dota111
03.12.05, 17:24
Wczoraj szlam z moim synkiem a spracerze kolo jakiegos sklepu, oczywiscie malu
koniecznie chcial wejsc do srodka, wiec zatrzymalismy sie przy schodach i
zaczelo sie tlumaczenie ze tutaj nie, ze idziemy dalej itp. Ze sklepu wyszla
jakas kobieta lekko starsza, ot zwyczajna ale miala na twarzy czerwone placki
tak jak by byla na cos bardzo uczulona. Zaczela rozmawiac z moim synkiem i
wkoncu wyciagnela do niego reke i na rece tez maiala zaczerwienienia, wrecz
lekkkie ranki. Bylam spokojna bo moj synek nigdy nie podaje reki obcym nawet
sie cofa i chowa raczke ale wczoraj o zgrozo podal kobiecie reke. Bylam tak
zaskoczona ze wyrwalam raczke malego tak gwaltownie ze az sie przestraszyl.
Potwornie sie zdenerwowalam bo te ranki na rekach kto wie od czego sa. Jasne
ze wina jest moja bo z dzieckiem nigdy nie wiadomo i zawsze trzeba uwazac, ale
dlaczego obcy wyciagaja rece do malych dzieci. A ta kobieta jak by nigdy nic
pyta czy ide w tym samym kierunku bo moze mi pomoc z prowadzeniem malego.
Powiedzialam ze sobie nie zycze dotykania mojego dziecka, ale juz i tak bylo
za pozno. Pewnie nic sie nie stanie ale wydaje mi sie ze jesli ma sie jakies
zmiany na skorze nie powinno sie dotykac nikogo a juz na pewno nie dziecko.
Swoja droga musze byc bardziej ostrozna.