dora.na
02.12.11, 12:04
Założyłam nowy nick, bo głupio mi wyciągać rodzinne brudy pod starym.
Jestem mężatką od 3 lat. Z mężem układa mi się b. dobrze, ale gryzie mnie pewna sytuacja w rodzinie jego.
Otóż, panuje tam takie przekonanie, że mama (teściowa) jest dobra, święta, wspaniała, a tata (teść) to całe zło świata, wszystkiemu winny. Przekonani są o tym teściowa, mój mąż i jego dwie siostry. Teść dużo pracuje, teściowa jest na emeryturze już i zajmuje się domem, mieszkają sami, ale niedaleko jednej z córek z rodziną. Denerwuje mnie to podejście do ojca, cokolwiek by się wydarzyło, jego dzieci obwiniają jego, są dla niego przeważnie oschli i zdystansowani. Często wypowiadając się o nim mój mąż mówi "przecież wiesz jaki jest mój ojciec", "mój ojciec-wiadomo". Teściowa też za wszystko obwinia męża, a ona sama stara się kreować na chodzącą łagodność i życzliwość. Ja bardzo ją lubię i szanuję za wszystko, ale ta sytuacja sprawia, że zaczynam czuć do niej jakąś niechęć, nie wiem czy słusznie. Planujemy z mężem dzieci i chciałabym, żeby miały one oboje dziadków, żeby kochały oboje. U dzieci jednej z sióstr męża (druga na razie bezdzietna) widzę, że nakierowane są na babcię, która ciągle musi być utwierdzana w tym, że jest najlepszą babcią na świecie, a od dziadka są odsunięte.
Ostatnio doszło do pewnego nieprzyjemnego zdarzenia i znowu wina spadła na teścia (moim zdaniem niesłusznie). W rozmowie z mężem starałam się go obronić, trochę złagodzić sprawę, co mój mąż przyjął z gniewiem, twierdząc, ze 'nie mam pojęcia jak wygląda sytuacja w jego rodzinie i nie mam prawa się wypowiadać".
Wiem, że głównym zarzutem jaki jest skierowany w stronę teścia, to to, że się nie angażował wystarczająco w życie rodziny, był poza, niby nie interesował się dziećmi, uchylał od odpowiedzialnośći. Jednak całe życie był przy rodzinie, żadne romanse, nałogi, koledzy. Wiem jaki autorytarny, twardy charakter ma moja teściowa i wydaje mi się, że mogło być tak, że ona odsunęła go od dzieci, bo w końcu jest matką i wie lepiej. Jego rola została ograniczona do zarabiania pieniędzy.
Nie wiem sama, czy powinnam w ogóle coś robić w tej sprawie, rozmawiać z mężem, bronić teścia, czy po prostu nie wtrącać się. Jednak razi mnie to wszystko :(