Dodaj do ulubionych

Matka Polka. Trochę histeryczka.Refleksja.

    • zona_mi do mamy Emmy - autor – lineczkaa 28.10.05, 12:41

      28.10.05, 11:25
      w porównaniu z Twoją Emmulką to ja jestem cieniara. Urodziłam się w 32 tyg.
      ciązy, ale było to w 1976 roku (ech, jak ten czas leci) i możliwości były nieco
      ograniczone. Jak kiedyś się dowiadywałam i tym interesowałam to w 76 roku w
      moich okolicach (jestem Gdynianką) urodziło się 6 wcześniaków, z czego 2
      przeżyły, ja i jakiś chłopiec, ale nie udało mi się go odszukać. Chciałam Ci
      nawet kiedyś napisać, znam historię Twoją i Emmki, że jesteście obie wyjątkowe
      dzielne, a Emmka pewnie wyrośnie kiedyś na "wielką babę". Wbrew temu co się
      sądzi o wcześniakach ja jestm wysoka i duża, trenuję Karate, (żeby mieć jędrny
      tyłek na stare lata). Ha! i pochwalę się (uwielbiam smile) zdobyłam brązowy medal
      na mistrzostwach Irlandii w karate. Pozdrawiam dzielne dziewuszki smile
    • zona_mi Nie chciałam nikomu... autor – kruszyna10 28.10.05, 12:41

      28.10.05, 09:31
      Dopiero teraz przeczytałam twój poprzedni wątek i w wielu sprawach się z Tobą
      zgadzam. Też nie prasuje ubranek - robiłam to raz przed narodzinami córki bo to
      pierwsze dziecko i sama nie wiedziała co i jak a po drugie po prostu chciałam
      bo nie mogłam się doczekać kiedy już je włożę, ubranka w duzej mierze też mam
      po dzieciach sióstr ale faktycznie jak mam wybór i nakładam małej różowy
      kaftanik to dlaczego nie miałabym włożyć spodenek czy śpiochów też pod kolor i
      to wcale nie ze snobizmu ale ot tak bo to ładnie. Niczego nie sterylizuje (nie
      mam nawet sterylizatora) a smoczki i butelki sparzam wrzącą wodą raz na jakiś
      czas. Nie odgradzam swego dziecka od gości - bo nie widzę takiej potrzeby. Co
      do faktu że mamy nazywają na swoje dzieci niunie czy jakoś tam to mnie to wcale
      nie razi chociaż wcale nie jestem w tym przesadna ale też mówię do córki
      perełko, kotku ....Uważam że miałaś prawo wypowiedzieć się co myślisz na różne
      tematy (w końcu to forum jest nasze wspólne) ale tak samo każda z nas może
      pytać o to co ją dręczy - nawet jeśli jest to wybór koloru spodenek do
      skarpetek itp. Po prostu nie trzeba odpowiadać na pytania które nas nie
      interesują. Wiele z nas zostało matkami poraz pierwszy i różne myśli, pytania
      kołaczą się po głowie i najlepiej zapytać innych "młodych" mam niż kogoś z poza
      tematu. A tak na koniec to powiem, że według mnie nie masz za co przepraszać bo
      nie napisałaś przecież konkretnie że ta a ta osoba zadała głupie pytanie a po
      prostu napisałaś co TY sądzisz o niektórych typach zagadnień. A każdej z nas
      życzę trochę tolerancji i empatii - bo przecież każda, która zadaje jakieś
      pytanie na forum (nawet na pozór banalne) oczekuje życzliwego podejścia do
      tematu i odpowiedzi a przede wszystkim wyrozumiałości i zrozumienia, które w
      początkowym okresie macierzyństwa jest nam tak potrzebne.
    • zona_mi Nie chciałam... autor – bergo1 28.10.05, 12:41

      28.10.05, 10:26
      Nie przejmuj sie kochana. Wydaje mi sie,ze wiele mlodych matek stara sie byc
      tymi najmadrzejszymi na swiecie, robic wszystko
      najlepiej ( a czesto maja poczucie, ze to zadanie je znacznie przewyzsza),
      czytaja mase poradnikow, a jak ktos "krytykuje"
      badz podwaza sens ich "swietych" czynnosci to tak reaguja.

      JA dziecka jeszcze nie mam - lada dzien - ale tez chce byc ta naj, naj
      matka...dla mojego dziecka i wiem, ze pod wplywem
      hormonow, zmeczenia itp to moge komus kto mi zwroci uwage, ze tak nie powinnam
      robic, warknac cos w odpowiedzi wink

      A tak w ogole to podobal mi sie Twoj post.
      POzdrawiam
    • zona_mi Nie chciałam... autor – lineczkaa 28.10.05, 12:42
      28.10.05, 11:31
      jejku...dziękuję bardzo. Hmmm, na forum bywa różnie, jeszcze bym została
      zbojkotowana w przyszłości, a kto wie, może i ja będę kiedyś potrzebować
      wsparcia forumowiczek. widać w moim otoczeniu dużo nadwrażliwców i bardzo
      odmniennych od moich sposobów chowania małego dziecka. Pozdrawiam serdecznie

    • koftek A ja się już nie przejmuje 28.10.05, 13:03
      Na początku myślałam jak ja sobie poradze, czytałam książki, gazety itd. Moja
      królewna urodziła się 3,5 miesiąca temu i już jestem zdrowa na psychice. Nie
      przejmuje sie tak bardzo. Wyparzam butelki raz na pare dni. Prasuje ubranka po
      to zeby małej było przyjemniej, robię to zresztą raz w tygodniu. Nie martwie
      sie ze cos jest brudne - a niech bedzie. Agatka nieraz wpycha łapki do buzi (to
      dopiero brudasy) a nic jej nie jest. Dosc sie nazjada zarazkow smilesmilesmile. Ostatnio
      mialam doła bo zaczelo mi brakowac pokarmu. A dlaczego? Bo taki nacisk kladzie
      sie na karmienie piersia. Wszedzie slychac - piers, piers, piers.... a jak
      ktoras w 3 miesiacu nie wydala to deprecha smilesmilesmile. Juz mi tez przeszlo bo mam
      meza madrego przynajmniej. Nie chce byc taka mamusia co chucha dmucha i co - i
      dziecko choruje. A niech sie uodparnia od małego. Herbatki i soczku tez nie
      podgrzewam (no chyba, ze bardzo zimne). I takie tam. Jak sie obudzi to niech
      troszke pomarudzi. A co? Przeciez nie mozemy byc na kazde zawolanie. No i
      nauczyla sie. Budzi sie spokojnie zazwyczaj i czeka az przyjde. Kochajmy nasze
      dzieci ale z rozsadkiem. Ja kocham nad życie (ale z rozsądkiem) smilesmilesmile
      Pozdrawiam
      Kasia i GAgatka
      • mama_kotula Re: ja też nie ;) i mam w związku z tym refleksję 28.10.05, 13:19
        U mnie kurzy się kilkadziesiąt kilogramów (nie żartuję!) czasopism typu Dziecko
        i Mamo to ja. Poczytać poczytam, bo nałogowiec jestem w tej kwestii, ale żebym
        się miała stosować do wszystkich rad i zaleceń, to dawno bym wylądowała w
        Tworkach.
        Zastanawia mnie jedno: ile prawdy jest w wypowiedziach pisanych na forum.
        Czy matki piszące, że dają dziecku do picia wyłącznie wodę mineralną, nie dają
        słodyczy, parówek, Danonków, że codziennie szorują Domestosem podłogi a zabawki
        myją przynajmniej 2x w tygodniu, oraz że codziennie z wielką chęcią wychodzą z
        dzieckiem na trzygodzinny spacer, posmarowawszy mu przedtem buzię grubą warstwą
        markowego kremu, czy nie piszą tego dlatego, aby nie zostały posądzone o bycie
        Matkami Wyrodnymi Nie Dbającymi O Dzieci? Czy robią inaczej, a piszą tak w celu
        uspokojenia własnego niezbyt czystego sumienia?
        A może faktycznie większość z nas robi wszystko zgodnie z zaleceniami
        fachowców? Oj, jakoś mi się wierzyć nie chce.
        • anias29 Re: ja też nie ;) i mam w związku z tym refleksję 28.10.05, 13:38
          E tam, ja chyba jestem tak pośrodkusmile Wodę daję przegotowaną z czajnika,
          niczego nigdy nie wyparzałam, ale z kolei danonka czy parówki raczej bym
          niemowlakowi nie dała. Kumpela natomiast swojemu 8-miesięczniakowi wodę gotuje
          w garnku co najmniej 10 minut, ale np.podaje danonki.
          I co z tego? Ano nicsmile
          PS: Mama_kotula, czytuję Twojego bloga z przyjemnościąsmile
          • mama_kotula Re: ja też nie ;) i mam w związku z tym refleksję 28.10.05, 13:42
            Ale są tu takie osoby, co specjalizują się w pouczaniu innych ze
            wskazaniem "jaka to ja jestem wspaniała, a ty be, bo...".
            • anias29 Re: ja też nie ;) i mam w związku z tym refleksję 28.10.05, 13:49
              Co racja, to racja...wink Raz zostałam nazwana "nieodpowiedzialną", bo chodziłam
              z niemowlakiem (odpowiednio wg mnie zabezpieczonym oczywiście) na plażęsmile A co
              lepsze, pod koniec sierpnia dostałam ochrzan od dermatologa, że dziecko za
              blade, czemu na słońce nie wystawiam hihi.
    • pimpek_sadelko Re: Matka Polka. Trochę histeryczka.Refleksja. 28.10.05, 13:21
      chyba jestem debil, bo nie kumam postu zaczynjacego watekuncertain
      niech kazda sobie wyparza badz nie butelki... niech jednej dzieci tarzaja sie
      po podlodze a innej po perskich dywanch.... w czym jest klopot? moze mi ktos
      wyasnic?
      • mama_kotula Re: Matka Polka. Trochę histeryczka.Refleksja. 28.10.05, 13:40
        Nie jesteś debil. W wątku chodzi o skłonienie do refleksji nad sobą. Bo
        narzekanie, wymyślanie i mnożenie sobie problemów, to ulubione zajęcie
        forumowiczek, tak jak potępianie Matek Wyrodnych, które np. tych butelek nie
        wyparzają.
        A ja wciąż powtarzam: racja jak d... i każdy ma własną. Ale czemu nie wymienić
        się czasem opiniami.
        Pozdrawiam
    • e.kadziela Re: Matka Polka - do lineczkaa 28.10.05, 13:36
      Hej,
      to ja byłam autorką wątku o prasowaniu (do którego zresztą pijesz) - pytałam na
      poważnie, bo mamą zostałam pierwszy raz i widocznie nasłuchałam się za dużo
      dobrych rad w szkole rodzenia. Nie znaczy to jednak, że jestem mamą-
      histeryczką, bo:
      - nie daję dziecku smoczka i pozwalam mu się czasem wypłakać (nie jestem przy
      łóżeczku na każde piśnięcie),
      - Mała od początku śpi w swoim łóżeczku (bo jak biorę Ją do siebie, to ja się z
      kolei nie wysypiam - jest mi po prostu niewygodnie (o zgrozo...)),
      - od początku Małą kąpię (nawet na etapie kikuta pępowiny), więc również
      ominęłam (jak ważny smile) etap mycia na sucho,
      - jak Majka miała 2 tygodnie pojechałam na urodziny mojego Taty, gdzie cała
      rodzinka rzuciła się oglądać Małą i każdy na nią chuchał, a czasem i (o Boszsz)
      całował...,
      - właśnie jutro wyjeżdżam z Nią na kilka dni na Słowację (pomimo prognoz z
      ujemnymi temperaturami w nocy),
      - zdarzało mi się Jej nie wykąpać i (no nie!) nie wyjść na spacer,
      - jak dotąd ani razu nie posmarowałam Jej niczym buziaka (czekam na mrozy smile),
      - zmieniam ubranka w zasadzie raz w ciągu dnia (po kąpieli) - no chyba, że
      kupka albo siki postanowią sobie opuścić pamperka,
      - no i nie prasuję już ubranek na dwóch stronach smile) (teraz tylko pozostają
      względy estetyczne)
      Chciałam tylko pokazać, że nie każda autorka głupiego - jak pewnie sądzisz -
      wątku jest przewrażliwioną histeryczką.
      pozdrawiam i życzę więcej dystansu do postów na forum smile)
      Ewa
      P.S> Widzę, że jesteśmy rówieśniczkami i na dodatek mam Męża z Trójmiasta (Ty
      jesteż z Gdyni, prawda?)!
      • pimpek_sadelko e.kadziela.... 28.10.05, 13:39
        a po co i komu sie tlumaczysz?wink
        prasuj co chcesz i ile chceszsmile
        • e.kadziela Re: e.kadziela.... 28.10.05, 13:43
          A tak jakoś mnie naszło żeby tego posta napisać - po prostu nie lubię jak zbyt
          pochopnie osądza się ludzi.
          Pewnie, że robię to co chcę i jak chcę, ale zapytać o coś na forum (nawet o
          najgłupszą rzecz) też mam prawo, no nie?
          • pimpek_sadelko Re: e.kadziela.... 28.10.05, 13:44
            no pewniewink)))
      • lineczkaa Re: Matka Polka - do e.kadziela 28.10.05, 13:58
        Nie pamiętam, czy to chodziło o Ciebie z tym prasowaniem sad Ale z tego co wiem
        sporo osób tak robi. Problem z postami i pisaniem, ma to do siebie, ze trudno
        odczytać emocje. Co ja napiszę "spokojnie", zdenerwuje kogoś i odczyta to jako
        wyrzut czy agresję. Co do opieki nad dziećmi to Lena też jest moim pierwszym
        dzieckiem, mam jednak tą "przewage" nad niektórymi mamami, że byłam au pair w
        Irladnii i opiekowałam się tam małymi dziećmi (jak przyjechałam, chłopiec 3
        misiące, dziewczynka 1,5 roku)więc się trochę napatrzyłam i natrenowałam. Od
        początku zostawałam z tymi dziećmi sama na cały dzień. Ciężko było, ale tylko na
        początku. Do dzisiaj została mi umiejętność zmieniania pieluchy jedną ręką smile
        • roozyczka3 Re: Matka Polka - do e.kadziela 28.10.05, 14:41
          O kurna, jedna reką? A jak to się robi? I ty piszesz, że nie jesteś matką
          idealną????

          Pozdrawiam
        • maretina Re: Matka Polka - do e.kadziela 28.10.05, 14:44
          lineczkaa napisała:
          >Do dzisiaj została mi umiejętność zmieniania pieluchy jedną ręką smile

          przyznaj sie... pomagasz sobie zebami...wink
          nie wierze! dziecko jest ruchliwe i nawet majac juz trening w zmianie pieluch
          nie da rady jedna reka tego zrobicsmile
          chyba, ze dziecko lezy nieruchomo... ale czy sa takie dzieci?smile
          • lineczkaa Re: pielucha- instrukcja :)) 28.10.05, 15:21
            Służę uprzejmie instrukcjąsmile :
            -rozebrać dziecka jedną ręką nie umiem, więc używamy rąk obu [chyba, że komuś
            kręgów nie szkoda i dziecko z ciuchów wytrząśnie, osobiście nie polecam smile]
            -rozpinamy rzepy i wyciągamy brudną pieluchę spod pupska dziecka
            -birzemy czystą pieluche i pomagając sobie zebami ją rozprostowujemy
            -rozchylając nóżki kładziemy pieluchą jak najbliżej pupy
            -podnosząc palcami skórę na pośladkach staramy się lekko zaklinować pieluszkę
            -łapiemu nózkę za udo, jak najbliżej stawu biodrowego i lekko podnosząc, skokami
            nakładamy pupsko na pieluchę
            -to samo robimy z grugą nóżką
            -kiedy pielucha jest już troche po dupskiem, łapiemy raz za jeden, raz za drugi
            brzeg i wpychamy dalej
            -w razie potrzeby powtarzamy manewr z udem w ręce
            -kiedy pielucha jest już na swoim miejscu pokładamy rękę pod plecy (wkładając od
            boku, dziecko się wtedy lekko buja na bok) i wyrównujemy zagięcia
            -następnie nakładamy przód pieluchy i tu małe schody... jak wiadomo pielucha
            jest stworzenim mało współpracującym, trzeba położyć głowę na brzuchu dziecka i
            policzkiem przydtrzymać co by zapiąć pieluchę z jednej strony, zapięcie drugiej
            strony to łatwizna smile
            - ubieramy dziecko używając obu rąk smile

            Wygląda to groźnie i niewykonalnie, ale proszę mi wierzyć trening i ekstremalne
            sytuacje sytuacje czynią mistrza.

            Pozdrawiam i trzymam kciuki smile
            • psychogirl Re: pielucha- instrukcja :)) 28.10.05, 23:14
              Wow! Co za sposób ;o)
              Ja co prawda nadal się szykuję do bycia mamą (po raz pierwszy), przewijałam w
              swoim życiu tylko roczniaka, którym się opiekowałam, ale jakoś mam wrażenie że
              przy swoim się bedę uczyć od początku.
              Poza tym Lineczko zgadzam się z Tobą - wszystko jest dla ludzi, ale nie należy
              przesadzać w żadną stronę. Ja wiem, że świeżo uprane ciuszki i inne rzeczy dla
              malucha, które wezmę do szpitala, będą miały "na sobie" naszego psa, nawet jak
              on się na tym nie położy ;o) I nie zamierzam nic z tym zrobić. Tak to już
              jaest, jak się ma kudłatego przyjaciela (notabene - półwyżła), który lubi się
              przytulać :o)
              Mam tylko nadzieję, że kundel nie będzie bardzo zazdrosny o Bąbla, bo
              musiałabym mieć dodatkową parę rąk do głaskania i miziania ;o)
              pozdrawiam
              • lineczkaa Re: pielucha- instrukcja :)) 28.10.05, 23:33
                od razu proponuję doszyc trzecią rękę do głaskania psa...ja sobie doszyłam wink))
                Okrutnie jest zazdrosna, no ale cóż, Szprota była pierwsza i nie do się tak
                łatwo zdegradowac smile
                Pozdrawiam i życzę powodzenia w trudach macierzyństwa.
    • clio1979 Re: Matka Polka. Trochę histeryczka.Refleksja. 29.10.05, 13:54
      Hm, właściwie w większości kwestii się z Tobą zgodzę, poza odwiedzinami
      znajomych i rodziny. Ja nie miałam na to najmniejszej ochoty. Źle się czułam po
      cc, źle wyglądałam , opieka nad mała średnio nam wychodziła. Wolałam byc sama z
      mężem i córką. A już do pasji doprowadzały mnie goście przychodzące do pani
      leżącej obok na sali. Rodzina 3 pokolenia wstecz, przesiadująca 3-4 godziny,
      śliniące się dziadki patrzące na młode matki męczące się z piersiami i swoim
      dzieckiem...
      Co do zarazków, też byłam taka nonszalancka, dopóki moja mała nie zachorowała i
      3 tygdonie przeleżałyśmy w szpitalu.
      POZDR!
    • aga.roro ja tylko o tym "niekarmieniu piersią" 29.10.05, 16:19
      Ja tylko do jednej części wypowiedzi wtrącę parę słówsmile)Ja bym nie nazwała
      tego "niekarmieniem piersią". Przecież tu chodzi najbardziej o to, aby dziecko
      jadło pokarm matki, a w tym przypadku tak jest! smile)Moja położna mówiła, że
      sposób nie jest najważniejszy, a to, aby dziecko dostawało własnie pokarm
      matki. Ja np. karmię od początku przez silikonowe nakładki z Aventu. Miałam
      nawał mleczyny parę dni i mały nie mógł złapać brodawki, zastosowałam te
      nakładki i dotąd (4 tyg) ich używam, uniknęłam bolących brodawek, mały się
      najada, rośnie i wszystko jest oksmile) I też często ściągam pokarm, bo czasem
      trzeba gdzieś wyjśćsmile) pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka