Muszę się poskarżyć na moją córę.
Ma 2,2 latka, jej zabawa polega na wspinaniu się na stoły, krzesła,
wywalaniu wszystkiego z szafek, rozsypywaniu np. soli, mąki, rozlewaniu
lekarstw, rozrzucaniu wszelkiego rodzaju zabawek i deptaniu po nich,
malowaniu flamastrami wszędzie tylko nie po kartce, burzeniu budowli z
klocków, czy wszelkiego rodzaju konstrukcji,zrzucaniu jedzenia z talerza i
rozsmarowywaniu go po stole, to samo z piciem-rozlewanie, podsumowując
niszczy, dewastuje i jeszcze raz niszczy nic konstruktywnego.
Nie mam już siły, zawsze myślałam, że takie zachowania sa typowe dla
roczniaka a nie nie dla starszego dziecka. Doświadczenia nie mam, bo mój syn
był grzecznym dzieckiem i żadne z powyższych zachowań nie miało miejsca. Za
to teraz synek nie wie co ze sobą zrobić, nie umie się sam sobą zająć , a np
będąc trzylatkiem potrafił
Nie wiem co robić, nie mogę się cały czas bawić ze swoimi dziećmi, tym
bardziej, ze zabawa z córą to same nerwy, bo niszczy wszystko to co zrobił
syn.
Pocieszcie, że też tak macie lub miałyście i...że to mija.