Dodaj do ulubionych

Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka i ja

14.10.05, 11:27

Witajcie,
Sytuacja w skrocie: kryzys malzenski, maz zaczyna pracowac poza domem, wraca na weekendy, wraca coraz rzadziej, maz wspomina ze poznal kogos, z kim dobrze mu sie rozmawia, mieszka daleko od niego (niby), zona zachodzi w ciaze, maz wydaje sie byc szczesliwy, mowi, ze chce byc z zona i dzieckiem, ze rodzina jest dla niego najwazniejsza i teraz jest juz tego pewien. Okazuje sie, ze ciaza jest pozamaciczna, zabieg, w szpitalu okazuje sie, ze nie zakonczyl kontaktow z tamta jak twierdzil. Awantura i dzien po powrocie zony ze szpitala maz sie wynosi juz na dobre. Nie wiem, ale pewnie wybiera tamta i z nia jest.

Sluchajcie, jest mi ciezko, jeszcze go kocham, brakuje mi go mimo wsyztsko. Przez 2 miesiace wydawalo mi sie, ze bedzie latwiej, ale wcale nie jest.
Zastanawiam sie, czy moze...czy moze podjac desperacja probe. Czy moze zaczac zachowywac sie tak, zeby zaczal zalowac, ze odszedl?
Wiecie o co chodzi...
Pewnie niektore mnie zbesztaja, ze nie mam honoru, dumy i bla bla bla.

Po prostu chce miec 100% pewnosci, ze to juz calkowity koniec, bo wlasciwie wiele rzeczy zostalo niedokonczonych, niedopowiedzianych. Jak cale nasz malzenstwo...
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 11:32
      Ja wiele mogę wybaczyć jeśli kocham, może nawet kochankę, ale nie potrafiłabym
      walczyć o kogoś kto zostawił mnie samą w cięzkiej chwili.
    • 18_lipcowa Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 11:33
      Jeśli Ci tak bardzo zależy zaproś go na rozmowę, choć nie jest powiedziane że
      tak jak piszesz sam zacznie żałować że odszedł ( faceci często tak mają).
      • nnika5 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 11:38

        Wiesz co Lipcowa? Problem polea na tym, ze to jest typ, ktory rozmow unika jak diabel sieconej wody. Gdy slyszy "powazna rozmowa" to ma ochote sie ewakuowac. O to zawsze robilam chryje: on nie rozwiazywal problemow ale je przemilczal i udawal, ze juz ich nie ma. I tak sie nawarstwialy i nawarstwialy...
        Poza tym...masz racje. Zostawil mnie w bardzo ciezkiej chwili. Ale ja w sumie bylam wtedy tak wsciekla i rozzalona, ze nie dalam mu nawet dojsc do slowa, tylko po prostu wywalilam z domu.
        Wiem, jakie popelnialam bledy, wiem co go strasznie we mni wkurzalo.
        Ale chyba...chyba jednak faktycznie to nie ma sensu
        • 18_lipcowa Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 11:47
          nnika5 napisała:

          >
          > Wiesz co Lipcowa? Problem polea na tym, ze to jest typ, ktory rozmow unika
          jak
          > diabel sieconej wody. Gdy slyszy "powazna rozmowa" to ma ochote sie
          ewakuowac.
          > O to zawsze robilam chryje: on nie rozwiazywal problemow ale je przemilczal i
          u
          > dawal, ze juz ich nie ma. I tak sie nawarstwialy i nawarstwialy...
          > Poza tym...masz racje. Zostawil mnie w bardzo ciezkiej chwili. Ale ja w sumie
          b
          > ylam wtedy tak wsciekla i rozzalona, ze nie dalam mu nawet dojsc do slowa,
          tylk
          > o po prostu wywalilam z domu.
          > Wiem, jakie popelnialam bledy, wiem co go strasznie we mni wkurzalo.
          > Ale chyba...chyba jednak faktycznie to nie ma sensu

          Powiem Ci tak- jeśli Ci zależy to albo zrób coś, czyli zaproś go pod byle
          pretekstem skoro on się boi poważnych rozmów i jak juz będzie to porozmawiaj,
          albo pozostaje Ci czekać aż albo on się znudzi kochance i ona go wykopie, albo
          jemu znudzi się ona i wróci do domu -bo tak często bywa.
          Ja bym jescze poczekała trochę nawet z tą rozmową, a w tym czasie wyszła do
          ludzi, może umówiłabym się z jakimś kolegą na kawę czy piwo, poszłabym gdzieś z
          koleżanką albo coś.
    • misiabella Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:11
      Napisz czy w ciągu tych dwóch miesięcy z jego strony były jakieś próby
      kontaktu.Z tego co piszesz nie wynika definitywnie,że wyprowadził się do tamtej.
      Poza tym,macie dziecko,czy córeczką się interesuje?
      Napisałaś,że własciwie sama go wyrzuciłaś.Inna sprawa,że w tak trudnym dla
      Ciebie okresie powinien zostać i być przy Tobie.Wygląda na to,że dałaś mu
      pretekst,by z czystym sumieniem odejść.
      Jeżeli chcesz,by wrócił to musisz pamiętać,że to tez trudna próba.Bo jak wróci
      to nie możecie znowu wracać do tego co było,wypominać itd.Może jakaś wspólna
      wizyta u psychologa?
      Każde małżeństwo przechodzi prędzej czy później kryzys.Ważne,czy chcecie ten
      związek naprawić,czy Wam jeszcze na sobie zależy.Bo czasem z głupiej dumy może
      rozpaść się coś ważnego i fajnego.
      Oczywiście-pojawia się pytanie-co to za miłość,gdy zostawia się żonę w takiej
      trudnej i bolesnej sytuacji,ale faktem jest,że mężczyzna to inny gatunek
      człowieka i często nie rozumuje i nie czuje tak jak kobieta...
      Ja bym dała szansę...
      • nnika5 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:21
        Czy byly proby kontaktu? No ma dziecko, mielismy sprawe o alimenty, wiec sila rzeczy sie kontaktowalismy. Ale rozmawialismy tylko o tym o czym musielismy. Ja wolalam sie po prostu na niego wsciekac i obmyslac plan zemsty. Wtedy przez chwile bylo mi jakos latwiej. Ale tylko przez chwile. Przez te 2 miesiace byl u malej 2 razy. Mowil, ze nie bylo go czesciej, bo nie mial kasy a po drugie nie chcial przyjezdzac zeby sie ze mna nie klocic. Dla mnie to bzdury. Moim zdaniem nie przyjezdzal bo wolal weekendy spedzac z kochanka niz z wlasnym dzieckiem, czego nie omieszkalam mu wypomniec. W ogole zmieszalam go z blotem mowiac ze zaden z niego ojciec ani maz, ze do niczego sie nie nadaje i tysiac innych rzczy. Chwilowo ulzylo.
        Naprawde nie wiem co zrobic. Rozmowa-nie ma sensu. On jak juz sie zamknie w sobie, to nic go nie ruszy. Dzis przyjezdza na weekend do malej. Mimo, ze nie pytal, ja powiedzialam, ze postaram sie wybyc na weekend a jak mi sie nie uda, to nie bedze spal w moim domu.
        Nigdzie nie ide i chcialabym zeby spal w domu.
        Glupia jestem strasznie tak swoja droga....
        • 18_lipcowa Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:27
          E w takim układzie ja bym sobie dała z panem spokój.Zaczęłabym żyć swoim
          zyciem, moze kogos poznać i olać dziada.
        • misiabella Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:55
          A ja Ci radzę tak łatwo nie odpuszczać.Z tego co piszesz wynika,że mąż jest
          winny,ale sama czujesz,że i Ty też byłaś winna.I nawet nie chodzi mi juz o tego
          pocieszyciela. Zmiszałaś , jak piszesz, męża z błotem i przy każdej okazji
          pokazujesz mu,że masz go za nic.
          Nie chcę go bronić,o nie,ale łatwo jest mówić-"zostaw dziada",gdy nie jest się
          w konkretnej sytuacji.Poza tym,nie takie małżeństwa się schodziły i żyły ze
          saobą w szczęściu wiele lat.Małżeństwo to poważna sprawa,a nie związek dwóch
          łepków z podstawówki.Kochasz go,czy nie-to jest w tej chwili ważne.Zapytaj sama
          siebie,czy kochasz go na tyle,by mu wybaczyć?
          Kryzysy małżeńskie zawsze były,są i będą.Nie ma małżeństwa,które by tego nie
          doświadczyło.Pytanie-jak sobie z tym dacie radę.Jak dorośli ludzie,czy jak
          dzieci z piaskownicy.Jesteście dorośli,a obydwoje zachowujecie się jak dzieci.
          On jak niedojrzały chłopak,Ty jak młoda siksa.Nie miałam na celu Was obrażać,
          ale bądź mądrą, odpowiedzialną kobietą. Nie krzycz,nie obrażaj,sama wiesz,że
          satysfakcja trwa kilka sekund,a potem czujesz sie jeszcze gorzej.
          Jak kochasz i chcesz naprawić Wasz związek to powiedz mu to. Bądź po prostu
          szczera,powiedz mu co czujesz,tak jak nam to mówisz. Powiem na koniec jedno-nic
          tak nie zabija miłości jak wzajemne pretensje.
    • gunnia Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:21
      Daj sobie czas, pobądź sama, poszukaj pomocy u przyjaciół. Czasem wydaje się
      nam, że nie potrafimy żyć bez tego faceta, a wcale tak nie jest. Zastanów się
      czy rzeczywiście czujesz się na siłach żeby walczyć. Bo walka będzie
      nieunikniona - o niego, o błędy, których nie możesz powtarzać, o zaufanie w
      związku itd. A propos zaufania - pomyśl też, czy jesteś gotowa zaryzykować, bo
      jeśli raz Cię zostawił, może to zrobić po raz drugi. To, że go wyrzuciłaś wcale
      nie jest okolicznością łagodzącą.
      I jeszcze jedno - aby uratować związek musicie tego chcieć oboje - Twoje chęci
      nie wystarczą. Inaczej wpakujesz się w toksyczne małżeństwo i im więcej czasu
      będzie mijało tym trudniej będzie Ci uciec. Zanim więc podejmiesz jakąkolwiek
      decyzję pobądź sama i naucz się być sama, zebyś maiła pewność, ze chcesz być z
      Nim, a nie boisz się samotności. Bo to nie to samo.

      Trzymaj się cieplutko.
      • nnika5 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:25

        > Zanim więc podejmiesz jakąkolwiek
        > decyzję pobądź sama i naucz się być sama, zebyś maiła pewność, ze chcesz być z
        > Nim, a nie boisz się samotności. Bo to nie to samo.

        Masz absolutna racje. Na pcozatku myslalam, ze to strach przed samotnoscia. Dlatego znalazlam sobie, hm..."pocieszyciela". Ale kiedy z jego strony zaczelo sie to robic "powazne", to zaczelam go unikac. Nie chce go skrzywidzic i jednak chyba nie zalezy mi na tym zeby byc z kimkolwiek, zeby tylko nue byc sama.
        • agrest9 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:34
          daj sobie z nim spokój gdyz zostawił cie z dzieckiem, on porzucił własne
          dziecko!!!
          Masz przyjaciół, masz moze i rodzine nie pakuj sie w nowe zwiazki
          • gunnia Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 16.10.05, 12:04
            Fakt, patrząc chłodnym okiem można powiedzieć "daj sobie spokój", fakt, że
            ratowanie takiego związku to duże ryzyko, ale taką decyzję musi podjąć sama.
    • nnika5 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:39
      Wiecie co?
      Tak naprawde to naszlo mnie na takie mysli, gdy pomyslalam sobie, ze niedlugo swieta. I gdy wyobrazilam je sobie, to...niedobrze mi sie zrobilo na sama mysl, mimo ze do tej pory je uwielbialam.
      Nie dosc ze pierwsze swieta po stracie dziecka, to jeszcze pierwsze swieta tylko z Zuzia. Nie wiem jak dam rade po prostu.
      • 18_lipcowa [...] 14.10.05, 12:47
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • nnika5 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 12:52

          Nie chce wracac "bo swieta". Powiedzialabym bardziej, ze mysl o swietach przyspieszyla te mysli o tym, ze chcialabym zeby wrocil.
          Tak. Mam Rodzicow, z ktorymi moge spedzic swieta, ale...nie wiem czy dalabym rade wytrzymac i udawac, ze wszystko jest ok.
          Bo niestety wszyscy dookola udaja, ze nigdy w ciazy nie byla i ogolnie to nic sie nie stalo.
          Udawac nie bede miala sily, a ryczec tez nie chce, zeby nie psuc swiat.
          • 18_lipcowa [...] 14.10.05, 12:55
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • nnika5 Lipcowa: obrazilas mnie?:)Bo nie zdazylam przczyta 14.10.05, 13:03


            • 18_lipcowa Re: Lipcowa: obrazilas mnie?:)Bo nie zdazylam prz 14.10.05, 13:06
              Nie, nie obraziłam Cię. Nie wiem czemu mnie wykasowano znowu.
              Napisałam że nie musisz udawać przed ludźmi że jest ok, skoro mąż odszedł 2
              miechy temu to chyba twoi rodzice wiedzą?
              Poza tym święta za 2 miesiące i wiele się może wydarzyć.
              Tak napisałam.
              • nnika5 Re: Lipcowa: obrazilas mnie?:)Bo nie zdazylam prz 14.10.05, 13:09
                No to wiesz co? chyba faktycznie admini sa do Ciebie uprzedzenibig_grin
                • misiabella Re: Lipcowa: obrazilas mnie?:)Bo nie zdazylam prz 14.10.05, 13:10
                  Chyba Cię wykasowali,bo cytowałaś,hihi.
                  • 18_lipcowa Re: Lipcowa: obrazilas mnie?:)Bo nie zdazylam prz 14.10.05, 13:13
                    Nie tylko ja cytuję, szkoda że tego nie widzą. Ale przywykłam już do tego że
                    adminem jest osoba która się na to ewidentnie nie nadaje.
                  • kasssannndra cytowanie 16.10.05, 12:54
                    A conie można cytować?A co komu to przeszkadza?Przeciez to już przeesada
                    czepiać się takich dupereli.
                • 18_lipcowa Re: Lipcowa: obrazilas mnie?:)Bo nie zdazylam prz 14.10.05, 13:12
                  nnika5 napisała:

                  > No to wiesz co? chyba faktycznie admini sa do Ciebie uprzedzenibig_grin

                  Nie mogą dołem to robią to górą.
                  Brutalna niesprawiedliwośc, kasują bo odpowiadam cytując. To w takim razie
                  powinni kasować połowę forum.

                  >
    • kaja2071 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 14.10.05, 13:18
      Uwazam,ze jesli bardzo kochasz swojego meza, jezeli jestes w stanie mu WSZYSTKO wybaczyc i po ewentualnym powrocie juz niegdy nie wracac do tych chwil to powalcz o niego.Jak to zrobic to chyba tak naprawde nikt ci nie poradzi- z tego prostego powodu ze nie zanmy twojego faceta, no i druga sprawa-nakreslilas sprawe ze swojego punktu widzenia,a jego punkt napewno sie od twojego rozni.
      No i nastepna sprawa-trudno bedzie ci zapomniec.Zostawil cie z dzieckiem, po stracie drugiego.Obawiam sie ze nawet gdybyscie sprobowali znow byc razem, to przyjdzie taki moment (tak to w zyciu jest) ze sie poklucicie, a ty w nerwach "wyzygasz" to co teraz-a wtedy... pewnie bedzie kiepsko. Zastanow sie poprostu co dla ciebie lepsze.Czy zycie z kims kto cie zostawił i zawiódł twoje zaufanie, czy moze próba ulozenia sobie zycia na nowo-bo na to nie jest jeszcze za pozno.
      Tak czy owak zycze samych slusznych decyzji i pozdrawiam goraco
      kaja
      • 18_lipcowa pytanie do nnika5 14.10.05, 13:27
        Czy on tak przed ślubem robił?
        • nnika5 Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 15:00

          Znaczy sie jak?smile
          • 18_lipcowa Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 15:03
            No jakieś romanse, olewanie Ciebie itp?
            • nnika5 Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 15:08

              Wiesz co? Swiety nie byl, mial przede mna jedna zone juz. Klocilismy sie, bo ja choleryczka jestem, ale nie, nie olewal mnie. Wszytskie problemy zaczely sie jak zamieszkalismy chwilowo u jego mamy i jej "chlopaka", jak on stracil prace. To bylo w czasie ciazy. Potem zamieszkalismy sami, ale po urodzeniu ja zajelam sie mala, do niego mialam pretensje o to, ze musze siedziec ciagle sama, bo on caly dzien w nowej pracy, gdy mowil, zebym wrocila do pracy, to nie chcialam zostawic malej. I takie bledne kolo. Seksic tez mi sie za bardzo nie ccialo, bo padalam na ryj. No i wtedy zaczely sie w sumie jakies nowe znajomosci jego "na kawe" o ktorych dowiadywalam sie pokatnie. No i wtedy to juz zaczal sie prawdziwy sajgon.
              • 18_lipcowa Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 15:10
                Dziwny facet skoro juz poprzednie małżenstwo go nic nie nauczyło.
                Tym dziwniejsza jesteś Ty skoro wyszłaś za niego wiedząc o koleżankach od kawy.

                Tym bardziej facet nie zasługuje na to by na niego czekać jesli teraz zachowuje
                się tak jak piszesz, wyprowadził się, ma Ciebie i dziecko gdzieś...

                Ja bym zaczęła zyć dalej nie oglądając się na niego.
                • nnika5 Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 15:12
                  Pewnie masz duzo racji niestety. Ale jeden szczegol musze poprawic:
                  > Tym dziwniejsza jesteś Ty skoro wyszłaś za niego wiedząc o koleżankach od kawy.
                  Kolezanki na kawe znalazly sie po slubie, po urodzeniu dziecka.
                  • 18_lipcowa Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 15:13
                    Nie ma to akurat znaczenia.
                    • monisia98 Re: dziewczyno daj sobie spokój 14.10.05, 16:00
                      Przeczytałam wszystko uwaznie co napisałaś i wiesz mysle ze wasz zwiazek juz
                      sie dawno rozpadł - nie z twojego powodu ale ze strony twojego meza. Widzisz
                      sam jestes juz jego druga zoną ! nie wiem wprawdzie jak dlugo ale widac ze po
                      slubie juz byly kolejne, chyba twoj maz nie nalezy do zbyt wiernych. I nawet
                      jak do siebie wrocicie najpierw bedzie love story przez jakis czas a potem on
                      ponownie wroci do swoich zajec - mysle ze ma juz taka nature i jesli juz raz
                      cie zdradzil bedzie to robil stale ! Wiem co mowie bo juz przezylam taki
                      toksyczny związek , dalam ponowna szanse i w glebi duszy sie oszukiwalam ze
                      jest ok ale nie bylo - on dalej spotykal sie z innymi i mowil ze mnie kocha !
                      Dlatego ja osobiście bym nie wybaczyla i zakonczyla malrzenstwo.
                      Tym bardziej jak wynika z twoijego opisu to nie jest pierwszy raz! Ale decyzja
                      jest tylko twoja. Pozdrawiam i trzymaj sie cieplutko. Pamietaj ze wazna jest
                      twoja Zuzia.
                    • onikat Re: pytanie do nnika5 14.10.05, 16:05
                      Przeczytałam wątek i szczególnie po ostatniej wymianie zdań stwierdzam że nie
                      chciałabym go w domu.
                      Ochłoń jeszcze troche.
                      Daj sobie kolejne 2 miesiące.
                      Przez 2 miesiące widział się z Zuzą 2 razy??????
                      Zastanów się nad tym.

    • emi1777 Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 16.10.05, 13:20
      Dziewczyno! Ty się ciesz, że on Ci się z domu wyniósł!
      Czytałaś "Pollyannę"? To powiem Ci, że na prawdę możesz szukać powodów do
      radości, bo znam takich, którzy wcale się z domu nie wyniosą, tylko zostają po
      to żeby cię udręczyć. A romansu się zapierają girami i łapami przez długi czas.
      Jak go widziała twoja przyjaciólka z inną na mieście, to powie Ci, że ta
      przyjaciółka to zazdrosna k..., która sama go ciągnęła do łóżka i teraz kłamie,
      a jak go sama przyłapiesz z ręką w gaciach innej to będzie ci wmawiał, że to
      nie jego ręka.
      I potrafi to robić w taki sposb, że Ci łeb wykręci na lewą stronę. A na koniec
      się dowiesz, że to wszystko twoja wina.
      A kochankę i tak będzie miał, a z jej łóżka będzie wracał prościuteńko do
      twojego.
      Więć jak ich spotkasz razem w markecie, to strzel jej w papę i powiedz: "Z
      pozdrowieniami od Zuzi", a jemu: "Od dziś może pan mi się nie kłaniać".

      A na święta jedź do rodziców i przypomnij sobie jak byłaś małą dziewczynką.
      Oraz zgadzam się z jedną z przedmówczyń, że Zuza jest najważniejsza.
      • 18_lipcowa Re: Co byscie zrobily? Jeszcze-maz, jego kochanka 16.10.05, 13:32
        Fajnie napisane, tylko to strzelanie w papę mi się nie podoba.
      • nnika5 do emi1777:) 17.10.05, 09:17

        emi, no to opowiedz mi, kiedy go poznalas i czy sie lubiciewink
        Kochana...DOKLADNIE niestety przedstawilas zachowanie mojego "meza".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka