby przypomnieć znaczenie słowa, którego staram się nie nadużywać.
                      • ula_max Re: a u mnie... 24.06.05, 13:29
                        słownik idealnie oddaje to co czuję do psów. Nienawidzę i nic w tej kwesti się
                        nie zmieni.
        • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:00
          ledzeppelin3 napisała:

          > ula_max zgadzam się w 100% z Tobą. Ludzie, żeby w domu. w którym się mieszka
          > bać się o dziecko? Żeby narażać je na nawet cień niebezpieczeństwa? Sory, dla
          > mnie niedopuszczalne.

          a nie przyszło ci do głowy, że zamiast starać się najpierw o dziecko, należałoby
          postarać się o _własne_ mieszkanie? ten konkretny pies o ile zdążyłam się
          zorientować to nie fanaberia męża, ale własność teściów, do których należy
          mieszkanie.
          osobną sprawą jest, że faktycznie jest nieułożony, i że też bałabym się takiego
          psa! tylko zamiast myśleć, jak się go pozbyć, zadałabym sobie pytanie, czy mam
          do tego prawo w domu, jakby nie było, nie moim.
          • mamuska80 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:05
            Właścicielem psa nie jest teściowa tylko mąż, a ja od początku podkreślalałam,
            że nie zgadzam się na mieszaknie z dzieckiem i psem. Mąż powiedział wtedy że
            jest dużo czasu, a teraz trudno mu podjąć słuszną decyzję. Może po prsotu
            wyprowadzę się do mojej mamy 120 km, ale wiem że mąż nie będzie zadowolony bo
            on musi zostać tutaj, gdyż tutaj pracuje.
            • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:09
              mamuska80 napisała:

              > Właścicielem psa nie jest teściowa tylko mąż, a ja od początku podkreślalałam,
              > że nie zgadzam się na mieszaknie z dzieckiem i psem. Mąż powiedział wtedy że
              > jest dużo czasu, a teraz trudno mu podjąć słuszną decyzję. Może po prsotu
              > wyprowadzę się do mojej mamy 120 km, ale wiem że mąż nie będzie zadowolony bo
              > on musi zostać tutaj, gdyż tutaj pracuje.

              a nie ma możliwości wynajęcia mieszkania na miejscu? skoro akcentowałaś, że nie
              chcesz mieszkać z psem i dzieckiem, cała sytuacja tym bardziej wydaje mi się
              niedograna.
              na wszelki wypadek - może zajrzyj na stronę www.trader.pl i spójrz na
              ceny mieszkań do wynajęcia w twojej okolicy, a nuż okaże się, że to dobry
              pomysł. w tym serwisie, chociaż czasem długo się otwiera, możesz wstępnie
              sprawdzić ceny mieszkań w dzielnicy, na określonej ulicy czy osiedlu. czy taki
              pomysł nie wchodzi w grę?
              • mamuska80 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:13
                Też już o tym myślałam, nawet rozmawiałam z mężem, ale po przeanalizowaniu
                naszych dochodów i wydatków jakie musielibyśmy ponieść i uwzględniając
                dodatkowo koszty związane z dzieckiem po prostu nie stać by nas było na to.
                • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:16
                  mamuska80 napisała:

                  > Też już o tym myślałam, nawet rozmawiałam z mężem, ale po przeanalizowaniu
                  > naszych dochodów i wydatków jakie musielibyśmy ponieść i uwzględniając
                  > dodatkowo koszty związane z dzieckiem po prostu nie stać by nas było na to.

                  no to pat. ale tak czy inaczej rozglądałabym się na twoim miejscu za jakąś
                  możliwością wyprowadzki. nawet niezobowiązująco. na wszelki wypadek. a
                  nuż-widelec coś się trafi smile bo inaczej pozostaje ci regularnie faszerować psa
                  lekami uspokajającymi wink
      • wieczna-gosia Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:47
        > szok: "jak przytulam męża i często muszę to robić tak żeby
        > pies nie widział"!

        hehe,
        mysmy sie z samcem alfa przytulac mogli ale tesc z tesciowa nie wink
        • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:53
          mój pies był nieszczęśliwysad O agresywności nie ma mowysmile Mały gmera psu w
          miskach jak ten je
          • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:54
            a jak o przytulaniu mowa... to my musimy czekać, aż pies zaśnie - inaczej
            przychodzi się tulić z namismile))
    • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 12:55
      poczytałam odpowiedzi w tym wątku, i trochę smutno po lekturze niektórych.
      owszem, bałabym się rotka jak już zaznaczyłam wcześniej, ale do głowy by mi nie
      przyszło, żeby rugować psa z domu - chociażby dlatego, że z tego co zrozumiałam,
      mieszkacie _u_ teściowej. być może haczyk tkwi w nieznanym mi instynkcie
      macierzyńskim, chęci ochrony dziecka przed każdym niebezpieczeństwem, ale póki
      go nie posiadam, żądanie od teściowej żeby pozbyła się zwierzęcia - nie, nie
      potrafiłabym tego zrobić. ja mogę sobie wyobrazić taką sytuację: panicznie boję
      się pająków, im większy tym straszniejszy. ale przychodząc do teściów, gdzie,
      załóżmy, teść hoduje kilka ptaszników, raczej nie żądałabym, żeby wypieprzył
      terraria.
      o co mi chodzi: pies był w domu długo przed tobą. mieszkanie nie jest twoje,
      tylko teściowej (teściów). wychodząc za mąż wiedziałaś, że jest pies i pewnie
      też go nie lubiłaś czy też bałaś się go. chyba się nie mylę? jeśli tak, to sprostuj.
      inna byłaby sytuacja, gdyby rodzince nagle zachciało się sprowadzić do domu
      agresywnego psa już po twoim zamieszkaniu, ale w tej konkretnej sytuacji pies
      był w załodze pierwszy. może powiem coś, co ci się nie spodoba, ale dla mnie
      niemądrze pachnie wspólne mieszkanie z teściami, dążyłabym do wyprowadzki, w
      końcu jesteście dorośli, utrzymujecie się sami...
      życzę powodzenia w kwestii rozwiązania sprawy - osobiście proponuję izolowanie w
      drugim pomieszczeniu psa.
      • cocollino1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:05
        no tak, zgadzam sie z Toba, moze dlatego ze tez sobie nie wyobrazam takiej
        sytuacji, zebym miala zadac od tesciow wywalenia zwierzecia z domu, jak ktos
        nie byl zwiazany z psem jak z przyjacielem to tego nie zrozumie.
        • iwona-mama-majki Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:21
          ale przecież pies jest męża
          • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:28
            iwona-mama-majki napisała:

            > ale przecież pies jest męża

            a no to pogratulować mężowi beztroski i optymizmu (jakoś to będzie, he he he, a
            9 miesięcy ciąży rozciągnie się jak guma do smierci psa?).
            mamuśka, nie musisz odpowiadać na poniższe pytanie, ale kiedy mąż mówił, że
            jakoś to będzie, to miałaś jakąś koncepcję na rozwiązanie sytuacji czy
            zawierzyłaś na gębę?
            niezależnie od uczuć psa, miałabym pretensję do męża, gdyby obiecał że załatwi
            kłopot a nie załatwił. był jakiś koncept?
          • cocollino1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:44
            a to przepraszam, myslalam ze tesciow. Ale z drugiej strony to co? mąz
            decydujac sie na dziecko zapomnial ze ma pieska, ktorego boi sie zona, ktory
            moze byc grozny???? no nie kumam.
            • lola211 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:10
              Fakt, powinni z dzieckiem poczekac, az pies nogi wyciagnie, no nie? A facet
              powinien byl przewidziec, ze za 10 lat zostanie ojcem, a piesek nadal zył
              bedzie, stwarzajac problemy.Nie patrzyl perspektywicznie, ot co.
              Nie pozostaje nic innego jak psa izolowac od mamy z dzieckiem, wyrzucenie z
              domu byloby nieludzkie.Pozostaje miec nadzieje, ze nie dozyje późnej starosci i
              problem sie sam rozwiaze.
              Tak to jest, jak ludzie biora sobie do mieszkan duze psy groźnych ras.Z yorkiem
              takiego problemu raczej by nie bylo.
              • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:26
                lola211 napisała:

                > Fakt, powinni z dzieckiem poczekac, az pies nogi wyciagnie, no nie? A facet
                > powinien byl przewidziec, ze za 10 lat zostanie ojcem

                dziesięć lat temu to może nie, ale jakiś rok-dwa lata temu mógł mieć na
                względzie, że jego dziewczyna a późniejsza żona psa się boi. mógł zacząć
                przewidywać przynajmniej w chwili, kiedy zdecydował się wprowadzić żonę pod swój
                dach. reakcje psa nie zaczęły się dopiero w chwili kiedy mamuśka zaszła w ciążę.
                • cocollino1 piszemy to samo kosheen:)) 24.06.05, 15:29
                  • kosheen4 ;-) nt 24.06.05, 15:31

                • lola211 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:00
                  Czyli co powinien byl zrobic te 2 lata wczesniej?
                  • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:47
                    lola211 napisała:

                    > Czyli co powinien byl zrobic te 2 lata wczesniej?

                    szczerze? pomyśleć o mieszkaniu przed oświadczynami, a potem negocjować z
                    rodzicami na temat zostawienia psa. znależć mieszkanie w okolicy, żeby móc
                    opiekowac się zwierzęciem. taką sytuację znam z widzenia u znajomej. sprawdzała
                    się do śmierci pieska. (gigasznaucera)
                    • lola211 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:51
                      Gdyby byly widoki na mieszkanie, to pewnie mieszkaliby juz dawno osobno, a nie
                      z tesciami.Realistycznie patrzmy.
                      Jak czytam takie watki to mi sie serdecznie psa odechciewa, bo jego posiadanie
                      rodzi straszne problemy.Jesli pod zwierze mam ukladac sobie zycie, to
                      dziekuje.Fajne sa pieski, ale..
                      • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:55
                        ale.... ale są żywimi stworzeniami a nie zabawkami. I jeśli nie mamy chęci
                        dostosowywać do nich życia to absolutnie ich nie chciejmy mieć. Bo później się
                        rodzą takie właśnie problemy. Chociaż w przypadku autorki wątku... serce nie
                        wybiera... no i przypadło jej zakochać się w chłopaku z psemsmile))) Moja ciocia
                        mawiała, "Gosia, zastanów ty się dobrze, czy dasz radę kochać męża razem z jego
                        całą rodziną, i całym dobytkiem inwentarza" - no i ja się zastanawiałam. I
                        raczej nie planuję pozbycia się teścia npsmile)))
                      • kosheen4 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 17:01
                        lola211 napisała:

                        > Gdyby byly widoki na mieszkanie, to pewnie mieszkaliby juz dawno osobno, a nie
                        > z tesciami.Realistycznie patrzmy.

                        patrzymy realistycznie wink posiadając przy okazji inne zasady. ja zawsze
                        kierowałam się taką, że jeśli nie stać mnie na wyprowadzkę z niemężem, to nie
                        mieszkamy razem, bo rodzicom nie będziemy się ładować pod dach.

                        > Jesli pod zwierze mam ukladac sobie zycie, to
                        > dziekuje.Fajne sa pieski, ale..

                        jeden pod dziecko, inny pod psa czy kota, a jeszcze inny tak układa sobie urlopy
                        i wyjazdy, żeby mu roślinki nie pousychały wink i niczyje priorytety nie są złe, a
                        problematyczny może stać się nawet uczulający kwiatek
                        • lola211 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 17:08
                          że jeśli nie stać mnie na wyprowadzkę z niemężem, to nie
                          > mieszkamy razem, bo rodzicom nie będziemy się ładować pod dach.

                          Swietne rozwiazanie, niestety, traci sens, gdy pora na dziecko.Oczywiscie -
                          najpierw powinno byc mieszkanie, a potomek poźniej- cóz, kazdy by tak chcial,
                          ale w polskich realiach nie kazdy moze temu sprostac.I zanim bedzie szansa na
                          mieszkanie, kobieta zdazy przekwitnac.
                          > jeden pod dziecko, inny pod psa czy kota, a jeszcze inny tak układa sobie
                          urlop
                          > y
                          > i wyjazdy, żeby mu roślinki nie pousychały wink i niczyje priorytety nie są
                          złe,
                          > a
                          > problematyczny może stać się nawet uczulający kwiatek

                          No, jesli ktos tak bardzo kwiatkami sie przejmuje, to jednak z nim cos nie tak,
                          IMHO rzecz jasnasmile.
              • cocollino1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:28
                a po coz ta ironia skoro wnuiosek taki sam? nie patrzyl perspektywicznie
                wlasnie. Ja nie mowie ze mial 10 lat temu przewidziec. Ale te 9 miesiecy to
                chyba mogl prawada??? Ten czas mozna bylo przenaczyc np. na probe
                zaprzyjaznienia sie autorki z psem, a pozniej jej bylo by latwiej chociazby
                odizolowac psa od dziecka. Jesli nie daloby rady to tak jak piszesz odizolowac
                pieska, w innym pokoju zamknac. Ale psa oddac?? dla mnie niewyobrazalne.
                • lola211 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:03
                  A jak wygladaja próby zaprzyjaznienia warczacego psa z zona? Ciekawa jestem co
                  maz mogl zrobic, a czego nie zrobil(chyba malo mu na zonie zalezy skoro nie
                  postaral sie jakos psa do niej przekonac)?
                  • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:07
                    mi się wydaje, że trochę demonizujemy problem warczącego psasmile)) A dać psu
                    kość, czekoladkę, pogłaskać, rzucić piłeczkę i tak do skutku. Druga rzecz, że
                    jak ktoś się boi i nie ma woli i chęci, to raczej nie da rady się przymilać psu.
                    Najgroźniejsze psy na osiedlu ujarzmiłamsmile I mimo początkowego warczenia teraz
                    kładą się wystawiając brzuchy do góry. O ile pies nie jest chory
                    psychicznie.... to jest to normalne stworzenie, ma swoje sympatie i antypatie,
                    ma swoje słabostki, coś lubi czegoś nie lubi, zazwyczaj uwielbia pochwały,
                    uśmiech, smakołyki, zabawę i w ogóle uwielbia gdy uwaga jest skupiona na nim.
                    Tylko, żeby to zauważyć chęci trzeba....
                    • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:15
                      a co do umiejętności postępowania z psem.... mi się wydawało, że wszystkie
                      rozumy pozjadałam, taka byłam mądra do momentu aż przeczytałam książkę "Okiem
                      psa". I tu się okazało ile ja głupot popełniałam. A tam takie proste rady były.
                      Od razu po przeczytaniu wprowadziłam te rady w życie i pies w dwa dni stał się
                      innym psem!!!!!! I tu nie lat trzeba, nawet 9 miesięcy to za dużo. Wystarczy
                      zacząć się rozumieć z psem!!! No ale do tego tych chęci trzeba.
                      Musiałam się trochę też pomęczyć, bo jak poradzili, by nie pozwolić psu na
                      myślenie, że on wszystko może, to rada była taka, by posiedzieć trochę w jego
                      kojcu. No i siedziałam, żeby pies wiedział, że ja też mogę w jego kojcu
                      posiedzieć. Do tej pory ten mógł przebywać wszędzie a ja wszędzie oprócz jego
                      kojca - no i sobie myślał, że jest ponad mną. A tak pooglądałam dwa filmy w
                      jego kojcu i już spokorniał. Jeśli coś w kuchni jemy, to zawsze ja muszę zacząć
                      jeść pierwsza. A jak daję tylko psu jeść, to chociaż udaję, że jem z jego miski
                      ten pierwszy kęs. Z każdym psem da się wszystko zrobić. Tylko elementarnej
                      wiedzy o psach trzeba... no i chęci. Ale po co się męczyć jak można postawić
                      sprawę w ten sposób, że "kto ważniejszy, pies czy dziecko?" i na tak postawione
                      pytanie każdy człowiek przecież powie, że dziecko! No i w imię dziecka psa
                      uśpić to nie grzech przecież no nie?
                      • aszlan Re: Igosiu :)) 24.06.05, 16:44
                        lgosia1 napisała:

                        >Z każdym psem da się wszystko zrobić. Tylko elementarnej
                        > wiedzy o psach trzeba... no i chęci. Ale po co się męczyć jak można postawić
                        > sprawę w ten sposób, że "kto ważniejszy, pies czy dziecko?" i na tak postawione
                        >
                        > pytanie każdy człowiek przecież powie, że dziecko! No i w imię dziecka psa
                        > uśpić to nie grzech przecież no nie?

                        lgosiu trafnie to określiłaś, no może nie z każdym psem, ale wyjątki tylko
                        potwierdzają regułę, ja mam zawsze w pamieci słowa z "Małego Księcia" "...
                        Stajesz się odpowiedzialny za to co oswoiłeś".
                  • cocollino1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:40
                    ironia i sarkazm zbedny
                    • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 16:46
                      ironia i sarkazm dobitniej pozwalają wyrazić uczucie dezaprobaty dla pomysłów
                      pozbycia się psasmile))) Ale rzeczywiście te moje posty już za bardzo chyba wiele
                      nie wnoszą do rozwiązania problemu z pierwszego postusad.
                      • cocollino1 lgosiu 25.06.05, 09:17
                        to nie bylo do Ciebie, bynajmniej. Zgadzam sie z Toba w 100%.
                    • lola211 Re: Pies a dziecko!! 25.06.05, 09:34
                      To juz Twoje zdanie.Ja tam lubie sobie czasem poironizowac.
                      • cocollino1 Re: Pies a dziecko!! 25.06.05, 10:57
                        no ja tez lubie, ale nie zawsze...
    • wintergirl Pies a dziecko!! 24.06.05, 13:48
      Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć to masz nieprawidłowe relacje ze zwierzęciem,
      które są najprawdopodobniej zawinione przez osobę, która jest jego przywódcą
      (jeśli w ogóle takiego ma). Oczywiście, że wyrzucenie psa to najprostsze
      rozwiązanie i, jak widać po Schroniskach dla Zwierząt, społecznie akceptowane.
      Ale relacje z psem można naprawić i wtedy wszyscy będziecie się czuli
      bezpiecznie i szczęśliwie. Poszukaj pomocy w najbliższym ośrodku zajmującym się
      tresurą psów. Z pewnością poradzą coś mądrego i nie tak okrutnego jak
      wyrzucanie zwierzęcia.
      Ja mam w domu Doga de Bordeaux (takie 70 kg bydle przy którym rotweiller wydaje
      się mały) i 2 letnie dziecko. Pies został członkiem rodziny jeszcze przed
      urodzeniem dziecka i od początku nie było żadnej dyskusji czy pies zostaje czy
      odchodzi (mimo, że dziecko urodziło się przed terminem i wszyscy zalecali
      wyrzucenie psa "dla dobra dziecka"). Jestem szczęśliwa, że postąpiłam po
      swojemu - pies i dziecko przepadają za sobą. Pies w stosunku do dziecka jest
      bardzo delikatny i opiekuńczy. Bawią się razem, ale każdy z nich zna granice,
      których nie pozwalam im przekraczać - dziecku nie wolno wchodzić na legowisko,
      a psu do dziecinnego pokoju.
      Życzę Ci, żeby relacje pomiędzy Tobą a psem zostały naprawione i żebyście się
      jeszcze długo cieszyli swoim towarzystwem.
      • ledzeppelin3 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 14:24
        -Co to jest: Ma cztery łapy i rękę?
        -zadowoliny rotweillersmile
    • triss_merigold6 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 14:29
      Usunięcie 9-letniego psa z domu to okrucieństwo. Duże psy - w tym molosowate -
      długo nie żyją więc prędzej czy później pies odejdzie z tego świata.

      Pretensje miej do męża - nie ułożył psa a powinien, obiecywał rozwiązać problem
      i nie reagował na Twoje obawy. Jeśli teraz wyrzuci psa to będzie ostatnią
      świnią.
      Nie zapewniliście sobie lokum decydując się na dziecko, nie wymagaj od teściów
      żeby stanęli po Twojej stronie i żądali usunięcia psa.
      Może szkolenie intensywane? Chociaż późno już...

      Mam 10-letniego owczarka niemieckiego. Dzieci nie lubi, unika, boi się, irytuje
      go bieganina i krzyki. Do syna się nie zbliża, chyba że wyraźnie zawołany.
      Przyjmuję do wiadomości, że zapewne wielkiej przyjaźni nie będzie ale pies jest
      na tyle karny i zna swoje miejsce w hierarchii, że krzywdy nie zrobi.
      W zyciu bym nie oddała a gdyby ktos mi to sugerował to kopa natychmiast.
      • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 14:39
        od momentu gdy w ciąży "życzliwi" zaczęli wyrażać swoje oburzenie, że nie mam
        zamiaru pozbywać się psa - zaczęłam dzielić ludzi na tych co lubią zwierzęta i
        tych co nie lubią. I naprawdę wykreśliłam z listy wszystkich nielubiących. Im
        lepiej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzętasad
        Rozumiem jednak, że ktoś może się bać. Ja miałam irracjonalny strach przed
        pająkami. Ale o dziwo, jak pojawił się Mateusz, strach trochę zelżał i gdybym
        musiała zdejmować pająka z mojego dziecka - zrobiłabym to bez mrugnięcia okiem.
        • triss_merigold6 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 14:46
          Mnie nie interesuje cudza opinia na temat trzymania dużego psa przy niemowlaku.
          Pies był duuużo wcześniej, zostały mu max 2-3 lata życia, jest karny i to
          wystarczy. Nie upieram się żeby kochał dziecko, oblizywał czy bawił się. Nie
          będzie się bawić bo nie lubi dzieci. Zmieni miejsce, pójdzie do innego pokoju
          ale nie warknie.
          Jeżeli przychodzi do mnie ktoś kto się boi to pies jest wypraszany do innego
          pomieszczenia, zresztą bez pozwolenia nie podejdzie.
          • mamuska80 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 14:53
            A widzisz u nas jest tak, że gdy ktoś idzie po klatce schodowej to pies warczy
            nie mówiąc o tym, że jak już stanie pod drzwiami to wydaje się że chce rozwalić
            te drzwi. Jak ktoś przychodzi to musi byc zamykany w innym pokoju, bo nie wiem
            czy ten ktoś dałby radę wyjść cało. Poza tym z obserwacji nie tylko moich
            wynika, że robi się coraz bardziej agresywny, bo siedząc na balkonie i
            obserwując dzieci zaczyna na nie szczekać i warczeć. Czy zatem nie powinnam się
            obawiać??
            • mamuska80 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 14:54
              Dzieci są oczywiście na podwórku, więc nie zaczynają do niego, bo i jak skoro
              pies jest na 4 piętrze.
              • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:00
                każdy pies z którym odpowiednio po porodzie będziemy się obchodzić
                zaakceptuje "własne" dziecko, a na obce nadal będzie warczał. Pytanie tylko,
                czy tobie będzie się chciało "cackać" z psem, skoro boisz się go i nie za
                bardzo darzysz go sympatią. Bo to wymaga jednak bezwzględnej akceptacji psa. A
                zazwyczaj ludzie, którzy nie akceptują jakiś zachowań psa, nie są w stanie się
                przełamać i pozwolić psu obwąchiwać dziecko, pozwalać mu nawet położyć się przy
                dziecku itp. To może być dla ciebie psychicznie nie do przejścia. A z kolei
                traktowanie psa, polegające na zabranianiu mu kontaktu z dzieckiem na pewno nie
                przyniesie porządanych skutków. Bo pies będzie czekał tylko na okazję
                pobycia "sam na sam" z dzieckiem i zaspokojenia swojej ciekawości. Jeśli ten
                wasz pies miałby zostać, to tylko z waszym nastawieniem, że pozwolicie psu
                czynnie brać udział w waszym życiu niestety...
                • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:02
                  jeśli już stwierdzisz, że będziesz chciała spróbować zaakceptować życie z psem,
                  to poszukaj w wyszukiwarce na ciąży i porodzie i na e- dziecku chyba, tam było
                  dużo wątków na temat - jak zapoznawać psa z dzieckiem.
                  • kalina_p zapoznawanie;))) 25.06.05, 20:58
                    racja, igosiu!
                    A co do zapoznawania...
                    Moje psy dostaly mała do obwachania po przyjeździe ze spitala, w
                    beciku...Bardzo byli zainteresowani, co w tym zawiniatku tak pachnie dziwnie,
                    powachali, glaskałam ich w tym czasie...Potem tez mieli mozliwośc np. polizac
                    jej noge czy jakos inaczej ją "dorwać", wiec nie czuli sie odsunieci.
                    I to byla chyba dobra metoda - teraz np. mała może im z pyskow jedzenie
                    wyjmować (czasem jej nie upilnuję, niestety) i nie warcza. Swietnie sie bawia
                    razem.
              • triss_merigold6 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:02
                Jest nieułożony. Po prostu. Sądzisz, że facet ktory nie potrafił ułożyć
                własnego psa wychowawczo się sprawdzi? Bardzo wątpię.
                • iwona-mama-majki Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:13
                  a co ma piernik do wiatraka, żeby dobrze wychowywać dzieci wcale nie trzeba
                  mieć "podejścia" do zwierząt, mam wrażenie, że zaczyna się robić z tego kolejny
                  wątek, gdzie wszyscy najeżdżają na wszystkich (na co jakaś moda zapanowała).
                  Mam nadzieję, że autorce postu uda się znaleźć najlepsze wyjście dla Niej czego
                  jej bardzo serdecznie życzę
                • katse Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:17

                  moi znajomi musieli rotwailera uśpić
                  pies należał do chłopaka, jeszcze przed ślubem
                  zaakceptował dziewczyne, ona się nie bała psa, polubiła go bardzo
                  pojawił się synek

                  i problemy
                  nie pomógł ani treser
                  ani drugi treser
                  w końcu treserzy poradzili, ze psa trzeba uśpić

                  pies nie był agresywny wobec dziecka
                  ale nie pozwalał na kontakty ojca z synem
                  i cierpiał, nie chciał jeść, był osowiały
                  nie pozwalał tez aby nim się zajmował któs inny oprócz jego Pana

                  z żalem uśpili psiaka

                  K
                  • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:20
                    no ok. Ale próbowali coś zrobić by było dobrze... jeden treser, drugi. Tu nawet
                    bez prób idą rady, by psa się pozbyć w imię idei, że "nie wiadomo jak to
                    będzie"
                    • lgosia1 Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:22
                      a druga rzecz... ciekawa jestem po jakim czasie uśpili psa... Mój doszedł do
                      siebie dopiero po ok 10 miesiącach. Przestał w końcu robić z siebie biedną
                      sierotkę marysię i zaczął się zachowywać normalnie - czyli z uśmiechem na
                      pyskusmile
                      • iwona-mama-majki Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:42
                        Igosia1 - czy Twój pies był agresywny czy po prostu nieszczęśliwy, że ktoś
                        zajął jego miejsce?
                      • wieczna-gosia Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 15:45
                        Moi tesciowie mieli psa. Duzego, dosc agresywnego. Kiedy tam bywalismy przyznam
                        ze na poczatku byly klopoty. Pies hierarchie mial dobrze opracowana wiec kiedy
                        zaczelam sypiac z jego samcem alfa wink) czyli moim mezem to przestal sie mnie
                        czepiac, ale za to nikt inny nie mogl dzieckiem sie zajac. Ponadto sprawa
                        kazdego dziecka musiala przwejsc przez rece mojego meza ktory ustawial psa w
                        kwestii warczenia oraz wyrywania kanapek.
                        za to pod koniec zycia kiedy juz prawie nie chodzil to zwlekal sie z poslania
                        tylko dla dzieci. I w ogole byl poczciwina wink na starosc sentymentalny sie zrobil.
    • lajlah Re: Pies a dziecko!! 24.06.05, 17:30
      Mamuśko, jestem zdecydowaną zwolenniczką mieszkania z dziećmi i psami pod
      jednym dachem. Ale jeśli nie lubisz psa i nie masz do niego zaufania, to nie
      radziłabym trzymać go w domu z dzieckiem, bo pies prawdopodobnie wyczuje to, że
      go nie lubisz, czy boisz się go. Pamiętajmy, że pies to zwierzę dzikie ,
      udomowione. Najlepszy przykład, kiedyś przyszedł do nas facet mierzyć rolety na
      okna i jeden z moich jamnikow, bardzo łagodny jamnik dlugowłosy, o jakże
      wdzięcznym imieniu Kotlet, pogonił faceta aż tak, że biedak schronił się w
      łazience na górze. Stałam oniemiała, facet na gorę po schodach, a wojowniczy
      Kotlet za nim. Nie wiem co w niego wstąpiło, ale prawie się wściekł pod
      drzwiami łazienki. Psu chyba spodobało się , że chociaż raz w życiu ucieka
      przed nim człowiekwink_
      • marcysia51 Re: Pies a dziecko!! 25.06.05, 13:47
        Ja mam psa i 1,5 roczne dziecko.Pies rasy syberian husky.Dostałam go od męża na
        imieniny a za miesiąc zaszłam w ciążę.
        Pies jest bardzo łagodny,synek może z nim zrobic wszystko,ufam mu ale gdyby
        zdarzyła się sytuacja że pies ugryzie moje dziecko z agresji nie w zabawie (bo
        to sie zdarza) nie będę zastanawiać się ani chwili psa napewno oddam.Żal napewno
        będzie ,bo widzę jak synek go uwielbia jak tylko wstanie biegnie do psa budzi go
        łapie za łapkę i mówi"cze" czyli cześć.Ale w razie czego rozsądek zwycięży,bo
        lepiej dmuchać na zimne niż czekac aż naprwade coś złego sie stanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka