Dodaj do ulubionych

Niszczycielka...

25.11.05, 20:00
Muszę się poskarżyć na moją córę.
Ma 2,2 latka, jej zabawa polega na wspinaniu się na stoły, krzesła,
wywalaniu wszystkiego z szafek, rozsypywaniu np. soli, mąki, rozlewaniu
lekarstw, rozrzucaniu wszelkiego rodzaju zabawek i deptaniu po nich,
malowaniu flamastrami wszędzie tylko nie po kartce, burzeniu budowli z
klocków, czy wszelkiego rodzaju konstrukcji,zrzucaniu jedzenia z talerza i
rozsmarowywaniu go po stole, to samo z piciem-rozlewanie, podsumowując
niszczy, dewastuje i jeszcze raz niszczy nic konstruktywnego.
Nie mam już siły, zawsze myślałam, że takie zachowania sa typowe dla
roczniaka a nie nie dla starszego dziecka. Doświadczenia nie mam, bo mój syn
był grzecznym dzieckiem i żadne z powyższych zachowań nie miało miejsca. Za
to teraz synek nie wie co ze sobą zrobić, nie umie się sam sobą zająć , a np
będąc trzylatkiem potrafiłsad

Nie wiem co robić, nie mogę się cały czas bawić ze swoimi dziećmi, tym
bardziej, ze zabawa z córą to same nerwy, bo niszczy wszystko to co zrobił
syn.
Pocieszcie, że też tak macie lub miałyście i...że to mija.
Obserwuj wątek
    • janowa Re: Niszczycielka... 25.11.05, 20:19
      pade napisała:

      > rozsypywaniu np. soli, mąki, rozlewaniu
      > lekarstw
      -
      • pade Re: Niszczycielka... 25.11.05, 20:28
        Jeśli chodzi o leki czy też mąkę, są wysoko w szafce, której niestety nie da
        się zamknąć. Córa przynosi sobie stołek, wspina się na niego i...
        Flamastry mamy zmywalne, mogę sobie mówić, że nie wolno, zabierać, właściwie to
        już wszystko powinno być wyniesione, tylko gdzie? Nie mam willi ze strychem...
        Sama widzisz, masz dwulatka, ktory się bawi. Moja córka się nie bawi, ona tylko
        patrzy co by tu spsocić i to cały boży dzień bez przerwy, na dworze też....
    • buanitka Re: Niszczycielka... 25.11.05, 22:35
      Hi-hi-hi!!!!!
      Jakbym czytała o swojej rozrabiaczcie. Na dodatek - chwila mojej nieuwagi i
      mamy pięknie porysowane ściany flamastrami wink Ale sie tym (na razie) nie
      przejmujemy. Mąż chce zostawić to na pamiątkę smile))))))
      • pade Re: Niszczycielka... 25.11.05, 23:37
        To juz nawet nie chodzi o ten bałagan, tylko o to, że szybko nudzą się jej
        zabawki, a najlepsza zabawa to robienie na złość mamie.
        No ale widzę, że na forum są tylko mamusie aniołków, zazdroszczęsmile
        • janowa Jeeeezzzzuuu... pade! 26.11.05, 10:21
          Ja naprawde nie mam aniolka! smile I nie krytykuje ciebie ani twojego dziecka w
          zaden sposob, wiec czemu tak emocjonalnie do tego podeszlas? Moj tez najchetniej
          psoci, dlatego staram sie jakos odwrocic jego uwage. To naprawde normalne w tym
          wieku. A leki zawsze mozna przeniesc do innej szafki albo przykleic
          zabezpieczenie (ja tak zrobilam) - moze niezbyt estetyczne ale skuteczne.
          ---
          "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
          fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
          kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
          • pade Re: Jeeeezzzzuuu... pade! 26.11.05, 11:35
            Nie podeszłam emocjonalnie, a może podeszłam...
            Byłam właśnie po całym dniu spędzonym z dziećmi w domu i miałam ochotę je
            udusić.
            Leki staram się chować, tyle, że właśnie jesteśmy na etapie przyjmowania
            syropków i siłą rzeczy nie mogę ich co chwilę chować i zaraz wyciągać...
            A teraz z innej beczki.
            Co zrobić żeby dzieci umiały się bawić? Właściwie nie wiem po co w moim domu
            jest tyle zabawek skoro leżą sobe w pudełkach a dzieci i tak najbardziej
            fascynuje ściana nad łóżkiem i flamastry...
            Sił juz nie mam, zaraz przyjedzie teściowa a ja wybywam...uff.
            • mama_debiutantka Re: Jeeeezzzzuuu... pade! 26.11.05, 13:37
              schowaj 3/4 zabawek, po tygodniu wymień część zostawionych na schowane -
              dziecko nie zainteresuje sie czymś, co widzi codziennie, a takie zabawki,
              które 'powróciły z wygnania' są w pewnym stopniu nowością

              moja córa nie ma jeszcze 1,5 roku, więc to pewnie co innego, chociaż psota z
              niej niezgorsza wink ale jak jej pokazać zabawę, to przez chwilę się zajmie. ja
              wiem, że czasem czasu brak, albo zdrowia, ale moze to pomoze?

              no i książeczki są nieustającym przebojem. z dwojga 'złego' wolę już przez
              gozinę oglądać tę samą książkę i wyjaśniać 'cio to', niż biegać za moim
              parowozikiem. może Twoja malarka zainteresuje się książeczkami do kolorowania?
              • edytkus Re: Jeeeezzzzuuu... pade! 27.11.05, 05:12
                mama_debiutantka napisała:

                > schowaj 3/4 zabawek, po tygodniu wymień część zostawionych na schowane -
                > dziecko nie zainteresuje sie czymś, co widzi codziennie, a takie zabawki,
                > które 'powróciły z wygnania' są w pewnym stopniu nowością

                ja tak robie, ale "nowosci" dzialaja na gora dwa dni sad
                • mama_debiutantka Re: Jeeeezzzzuuu... pade! 27.11.05, 13:21
                  > anizl by padl od razu. Nie na darmo zaleca sie niezbijanie temperatury,
                  jezeli
                  > nie jest ona naprawde wysoka. Jest ona wlasnie potrzebna do PRODUKCJI
                  przeciwci
                  > al. A gdyby nawet przeciwciala padaly, to mleko matki zawiera tyle skladnikow
                  n
                  > ie tylko niemozliwych do podrobienia, ale jak dotad nieokreslonych przez
                  medycy
                  > ne, ze nawet bez przeciwcial dziecko wyniosloby wiecej korzysci niz z
                  odstawien
                  > ia. A zarazioloby sie i tak, bo przeciez niemozliwe jest zupelne
                  odseparowanie
                  > od matki.

                  to może wymieniaj częściej? i dawaj mniej zabawek na raz?
                  truno mi poradzić coś innego niż to, co działa u nas wink
                  • mama_debiutantka Re: Jeeeezzzzuuu... pade! 27.11.05, 13:22
                    przepraszam za ten 'cytat' powyżej - nie wiem jak mi sie to dokleiło confused
    • figrut Re: Niszczycielka... 26.11.05, 00:08
      Dopisuje sie do mam rozrabiakow.Mam dwoch malych [3,5roku i 19miesieczniaka] i15
      letnia corke. Corka to byl aniol w ich wieku[i do dzis jest],a mlodzi , no
      coz....Sypialnie mam zarysowana wszedzie, na gornych polkach smietnik-bo
      wszystko upycham na gorze a co sie nie miesci[ciuchy] ,skladam
      codziennie.Zabawki potrzaskane [nawet mocne duze klocki] i wciaz porozlewana
      wode na mojej nowiutkiej podlodze.Zadne tlumaczenie i konsekwencja nie skutkuja,
      poradniki sa bezradne.Starszy na spacerach bez przerwy ucieka i nic nie pomaga
      tu pomoc zyczliwych przechodniow "zabiore cie ze soba jak bedziesz uciekal
      mamusi".Czasami zastanawiam sie gdzie popelniam bledy , bo przeciez z corka szlo
      mi tak pieknie. Pozdrawiam i cierpliwosci,bo kiedys to sie musi skonczyc
      {???}.Zapomnialam jeszcze dodac ze starszy wpada czesto w szal i drze sie
      wnieboglosy przez 1-2godziny bo cos sobie ubzdural, ale trzymam sie resztkami
      sil i nie ustepuje.
    • julia246 Re: Niszczycielka... 26.11.05, 05:12
      Pade, ja mam taką samą córkę, moja też ma 2,2 (24.09 może są z tego samego
      dnia????), do tego to zodiakalne wagi, a z wagami tak bywa, są niereformowalne
      (chyba że twoja urodziła się przed 23 września to do wag się nie zaliczasmile
      Moja do brudzenia ścian nie używa flamastrów, ale jak zje kanapke i ma łapki w
      maśle to wyciera je o ścianesad(
      Do tego rozwala tak jak twoja wszystko co się da, niszczy, rwie,wywala z szafek,
      3 dolnych półek to już nawet nie sprzątam, bo i tak zaraz młoda posprząta po
      swojemu:\
      Aha, a ostatnio przeszła samą siebie, wyszłam tylko na moment do toalety,
      wracam, a tam pufa wymazana markerem, i muszę zmieniać tapicerke, bo już nic
      się nie da zrobić.
      Mam nadzieję że nasze dzieci już nie długo z tego wyrosną, bo z torbami nas
      puszczą.
      Figrut, ja mam nową podłogę od 2 tygodni, i już mi dziecko odbiło kawałek, myję
      codziennie, a po godzinie nie ma śladów myciasad((
      Do tego wylała sok za kanapę, ja zauważyłam dopiero na drugi dzień i już mi
      panele spuchłysad((((
      Dodam jeszcze że nową kanapę dziecko załatwiło mi tak przez pół roku, że wstyd
      ją było nawet na śmietnik wynieśćsad((
    • edytkus Re: Niszczycielka... 26.11.05, 05:39
      Moja demOlka ma trzy lata i trzy m-ce i niestety rozrabianie z wiekiem tylko przybiera na sile, metody i
      sposoby na zmalownaie figla sa coraz wymyslniejsze a dziecko coraz sprawniejsze i nic sobie nie robi z
      zakazow, krzykow, ani nawet porzadnego lanska (jej filozofia to "a co tam, poboli pare minut i
      przestanie"). Nawet w przedszkolu sie skarza sad
      • pade Właśnie tego się obawiam. 26.11.05, 11:32
        Ze to przybierze na sile, a nie minie...
        Tym bardziej, że córa z klapsa nic sobie nie robi, najwyżej powie mama nunu idź
        sobie i tyle i za chwile znowu się na coś wspina i rozsypuje.
        Problem w tym, że kupując szafki do kuchni nie przewidziałam, że drugie dziecko
        będzie taką "demolką". Nie mam za bardzo gdzie włożyć tego wszystkiego, bo
        układ kuchni był projektowany tak, aby wszystko było "pod ręką". No i teraz mam
        za swoje.
        Na dworze jest to samo co u mamy bliźniaków, syn starszy, siedmioletni idzie z
        mamą, a córcia ucieka ile sił w nogach....
        Nie ma żadnego sposobu na takiego łobuza?
        • 76kitka Re: Właśnie tego się obawiam. 26.11.05, 13:10
          mój człowiek demolka ma dopiero 18-cie miesięcy, wymazane ściany :kapciami, łapkami, samochodzikami, wgniecenia od stukania klockami na oparciach kanapy, dwóch komodach i stoliku RTV, porysowane panele, podrapana szyba na ławie w salonie, notorycznie też odrywa listwy przypodłogowe, wszystko zrzuca i wywala. Ale moje dziecko poproszone o powkładanie na miejce sprząta co narozrabiał, odkłada zabawki na półki. Zabawki niszczy, ale tego mi akurat nie żal. Dwa wczorajsze wybryki, otworzył video i stanął na klapce z guzikami, która wisiała w powietrzu, powiesił się na zasłonce, nie wiem jakim cudem, ale video działa, a karnisz wisi jak wisiał smile Na spacerze, gdy ucieka mówię, że albo idzie środkiem drogi, albo wraca do wózka to potem chwilkę idzie ze mną. Ostatnio dwa razy dał się prowadzic za rączkę, ale to pierwszy taki incydent w Jego dotychczasowym życiu. Ciekawe co mnie jeszcze czeka ?
    • twinmama76 Re: Niszczycielka... 26.11.05, 13:25
      Pade, ja mam dwójkę takich aniołków, dokładnie w wieku twojej córci.
      Musiałabys zobaczyc jak wygląda remontowany tuz przed ich narodzeniem
      przedpokój uncertain
      Tapeta wisi w strzępach - juz mi sie nie chce jej składac jak puzzli i
      podklejać uncertain; listwy przypodłogowe poodrywane, większośc końcówek połamana,
      lub zgubiona. Do tego wspaniałe dzieło wykonane długopisem - cud po prostu.
      W pokojach zachciało mi się wykładzin dywanowych (jasnych o zgrozo).
      Prane przynajmniej raz na miesiąc wyglądaja tak, jakby nie widziały szczotki od
      lat. Nadają sie do wymiany, ale funduszy brak.
      Szymonek ma manię wylewania płynów z dostepnych butelek, kubków itd. itp., więc
      kanapy i łóżka mam systematycznie zalewane uncertain
      Jakis tydzień temu z obłędem w oczach leciałam za Zuzą, która nieuchronnie i z
      szybkością światła zmierzała w stronę nadjeżdżającego tramwaju uncertain
      Mogłabym tak długo....
      Też mam nadzieję, że to mija z wiekiem.
      • zona_wojtka Re: Niszczycielka... 26.11.05, 13:32
        twinmama76 napisała:


        > Tapeta wisi w strzępach - juz mi sie nie chce jej składac jak puzzli i
        > podklejać uncertain; listwy przypodłogowe poodrywane, większośc końcówek połamana,
        > lub zgubiona. Do tego wspaniałe dzieło wykonane długopisem - cud po prostu.
        > W pokojach zachciało mi się wykładzin dywanowych (jasnych o zgrozo).
        > Prane przynajmniej raz na miesiąc wyglądaja tak, jakby nie widziały szczotki
        od
        >
        > lat. Nadają sie do wymiany, ale funduszy brak.
        > Szymonek ma manię wylewania płynów z dostepnych butelek, kubków itd. itp.,
        więc
        >
        > kanapy i łóżka mam systematycznie zalewane uncertain

        Wiele rzeczy potrafię zrozumieć.
        Tego już nie jestem w stanie...
        • twinmama76 ????? 26.11.05, 13:58
          zona_wojtka napisała:
          > Wiele rzeczy potrafię zrozumieć.
          > Tego już nie jestem w stanie...

          A czegóż to nie możesz zrozumieć? Że mam w domu dwójkę dwulatków? Że nie jestem
          w stanie chodzić za nimi krok w krok przez cały dzień, szczególnie, że
          musiałabym się rozdwoić? Że dzieci mają niesamowite pomysły i niesamowitą
          energię?
          Ale z drugiej strony przecież Ty absolutnie nie musisz tego rozumieć.
          Wystarczy, że rozumiem to ja i nie robię tragedii z malunków na ścianie czy
          mokrego materaca.
          Dla dociekliwych - przeważnie w domu mam względny porządek i daleko mi do
          załamania nerwowego uncertain
          • nadja11 Re: 26.11.05, 14:59
            Pade witaj w klubie mam niegrzecznych psotliwych dzieci, moj synek ma 2lata i
            jest niemozliwy, choc do roku był aniołem. Pomimo sterty zabawek ( bo na jakims
            etapie zaczełam inwestowac w przerozniaste sprzęty do zabawy by za wszelka cene
            czyms go zainteresowac i zorganizowac mu czas ,niestety na prozno dziecko
            zupełnie sie nimi nie bawi owszem gdy da sie je zepsuc, połamac lub cos
            odkrecic wowczas ewentualnie poswieca im jakąs chwile.jego ulubionym zajeciem
            jest demolowanie mieszkań,pomijam juz stan mojego ale nie sposob zabrac go z
            wizytą bo zachowuje sie jak tajfun ,zawsze zostawiamy pobojowisko , mam juz
            serdecznie dosc słuchania uwag na temat tego jakie niegrzeczne mam
            dziecko.Ponadto synek jest bardzo absorbujacym maluchem i tak naprawde cały
            czas na mnie wisi, meczy ,gnebi i psoci a ja nie jestem w stanie poswiecac mu
            uwagi cała dobe bez przerwy , szukam sposobu jak poskromic tego złosnika bo
            zwariuje moj maz po pedagogice potrafi jedynie karcic go i lac po tyłku według
            mnie takie metody sa niedopuszczalne , wzbudzają u dziecka agresje, moga
            doprowadzic do duzych problemów wychowawczych w przyszłosci, stanowczosc owszem
            ale bez agresji i przemocy.
            • utalia Re: 26.11.05, 16:08
              Hmmmm.... Do tej pory bylam przekonana, ze to tylko ja bez przerwy mam cos w
              domu poniszczone. Ze inni maja czysciutki kanapy w kolorze ecri, miekkie biale
              dywany i podlogi bez ani jednej ryski..... A ja mam coreczke z piekla rodem 2
              lata i 9 miesiecy i psa.Mieszkam w domu z pietrem. Nie sposob caly czas za nia
              chodzic, zwlaszcza ze dziecko powinno miec troche samodzielnosci. Nie mowie, ze
              bez przerwy cos sie leje i td. Ale po jakim czasie ladna kanapa, ktora wrocila
              wlasnie od tapicera znowu bedzie wygladala jak poprzednio. A to dotknie buzia,
              a dopiero zjadla nalesniki z serem. A to dotknie raczka a dopiero co trzymala w
              niej czekoladke albo kreda kolorowa do tablicy. Ostatnio wymalowala nia pol
              dywanu w swoim pokoju. I to nie jest tak, ze ja to moge przewidziec. Ostatni
              malunek jaki zrobila na scianie to byl ok. rok temu. I spokoj. Az cos ja naszlo
              i wystarczylo kilka minut a procz dywanu mamy freski pzy schodach.....
              Ale chyba na to nie ma rady. Z pewnoscia nie jestem matka rozpieszczajaca
              dziecko. Dostaje klapa jak przegina. Ale jakos jak i u innych to nie skutkuje.
              Dzieci sa naprawde rozne.
              • edytkus Kurde, najlatwiej jest wychowywac cudze dzieci! 27.11.05, 05:08
                utalia napisała:

                > Dostaje klapa jak przegina. Ale jakos jak i u innych to nie skutkuje.
                > Dzieci sa naprawde rozne.

                No i powiedzcie czy Waszym zdaniem zachowanie dziecka nie wynika w duzym stopniu z jego
                charakteru? Ja i maz bylismy dziecmi niesfornymi (wg naszych rodzicow) a w Alexandrze widze
                kumulacje naszych nielatwych temperamentow. Na nas obydwoje tez nie pomagalo lanie, a wlasciwie
                pomagalo tyle ze nasza pomyslowosc nie znala granic. Przedwczoraj przy rodzinnym obiedzie od
                rodziny meza uslyszlam ze jestem okropna matka ktora nie potrafi wychowac dziecka, ze brak
                dyscypliny u dziecka jest tylko i wylacznie moja wina (o moim mezu powiedziano: ojcowie z corkami
                maja inne stosunki, oni sa od ustepowania) a nie jakiegos tam charakteru. Szwagierka podala mi za
                wzor swoje nastoletnie juz dzieci, ktore nawet gdy byly malymi dziecmi siedzialy tam gdzie je
                posadzono dopoki nie pozwolono im sie ruszyc. Jesli sie ruszyly szwagierka wpadala w szal i zaczynala
                doslownie drzec morde (sorry za dosadnosc ale inaczej tego nazwac nie mozna). Te dzieci byly
                sterroryzowane a ja chce zeby moje dziecko mnie szanowalo a nie balo sie. Owa szwagierka poradzila
                mi zebym sprala dziecko az dostanie siniakow, a najlepsze jest to ze jest osoba leczaca sie na nerwice i
                depresje surprised Gdy w czasie "wykladu" jej syn wszedl do pokoju, powiedziala mu (odkad zaczela sie
                leczyc nie miewa tych atakow) ze jest przykladem idealnego wychowania, na co chlopak niby zartem
                odparl "wy nie jestescie dobrymi rodzicami tylko ja jestem dobrym dzieckiem." Oczywiscie diagnoza
                szwagierki to ADHD albo ADD i nawet nie dala sobie powiedziec ze zaden lekarz nie stwierdzi tego
                definitywnie u trzyletniego dziecka, a ja na pewno nie naszpikuje dziecka prochami tylko po to zeby
                wysiedzialo przy stole wiecej niz 10 min.

                Pade, ja tez mam gorne szafki do polowy puste, a czesc dolnych wciaz zabezpieczeniami. Najwiecej
                uszkodzen, balaganu etc. powstaje w ciagu tych kilku min. kiedy musze skorzystac z toalety albo wziac
                prysznic.

                Utalia, tak jak u Ciebie dziecko zalatwia kanape tak ja ciagle musze kupowac sobie ubrania - dlaczego
                ona musi sie przytulac gdy akurat wsadzila palec w maslo?!
                • grzalka Re: Kurde, najlatwiej jest wychowywac cudze dziec 27.11.05, 11:17
                  Pade, a blokady na szafki i szuflady?
                  A zamknąć kuchnię?

                  Lekarstwa bezwzględnie zamknąć, jak nie w tej szafce, to w innej, tu chodzi o
                  bezpieczeństwo, a nie bałagan

                  Pomysł z chowaniem zabawek dobry, dobrze tez pewnie by było wybiegiwać ją na
                  spacerze, ewentualnie w sali zabaw

                  Twinmama, Ty mnie nie strasz, mówisz, że będzie gorzej? Na razie mają rok i nie
                  jest dobrze, pewnie dlatego, że to "zodiakalne wagi" wink))))

                  Znajoma mama bardzo "żywych" bliźniaków ma zamykaną kuchnię (ale tak sprytnie,
                  że drzwiczki jak w sallonie do połowy sięgają, zamykana od zewnątrz łazienkę,
                  wszystkie meble przytwierdzone do ścian, wszystkie sprzęty elektrzoniczne typu
                  video obudowane. Chłopcy mają 3,5 roku i siła destrukcji spada, więc jest nadzieja

                  A to, że każde dziecko inne i inaczej się zachowuje w tej samej sytuacji i tak
                  samo wychowywane- to prawda najświętsza

                  Pade, trzymaj sięsmile
                  • pade Dziękuję, dziewczyny 27.11.05, 12:29
                    Za słowa pocieszenia.
                    Juz wyjaśniam: kuchni nie da się zamknąć bo nie mam drzwi i połowy ściany
                    (kuchnia połączona z salonem).
                    Leki pochowałam tak wysoko jak się da, na razie do nich nie sięgnie.
                    Sprzętu nie da się obudować, bo stoi na szafce telewizyjnej, trzeba by było
                    kupić nową, a te jak się zorientowałam maja zazwyczaj szybę z przodu...sad
                    Zabawki chowam, właściwie wszystko jest schowane, bo moje dzieci chyba nie
                    lubią bawić się zabawkami, stąd też mój dylemat co z Mikołajem i Gwiazdką. Jak
                    nic nie dostaną, będą rozczarowane, zwłaszcza syn, bo już przeciez wszystko
                    rozumie. Jak kupimy im prezenty, po paru dniach znajdą się pewnie w szafie,i
                    pieniądze znowu wyrzucimy w błoto.
                    Na salę zabaw chodzimy raz w tygodniu, inaczej bym zwariowała. Na dwór też
                    wychodzimy, ale jest smutno, szaro, zimno, i córa sama wchodzi do wózka, bo jej
                    się nawet chodzić nie chce w taka pogodę.
                    Wiem, że nie ma na to rady, trzeba tylko pozabezpieczać wartościowe rzeczy,
                    żeby straty ograniczyć do minimum.
                    Ale ja już się boję, co będzie jak moje dziecko podrośnie i zwiększy się nie
                    tylko jej wzrost, ale i wyobraźnia...
                    • pade Jeszcze jedno 27.11.05, 12:33
                      Mama debiutantka wspominała o książeczkach..
                      Ile ja bym dała, żeby moje dzieci odziedziczyły miłość do książek po mnie a nie
                      po moim mężu...
                      Niestety, dla mojego syna samodzielne czytanie to kara, owszem, lubi jak
                      mamusia czyta, za to córa nudzi się okropnie i po dwóch sekundach zamyka
                      książkę i usiłuję wrzucić ją w ciemny kąt.
                      I co Wy na to?
                      Jak przetrwać zimę?
                      • nadja11 Re: Jeszcze jedno 27.11.05, 12:41
                        Pade jak pisałam moje dziecko jest takie samo nie lubi zabawek zupełnie sie
                        nimi nie bawi , nie lubi ksiązeczek ,poprostu wyrywa mi je z rak i
                        rozrzuca ,nudzi go rysowanie najchetniej rzuca kredkami po mieszkaniu ,
                        kolorowanki są do tagrgania i deptania po nich,a kreskówki ogląda góra 10
                        minut , to wszystko zniecheca mnie do zabaw z nim bo co ja mam robic ???
                        Ostatnio wymyslilam ciastoline ale wacham sie czy to nie zbedny wydatek bo
                        naprawde jeszcze nie było zabawki ktorą bawiłby sie moj synek, jedyne co go
                        zajmuje to odkurzacz, wyciaga go z szafy , składa rurki ktorymi pozniej
                        dewastuje mi mieszkanie tą zabawe uwielbia.
                        • 76kitka Re: Jeszcze jedno 27.11.05, 13:17
                          u nas kuszka (odkurzacz) to też świetna zabawa. Ja z czystością kanapy nie mam problemów, koleżanka poradziła mi, żebym kupiła białą, albo beżową ze zdejmowanym pokryciem, jak Mikołaj ją zabrudzi ro zdejmuję pokrowiec i do pralki, przez to że jest jasna nie widać po niej, że blaknie od prania. I tak dzięki mojej kochanej Eli mamy czyste sofy i kanapy. Brudne ściany systematycznie raz na jakiś czas maluję, u nas nie ma takiego kurzu jak w mieście i nawet po 4 latach od malowania, moge zamalować ciapke na ścianie tak, że nowa farba się nie odróżnia od reszty. Najbardziej żal mi podłóg nowiutkie, drogie miały byc niezniszcalne, ale producent chyba nie uwzględnił jeżdzenia chodzikiem jeździkiem i wózkiem, przedtawiaja obraz nędzy i rozpaczy, ale wymienię je dopiero za dwa, trzy lata, niech mały wyżyje się na tych.
                          • pade pytanie do 76kitka 27.11.05, 13:25
                            Właśnie jestem na etapie poszukiwania kanapy a najlepiej narożnika ze
                            zdejmowanym pokryciem i funkcją spania. Jaką Ty kupiłaś? Gdzie i za ile? Będę
                            wdzięczna za odpowiedź.
                            Dywan tez musimy wymienićsad
                            Muszę mieć cały szary, bo moje dzieciaczkki a właściwie córcia tak załatwiła
                            beżowy kawałek obecnego, że nawet karcher nic tu nie pomożesad
                            • 76kitka Re: pytanie do 76kitka 29.11.05, 13:43
                              kupiliśmy w Ikei, specjalnie niedrogą, żeby ewentualnie za jakiś czas wymienić. Prawie wszystkie modele w Ikei można rozebrać i wyprać. Ile kosztowała nie pamiętam coś koło 1000, może nawet mniej. Nie radzę skórzanej, bo te są drogie, a jak dzieciak przeciągnie Ci flamastem po skórze to marne szanse na doczyszczenie, potem można zawału dostać smile A dywan radzę niejednolity, tylko w jakiś ciapki, kwiatki, mazy, na takim plam tak nie widać.
                      • mama_debiutantka książeczki 27.11.05, 13:20
                        ja miałam na myśli takie z obrazkami. u nas np. branie mają 'obrazki dla
                        maluchów', książeczki, w których są różne materiały do głasknia itp. próby
                        głośnego czytania też spalają na panewce wink
                        • 76kitka Re: książeczki 29.11.05, 13:48
                          mój lubi czytać, całą książęczkę wytrzyma, ale oprócz czytania musimy Mu opowiedzieć, co jest na obrazkach, potem Go o coś pytać. Czasem sam czyta na głos, albo ogląda gazety o samochodach i motorach. Mąż Go nauczył wszystkich widocznych częście auta i motoru i teraz mału pokazuje, gdzie silnik, gdzie sprzęgło. To jest chyba jedyna zabawa na którą Mu nie brakuje cierpliwości.
                • wieczna-gosia sie zgadzam 27.11.05, 13:21
                  moja mama zawsze twierdzila ze ja wychowywac dzieci po prostu nie umiem smile)))

                  bo ja smile
                  tosiedzialam grzecznie pod stolem jak ona pisala habilitacje i bawilam sie
                  niepotrzebnymi artkami
                  nie krzyczalam
                  nie malowalam po scianach
                  bawilam sie w swoim pokoju

                  do czasu gdy pojechala z moimi dziecmi na wakacje.

                  Wrocila i oznajmila mi oszalamiajaca prawde- twoje dzieci maja zupelnuie inny
                  temperament (no cos podobnego...)- na moje dzieci dziala duza liczba aktywnosci
                  fizycznej w ciagu dnia. Moje dzieci codziennie chodza na jakies zajecia
                  sportowe, jak nie pojda jeden dzien w tygodniu to ja wieczorem mam ochote
                  zabawic sie w hitlerowca. Mi cos takiego w ogole nie bylo koenieczne

                  ale tapete to zalatwil mi kot smile))
                  • pade Re: sie zgadzam 27.11.05, 13:27
                    Gosiu, mój syn chodzi dwa razy w tygodniu na aikido i raz na kosza. Pozostałe
                    dwa dni to po prostu koszmar. I to nie dlatego, ze syn nie ma co robić, tylko
                    dlatego, ze względu chyba na płeć i różnicę wieku moje dzieci nie umieją się
                    razem bawić. Natomiast synciu super się zajmuje córkami moich koleżanek w wieku
                    lat 3,5-4sad Widać musze poczekać jeszcze dwa lata...
    • niania40 Re: Niszczycielka... 27.11.05, 13:13
      Nie czytalam innych postow.
      Jedyna rada jaka Ci moge dac, to szybko pedz do bibliteki albo na Allergo i
      zdabadz,najlepiej na wlasnosc 3 ksiazki-
      w pierwszej kolejnosci koniecznie-
      1. JĘZYK DWULATKA - TRACY HOGG (zaklinaczka dzieci) Jest na Allegro po 17 zl.
      zamiast 30zl.
      2. Jak mowic, zeby dzieci nas sluchaly. Jak sluchac, zeby dzieci do nas mowily.
      3. Rodzenstwo bez rywalizacji
      Autorkami obu sa Adele Faber i Elaine Mazlish
      Ta pierwsza poznalam teraz, pracujac jako niania z niemowletami i nieco
      starszymi dziecmi.
      Dwie nastepne przez ladnych pare lat byly moja encyklopedia podreczna, a
      zaczelam jak moje dzieci byly w wieku Twoich dzieci.
      A jesli chodzi o zabawy w kuchni to moze barierka by sie sprawdzila?
      W sprawie lekarstw, apteczke najlepiej zrobic w miejscu calkowicie niedostepnym
      dla dzieci. Warto tak przeorganizowac dom zeby nie prowokowac dzieciecia i
      uniknac strat.
      Moze warto nie ustepowac dziecku i nie pozwolic mu na robienie roznych,dziwnych
      dla mnie rzeczy. I co z tego, ze sie bedzie zloscic i dostanie histerii. Raz,
      drugi, trzeci dostanie(bedzie Cie sprawdzac) potem powinno sie przyzwyczaic. Ale
      jak mloda bedzie grandzic,Ty jej czegos zabronisz,a ona dostanie histerii to
      wtedy trzeba ja posadzic w jakies ustalone, troszke na uboczu miejsca akcji ale
      nie za bardzo odosobnione miejsce np.poducha na podlodze i usiaść Z TYLU,ZA
      dracym i zloszczacym sie dzieckiem, polozyc mu rece na ramina lub mocno objac
      jak sie rzuca i spokojnie czekac, glaszczac od czasu do czasu i mowiac
      "Spokojnie,Jestem przy tobie". Nic nie tlumaczyc, nie prosic, nie zloscic sie.
      Bez wzgledu na rozmiary histerii. Istotne w tym sposobie jest to, ze caly czas,
      nieraz bardzo dlugi bywa i do godziny(ale to pierwsze 2-3 razy) musisz siedziec
      przy malej, wiec nie mozesz miec nic na gazie czy cos w tym stylu. Za kazdym
      razem jak cos nagrandzi. Czasem warto poswiecic pare obiadow czy zakupy lub inne
      wazne sprawy by zyskac spokoj w domu. Po PARU dniach bedzie wystarczylo samo
      odsylanie na poduche, ale bedace na niej dziecko musi cie widziec i byc
      niedaleko. Pod patrzone na filmie o wyzej wymienionej zaklinaczce.
      Pozdrawiam.
      • pade Re: Niszczycielka... 27.11.05, 13:29
        Poszukam, przeczytam..
        Moja córa jak dostaje histerii, krótkotrwałej ale częstej, kładzie się na
        podłodze i macha nogami. A ja ten atak histerii ignoruję i jej przechodzi. Z
        tym że natychmiast zaczyna się zabierać za coś innego. I tak w kółko.
        • utalia Re: Niszczycielka... 27.11.05, 19:14
          Edytkus, juz bym chyba wolala aby mazala mi ciuchy (a tego wogole nie robi). To
          mozna zawsze wyprac. Mialam jeden fotel z "funkcja" zdjmowania i prania. Efekt
          byl taki, ze jak sie skurczy po tych ciaglych praniach to pewnego dnia juz nie
          zdolalam zalozyc materii na fotel...
          A wczoraj pies "narzygal" mi na dywan!
          A dzsiaj odkurzylam pokoj tzw. dzienny zeby milo sie pilo kawke z mezem. Kawka
          i cisto bylo. Pozniej zalowalam, ze nie postanowilam odkurzac PO kawce a nie
          PRZED.
          Emamusie, mam propozycje, zamiast zastanawiac sie CO ZROBIC, bo mysle ze nic
          sie specjalnego nie da zrobic po prostu ŁĄCZMY SIĘ! Przyznam sie, ze jak tak
          poczytalam, ze nie tylko ja nie potrafie wychowac Malwinki na grzeczniutka
          dziewusie i nie tylko u mnie sie cos brudzi, tlusci to mi RAZNIEJ.
          Smialam sie wczoraj z mezem, ze dac Malwinie farby albo plasteline...to
          samobojstwo. Juz bysmy nie poznali pokoiku.
          • twinmama76 Re: Niszczycielka... 28.11.05, 08:59
            utalia napisała:
            > Smialam sie wczoraj z mezem, ze dac Malwinie farby albo plasteline...to
            > samobojstwo. Juz bysmy nie poznali pokoiku.
            Ale jaki byłby fajny _kolorowy_ wink))))))
    • trzebowianka Re: Niszczycielka... 28.11.05, 09:27
      A to Wy nie wiecie, że kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci ten ma
      smród?smile Na pocieszenie - ja też tak mam. To chyba trzeba przeczekaćsmile
    • dziunia_f Re: Niszczycielka... 28.11.05, 10:25
      Lacze sie w bolusmile
      Po wczorajszym dniu mam wiecej siwych wlosow na glowie a moje dziecie:
      - siniaka na glowie, bo podczas gdy bylam w toalecie, wysunal sobie wszystkie
      szuflady w komodzie i wlazl na sama gore, po czym oczywiscie spadl
      - rozcieta brode, bo biegal, poslizgnal sie i uderzyl broda o kant stolu
      - parkiet w pokoju wzbogacil sie o nowa ozdobe- wieeeelka ryse, bo moje dziecie
      przesuwalo swoje krzeselko
      - dziury w scianach w drugim pokoju wlasnie zostaly zalatane, teraz tylko
      pomalowac musze, ale jakos mi sie nie spieszy....
      -pies na widok mojego syna zwiewa ile sil w lapach, bo Mlody upodobal sobie jej
      uszy
      i dluuugo bym jeszcze tak mogla wymieniac. Tak wiec trzymaj siesmilePozdrawiam
    • weronikarb Re: Niszczycielka... 28.11.05, 12:30
      Pade jak wiesz moj synek identyczny jak Twoja córka (2,1 latka).
      Nasz juz 2 razy zrzucil telewizor z komoda - telewizor ledwie zipie -
      postawilismy na nizszy i stabilniejszy stolik neistety blizej raczek co daje
      efekt grzebania w nim.
      Sciany w jednym pokoju to mam wymalowane tuszem do rzes, bo gdzies go znalazl
      jak tatus go pilnowal.
      Do rysowania daje mu swiecowe - schodza ladnie z tapety zmywalnej.
      Zeby dom nie wygladal jak po wojnie to musialabym go trzymac w klatce
      zakneblowanego smile
      Psoci z pelna tego swiadomoscia i wie ze spotka go kara - siedzenie u mamy na
      kolanach okreslony czas i co ? Niewiele pomaga - porusza sie szybciej aby jak
      najwiecej zbroic.

      Staram sie jak moge ale przebywanie z nim caly dzien to jestem wyczerpana.
      Jedyne co jak:
      1. myje naczynia - on "myje" ze mna grzebiac w wodzie przy zmywaku
      2. sprzatam - sprzata ze mna - dostaje sciere, odkurzacz i robi to co ja.
      3. znalazlam ksiazeczki ktore go ciekawa "obrazki dla najmlodszych" jest to
      seria, choc nie powiem po ogladaniu jej przez godz. i odpowiadanie na pytania
      to mozna dostac do glwoy
      4. ogladanie bajek - on sobie o nich przypomina jak sie koncza - a ja po
      ogladnieciu po raz 7 czerwonego kapturka to normalnie nim wymitouje wink
      5. zabawki - caly wielki karton i zadna jest niewarta uwagi, nawet noa kupiona,
      jedynie co jakis czas zajuje mu czas to klocki takie wieksze i budowanie garazu
      dla auta - nieraz mam AZ 15 MINUT wolnego smile
      Pade mam nadzieje ze jakos wyrosna z tego.
      Przykro mi, bo szwagierki corka (na tym samym korytarzu) spokojna, ulozona,
      grzeczna) caly czas jest mi stawiana za przyklad w wychowaniu. Jest mlodsza o 3
      m-ce.
      • pade Re: Niszczycielka... 28.11.05, 13:01
        Weronikarb ja właśnie mam takiego synka jak Twoja szwagierka córcię.
        Spokojny, ułożony, ma swoje za uszami, ale kto nie ma?
        A córa...Dzisiaj już trzecią godzinę ogląda bajki, a co bedzie po południu nie
        chce sobie nawet wyobrażać...sad Nabrała sił, energii, zaraz będzie drzemka...

        Mamy łobuziaków, łączmy się!smile
        • weronikarb Re: Niszczycielka... 28.11.05, 14:27
          Pade moj juz od 1 m-ca nie spi w dzien.
          Idzie spac tj juz 23 a wstaje o 8.00
          Przy bajkach wogole nie usiedzi - one maja aby leciec smile
          Dla niego kara to usiasc
        • ala67 Re: Niszczycielka... 28.11.05, 14:43
          Ale wiecie co dziewczyny...Z tych waszych postów tak naprawdę w ogromnej
          większości przebija ogromne rozkochanie w tych urwisach i dumasmile)) Założę się o
          milion, że żadna z Was nie zamieniłaby swojego diablątka na grzeczne, spokojne,
          ułożone dziecko, które godzinę potrafi wysiedzieć tam, gdzie się je posadzi. Po
          prostu takie żywe srebra mają swój nieodparty, choć przyznaję, czasem potwornie
          męczący uroksmile
          Ja mam te problemy za sobą, moja starsza córka już wyrosła i spoważniała nieco,
          ale był czas, kiedy myślałam, że osiwieję (i osiwiałam - może od tego? hi hi),
          też mąka, cukier, kasze, farby, kredki, plastelina wszędzie. Pierwsze malunki
          na ścianie sfotografowaliśmy - były to bardzo udane literki, a miała wtedy
          niecałe 4 lata. Teraz się rozpływam przy tych zdjęciach...Ratowały mnie sale
          zabaw (wszystkie w okolicy). I dwa spacery dziennie, nawet w zimie (potrafiłam
          wyjść na sanki o 7-mej wieczorem).
          A młodsza moja córcia jest spokojniejszym dzieckiem, choć upartym okrutnie i z
          charakterkiemsmile
          A jeszcze do Pade: Twoja mała jest przeuroczasmile)) z brojenia wyrośnie, a
          zostanie ciekawość świata, chęć poznawania go. To ogromna zaleta. Może Paulinka
          będzie nieprzeciętną osobą, tak jak jest nieprzeciętnym dzieckiem?
          Pozdrawiam
          • pade dziękuję za miłe słowa:))) 28.11.05, 15:07

    • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 28.11.05, 14:34
      Idź najpierw do psychologa jak to nic nie da to do neurologa. Takie zachowania
      niestety nie są normalne nawet u 15miesięcznego dziecka.
      Radze zrobić to jak najszybciej póki takie zachowania nie utrwalą sie jako
      nawyk.
      Wiele osób w naszych czasach ma tego typu problemy ze swoimi dziećmi i nie
      należy z nimi czekac bo"może wyrośnie" bo może jednak nie, a za rok problem
      może być znacznie większy
      • weronikarb Re: Niszczycielka... 28.11.05, 14:37
        psycholog? neurolog? to jak widac w watku sporo dzieci musialby isc.
        To jest nadmiar energii i chec zwrocenia uwago
        • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 28.11.05, 14:52
          Niestety nie zawsze jest to tylko nadmiar energii jak to ładnie napisałaś, coś
          takiego powinien zobaczyć psycholog(najpierw jest wizyta z rodzicami-opowiadają
          w czym widzą problem, a potem z dzieckiem).
          Zapewniam Cię że wiele "niegrzecznych dzieci" może mieć pewne problemy z
          uczeniem się bądź koncentracją uwagi i stąd ich "niegrzeczne zachowanie". Moim
          zdaniem nalezy to sprawdzić i w miere potrzeb pomóc dziecku w prawidłowym
          rozwoju. Dwu letnie dziecko powinno rozumieć słowo STOP, NIE RÓB, ZRÓB, jeśli
          nie można wyegzekwować od nich pewnych zachowań to nie jest prawidłowe i warto
          poradzić sie psychologa.
          Pozdrawiam
          Aha sama nie jestem ani psychologiem ani neurologiem.
          • pade Re: Niszczycielka... 28.11.05, 15:06
            ło matko, ona rozumie co to znaczy nie rób, nie wolno
            ale lubi broić i tyle, jak się jej zabawę przerwie to zabiera się za co innego.
            Tylko ta jej zabawa to nie są klocki, książeczki czy układanki a szafka
            kuchenna, łazienka, kosz na śmieci itp.
            • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 28.11.05, 15:15
              nie rozumiemy sie:
              "nie rozumie" pisłam w sensie nie słucha i nie wykonuje pewnych Twoich poleceń.
              Jest to problem albo wychowania być moze jakiś inny, ale to problem-bez względu
              na to co myślisz twoje dziecko pójdzie do przedszkola? potem szkoły(to na
              pewno!)-co jeśli nie wyrośnie z tego nie słuchania? Bywają dzieci które nie
              wyrastają. Może mieć naganne z zachowanie-ja wiem to nie problem, ale co jeśli
              nie będzie uważała na lekcjach? Psycholog może pomóc ci ocenić czy zachowanie
              Twojego dziecka jest w normie czy należało by je odpowiednio korygować.
              • pade Re: Niszczycielka... 28.11.05, 15:23
                z pewnością masz rację, ale...
                Nie napisałam tu jeszcze o innym fakcie, otóz moja cora będąc "w gościach" jest
                chodzącym ideałem, to samo podczas zabawy z innymi dziećmi. Nie jest agresywna,
                a bajki może oglądać godzinami, czyli skupić się też potrafi.
                Ale jeśli problem się nasili, przejdę się do fachowca, co mi szkodzismile
              • edytkus Re: Niszczycielka... 28.11.05, 15:24
                Nasze dzieci sa jeszcze za male na ostateczna diagnoze, w koncu nawet nie mozna sie z nimi dogadac
                wink One po prostu maja bardzo bujna wyobraznie, tone energii i sa ciekawe swiata.
                • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 28.11.05, 15:36
                  edytkus napisała:

                  > Nasze dzieci sa jeszcze za male na ostateczna diagnoze, w koncu nawet nie
                  mozna
                  > sie z nimi dogadac
                  > wink One po prostu maja bardzo bujna wyobraznie, tone energii i sa ciekawe
                  swiat
                  > a.
                  Ale po co ci jakakolwiek diagnoza? Jak masz problem potrzebna Ci najwyżej
                  diagnoza funkcjonalna, zeby sobie i dziecku pomóc. Chyba ze ta pomoc nie jest
                  ani tobie ani dziecku potrzebna, bo świetnei sobie radzi z przyswajaniem nowych
                  inforamcji(tylko jak czasem to sprawdzić-jeśli dziecko nie słucha pewnych
                  poleceń), dobrze sie czuje i bawi z ruwiesnikami. Chodzi też o to żeby pewne
                  zachowania nie stały sie zachowaniami nawykowymi-niektórych łatwiej pozbyć się
                  już teraz a nie czekac do 3-4 roku życia.
              • weronikarb Re: Niszczycielka... 29.11.05, 08:48
                mkolaczynska mas ztroche racji, ale w tym przypadku niestety nie psycholog jest
                potrzebny a znalezienie odpowiedniego zajecia ktore zajmie uwage i energie
                dziecka.
                Dominik swietnie sie rozwija pod tym wzgledem niemam zadnych zastrzezen - moj
                tesciu (pedagog na emeryturze) nawet twierdzi ze jest bardzo inteligentny jak
                an ten wiek.
                On rozumie swietnie slowa "nie", "stop" i "niewolno" ale akurat to jest
                najbardziej ciekawe bo tego niewolno, bo to powoduje ze cos sie dzieje.
                Potrafi swietnie sluchac i skupic sie przy zadaniu ktore go w danej chwili
                interesuje.
                Np. ostatnio wciagnela go zabawa ze sznurowka i butem - pol godziny siedzial i
                wkladal sznurowke w buta - co mu sie udalo.
                Potrafi nieraz zajac sie ubieraniem (majtki plus spodnie i mamine ponczochy)
                • weronikarb Re: Niszczycielka... 29.11.05, 08:56
                  to prawda kochamy naszego urwisa nad zyce.
                  Jak wie ze cos przeskrobal i mama zaczyna wyzywac podejdzie przytuli sie do nog
                  i swoim zalosnym glosikiem "mamusiu" to normalnie serce miekknie.
                  Czasami jest kochanym, grzecznym dzieckiem - naprawde zdarza mu sie.
                  Jednak jestem swiadoma ze on potrzebuje tego "wywijania" bo w ten sposob sie
                  uczy, poznaje swiat. Taki ma sposob na nauke.
                  Fakt kuzynka Dominika spokojna, ulozona ale widac ze mniej umie ze te 3 m-ce
                  roznicy to tylko data bo tak naprawde to prawie rok. To co ona umie to Dominik
                  juz mial przyswojone jak mial roczek.
                  Byc moze dlatego taka roznica w zachowaniu ....
                • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 29.11.05, 13:58
                  Wiesz ja nie pisze czegoś takiego zeby powiedzieć ze Wasze dzieci to diabły czy
                  coś takiego. Niemniej uważam ze jeśli są sygnały ze dziecko może mieć problemy
                  z koncentracją uczeniem się itd. to trzeba to sprawdzić. To sprawa przyszłości
                  dziecka, i w razie problemów to ono poniesie największe konsekwencje nie
                  rodzice którzy przegapili sprawe.
                  My z kolei zachęcamy mata do wykonywania czynności których robić nie lubi,
                  pomagamy w dokończeniu pewnych czynności np. żeby dokończył wrzucanie klocków,
                  a nie gdy juz zaczynają się schody szedł do innej zabawki. Zachęcmy nie
                  zmuszamy.
                  Pozdrawiam.
                  • weronikarb Re: Niszczycielka... 30.11.05, 14:32
                    "Wiesz ja nie pisze czegoś takiego zeby powiedzieć ze Wasze dzieci to diabły
                    czy
                    coś takiego.
                    Szczerze to jest diabełek

                    Niemniej uważam ze jeśli są sygnały ze dziecko może mieć problemy
                    z koncentracją uczeniem się itd.
                    niema problemów z koncentracja i ze rozumieniem. Wręcz przeciwnie bardzo szybko
                    wszystko rozumial i swietnie sie uczy nowosci.


                    to trzeba to sprawdzić. To sprawa przyszłości
                    dziecka, i w razie problemów to ono poniesie największe konsekwencje nie
                    rodzice którzy przegapili sprawe.
                    My z kolei zachęcamy mata do wykonywania czynności których robić nie lubi,
                    pomagamy w dokończeniu pewnych czynności np. żeby dokończył wrzucanie klocków,
                    a nie gdy juz zaczynają się schody szedł do innej zabawki. Zachęcmy nie
                    zmuszamy.
                    Pozdrawiam.
                    Ciekawe jak zachecasz dziecko do rzeczy ktorej nie robi ?
                    Bo jezeli ja bym sprobowala zachecac to chyba predzej bym skatowala a on i tak
                    by nie zrobil co ja chce.
                    U nas daje efekty jedynie podstep
                    • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 30.11.05, 15:45


                      > Ciekawe jak zachecasz dziecko do rzeczy ktorej nie robi ?
                      > Bo jezeli ja bym sprobowala zachecac to chyba predzej bym skatowala a on i
                      tak
                      > by nie zrobil co ja chce.
                      > U nas daje efekty jedynie podstep
                      U nas i podstep i tzw. nagrody społeczne czyli pochwała całusy, pieszczoty.
                      • weronikarb Re: Niszczycielka... 30.11.05, 21:17
                        mkolaczynska on ma na codzien pochwaly, calusy i pieszczoty to nie jest nagroda
                        to jest cos co jest normalne, miedzy ludzkie co powinno byc w rodzinie mimo
                        zachowania. Gdybym tylko za dobre sprawowanie go przytulala to odebralabym mu
                        poczucie bezpieczenstwa, wtedy myslalbyt ze uczucie nie jest dlatego ze JEST
                        tylko ze musi zrobic okreslona rzecz. A to nie moj sposob wychowania,
                    • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 30.11.05, 15:47
                      Aha powiedzmy sobie szczerze-nie jest łatwo, to ciężka praca dla dziecka i
                      rodziców!
          • anulka.p Re: Niszczycielka... 29.11.05, 13:49
            mkolaczynska napisała:

            > Aha sama nie jestem ani psychologiem ani neurologiem.

            To widać.

            • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 29.11.05, 13:52
              anulka.p napisała:

              > mkolaczynska napisała:
              >
              > > Aha sama nie jestem ani psychologiem ani neurologiem.
              >
              > To widać.
              Rozumiem ze sama jesteś albo jednym albo drugim bądź często się kontaktujesz?
              >
        • utalia DOSTAŁAM WYCISK 28.11.05, 15:46
          Dzisiaj nikt nie przebije mojej Niszczycielki. Ona i moj piesek daly mi taki
          wycisk, ze boli mnie glowa i dojsc do siebie nie moge. Najpierw Malwa ogladala
          bajke na dvd. I nagle przychodzi do mnie i mowi slodko - Zobacz mamusiu jakie
          mam czarne raczki!!! Ja patrze a ona jest od stop do glow umazana w weglu
          drzewnym (juz wiem, ze to z kominka). Nie ma spodni, majtek na pupie. Kwiczy
          przy tym, ze pipka ja boli. W srodku (w pipce tona wegla dloslownie). Az boje
          sie isc do pokoju. A tam welniany dywan caly wymazany weglem!!!! Nie wiedzialm
          za co sie zlapac: za dziecko, za dywan za kominek?? Zaczelam od dziecka, prania
          ubran, potem zabralam sie za dywan. W miedzyczasie pies znowu wyrzygal mi sie
          na drugi dywan (czesto nazre sie czegos na dworze i potem rezultaty). Jak
          probowalam cos zrobic z dywanem to Malwina sciagnela z blatu w kuchni filizanke
          z rozpuszczona polopiryna (ktora mialam wypic a przygotowalm nim to sie
          wszystko zaczelo)i pociagnela zdrowego lyka. Alez sie wystraszylam. Wiem, ze
          polopiryna moze wywolac spiaczke tzw. zespol Reya. Ale uspokoilam sie dzwoniac
          do naszego pediatry. Ufffff!!!!!!
          • pade Re: DOSTAŁAM WYCISK 28.11.05, 15:52
            oj dostałaś, biednaś Tysmile))
            a jak , albo czym czyścisz dywan?
            ja swój muszę już niestety wyrzucić i szykuję się do kupna nowegosad
            • utalia Re: DOSTAŁAM WYCISK 28.11.05, 16:03
              Ja juz mam opanowana umiejetnosc czyszczenia dywanow. Robuie to kilka razy
              dziennie. Wiec wiem, ze suche materialy brudzace nalezy po prostu wciagnac ile
              sie da odkurzaczem a dopiero delikatne smugi czyscic sciereczka na mokro. A jak
              dywan sie juz wybrudzi totalnie to oddaje do pralni chemicznej i wraca jak nowy.
              Teraz Malwinka taka grzeczna...uklada ogromne wieze z klockow.
              • edytkus Re: DOSTAŁAM WYCISK 28.11.05, 16:08
                utalia napisała:

                >> Teraz Malwinka taka grzeczna...uklada ogromne wieze z klockow.

                Moze czesciej serwuj jej drniki z polopiryna? LOL
          • twinmama76 postaram się przebić ;-) 28.11.05, 19:30
            Choć chyba sie nie uda smile
            MOje dzieci upiekły dzis w piekarniku palstikową tacę uncertain
            Najprawdopodobniej czeka mnie kupno nowego pieca sad
            A smrodu w mieszkaniu nie zabiło wietrzenie przez pół dnia uncertain
            • utalia Re: postaram się przebić ;-) 28.11.05, 19:52
              No no przyznac musze, ze pieczenie plastikowej tacki moze wypasc jednak lepiej
              niz moje przejscia z weglem i polopiryna. Edytkus- nie na dlugo te drinki z
              polopiryny pomogly.... juz zdazyla wymazac swoj zacny pokoik kreda biala do
              tablicykiedy rozmawialam prze telefon a maz musial na chwile pilnie wyskoczyc.
              Mamy wiec dzieisjszy dzien black&white.
            • edytkus Re: postaram się przebić ;-) 29.11.05, 01:12
              twinmama76 napisała:

              > Choć chyba sie nie uda smile
              > MOje dzieci upiekły dzis w piekarniku palstikową tacę uncertain
              > Najprawdopodobniej czeka mnie kupno nowego pieca sad
              > A smrodu w mieszkaniu nie zabiło wietrzenie przez pół dnia uncertain

              ciekawe czy zapach taki sam jak w przypadku CD upieczonego w mikrofalowce? wink)))


              Zapomnialam wspomniec ze jestesmy w trakcie poszukiwan nowego stolu i krzesel do kuchni wink)
    • starucha121 Re: Niszczycielka... 29.11.05, 09:27
      Mam w domu prawie dwulatka i ze zgrozą czytałam do czego dopuszczacie we
      własnych mieszkaniach...tak naprawde wszystko zalezy od nas:
      1. Zabezpieczenie kuchni: w drzwiach mam zamontowaną bramkę(taka jak sie
      stosuje np na schod). Dziecko jest bezpieczne. Nic mi nie wywala z szafek, nie
      dostepu do gotujacych sie potraw, lekarstw.
      2. Wylewanie picia, smarowanie jedzeniem wszystkiego: posiłki ZAWSZE jada w
      swoim krzesełku, po nim nim sie gdziekolwiek ruszy ma myte rece i buzie. Pije
      wylacznie z kubka niekapka- nie rozlewa wiec picia. Jak bedzie starszy tez
      bedzie pil z kubka tylko przy stole - nie chodzac i rozlewajac picie po meblach
      i dywanach.
      3. Zabawa kredkami odbywa sie wyłacznie pod nadzorem. Nie ma rysowania po
      scianach.
      4. Nie słucha, ze nie wolno walic klockami w tv, trzaskac szafkami. Ostrzegam,
      ze jak nie przestanie wyjdzie z pokoju. Jak dalej psoci, wyprowadzam z pokoju i
      trzymam za drzwiami odpowiednio długo do wieku, tzn. jak 2 latka - 2 minuty za
      drzwiami. To działa i jest odpowiednią karą dla malucha (nie bicie!!)
      Czasem zdarzaja sie u nas zniszczenia, ale bez przesady - same pozwalacie
      dzieciom na niszczycielstwo...
      • utalia Re: Niszczycielka... 29.11.05, 10:06
        Starucha to wspaniale ze na Twoje dziecko dziala trzymanie go przez 2 minuty za
        drzwiami. Pewnie dlatego nie masz problemow wychowawczych. Gdybym ja tak
        zrobila to moje dziecko wogole by nie zauwazylo tej kary. Jeslibym wyprowadzila
        ja na dluzej ryczalaby przez pol godziny..... wiem bo tez to przerabialam. Co
        do kredek to mam ich cale stosy, poniewaz sa one moim narzedziem pracy. Wiec
        dziecko ma zawsze dostep do przynajmniej jednej.
        Natomiast picie z niekapka dla dziecka 2-3 letniego to uwazam, ze to przesada.
        Nie pozwalasz mu sie uczyc pic z normalnego kubka. Ja tez chcialam wprowadzac
        takie restrykcyjnde zasady jak jedzenie TYLKO W FOTELIKU ale jedzenie to nie
        tylko zaspakajanie potrzeb. Czesto siedzimy z mezem i pijemy kawke czy herbate
        przy niskim stoliku, jemy ciastka, czekoladki. Trudno ja sadzac od razu do
        fotelika na zjedzenie kawalka czekolady po czym pedzic aby umyc rece. Bo przez
        ten czas kawa wystygnie. Wiem co chcesz powiedzic, ze albo rybki albo akwarium.
        Ale co Ty robisz wlasnie kiedy sobie chrupiesz przed telewizorem jabluszko i
        dziecko tez chce? Poza tym niespelna 2-letnie dziecko to jeszcze nie
        zawsze "rozkrecone" dziecko.
        A bramki to ja do niedawan mialam trzy na schodach. Wiec jak bym miala miec
        jeszcze trzecia do kuchni to bym zwariowala ciagle otwierac i zamykac szlabany.
        Poza tym akurat z kuchnia nie mam takiego problemu, poniewaz miala blokady
        zalozone na kazdej szufladzie. Kuchnie tez mam z blokada. Wlasnie teraz pod
        nadzorem moja corka porysowala noge od stolu. Zabralam jej kredki po
        ostrzezeniu a teraz kwiczy, dlaczego jej zabralam....
        • starucha121 Re: Niszczycielka... 29.11.05, 10:25
          Nie jest tak ze nie pozwalam dziecku nauczyc sie pic ze zwyklego kubka. Czasami
          pije, choc jeszcze mu sie wylewa. Dlatego pije tak tylko w krzesełku i w
          sliniaku z "rynną". Po pokoju nie mogłby chodzic z kubkiem, bo mieszkanie do
          tej pory wygladałoby jak chlew. Nie kazdy ma chęć i pieniadze co poł roku
          kupowac nowy dywan i malowac sciany. Kazdy wiec ma to na co sobie zapracował.
          Owszem zdarza sie ze siedzimy na kanapie i coś jemy, a dziecko chce "gryza".
          Jak zje cos brudzacego to wycieramy mu buzie zaraz. W pogotowiu mam zawsze na
          stole reczniki papierowe albo mokre pampersowe. Duzo zalezy od nas, nie
          zwalajmy na dziecko ze jest psotne.
          • weronikarb Re: Niszczycielka... 29.11.05, 10:42
            starucha121 napisała:

            > Nie jest tak ze nie pozwalam dziecku nauczyc sie pic ze zwyklego kubka.
            Czasami
            >
            > pije, choc jeszcze mu sie wylewa. Dlatego pije tak tylko w krzesełku i w
            > sliniaku z "rynną".
            Sliniak aby mial pod broda to najpierw musialabym mu rece zwiazac aby go nie
            szarpal, a z rynna..............
            Jak pisze we wczesniejszym poscie szwagierka jak do niej do pokoju wejdziesz to
            mozna jesc z podlogi - nie widac zadnej rozrzuconej zabawki. Dziecko nadal pije
            z butelki ze smoczkiem (23 m-ce), nie potrafi trzymac kredki/dlugopisu, ma
            ograniczone slownictwo, nie umie jesc nawet lyzeczka.

            Po pokoju nie mogłby chodzic z kubkiem, bo mieszkanie do
            > tej pory wygladałoby jak chlew. Nie kazdy ma chęć i pieniadze co poł roku
            > kupowac nowy dywan i malowac sciany. Kazdy wiec ma to na co sobie zapracował.
            > Owszem zdarza sie ze siedzimy na kanapie i coś jemy, a dziecko chce "gryza".
            > Jak zje cos brudzacego to wycieramy mu buzie zaraz. W pogotowiu mam zawsze na
            > stole reczniki papierowe albo mokre pampersowe. Duzo zalezy od nas, nie
            > zwalajmy na dziecko ze jest psotne.
            Wiesz co mam wrazenie ze to tylko teoria, bo ja tez tak mowilam swego czasu.
            Moja mam i tesciowa tez juz zmienily zdanie. Wiedza ze ten typ poprostu tak ma
            • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 29.11.05, 11:08
              Mądra rada- przetestowana na mnie i moim dziecku -idźcie do psychologa on
              pomoże wam ocenić czy to normalne zachowanie czy też należało by je troszke
              zmienić.

              Włosy mi stają dęba jak czytam co piszecie!
              • weronikarb Re: Niszczycielka... 29.11.05, 12:42
                jak nie mialam dziecka to tez by mi stawaly.
                Powiedz mi co mi powie psycholog w zwiazku z 2 letnim dzieckiem???
                Pozatym jak on cokolwiek stwierdzi gdy moje dziecko bedzie jak aniolek??
                Bo taki jest w kontaktach z obcymi - przytuli sie i schowa oczka
                • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 29.11.05, 13:36
                  weronikarb napisała:

                  > jak nie mialam dziecka to tez by mi stawaly.
                  > Powiedz mi co mi powie psycholog w zwiazku z 2 letnim dzieckiem???
                  > Pozatym jak on cokolwiek stwierdzi gdy moje dziecko bedzie jak aniolek??
                  > Bo taki jest w kontaktach z obcymi - przytuli sie i schowa oczka
                  Nam powiedział jesli chodzi o dziecko 15 miesięczne! Był u nas w domu
                  kilkakrotnie, poznał nasze dziecko zobaczył jak bawi się w domu co lubi robić
                  czego nie! Poradził nam co powinniśmy robić zeby ułatwić sobie i dziecku życie,
                  sprawić zeby łatwiej mu było się uczyć, słuchać itd. Jakie zabawy wybierać,
                  jakie ograniczyć. Pomogło nam to bardzo!
                  • edytkus Re: Niszczycielka... 30.11.05, 16:14
                    mkolaczynska napisała:


                    > Nam powiedział jesli chodzi o dziecko 15 miesięczne! Był u nas w domu
                    > kilkakrotnie, poznał nasze dziecko zobaczył jak bawi się w domu co lubi robić
                    > czego nie! Poradził nam co powinniśmy robić zeby ułatwić sobie i dziecku życie,
                    >
                    > sprawić zeby łatwiej mu było się uczyć, słuchać itd. Jakie zabawy wybierać,
                    > jakie ograniczyć. Pomogło nam to bardzo!
                    >
                    >
                    Nie widze mojego postu?! Wiec zapytam jeszcze raz. Jakie powody skierowaly Was do psychologa w
                    przypadku 15 m-ego dziecka? Czy w takim wieku mozna stwierdzic problemy psychiczno-
                    emocjonlane?

                    Jak sie poskarzylam lekarzowi na niesforne dziecko odrzekl ze jej zachowania sa zupelnie normalne, po
                    prostu takie dziecko i... przepisal mi srodek na uspokojenie (dla mnie, nie dla dziecka) wink)
                    • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 30.11.05, 16:28

                      > Nie widze mojego postu?! Wiec zapytam jeszcze raz. Jakie powody skierowaly
                      Was
                      > do psychologa w
                      > przypadku 15 m-ego dziecka? Czy w takim wieku mozna stwierdzic problemy
                      psychi
                      > czno-
                      > emocjonlane?
                      My mamy problem innej natury(nie psychiczno emocjonalne), nasze dziecko nie
                      interesuje się np. zabawami grupowymi z rodzicami itd. Woli bawić się sam. To
                      może mieć groźne skutki w przyszłości. Korygujemy sprawe poprzez zabawe-z nami.
                      Ograniczamy jego samodzielne zabawy. Chodzi też o to żeby nauczył sie prosić
                      nas o pomoc współpracować z nami. To ułatwi mu kontakty z innymi dziećmi. Sami
                      nie wiedzieliśmy że można tak dużo z dzieckiem w tym wieku zrobić.
                      Każdy ma inne poglądy jednak mając takie dziecko jak piszą niektóre z was(np.
                      psocą zaraz po waszym wyjściu z pokoju)wiem na pewno ze udała bym sie do
                      psychologa.
                      • edytkus Re: Niszczycielka... 30.11.05, 18:00
                        mkolaczynska napisała:

                        ne?
                        > My mamy problem innej natury(nie psychiczno emocjonalne), nasze dziecko nie
                        > interesuje się np. zabawami grupowymi z rodzicami itd. Woli bawić się sam.

                        Przeciez nawet u dwulatka to zupelnie normalne! Tu nie psycholog potrzebny a troche wiedzy o fazach
                        rozwoju dziecka.
                        • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 01.12.05, 07:10

                          >
                          > Przeciez nawet u dwulatka to zupelnie normalne! Tu nie psycholog potrzebny a
                          t
                          > roche wiedzy o fazach
                          Nie to nie jest normalne. Moje dziecko nie potrzebuje nas zeby się od nas
                          uczyć, papugować i przyswajać nowe umiejętności. A w 15 m powinien się uczyć
                          poprzez naśladownictwo, powinien też chetnie bawić się z nami i wciągać nas do
                          swoich zabaw.
                          • weronikarb Re: Niszczycielka... 01.12.05, 07:52
                            no i znowu sie z Toba nie zgodze smile
                            Moj tez mial taki etap, wszystko sam ani mama ani tata mu nie byli potrzebni.
                            Byly chwile ze ne lubil nawet przytulania. Minelo mu to nawet nie pamietam
                            kiedy, teraz tylko mama i tata i oczywiscie oboje przy nim najlepiej jakbysmy
                            byli non stop, niech ktores zajmie sie czyms inny to juz leci i wola "opa".
                            To tez jest etap w rozwoju i wiem ze po nim nadejdzie etap coraz wiekszej
                            samodzielnosci ze bedzie czesciej slowko "nie" i "sam".
                            Teraz cieszymy sie (choc czasami to meczace) okazywaniem milsoci do nas smile
                            • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 01.12.05, 11:50
                              A ile miał miesięcy jak robił wszystko sam? Sam sie nauczył wszystkiego co
                              umie? Jak?
                              • weronikarb Re: Niszczycielka... 01.12.05, 12:58
                                z obserwacji sie nauczyl, nie siedzialam z nim i nie pokazywalam, sam
                                obserwowal.
                                Nie uczylam siadac, nie uczylam chodzic ani raczkowac - nauczyl sie sam.
                                Poprostu pewnego dnia wstal i za pomoca swoich nozek poszedl-najpierw trzymajac
                                sie szczebelek lozeczka pozniej mebli w koncu sam smile
                                Ubierac sie - patrzyl jak mama sie ubiera czy tata - ja mu na nim nie
                                pokazywalam - ino bym sprobowala smile
                                Jesc - dalam lyzeczke i sie uczyl SAM
                                tak samo z piciem, nozem i widelcem (tak umie od 2 m-cy) nawet nie pokazalam ze
                                noz w prawej a widelec w lewej - sam to wie
                                Dziecko nie potrzebuje az tak bardzo naszego angazowania sie w nauke jego - on
                                potrzebuje NAS czyli naszej obecnosci, przytulenia i pocieszenia w arzie
                                niepowodzen i pochwaly jak cos sie uda.
                                Ale uczy sie sam metoda prob i bledow - uczyc go moge jak bedzie starszy
                                wierszykow, literek liczenia - na to ma jeszcze czas
                                • mkolaczynska Re: Niszczycielka... 01.12.05, 13:36
                                  Czyli obserwował ci jak wy robicie tak? Mateusz chętnie nas obserwuje, ale nie
                                  próbuje potem tej obserwacji wprowadzać w czyn. No może poza próbami picia coca
                                  coli z butelki. Niemniej niechetnie po nas powtarza i niechętnie się z nami
                                  bawi. Niestety to moze mieć wpływ na szybkość z jaką posiądzie pewne
                                  umiejętności, a z czasem może sie to przełożyć na gorszy rozwój umysłowy
                                  dziecka.
                                  Tak więc zaczynamy używać plasteliny, kredek, farby. Zabraliśmy wszystkie
                                  sortery(to jego wielka namiętność), a kupilismy piłke i dużo chwalimy!
                                  • weronikarb Re: Niszczycielka... 02.12.05, 09:03
                                    No faktycznie takich problemow niemam, wrecz przeciwnie musi robic wszystko to
                                    samo co my, wczoraj ajk pilowalam paznokcie to on ze mna (mam maly pilniczek
                                    dla niego), malowanie paznokcie to samo - choc nie daje mu lakieru bo juz raz
                                    sam wzial z polki (byla wysoko ale ja k tapczan rozlozony to dosiegnie) i
                                    wymalowal paznokcie tacie gdy spal po nocce - co ciekawe TYLKO paznokcie smile
                                    Zreszta swoje rzesy tez juz umie malowac tuszem - choc przy okazji malunek na
                                    scianei tez zrobil smile Ale jak wygladal z wymalowanymi rzesami smile
                    • weronikarb Re: Niszczycielka... 30.11.05, 21:22
                      edytkus u mojego probowali podac mu srodki uspokajajace - gdy naprawde mial
                      tyle energi ze spal w sumie moze 8 h na dobe - nie wynaleziono jeszcze takiego
                      |smile
                      W szpitalu aby zbadac mu serduszko (EKG chyba) to zastrzyk usypiajacy nie
                      poskutkowal sad
                      Za to aj pije melise bo chyba bym juz wybuchla.
                      Wiesz co u nas tez dziala - nazywanie go grzecznym, zniolkiem itd.
                      Utozsamia sie wtedy z grzecznym dzieckiem i nieraz naprawde sie udaje. Widze ze
                      coraz czesciej niestety nie wszyscy sie do tego stosuja i wychodzi jak wychodzi.
                      Jak mowie urwis, lobuziak i wisus to jakbym mu skrzydla doprawila i motorek
                      wrecz z predkoscia swiatla broi.
                      Warto sprobowac - czesciej mowic ze jest grzeczniutkie (oczywiscie nie jak broi
                      ale jak np. cos pomoze)
      • weronikarb Re: Niszczycielka... 29.11.05, 10:36
        starucha121 napisała:

        > Mam w domu prawie dwulatka i ze zgrozą czytałam do czego dopuszczacie we
        > własnych mieszkaniach...tak naprawde wszystko zalezy od nas:
        > 1. Zabezpieczenie kuchni: w drzwiach mam zamontowaną bramkę(taka jak sie
        > stosuje np na schod). Dziecko jest bezpieczne. Nic mi nie wywala z szafek,
        nie
        > dostepu do gotujacych sie potraw, lekarstw.
        niema mozliwosci poniewaz dla niego to nie przeszkoda, a pod rugie mam
        malutenkie pomieszczenia (strych przeorbiony na dwa mieszkania - dla 2 rodzin)

        > 2. Wylewanie picia, smarowanie jedzeniem wszystkiego: posiłki ZAWSZE jada w
        > swoim krzesełku, po nim nim sie gdziekolwiek ruszy ma myte rece i buzie. Pije
        > wylacznie z kubka niekapka- nie rozlewa wiec picia.
        moj nie pil z takiego kubka bo nie chcial od razu z kubka zwyklego

        Pozatym jak je cukierka to nie siada jak do obiadu.
        Jedzenie nie wylewa specjalnie ale on siedzi jak dorosly uwaznie jedzac,
        poprostu zdarza sie ze wszystko laduje na podlodze

        Jak bedzie starszy tez
        > bedzie pil z kubka tylko przy stole - nie chodzac i rozlewajac picie po
        meblach
        nie chodzi, ale jak potrafisz lapac kubek w locie to gratuluje.
        Picie ma postawione na lawie aby miec caly czas dostep do niego - robie tak od
        kiedy lezal w szpitalu odwodniony - przewrazliwienie i strach pozostalo

        >
        > i dywanach.
        > 3. Zabawa kredkami odbywa sie wyłacznie pod nadzorem. Nie ma rysowania po
        0> scianach.
        > 4. Nie słucha, ze nie wolno walic klockami w tv, trzaskac szafkami.
        Ostrzegam,
        > ze jak nie przestanie wyjdzie z pokoju. Jak dalej psoci, wyprowadzam z pokoju
        i
        >
        > trzymam za drzwiami
        Niemam drzwi - a na korytarz nie wystawie
        Trzymam go na kolanach odpowiednio dlugo i myslisz ze pomaga?
        Nie wtedy robi na zlosc bo mama ukarala
        I przez ponad rok nauczylam sie jednego - to dziecko nie znosi kar bo dziala
        wtedy na odwrot. Jedyne co to odwracanie uwagi, lub zabieranie i chowanie.
        Chyba ze sie nie da (telewizor, wieza, komputer) - pozostaje tlumaczenie,
        tlumaczenie itd.

        odpowiednio długo do wieku, tzn. jak 2 latka - 2 minuty za
        > drzwiami. To działa i jest odpowiednią karą dla malucha (nie bicie!!)
        > Czasem zdarzaja sie u nas zniszczenia, ale bez przesady - same pozwalacie
        > dzieciom na niszczycielstwo...
        No coz moja szwagierka tez tak mowi nawet nazwala mnie wyrodna matka bo
        pozwalam synkowi na wszystko - tak ona tow idzi.
        No coz ma spokojne dziecko, ktore slucha. Dla niej jest denerwujace to ze mala
        chodzi po pokoju - ma na nia sposob sadza i karze ogladac bajki, lub sadza pod
        lawa z paroma zabawkami aby dziecka nie bylo widac i slychac. I co z tego ma? W
        porownaniu do mojego synka tj. w rozwoju rok do tylu
        • motyl_nocny Re: Niszczycielka... 29.11.05, 13:37
          Twoja szwagierka przegina ewidentnie.Sytuacje jakie opisujecie, gdzie dzieci
          niszcza wszystko wokól mam czasem mozliwosc obserwowac u znajomych- ten 2,5
          latek jak dla mnie zachowuje sie bardzo dziwnie- nie umie sie skupic,nie
          potrafi słuchac,rzuca czym popadnie, maluje wszedzie, byle nie na kartce.Nie
          zauwazylam, by jednoczesnie byl nad wyraz samodzielny i rozwiniety, wrecz
          przeciwnie, sprawia wrazenie dziecka z problemami.
          Sama takich problemow z dzieckiem nie mialam, czym bylam wrecz zaskoczona, zero
          porysowanych scian i uszkodzonych mebli, mimo ze mieszkanie wcale nie bylo
          specjalnie zabezpieczane.Wiekszosc dzieci ktore znam tez nie przejawia tego
          typu sklonnosci niszczycielskich, a wcale nie sa terroryzowane przez rodziców,
          po prostu nie ma takiej potrzeby.Swoja ciekawosc swiata zaspokajaja w mniej
          ekspresyjny i bardziej uporzadkowany sposób.
          Mysle, ze jak tu radzono, trzeba by porozmawiac ze specjalista, zeby
          zaoszczedzic sobie w przyszlosci problemow.
          • utalia DOMINANCI I ULEGLI 29.11.05, 18:49
            Przeczytalam te wszystkie oburzone glosy, ze jak mozna dopuscic aby dziecko tak
            rozrabialo... Z pewnoscia jest w tym ziarnko prawdy, ze zachowanie dziecka
            zalezy od rodzicow. I to pewnie nie konkretnie od tych dwojga osob taty i mamy
            (kontrargumentem bylyby rodzenstwa, gdzie jedno dziecko aniolek a drugie
            diabelek)ale od sytuacji w ktorej sie znalezli kiedy urodzilo sie dziecko.
            Czlowiek ma lepsze chwile i wtey ma wiecej cierpliowsci do dziecka i odwrotnie.
            Ale zauwazcie, ze generalnie ludzi mozna podzielic na tych co dominuja i tych
            uleglych. Skad sie to bierze? Albo staje sie tak przez wychowanie albo tacy sie
            juz rodzimy. Ale zeby byl dorosly czlowiek dominujacy najpierw musii byc takie
            dziecko. Zgodzicie sie wiec, ze dzieci tez sa generalnie bardziej dominujace i
            bardziej ulegle. Tym uleglym latwiej powiedziec -nie rob! I one sie
            podporzadkuja. A tym dominujacym powiesz nie ruszaj! A to moze podzialac jak
            plachta na byka.
            • pade Re: DOMINANCI I ULEGLI 29.11.05, 23:21
              Dominant-moja córcia, uległy-mój syn
              A mają tych samych rodziców...
              • utalia Re: DOMINANCI I ULEGLI 29.11.05, 23:22
                no właśnie
                • starucha121 Re: DOMINANCI I ULEGLI 30.11.05, 09:20
                  Ok, ale w domu to rodzice powinni być MEGAdominantami a dzieci powinny o tym
                  wiedziec smile Bo w końcu kto tu kogo wychowuje?wink
    • lidma Re: Niszczycielka... 30.11.05, 10:36
      Moja córka też taka była, zaczeło się gdy skończyła 2 latka, po ok. 6
      miesiącach mineło- jakoś to przetrwałam ale nigdy więcej.Teraz jest już ok, a
      nawet lepiej niz ok, bo Niunia jest grzeczna i naprawde rozsądna. Myśle że to
      taki wiek i poprostu minie...tak przynajmniej było u mnie. :0))
      • utalia Re: Niszczycielka... 30.11.05, 11:18
        Starucho ja nie mialam na mysli, ze te dzieci sa dominantami ponad rodzicami.
        Tylko, ze jak sie ma dziecko bardziej ulegle to moze trudno sobie wyobrazic jak
        inni rodzice moga nie do konca panowac nad swoim dzieckiem. Wlasnie dlatego to
        napisalam, ze moga. Bo jesli dziecko jest dominujace to naprawde trudno znalezc
        sposob aby je okielznac. Nie pisalysmy, ze nasze dzieci panuja nad nami. Ale,
        ze nie jest z nimi latwo wyegzekwowac za kazdym razem to o co prosimy. One maja
        zawsze odmienne zdanie od naszego. Utalia
        • pade Re: Niszczycielka... 30.11.05, 14:55
          No właśnie, przyznam się szczerze, że kiedy mój syn miała ze trzy latka moze
          patrzyłam na inne dzieci co najmniej ze zgrozą. On ułożony, cichy, w autobusie
          siedział mi na kolanach, wszędzie z nim mogłam pojechać, dałam mu zabawkę a
          bawił się nią conajmniej pół godziny, po prostu rewelka, aż za cichy był
          powiedziałabym, a nie wolno znaczyło nie wolno i nawet nie próbował się
          przeciwstawić. Inne dzieci wydawałay mi się takie rozwrzeszczane,
          niegrzeczne...no i mam za swoje.
          Ale musze się przyznać, ze gdy córa źle się zachowywała a ja traciłam
          cierpliwość i krzyczałam na nią, była jeszcze gorsza. Od paru dni staram się do
          niej mówić z czułością, spokojnie, często się przytulamy, rozmawiamy, jakaś
          taka fajniejsza się zrobiła..smile tfu, tfu, odpukać
        • peggy1 Re: Niszczycielka... 30.11.05, 14:57
          Nie uwazam zeby moje dziecko dominowalo nade mna. Czesto, gesto sie slucha, ale
          wystarczy ze pojde na chwile do lazienki i fresk na scianie wymalowany, albo
          kałuza z soczku za lozkiem gotowa. Ja rowniez musze cos w domu zrobic - chocby
          dziecku obiad ugotowac albo pranie wlaczyc. Chyba bym go musiala za soba po
          calym mieszkaniu na smyczy prowadzac.A on wyznaje zasade - gdzie je to nie on.
          Niby siedzi i sie bawi - ide pranie wlaczyc a on juz cos nowego wymysla -
          kreatynosc przeogromna - nawet ciezko wymylec co on moze zrobic.
          Nie uwazam zeby mial pozniej klopoty z zaadoptowaniem sie w przedszkolu albo
          szkole. Gdy zostaje z babcia (w sumie z prababcia) albo z kolezanka ktora ma
          dwojke dzieci (i on jako trzeci ) - jest grzeczny, slucha sie, umie bawic sie z
          innymi dziecmi. Potem przychodzi do odmku i wylewa sie z niego cala energia.
          Staram sie zapewniac mu duzo ruchu i to na dworzu. Ale chyba wiekszosc mam wie
          ze nie zawsze sie tak da (jak jest duzo na minusie nie spedze z nim pol dnia w
          parku przeciez).
          Mamy z grzecznymi aniolkami nigdy nie moga zrozu miec ja ja wytrzymuje z
          diabelkiem ktory po skonczenia roku nie chcial za zadne skarby wsiasc do wozka i
          potrafil maszerowac przez dwie godziny (zdarza sie dluzej) po parku. I macie
          racje - kocham i jestem niesamowicie dumna z mojego diabelka smile)))
          • 76kitka Re: Niszczycielka... 01.12.05, 13:29
            moje dziecko i owszem jest temperamentne, ale ma to w genach po dziadziusiu i troche po mamusi, choć ja podobno byłam idealnym dzieckiem. Chodziłam gdy miałam 10 miesięcy, bawiłam się cichutko w jednym miejscu i wołałam siiii pieluszki poszły w odstawke gdy miałam 11 m-cy. A mój synek często ma inne zdanie niz ja, są rzeczy, których Mu absolutnie nie wolno, ale często daję Mu wybór i pozwalam decydować, kt`ore chce spodnie, gdzie pójdziemy na spacer, czy bierzemy wózek, czy idziemy na nóżkach. Staram się dziecko wychować, nie wytresować. Mojego małego piętrzenie zakazów i krzyki frustrują i wtedy jest jeszcze gorzej, ale jak powiem do niego : "Misiu, bądź grzecznym synkiem i pozbieraj samochodziki" to przeważnie pozbiera, a potem przybiega zadowolony, uśmiechnięty, muszę Mu podziękować, pochwalic, że ładnie posprzątał, wycałować. A czasem ani prośby, ani groźby nie skutkują, gdy czegoś nie chce zrobić, wtedy Mu odpuszczam, mnie też nie zawsze chce się coś robić. Ale np. nie wolno się wdrapywać na stół i wtedy jestem konsekwentna. Chyba wolę, że moje dziecko jest takie przebojowe, niż miałoby być wycofane. Jest czasem trudno, czasem gdy kolejny raz coś zostaje zniszczone mój wzrok zabija, ale to taki wiek, wierzę, że z tego wyrośnie.
            • weronikarb Re: Niszczycielka... 02.12.05, 09:00
              kitka dokladnie jak pochwale i mwoie "grzeczny synuś" to sie nim staje -
              wiadomo nie na dlugo ale wiele rzeczy w ten sposob staram sie przeforsowac.
              Wczoraj sie z nim bawilam i mowie "synku teraz mama pojdzie umyc naczynia i
              zrobic tacie obiad" a ty badz grzeczny bo jak szybko skoncze to sie bedziemy
              bawic dalej. Umylam naczynia zrobilam obiad a moj synek zajal sie sztuccami w
              kuchni (zlapal nawet za make ale jak powiedzialam ze to do placka i jak nie
              bedzie to nie upieke to odstawil smile Jak skonczylam to podszedl do zlewu i
              bawil sie woda a ja moglam poprzyszywac guziki.
              Obecana zabawe tez mial jak go przebralam po zabawie z woda smile
              Wczoraj byl naprawde aniolek - choc w nocy odbil to sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka