Dodaj do ulubionych

dziecko - zabaweczka

17.11.05, 12:58
i znowu o teściowej...
właśnie się dowiedziałam, że moje dziecko podczas mojej nieobecnosci
(wróciłam do pracy) robi za zabawkę dla koleżanek mojej tesciowej. Stare
lampucery dzieci nie rodziły, bo dbały o figurki, a teraz, jak meżowie
szukaja szcześcia u młodszych panienek, a one sie przeterminowały, to łapy im
sie kleją do mojego dziecka. Tesciowa pozwala im wyjeżdzac na spacery, nawet
karmic - wydawało mi sie, ze pokarm powinny podawac osoby najbliższe dziecku -
nawet na herbatkach Hipp to piszą. Jedna z nich ma mandarynkowe szpony i
podobno tymi łapami smarowała buźkę małej kremem przed spacerem. Oczywiscie
wszystko do czasu, gdy nie zacznie płakać. Wtedy tumanice panikują, a moje
dziecko zmienia sie w "małego, brzydkiego stwora, co ryczy jak głupi" - jak
ostatnio wyraziła sie jedna. Właśnie jestem po rozmowie z tesciową, zadnych
krzyków. Po prostu powiedziałam, że jeśli nie chce/ nie ma czasu na
zajmowanie sie małą, ja postaram sie poszukać niani, co w mojej miejscowosci
nie jest jednak łatwe. Żłobka nie ma. W domu nastała wielka obraza, mąż
stwierdził, ze sie czepiam, i jestem nienormalna. A to ja jestem rodzicem i
nie życze sobie, aby moje dziecko służyło do zaspokajania niewyżytych bab z
za późnymi instynktami. bABY nie mają zadnego doswiadczenia i zaczynam sie
naprawde bać. W dodatku są chodzacą encyklopedią rad co do wychowania, a rady
sa pozal się Boże (jak to u bezdzietnych, które dzieci nie miały i mieć nie
chciały, w związku z czym wiedza tyle ile ja o nowo odkrytych konstelacjach
gwiezdnych).
Dziewczyny, które nie mieszkacie z tesciowymi - zazdroszczę.
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:02
      Zapewniam cię: nie czepiasz się i jesteś zupełnie normalna. Szczerze współczuję teściowej.
      • milla1 Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:09
        mama_kotula napisała:

        > Zapewniam cię: nie czepiasz się i jesteś zupełnie normalna. Szczerze
        współczuję
        > teściowej.
        >

        Ja również współczuje!! Co za malpy wredne!!!!
    • gandzia4 Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:08
      Oj współczuję, ja to faktycznie mam fuksa, że nie mieszkam ani z teściami ani z
      moją mamą. Czasem na nos padam, ja sama a ich tylesmile. Twoja teściowa to
      faktycznie jakaś niezbyt odpowiedzialna, by nie powiedzieć gorzejsad
    • jamile Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:10
      A to ja jestem rodzicem i nie życze sobie, aby moje dziecko służyło do
      zaspokajania niewyżytych bab z za późnymi instynktami. <

      Jak tak strasznie Ci dziecko traktują to się nim sama zajmuj.
      • amidalalala Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:12
        Trochę dziwnie jeździć z dzieckiem do pracy.
        • jamile Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:16
          Teściowa "be", koleżanki teściowej koszmarki a mimo to tam mieszkasz i oddajesz
          dziecko pod jej opiekę?
          • kamea78 Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 16:53
            Nie każdy ma to szczęście, ze mieszka sam. Nie kazdego stać na wynajem albo nie
            moze zamieszkać z rodzicami. Nie znasz warunków jamile to po co sie udzielasz.
            Przcież nie masz nic konstruktywnego do przekazania.
            • jamile Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 17:15
              A co konstruktywnego jest w Twoim poście oprócz napominania bo nie zauważyłam?

              Jak autorce wątku jest tak źle i strasznie mieszkać z okropnym babsztylem to
              niech weźmie sie do galopu i zacznie żyć na własny rachunek.
              Bo to, że mieszka u kogoś i ktoś za friko bawi jej dziecko to jej nie
              przeszkadza. Ale pomarańczowe włosy pani X przeszkadzają...?

              • kamea78 Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 18:15
                Włosy? Chyba chodzi o paznokcie...
    • amidalalala Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:11
      Zapomniałam napisać, że kolezaneczki tesciówki traktują mnie jak powietrze, a
      ostatnio była super akcja. Wchodzę do somu, biorę małą na ręce, a ta lampucera
      z mandaryna na pazurach podbiega do mnie i wyrywa (!!!) mi małą i mówi "Podziel
      sie zazdrośnico". No normalnie mnie zatkało. Przy okazji mnie podrapała tymi
      akrylami, więc co może zrobić dziecku... Powiedziałam, żeby trzymałą sie z
      daleka od mojego dziecka, obraziła się i wycofała do tesciówki, a ta jak zwykle
      OBRAZA. To jest jakieś chore!!!
      • mama_kotula Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 13:17
        Ale w czym problem, w tym, że teściowa się obraża? Olej to, olej, a najlepiej porozmawiaj poważnie z mężem, bo tu też chyba problem, co do jego relacji z mamą.
        • falka32 Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 17:25
          ja bym nie wytrzymała i po kolei, precyzyjnie bym poobrażała każdą z tych bab,
          tak, zeby uznały mnie za nietowarzyską, niewychowaną dziwaczkę a moje dziecko za
          ohydny pomiot, którego brzydzą się dotykac. I już. I przestałyby się narzucać.
          Obraź je, teściowa niech się obraża ile wlezie a ty szukaj ostentacyjnie
          opiekunki. Powinno pomóc.
          • dagmama Re: dziecko - zabaweczka 17.11.05, 18:23
            Wiesz co, najbardziej dziwi mnie, ze mąż nie trzyma Twojej strony...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka