Dodaj do ulubionych

mężowie piwosze

27.08.05, 21:59
Czy Wasi mężowie piją dużo piwa? Mój mąż prawie codziennie wypija 2 lub 3
piwa i twierdzi, że to nic groźnego, że to normale, itd., itp. Ja się o niego
martwię, coby w nałóg nie popadł, bo rodzina nam się przez to rozwali, ale on
nie widzi problemu. Poza tym wkurza mnie to, bo nie lubię, jak śmierdzi
piwem, a dzidziuś nas zma 7 tygodni i jego łózeczko stoi w naszej sypialni,
wdycha więc opary alkoholowe, wrrrr!!!! Zła jestem na małżonka.
Czy wy też tak macie? Jak sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa1 Re: mężowie piwosze 27.08.05, 22:03
      agatkaros napisała:

      > Czy Wasi mężowie piją dużo piwa? Mój mąż prawie codziennie wypija 2 lub 3
      > piwa i twierdzi, że to nic groźnego, że to normale, itd., itp. Ja się o niego
      > martwię, coby w nałóg nie popadł, bo rodzina nam się przez to rozwali, ale on
      > nie widzi problemu. Poza tym wkurza mnie to, bo nie lubię, jak śmierdzi
      > piwem, a dzidziuś nas zma 7 tygodni i jego łózeczko stoi w naszej sypialni,
      > wdycha więc opary alkoholowe, wrrrr!!!! Zła jestem na małżonka.
      > Czy wy też tak macie? Jak sobie z tym radzicie?

      Nie cierpię takich "piwoszy". Smierdzą, robią im sie brzuchy i popadają w
      alkoholizm.
    • szaramysz2 Re: mężowie piwosze 27.08.05, 22:05
      tez tak mam wink
      uwielbiam piwo i przed ciaza popijalismy z moim malzowinem piwko do kolacji,
      czasem winko... praktycznie codziennie. zaszlam w ciaze i bez problemow
      przestalam, rece mi sie nie trzesly, nie mialam potow ani drgawek wiec to
      jeszcze nie byl alkoholizm ;P
      Z tymi oparami to nie przesadzaj, dziecku nic nie bedzie. Jesli Tobie
      przeszkadza oddech meza to pogon gada 7x do mycia zabkow wink
    • marudka1980 Re: mężowie piwosze 27.08.05, 22:12
      Moj maz nigdy jeszcze nie pil alkoholu i nikt jego nie namowi.Jednak kazdy mi
      to jego zachowanie okresla tak:To wykonczy cie w inny sposob.-chyba maja racjesmile
    • agawka2 Re: mężowie piwosze 28.08.05, 22:26
      cóż nie kogę sie powstrzymać przed odpowiedzią, z zawodu jestem specjalista
      terapii uzależnień i pracuję z uzależnionymi
      hmmm pije codziennie? 2-3 piwa? czyli permanentnie jest w tzw ciągu alkoholowym;
      twierdzi, że to nic groźnego? czyli minimalizuje i zaprzecza - to juz dwa
      kryteria uzależnienia: picie ciągami i stosowanie mechanizmów uzależnienia;
      zwróć uwagę, czy: ma tzw objawy zespołu abstynencyjnego (wystarczy nawetjeden) -
      nastęnego dnia jest nerwowy i rozdrażniony, nadmiernie poci się, drżą mu ręce
      lub odczuwa tzw wewnętrzne rozedrganie, wymioty, biegunka, ból brzucha, ból
      głowy, czy np ma problemy z zasypianiem i piwo pomaga mu zasnać?
      i przede wszystkim dlaczego pije to piwo - czy ono reguluje mu nastrój
      (mechanizm nałogowego regulowania uczuć)tzn pije po ciężkim dni, dla
      rozluźnienia, zaśnięcia, aby się odstresować
      na moje oko jest uzależniony, powinnaś skonsultować się z najbliższą poradnią
      tak się składa, że choroba alkoholowa jest procesem,skłąda się z kilku faz - on
      juz na tą drogę niewątpliwie wkroczył
      • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 10:54
        agawka2
        szczerze jak słyszę takie odpowiedzi jak Twoje to aż mnie podnosi.
        Dlaczego jak Polak pije codziennie alkohol (nie mowie o upajaniu sie tylko
        wypiciu), to od razu jest alkoholikiem.
        Opanujcie się już w innym wątku pisałam - Europa by cała musiałaby się leczyć w
        AA.
        U Francuzów idzie to skrzynkami wina - taka tradycja
        Niemcy, Czesi i Słowacy - piwo u nich leje sie strumieniem moja mama była w
        dawnej Czechosłowacji, ona nie cierpi piwa, mowi że miała duży problem b tam do
        każdego posiłku - piwo.
        Włosi, Hiszpanie, Grecy też pija.
        Mój mąż pije od ok 15 lat i jak narazie nie jest alkoholikiem.
        lubi sobie do meczu czy do dobrego obiadku usiąść i wypić piwko lub dwa i to
        codziennie.
        Jak jest z kasą ciężko to niestety rezygnuje z tej przyjemności.
        Wódkę ostatni raz pił jak byliśmy na wieczorku karnawałowym czyli w lutym.
        Nie ma brzucha ani odrobiny (180cm/56kg), a miałam nadzieje że może choć
        troszkę urośnie smile
        • goha66 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 12:37
          Zgadzam się z Weroniką, że Agawka przesadziła w swoim poscie... a do "pijących
          europejczyków" dokładam jeszcze Irlandczyków, Bułgarów i Węgrów smile Goha
          • kalina_p Re: mężowie piwosze 29.08.05, 12:42
            a ja sie z agawka zgadzam.
            Alkoholik to nie tylko zul pod sklepem, wiele, wiele osób powazanych w
            pracy/domu niestety na droge nałogu wkracza, nawet o tym nie wiedzac.
            Pewnie, jednemu wystarczy rok picie do uzaleznienie, innemu 15 lat.
            A co jest tu wazne- rzadko kiedy taki "piwkowy, domowy alkoholik" w ogóle
            zauważa, że jest alkoholikiem. Dlaczego? Bo ciagle pije, wiec nie czuje objawów
            abstynencji...

            Dyskutować można dlugo, kto jest alkoholikiem, kto nie...najwazniejsze, czy aby
            przez to piwko ni sa zawalane inne sprawy, np. czy nie zajmuje sie mniej
            dzieckiem, nie ma mniej zainteresowan na rzecz picia piwa...
            • ewala5 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 12:48
              mój mąż miał okres w życiu że pił naszczęście to już za nim , ja miałam to
              szczęście , że poznałam go jak już nie pił , dziś nie tknie nawet cukierka z
              adwokatem , wszelkie alkohole omija z daleka , twierdzi że jest alkoholikiem i
              nie wstydzi się tego ...naszczęście problem z alkoholem nas niedotyczy , co nie
              znaczy że u nas w domu jest abstynencja , gości gościmy winkiem lub nawet
              wódką , ja lubie sobie wieczorkiem wypić lampke winka słodkiego ale mojemu
              mężowi to nie przeszkadza i nie kusi go alkohol.
            • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 12:54
              Tez się zgadzam. Polski typowy model picia jest nieco inny niż francuski czy
              włoski. W Niemczech akurat mają gigantyczny problem z rosnącym alkoholizmem.
              Jesli ktoś regularnie musi wypić, bo.... i tu następuje masa wyjaśnień (stres;
              chcę relaksu; wszyscy piją; tylko dwa; piję bo lubię; Tadzio przyszedł; wk...
              się; są imieniny/weekend/święto/okazja) itd. to pewnie zaczyna być albo jest
              uzależniony.
              W tym kraju uzależnionych jest mnóstwo i tylko niewielka grupa leży z pawiem w
              rynsztoku.
              Mam radykalne podejście ponieważ mam znajomych i kolegów alkoholików: pracują,
              w miarę normalnie funkcjonują, nikt nie żebrze na bełta, myją się, niektórzy
              rodziny mają - i są alkoholikami domowo-weekendowymi.
              • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:01
                triss_merigold6 powiedz mi czym rozni sie picie przez francuza np. 3 razy
                dziennie (mowie tylko o posilkach) wina, a wypiciem jednego piwa przez Polaka?
                Czym? A może tym że my jestesmy postrzegani za granica jako ci co nie dosyc ze
                chleja to jeszcze kradna lub kombinuja i sami siebie tak zaczynamy widziec.
                Bawi mnie nawet to że jak ktos widzi kobiete w barku piwnym pijaca piwo to
                patrzy jak na idiotke a jeszcze z dzieckiem to juz trza wzywac opieke spoleczna.
                Zadajcie sobie takie pytania, a co niektore sie zdziwia jak mysla o polakach
                • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:09
                  Zdaje się, że rozmawiamy o modelu domowego picia. Do pubów chadzam, bynajmniej
                  nie po to żeby sączyć mineralkę i jakoś nikt dziwnie nie patrzy.wink
                  Jeśli ktoś musi codziennie - podkreslam MUSI - bo bez tego nie zaśnie, ma zły
                  humor, nosi go/ją po domu, szuka pretekstu żeby wyjść i kupić alkohol - to jest
                  uzależniony. Niezależnie od narodowości.
                  Akurat Polaków uważam za naród alkoholików. Widziałam te imprezy rodzinno-
                  imieninowe na których pół litra musi być, te teksty "a dlaczego nie pijesz?, po
                  co braliście samochód?", te wesela z przeliczaniem wódki na głowę gościa itd.

                  Jakoś na przyjęciach francuskich czy włoskich (przynajmniej na tych na których
                  byłam) obywało się bez debilnych toastów, hop siup na drugą nóżkę, pito alkohol
                  PASUJĄCY do podawanych dań w sensownej ilości kilku lampek.
                  W Polsce na ogół alholok występuje samoistnie, we Włoszech, Francji, Hiszpanii
                  pije się przy okazji jedzenia - jak kompot czy wodę.
            • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 12:56
              kalina_p napisała:

              > a ja sie z agawka zgadzam.
              > Alkoholik to nie tylko zul pod sklepem, wiele, wiele osób powazanych w
              > pracy/domu niestety na droge nałogu wkracza, nawet o tym nie wiedzac.
              > Pewnie, jednemu wystarczy rok picie do uzaleznienie, innemu 15 lat.
              > A co jest tu wazne- rzadko kiedy taki "piwkowy, domowy alkoholik" w ogóle
              > zauważa, że jest alkoholikiem. Dlaczego? Bo ciagle pije, wiec nie czuje
              objawów
              >
              > abstynencji...
              >
              > Dyskutować można dlugo, kto jest alkoholikiem, kto nie...najwazniejsze, czy
              aby
              >
              > przez to piwko ni sa zawalane inne sprawy, np. czy nie zajmuje sie mniej
              > dzieckiem, nie ma mniej zainteresowan na rzecz picia piwa...

              Znam pojęcie alkoholika - mój ojciec byl alkoholikiem.
              To że pije codziennie piwko czy dwa to kobieto jak on może być w ciągu
              alkoholowym ? Aby był wypity zaledwie to musi miec powyzej 3-4 a pijany to
              okolo 8 szt. Mąz nie lubi mocnych piw, nigdy stronga nie wezmie do ust - gdyby
              byl alkoholikiem wzialby co by bylo.
              Alkoholik to ktos, ze nawet gdy wie ze nie starczy na chleb to i tak kupi
              alkohol.
              To ktos kto pije nawet jak idzie do pracy - maz gdy idzie do pracy np. na nocke
              to w ciagu dnia nie ruszy nawet łyka piwa - tychy sie to tez prowadzenia auta
              nigdy nie pije jak prowadzi.

              kalina_p aby sie wypowiadać o alkoholika trzeba z nimi zyc na codzien, bo
              teoria a praktyka to bardzo rozna sprawa. Ja żylam 25 lat. Nawet dzis jak
              slucham psychologow nt. pijaństwa to mi sie nóż w kieszeni otwiera
              • goha66 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:24
                to samo u mnie Weronika - z tym, że problem dotyczył obojga rodziców...więc
                chociaż nie skończyłam stosownych studiów i nie pracuję w poradni z
                tematu "alkoholizm" rozprawę doktorską mogę pisać z marszu. Goha
                • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:33
                  Goha czy Ciebie tez denerwuja wywody ludzi ktorzy tego nie przezyli - lub tam
                  mieli znajomych a zachowuja sie jakby wszystkie rozumy zjedli?
                  Czy tylko ja mam taka obsesje smile
                  • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:39
                    Weroniko, ja byłam z alkoholikiem. Imprezowo-weekendowym alkoholikiem. Uroczy
                    był facet tyle, że pił. Też twierdził, że lubi, że wszyscy tak robią itd. Co
                    nie zmienia faktu, że był typowo polskim "normalnym" uzależnionym. Nie jeździł
                    po pijaku, pił za swoje, nie szalał agresywnie. Tyle, że każda okazja była
                    dobra do pochlania.wink
                    I ponieważ znam większość chyba wyjaśnień, zaprzeczeń, samookłamywań i
                    usprawiedliwień, wypowiadam się na temat potencjalnie niegroźnych alkoholików.
                    • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:43
                      Triss wytłumacz mi jak można być alkoholikiem imprezowo - weekendowym bo tego
                      nie rozumiem naprawde.
                      Wiadomo, że impreza to wypije - ja tez nieraz nawet sporo - choc nie jak mamy
                      dziecko.
                      U mnie tez jak sie trafi okazja do wypicia to tez korzystam, a jak niema okazji
                      a mam ochote sie napic to ide kupuje i pije.
                      O cholerka jestem alkoholikiem
                      • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:48
                        Normalnie. Impreza jest po to, żeby się nachlać. Przyczyna imprezy (imieniny,
                        parapetówka, sylwester, spotkanie grillowe) jest drugorzędna. Ważne, żeby było
                        co pić. Z kim to mniej istotne. Alkoholik napije się z każdym kto to
                        zaproponuje. Pije się do zwałki, do nieprzytomności. Alkoholik będzie tym
                        ostatnim niedopitym, o 4 rano pójdzie do nocnego żeby broń Boże nie zabrakło.
                        Inni piją żeby się lepiej bawić, żeby był miły nastrój, alkoholik, żeby wrzucić
                        w siebie procenty.
                        W tygodniu może nie tykać alkoholu, w weekend odbije sobie podwójnie. W końcu
                        po to ma weekend żeby poszaleć. Jak to alkoholik...
              • kalina_p Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:48
                piszesz o ostatniej fazie alkoholizmu. A to zaczyna sie wczesniej, jak kazda
                choroba.

                W pierwszych fazach mozna sobie jeszcz darowac chleb, nie wypic przed praca,
                przez wiele, wile lat nawet. A co do ciagu- przerwanie ciagu to 2-3 dni. Ciag
                alkoholowy to nie tylko leżenie plackim pod sklepem i chlanie we własnych
                zygowinach. To równiez przyjmowanie nastepnej dawki alkoholu, zanim ta pierwsza
                zupelnie zostanie z organizmu usuniet. Czyli własnie piwko co dzień.
                Taki czlowiek, jeśli zrobi sobie kilkudniowa- tygodniowa przerwe, dopiero może
                powiedziec, że jest w 100% trzeźwy. Taka prawda.

                Niestety, przez osoby takie wlasnie jak Ty, ktore za alkoholika uważaja jedynie
                osoby bedace w ostatnim stadium choroby, tak malo osób zwraca uwage na sposób
                picia i ilosci wypijanego alkoholu. Bo owszechne jest mniemanie, że skoro ma
                sie dom, prace, rodzinę, to nie jest sie alkoholikiem.
                Powodzenia, żeby tylko takie osoby nie ocknęły się za późno, pod sklepem
                właśnie, idac po piwo zamiast chleb.
                • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:53
                  Kalina to było do mnie?
                  Jeśli tak to powiem Ci jak pisałam wyżej - widziałam wszystkie etapy
                  przez 25 lat widzialam co sie dzieje z ojcem - on tez potrafil nie pic nawet 2
                  lata. Wogole nie ruszyc - ale alkoholikiem był nadal. Nie mow mi o ciagu
                  alkoholowym bo pijac codziennie przez nawet tydz. po 1 alkoholik tez przerwie
                  ciag i juz nim nie jest?
                  Do alkoholizmu potrzeba nie tylko alkoholu ale niestety słabego charakteru...
                  sa ludzie ktorzy nigdy nimi nie zostana
                  • kalina_p Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:04
                    przerwanie ciagu nie świadczy o tym, czy ie jest alkoholikiem, czy nie. Pomóc w
                    ocenie tego moga symptomy abstynencji, widoczne i odczuwalne jedynie w
                    przypadku przerwania ciagu.

                    Co do charakteru- alkohol dziala na uklad nerwowy, sa to chemiczne reakcje
                    zachodzace w organizmie i z charakterem niewiele maja wspólnegowink
                    • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:08
                      Też złudzenie: że jak ktoś ma mocny charakter to się nie uzależni. Uzależni
                      tylko później zacznie leczenie, bo mu będzie głupio przed samym sobą się
                      przyznać do uzależnienia.
                      • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:20
                        Triss szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie że mogę się od czegokolwiek uzależnić.
                        Alkohol lubie, pije kiedy mam ochote. Kiedys palilam rzucilam jak zaszlam w
                        ciaze. Pozniej znowu zaczelam palic, ale teraz jak tyle kosztuja ? I nie palę
                        bo zal mi kasy.

                        Trudno mi było zrozumiec ojca, ze widzi ze nam krzywde robi, obiecuje ze nei
                        bedzie pil - a dalej to robil. Nie potrafilam i trudno mi zrozumiec ze nie
                        mozna czegos przestac kiedy sie chce.
                        • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:45
                          Byłam - przynajmniej tak uważam z perspektywy czas - na granicy uzależnienia od
                          alkoholu. Idealnie można sobie wytłumaczyć, że akurat dziś ma się wyjątkową
                          ochotę na 4 piwa. I "dziś" powtarzało się niemal codziennie. Z nudów; z
                          frustracji; żeby nie myśleć o niefajnych rzeczach w życiu; żeby przybalować, bo
                          towarzystwo było; bo po co siedzieć w domu skoro można wyjść itd. Były
                          koszmarne kace, parę dni przerwy i znowu tango do rana. Taki okres w życiu był.

                          Otrzeźwiło i potężnie wystraszyło mnie jak coś zawaliłam w pracy. Spóźniłam
                          się , wybrnęłam, wytłumaczyłam i nigdy nie zapomnę uczucia wstydu z tego powodu
                          + złości na siebie. Potem życiowo się poukładało, ustabilizowało, chęć
                          zalewania dołków przeszła ale jak było pamiętam. I między innymi dlatego jestem
                          wyczulona na wstępne sygnały.

                          Właśnie na tym polega uzależnienie, że jest dość podstępne i stopniowe. Ktoś
                          nieuzalezniony może przestać pod wpływem (i tu wstaw co chcesz) jeśli sam tego
                          również chce. Uzalezniony w dobrej wierze obieca a później obietnicę złamie.
      • adsa_21 jaaaaaaaasne... 29.08.05, 13:37
        moj maz piwo pije sporadycznie a moj ojciec codziennie..rowniez po 2,3 piwa..i
        daleko mu do alkoholizmu
        • weronikarb Re: jaaaaaaaasne... 29.08.05, 13:41
          i o to mi chodzi, ze alkoholik nei ten ktory pije dla przyjemnosci tylko ten
          ktory musi.
          Ilosc piw wypijanych dziennie nie jest wyznacznikiem, mojego meza chrzestny
          wypija minimum 4 i to dla niego jest jako napoj chlodzacy.
          Jego zeby upi cto trzeba by chyba kupic browar, pracuje w domu (fizycznie -
          jest stolarzem am wlasna firme) i tyle jak pisalam wyzej wypija wciagu dnia -
          ale wie ze niema np. wyjazdu autem, czy wyjscia gdzie nie wypada "śmierdzieć"
          Dorobili sie sporego majatku, nigdy chlop pijany nie chodzil
    • agawka2 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:00
      no cóż przyznam, że z racji wykonywanej pracy oraz ze wzgl osobistych jestem
      nieco przewrażliwiona na tym punkcie, sam też od czasu do czasu lubię sobie
      popiwkować - pomyślcie tylko, co mój mąż się ze mną ma !!
      jednak, co do postu autorki, myślę, że coś jest na rzeczy skoro szuka porównania
      z innymi mężami na forum, już sam fakt, że się niepokoi piciem męża i denerwuje
      ją to jest diagnostyczny\
      dla mnie uzależnienie jest jedną z najgorszych chorób, po pierwsze dlatego, że
      rozwija się podstępnie, wciągając inne osoby (żony, dzieci, rodziców), jest na
      obecny moment nieuleczalna, śmiertelna ( w najgorszym znaczeniu, bo zabija
      powoli poprzez schorzenia towarzyszące tudzież wypadki np. zamarznięcie, wypadek
      drogowy itp), jest przewlekła - jest chorobą nawrotów, kłamstw i zaprzeczeń,
      okrada człowieka z wolnej woli i samostanowienia, a najgorsze jest to, że tenże
      człowiek tego nie dostrzega i stosuje właśnie mechanizmy obronne, aby nie
      dostrzec problemu
      zgadzam się, że jesteśmy narodem chlejusów i nie tylko my, ale to niczego nie
      usprawiedliwia poza tym właśnie narody słowiańskie mają największy odsetek
      uzależnionych
      poza tym jeszcze jedna rzecz - ktoś napisała, że alkoholik to taki, który ma
      drgawki czy coś takiego - niektórzy alkoholicy nie mają objawów
      abstynencyjnych, są zadbani, pięknie pachną, wykonują szanowane zawody - w mojej
      pracy to głównie policjanci, lekarze oraz kierowcy, aha i artyści
      głównym objawem choroby jest przymus picia i utrata kontroli nad tymże piciem,
      czyli odczuwanie nieprzepartej chęci napicia się, niemożność przerwania raz
      rozpoczętego picia, picie ciągami przez dłuższy czas itepe
      jeśli autorka wątku ma taką potrzebe zapraszam na priva
      pozdrawiam
      • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:05
        agawka@ - zgadzam sie jest to choroba nieuleczalna.
        Ale sama pomyśl jeśli pije bo lubi - ale ilości które nie upajają to powiedz mi
        jak może być alkoholikiem ? Alkoholik to ktoś kto sie upaja alkoholem, tak jak
        narkoman narkotykiem (choc szczerze mwoiac przy narkomanie jakos nie widze tego
        dla przyjemnosci jak w alkoholu smile]
        Jesli ja np. zapale sobie papieros acodziennie jednego,a pale 20 to moim
        zdaniem jest roznica, bo zapale sobie 1 np. do kawki i nie ciagnie mnie po
        drugiego - co innego jak jestem nałogowcem smile
        • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:11
          Alkoholik to ktoś kto pije bo czuje przymus. Lubi przy okazji. Lubi i musi.
          Jeśli codziennie wypalasz 1 fajka a jak tego nie zrobisz przy kawie to Ci
          brakuje to jesteś nałogowcem.wink Nie czaruj o papierosach, sama palę. Mogłam
          mieć miesiąc abstynencji takiej, że nawet nie powąchałam tytoniu a po miesiącu
          z rozkoszą wypalałam pół paczki.
          • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:21
            dlatego mowie ze nałogowiec to choroba z której niemozna sie wyleczyc.
            Mi chodzi głównei o wypowiedz na post dziewczyny ze zaraz nie znajac sytuacji
            czytajac post z ktorego nic nie wynika to zaraz ze alkoholik - bo kobieta
            napisala ze wypija 1,2 piwa dziennie.
            No widzisz co do tych paapierosow - nie pisalam ze musze wypalic minimum 1
            papierosa tylko ze wypalam - a to jest roznica, ktorej czesto ludzie nie widza
            bo jestesmy polakami - ktorzy nie maja i nie znaja umiaru
            • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:28
              A jakbyś nie miała do tej kawy to by brakowało czy nie? Jakiś dyskomforcik byś
              czuła?
              Widzisz, zakładam, że jeśli panna pisze, że jej zdaniem facet za dużo pije to
              panna ma rację. Jej zdaniem za dużo. Jego zdaniem pewnie nie za dużo. Alkoholik
              nawet jak zaliczy zrzut do nieprzytomności to będzie twierdził, że miał ochotę
              się napić. W Polsce kobiety zbyt rzadko same przed sobą przyznają, że facet ma
              problem z alkoholem i jak już się zwerbalizują to znaczy, że alkohol naprawdę
              dokuczył.
              • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:36
                Widzisz i taka dyskusja moze trwac w neiskonczonosc,
                bo kazda z nas bedzie sie upierac przy swoim.
                Jesli nie musze zapalic do tej kawy tego papierosa, ale mezowi przeszkadz jesli
                to zrobie to co jestem palaczka??? Bo jemu przeszkadza i uwaza ze nawet ten
                jeden za duzo???
                • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:44
                  Masz odpowiedź wyżej.
                  Alkohol nie przeszkadza bez powodu. Jak widzę swojego męża z piwem przy kompie
                  to nie mam napadu paniki czy złości. Raz piwo jest raz nie ma, raz ja kupię,
                  innym razem on po jednym dla każdego. Od czasu do czasu, zwyczajnie.
                  U kogoś innego piwo było wstępem do następnego piwa i tak dalej. I nawet jedno
                  budziło dziki sprzeciw. Dlaczego? Bo facet był alkoholikiem.
                  • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:48
                    Triss nasza dyskusja niema sensu, bo każda z nas miała całkowicie inne
                    przeżycia z tym nałogiem.
                    Myślę, że poprostu póki my same nie mamy przeczucia że jest coś nie tak,
                    to wszystko jest ok. Jeśli widok alkohollu w domu zaczyna budzć nasz sprzeciw
                    to znaczy ze trzeba przemyśleć sytuacje i zacząć działac.
                    Dobrze?
                    • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:49
                      Właśnie o to mi chodziło! Jak czujesz, że coś jest nie tak to pewnie masz rację.
                      • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:55
                        no i w koncu my sie dogadały ..... smile
                        Jestem na to bardzo uczulona, mąż o tym dobrze wie
    • tynia3 A kiedy ostatnio nie pił tych 2-3 piw... 29.08.05, 13:44
      ... i przez ile dni?

      pzdr
      • triss_merigold6 Re: A kiedy ostatnio nie pił tych 2-3 piw... 29.08.05, 13:48
        I to jest najlepsze podsumowujące pytanie.
    • aretinka Re: mężowie piwosze 29.08.05, 13:55
      Niestety też tak mam ostanio nawet policzyłam mężowi ile wydaje misięcznie na
      piwo a jest to w granicach ok 300, 350 zł od jakiego czasu ciągle się kłócimy o
      to bo on twierdzi, że problemu nie ma a ja , że jednak problem jest. W piątek
      siedział z córcią w domu i dzień zaczął się od piwa w piątek za cały dzień
      wypił 8 a tydzień temu w sobnotę ok 10. No i od soboty mamy ciche dni, chociaż
      wczoraj nawet piwa nie tknął, chociaż stały w szafce dwa. Zobaczymy co będzie
      dalej.
      • weronikarb Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:00
        widzisz u nas niema tego problemu, bo mąż jak mu mówie ograniczamy piwo niema
        codziennie - i u nas nawet slowkiem nie pisnie.
        Ile razy mowie ze cos tam bym sobie kupila ale niema kasy - maz ze musi sie
        znalesc jak go stac na piwo codziennie to i ja mam sobie cos kupic a jak nie
        starczy to ona nie bedzie pil tego piwa smile
        U nas na pierwszym miejscu stoi kasa - a nie piwo (bo ono jest dla przyjemnosci
        a nie dlatego ze musi)
        Cholerka ale sie rozpisuje smile
      • tynia3 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:07
        aretinka napisała:

        > Niestety też tak mam ostanio nawet policzyłam mężowi ile wydaje misięcznie na
        > piwo a jest to w granicach ok 300, 350 zł od jakiego czasu ciągle się kłócimy
        o
        >
        > to bo on twierdzi, że problemu nie ma a ja , że jednak problem jest. W piątek
        > siedział z córcią w domu i dzień zaczął się od piwa w piątek za cały dzień
        > wypił 8 a tydzień temu w sobnotę ok 10. No i od soboty mamy ciche dni,
        chociaż
        > wczoraj nawet piwa nie tknął, chociaż stały w szafce dwa. Zobaczymy co będzie
        > dalej.

        Takiego picia/nie picia nie da się ocenić na forum. Wszystko zalezy od
        czlowieka, sytuacji, czasu, okoliczności, predyspozycji itp.
        Ja po 3 piwach jestem ledwo ciepła ;-p, ale dla mojego 3. to jak dla byka
        ziemniak winkMój akurat praktykuje wiecej niż 1-2 od czasu do czasu (np.
        arcyważny mecz - wtedy wiadomo, 2 piwa się chłodzą).
        8 w piątek i 10 w sobotę to sporo. Nie da się ukryć. Pytanie ile takich
        wekeendów się zdarza. 300zł na piwo - majątek wink tylko czy pite samemu, czy z
        rodzinką, np., przy grilu, czy do lustra?
        Jesli się martwicie, nie patrzcie na czas kiedy i ile się pije, tylko kiedy i
        jak długo udaje się nie pić. Jesli niepicie nie stanowi problemu - radzę
        wrzucić na luz wink.

        pzdr
        • tynia3 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:08
          tynia3 napisała:

          Mój akurat praktykuje wiecej niż 1-2 od czasu do czasu (np.
          > arcyważny mecz - wtedy wiadomo, 2 piwa się chłodzą).

          Miało być NIE PRAKTYKUJE wink. Ups.
      • triss_merigold6 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 14:14
        Po kolei:
        - wydaje na piwo za dużo Twoim zdaniem (jak nie ma problemu alkoholowego to
        ludzie nie liczą ile wypili, ile na to poszło i kiedy)
        - Ty uważasz, że problem jest
        - uważasz tak od pewnego czasu
        - wypija jednorazowo (przez jeden dzień) dużo
        - podliczasz ile i obserwujesz czy reszta piwa stoi czy zniknęła
        Subiektywnie uważam, że problem jest. I myslę, że nic z tym nie zrobisz. Mąż Ci
        jakoś wytłumaczy, Ty dasz się przekonać. Typowy mechanizm.
    • tynia3 Zapraszam na forum 29.08.05, 14:31
      Możemy sobie tu teoretyzować wink, ale jednak radzę popytać takich np. co się
      bezpośrednio z problemem zetknęli, znają mechanizmy, o których pisze np. Triss,
      a przede wszystkim - niejednokrotnie przerobili to na własnej skórze.

      pzdr
    • tynia3 Jeszcze link 29.08.05, 14:32
      bo nie wkleiłam wink

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=176
      pzdr
    • syla261 Re: mężowie piwosze 29.08.05, 23:06
      mój mąż codzinnie jak przychodzi to wypija piwko na "dobre spanie" jak on to
      mówi.Też mamy 7 tygodniową dzidzię.Nie przeszkadza mi to.Ale nie pije w
      sypilani naszej niuni.Chociaż czasami też mam ochote powylewać te jego trunki :-
      )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka