problem ze znajomymi ( dlugie)

11.09.05, 12:16
Mam problem ze znajomymi ,ktorych lubie a jednoczesnie ich luzny sposob bycia
mnie denerwuje.
Mam dwojke dzieci obecnie w trzeciej ciazy, oni mlode malzenstwo jeszcze bez
dzieci .
Od kiedy urodzil sie nasz drugi synek obecnie 2lata i 6 miesiecy nabrali
zwyczaju wpadania do nas .Ok nawet mile tylko jest maly problem .
Rzadko kiedy uprzedzaja o swojej wizycie z odpowiednim wyprzedzeniem np 2
dniowym. Naogol jest to telefon dzien wczesniej lub jak ostatnio 3 godz.
wczesniej .
Trudno mi sie zorganizowac w ostatniej chwili a poza tym czuje sie troche jak
taka rezerwa nic nie wypalilo wpadniemy do nich.
Za kazdym razem sie spozniaja od 0,5 godz do 1 godz, mieszkaja piec minut
samochodem od nas przyjezdzaja w weekendy wiec zazwyczaj nie ma korkow.
Ostatnio uslyszelismy przepraszamy za spoznienie ale wpadlismy jeszcze do
xxx .Co mam na to powiedziec ,ze kiedy sa umowieni u nas nie wpadali gdzie
indziej po drodze bo my czekamy.
Mozna by tak dlugo wymieniac .
Przykro mi rowniez ,ze nigdy nie zapraszaja na do siebie( przez te 2 lata i
6 miesiecy tylko raz u nas sa przecietnie raz dwa razy w miesiacuy .)
Miloby mi bylo od czasu do czasu przyjsc na gotowe nie myslec o ciescie czy
winie i zeby ktos rowniez mnie obsluzyl .
Ostatnio na dwa telefony z ich strony czy moga przyjsc odpowiedzialam
odmownie delikatnie sugerujac ,ze moze nastepnym razem zadzwonia wczesniej bo
trudno mi sie zorganizowac w ostaniej chwili.
Szkoda mi tej znajomosci bo ludzie sa mili a jednoczesnie zbyt na luzie jak
na moj gust.
Mysle ,ze jesli powiedzialabym otwarcie o co chodzi obraza sie ( moge sie
mylic) a jednoczesnie nie jestem w stanie dluzej tolerowac takiego stanu
rzeczy.
Moze macie jakies pomysly.
Pozdrowienia
    • malgosiek2 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 12:26
      A może zaprzestań się organizować.
      Jak niespodziewanie się zapowiedzą to owszem zaproś,ale możesz
      powiedzieć"Przepraszam ale Wasza wizyta wypadła tak niespodziewanie,więc niczym
      Was specjalnym nie ugoszczę-kawa czy herbata?"
      Albo coś w tyn stylu.
      Można się pokusić i przyjąć ich w lekkim bałaganie lub rozgardiaszu.
      Albo powiedzieć wprost miło i grzecznie,że jak niespodziewanie chcą przyjść to
      jest to dla Ciebie nieco kłopotliwe,tym bardziej teraz.
      Pozdrawiam Gosia
    • sofi84 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 12:26
      sluchaj no nie wiem ja bym im powiedziala grzecznie ale wprost. jesli inaczej
      nie rozumieja. i umow sie z nimi na np 2 h do konkretnej godziny jesli sie
      spoznia krocej z Wami powiedza. jesli beda sie chciali zasiedziec powiedz im ze
      ich przepraszasz ale jest 20 a tak jak mowilas przy umawianiu sie musisz
      wykapac dziecko i isc spac, moze nastepnym razem wczesniej przyjda. jesli beda
      sie chciali umowic dzien wczesniej lub polgodziny wczesniej a Tobie to nie
      odpowiada powiedz ze chetnie ale niestety umowilas sie juz. planujesz co
      bedziesz robila na dni wczesniej i jesli beda sie chcieli spokac niech
      wczesniej zadzwonia a napewno znajdziesz czas dla nich. moze zadzwon w ten sam
      sposob jak oni to robia i wpros sie do nich na "za pol godziny" i sie spoznij
      bo spotkalas sasiadke ale oni przeciez napewnio to zrozumiejawink
    • zona_mi Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 12:28
      > Mysle ,ze jesli powiedzialabym otwarcie o co chodzi obraza sie ( moge sie
      > mylic) a jednoczesnie nie jestem w stanie dluzej tolerowac takiego stanu
      > rzeczy.

      Jeśli obrażą się w sytuacji, kiedy ewidentnie nadużywają Waszej uprzejmości -
      to chyba nie warto aż tak pielęgnować tej znajomości? MSZ rozmowa jest
      niezbędna, bo albo nie zdają sobie sprawy z tego, że sprawiają Wam kłopot, albo
      nie liczą się z Waszymi odczuciami - każda wersja potrzebuje rozwiązania.

      > Moze macie jakies pomysly.

      Hmm... może powpadać do nich w rewanżu? Z dwójką dzieci, nie umówieni... to
      mogłoby być nauczką smile
      Żartuję. Optuję za rozmową.
      • balba_77 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 12:43
        hi hi wyszło na to że ja i większość moich znajomych to straszni luzacy wink
      • asientos Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 14:10
        a ja bym ich napadła, tak na partyzanta. Sama mam takich znajomych "jesteśmy w
        pobliżu zaraz będziemy". Wypielęgnowane mieszkanko i dwóch rojbrów, chyab
        luzaki nie są aż tak wyluzowani....
    • annkier Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 12:57
      ja bym zrobiła tak jak oni
      zadzwoń do nich z 2 godziny wczesniej i zapowiedz swoja wizyte u nich
      he, he ciekawe co odpowiedza jesli odpowiedż bedzie odmowna to nie warto
      pielegnowac znajomości, wydaje mi sie ze oni Cię po prostu wykorzystują
      • dziaadek Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 13:22
        dokladnie, musicie koniecznie do nich wpasc uprzedzajac 2-3 godziny wczesniej.
        Ciekawe jaka bedzie ich reakcja ?
        I jeszcze pytanie. Jak oni do was wpadaja to przynosza chociaz jakis alkohol,
        ciasto czy slodycze dla dzieci ? No bo skoro nie zapraszaja do siebie to
        wypadalby zeby pokryli chociaz czesc kosztow kolacji.
    • szaramysz2 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 13:20
      marianna72 napisała:

      > Mam problem ze znajomymi ,ktorych lubie a jednoczesnie ich luzny sposob bycia
      > mnie denerwuje.
      > Mam dwojke dzieci obecnie w trzeciej ciazy, oni mlode malzenstwo jeszcze bez
      > dzieci .


      Czy to jest ten problem....?

      > Od kiedy urodzil sie nasz drugi synek obecnie 2lata i 6 miesiecy nabrali
      > zwyczaju wpadania do nas .Ok nawet mile tylko jest maly problem .

      Jak ktos pisze "ok nawet mile" to nie brzmi jak euforyczne czekanie na
      znajomych, z ktorymi swietnie spedza sie czas. Jesli tak to przestan sie z nimi
      spotykac. PO co ci tacy znajomi?

      > Rzadko kiedy uprzedzaja o swojej wizycie z odpowiednim wyprzedzeniem np 2
      > dniowym. Naogol jest to telefon dzien wczesniej lub jak ostatnio 3 godz.
      > wczesniej .

      Looo jesuuuuu.... Co Ty chcesz robic przez te 2 dni czasu do wizyty? Az taki
      bajzel masz? Czy wino pedzisz i musi dojrzec...?

      > Trudno mi sie zorganizowac w ostatniej chwili

      Wystarczy sie przebrac z szlafroka, balagan zepchnac spychaczem z salonu.. To
      robota na jakies max 30 minut - w wersji z make-upem

      a poza tym czuje sie troche jak
      > taka rezerwa nic nie wypalilo wpadniemy do nich.

      nie wpadlabym na taka koncepcje. wieje kompleksami i napadem ciazowych hormonow.


      > Za kazdym razem sie spozniaja od 0,5 godz do 1 godz, mieszkaja piec minut
      > samochodem od nas przyjezdzaja w weekendy wiec zazwyczaj nie ma korkow.
      > Ostatnio uslyszelismy przepraszamy za spoznienie ale wpadlismy jeszcze do
      > xxx .Co mam na to powiedziec ,ze kiedy sa umowieni u nas nie wpadali gdzie
      > indziej po drodze bo my czekamy.

      Tak masz tak powiedzic. Od tego ludzie maja ozorki. Nie podoba Ci sie, ze sie
      spozniaja to im to powiedz. Nie umiesz to mecz sie z wydumanym problemem dalej.

      > Mozna by tak dlugo wymieniac .

      jak na razie nic konkretnego nie wymienilas.

      > Przykro mi rowniez ,ze nigdy nie zapraszaja na do siebie( przez te 2 lata i
      > 6 miesiecy tylko raz u nas sa przecietnie raz dwa razy w miesiacuy .)

      zadzwon do nich i powiedz, ze jutro chcesz wpasc z wizyta (upss.... za 2 dni
      zeby nie pomyslelli sobie, ze to rezerwa!). Ustalcie pasujacy obu stronom
      termin. Powiedz ze jestes ciekawa jak mieszkaja. Cokolwiek. Prawde najlepiej.
      Ci znajomi to chyba nie krolowa brytyjska zeby takie kurtuazje odstawiac....

      > Miloby mi bylo od czasu do czasu przyjsc na gotowe nie myslec o ciescie czy
      > winie i zeby ktos rowniez mnie obsluzyl .

      Nastepnym razem jak beda chcieli wpasc powiedz, ze ciacho i wino organizuja
      sami bo ty nie masz czasu na to. Chetnie sie spotkasz ale nie wyrobisz z
      przygotowaniem zarcia.
      (nie do wiary, ze dorosla kobieta sama na to nie wpadnie?!?)


      > Ostatnio na dwa telefony z ich strony czy moga przyjsc odpowiedzialam
      > odmownie delikatnie sugerujac ,ze moze nastepnym razem zadzwonia wczesniej bo
      > trudno mi sie zorganizowac w ostaniej chwili.

      to nie sugeruj delikatnie tylko powiedz wprost. z niektorymi nie da sie inaczej.


      > Szkoda mi tej znajomosci bo ludzie sa mili a jednoczesnie zbyt na luzie jak
      > na moj gust.

      jak na momj gust ty jestes przesadnie "sztywna"


      > Mysle ,ze jesli powiedzialabym otwarcie o co chodzi obraza sie ( moge sie
      > mylic)

      masz racje z tym w nawiasie.

      a jednoczesnie nie jestem w stanie dluzej tolerowac takiego stanu
      > rzeczy.

      to przestan tolerowac.

      > Moze macie jakies pomysly.

      tak. chlapnij sobie kieliszek wina na wyluzowanie. nawet w ciazy mozna.

      > Pozdrowienia

      i nawzajem
      • szaramysz2 PS. 72 to rocznik czy wiek..? 11.09.05, 13:24
        Pytam bo moja 76letnia babcia tez chce aby sie u niej zapowiadac z kilkudniowym
        wyprzedzeniam. Natomiast nikt z mojego pokolenia nie ma takich pomyslow...
        • triss_merigold6 Genialny wynalazek: telefon 11.09.05, 14:05
          Jestem za umawianiem się na wizyty z wyprzedzeniem właśnie ok.2 dniowym.
          Nie chodzi o bałagan czy szykowanie czegoś.
          Nie lubię nagłych wizyt (telefon tego samego dnia to nagle), bo psują plany.
          Nawet jeśli w ramach planów miałam ochotę pójść spać czy na spacer.
          Zresztą ze znajomymi wolę spotykać się na mieście, nie w domu. Po to są puby i
          kawiarnie, żeby spotkać się jak dorośli ludzie i pogadać.
        • aleksandrynka Re: PS. 72 to rocznik czy wiek..? 12.09.05, 15:07
          nie wiem, z jakiego Ty jesteś pokolenia, ale ja (25 lat) mam takie pomysły, ba,
          nieoczekiwane wpadanie do mnie w gości non stop uważam za niedopuszczalne. Ja
          tak nie robię i nikt nie robi tego mi. Co innego spotkać się z koleżanką w
          ciągu dnia na spacerze czy na herbatce, a co innego podejmować gości, robić
          wbrew swojej woli małą imprezkę.
          To, że autorka postu jest kompletnie nieasretywna to jedno, a to, że ma rację
          to co innego.
          Aha, sarkazm i ironię zostaw sobie lepiej na lepsze okazje.
      • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 15:10
        Po Twoim poscie widze ,ze jest wiecej tego typu ludzi na swiecie, coz.
        Mamy wielu znajomych i z nikim tego typu problemow .Umawiam sie niekiedy ( o
        zgrozo ) nawet z 2 tyg wyprzedzeniem do potwierdzenia i nikogo to specjalnie
        nie dziwi .Kazdy ma swoje zycie plany i trudno ,zeby je bezprzerwy modyfikowal
        w ostatnim momencie.Moze sie zdarzyc ,ze ktos wpada nie zapowiedziany raz na
        jakis czas bo tak wyszlo i wtedy zmienia sie plany jezeli zalezy nam na
        spotkaniu
        Trudno jednak wymagac aby za kazdym razem ktos sie dostosowywal .Dotychczas
        dostosowywalam sie teraz nie mam zamiaru i jezeli beda chcieli sie ze mna
        spotkac bedzie sie to odbywalo przynajmniej w czesci na moich zasadach.
        • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 15:12
          Powyzszy moj post do szaremysz2
        • szaramysz2 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 15:45
          marianna72 napisała:

          > Po Twoim poscie widze ,ze jest wiecej tego typu ludzi na swiecie, coz.
          > Mamy wielu znajomych i z nikim tego typu problemow .Umawiam sie niekiedy ( o
          > zgrozo ) nawet z 2 tyg wyprzedzeniem do potwierdzenia i nikogo to specjalnie
          > nie dziwi .Kazdy ma swoje zycie plany i trudno ,zeby je bezprzerwy
          modyfikowal
          > w ostatnim momencie.

          jesli ktos wpada do ciebie 2x w miesiacu z uprzedzeniem jednodniowym to
          doprawdy nie widze tu problemu. Tym bardziej, ze dzwonia i uprzedzaja. Masz
          swiete prawo powiedziec "nie mam czasu/ochoty/mam inne plany". Nadal nie widze
          problemu. Nikt Ci nie karze zmieniac planow. Nie zastajesz znajomych pod
          drzwiami mieszkania, nie stawiaja cie w sytuacji bez wyjscia, nie laduja bez
          uprzedzenia do mieszkania. Wybacz ale raz, 2x w miesiacu to nie
          jest "modyfikowanie planow bez przerwy" a zapowiedzenie sie dzien wczesniej to
          nie jest "w ostatnim momencie".

          Moze sie zdarzyc ,ze ktos wpada nie zapowiedziany raz na
          > jakis czas bo tak wyszlo i wtedy zmienia sie plany jezeli zalezy nam na
          > spotkaniu
          > Trudno jednak wymagac aby za kazdym razem ktos sie dostosowywal .

          Nikt tego od ciebie nie wymaga. Jak nauczysz sie odrobiny asertywnosci to sama
          do takiego wniosku dojdziesz. Z tego co piszesz oni dzwonia i PYTAJA czy moga
          wpasc. Na pytanie sa rozne odpowiedzi a jedna z nich jest NIE.

          Dotychczas
          > dostosowywalam sie teraz nie mam zamiaru i jezeli beda chcieli sie ze mna
          > spotkac bedzie sie to odbywalo przynajmniej w czesci na moich zasadach.

          no to w czym problem?
          Nadal go nie ma....
          • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 16:32
            No to sie nie dogadamy bo dla mnie 3 godz wczesniej czy dzien wczesniej to jest
            wlasnie w ostatnim momencie.Moze dlatego ze naogol wczesniej wszystko sobie
            planuje i musze sie dostosowac do wymagan domownikow .
            Oni, nasi znajomi, najczesciej chca wpadac w niedziele a to taki dzien kiedy
            raczej staramy sobie zaplanowac albo pod katem dzieci ( wycieczki czy inne
            imprezy rodzinne ) albo pod katem znajomych.
            Kiedy dzwonia dzien wczesniej naogol wszystko juz jest zaplanowane wiec albo
            staram sie modyfikowac albo mowie nie.
            Reasumujac jezeli nie dotarlo po ostatnich moich "nie" i sugestiach ,ze
            wolalabym wiedziec wczesniej no to pewnie nie zobaczymy sie wiecej bo nie mam
            zamiaru sie wiecej dostosowywac.
            Problemem jest fakt ,ze zalezy mi na znajomych ( szczegolnie na dziewczynie bo
            naprawde fajnie mi sie z nia rozmawia) ale ich postepowanie drazni mnie.
            Drazni mnie kiedy po 0.5 godz czekania na nich otrzymuje telefon ,ze ona nie
            przyjdzie bo nie ma nastroju( jeden z pierwszych wyskokow bylam wtedy bardziej
            tolerancyjna bo nie wiedzialam ,ze tak jest czesto)
            Nic nie mowie ide do wanny maz zajmuje sie wlasnymi sprawami a po godzinnie
            dzwonek do drzwi pojawiaja sie ( nastroj wrocil) tylko ,ze wszystko sie
            przesunelo o te 2 godzinny jest pora kolacji i usypiania malucha .Nie mamy
            czasu aby sobie posiedziec i pogadac i ogolnie wieczor rozwalony.

            • szaramysz2 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 16:54
              marianna72 napisała:

              > No to sie nie dogadamy bo dla mnie 3 godz wczesniej czy dzien wczesniej to
              jest
              >
              > wlasnie w ostatnim momencie.Moze dlatego ze naogol wczesniej wszystko sobie
              > planuje i musze sie dostosowac do wymagan domownikow .
              > Oni, nasi znajomi, najczesciej chca wpadac w niedziele a to taki dzien kiedy
              > raczej staramy sobie zaplanowac albo pod katem dzieci ( wycieczki czy inne
              > imprezy rodzinne ) albo pod katem znajomych.
              > Kiedy dzwonia dzien wczesniej naogol wszystko juz jest zaplanowane wiec albo
              > staram sie modyfikowac albo mowie nie.

              powiedzialas im to wszystko?
              bo ludzie nie majacy dzieci moga nie rozumiec, ze Twoje zycie tak wyglada. Oni
              nie musza sie dopasowywac do dzieci i moga nie zdawac sobie sprawy, ze ty
              owszem.



              Problemem jest fakt ,ze zalezy mi na znajomych ( szczegolnie na dziewczynie bo
              > naprawde fajnie mi sie z nia rozmawia) ale ich postepowanie drazni mnie.
              > Drazni mnie kiedy po 0.5 godz czekania na nich otrzymuje telefon ,ze ona nie
              > przyjdzie bo nie ma nastroju( jeden z pierwszych wyskokow bylam wtedy
              bardziej
              > tolerancyjna bo nie wiedzialam ,ze tak jest czesto)
              > Nic nie mowie ide do wanny maz zajmuje sie wlasnymi sprawami a po godzinnie
              > dzwonek do drzwi pojawiaja sie ( nastroj wrocil) tylko ,ze wszystko sie
              > przesunelo o te 2 godzinny jest pora kolacji i usypiania malucha .Nie mamy
              > czasu aby sobie posiedziec i pogadac i ogolnie wieczor rozwalony.
              >
              widze, ze najlepsze kawalki o znajomych zostawilas na deser wink POdoba mi sie ta
              story coraz bardziej. Zwlaszcza motyw z brakiem nastroju wink)))Ona tak czesto
              ma? Moze pomyslisz nad zmiana charakteru tej znajomosci? np. na przyjazn
              korespondencyjna ;D Maile mozna odbierac kiedy czlowiekowi pasuje!

              a`propos Twoich slow:
              > Nic nie mowie ide do wanny

              i to jest blad. ja bym opierniczyla. co innego telefon z pytaniem o mozliwosc
              przyjscia nawet godzine przed wizyta (tu mozna odmowic, ustalic inny termin z
              takim wyprzedzeniem jakie Ci pasuje, np. kolejna niedziela) a co innego
              chamskie olewanie ustawionego spotkania. I to z uzyciem argumentu, ktory
              najzwyczajniej w swiecie jest dowodem na kompletne nieliczenie sie z Toba.
    • mika_p Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 14:20
      Ogólnie zgadzam sie z szarąmyszą.

      Od siebie dodam: wyjscie z dwójka dzieci (zwłaszcza jesli jedno malenkie) to
      spora wyprawa dla rodziców. Jak sie nie ma dzieci, to sie ma w chałpuie mnóstwo
      dupereli, bibelotów, kabli na podłodze - a dom rodziców dzieci jest
      dziecioodporny. Nie ma co sie dziwic, ze znajomi wpadaja do was i niechetnie
      zapraszaja. U nich musiałabyś non-stop pilnowac dzieci, u was jest większa
      szansa na pogadanie w spokoju.

      Telefon w przeddzień - OK. Nie ma co przesadzać z formalnosciami.
      3 godziny przed wizytą - jesli ci nie pasuje, to mówisz, ze masz inne plany i
      tyle, jesli własnie sie zastanawiasz, co zrobic z wieczorem, to mowisz - "OK,
      mam kawę i słone paluszki, wpadajcie, zrobimy bibe".

      Jestem przekonana, że jesli "sprzedasz" dzieci babci na wieczór, to bez trudu
      uzyskasz zaproszenie do znajomych.
      • kasik751 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 20:38
        Tez sie zgadzam z mysza. Zamiast postawic sprawe jasno oczekujesz, ze sie
        domysla. Malo kto, a moze i nikt zanim urodzi mu sie dziecko ma sladowe pojecie
        jak wplywa ten fakt na organizacje codziennego zycia i zmienia potrzeby i
        priorytety domownikow (no ze swieca szukac bezdzietnego, ktory kuma np. rytual
        wieczornej kapieli, przeciez kapiesz sie kiedy chcesz, prawda?). Wiekszosc osob
        do momentu urodzenia jest przekonanych, ze niewiele w zyciu sie zmieni. Twoi
        znajomi sa najprawdopodobniej takim typem z dodatkowa domieszka sporej
        nonszalancji - to a propos zmiany nastroju kolezanki i naglej wizyty.
        Skoro Ci zalezy na tej znajomosci postaw sprawe jasno zanim ich znielubisz. Ale
        nie oczekuj, ze sie domysla, na pewno sie NIE DOMYSLA.
        Jesli chodzi o wizyte u nich to ja bym zapytala normalnie: sluchajcie a moze my
        bysmy wpadli do was ktorejs niedzieli? Pytanie wydaje mi sie proste do zadania.
        Bardzo prawdopodobne, ze skoro sami zapraszaja sie do Was, nie zapraszaja Was
        do siebie, bo mysla, ze jak bedziecie mieli ochote to powiecie.
        Pozdrawiam.
        • mruwa9 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 11.09.05, 20:59
          ja tam wole niezapowiedziane wizyty-przynajmniej nie spalam sie sprzataniem i
          wypiekaniem...a kawa i herbata zawsze sie w domu znajdzie. A zdecydowanie wole,
          gdy to do nas ktos przychodzi, niz my mamy dokadkolwiek wychodzic, bo z trojka
          dzieci to jak wyprawa w Himalaje.. a i te mlodsze jeszcze przed dotarciem do
          samochodu sa tak zmeczone, ze w ogole nie ma szans na spokojne posiedzenie i
          pogadanie. W dodatku zwykle dzieci sie nudza na obczyznie, w domu latwiej
          zaproponowac im jakies zajecie. Kilka dni temu wpadla przyjaciolka z synkiem,
          akurat w najwiekszy sajgon, zostawilam ja z jednym dzieckiem w domu, z drugim
          na reku pobieglam na podworko ratowac trzecie z bitwy miedzy rowiesnikami..gdy
          przyszlam z powrotem, przyjaciolka akurat konczyla zamiatac moja kuchnie, bo
          dzieci jadly ciasto..jak ja lubie takie odwiedziny wink Byle w zdrowych
          granicach, bo np. dzis o 19.30 juz wszyscy domownicy w pizamkach..ostatnia
          jeszcze pozostalam przy zyciu...reszta padla. Co zrobic z tak pieknie
          rozpoczetym wieczorem?.. big_grin
    • agata_to_ja Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 11:35
      Ja tam lubię, jak lidzie do nas przychodzą, nawet niezapowiedziania (no, może
      nie tak całkiem, ale 3 godziny to spokojnie). Wolałabym to, niż zupełne odcięcie
      się znajomych, bo są małe dzieci. A i ten etap przeżyłam.
      W związku z tym nie rozumiem twojego problemu.
      Jeśli masz inne plany na ten dzień, to nic prostszego, jak powiedzieć.
      Myślę, że Twoim problemem jest brak asertwności. gdybyś ją miała, nie miałabyś
      problemu z niezapowiedzianymi gośćmi. Zresztą Twoi goście nie są niezapowiedziani.
      Ja też kiedys się mocno przygotowywałam na przybycie gości. Aż w końcu
      zauważyłam, że za dużo czasu spędzam na przyrządzaniu potraw, za dużo wydaję
      pieniędzy (ze względu na częstotliwość wizyt w pewnym okresie), oraz że jesteśmy
      wciąż przejedzeni. Uznałam, że kawa, ciastko wystarczą.
      A goście są zawsze mile widziani.
      • wieczna-gosia Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 11:46
        zgadzam sie z dziewczynami, ktore twoerdza ze w tym calym problemie glownym
        problemem jestes ty.
        Owszem na ogol umawiam sie ze znajomymi z duzym wyprzedzeniem, bo nie wiadomo
        kiedy mamy wszyscy czas. Natomiast jesli akurat czas i ochote mamy to dzwonimy
        do siebie znienacka. Czasami sie wtedy spotykamy a czasami nie.

        Moi najlepsi przyjaciele w weekendy sa strasznie rozlazli. Spia do poludnia
        umawiaja sie na 15 w zwiazku z tym o 17 nalezy zaczac sie ich spodziewac. Mi to
        kompletnei nie przeszkadza- rzyjda spoznieni to przyjda. Przyjda nie spoznieni
        (czyli za wczesnie bo o 15 sie ich nie spodziewam) no to poleca jeszcze po
        ciasto i winko. Nuczylam ich wszakze aby dzwonili ze sie spoznia bo w domu sa
        male dzieci, ktore waruja na balkonie i dla mnie oczekiwanie na taka luzna
        znajomosc nie jest meczace ale dla dzieci jest. Sami nie zdawali sobie z tego
        sprawy.

        Musisz sie odwazyc na otwarte postawienie sprawy. Chociaz nie wykluczam, ze na
        wiesc o zapowiadaniu wizyt na tydzien napzod moga sie usmiac, ja bym sie
        usmiala. Ale gdybym te osobe baaardzo lubila- to pewnie potraktowalabym to jako
        sympatyczne dziwactwo i juz.
        • arletta.wagner Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 11:52
          zapowiadać sie z kilkudniowym wyprzedzeniem to gruba przesada!albo lubisz tych
          ludzi i spedzacie czas na luzie ( jak sie mozna przygotować do spotkania ze
          znajomymi??) albo nie i daj spokój i im i sobie. pozatym zawsze mozna
          zaproponowac aby to oni kupili co do jedzenia czy wino.a co do odwiedzin u nich-
          nie kazde mieszkanie jest przystosowane do dwójki małych dzieci.zanim zostałam
          matką wolałam sama isć do znajomych gdzie było dziecko niz zapraszać ich do nas
          i przewracać całe mieszkanie do góry nogami z powodu raczkującego malucha.

          luzu wiecej zyczęsmile
    • natiz Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 11:48
      Miło i grzecznie odpowiedzieć: "Chcecie się z nami spotkać? No to za dwie
      godzinki będziemy u Was" i już.
    • judytak Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 12:52
      marianna72 napisała:

      > Moze macie jakies pomysly.

      ależ owszem :o)
      po pierwsze, jeśli są fajni, to się nie obrażą, tylko nie mów o tym, że "tak,
      jak robicie, jest źle", tylko o tym, że "chciałabym, żeby od dziś było tak i
      tak", możesz to umotywować np. tym, że "dzieci rosną, no i jest ich więcej, co
      raz trudniej mi wszystkie programy wszystkich domowników do kupy składać"...

      po drugie, bierz sprawy w swoje ręce, i nie czekaj, aż zadzwonią, tylko sama
      umawiaj, chociażby już wtedy, kiedy u was siedzą, jak powiedzą, że za wcześnie,
      to się umawiaj na telefon "to ja do was dzwonię w przyszły czwartek, może uda
      nam się wtedy umówić na weekend"
      a jak się nie uda, to następnym razem :o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 14:41
        judytak napisała:

        > marianna72 napisała:
        >
        > > Moze macie jakies pomysly.
        >
        > ależ owszem :o)
        > po pierwsze, jeśli są fajni, to się nie obrażą, tylko nie mów o tym, że "tak,
        > jak robicie, jest źle", tylko o tym, że "chciałabym, żeby od dziś było tak i
        > tak", możesz to umotywować np. tym, że "dzieci rosną, no i jest ich więcej,
        co
        > raz trudniej mi wszystkie programy wszystkich domowników do kupy składać"...
        >Dobre rady Judyto tylko ,ze juz probowalam moze nie w takich slowach jak Ty
        ale sugerowalam mowilam " przykro mi ten weekend mamy zajety moze przyszly"
        oni na to ze nie wiedza ,ze zadzwonia ja dobrze tylko zadzwoncie np w piatek i
        co dzwonia w niedziele o 11.00 a ja mam inne plany .Uwazalam ,ze skoro nie
        zadzwonili w piatek to dlatego ,ze nie moga i z glowy.
        Jedyne co mi pozostalo to chyba wywalic kawe na lawe tylko ze niestety jestem
        juz tak nabuzowana ,ze pewnie nie bylaby to mila rozmowa.
        Pozdrawiam
        > po drugie, bierz sprawy w swoje ręce, i nie czekaj, aż zadzwonią, tylko sama
        > umawiaj, chociażby już wtedy, kiedy u was siedzą, jak powiedzą, że za
        wcześnie,
        >
        > to się umawiaj na telefon "to ja do was dzwonię w przyszły czwartek, może uda
        > nam się wtedy umówić na weekend"
        > a jak się nie uda, to następnym razem :o)
        >
        > pozdrawiam
        > Judyta
        • cocollino1 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 15:17
          ja Ciebie rozumiem, tez jestem typem osoby, ktora woli umowic sie np. tydzien
          wczesniej. Oczywiscie jesli miala by byc to bardzo bliska przyjaciolka to nie,
          ale znajome malzenstwo jak najbardziej. Wolę sobie wszystko zaplanowac, wtedy
          wczesniej sobie porobie inne domowe rzeczy, gdyz czasu mam malo w tygodniu i
          wszystko jest poorganizowane na styksmile) Tez mamy takich znajomych bezdzietnych,
          ze jak przyjda to nie bardzo chca wyjsc, mimo ze dziecko juz sie slania, a ja
          np jestem sama, bo maz w pracy. Ja tez nie umiem im tego powiedziec, i to chyba
          ten problem, ze musisz im to jakos powiedziec ze taki styl odwiedzin ci nie
          odpowoada.
    • mamamisiowa Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 13:46
      A może zamienisz tych znajomych na przykład na mnie. Poważnie. Też jestem miła
      dziewczyna, mamy synka i nie wpadamy bez zapowiedzi. Do siebie też zapraszamy.

      P.s. nie mamy dużo znajomych z dziecmi, więć chetnie powiększę ich krąg.
      Acha, jesteśmy z W-wy. Adres gazetowy.
      • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 14:35
        mamamisiowa napisała:

        > A może zamienisz tych znajomych na przykład na mnie. Poważnie. Też jestem
        miła
        > dziewczyna, mamy synka i nie wpadamy bez zapowiedzi. Do siebie też
        zapraszamy.
        >
        > P.s. nie mamy dużo znajomych z dziecmi, więć chetnie powiększę ich krąg.
        > Acha, jesteśmy z W-wy. Adres gazetowy.

        Dziekuje mamomisiowa byloby mi bardzo milo rowniez jestem z Warszawy niestety
        obecnie poza granicami kraju .Pozdrawiam
    • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 14:33
      Widze ,ze odpowiedzi podzielily sie troche na zwolenikow luznych spotkan i
      nie .Uwazam ,ze jesli ktos przychodzi do nas to troche na naszych warunkach
      jesli ktos zaprasza nas to moze to zrobic nawet 5 minut przed i ok mamy czas
      przyjdziemy nie mamy nie.
      Oni przychodza do nas i naprawde jestem zmeczona w ostaniej chwili szykowaniem
      czegokolwiek albo odwolywaniem czegos aby sie do nich dostosowac.
      Rozumiem ,ze moze sie zdarzyc ,ze ktos do kogos wpada raz na jakis czas bez
      zapowiedzi ale ciagle, nie mozna sobie ustalic czasu tak aby innym nie
      komplikowac zycia.
      Nie mam nic przeciwko luznym wizyta jesli obu strona odpowiada mnie nie
      odpowiada .
      Nie odpowiada mi kiedy ktos dzwoni wieczorem i pyta sie czy moze wpasc za pol
      godziny bo sa w okolicy albo w sobote wieczorem czy moze wpasc w niedziele.
      Moze dlatego, ze raczej tych wolnych niedziel nie mam za wiele rzadko zdarza
      sie jakas niedziela kiedy siedzimy sobie w domu i nie wiemy co z czasem zrobic .
      Poprostu krotko mowiac jezeli odpowiednio wczesniej do nas nie zadzwonia nie
      mamy czasu i tyle .Dotychczas jak juz pisalam staralam sie organizowac teraz
      nie mam juz na to ochoty no bo ile mozna .
      Ktos wczesniej napisal (przepraszam nie pamietam kto) ,ze nie mozna z dwojka
      dzieci zamykac sie w domu .Moje dzieci maja 12 i pol i 2 i pol .Trudno z
      nastolatkiem zamknac sie w domu raczej staramy sie czesto wychodzic lub
      zapraszac kogos (mamy prawie wszystkich znajomych z dziecmi starszymi lub
      mlodszymi) i rzadko sa to spotkania na ostatnio chwile kazdy organizuje sobie
      weekend odpowiednio wczesniej
      Niejednokrotnie powtarzalam ,ze jezeli chca wpasc to prosze o tel 2 dni
      wczesniej bo latwiej mi cos zaplanowac i nie chodzi tu o balagan w domu ( jak
      ktos wczesniej sugerowal ) ale o wygospadarowanie tego popoludnia dla nich ( bo
      jest juz zajete przez cos lub kogos innego ) i co i nic oni dalej swoje.
      Rozumiem ,ze sa osoby ktorym to odpowiada i ok ale ja wole byc urzedzana
      odpowiednio wczesnie zreszta obracam sie w kregu osob gdzie raczej nie stosuje
      sie tego typu nie zapowiedzianych wizyt .i moze dlatego jestem przyzwyczajona
      inaczej .
      W sumie moglabym machnac reka na te znajomosc ale jak juz pisalam zalezy mi
      szczegolnie na dziewczynie .Mieszkam zagranica a ona jest Polka w dodatku
      bardzo sympatyczna .
      Rozpisalam sie pozdrawiam .
      • agata_to_ja Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 15:20
        Marianno, nie odniosłaś się do tego, co najczęściej Ci proponowano w
        odpowiedziach. Nie musisz się przecież dostosowywac do swoich znajomych. Jeśli
        masz plany, lub zwyczajnie nie chcesz gości w tym dniu, to powiedz im to.
        To jest właśnie asertywnośc. Nie musisz od razu mówić - nie, bo nie uprzedzacie.
        Tylko zwyczajnie - niestety, wyjeżdżamy lub wyychodzimy, lub ktoś inny nas
        odwiedza. Może następnym razem. Po kilku takich odmowach może sami wpadną na
        myśl, że jeśli chcą się z wami przyjaźnić, muszą zmienić zasady. Mnie by takie
        stosunki nie przeszkadzały, ale skoro Tobie przeszkadzają, to dlaczego wciąż
        chowasz głowę w piasek i się dostosowujesz? Przykro byłoby twojej znajowej gdyby
        przeczytała, jak mało prztjemności sprawiają ci jej wizyty, jak wiele cię kosztują.
        Jeśli raz czy dwa jej nie odmówisz, nie dasz jej i sobie szansy na przyjemną
        znajomość.
        • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 16:35
          Agato odnioslam sie juz w pierwszym poscie napisalam
          cytuje

          Ostatnio na dwa telefony z ich strony czy moga przyjsc odpowiedzialam
          odmownie delikatnie sugerujac ,ze moze nastepnym razem zadzwonia wczesniej bo
          trudno mi sie zorganizowac w ostaniej chwili.

          W odpowiedzi na rady Judyty
          >Dobre rady Judyto tylko ,ze juz probowalam moze nie w takich slowach jak Ty
          ale sugerowalam mowilam " przykro mi ten weekend mamy zajety moze przyszly"
          oni na to ze nie wiedza ,ze zadzwonia ja dobrze tylko zadzwoncie np w piatek i
          co dzwonia w niedziele o 11.00 a ja mam inne plany .Uwazalam ,ze skoro nie
          zadzwonili w piatek to dlatego ,ze nie moga i z glowy.

          Ostatni moj post cytat
          Niejednokrotnie powtarzalam ,ze jezeli chca wpasc to prosze o tel 2 dni
          wczesniej bo latwiej mi cos zaplanowac i nie chodzi tu o balagan w domu ( jak
          ktos wczesniej sugerowal ) ale o wygospadarowanie tego popoludnia dla nich ( bo
          jest juz zajete przez cos lub kogos innego ) i co i nic oni dalej swoje.

          Mysle ,ze nie pisalabym tego postu gdyby nie to ,ze jak gdyby uczynilam
          pierwsze kroki a efektu nie widac .Moze potrzeba wiecej czasu .Moze dwie odmowy
          to za malo z sugestia aby dzwonili wczesniej.
          Teraz tez umowieni jestesmy na tel w tym tygodniu ( oni maja zadzwonic) i moze
          mam za malo zaufania co do natury ludzkiej ale jestem przekonana ,ze zadzwonia
          tego samego dnia z zapytaniem czy moga przyjsc wieczorem.
          No coz
          Pozdrowienia
          • szaramysz2 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 16:51
            Wiesz co, moze trudno Ci bedzie to zrozumiec ale sa ludzie, ktorzy nie planuja
            zycia za tydzien bo nie maja pojecia na co beda wtedy mieli ochote. Nie
            wyobrazam sobie ustalic dzis, ze w przyszly poniedzialek ide do teatru. Skad
            mam wiedziec czy mi sie bedzie chcialo??? Moze w poniedzialkowy ranek ede miala
            chec na bibe przy grillu a nie spektakl...
            Co do Twojej sytuacji - albo Ty zaczniesz ustalac terminy podczas rozmowy
            telefonicznej albo sie dostosujesz albo ta znajomosc zemrze smiercia naturalna.
            • marianna72 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 17:44
              szaramysz2 napisała:

              > Wiesz co, moze trudno Ci bedzie to zrozumiec ale sa ludzie, ktorzy nie
              planuja
              > zycia za tydzien bo nie maja pojecia na co beda wtedy mieli ochote. Nie
              > wyobrazam sobie ustalic dzis, ze w przyszly poniedzialek ide do teatru. Skad
              > mam wiedziec czy mi sie bedzie chcialo??? Moze w poniedzialkowy ranek ede
              miala
              >
              > chec na bibe przy grillu a nie spektakl...
              Widze ze nieczesto chodzisz do teatru bo gdybys chodzila wiedzialabys ,ze
              czasami aby sie dostac na dobry spektakl trzeba i miesiac wczesniej sobie
              zaplanowac.
              My z mezem wykupujemy roczny abonament na 14 spektakli tacy zorganizowani
              jestesmy. Moze dlatego ,ze wystalam sie kilkakrotnie w 4 godzinnej kolejce i
              odeszlam z kwitkiem
              > Co do Twojej sytuacji - albo Ty zaczniesz ustalac terminy podczas rozmowy
              > telefonicznej albo sie dostosujesz albo ta znajomosc zemrze smiercia
              naturalna.
              Nie wiem jak juz mam tlumaczyc " moze trudno Ci bedzie to zrozumiec " ale ja
              probowalam ustalic nie widze wspolpracy z drugiej strony .Konflikt interesow.
              Wiesz co szaramyszo poznalam juz Twoj punk widzenia ale naprawde nic on
              konkretnego nie wnosiPozdrawiam
      • zona_wojtka Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 17:56
        marianna72 napisała:

        > Oni przychodza do nas i naprawde jestem zmeczona w ostaniej chwili
        szykowaniem
        > czegokolwiek albo odwolywaniem czegos aby sie do nich dostosowac.

        Jesteś zmęczona szykowaniem i odwoływaniem.
        Sorry, ale nie mogę pojąć, zwyczajnie nie mogę, dlaczego to robisz???
        Ty sama się męczysz. Nie znajomi.
        Jak nie możesz ich przyjąć - powiedz.
        Jak nie masz ochoty pędzić do sklepu - powiedz.
        Jak nie masz nastroju na gości - powiedz.
        Itd.
        No nie widzę problemu.
        Jeżeli w/w nie są problemem - to 3 godziny to masa czasu.
        Wydaje mi się, że to ty stwarzasz problemy.
        Kolejna rzecz: jeszcze przyjdzie czas, że będziesz chciała, aby ktoś do ciebie
        wpadł. Choćby bez zapowiedzi. Ale już nikt nie będzie chciał. Albo będą
        chcieli, ale nie będą mieli czasu, bo przez kolejne dwa tygodnie będą mieli
        już tak zaplanowany grafik, że ciebie fizycznie w niego nie wcisną.

        Ja wolę jak goście przychodzą do mnie.
        A ponadto spotkania spontaniczne są zdeeeeecydowanie fajniejsze i ja jestem
        bardziej wypoczęta. Dlaczego? Bo się nie przygotowuję (czyt. nie latam ze
        ścierą, szczotą, odkurzaczem, nie zapierniczam w kuchni pół dnia). Gdyby to
        było spotkanie z tygodniowym wyprzedzeniem, to zazwyczaj bywa tak, że przez 5
        pierwszych dni myślę, co smacznego przygotować, potem 1 dzień na zakupy i
        ostatni - gary. Doszłam do wniosku, że i wygodnie i taniej jest przyjmować
        gości bez zapowiedzi: oszczędność czasu i kasy. Dlaczego kasy? Bo taniej
        wychodzi jak kupię po kawałku czegoś a nie jak robię sama. I wystarcza. Co
        innego jak sa to jakieś większe imprezy typu imieniny, urodziny itp.
        I jesli ktoś wpada bez uprzedzenia, to zdaje sobie sprawę, że mogę np. mieć
        rozgardiasz, bo przy dwójce dzieci jest on raczej stale...
        • mruwa9 Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 21:13
          dobrze powiedziane!
    • magdalenax Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 19:22
      A dlaczego im nie powiesz ze dzis nie mozesz i zeby wpadli jutro albo pojutrze.

      Rozumiem, ze oni sie sami zapraszaja a to nie Ty jestes inicjatorka tych
      spotkan. W takiej sytuacji ja bym sie zaprosila do nich. No chyba ze ludzie
      mieszkaja w kawalerce i jak wpadniesz do nich z cala rodzina to nie bedziecie
      mieli gdzie usiasc smile

      Przede wszystkim trzeba ROZMAWIAC. Spoznili sie, nie odpowiada Ci to ....
      powiedz zeby nastepnym razem chociaz zadzwonili jak maja sie spoznic...

      Skoro ich lubicie to nie tworzcie muru. To fajnie ze malzenstwo chociaz
      bezdzietne sie od Was nie odgrodzilo i dobrze sie czuja w Waszym towarzystwie.

      Pozdrawiam,
      • magdalenax Re: problem ze znajomymi ( dlugie) 12.09.05, 19:52
        Dopiero przeczytalam Twoj ostatni post wiec cofam swoje madrosci.

        Caly czas wydaje mi sie ze jestes dla nich troche zbyt delikatna albo oni sa
        tacy gruboskorni. Trudna sytuacja sad

        Jesli teraz by zadzwonili w ostatniej chwili, to na Twoim mcu powiedzialabym po
        prostu ze nie mam dzisiaj czasu bo mamy juz plany. Oni sie tez powinni troche
        dostosowac do Ciebie. Masz dwoje dzieci i jestes w zaawansowanej ciazy i masz
        sie dostosowywac bezustannie do bezdzietnej pary? Powinno byc raczej odwrotnie.
        Mysle ze powinnas ustalic z nimi jasno zasady jeszcze teraz, poki kolejny
        maluch nie pojawi sie na swiecie. Po jego narodzinach bedzie jeszcze trudniej.

        Pozdrawiam,
        Magda

        Ps. Takie madrasci tu wypisuje a sama jestem mientki herbatnik smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja