binka28
22.12.05, 11:40
Wczoraj poszlam do spowiedzi...Powiedzialam ksiedzu szczerze ze nie pamietam kiedy ostatnio sie spowiadalam i nie pamietam rowniez czy odmowilam zadana pokute wtedy ksiadz powiedzial ze grzechow tez pwenie nie pamietam...spytalam sie po co ten sarkazm i ze to mi wcale nie pomaga...to powiedzial ze on siedzi tu tyle godzin i uzera sie Bog wie z kim...ja mu na to ze taki jest los ksiedza...kazal mi wymieniac grzech wiec mu powiedzialm ze nie wymienie bo Bog wie jakie grzechy popelnilam... to on ze w takmi razie nie udzieli mi rozgrzeszenia i zegna mnie...
Poszlam do drugiego konfesjonalu w nadzieji ze spotkam normalnego ksiedza..i tu dowiedzialam sie ze jestem opetana przez dilabla bo nie chodze co niedziele do kosciola a to grzech smiertelny ze przez takie kobiety jak ja to cos tam nie doslyszalam...Ksiadz jednym slowem zbluzgal mnie strasznie.
I wiecie co tak sie zastanawiam nad tymi ksiezami ze sa bezkarni ze moga ludziom mowic potwornosci zaslaniajac sie Bogiem...ja sobie z tym poradze...ale ktos inny nie koniecznie...Nie dziwie sie teraz ludzia ktorzy odchodza od KK...
Nie pojde juz wiecej do spowiedzi.